forumowiczka.to.ja
15.04.10, 22:04
Z moim bratem łączą nas dość trudne relacje, w zasadzie od początku. Zawsze
się różniliśmy. Ja żyję normalnie, mam dobrą pracę, wyjeżdżamy na wakacje i
ferie bez szaleństw ale na dobrym poziomie, on typ skrobka, wiecznego
dorabiacza, na wszystko mu szkoda-nawet na własne dzieci. Chętnie wyciąga rękę
po podarunki, nie ma skrupułów. Niejednokrotnie, a w zasadzie za każdym razem
jak się widzimy (rzadko) wrzuca teksty w stylu "daj dzieciakom po 100 zł, nie
bądz taka, przecież cię stać", niby się uśmiecha ale jakbym dała to wziąłby
bez pytania. Ostatnie lata polegały na tym, że on nigdy nie powiedział mi nic
prosto w oczy, ale zawsze na mój temat miał dużo do powiedzenia mojej mamie.
Natomiast do mnie cały czas narzeka jaka to z mamy jest zła matka, babcia, jak
ona się na niczym nie zna, do niczego nie nadaje, same negatywy.
Przyjechał wczoraj ze starszą córką zaprosić nas na komunię, zainteresowanie
moim dzieckiem zerowe a widział go po raz pierwszy. Mają mieszkanie 2 pokojowe
w blokach, ale komunię robią u mojej mamy w mieszkaniu (u tej złej,
niezaradnej itp). Nie chciałam się wtrącać, ale na gg zapytałam go dlaczego
robią u mamy skoro mają swoje mieszkanie. Odpisał, żebym się nie interesowała,
bo u mnie nie robią. Odpisałam mu, że tylko pytam, bo uważam że skoro mają
swoje mieszkanie to powinni z niego korzystać. Na pewno znów się obrazi, ale
trudno. Po raz pierwszy napisałam mu wprost, a nie siedziałam cicho bojąc się
że się obrażą. Na pewno znowu będę czarną owcą, ale i tak nią jestem nawet jak
się nie odzywam. Zapytałam go o to bo wiem, że moja mama boi się odezwać,
zrobi wszystko co on chce, ale wiem że ma ciężką sytuację finansową, a oni nie
poczują sie do żadnej pomocy np w rozliczeniu wody itp czy chociażby w
posprzątaniu po imprezie.
Wiem, że skoro mama się zgodziła na tą komunię u niej to ja nie powinnam się
odzywać, ale wkurza mnie ta zasłona milczenia, udawanie i obłuda. Uważacie, że
lepiej być "tą złą" ale odezwać się, czy siedzieć cicho?