wszystko przez mojego ojca...

09.04.10, 17:11
stara jestem, a dopiero teraz zaczynam widzieć swoje życie z jakiejś
perspektywy i zaczynam rozumieć dlaczego nie mogę sobie znaleźć nikogo na
stałe, dlaczego podobają mi się tylko dużo, dużo starsi ode mnie mężczyźni....
wszystko to bierze się z figury mojego ojca, który opuścił mnie i moją mamę,
kiedy miałam 16 lat. wcześniej był dla mnie absolutnie wszystkim - ideałem
mężczyzny, całym światem, największym autorytetem. nawet jego odejście nie
potrafiło całkiem zachwiać we mnie miłości do niego. teraz, cóż... wszystkich
mężczyzn oceniam przez jego pryzmat. jedyna osoba, która spodobała mi się w
ciągu tych wszystkich lat to jeden z moich wykładowców, 60 - paro letni
staruszek. nie wiem jak sobie z tym poradzić - skonfrontować się z ojcem? w
jaki sposób? iść do psychiatry? tabletkami przecież nie zlikwiduje całego
wychowania... jestem trochę w kropce. z ojcem widuję się rzadko, mimo to,
każde spotkanie z nim wywołuje wręcz euforię, jakbym miała spotkać się z kimś,
w kim jestem zakochana. co ja mam zrobić ze swoją zwichrowaną głową?
    • jurek.0 Re: wszystko przez mojego ojca... 09.04.10, 17:20

      Nic.Jak jestes szczesliwa teraz to nie niszcz tego,ale tez dobrze
      jest kontrolowac troche sytuacje.Postaraj sie z nim spotykac niezbyt
      czesto.Czy on tez wydaje sie jakby byl zakochany?

      • grzebyczewska Re: wszystko przez mojego ojca... 09.04.10, 17:24
        hm... myślę, że też jestem dla niego niezwykle ważna, kiedyś, kiedy byłam
        młodsza, mówił, że nigdy nie spotka kobiety, która byłaby dla niego tak ważna
        jak ja... teraz trochę się zmieniło, odkąd ma nową, młodszą żonę.
        • jurek.0 Re: wszystko przez mojego ojca... 09.04.10, 17:30

          to zmienia sytuacje.Jak ma juz nowa zone to niech sobie wypozyczy
          jakis inny samochod.Postaraj sie to zapomniec,a najlepszym lekarstwem
          jest sprobowac zakochac sie w innym troche mlodszym.
          Zapewniam cie ze nie ma ludzi nie zastapionych.
          • frida751 Re: wszystko przez mojego ojca... 09.04.10, 17:37
            No tak, na pewno nie jest proste zmienić swoje zachowania, ale pomyśl - chcesz
            spędzić życie ze staruszkiem, z dużą dozą prawdopodobieństwa - impotentem, który
            jest w zupełnie innym momencie życia niż Ty, który nie zrozumie Ciebie ani Ty
            jego? Myślę, że przydałaby Ci się terapia.
            • pendzacy_krolik staruszek? 09.04.10, 17:52
              to kim wg ciebie jest 80letni Lapicki? trupem?!
              i odczep sie wereszcie od przeszlosci.kazdy pycholog ci powie, ze
              nie zwala sie winy za to,kim teraz jestesmy na zle
              dziecinstwo.dorosli maja po to rozum i zyciowe doswiadczenie,zeby
              naprawic to,co zepsuli rodzice.
              • 44r44 Re: staruszek? 11.04.10, 08:54
                pendzacy_krolik napisała:
                "kazdy pycholog ci powie, ze
                nie zwala sie winy za to,kim teraz jestesmy na zle
                dziecinstwo.dorosli maja po to rozum i zyciowe doswiadczenie,zeby
                naprawic to,co zepsuli rodzice."

                Jesteś psychologiem?
                Z wypowiedzi można wnioskować, że świetnie znasz to środowisko i masz wiedzę.
                Możesz podać, gdzie przyjmujesz.
                Chcę po prostu wiedzieć, gdzie w razie czego, na pewno nie iść.

                grzebyczewska napisała:
                "dopiero teraz zaczynam widzieć swoje życie z jakiejś
                perspektywy i zaczynam rozumieć dlaczego nie mogę sobie znaleźć nikogo na
                stałe, "
                Patrzysz we właściwą stronę.
                Żeby zrozumieć siebie dzisiejszą trzeba patrzeć w przeszłość.
                Ale czy rozumiesz siebie i swoją rodzinę to nie wiem.
                Często ludziom się wydaje, że rozumieją siebie samych a wcale tak nie jest.


                grzebyczewska napisała:
                "nie wiem jak sobie z tym poradzić - skonfrontować się z ojcem? w
                jaki sposób? iść do psychiatry? tabletkami przecież nie zlikwiduje całego
                wychowania... jestem trochę w kropce. z ojcem widuję się rzadko, mimo to,
                każde spotkanie z nim wywołuje wręcz euforię, jakbym miała spotkać się z kimś,
                w kim jestem zakochana. co ja mam zrobić ze swoją zwichrowaną głową?"

                Z tego co napisałaś, wynika że masz bardzo małą wiedzę.
                Żaden psychiatra ani tabletki.
                Takie problemy rozwiązuje się za pomocą psychologa czy psychoterapeuty.
                Proponuję abyś najpierw spróbowała zrozumieć sposób widzenia psychologów. Czyli
                znalazła jakieś książki dotyczące rodziny itp. Jest takie pisemko
                popularnonaukowe: Charaktery.
                Obawiam się jednak, że same publikacje nie tylko nie rozwiążą Twojego problemu
                ale nawet nie będziesz wszystkiego, dokładnie rozumieć.

                Jeśli chcesz możesz poszukać psychologa/psychoterapeuty.
                Tylko, że z NFZ-tem może być problem.
                Prywatnie będzie nie tanio.
                A taka terapia to nie jest zazwyczaj jedna, dwie wizyty.
                Strony przychodni prywatnych znajdziesz w necie. Na niektórych znajdziesz
                informację, że taka terapia trwa miesiącami.

                jurek.0 napisał wyżej, że jak jesteś szczęśliwa, to żebyś nie niszczyła tego.
                Taka terapia może oznaczać, jednak zniszczenie tego złudnego szczęścia. Ale ono
                jest złudne.
                Coś mi się wydaje, że Ty sama zaczynasz to rozumieć, że coś jest nie tak.


                Ps. Napisałaś, że jesteś stara. Przekroczyłaś 50-tkę?, 40-tkę?



                • bebena Re: staruszek? 12.04.10, 15:13
                  przejście przez coś takiego wymaga od ciebie ogromu pracy nad sobą. nie musisz
                  jednak ze wszystkiego rezygnować - jeśli podobają Ci się starsi faceci i tylko z
                  kimś takim możesz osiągnąć szczęście - trudno. widać taki los. ktoś napisał, że
                  to bez sensu, że impotent, i tak dalej. jeśli impotent - to wyślesz do lekarza,
                  jak w tym dowcipie - pokazywarka.pl/nkez1v/. też nieprawdą jest, że
                  starszy facet na pewno Cię nie zrozumie - znam kilka bardzo "mieszanych" par, w
                  sensie wiekowym, i jakoś się potrafią przez wiele lat ze sobą dogadać.
                  • veve Re: staruszek? 19.04.10, 17:50
                    no i właśnie. znam również przypadek znaczący chyba tutaj - koleżanka (24 lata)
                    od dwóch lat mieszka z 60 - letnim mężczyzną, bardzo się kochają, relacja między
                    nimi jest głęboką relacją, bardzo partnerską, jeśli chodzi o seks też zupełnie
                    nie ma problemu - wprost mówią o tym, że on zażywa środki na erekcję; nikt
                    zupełnie nie ma z tym problemu, bo taka po prostu kolej rzeczy. dlatego nie
                    należy wykluczać pewnych relacji tylko dlatego, że wydają nam się dziwne czy
                    niestandardowe.
    • hermina25 Re: wszystko przez mojego ojca... 19.04.10, 19:06
      no mam podobnie,tyle,że ja przeszłam przez mojego piekło...
      w związku z tym nie zamierzam się wiązać na poważnie,nie mam zaufania do facetów
      i ogólnie jestem mocno skrzywiona,najlepsze jest,że z wiekiem mi się to
      pogłębia,zamiast odmienić...

      BTW
      nie czuję się z tego powodu gorsza,ani nieszczęśliwa,po prostu nie zamierzam
      wpuszczać do mojego życia żadnego faceta,a tym bardziej planować z nim wspólną
      przyszłość.
      Ot ,świadomy wybór i tyle :)
Pełna wersja