Gość: robert
IP: *.net.autocom.pl
26.02.04, 21:44
1. Chodzenie w męskich, wojskowych buciorach.
2. Noszenie spodni siedem dni w tygodniu.
3. Krótkie i obgryzione paznokcie.
4. Palenie papierosów.
5. Przeklinanie.
6. Postawa "szarej myszki" (nic nie znaczę, jestem brzydka, przepraszam,
że żyję) i postawa "kapryśnej królewny" (jestem najpiękniejsza,
najważniejsza, a mężczyźni są po to, aby spełniać moje zachcianki).
7. Brak uśmiechu, albo uśmiech tylko od święta.
Jest jeszcze jeden "grzech", właściwie "grzeszek", który mi się nie zmieścił,
a który jest trochę dziwny i na szczęście rzadki. Gdy np. mówi się kobiecie
komplement (i mam tu na myśli komplement, a nie wyrażenie pejoratywne, ukrytą
ironię etc.) ona reaguje tak jakby go nie zrozumiała, albo jakby jej nie
dotyczył, albo traktuje go jak inwektywę (sic!).
Pewna Pani (K.D.) uważa, że gdy mężczyzna mówi: "lubię kobiety", to ona
odbiera to tak samo jakby mówił: "lubię kotlety". Dlatego ja - po tej
wyliczance "damskich grzechów" - mówię: lubię płeć piękną.
Wskazane jest, aby - w ramach retorsji - jakaś Pani rozpoczęła wątek pt.
"7 męskich grzechów głównych".