Jestem szczesliwa gospodynia domowa...

IP: *.dialup.mindspring.com 25.02.04, 04:17
Powiem Wam dlaczego
1. Wysypiam sie
2.Mam duzo czasu na czytanie.
3. Wiosna i latem pracuje w ogrodzie, co kocham robic.
4. Moje dzieci maja zawsze ugotowany obiad.
5.A ja uwielbiam gotowac i mam na to czas.
6.W zimie czesto jezdze na nartach.
7. We wtorki spotykam sie z przyjaciolka na lunchu.
8.Moj maz jest ze mna szczesliwy.
9 Jestem szczesliwa z moim mezem.
!0.Mieszkam na wsi, o czym zawsze marzylam.
11.W weekand'y jade do duuuuzego miasta.
12.Trzy tygodnie w zimie spedzam pod palmami.
13.Jak dzieci dorosna mam zamiar spedzac trzy miesiace pod palmami.Juz w to
zainwestowalam.
14. Nie mam stresow, nie pale , pije tylko wino do obiadu,
15.mimo, ze moj, maz nie zarabia kokosow.
16.Jak jest zimno, to pale w kominku, pije herbate, i czytam ,czytam, czytam.
17.Nigdy sie nie spiesze.
18.W ksiegarni lub biblioteca moge spokojnie spedzic 8 godz., moje dzieci tez
to uwielbiaja.
19.Moje zycie jest cudowne, tak sobie mysle budzac sie kazdego ranka,
20.bo mam duzo czasu dla siebie i mojej rodzny...pozdrawiam
    • Gość: anka Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.02.04, 07:14
      Dzień dobry! Ja z tego samego klubu;) Miło wiedzieć, że nie tylko ja.
      Miłego dnia
      Kurak domowy
      • przyjaciolka1 Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... 25.02.04, 08:39
        Ja bym sie chetnie do Waszego klubu dopisala i zrobie to kiedys napewno,ale za
        to jestem juz w jednym punkcie dalej:ja juz jestem pod palmami.
        Zapraszam na Viva Espana ( prywatne-> rozne )
        • Gość: tatuja Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... IP: *.dialup.mindspring.com 25.02.04, 16:29
          Dziekuje za zaproszenie, wpadne na pewno.
      • Gość: tatuja Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... IP: *.dialup.mindspring.com 25.02.04, 16:27
        Milego dnia i wielu nastepnych milych dni.
    • Gość: Jaśmina Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.04, 08:47
      Szczerze Ci zazdroszczę, ale powiedz:
      -czy masz wykształcenie, jakiś zawód wyuczony?
      Jeżeli tak, to czy nie szkoda Ci niewykorzystanych umiejętności i czasu
      straconego na naukę?
      -czy mąż szanuje Twoją pracę?
      -czy masz pieniądze, które możesz wydać według własnego uznania?
      -czy nikt nie uważa, że jesteś leniem?
      -czy nie martwisz się o starość (emerytura)
      -z czego będziesz żyła, jeżeli (odpukac) coś się stanie mężowi?
      -czy Twoje dzieci są dumne z tego, kim jest ich mama?
      • aankaa Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... 25.02.04, 08:50
        Gość portalu: Jaśmina napisał(a):

        > Szczerze Ci zazdroszczę, ale powiedz:
        ....
        > -czy Twoje dzieci są dumne z tego, kim jest ich mama?

        myślisz, że dzieci są dumne z mamy "zrealizowanej" w życiu zawodowym a domowa
        kokosz to powód do wstydu ???
      • przyjaciolka1 Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... 25.02.04, 08:55
        Najlepsza mama na swiecie to ta,ktora jest w domu.
        • Gość: anika Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... IP: *.acn.waw.pl 26.02.04, 19:47
          najlepsza mama na świecie, to ta, która JEST SZCZĘŚLIWA, nieważne czy w domu
          czy w pracy.
      • blanchet Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... 25.02.04, 10:31
        przepraszam za sterotypizm ale ja również chciałabym poznać twój zawód
        wykształcenie oraz ile twój mąż jest starszy od ciebie Przepraszam ale ciekawa
        poprostu jestem
        • Gość: tatuja Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... IP: *.dialup.mindspring.com 25.02.04, 15:10
          Moj maz jest starszy ode mnie o rok.Na pozostale pytania juz odpowiedzialam,
          nie chce sie powtarzac.Pozdrowienia
      • Gość: tatuja Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... IP: *.dialup.mindspring.com 25.02.04, 15:04
        Jasmino dzieki za pytania:

        1.Z wyksztalcenia jestem biologiem.
        2.Nie , nie szkoda, bo wyksztalcenie, to tez wiedza...a wiedzy nigdy
        dosc,studiuje filozofie i psychologie ( w domu, dla siebie), religie wschodu, a
        takze wiem wszystko, no, prawie wszystko, o budowaniu domow i wszelkich
        domowych naprawach, uwielbiam moj ogrod, ptaki, ktore godzinami obserwuje,
        kocham architekture, meble i wnetrza...oraz czytanie, czytanie, czytanie
        3.Maz patrzy na mnie z podziwem i troche mi zazdrosci, a ja mu troche
        wspolczuje, ale tez podziwiam.
        4.Mam wlasne pieniadze, dostaje regularna pensje za moja prace.
        5.Nawet moja tesciowa uwaza mnie za pracowita osobe.
        6.Nie, nie martwie sie o starosc.
        7.Jestesmy ubezpieczeni, mamy tez maly prywatny interes, ktorym zajmuje sie maz.
        8. Pare miesiecy temu ,moj syn powiedzial te slowa; mamusiu, wiesz, chcialbym
        przeczytac twoj pamietnik i moi przjaciele tez o tym marza(chodz im o
        filozofie i religie wschodu)Mam w moim pamietniku zapisane moje przemyslenia,
        ktorymi czasami dziele sie z dziecmi. Bylam zaskoczona slowami syna, i bardzo z
        siebie dumna, tak po cichu...
      • groszek19 Re: A było tak miło... 25.02.04, 16:33
        Smutno się zrobiło. Czekałam zniecierpliwiona na to, aż ktoś zapyta "czyżby?".
        • Gość: rusałka Re: A było tak miło... CZYŻBY??? IP: *.one.pl 25.02.04, 17:30
          a ja jestem ciekawa co dzieje się z takimi paniami kiedy mąż (załóżmy) po 10
          latach sielanki postanawia wybrac wolnosc lub kochankę.
          Macie jakiś "plan B"?
          przecież, mimo wykształcenia, poza małżeństwem was "nie ma"...

          (wyeliminujmy odpowiedzi "mój napewno tego nie zrobi". świat jest pełny takich
          co tez były pewne.)
          • groszek19 Re: A było tak miło... CZYŻBY??? 25.02.04, 17:33
            Muszę kończyć..mąż wrócił z pracy. Niechby się dowiedział, że ja tu takie
            bzdury piszę..od razu mnie zostawi.
          • Gość: tatuja Re: A było tak miło... CZYŻBY??? IP: *.dialup.mindspring.com 26.02.04, 01:57
            Przeczytalam Twoj list mojemu mezowi, powiedzial ; z rusalkami sie nie zadaje(
            niech na mnie nie liczy) chyba , ze z prawdziwymi, a jedyna prawdziwa jestes ty
            ( czyli ja).. A ja zpytam Cie rusalko, czy masz plan "B" na wypadek np zlamania
            kregoslupa?, bo poza zdrowym , niezlamanym kregoslupem Ciebie nie ma.
            • Gość: rusałka Re: A było tak miło... CZYŻBY??? IP: *.one.pl 26.02.04, 20:15
              Gość portalu: tatuja napisał(a):
              A ja zpytam Cie rusalko, czy masz plan "B" na wypadek np zlamania
              >
              > kregoslupa?, bo poza zdrowym , niezlamanym kregoslupem Ciebie nie ma.

              czy z tej wypowiedzi mam wnioskować, że facet jest ci równie niezbędny do
              istnienia jak twój własny kręgosłup?
              współczuję w takim razie takiego uzależnienia...

              tworzyc plan B dla nieszczęsliwych wypadków, to fatalizm i czarnowidztwo. Mieć
              go na wypadek przewidywalnych, powtarzalnych i wręcz banalnych sytuacji
              życiowych - to rozsądek.
              pozdrów męża;-)
              • Gość: tatuja Re: A było tak miło... CZYŻBY??? IP: *.dialup.mindspring.com 26.02.04, 20:28
                No smieszne to jest, jak to sobie wyobrazasz?, usiade i zaczne ukladac awryjny
                plan na wypadek zdrady meza (przewidywalnej, normalnej ,banalnej)? Faktycznie ,
                taka rozsadna to ja nie jestem , ani tez tak glupia. Wiesz, bez kregoslupa moge
                zyc, ale bez mojego meza ,nie


                • Gość: rusałka Re: A było tak miło... CZYŻBY??? IP: *.one.pl 26.02.04, 23:32
                  No smieszne to jest, jak to sobie wyobrazasz?, usiade i zaczne ukladac awryjny
                  plan?

                  tu nie chodzi o knucie spisków, tylko o pewną postawę, której nie rozumiesz, i
                  świadomość, której jak widać nie masz.
                  I o sposób, powiedzialabym, traktowania siebie.

                  Wiesz, bez kregoslupa moge
                  >
                  > zyc, ale bez mojego meza ,nie

                  obyś nigdy nie musiała sie przekonac ani o jednym ani o drugim.
                  • Gość: tatuja Re: A było tak miło... CZYŻBY??? IP: *.dialup.mindspring.com 26.02.04, 23:56
                    Najpierw prowokujesz niemadra rozmowe, a potem odgrywasz dobra ciotke."Tu nie
                    chodzi o knucie spiskow", fiu fiu niezle masz poprzestawiane. Rusalko zmien
                    myslenie, albo poszukaj sobie przyjaciela, wszystko jedno jakiej plci
                    • miriammiriam Re: A było tak miło... CZYŻBY??? 27.02.04, 17:09
                      nie możesz istnieć bez meza - kropka.
                      zakładanie takiej ewentulności (nawet hipotetycznie) uważasz za niemądre, w
                      dodatku ten kto ma inne zdanie w tej sprawie ma je zmienic.
                      ----------------
                      niestety tatuja, ale to ty jesteś niemądra, twój mąż oprócz tego że może
                      zwyczajnie odejść do innej, może także kopnąć w kalendarz, ciekawa jestem jakie
                      to ubezpieczenie na zycie masz ty i dzieci, że liczysz na stały dochód gdybyś
                      została wdową, bo że nie o ZUS chodzi to oczywiste. poza tym mąż może jeszcze
                      stracić pracę, zbankrutowac. zabezpieczyłaś się na tę okoliczność? tzn. masz
                      jakiś własny majątek? nie sądze.
                      z twoich postów wynika, że jestes beztroską i bezmyślną oraz nieodpowiedzialną
                      lalą. nieodpowiedzialną, bo gdyby coś się stało twojemu mężowi, żyjącym w
                      idylli dzieciaczkom zawali się świat. nawiasem mówiąc co to za *studiowanie*
                      filozofii i psychologii w domu? robisz kurs ESKK dla kur domowych? - nie bądż
                      śmieszna.
                      • Gość: tatuja Re: A było tak miło... CZYŻBY??? IP: *.dialup.mindspring.com 27.02.04, 19:04


                        > nie możesz istnieć bez meza - kropka.
                        > zakładanie takiej ewentulności (nawet hipotetycznie) uważasz za niemądre, w
                        > dodatku ten kto ma inne zdanie w tej sprawie ma je zmienic.
                        > ----------------********

                        >>>>>>>Oczywiscie, ze nie madre, bo juz go mam i w dodatku kocham>>>>>>
                        >>>>>>>Kazdy inny, moze miec swoje zdanie, na swoj wlasny temat>>>>>>>

                        > niestety tatuja, ale to ty jesteś niemądra, twój mąż oprócz tego że może
                        > zwyczajnie odejść do innej, może także kopnąć w kalendarz, ciekawa jestem
                        jakie
                        >
                        > to ubezpieczenie na zycie masz ty i dzieci, że liczysz na stały dochód gdybyś
                        > została wdową, bo że nie o ZUS chodzi to oczywiste. poza tym mąż może jeszcze
                        > stracić pracę, zbankrutowac. zabezpieczyłaś się na tę okoliczność? tzn. masz
                        > jakiś własny majątek? nie sądze.
                        > z twoich postów wynika, że jestes beztroską i bezmyślną oraz
                        nieodpowiedzialną
                        > lalą. nieodpowiedzialną, bo gdyby coś się stało twojemu mężowi, żyjącym w
                        > idylli dzieciaczkom zawali się świat.>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>


                        >>>>>>>>Tego to nawet nie komentuje>>>>>>>>


                        nawiasem mówiąc co to za *studiowanie*
                        > filozofii i psychologii w domu? robisz kurs ESKK dla kur domowych? - nie bądż
                        > śmieszna.

                        >>>>>>>W innym miejscu kazalas mi studiowac prywatnie, to zdecyduj>>>>>
                        >>>>>>>>Nie zalezy mi na piatkach, ucze sie dla siebie, bo lubie>>>>>>



                      • facecja Re: A było tak miło... CZYŻBY??? 29.02.04, 14:35
                        miriammiriam napisała:

                        >poza tym mąż może jeszcze
                        > stracić pracę, zbankrutowac. zabezpieczyłaś się na tę okoliczność? tzn. masz
                        > jakiś własny majątek? nie sądze.

                        tatuja już mówiła, że mają własny interes, którym zajmuje się mąż. Czy gdyby
                        oboje pracowali w tej firmie, prawdopodobieństwo bankructwa byłoby mniejsze?
                        Czy wtedy (w wyniku bankructwa) porażka byłaby mniejsza? Czy wtedy mieliby
                        jakieś koło ratukowe? Czy dzieciom byłoby lżej??????
              • Gość: jaJola Re: A było tak miło... CZYŻBY??? IP: *.chello.pl 27.02.04, 08:43
                "czy z tej wypowiedzi mam wnioskować, że facet jest ci równie niezbędny do
                > istnienia jak twój własny kręgosłup?"
                Rusałko, odniosłam wrażenie, że zadajac pytanie o plan B na wypadek zdrady męża
                coś takiego wlaśnie mialaś na mysli - jego niezbędność? Tego męża. Czy może się
                mylę?
                Tatuja wyraźnie napisała, że nie boi się starości, bo ma ubezpieczenie i
                dostaje pensję za swoja pracę - więc chyba jest rozsądna...
                pozdrawiam, Jola
                • Gość: Jaśmina Re: A było tak miło... CZYŻBY??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.04, 09:15
                  >Najpierw prowokujesz niemadra rozmowe, a potem odgrywasz dobra ciotke."Tu nie
                  chodzi o knucie spiskow", fiu fiu niezle masz poprzestawiane. Rusalko zmien
                  myslenie, albo poszukaj sobie przyjaciela, wszystko jedno jakiej plci<

                  O, nerwy puściły? Obrażanie kogoś - to nie jest reakcja zgodna z filozofią
                  Wschodu. Pooddychaj przez nos i pomyśl, zakładając wątek to Ty sprowokowałaś
                  rozmowę. Rusałka trafiła w czuły punkt:Twoje życie opiera się na przekonaniu,
                  że mąż zawsze będzie z Tobą szczęśliwy. Skąd masz tę pewnosć?


                  • Gość: rusałka Re: A było tak miło... CZYŻBY??? IP: *.one.pl 27.02.04, 11:22
                    tatuja napisała:
                    Rusalko zmien
                    > myslenie, albo poszukaj sobie przyjaciela, wszystko jedno jakiej plci<

                    dziękuję, już mam, a co do zmiany myślenia - nie widzę powodu.

                    Gość portalu: Jaśmina napisał(a):
                    > O, nerwy puściły? Obrażanie kogoś - to nie jest reakcja zgodna z filozofią
                    > Wschodu. Pooddychaj przez nos i pomyśl, zakładając wątek to Ty sprowokowałaś
                    > rozmowę. Rusałka trafiła w czuły punkt:Twoje życie opiera się na przekonaniu,
                    > że mąż zawsze będzie z Tobą szczęśliwy. Skąd masz tę pewnosć?

                    też bym właśnie chciała wiedzieć. pozdrawiam, Jaśmino.
                    • Gość: tatuja Re: A było tak miło... CZYŻBY??? IP: *.dialup.mindspring.com 27.02.04, 13:48
                      Rusalko, jezeli uzywasz w swoich postach pewnego tonu, to pozwol na ten ton
                      innym takze, ja tez sie lubie przekomarzac, mnie to nic nie boli i nie
                      rozumiem dlaczego czujesz sie natychmias obrazona. To, ze interesuje sie
                      Wschodem, nie znaczy , ze zjadlam juz wszystkie rozumy, a oddychanie przez nos
                      jest moim ulubionym zajeciem z tej racji, ze nie mam w nosie polipow.
                      Serdecznie pozdrawiam.
                  • Gość: tatuja Re: A było tak miło... CZYŻBY??? IP: *.dialup.mindspring.com 27.02.04, 13:30

                    > O, nerwy puściły? Obrażanie kogoś - to nie jest reakcja zgodna z filozofią
                    > Wschodu. Pooddychaj przez nos i pomyśl, zakładając wątek to Ty sprowokowałaś
                    > rozmowę. Rusałka trafiła w czuły punkt:Twoje życie opiera się na przekonaniu,
                    > że mąż zawsze będzie z Tobą szczęśliwy. Skąd masz tę pewnosć?

                    >>>>>Jasmino, juz to przerabialysmy:a skad mam pewnosc, ze jutro wstane z lozka
                    zywa? Jezeli zadajesz sobie tego typu pytania, to wczesniej lub pozniej
                    pograzysz sie w rozpaczy. Chcialabys sie ubezpieczyc od wszelkich przypadkow,
                    ale na szczescie jest to niemozliwe, grozila by nam straszna jalowizna. Gdyby
                    moj maz przestal mnie kochac? no coz, to by przestal.Moze tego jeszcze nie
                    wiesz, ale kochanie to nie sa tylko emocjonalne kaprysy, czasami kochanie to
                    jest jak oddychanie, automatyczne, bez kalkulacji i kombinowania, tak po
                    prostu, w kazdej chwili...no a sprobuj nie oddychac.
                  • aguszak Re: A było tak miło... CZYŻBY??? 27.02.04, 16:48
                    Gość portalu: Jaśmina napisał(a):

                    > O, nerwy puściły? Obrażanie kogoś - to nie jest reakcja zgodna z filozofią
                    > Wschodu. Pooddychaj przez nos i pomyśl, zakładając wątek to Ty sprowokowałaś
                    > rozmowę. Rusałka trafiła w czuły punkt:Twoje życie opiera się na przekonaniu,
                    > że mąż zawsze będzie z Tobą szczęśliwy. Skąd masz tę pewnosć?

                    Nie zuważyłam, żeby autorka wątku kogokolwiek obraziła.
                    Z drugiej strony zauważyłam, że chyba niektórych kłuje to, że ktoś może być aż
                    tak szczęśliwy i spełniony...
                    Pewności co do uczuć i zdarzeń życiowych nigdy nie ma, ale Tatuja ma tyle
                    wiary, że góry mogłaby przenosić, a na tej wierze opiera się wszystko w życiu...
                    Pozazdrościć :)))

                    Pozdrowionka
          • aguszak Re: A było tak miło... CZYŻBY??? 27.02.04, 16:40
            Gość portalu: rusałka napisał(a):

            > a ja jestem ciekawa co dzieje się z takimi paniami kiedy mąż (załóżmy) po 10
            > latach sielanki postanawia wybrac wolnosc lub kochankę.
            > Macie jakiś "plan B"?
            > przecież, mimo wykształcenia, poza małżeństwem was "nie ma"...
            >
            > (wyeliminujmy odpowiedzi "mój napewno tego nie zrobi". świat jest pełny
            takich
            > co tez były pewne.)

            Czy Ty w życiu wszystko tak kalkulujesz...?
            ;)
      • Gość: też kura domowa Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... IP: *.chello.pl 26.02.04, 12:44
        Ja mam : ukończoną psychologię na UW i doktorat tamże, mąż- lekarz zawsze był
        przeciwny mojej pracy i jest szczęśliwy, że jestem w domu i czekam na niego z
        obiadem, pieniędzmi zarządzam ja - mąż nigdy nie sprzeciwił się jakimkolwiek
        moim decyzjom finansowym ( zresztą i innym także, a jeśli ma odmienne zdanie to
        dyskutujemy).Moja rodzina jest zadbana, obiad na czas, syn ma niezabiegana,
        niezestresowana, niezmęczona matkę.Ze wszystkim dążę, nigdzie się nie
        spóźniam.Wszystkie domowe sprawy są załatwione bez obciążania mężą.Pozdrawiam.
        • miriammiriam Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... 27.02.04, 17:13

          Gość portalu: też kura domowa napisał(a):

          > Ja mam : ukończoną psychologię na UW i doktorat tamże, mąż-

          twój mąż powienien zwrócić do budżetu państwa pieniądze wydane na twoją zbędną
          edukację, chyba ze studiowałaś wieczorowo.
          • lola211 Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... 27.02.04, 18:52
            W takim razie wszyscy bezrobotni absolwenci niech zrobia to samo- po cholere
            sie kształcili za panstwowe, jesli tej wiedzy nie wykorzystuja?
          • Gość: krzys Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... IP: *.dialup.mindspring.com 28.02.04, 22:22

            > twój mąż powienien zwrócić do budżetu państwa pieniądze wydane na twoją
            zbędną
            > edukację, chyba ze studiowałaś wieczorowo.

            >>>>>>>>>Nie wiem o co ci chodzi, po pierwsze dlaczego jej maz, a po drugie
            dlaczego w ogole?
      • ruda_szczurka Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... 28.02.04, 13:54
        Gość portalu: Jaśmina napisał(a):

        > Szczerze Ci zazdroszczę, ale powiedz:
        > -czy masz wykształcenie, jakiś zawód wyuczony?
        > Jeżeli tak, to czy nie szkoda Ci niewykorzystanych umiejętności i czasu
        > straconego na naukę?

        a czy nauka musi być drogą do jakiegoś celu a nie celem samym w sobie...? nie
        można już się kształcić dla satysfakcji i z zamiłowania?
        > -czy mąż szanuje Twoją pracę?

        mąż ma szanować mnie a nie to co robię. jeśli szanuje mnie jako osobę to
        powinno mu zwisać czy spędzam czas na przyklejaniu znaczków na poczcie czy tez
        praniu jego skarpet. Głownie chodzi o to zebyśmy obydwoje byli happy...
        > -czy masz pieniądze, które możesz wydać według własnego uznania?

        tak. jesli 2 ludzi zyje w małżeństwie to zarobki sa wspolne nawet jesli 1 nie
        pracuje.
        > -czy nikt nie uważa, że jesteś leniem?

        zajmij się domem to zobaczymy czy uznasz to za lenistwo ;)
        > -czy nie martwisz się o starość (emerytura)

        martwię się... dlatego opłacam sobie prywatnie moją przyszłą emeryturkę ;)
        > -z czego będziesz żyła, jeżeli (odpukac) coś się stanie mężowi?

        mam wykształcenie, cv na poziomie takim ze nie wstyd tego pokazać, 2 ręce, 2
        nogi - jakoś dam sobie rade. odpukać oczywiście.
        > -czy Twoje dzieci są dumne z tego, kim jest ich mama?

        dzieci są takie jak się je wychowuje. jeśłi im sie wpaja ze kobieta zajmująca
        się domem to "byleco" to tak będą uważać. a co Tobie wpojono?
        pzdr
    • pajdeczka No to ja ci zazdroszczę 25.02.04, 08:58
      Też bym tak chciała. Fajnie jest być kurą domową, kiedy nie trzeba liczyć
      każdej złotówki. Spróbuj nią być za 2 tys. miesiące np na całą rodzinę. Twój
      entuzjazm skończy się po dwóch tygodniach siedzenia w domu.
      Pzdr.
      • Gość: tatuja Re: No to ja ci zazdroszczę IP: *.dialup.mindspring.com 25.02.04, 16:32
        Zycie, to kwestia wyborow i konsekwencji.
        • pajdeczka Re: No to ja ci zazdroszczę 26.02.04, 08:16
          Gość portalu: tatuja napisał(a):

          > Zycie, to kwestia wyborow i konsekwencji.

          a co ma piernik do wiatraka?
    • Gość: Lena Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... IP: 80.48.96.* 25.02.04, 09:27
      Podoba mi się to, że jesteś zadowolona :-))))
      Ja pracuję dużo, powiedziałabym bardzo dużo, intensywnie i w stresie. Jak leżę
      to siedzę, jak siedzę to stoję a jak stoję to biegnę. By odreagować zasuwam na
      basen, na rower, pobiegać, na narty. Gdy już odbieram te nadpracowane godziny i
      mam np. tydzień wolny to nie wiem którą książkę wziąć do ręki, przeglądam
      stertę gazet z ciekawymi artykułami i ... jak leżę to siedzę, jak siedzę to
      stoję a jak stoję to biegnę. Gdy już luzuję po koniec tygodnia to znów wpadam w
      kierat mojej ukochanej pracy i jak leżę to ... Nawet ten czas wolny i urlop
      dzielę tak by spędzać tydzień na nartach, tydzień na żaglach, tydzień na
      nurkowaniu w Egipcie i tak dalej po tygodniu w różnych egzotycznych miejscach
      kilka razy w roku. Zaczyna mi coś prześwitywać, że normalne to nie jest.
      Czasem zastanawiam się czy potrafiłabym inaczej żyć. I czy jestem dobrym
      wzorcem dla mojego dziecka ...
      Dobrze jeśli ciało i dusza są w tym samym miejscu, w swoim odnalezionym
      miejscu. W moim chyba jedno goni drugie.
      Pozdrawiam :-))))))
      • elle_melle jak ja Ci zazdroszcze!!! 25.02.04, 10:09
        Gdybys wiedziala, jak bardzo! Chrzanie robienie kariery, ktora tak naprawde
        oznacza prace na cudze konto, wakacje, sukcesy i itd. Nie bawi mnie calodzienna
        gonitwa za sprawami, ktore kompetnie mnie nie obchodza. Mam po dziurki w nosie
        wieczornych powrotow do domu i padania na pysk z mysla, ile rzeczy moglabym
        zrobic, gdyby nie to paranoiczne zycie, ktore prowadze. Chce czytac ksiazki,
        wysypiac sie, palic w kominku, gotowac mezowi obiady i k... mac robic to, NA CO
        MAM OCHOTE, A NIE TO, CO AKURAT MUSZE.

        Tylko kto za to zaplaci? :(
        • Gość: tatuja Re: jak ja Ci zazdroszcze!!! IP: *.dialup.mindspring.com 26.02.04, 03:26
          Masz odwage wyznac sobie co czujesz i to jest cos.Pozdrawiam Cie elle_melle
          serdecznie.
      • Gość: tatuja Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... IP: *.dialup.mindspring.com 25.02.04, 16:37
        Leno, usiadz i pomysl, i zapytaj siebie: jak chcesz zyc? czego od zycia
        oczekujesz? i jak mozesz to zrealizowac? Pozdrawiam.
        • Gość: Lena Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... IP: 80.48.96.* 25.02.04, 20:18
          Jestem jeszcze na takim etapie, że chciałabym robić to co robię ale dwa razy
          szybciej by mieć więcej wolnego czasu na następne "wspaniałe pomysły". Może
          taka jest moja natura bo czuję się szczęśliwa choć czasem bardzo zmęczona nawet
          wypoczywaniem ... mam jednak małe marzenia o życiu z naturą, zwolnieniem biegu
          i napisanie o tym książki.
          Pozdrawiam.
          • Gość: tatuja Do Leny IP: *.dialup.mindspring.com 25.02.04, 20:57
            Tez mysle o napisaniu ksiazki. Powodzenia
        • pajdeczka Tatuja 26.02.04, 08:18
          Gość portalu: tatuja napisał(a):

          > Leno, usiadz i pomysl, i zapytaj siebie: jak chcesz zyc? czego od zycia
          > oczekujesz? i jak mozesz to zrealizowac? Pozdrawiam.


          Wiesz co tatuja, zazdroszczę ci tego sposobu myślenia. wynika z tego, że albo
          jesteś jeszcze bardzo młoda i tym samym naiwna, albo żyjesz w jakimś urojonym,
          własnym świecie.
          • Gość: Lena Pajdeczko IP: 80.48.96.* 26.02.04, 08:58
            Myślę, że nie masz racji. Na każdym etapie życia możemy usiąść i zastanowić się
            jak chcemy żyć, co jest ważne w naszym życiu i czy to co robimy jest z nami
            zgodne. Nawet jeśli nie możemy wiele zmienić to choćby świadomie możemy pewne
            zmiany sukcesywnie przeprowadzać. Jeśli czujemy, że coś jest nie tak i czas na
            zmiany - trzeba je realizować z głową. Ale najpierw trzeba samej sobie ustalić
            czego się chce.
            Ja właśnie mam taki etap w życiu.
            • Gość: tatuja Re: Pajdeczko IP: *.dialup.mindspring.com 27.02.04, 15:09
              Zycze Ci Leno powodzenia, zyc swiadomie, to jest TO.
          • Gość: tatuja Re: Tatuja IP: *.dialup.mindspring.com 27.02.04, 01:10
            Tak ,to prawda, zyje we wlasnym swiecie, a w jakim swiecie zyjesz Ty pajdeczko?
      • aguszak Leno... pięknie piszesz... :) n/txt 27.02.04, 16:54
        Gość portalu: Lena napisał(a):

        > Podoba mi się to, że jesteś zadowolona :-))))
        > Ja pracuję dużo, powiedziałabym bardzo dużo, intensywnie i w stresie. Jak
        leżę
        > to siedzę, jak siedzę to stoję a jak stoję to biegnę. By odreagować zasuwam
        na
        > basen, na rower, pobiegać, na narty. Gdy już odbieram te nadpracowane godziny
        i
        >
        > mam np. tydzień wolny to nie wiem którą książkę wziąć do ręki, przeglądam
        > stertę gazet z ciekawymi artykułami i ... jak leżę to siedzę, jak siedzę to
        > stoję a jak stoję to biegnę. Gdy już luzuję po koniec tygodnia to znów wpadam
        w
        >
        > kierat mojej ukochanej pracy i jak leżę to ... Nawet ten czas wolny i urlop
        > dzielę tak by spędzać tydzień na nartach, tydzień na żaglach, tydzień na
        > nurkowaniu w Egipcie i tak dalej po tygodniu w różnych egzotycznych miejscach
        > kilka razy w roku. Zaczyna mi coś prześwitywać, że normalne to nie jest.
        > Czasem zastanawiam się czy potrafiłabym inaczej żyć. I czy jestem dobrym
        > wzorcem dla mojego dziecka ...
        > Dobrze jeśli ciało i dusza są w tym samym miejscu, w swoim odnalezionym
        > miejscu. W moim chyba jedno goni drugie.
        > Pozdrawiam :-))))))
      • Gość: max Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... IP: *.dialup.mindspring.com 29.02.04, 00:50
        Musze to powiedziec mojej zonce,ona jednak za bardzo kaprysi.
        • Gość: gosciu Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... IP: *.dialup.mindspring.com 02.03.04, 00:33
          Rozwydrzyla ci sie baba he he he
    • Gość: kohol Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... IP: *.crowley.pl 25.02.04, 10:29
      Bardzo fajnie :D
      Robi to, co lubi, a jeśli w dodatku nie broni innym robienia, tego, co inni
      lubią - no feministka normalnie :)
      Pozdrawiam :)
    • makowa.panienka Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... 25.02.04, 10:31
      Witam!
      Jak to dobrze, że są jeszcze na tym świecie kobiety, które lubią i nie wstydzą
      się być kurami domowymi. Ja zresztą uważam, że nie ma się czego wstydzić, wrecz
      przeciwnie to powinien być powód do dumy. Bo tak naprawdę My jesteśmy kurami
      domowymi, nie dlatego że tak jakoś wyszło, czy mąż od nas tego wymaga, tylko MY
      TO LUBIMY. Ja również większość czasu spędzam w domu, od wiosny szaleję na
      ogródku - pielę, sieję itd. (ku zdziwieniu niektórych znajomych). Szyję na
      maszynie, czytam, gotuję, chodzę z psami na spacer, jeżdżę na rowerze. Mieszkam
      prawie na wsi, bo na obrzerzach miasta, gdzie mam rzekę, rozległe łaki.
      Oczywiście marzę o tym , żeby kiedyś mieszkać na wsi (i mieć 10 kotów i 2 kozy:)
      Również pracuję ale w domu. Razem z mężem, który prowadzi firmę. Robię to co
      lubię, mam czas dla dziecka, planujemy drugie (wkrótce). Będę mogła z dzieckiem
      przy cycku pracować, bo nikt mnie nie goni, i sama sobie planuję działania.
      Ja się nie nadaję do wyścigu szczurów, nigdy nie marzyłam o tzw. karierze
      zawodowej. Razem z mężem realizujemy się w naszej działalności, która się
      rozwija. Nie zarabiamy kokosów, choć jest coraz lepiej. Na dzień dzisiejszy
      wiem, że nie pójdę pracować na etat, chyba że będę musiała.
      No i może za jakiś czas też będę mogła sobie pozwolić na urlop pod palmami...
      Pozdrawiam serdecznie wszystkie kury domowe.
      Aga
      • Gość: tatuja Do makowej panienki IP: *.dialup.mindspring.com 26.02.04, 03:32
        Nie czuje sie jak kura, czuje sie jak czlowiek, ktory droga wyborow osiagnal w
        zyciu to czego najbardziej pragnal; duzo wolnego czasu.Serdecznie pozdrawiam.
    • dormik29 Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... 25.02.04, 10:41
      Długo już tak żyjesz? Mnie się znudziło po trzech latach. W podskokach wróciłam
      do pracy i jestem szczęśliwa. Teraz są w domu ogromne braki, nie mam juz tyle
      czasu na wszystkie obowiązki co przedtem. Ale przestałam się bać, że pewnego
      dnia pieniążki mogą się skończyć a ja wtedy będę zbyt stara, żeby ktokolwiek
      chciał mnie zatrudnić. Myślałas nad tym?
      • Gość: jaJola Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... IP: *.chello.pl 25.02.04, 12:29
        Cudny poscik. Zazdroszcze Ci bardzo. Marze o zyciu, w którym wreszcie będe
        robic to, co chcę.
        Do dormik: Dlaczego zakładasz akurat najgorszy scenariusz? Uważasz, że warto
        poswięcac życie na starania, żeby ktoś łaskawie zechciał nas zatrudnić?
        Zapewniam Cie, że nie. Sama kiedys kierowałam sie takimi przesłankami i
        przekonałam się, że nie warto.
        Teraz pracuje w domu i dążę do takiego życia, jakie pędzi założycielka wątku.
        Ogrodek, dziecko, praca twórcza, przyjaciele... A propos wykształcenia i czy
        nie szkoda go marnować. Marnować, tzn. nie słuzyć nim komuś (szefowi,
        korporacji, projektom)? Nie szkoda. Wolę moje wykształcenie wykorzystac dla
        siebie - pracowac na swoje nazwisko i na swoja korzyść. W różny sposób. To
        wykształcenie jest MOJE, więc niech służy MNIE.
        Jola - z w.wykształceniem, praktyką zawodową, doswiadczeniem itp. pierdołami
        • Gość: tatuja Do Joli IP: *.dialup.mindspring.com 26.02.04, 03:48
          Jolu, bardzo mnie twoj post rozbawil i ucieszyl.To o czym piszesz, to prawda w
          koncentracie Dziekuje i pozdrwiam.
      • Gość: tatuja Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... IP: *.dialup.mindspring.com 26.02.04, 03:44
        Wybacz dormik29, ale nie moge w ten sposob myslec. W zyciu nie przewidzisz
        wszystkiego i wszystkiemu nie zpobiegniesz...po co sie wiec martwic na
        zapas.Pozdrowienia.
    • magic00 Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... 25.02.04, 12:24
      Miło poczytać, że ktoś jest szczęśliwy, a myślałam, że to jest gatunek wymarły.
      Zawsze lepiej być dobrze sytuowaną kurą domową lub kobietą pracującą i mieć
      dużo wolnego czasu + fajne wakacje niż być biedną kurą domową czy też biedną
      kobietą pracującą. Wiele osób by nie pracowało wcale, gdyby nie mus. A
      satysfakcja zawodowa - następuje wtedy gdy się już ma upragniony dom z ogrodem.
      Bynajmniej nie krytukuję twojego sposobu życia, bo po co zasuwać na etacie jak
      się nie musi. Mając wybór czy przewracać papierki w biurze czy gotować
      wybierasz gotowanie i prace w ogrodzie bo lubisz. Nie cierpię gotować i
      sprzątać (ogród chętnie, ale nie mam), więc wolałabym na odwrót, ale nie mam
      obecnie wyboru.
      • Gość: tatuja Do magic IP: *.dialup.mindspring.com 26.02.04, 03:53
        Nie wybieram miedzy gotowaniem a przewracaniem papierkow, wybieram siebie i
        zycie jakie mi odpowiada...pozdrawiam bardzo serdecznie.
    • lola211 Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... 25.02.04, 12:40
      Tatujo, doskonale cie rozumiem, bo od pól roku mam ten sam komfort(oprócz tych
      palm i ogrodu).Wczesniej przez 2 lata miotalam sie w domu, uwazałam, ze to
      wielkie nieszczescie tak "marnotrawic" czas.Po 2 latach pracy nareszcie
      potrafie docenic "kurowanie"- jak mi dobrze!Ale wszystko co dobre szybko sie
      konczy i za pół roku lub ciut szybciej planuje wrócic do pracy, z koniecznosci
      niestety.Mam mniej kasy, ale i mniej potrzebuje, odpadaja koszty zwiazane z
      praca i opłatą za opieke nad dzieckiem.
      Nigdzie sie nie spiesze, jestem wyluzowana, fajnie mi z tym.
      • Gość: tatuja Do loli IP: *.dialup.mindspring.com 26.02.04, 03:55
        Ach, jak sie ciesze, ze sie rozumiemy.Pozdrowionko
    • Gość: Dosia Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... IP: 195.217.253.* 25.02.04, 14:06
      Smutno mi sie zrobilo jak czytalam Twojego posta - bardzo bym tak chciala. Mam
      nadzieje, ze kiedys nadejdzie taki dzien, ze zamiast harowac na czyjes konto,
      bede sie mogla zajac praca wylacznie dla siebie. Nie ma znaczenia co robisz,
      czy kopiesz w ogrodku, czy robisz na drutach - wazne, ze masz czas na robienie
      dokladnie tych rzeczy, ktore chcesz robic.
      • Gość: Tatuja Do Dosi IP: *.dialup.mindspring.com 26.02.04, 04:00
        Nie smuc sie,pamietam tez bylam kiedys w takiej sytuacji. Twoje zycie nalezy
        do Ciebie i mozesz z nim zrobic co chcesz i nie sa to banialuki.Nie boj sie
        sprobowac. Pozdrwiam.
    • Gość: meresanch Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... IP: *.brpo.gov.pl 25.02.04, 14:19
      denerwujesz ludzi
      dobrze ze mozesz sobie na to pozwolic
      ale duza cześć kobiet nie może nawet jeśli chce
      nie miałam ochoty mieszkac w kawalerce zastawiac sie z czego wyremontuje
      kuchnie i gdzie postwaic łóżeczko dla dziecka .... i czasem bym chciła z meżem
      siegdzies wybrac - nie kaza znas złapie bogatego faceta
      a jesli takeigo nie ma to wole isc do pracy niz kepac biede .....
      • Gość: tatuja Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... IP: *.dialup.mindspring.com 25.02.04, 15:19
        Nie zlapalam bogatego faceta, na poczatku naszego malzenstwa oboje nie mielismy
        niczego, wszystko co mamy jest nasze.
    • muczo.maczo Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... 25.02.04, 15:27
      Alleluja

      zazdroszcze tez bym tak chcial
      (Ale kto sie ozeni z takim jak ja ?)
      • Gość: Jaśmina Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.04, 17:28
        Tatujo, dzięki za wyjaśnienie. Moj wniosek to: podstawa to dobry, zaradny
        mąż.Jego najbardziej Ci zazdroszczę, gdzie znalazłaś taki ideał?

        Do Jajoli: nie myl pracy "na własne konto" (zarobkowej pracy w domu) z byciem
        gospodynią domową, która nie ma dochodów (jak autorka watku), to jest inna
        sytuacja.

        Do osób zdziwionych moim pytaniem, czy dzieci są dumne z niepracującej zawodowo
        mamy:Miałam na myśli dzieci w wieku szkolnym i w mieście (ma wsi może to bez
        znaczenia). Dla malucha mama w domu to najlepsza opcja, bez dwóch zdań.
      • Gość: tatuja Hej muczo maczo IP: *.dialup.mindspring.com 26.02.04, 04:04
        Kazda potwora znajdzie swego amatora...pozdrawiam
    • aankaa pogratulować :) 25.02.04, 19:30
      też bym tak chciała
      może, za kilka lat spełni się moje marzenie, że będę pracować dla przyjemności,
      nie z musu
    • kobietapowinnamiecwybor swietny zart 25.02.04, 19:45
      kto nie wie co to prowadznie domu niech wierzy
      • aankaa prowadzenie domu to nie praca przy taśmie 25.02.04, 19:56
        ani katorga typu tłuczenie kamieni na drodze

        większość z piszących tu, oprócz "realizowania się w pracy", ma jeszcze na
        głowie dom z dziećmi. Więc bycie wyłącznie kurą domową to przynajmniej kilka
        godzin więcej na to "prowadzenie".
        I nie przesadzaj z tym prowadzeniem, chyba, że masz na głowie kamienicę z
        wielopokoleniową rodziną na głowie z czego większość wymaga nieustannej
        troski ;)
        • kobietapowinnamiecwybor Re: prowadzenie domu to nie praca przy taśmie 25.02.04, 20:06
          jednopokoleniowy dom na wsi, firme (ktora prowadzi druga polowa, ale to nie
          jest tak ze tylko on), ogrod, psy, koty, kilka kur, dzieci, ktore wszedzie
          trzeba zawiezc i przywiezc (bo to nie miasto i nie dojada same)
          To wcale nie jest sielanka

          jestem tylko obserwatorka
          tak samo jak wiekszosc marze o wlasnym domu na wsi
          • aankaa Re: prowadzenie domu to nie praca przy taśmie 25.02.04, 20:11
            no - akurat "psy, koty i kilka kur" chyba nie wymagają aż takiej pracy
            ogród - zależy od jego wielkości i tego jak jest urządzony - jedni mają trawę i
            kilka rabatek, inni - warzywnik, który ma wykarmić całą rodzinę

            fakt, problem może być z dowożeniem dzieci, ale myślę, że i to można
            zorganizować by mieć kilka godzin na spokojne zajęcie się domem
        • Gość: Jaśmina Re: prowadzenie domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.04, 23:08
          > bycie wyłącznie kurą domową to przynajmniej kilka godzin więcej na
          to "prowadzenie".<

          Tak, tylko że "poprzeczka jest wyżej ustawiona": rodzina wciaż czeka na ciasta,
          porządne obiady, bezbłędnie zaopatrzoną lodówkę, kwiaty na stole i sto innych
          spraw, które są urocze kiedy się je robi raz na jakiś czas i nie
          z musu.Gospodyni domowa nie ma wymówki, kiedy zdarzy jej się coś zaniedbać.
          Ona MUSI być pracowita, żeby udowodnić ze nie jest darmozjadem.
          • Gość: tatuja Re: prowadzenie domu IP: *.dialup.mindspring.com 26.02.04, 01:40
            To dziwne jak bardzo sie mylisz, nie pieke ciast w ogole,kwiaty na stole, tylko
            z ogrodka, ale jestem skapa nie pozwalam ich zrywac, zakupy robi maz, raz w
            tygodniu i to on zaopatruje lodowke, to ja go pytam; kupiles rzodkiewki itp,
            nikt ,nigdy nie robi mi wymowek o zaniedbanie, jest to wrecz niewyobrazalne,
            czesciej, a raczej bardzo czesto, musze zwracac uwage dzieciom na balagan,
            rozrzucone obranie, poplamione ksiazki...zeby udowodnic, ze nie jestem
            darmozjadem...? to juz mnie rozmieszylo, ja niczego nikomu nie musze
            udowadniac, prowadze zycie w moim pojeciu dobre i ladne i to wszystko.Pozdrawiam
          • lola211 Re: prowadzenie domu 26.02.04, 09:56
            > Tak, tylko że "poprzeczka jest wyżej ustawiona": rodzina wciaż czeka na
            ciasta,
            >
            > porządne obiady, bezbłędnie zaopatrzoną lodówkę, kwiaty na stole i sto innych
            > spraw, które są urocze kiedy się je robi raz na jakiś czas i nie
            > z musu.Gospodyni domowa nie ma wymówki, kiedy zdarzy jej się coś zaniedbać.
            > Ona MUSI być pracowita, żeby udowodnić ze nie jest darmozjadem.

            Gdyby tak było, nie miałabym czasu siedziec w necie.A ciast nie pieke, obiadów
            z 2 dan i deserów tez nie robie.
    • Gość: uncja Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.04, 20:34
      Miło dla odmiany poczytać coś pozytywnego na forum.

      Choć w dużej mierze taka odpowieść wywołuje we mnie pewną dozę zazdrości nie
      podszytą chęcią nasladownictwa, że tak powiem. A przynajmniej nie po całości.

      Bo chętnie bym sobie posiedziała w domku, gdyby nie trzeba było gotować,
      prasować, zajmować się milionem rzeczy, których z całego serca i do szpiku
      kości nie cierpię. Kiedyś przewrotnie mówiłam, że byłabym w stanie pracować
      wyłącznie po to, żeby zarobić na kogoś, kto ten cały chłam odwali za mnie. Od
      dawna praca przestała mnie bawić, i zwyczajnie mam w nosie karierę. Koszt, jaki
      za soba pociąga jest dla mnie zbyt wysoki. Chcę mieć czas dla siebie i rodziny,
      a nie siedzieć w biurze po nocach i zapracowywać na jakiś awans. Kiedyś
      zasuwałam jak nakręcona i zalezało mi na tym co robię. Po urlopie wracałam do
      pracy jak na skrzydłach, lubiłam to co robię, lubiłam ludzi z którymi
      pracowałam. Teraz wiele się zmieniło, nie chcę żyć ze stoperem i nie miałabym
      nic przeciwko posiedzeniu w domu. Teoretycznie mogę. Tylko mój tzw. zdrowy
      rozsądek - co z ubezpieczeniem, emeryturą, moja pensja też jest nienajgorsza,
      rzucić to w diabły? a jak coś się stanie - rzucić łatwo, trudno znaleźć w razie
      czego nową i to za porządne pieniądze. dziecko też jest w wieku, że raczej
      pewnie woli wolną chatę i oglądanie MTV zamiast obecności rodziców. I tak
      płynie dzień za dniem...

      I tez lubię w sumie moje życie, bo: mam swoje pieniądze, czuję się z tym
      bezpieczniej, dzięki wynajętej pani nie muszę zajmować się domem, wracam i
      siadam sobie spokojnie na kanapie, dziecko duże i nie zawraca głowy, możemy w
      każdej chwili gdzieś wyskoczyć i nie musimy się ograniczać, do kina, teatru,
      znajomych, w lecie robimy grille, w zimie palimy w kominku, od wiosny do
      jesieni prawie w kazdy weekend jedziemy na jakąs włóczęgę, jeździmy w zimie w
      góry, w lecie pod palmę, gdzie nie jestem, tam czytam zgoła obsesyjnie, jestem
      szczęśliwa z moim mężem, on też o dziwo jakoś mnie kocha, i gdybym tylko mogła
      pospać dłużej....
      • przyjaciolka1 Tatuja !!! 25.02.04, 23:40
        Z tego co doczytalam na szybko,mamy wiecej wspolnych zainteresowan niz na
        pierwszy rzut oka.Dlatego musze Ci napisac,ze zmienilismy kategorie naszego
        forum.Viva Espana jest teraz na "Polska i swiat".Od dzis.Wpadnij koniecznie !
        serdecznosci Przyjaciolka1
        • przyjaciolka1 Uncja !!! 25.02.04, 23:43
          Pomylilam Was.Sorry,ale to dotyczy Was obydwu.Koniecznie na Viva Espana,od dzis
          na "Polska i swiat".
          serdecznosci Przyjaciolka1
      • Gość: tatuja Do uncji IP: *.dialup.mindspring.com 26.02.04, 03:40
        W domu nie ma miliona rzeczy do zrobienia, w dobrze zorganizowanym domu, gdzie
        wszystko ma swoje miejsce i swoj czas...z tego co piszesz uncjo swietnie Ci sie
        zyje, wiec Tobie tez sie udalo...pozdrawiam bardzo serdecznie.
        • Gość: uncja Re: Do tatui IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.04, 19:15
          Gość portalu: tatuja napisał(a):

          > W domu nie ma miliona rzeczy do zrobienia, w dobrze zorganizowanym domu,
          gdzie wszystko ma swoje miejsce i swoj czas...

          Kochana, ja mam męża pedanta, komu ty to mówisz!!! zaręczam ci, że on jest w
          stanie tyle drobiazgów znaleźć! m.in dlatego nie garnę się do prowadzenia domu
          własnoręcznie i przezornie wolę trzymać się z daleka :))))
          • Gość: tatuja Re: Do tatui IP: *.dialup.mindspring.com 26.02.04, 19:34
            No i masz racje, racje racje. Jezeli w domu Ci zle, to jaki powod by w nim
            siedziec?
    • tibby Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... 25.02.04, 23:49
      CIeszy mnie to niezmiernie, ale jedyne, czego Ci naprawdę zazdroszczę, to
      wysypianie się:) Lubię takie życie, jakie pędzę w tej chwili, choć prowadzi
      mnie ono w zupełnie innym kierunku, niż Twoje Ciebie. Palę, piję piwo na pusty
      żołądek, wstaję wcześnie i kładę się późno, pracuję, czytam przy jedzeniu, w
      autobusie i w wannie, bo poza tymi trzema momentami nie mam czasu, dzień bez
      telefonu wieczorem "może wyjdziesz" jest dniem straconym, mieszkam w
      zasmrodzonym mieście, w bloku - i jestem szczęśliwa. Wieś nie jest miejscem dla
      mnie, nienawidzę siedzenia w garach, prac w ogrodzie unikam jak diabeł
      święconej wody, jak mi zimno, to podkręcam kaloryfer, robię sobie czwartą kawę
      i zapalam fajkę. Tak też można być szczęśliwym i dobrze, że każdemu z nas co
      innego sprawia frajdę. pozdr
      • Gość: tatuja Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... IP: *.dialup.mindspring.com 26.02.04, 04:07
        Kazdy moze byc szczesliwy na swoj niepowtarzalny sposob i to jest
        piekne.Pozdrawiam serdecznie.
        • tibby Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... 26.02.04, 22:43
          I to jest właśnie w nas najlepsze - każdy ma swój model szczęścia, każdemu
          potrzebne jest co innego. Cieszy mnie to, że odnalazłaś swoje szczęście w takim
          właśnie sposobie życia, i chociaż dla mnie jest on niewykonalny (przy moich
          potrzebach, temperamencie i charakterze), to miło mi czytać, że odnajdujesz się
          w tym i jest Ci dobrze.
          pozdr serdecznie
          • Gość: tatuja Tez Cie tibby serdecznie pozdrawiam.. IP: *.dialup.mindspring.com 27.02.04, 00:02
      • art_koneser Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... 26.02.04, 04:20
        > [...] nienawidzę siedzenia w garach

        I gdzież Wy wszystkie jesteście w świecie realnym, Kobiety z podobnymi
        deklaracjami na swych sztandarach? Dlaczego wciąż spotykam fascynatki rosołów,
        barszczy i innych żenujących... golonek?

        Nawet te, które na wstępie deklarują swą dozgonną miłość do impresjonizmu
        chociażby, rychle okazują się "kurkami domowymi" z... opcją malowania!
        • Gość: tatuja Art... IP: *.dialup.mindspring.com 26.02.04, 14:19
          Ty tez jestes tylko koneserem, a ja jestem wegetarianka...pa
        • tibby Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... 26.02.04, 22:32
          Poszukaj dobrze :) BTW mój przyszły mąż zaczyna z lekka panikować, kiedy
          okazało się, że kuchnia jest dla mnie ostatnim miejscem w domu, do którego
          chętnie wchodzę, że nie umiem robić gołąbków, że na obiad jem kanapkę albo
          danie w 5 minut z lekko twardawym makaronem i że wskutek takiej polityki on
          będzie chodził wiecznie głodny ;)
          Swoją drogą od impresjonizmu bardziej cenię niemiecki ekspresjonizm, aczkolwiek
          z upodobania i wykształcenia jestem mediewistką ;)
          pozdr
    • kobitka.24 Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... 26.02.04, 07:35
      Czesć tatuja ;-)
      bardzo się ciesze ze jesteś szczesliwa i mam nadzieje ze kiedys tez bede miec
      dom, rodzine, i szczescie, narazie jestem na etapie poszukiwań, tej drugiej
      półówki ;-)) Jak czytam te wszystkie negatywne opinie to coraz bardziej mam
      wrażenie o naszej nietolerancji bo jesli ktos jest inny ( czytaj ty siedzisz w
      domku oni robia" tzw" KARIERĘ") to od razu coś musi byc nie tak, albo polowałas
      na bogatego męza, albo to jakis stary pierdziel, albo ma kochanki albo albo
      albo!!!!!!!! Ludzie ona jest szczesliwa i nie szukajcie dziiury w całym, to
      jest jej zycie i chciała sie z nami tylko podzielic swoimi odczuciami !!!!!!!
      ja aktualnie pracuje od 5 lat w duzej firmie, skonczyłam dobry universytet ,
      znam kilka jezyków ale..... wiem ze to nie jest sens mojego zycia, i kiedys
      chce miec rodzine, całe to ciepło, miłosc, bezpieczenstwo, spokój, czas dla
      siebie ;-)) i mam nadzieje ze bede to miała bo TO JEST WŁASNIE CEL MOJEGO ZYCIA
      Pozdrawiam " Panie domu, kury domowe, godspodynie.jak zwał tak zwał i mam
      nadzieje ze za jakis czas do was dołącze"
      • Gość: Jaśmina Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.04, 09:11
        Szczęście to stan subiektywny i osoba, która czuje się szczęśliwa i otwarcie
        o tym mowi wzbudza mój podziw. Zazdroszczę Ci tego Tatujo. Natomiast Twoja
        wizja życia ma dobre i złe strony. Przedstawiasz sielankowy obraz, wzbudzając
        w czytających internautkach chęć pójścia w twoje ślady. Dlatego piszę o
        gorszych aspektach bycia na czyimś utrzymaniu. Nie bierz tego do siebie - Ty
        przecież:
        * masz nieprzeciętnego męża o mentalności żadko spotykanej wśród współczesnych
        panów.
        * bardzo lubisz codzienne "gary", co nie jest częste wsrod młodych kobiet.
        * nie mieszkasz w Polsce, a co kraj to obyczaj.
        • kobitka.24 Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... 26.02.04, 10:22
          a w jakim kraju mieszka Tatuja????? nie w Polsce???
        • Gość: tatuja Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... IP: *.dialup.mindspring.com 26.02.04, 18:37
          Moja wizja zycia ma tylko dobre strony- dla mnie... dla kogos taka wizja moze
          byc kompletnym dnem...nikogo, do niczego nie chce przekonywac, przeciesz bylo
          by to smieszne.Pozdrawiam
      • Gość: tatuja kobitko... IP: *.dialup.mindspring.com 26.02.04, 18:29
        wyglada na to,ze ludzie przestali wierzyc w szczescie (co nie znaczy- brak
        problemow) Pozytywny stosunek do swiata, ludzi i siebie pomaga te wiare
        odnowic.Za madre slowa-dziekuje...
    • Gość: Marcin Re: Twój wątek utrzymuje jeszcze w nas, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.04, 09:13
      tyrających ciężko facetach nadzieję, że są jeszcze kobiety, dla których
      rodzina, dom rodzinny są ważniejsze od pędu za karierą, spełnieniem zawodowym,
      naukowym i za zwykłym szukaniem dziury w całym :)

      Myślę, że ja też mam taki Dom - albo, że taki w tej chwili tworzę (tworzymy
      razem z moją panią). Pozdrawiam serdecznie i życzę Tobie, abyś zawsze trwała w
      swym postanowieniu :)

      • Gość: tatuja marcin... IP: *.dialup.mindspring.com 26.02.04, 18:43
        to nie jest trwanie w postanowieniu, to jest rodzaj zycia ktory nam(mojej
        rodzinie) odpowiada.Zycze powodzenia i pozdrawiam.
    • Gość: Lena Do tatuji IP: 80.48.96.* 26.02.04, 09:23
      Myślę Tatujo, że każda, która pisze "zazdroszczę Ci" właściwe zazdrości Ci
      męża. Bo spotkać faceta który wspiera swoją kobietę jest dość trudno. Bez
      względu na to czy ona chce pracować, poświęcić się karierze albo wręcz
      przeciwnie - pozostać w domu, to musi być zgodne z jej pragnieniami i wsparte
      przez kochającego ją mężczyznę który nie sądzi, nie ocenia ale chce
      uszczęśliwić swoja kobietę. Myślę, że spotkałaś w życiu mężcyznę który jest
      szczęsliwy bo Ty jesteś szczęśliwa. Wasze działania skierowane są na siebie
      mawzajem i dla siebie nawzajem, nie musicie konkurować, ważyć, mierzyć,
      analizować.
      Gorąco pozdrawiam.
      • Gość: Brookie Re: Do tatuji IP: *.prem.tmns.net.au 26.02.04, 10:03
        Szanuje wybor tatuji, ale nie moglabym nie pracowac- za bardzo kocham to co
        robie. Do kwietnia robie pol etetu dlatego mam czas na wszystko- 4 letniego
        syna, ogrodek, koty, wyjscia. Maz mi duzo pomaga w domu mimo ze tez pracuje.
        Pracujac nie czuje, ze tylko ja jestem odpowiedzialana za sprawy domowe- oboje
        dzielimy sie obowiazkami co jest fair.
        Pozdrawiam
        • Gość: Lena Re: Do tatuji IP: 80.48.96.* 26.02.04, 10:17
          Myślę, że Tatuja nikogo nie chce namawiać na taki model życia jaki ma ona sama.
          Opisała tylko, jaka /wbrew obiegowej opinii i częstym oczekiwaniom od
          wykształconych kobiet w dzisiejszych czasach/ jest szczęśliwa realizując się w
          domu. Myślę, że ma męża z którym realizują taki model wspólnego życia jaki chcą
          obydwoje. Może to jest dla nich podświadomy model szczęsliwej rodziny, może
          świadomy, a może są dwojgiem kochających sie tolerancyjnych ludzi i akceptują
          się w pełni nawzajem i wspierają. Bardzo często ludzie /w małżeństwie, w parze/
          oceniają się nawzajem i to często negatywnie: ona za dużo pracuje lub za
          mało/za mało zarabia/, za mało udziela się w domu, za bradzo zmęczona, zbyt
          towarzystka lub nietowarzyska, on - tak samo. Każde każdego chce zmianiać na
          jakimś etapie wspólnego życia. A zaakceptować się nie da? No i wspierać, pomóc,
          być z tą drugą osobą.
        • Gość: tatuja Re: Do Brookie IP: *.dialup.mindspring.com 27.02.04, 00:07
          No to super, a moge wiedziec co robisz?
      • Gość: tatuja Do Leny i poniektorych, ktorzy czytaja ten watek IP: *.dialup.mindspring.com 26.02.04, 18:19
        Wlasnie, trafilas w sedno. Nie wazne jest co robimy, ale wazne, czy jestesmy z
        tego zadowoleni (przepraszam za truizm). Kiedy nasze dzialanie napotyka
        przychylnosc albo wrecz entuzjazm partnera, mozemy wyhamowac i delektowac sie
        naszym "byciem". Moj maz twierdzi, ze bez wzgledu na to co bede robic, bedzie
        to wspaniale. Namawia mnie na pisanie ksiazki, i to on wierzy(z wyksztalcenia
        jest humanista- teatrologiem), ze ksiazka bedzie bestseller'em, ja nie jestem
        entuzjaztka moich wypocin...ale jego wiara we mnie...jest piekna.
        Robienie kariery, zajmowanie sie domem, wychodzenie za maz lub nie wychodzenie
        itd, wszystkie te decyzje, jezeli wylaniaja sie z naszych potrzeb [i/lub
        popierane sa przez partnera]- sa sluszne. Oczywiscie sa rozne sytuacje
        zyciowe, gdzie nie mamy wyborow, ale to nie znaczy , ze bedzie tak zawsze.
        Wystarczy czujnosc i nie poddawnie sie gnusnosc, aby dostrzegac wiele
        wylaniajacych sie w zyciu mozliwosci.Jestesmy szczesliwi na tyle, na ile sobie
        na szczescie pozwalamy i mozemy byc szczesliwi juz tu i juz teraz, wlasnie w
        tej chwili, a nie kiedys tam, gdzies tam, jak skonczymy studia, urodzimy
        dziecko ,przejdziemy na emeryture...
        Jedno wiem na pewno: nie ma takich sytuacji , ludzi i pieniedzy, ktore by nas
        na dluzsza mete uszczesliwily, gdy szczescia tego, nie ma wewnatrz
        nas....Pozdrawiam.

        PS. Dla wielu osob to co napisalam nie jest jakas rewelacja, ale sa takie, co
        jakby tego wszystkiego nie wiedzialy.
      • Gość: anka2 do Leny IP: *.acn.waw.pl 27.02.04, 22:09
        ja też zazdroszczę tatuji, ale nie męża. Zadroszczęspokoju ducha i pewności, że
        wie czego chce. Mam dziecko, kocham je ponad wszystko, ale trzy lata w domu
        razem z nim zaczyna mnie powoli wypalać i po prostu przytłaczać. Pójście do
        pracy będzie oznaczało rezygnację z tysiąca fajnych spraw związanych z domem i
        dzieckiem. Dość mam i "kariery" (przerwałam ze względu na macierzyństwo) i
        jednocześnie do niej tęsknię, dość mam siedzenia w domu i wiem, że za tym będę
        tęsknić.
        Własnie tego zazdroszczę autorce wątku - braku rozdarcia. I to nie jest tak, że
        na takie kluczowe pytanie da się znaleźć łatwą odpowiedź. Tatuja zapewne
        odpowie mi, że "poznaj siebie". w moim przypadku to chyba rozdwojenie jaźni, bo
        od roku usiłuję znaleźć rozwiązanie i żadne nie pasuje. I tak dobrze, że mogę
        sobie pozwolić na taki dylemat. a może źle, bo gdybym nie mogła, to po prostu
        nie miałabym problemu...
    • Gość: ruda Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... IP: 62.148.79.* 26.02.04, 10:33
      każdy szuka swoje szczęście inaczej
      i to, czy znajduje, zależy od tego, czy szuka według swojego serca, czy według
      wzorów zewnętrznych

      tak się zastanawiam, jak by to było ze mną, jak to jest ze mną
      (mam męża, trójkę małych dzieci, pracę na cały etat)

      > 1. Wysypiam sie

      na razie nie wysypiałabym się, nawet jakbym była gospodynią domową, a kiedy
      Mały przestanie się budzić w nocy, to się i tak wyśpię

      > 2.Mam duzo czasu na czytanie.

      na czytanie czasu nigdy dość - tak mi się teraz wydaje, ale kiedy czasami tak
      miewam, że mogę czytać bez ograniczenia, po kilku dnich "przejada mi się"

      > 3. Wiosna i latem pracuje w ogrodzie, co kocham robic.

      lubię takie krótkie, a ciężkie prace w ogrodzie, typu kopanie, ale codzienna
      pielęgnacja roślin jest dla mnie gorsza, niż sprzątanie mieszkania

      > 4. Moje dzieci maja zawsze ugotowany obiad.

      moje też

      > 5.A ja uwielbiam gotowac i mam na to czas.

      jakbym była w domu, pewnie robiłabym rzeczy bardziej wykwintne, przy czym małe
      dzieci i tak tego nie doceniają

      > 6.W zimie czesto jezdze na nartach.

      to w żaden sposób nie zależy od tego, czy się jest gospodynią domową, czy nie
      ja chodzę z córką na łyżwy

      > 7. We wtorki spotykam sie z przyjaciolka na lunchu.

      w co drugą sobotę spotykam się z dziewczynami z mojego kraju
      raz w miesiącu spotkanie z kolegami po fachu (jakiś wykład plus biesiada)
      do tego liczna rodzina w terminach nieprzewidywalnych

      > 8.Moj maz jest ze mna szczesliwy.

      mój też

      > 9 Jestem szczesliwa z moim mezem.

      ja też

      > 10.Mieszkam na wsi, o czym zawsze marzylam.

      ja mieszkam w mieście, i nie lubię na wsi

      > 11.W weekand'y jade do duuuuzego miasta.

      w weekendy robię różne "miastowe" rzeczy, albo jedziemy na działkę, i robimy
      rzeczy "wiejskie"

      > 12.Trzy tygodnie w zimie spedzam pod palmami.

      chętnie bym spędziła trzy tygodnie w roku podróżując (stateczny wypoczynek mnie
      męczy), ale to w żaden sposób nie zależy od tego, czy jest się gospodynią
      domową, bardziej od tego, w jakim wieku ma się dzieci

      > 13.Jak dzieci dorosna mam zamiar spedzac trzy miesiace pod palmami.Juz w to
      > zainwestowalam.

      jak wyżej

      > 14. Nie mam stresow, nie pale , pije tylko wino do obiadu,

      stresy mam w ilości potrzebnej do stymulacji (kiedy mam za mało, wymyślam sobie
      nowe, np. zapisuję się na jakieś egzaminy, zmieniam pracę itp.), nie palę
      (nigdy nie paliłam), wino piję do kolacji, od czasu do czasu

      > 15.mimo, ze moj, maz nie zarabia kokosow.

      mój też nie

      > 16.Jak jest zimno, to pale w kominku, pije herbate, i czytam ,czytam, czytam.

      patrz punkt 2 - to powtórka

      > 17.Nigdy sie nie spiesze.

      nauczyłam się spieszyć spokojnie - czyli rutynowe rzeczy robię z zawrotną
      szybkością, wcale przy tym się nie denerwując

      > 18.W ksiegarni lub biblioteca moge spokojnie spedzic 8 godz., moje dzieci tez
      > to uwielbiaja.

      8 godzin bym nie wytrzymała, ale 2-3 mi się zdarza

      > 19.Moje zycie jest cudowne, tak sobie mysle budzac sie kazdego ranka,

      nie miewam filozoficznych myśli (nie ta natura), ale jeśli mam oceniać moje
      życie, mówię, że jest fajne, dobrze, że dużo w nim się dzieje

      > 20.bo mam duzo czasu dla siebie i mojej rodziny

      fakt, jak w tej chwili, przez najbliższy rok-dwa, wolałabym pracować 6 godzin
      dziennie zamiast 8, już się zastanawiam, jak to załatwić

      pozdrawiam
      ruda
      • Gość: tatuja Do rudej IP: *.dialup.mindspring.com 26.02.04, 17:16


        > każdy szuka swoje szczęście inaczej
        > i to, czy znajduje, zależy od tego, czy szuka według swojego serca, czy
        według
        > wzorów zewnętrznych
        >
        > tak się zastanawiam, jak by to było ze mną, jak to jest ze mną
        > (mam męża, trójkę małych dzieci, pracę na cały etat)
        >
        > > 1. Wysypiam sie
        >
        > na razie nie wysypiałabym się, nawet jakbym była gospodynią domową, a kiedy
        > Mały przestanie się budzić w nocy, to się i tak wyśpię
        >
        > > 2.Mam duzo czasu na czytanie.
        >
        > na czytanie czasu nigdy dość - tak mi się teraz wydaje, ale kiedy czasami tak
        > miewam, że mogę czytać bez ograniczenia, po kilku dnich "przejada mi się"
        >
        > > 3. Wiosna i latem pracuje w ogrodzie, co kocham robic.
        >
        > lubię takie krótkie, a ciężkie prace w ogrodzie, typu kopanie, ale codzienna
        > pielęgnacja roślin jest dla mnie gorsza, niż sprzątanie mieszkania
        >
        > > 4. Moje dzieci maja zawsze ugotowany obiad.
        >
        > moje też
        >
        > > 5.A ja uwielbiam gotowac i mam na to czas.
        >
        > jakbym była w domu, pewnie robiłabym rzeczy bardziej wykwintne, przy czym
        małe
        > dzieci i tak tego nie doceniają
        >
        > > 6.W zimie czesto jezdze na nartach.
        >

        > to w żaden sposób nie zależy od tego, czy się jest gospodynią domową, czy nie
        > ja chodzę z córką na łyżwy

        > > 7. We wtorki spotykam sie z przyjaciolka na lunchu.
        >
        > w co drugą sobotę spotykam się z dziewczynami z mojego kraju
        > raz w miesiącu spotkanie z kolegami po fachu (jakiś wykład plus biesiada)
        > do tego liczna rodzina w terminach nieprzewidywalnych
        >
        > > 8.Moj maz jest ze mna szczesliwy.
        >
        > mój też
        >
        > > 9 Jestem szczesliwa z moim mezem.
        >
        > ja też
        >
        > > 10.Mieszkam na wsi, o czym zawsze marzylam.
        >
        > ja mieszkam w mieście, i nie lubię na wsi
        >
        > > 11.W weekand'y jade do duuuuzego miasta.
        >
        > w weekendy robię różne "miastowe" rzeczy, albo jedziemy na działkę, i robimy
        > rzeczy "wiejskie"
        >
        > > 12.Trzy tygodnie w zimie spedzam pod palmami.
        >
        > chętnie bym spędziła trzy tygodnie w roku podróżując (stateczny wypoczynek
        mnie
        >
        > męczy), ale to w żaden sposób nie zależy od tego, czy jest się gospodynią
        > domową, bardziej od tego, w jakim wieku ma się dzieci
        >
        > > 13.Jak dzieci dorosna mam zamiar spedzac trzy miesiace pod palmami.Juz w t
        > o
        > > zainwestowalam.
        >
        > jak wyżej
        >
        > > 14. Nie mam stresow, nie pale , pije tylko wino do obiadu,
        >
        > stresy mam w ilości potrzebnej do stymulacji (kiedy mam za mało, wymyślam
        sobie
        >
        > nowe, np. zapisuję się na jakieś egzaminy, zmieniam pracę itp.), nie palę
        > (nigdy nie paliłam), wino piję do kolacji, od czasu do czasu
        >
        > > 15.mimo, ze moj, maz nie zarabia kokosow.
        >
        > mój też nie
        >
        > > 16.Jak jest zimno, to pale w kominku, pije herbate, i czytam ,czytam, czyt
        > am.
        >
        > patrz punkt 2 - to powtórka
        >
        > > 17.Nigdy sie nie spiesze.
        >
        > nauczyłam się spieszyć spokojnie - czyli rutynowe rzeczy robię z zawrotną
        > szybkością, wcale przy tym się nie denerwując
        >
        > > 18.W ksiegarni lub biblioteca moge spokojnie spedzic 8 godz., moje dzieci
        > tez
        > > to uwielbiaja.
        >
        > 8 godzin bym nie wytrzymała, ale 2-3 mi się zdarza
        >
        > > 19.Moje zycie jest cudowne, tak sobie mysle budzac sie kazdego ranka,
        >
        > nie miewam filozoficznych myśli (nie ta natura), ale jeśli mam oceniać moje
        > życie, mówię, że jest fajne, dobrze, że dużo w nim się dzieje
        >
        > > 20.bo mam duzo czasu dla siebie i mojej rodziny
        >
        > fakt, jak w tej chwili, przez najbliższy rok-dwa, wolałabym pracować 6 godzin
        > dziennie zamiast 8, już się zastanawiam, jak to załatwić
        >
        > pozdrawiam
        > ruda

        ********Nie pisalam mojego postu po to ,aby ktos sie ze mna porownywal.Kazdy
        moze byc szczesliwy na swoj sposob, a ja jestem wlasnie na ten moj,
        wlasny...pozdrawiam.
        • Gość: ruda Re: Do rudej IP: 62.148.79.* 27.02.04, 13:26
          > ********Nie pisalam mojego postu po to ,aby ktos sie ze mna porownywal.Kazdy
          > moze byc szczesliwy na swoj sposob, a ja jestem wlasnie na ten moj,
          > wlasny...pozdrawiam.

          a) to, że każdy szuka szczęścia na swój własny sposób, napisałam właśnie na
          początku postu - po co powtarzać?

          b) może nie po to napisałas, żeby ktoś się porównywał, ale jako że napisałas,
          więc na to się naraziłaś

          pozdrawiam
          ruda
          • Gość: tatuja Re: Do rudej IP: *.dialup.mindspring.com 27.02.04, 15:27

            Gość portalu: ruda napisał(a):

            > > ********Nie pisalam mojego postu po to ,aby ktos sie ze mna porownywal.Kaz
            > dy
            > > moze byc szczesliwy na swoj sposob, a ja jestem wlasnie na ten moj,
            > > wlasny...pozdrawiam.
            >
            > a) to, że każdy szuka szczęścia na swój własny sposób, napisałam właśnie na
            > początku postu - po co powtarzać?
            >
            > b) może nie po to napisałas, żeby ktoś się porównywał, ale jako że napisałas,
            > więc na to się naraziłaś
            >
            > pozdrawiam
            > ruda


            *******Czasem dobrze jest jakas kwestie powtorzyc, dla jasnosci.Ten watek
            kierowalam glownie do kobiet, ktore "siedza" w domu i cierpia z tego powodu.
            Nie bylo moim zamiarem grac komus na nerwach. Serdecznie pozdrawiam i dziekuje.
    • mamalgosia Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... 26.02.04, 14:31
      zazdroszczę, chociaż nie widzę związku między niektórymi punktami a byciem
      gospodynią domową
      • Gość: tatuja mamalgosia IP: *.dialup.mindspring.com 26.02.04, 18:46


        > zazdroszczę, chociaż nie widzę związku między niektórymi punktami a byciem
        > gospodynią domową



        *****Nie widzisz, bo masz inne zycie, jestes inna osoba. Pozdrawiam
        • Gość: baba Re: mamalgosia IP: *.acn.waw.pl 26.02.04, 20:13

          W Polsce to jest duzo trudniejsze. W normalnym kraju nawet jesli maz nie
          zarabia kokosow, to rodzine utrzyma.Prowadzenie dzialalnosci domowej to
          koszmarne ryzyko (recesja + idiotyczny, wrecz niebezpieczny system podatkowy)
          Jesli mezowi nie daj Boze cos sie stanie (ciezka choroba albo gorzej), kobieta
          z dziecmi nie zostanie niemal zupelnie bez srodkow do zycia, a opieka lekarska
          jest przyzwoita.Zawsze jakas robote znajdzie, albo przyzwoita rente dostanie.

          To nie zazdrosc przeze mnie przemawia tylko poczucie realizmu- w Polsce
          zwyczajnie balabym sie tak zyc.
          Gdyby tak nie bylo, wolalabym jakies malo stresujace pol etatu- nie
          potrafilabym byc tylko w domu- oprocz gotowania nie przepadam za pracami
          domowymi, chcialabym sie spotykac na codzien nie tylko z domownikami.
          Po prostu kazdy z nas jest inny i to dobrze :-)
          Pozdrawiam tatuja, fajny watek
          • Gość: tatuja Dziekuje babo IP: *.dialup.mindspring.com 27.02.04, 00:00
      • Gość: anika a ja jestem nieszczęśliwą gospodynią... IP: *.acn.waw.pl 26.02.04, 19:56
        ... domową, przynajmniej w dużej części. Przed urodzeniem malucha (teraz ma dwa
        lata), baaardzo dużo pracowałam i to dawało mi wielką satysfakcję. Mój syn
        zmienił moje życie. Po macierzyńskim wróciłam do pracy, ale po miesiącu
        podziękowałam, no bo jak można zostawić połroczne dziecko na cały dzień
        (powroty do domu ok. 7 wieczorem)?? Nie byłam w stanie znieść tęsknoty za
        małym. Powiedziałam sobie, że oby do przedszkola. Teraz zaczynam żałować, bo po
        prostu zaczynam się dusić w domu. Oczywiście robię tysiące różnych rzeczy, ale
        to nadal nie jest to. Dylemat koszmarny: zostawić dziecko, czy pracę? Niestety
        w mojej branży zawodowej nierealna jest praca na pół etatu, a to byłoby
        najlepsze wyjście. Jak synek pójdzie do przedszkola, to też nie będzie mi łatwo
        wrócić do pracy, chciałabym go przynajmniej na początku odbierać wcześniej,
        chciałabym nadal pójść na zimowy spacer nie tylko w niedzielę i td, itp.
        Zazdroszczę....
        • Gość: tatuja Re: a ja jestem nieszczęśliwą gospodynią... IP: *.dialup.mindspring.com 26.02.04, 20:05
          Macierzynstwo Ci nie sluzy..? Moze znajdziesz kogos, kto Ci pomoze ...jest tyle
          samotnych, bezpanskich babc.
    • Gość: lilla Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... IP: 62.148.87.* 26.02.04, 20:34
      strasznie mi się podoba Twoja postawai przekonania, w dużym stopniu są mi
      bliskie, :)
      natomiast ja mam dylemat, co począć?
      po odejściu z pracy (która mnie wewnętrznie zabijała) nie mogę się w domu
      pozbierać, niby jest ok. mam czas, jestem wypoczeta, itd. wiem też, że nie chcę
      wracać pracować do korporacji, choć ze względów finansowych przydałoby się
      wrócić
      W związku z tym mam pytanie, czy Tobie, to jakie prowadzisz teraz życie,
      przyszło z łatwo? czy musiałaś długo się zastanawiać? jak wpadłaś na to, że
      siedząc w domu, mając czas na to wszystko o czym pisałaś, jeszcze potrafisz
      zarabiać????????????

      • Gość: tatuja Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... IP: *.dialup.mindspring.com 27.02.04, 00:19
        Mamy mala firme, ktora zajmuje sie maz, ja zajmuje sie domem, co jest uwazane
        za pelnoetatowa prace, wiec regularnie wyplacam sobie pensje z dochodow
        firmy.Niektorym kobietom brak etatowej pracy nie sluzy, musza miec bodzcce z
        zewnatrz, pewien rodzaj stymulacji, inne pochloniete sa dzialalnoscia poza
        domem, bo to je fascynuje...wszystko zalezy od naszych zainteresowan, pasji,
        potrzeb, checi itd. Podjecie decyzji bylo latwe, czulam jak w pracy glupieje,
        po przeprowadzce postanowilam nie targac sobie nerwow, tylko zajac sie tym, co
        lubie.Pozdrawiam
        • Gość: daisy do tatui....... IP: *.dip.t-dialin.net 27.02.04, 00:57
          Przeczytalam Twoj jakze optymistyczny watek i usmiecham sie teraz :) Ja chce
          wiecej takich osob miec wokolo jak TY ! Bo na codzien spotykam zaganianych,
          niezadowolonych marudnych ludzi. Alo tak zestresowanych, ze na przyjazny
          usmiech brak im energii. Imponuje mi w Tobie, ze jestes tak pogodzona ze soba,
          ze swiatem, ze tak piekna dusza z Ciebie. Zazdroszcze Twym dzieciom. Maja tak
          cudownych rodzicow (jestem przekonana ze Twoj maz jest rownie wspanialy) Ja
          mialam zaganiana mame rozwodke, z ktora mnie zadna wiez nie laczy. Ani z nia
          ani z cala rodzina. Twoje dzieci na pewno z wiekiem docenia ile w Tobie ciepla
          i harmonii i rozsadku. Teraz sa dumne, kiedys beda jeszcze bardziej. ;)
          Niedlugo skoncze 25 lat. Studiuje, ale tez mam duzo wolnego czasu. Mam
          cudownego partnera - dobra rozsadna i zaradna dusza. Mamy sporo trosk na
          glowie, glownie tych materialnych, ale szukam swojej drogi i szczescia. Wlasnie
          czytajac Twoje wypowiedzi uwierzylam ponownie, ze to szczescie jest blizej niz
          mi sie czasem wydaje. Tez kocham czytac, polykam ksiazki. Pisze wiersze.
          Uwielbiam oddawac sie prozaicznym z pozoru czynnosciom, ktore sprawiaja, ze
          zycie jest piekne: powoli pije czekolade z cynamonem, wdycham zapach kwiatow (z
          balkonu hehe) maluje (mimo iz okropne beztalencie jestem) ucze sie gry na
          skrzypcach. Zawsze sie staram aby dom byl taka oaza pelna ciepla i dobrej
          energii. Tez jestem wegetarianka (moj partner tez) i z natury staram sie byc
          pogodzona ze swiatem, nie sprawiac krzywdy innym (tak ludziom jak i zwierzetom)
          Dzieki Tobie wlasnie sie usmiecham, tak szczerze i od serca :))) A mialam dzis
          dosc stresujacy dzien (jeszcze sporo takich dni w moim zyciu) lecz teraz po
          prostu czuje takie ogarniajace mnie blogie uczucie. Wierze w Anioly, jestes
          jednym z nich. Dziekuje...
          • Gość: tatuja Re: do tatui....... IP: *.dialup.mindspring.com 27.02.04, 01:56
            Zostawiam Cie daisy z tym blogim uczuciem, nie chce go ploszyc, napisze do
            Ciebie jutro.Dobranoc
          • doswiadczony Re: do tatui....... 27.02.04, 13:16
            Jestem co prawda facetem, ale podpisuje się pod tym co napisała daisy obiema
            rękami...
            I zazdroszczę twojemu mężowi ;)

            pozdro
            • Gość: tatuja Do doswiadczonego IP: *.dialup.mindspring.com 27.02.04, 14:54
              Kiedys w zartach powiedzialam do meza: wiesz? zazdroszcze ci takiej zony.
              A on na to: wiem, ja sobie tez zazdroszcze...
              A ja wierze, ze kazdy moze znalzc sobie kogos do kochania. Serdecznie
              pozdrawiam.
          • Gość: tatuja Do daisy... IP: *.dialup.mindspring.com 27.02.04, 16:35
            Daisy Kochanie, z tymi Aniolami to wiesz??(...), ale zdradze Ci tajemnice: mam
            skrzydla, ktorych nie trzymam polamanych na strychu(A.Osiecka),uzywam ich na co
            dzien. I jeszcze jedna tajemnica: wszyscy mamy takie skrzydla...a swoje
            szczescie rozpoznaj, przytul i trzymaj mocno w ramionach bez wzgledu na
            wszystko...sciskam mocno

            P.S.Twoja sytuacja rodznna latwa nie jest, gdybys potrzebowala wsparcia...
        • Gość: lilla Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... IP: 62.148.87.* 27.02.04, 10:19
          dzięki Ci dobra duszyczko :)))
    • atlantis75 Jestem szcześliwą kobietą pracującą :) 27.02.04, 16:52
      1. Wysypiam się (wstaję o godz. 8)
      2. Realizuję się zawodowo
      3. Mam własne pieniądze
      4. czyli zasilam w znacznym stopniu nasz budżet domowy
      5. obiady gotuje mąż (gotowanie to jego "odstresacz" i pasja)
      6. Awansuję i jestem doceniana
      7. Mam wielu znajomych
      8. Uwiebiam swoją pracę
      9. czyli do niczego się nie zmuszam
      10. Czytam, czytam, czytam...
      11. ... bo mam na to czas wieczorami i w weekendy
      12. Cały czas się dokształcam (kursy, samodzielna nauka)
      13. Wyjeżdżam na wakacje (3 tyg. urlopu latem)
      14. Mam szansę pomagać wielu ludziom, bo pracuję
      15. Lubię, gdy szef mnie chwali, a współpracownicy cenią
      16. Spełniam swoje marzenia...
      17. ... a to co robię jest jednym z etapów mojego zawodowego życia
      18. Nie jestem pracoholiczką :)

      ... Myślę, że nasze szczęście nie zależy od tego, czy jesteśmy "kurami domowymi",
      czy pracujemy, ale tego czy pasuje nam styl życia jaki prowadzimy.
      Pozdrawiam :)))
    • miriammiriam Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... 27.02.04, 17:52
      tatuja pisze, że otrzymuje pensje, czyli jest zatrudniona przez męża. między
      tatują a jej mężem jest więc stosunek pracy. ciekawe, czy tatuja płaci podatek
      od swojej pensji, czy ma prawo do urlopu i innych świadczeń pracowniczych. jak
      nazywa się stanowisko pracy tatuji i co wchoddzi w zakres jej obowiązków?
      płatne jest gotowanie, sprzątanie, uprawianie ogródka, seksu, pieczenie cias i
      robienie lodów....????????
      celowo zwróciłam uwagę na sprawę "pensji", gdyż wydał mi się szczególnie
      obleśny na tle tego mdłego cukierkowatego krajobrazu.
      nie jest tak, że państwo tatujowie mają po prostu WSPÓLNE pieniądze, z ktorych
      każdy korzysta według potrtzeb, tylko ona otrzymuje pensje od męża, jak
      dzieciak kieszonkowe od rodziców, z tą róznicą że ona na tę pensję musi
      zapracowac !!!! shock !!!!
      założe, się że gdyby sprawę finansów potraktować bardziej wnikliwie natychmiast
      prysłby czar beztroskiej idylli pod palmami
      --------------------------
      dygresja: lektura tego wątku skłania do wniosku, ze nauka powinna być płatna.
      jeśli ktoś traktuje wykształcenie tylko w charakterze hobby niechaj to robi za
      własne pieniądze. to jest niepoważne aby takie lale zalegały na państwowych
      uczelniach, a nawet (podobno) robiły doktoraty, aby potem pracować jako kuchty
      u własnego męża.

      • Gość: tatuja Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... IP: *.dialup.mindspring.com 27.02.04, 18:40
        No dobrze, moze nie powinnam, ale trudno ,opisze Ci ze szczegolami jak to
        wyglada, od strony finansowej.Maz zarabia pieniadze, ja zajmuje sie domem.
        Wszystko co mamy jest nasza wspolna wlasnoscia,(zaczynalismy od zera) ja mam
        karty kredytowe ( maz z reszta tez),na ktore robie wieksze zakupy (ubrania,
        jakies pierdoly do domu itd).Gotowka na co dzienne wydatki lezy w szufladzie,
        maz ja tam wklada oczywiscie na poczatku tygodnia. Podatek zaplacony jest od
        calego naszego dochodu.Moja pensja wynikla z tego, ze chcialam kiedys wyslac
        pieniadze mojej przjaciolce, ktora znalazla sie w naglej potrzebie, bylo tego
        wiecej niz mialam pod reka.Zapytalam meza (podstepnie)co by zrobil, gdyby jego
        przyjaciel M. nagle potrzebowal pieniedzy. Maz odpowiedzial, ze oczywiscie
        zrobil by wszystko, zeby mu pomoc, a ja na to ,ze wlasnie B.potrzebuje mojej
        pomocy. Ustlilismy wtedy, ze powinnam miec pieniadze, tylko do mojej
        dyspozycji.Sama ustalilam wysokosc pensji i sama ja sobie wyplacam, bowiem
        nasza firma jest moja wlasnoscia. Moje prywatne pieniadze zbieram w celu
        pomagania moim przyjaciolom, rodzny w Polsce nie mam, ale przyjaciol w biedzie,
        a nawet bezrobotnych paru.
        Jezeli moj krajobraz napawa Cie mdloscia, to nic lepszego jak omijac go z
        daleka. Pozdrawiam

        P.S.Wiem, ze Twoj post jest zlosliwoscia nad zlosliwosciami, ale dlaczego...???
        brak tolerancji ?????
        • lola211 Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... 27.02.04, 18:50
          Tatujo , nie przejmuj sie ujadaniem, złosliwców wszedzie pełno, tu tez.
          • Gość: tatuja lolu211 IP: *.dialup.mindspring.com 27.02.04, 19:09
            Totez sie nie przejmuje, ale moze pocalowana zabka zamieni sie w ksiezniczke,
            tylko to calowanie troche mi nie wyszlo, ale nastepnym razem postaram sie
            bardziej...
            • lola211 Re: lolu211 27.02.04, 19:16
              Ujadaczki mają recepte na jedyny własciwy model zycia, tylko czemu takie
              zestresowane i nerwowe?
              • Gość: tatuja Re: lolu211 IP: *.dialup.mindspring.com 27.02.04, 19:24

                > Ujadaczki mają recepte na jedyny własciwy model zycia, tylko czemu takie
                > zestresowane i nerwowe?
                *****
                Niestety nie widze tu zadnego modelu, widze obalanie cudzego. Ciekawe, ze
                czasu nie zal...
        • miriammiriam zwrot akcji o 180 stopni !!!!! 27.02.04, 21:27
          firma jest własność tatuji,a mąż tylko tam pracuje, czyli to ona zatrudnia go.
          trzeba było napisać, że jesteś właścicielka ptrzedsiębiorstwa, a nie gospodyni
          domowa. zastanowaijące jak ma się stwierdzenie: "zaczynaliśmy od zera"
          do "firma jest moją własnością" do wreszcie przewodniego motywu dospodyni
          domowej. brzmi to tak, jakbyś zainwestowała swoją kasę (otrzymaną w spadku?) w
          działalność gospodarczą prowadzoną aktualnie przez męża.
          tak, czy śmak jeśli nie wymyśliłas sobie tej mdłej idylli pod palmami, wciskasz
          kit forumowiczkom pisząc o wspaniałym losie gospodyni domowej, którą nie
          jesteś. typowa gospodyni domowa jest uzależniona finansowo od męża, a ty
          właśnie temu zaprzeczyłaś. ciekawe dlaczego dopiero teraz, bawiła cię wymiana
          zdań z rusałką, czy jak? w świetle tego co tu piszesz tamta pyskówka była
          całkiem zbędna. dopuściłaś się tatujo istotnego przekłamania tytuł wątku
          powinien brzmieć: szczęśliwy jest ten którego pieniądze same na niego pracują i
          z tym się mogę zgodzić. apoteoza losu kury domowej może być jedynie wątkiem
          pobocznym.
          P.S. jest tylko i wyłącznie moją sprawą jakie krajobrazy omijam, bądź uprzejma
          powstrzymać się od dobrych rad, zauważ że ja ich tobie nie udzielam, a że nie
          umiesz wyczuć ironii to już twoja strata.
          • Gość: komentator?! Re: zwrot akcji o 180 stopni !!!!! IP: w3cache.* / *.2-0.pl 27.02.04, 21:46
            Wow. Zrobiło się ostro. Ciekawe co na to tatuja...?
          • Gość: tatuja Re: zwrot akcji o 180 stopni !!!!! IP: *.dialup.mindspring.com 27.02.04, 22:02
            Piszac o firmie" moja", mialam na mysli ; nie tylko meza .Czy Ty na prawde tego
            nie rozumiesz? Rozumiesz,ale bawisz sie w oskarzanie, bo to dla Ciebie mile
            zajecie. Moj watek brzmi; jestem szczesliwa gospodynia domowa- i nic na to nie
            poradze. Twoj ton , inwektywy, sposob prowadzenia rozmowy nie odpowiada mi,
            wiec zegnam.
            • Gość: komentator?! Re: zwrot akcji o 180 stopni !!!!! IP: w3cache.* / *.2-0.pl 27.02.04, 22:11
              tak sobie myslę, że trochę Cię nudzi to Twoje szczęśliwe życie - ostatnio
              spędzasz tutaj za dużo czasu czekając aż ktoś odpowie na Twojego posta. Naprwdę
              nie masz nic innego do roboty?
              • Gość: tatuja Re: zwrot akcji o 180 stopni !!!!! IP: *.dialup.mindspring.com 27.02.04, 22:22

                > tak sobie myslę, że trochę Cię nudzi to Twoje szczęśliwe życie - ostatnio
                > spędzasz tutaj za dużo czasu czekając aż ktoś odpowie na Twojego posta.
                Naprwdę
                >
                > nie masz nic innego do roboty?

                >>>>>>>Za duzo czasu ?????, dla kogo za duzo, dla obserwatora? Rozpoczelam
                watek,to i sie nim interesuje, oczywiste przeciez. Dlaczego , kiedy nie masz
                nic do powiedzenia w danej sprawie zaczynasz atakowac? Zeby bylo ciekawiej?
                Zaloz swoj watek na jakis interesujacy temat, jezeli moj Cie nie interesuje i
                pogadamy.Ty przychodzisz tu z nudow, a ja z ciekawosci.
            • miriammiriam Re: zwrot akcji o 180 stopni !!!!! 27.02.04, 22:17
              na twoją naiwną egzaltację nie ma rady, jako typowa bohaterka opery mydlanej
              nieźle grasz swoją rólkę brawooooo brawooooo
              istotne jest to, iż potwierdzasz posiadanie udziałow w działaności gospodarczej
              prowadzonej przez męża, to zmienia sytuację na wypadek rozwodu i śmierci,
              pozostaje kwestia czy umialabyś tę firmę prowadzić samodzielnie, ale w końcu
              zawsze można kogoś zatrudnić. na lodzie zostaniesz gdy firma upadnie, co wiecej
              jako współwłaścicielka bedziesz odpowiedzialna za ewentualne zadłużenie, gdyby
              takowe powstało, no ale moze do tego nie dojdzie.
              suma sumarum mocno naściemniałaś kobietkom, które uwierzyły że można nie mieć
              nic, tylko owinąć się jak bluszcz na facecie i fajno jest. kłamczucha z ciebie.
      • Gość: gość Re: Jestem szczesliwa gospodynia domowa... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.03.04, 14:46
        miriammiriam napisała: > dygresja: lektura tego wątku skłania do wniosku, ze
        nauka powinna być płatna.
        > jeśli ktoś traktuje wykształcenie tylko w charakterze hobby niechaj to robi
        za
        > własne pieniądze. to jest niepoważne aby takie lale zalegały na państwowych
        > uczelniach, a nawet (podobno) robiły doktoraty, aby potem pracować jako
        kuchty
        > u własnego męża.

        Ty jakaś niedowartościowana, zakompleksiona, niedopchnięta, albo zazdrosna
        jesteś. Całe szczęście, że nie jesteś moją żoną, brrrr.....z daleka od takich.
        >
Inne wątki na temat:
Pełna wersja