pompeja 14.04.10, 16:06 Takie zdanie kiedyś powiedziała mi bratowa, która niedawno się jednak rozwiodła i obecnie ma nowego partnera. Co wy o tym myślicie? Porażka czy zwycięstwo? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
malwan Re: Rozwód to przyznanie się do porażki. 14.04.10, 16:08 moim zdaniem osobista porażka, z wielu względów. Choćby dlatego, że masz świadomość tego, że dokonałaś złego wyboru. Mnie to dołuje. Ale wiesz, dla kobiety żyjącej z alkoholikiem to może być zwycięstwo, ilu ludzi tyle opinii. Odpowiedz Link Zgłoś
amona13 Re: Rozwód to przyznanie się do porażki. 14.04.10, 16:09 jak widać punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - dla mnie porażka bo nie udało się stworzyć rodziny Odpowiedz Link Zgłoś
bijatyka Re: Rozwód to przyznanie się do porażki. 14.04.10, 16:09 zależy na jakim etapie. bez prób naprawy, w histerii - porażka. po próbach i staraniach naprawy z negatywnym wynikiem - zwycięstwo. bez sensu tkwić w czymś, w czym się nigdy nie będzie szczęśliwym. Odpowiedz Link Zgłoś
vandikia Re: Rozwód to przyznanie się do porażki. 14.04.10, 16:11 chyba zawsze porażka że się nie udało zbudować trwałego związku, pokonac problemów albo że się źle ulokowało uczucia że zainwestowało się masę emocji w coś, co nie było tego warte Odpowiedz Link Zgłoś
tully.makker Re: Rozwód to przyznanie się do porażki. 14.04.10, 16:16 że zainwestowało się masę emocji w coś, co nie było tego warte Ale moze kiedys bylo warte? W takich sytuacjach mysle o piosence z Kabaretu Starszych Panow: szanujmy wspomnienia, smakujmy ich tresc, nauczmy sie je cenic Odpowiedz Link Zgłoś
ja-27 Re: Rozwód to przyznanie się do porażki. 14.04.10, 16:15 Dla mnie zależy od powodu rozwodu. Czasem jest to najlepsze wyjście, ale chyba w głębi duszy człowiek czuje, że cos mu nie wyszło. Wzięłam ślub z myslą, że mój M. to ten na zawsze i jedyny. Nie chciałabym tego zmieniać. Odpowiedz Link Zgłoś
lacido Re: Rozwód to przyznanie się do porażki. 14.04.10, 16:19 jeśli udało się wyrwać z toksycznego związku - zwycięstwo :) porażką był ślub ;/ Odpowiedz Link Zgłoś
figgin1 Re: Rozwód to przyznanie się do porażki. 14.04.10, 16:29 Rozwód nie jest porażką samą w sobie, jedynie jej dowodem i potwierdzeniem... Odpowiedz Link Zgłoś
figgin1 Re: Rozwód to przyznanie się do porażki. 14.04.10, 16:21 W jakiś tam sposób porażka. Jeżeli jest się zdecydowanym na zwiazek z kimś na tyle, by wiązać się węzłem małżeńskim, wspólnotą majątkową itp to rozpad jest jakąś porażką, dowodem złego wyboru, nie wiem... Odpowiedz Link Zgłoś
kobietaniewygodna Re: Rozwód to przyznanie się do porażki. 14.04.10, 16:33 Pompejo, a ja sądzę, że uświadomienie sobie swoich błędów nie jest porażką, jest sukcesem i może być pierwszym krokiem ku lepszemu. Rozwód to koniec pewnego etapu w życiu i jeżeli tylko towarzyszą mu przemyślenia i refleksja nad tym co nie zadziałało i jak tego można w przyszłości uniknąć, to dla mnie to jest sukces. Nie jesteśmy nieomylni. Odpowiedz Link Zgłoś
skarpetka_szara Re: Rozwód to przyznanie się do porażki. 14.04.10, 16:45 porazka malzenstwa, ale nie koniecznie osoby rozwodzacej sie. Odpowiedz Link Zgłoś
markac28 Re: Rozwód to przyznanie się do porażki. 14.04.10, 23:04 otoczenie, często myśli, że to porażka, a osoba która wzięła rozwód uznaje to za zwycięstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
skarpetka_szara Re: Rozwód to przyznanie się do porażki. 15.04.10, 16:58 no tak, malzenstwo bylo porazka, a rozwod jest wyzwoleniem. Tutaj chyba autorka mowi o samym zwiazku, malzenstwie - a nie mozna zaprzeczyc ze jezeli para bierze slub, to chca byc razem na zawsze szczesliwi - a ze sie nie udalo - to porazka. Odpowiedz Link Zgłoś
sootball Re: Rozwód to przyznanie się do porażki. 14.04.10, 17:14 Są porażki i porażki. Jedne dotyczą koloru butów, a inne życia. Niektóre z nich są jednocześnie zwycięstwami. Naprawdę trzeba sprowadzać wszystko do jednego wymiaru? Odpowiedz Link Zgłoś
pompeja Re: Rozwód to przyznanie się do porażki. 14.04.10, 20:26 Nie sprowadzam. Pytam o pierwszą myśl. btw. porażką może być kolor butów? Ja poważnie, nie żartem pytam. DOtyczy przypadku, gdy ktoś źle dobierze, czy jak? :) Odpowiedz Link Zgłoś
sootball Re: Rozwód to przyznanie się do porażki. 14.04.10, 21:10 to była właśnie ta pierwsza myśl. A buty, no cóż, tak sobie od czapy :) (pozostając w strefie okołoodzieżowej) walnęłam. W sensie, że do czegoś. Ten kolor. A tak przy okazji, wpisałam do wyszukiwarki obrazów "ugly shoes" i tak mi gdzieś zniknęło z pół godziny. Ludzka kreatywność naprawdę nie ma granic ;) Odpowiedz Link Zgłoś
soulshunter Re: Rozwód to przyznanie się do porażki. 14.04.10, 17:23 wiecie pompejówna, porazki to tez czesc zycia. Wazne zeby w nich nie tkwic latami, tylko nauczyc sie z nich czegos wartosciowego i isc dalej. Nie wiem czy porazka jest stwierdzenie, OK spieprzylem, nie udalo sie, ale wiem co zrobic zeby nie spieprzyc nastepnym razem. Czasem rowniez wymaga to nie lada wysilku zeby dojrzec do decyzji "Dobra, byloby" i wtedy to jest definitywne zwyciestywo. Odpowiedz Link Zgłoś
grave_digger Re: Rozwód to przyznanie się do porażki. 14.04.10, 19:21 jaka porażka??? toż to moje zwycięstwo, że potrafiłam się wyrwać z toksycznego złego związku i zapewnić sobie i dzieciom dobre, normalne życie. porażka, że nie skończyłam tego wcześniej... wróć, że w ogóle zaczynałam. Odpowiedz Link Zgłoś
postponed Re: Rozwód to przyznanie się do porażki. 14.04.10, 20:26 porażka na pewno wtedy kiedy rozwód jest z powodu wad, które istniały w identycznym natężeniu przed małżeństwem Odpowiedz Link Zgłoś
elske Re: Rozwód to przyznanie się do porażki. 14.04.10, 20:41 W pewnym sensie jest porażką .Bo czy ktokolwiek wstępując w związek małżeński planuje rozwód ? Raczej myślimy że to osoba jedyna, najukochańsza, na całe życie. Rozwodząc się : z jednej strony żal,o poświęciło się część swojego życia dla kogoś , kto nie był tego wart.I to jest porażka. A sukcesem jest to, że miało się na tyle siły, by rozpocząć nowe życie, by nie tkwić w związku dla ,którego nie było już przyszłości. Odpowiedz Link Zgłoś
lolcia-olcia Wybór 14.04.10, 20:42 Szansa na nowe życie, druga szansa dla tych, którym się nie powiodło. Odpowiedz Link Zgłoś
pendzacy_krolik dobrze rozwiniety instynkt samozachowawczy nt 14.04.10, 20:49 pompeja napisała: > Takie zdanie kiedyś powiedziała mi bratowa, która niedawno się jednak > rozwiodła i obecnie ma nowego partnera. > Co wy o tym myślicie? Porażka czy zwycięstwo? Odpowiedz Link Zgłoś
gobi05 "pyrrusowa" porażka 14.04.10, 22:04 > Co wy o tym myślicie? Porażka czy zwycięstwo? Rozwód to zdecydowanie porażka. Osoba, która zainwestowała w ten związek swoje uczucia, czas, pieniądze, nieraz zrezygnowała z obiecujących perspektyw na innym polu, rezygnuje z niego i praktycznie traci to wszystko. W niektórych przypadkach dostaje pieniądze czy mieszkanie, ale to i tak jest mniej, niż powinien być wart ich wspólny majątek. Ale przypomina mi się termin "pyrrusowe zwycięstwo" i zastanawiam się, dlaczego nie ma odpowiednika "pyrrusowej straty". Otóż dlatego, że nie jest to nic niezwykłego. Przegrana bitwa to jeszcze nie jest przegrana wojna. Podobnie banki w obliczu nieściągalności kredytu wydzierają ile się da a resztę wpisują w straty. Jestem wielkim zwolennikiem małżeństw, ale takich normalnych, szczęśliwych. Jeśli ktoś ma się męczyć, to niech się lepiej uda na strategicznie upatrzone pozycje i zacznie od nowa. Odpowiedz Link Zgłoś
annjen Re: Rozwód to przyznanie się do porażki. 14.04.10, 22:14 dla mnie rozwód był porażką. uważam jednak, że przyznanie się do błędu jest jedynym rozsądnym wyjściem, gdy nie ma szans na uzdrowienie relacji w małżeństwie. największym błędem wielu kobiet jest właśnie lęk przed przyznaniem się do tego, że to nie był dobry wybór. Odpowiedz Link Zgłoś
marguyu Re: Rozwód to przyznanie się do porażki. 14.04.10, 22:40 Ani zwyciestwo, ani porazka tylko jednen z zyciowych etapow. Odpowiedz Link Zgłoś
sweet_pink Re: Rozwód to przyznanie się do porażki. 14.04.10, 23:46 Rozwód jest życiową lekcją. Porażką albo zwycięstwem może być dopiero to jak sobie tą lekcję przyswoimy i co uczynimy z wiedzą z tej lekcji. Jestem rozwódką. Wybrałam niewłaściwego człowieka. Małżeństwo miało bardzo trudny przebieg ze względu na losowe tragiczne wydarzenia. Nie starczyło sił by jednak budować, by walczyć. Rozwiodłam się. Ta lekcja ukształtowała mój obecny sposób myślenia, uporządkowała hierarchię wartości, zaowocowała rozwojem osobistym, sprawiła że wierzę w swoją siłę do zmagania się z każda przeciwnością. Choć kilka lat temu lałam łzy, wyklinałam swoją głupotę i los to dziś cieszę się, że nie najlepiej wybrałam męża i że dane było mi to wszystko przeżyć i że dzięki temu jestem tu gdzie jestem. Ogólnie ja nie używam słowa porażka. Popełnianie błędów (nawet ogromnych) to dla mnie normalna rzecz. Każdy kto żyje prawdziwie, chce się rozwijać, musi je popełniać. Błędy i kłody rzucane przez los to błogosławieństwo, z którego należy skrupulatnie korzystać i nie istnieje takie dno z którego nie można się odbić do lotu ku niebu. Odpowiedz Link Zgłoś
ankh_morkpork Rozwód - zwycięstwo, porażka to był wybór meża... 15.04.10, 14:00 z którym się trzeba było rozwodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
varia1 Re: Rozwód to przyznanie się do porażki. 15.04.10, 14:42 u mnie zwycięstwo... wyszłam z toksycznego związku Odpowiedz Link Zgłoś
twojabogini Re: Rozwód to przyznanie się do porażki. 15.04.10, 15:13 W moim przypadku rozwód był po prostu dobrą decyzją. Lata temu się zdarzyło, czas jedynie potwierdził słusznośc. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Ja myślę tak 15.04.10, 15:31 to, czy porazka czy sukces zależy od wielu rzeczy. min. od podejscia danej osoby do tego tematu, ale takze od okolicznosci. Zwykle za porazkę uwazają rozwód osoby, które nie były jego inicjatorem, a takze takie, które zostały wychowane w przekonaniu, ze jesli już zawarło się małzeństwo to trzeba je utrzymac za wszelką cenę. Osobiscie nie odebrałam mojego rozwodu, jako porazki, bo go chciałam i był naturalną konsekwencją tego, że uznałam, iż dalej nie ma sensu tkwić w takim związku. Odpowiedz Link Zgłoś
saraisa tak 16.04.10, 14:55 jeśli dla kogoś celem życia jest wyjście za mąż, to owszem, jest to porażka :> Odpowiedz Link Zgłoś
takajatysia Re: Rozwód to przyznanie się do porażki. 16.04.10, 20:53 Dla mnie rozwód (mój) jest życiową porażką. I to straszliwą, bo starałam się najbardziej jak mogłam a i tak się nie udało. Odpowiedz Link Zgłoś