zawszezabulinka
11.04.10, 19:44
mialam cala zakopcona kuchnie (domownikom okna sie nie chcialo otworzyc, albo
mowili ze jest otworzone - taa nawet linijka sie nie przecisnie przez ta
szpare co byla)- smacznej kolacji przy takim dymie
powiedzialam ze jeszcze raz cos takiego zobacze to wyrzuce wszystko co nadaje
sie do palenia zarowno dziadkowi tyton jak i ojcu papierosy
chyba tylko patologie maja siwy dym w mieszkaniu, w nowszym budownictwie sa
czujniki dymu ( w usa tak samo, jeden wlasciciel zabronil palenia na balkonie
pod grozba wezwania strazy pozarnej na koszt palacza, moj ojciec poszkodowany
musial isc za parking :D), normalni lokatorzy nie pala przy rodzinach,
gosciach itd (chyba ze wszyscy sie na to zgadzaja i lubia przebywac w dymie
papierosowym, powodzenia)
I moja postawa - wyrzucilam tyton, gilzy i maszynke i zrobione papierosy ( dym
jak doslownie mgla, cud ze dojrzalam cokolwiek w kuchni)
wczoraj bylam w szoku tata poszedl na balkon zapalic. fajnie, oby tak dalej.
pred sekunda wrocilam do domu wyczulam dym. zapytalam sie kiedy bylo palone
- przed chwila. zapytalam sie czemu okno zamkniete - bo jest zimno. zakopcone
bo nie wiedzieli kiedy ja przyjde. ok rozumiem kopcic i wywietrzyc zaraz tak
zeby bylo ok
wku.. sie i poszlam wyrzucic 3 paczki papierosow tyle bylo - duzo straty nie
bylo bo ojciec pali lewe papierosy - gratulacje (pewnie myslicie)
jak mam w dymie siedziec to wole siegnac po papierosa
dzisiaj siedzialam w barze, tz, kolega i ja - mieli 1 papierosa wiec luz,
zdazyli go wypalic a ja nie zdazylam wyczuc. bylo czysto, przyjemnie, wszyscy
palili na korytarzyku kilka metrow od stolika (nie wyczulam dymu) za chwile
przyszly damulki i juz tak fajnie nie bylyo- kopcily. chcialam zwrocic uwage
ale tz mnie powstrzymal - z reguly to bary sa dla palacych.... mysle - ta to
moja wina ze przyszlam i mi dym przeszkadza?
czyli wlascicele wola stracic niepalacego klienta? bo chyba zaczne sie pytac
wlascicieli/kelnerki czy sa miejsca dla nie palacych i na odp nie poprostu
wyjde, chocbym byla jedyna wsrod znajomych - napije sie w domu albo na dworze
ta walka musi sie kiedys skonczyc i powinny byc wydzielone miejsca