Czy wciąż mam prawo do szczęścia?

21.04.10, 11:03
Witajcie. Mam 50 lat i długą historię nieudanych związków za sobą. Byłam mężatką trzy razy, trzy razy się rozwodziłam: dwa razy z winy partnera (zdrady, alkoholizm) i raz z mojej - siedem lat temu. Po prostu doszłam do wniosku, że nie jestem z moim ostatnim mężem szczęśliwa, więc rozwiedliśmy się. Moje dzieci są już dorosłe, a ja od siedmiu lat byłam samotna. Pół roku temu poznałam człowieka, z którym, jak sądzę, mogłabym się zestarzeć. Jest o 10 lat starszy ode mnie, nie jest już więc młodzieńcem. Ma swoje przyzwyczajenia, dziwactwa, kłopoty z erekcją i ogólnie ze zdrowiem, ale zakochałam się w nim i chcemy się pobrać. Termin został wyznaczony na lipiec. Moja rodzina, w tym dzieci, są, delikatnie mówiąc, oburzone. Uważają, że stara kobieta, jak ja, powinna być już na tyle stateczna, żeby nie szukać szczęścia. Tak to przynajmniej rozumiem. Nikt mnie nie wspiera, nikt nie składa życzeń, jak to powinno być w przypadku przyszłej panny młodej. Jestem smutna i nie rozumiem dlaczego tak jest. Długo byłam nieszczęśliwa, co jest dziwnego w tym, że znów chcę mieć rodzinę?
    • poranne-sloneczko Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 21.04.10, 11:08
      Każdy ma prawo do szczęścia, niezależni od wieku, przekonań, pozycji
      społecznej etc etc.

      Cieszę się z Tobą. I gratuluję! I podziwiam wytrwałości w
      poszukiwaniu szczęścia! :) I też tak chcę!
      Powodzenia!
      • annajustyna Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 21.04.10, 11:11
        Joanno, aby tym razem byl to ten wlasciwy! A otoczeniem sie nie przejmuj - i
        absolutnie nie jestes stara!
      • real_mayer Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 21.04.10, 11:35
        poranne-sloneczko napisała:

        >
        > Cieszę się z Tobą. I gratuluję! I podziwiam wytrwałości w
        > poszukiwaniu szczęścia! :)

        Ja również jestem pełna podziwu, :) Gratuluję
    • bebena Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 21.04.10, 11:13
      nic. absolutnie nic dziwnego w tym nie ma. Nie przejmuj się, prędzej czy
      później Twoja rodzina będzie musiała zaakceptować fakt, że też masz prawo do
      szczęścia. Każdy ma.
    • lovecosmetics Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 21.04.10, 11:13
      Stara kobieta, która ma 50 lat???? Halo, przecież jesteś jeszcze
      zupełnie młoda... I miej w nosie wszystkich, którzy próbuja sterowac
      Twoim zyciem... Jest z byt krótkie, by pozwalać innym za siebie
      decydowac....
      Ale o tyhc kłopotach faceta z erekcja chyba nie opowiadasz na lewo i
      prawo???
    • izabella9.0 Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 21.04.10, 11:13
      skoro tak szybko podejmujesz decyzje o ślubie to ja się nie dziwie ze
      bijesz w tym temacie rekordy.:D

      Co do dzieci , dlaczego masz być sama ? czy po 50 r.z człowiek ma
      sobie trumny szukać ? twoje dzieci powinny się cieszyć ze jesteś szczęśliwa.w końcu to twoje życie .

      Powodzenia i dużo szczęścia na nowej drodze życia.
      • marguyu Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 21.04.10, 11:19
        joanna,
        zyj wlasnym zyciem i nie przejmuj sie tym co mysla inni. Masz
        dopiero 50 lat i kawal zycia przed soba. Dzieci wychowalas, dalas im
        to co najwazniejsze wiec niech teraz zajma sie soba.
        Nie daj sie!
        Gratuluje i zycze wiele szczescia:)
    • kunegunda123 Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 21.04.10, 11:17
      oczywiscie, ze masz prawo do szczescia. zawsze i wszedzie, niewazne ile masz
      lat. tym bardziej ze jestes ok 50tki, a wiec przed Toba kilkadziesiat lat zycia.

      reakcja otoczenia nienajlpsza, ale to nie powod zeby nie szukac szczescia, nawet
      popelniajac bledy. to Twoje zycie i Twoja sprawa. zycze wszystkiego najlepszego,
      powodzenia!!!:)))
    • la.rumba Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 21.04.10, 11:19
      Hm, może twoje dzieci obawiają się po prostu, że znowu będziesz miała kłopoty w
      związku, skoro nie udały Ci się już trzy. Co oczywiście ich nie usprawiedliwia,
      każdy ma prawo do szczęścia, dokładnie tak. Poza tym może kandydat, którego
      wybrałaś im się nie podoba...
    • drie Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 21.04.10, 11:20
      A pewna jestes, ze dzieci sa przeciwne Twemu szczesciu czy moze tez
      boja sie o spadek i gadki o "statecznosci" i "niewypadaniu" to tylko
      zaslona dymna?
    • kadfael Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 21.04.10, 11:25
      Przede wszystkim NATYCHMIAST przestań myśleć, że jesteś stara. 52
      lata ma np. Sharon Stone czy Grażyna Wolszczak, a Monica Bellucci
      46. I co to są stare kobiety?! To przykre, że rodzina tak się
      zachowuje, szczególnie dzieci, ale to przecież nie z nimi chcesz
      spędzić życie.
    • figgin1 Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 21.04.10, 11:29
      To strasznie przykre, że Twoja rodzina zamiast cieszyć się twoim szczęściem
      reaguje w ten sposób. Wiem jak to zabrzmi, ale w spolecznym pojęciu kobieta w
      Twoim wieku to nie kobieta, tylko robot domowy. Powinnaś bawić wnuki, gotować
      obiady, przed świętami wpadać do dzieci myć okna, no i nie zapominajmy, że
      zapewne masz mieszkanie, które po Twojej śmierci chcą odziedziczyć. A ty nagle
      chcesz żyć, dla siebie, nie dla nich, może powiększyć pulę spadkobierców. Nie
      wolno ci ugiąć się pod naciskami swojej rodziny. To Twoje życie. Rozumiem, że
      kompletny brak wsparcia z ich strony jest dla Ciebie bolesny, ale nie daj sobie
      ukraść szczęścia.
    • bebena Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 21.04.10, 11:33
      a kogo miała wybrać, dwudziestolatka? chce kogoś równego doświadczeniem,
      mądrością. a, że ma problemy ze zdrowiem to normalka w tym wieku przecież.
      problemami z erekcją nie ma się co przejmować, dziwne by było gdyby ich nie
      miał, to żaden wstyd w tym wieku. Najwyżej pozmaga się z lekarzem, przepraszam,
      nie mogę się powstrzymać od żarciku w temacie – pokazywarka.pl/nkez1v/.
      ale to niewinne z mojej strony, życzę wam jak najlepiej :)
    • twojabogini Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 21.04.10, 11:39
      Zyczę ci szczęscia:) A tych, którzy najchetniej widzieliby cie
      dziergajaca skarpety dla wnuczat i dojadajaca resztki po rodzinie,
      spokojnie skuloną w jakims kąciku przy piecu - serdecznie olej.
    • veve Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 21.04.10, 11:45
      hej, nic się nie martw, poględzą, poględzą, a w końcu zatańczą z radością na
      twoim weselu. Życzę ci żebyś mogła spokojnie cieszyć się rodzinnym szczęściem
    • postponed Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 21.04.10, 11:55
      ja myślę, że nie o szczęście chodzi. przez 7 lat byłaś sama i teraz znalazłaś
      kogoś kto zechciał z Tobą być i teraz jesteś tak przerażona myślą o spędzaniu
      kolejnych lat samotnie, że jesteś gotowa zignorować swoich najbliższych w imię
      egoistycznej zachcianki. zastanów się czy warto poświęcać dobry stosunek z
      dziećmi dla głupiego ślubu? przecież możecie być razem i bez tego. Twoje dzieci
      i tak zostały skrzywdzone przez Twoje nieodpowiedzialne wybory życiowe i miały
      trzech 'tatusiów', może nie chcą już czwartego? każdy ma prawo do szczęścia, ale
      czy jesteś pewna, że to ślub Ci to szczęście da czy może sam związek z tym
      mężczyzną?
      • marguyu Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 21.04.10, 12:07
        postponed napisała:

        ...każdy ma prawo do szczęścia, ale czy jesteś pewna, że to ślub
        Ci to szczęście da czy może sam związek z tym mężczyzną?


        Nic w zyciu nie jest pewne i wszystko moze sie w kazdej chwili
        skonczyc, nagle - czasami tragicznie.
        Dlatego tylko ludzie bez wyobrazni sa "pewni" i nie biora pod uwage
        tego, ze zycie i tak zrobi z nimi co chce.
        Juz widze odpowiedz, ze przeciez mamy ogromny wplyw na to jak
        potoczy sie naszze zycie. Oczywiscie, zgoda, ale jednoczesnie nie
        mamy zadnego wplywu na to jakiego figla nam splata. I czy ten figiel
        bedzie radosny czy tragiczny w skutkach.
        • postponed Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 21.04.10, 12:52
          nieprzewidywalność życia swoją drogą, ale miłość nie jest zależna od ślubu. więc
          autorka musi sobie zadać pytanie: czy chce ślubu, który ją poróżni z rodziną czy
          chce miłości, która nikomu nie przeszkadza. staram się zrozumieć jej dzieci,
          które musiały mieć okropne dzieciństwo z trzema tatusiami z których dwoje było
          agresywnymi alkoholikami, a teraz jeszcze się okazuje, że ich mamie bardziej
          zależy na kolejnym ślubie niż na ich zdaniu. przykre to.
        • kochanic.a.francuza Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 22.04.10, 05:11
          "Oczywiscie, zgoda, ale jednoczesnie nie
          mamy zadnego wplywu na to jakiego figla nam splata."

          Zgadzam sie:)
          • cus27 Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 22.04.10, 05:32
            Figlom tez nalezy sie...nieprawdaz?
      • rosa_de_vratislavia Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 21.04.10, 12:59
        postponed napisała:

        >jesteś gotowa zignorować swoich najbliższych w imię
        > egoistycznej zachcianki.

        A dla jakiej to zachcianki duże dzieci bronią samotnej matce związku?
        Bo będzie może miała mniej czasu dla wnuków (pojedzie z męzem do
        Paryża) i forsy na wspieranie młodzieży (wyda ją sobie z męzem na
        muzea, wino i ciuchyw tym Paryżu)?

        zastanów się czy warto poświęcać dobry stosunek z
        > dziećmi dla głupiego ślubu?

        Powiedz,że to ponury żart.

        >Twoje dzieci miały
        > trzech 'tatusiów', może nie chcą już czwartego?

        Przecież to są duże dzieci i ten pan nie będzie im "tatusiował".
        Będzie "panem Markiem" albo "panem Andrzejem",z ktrym pogawędzą przy
        herbacie.
        • postponed Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 21.04.10, 21:11
          > A dla jakiej to zachcianki duże dzieci bronią samotnej matce związku?
          > Bo będzie może miała mniej czasu dla wnuków (pojedzie z męzem do
          > Paryża) i forsy na wspieranie młodzieży (wyda ją sobie z męzem na
          > muzea, wino i ciuchyw tym Paryżu)?


          nie związku tylko małżeństwa- autorka nie pisze, że dzieci mają coś przeciwko
          związkowi z tym panem tylko, że nie cieszą się na wieść o ślubie z nim.
          pracowałam kiedyś z dziećmi wielokrotnych rozwodników i uwierz mi, że
          psychicznie były wrakami więc mimo ataków na moje wypowiedzi to ich będę bronić.
          • policjawkrainieczarow Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 22.04.10, 06:18
            no dobra, tylko to, co piszesz, sie kupy nie trzyma.


            > autorka musi sobie zadać pytanie: czy chce ślubu, który ją poróżni z
            > rodziną czy chce miłości, która nikomu nie przeszkadza.

            czyli gdyby pan okazal sie nieudacznikiem, ktory pije i bije, to dzieciom by to
            absolutnie nie przeszkadzalo tak dlugo, az slubu nie bedzie?

            > nie związku tylko małżeństwa- autorka nie pisze, że dzieci mają coś przeciwko
            > związkowi z tym panem tylko, że nie cieszą się na wieść o ślubie z nim.

            no, bo z ich punktu widzenia jedyna roznica to prawa do spadku :P A poza tym
            wcale z postu nie wynika, ze dzieci nie maja nic przeciwko związkowi. Malo tego,
            w ogole nie wiadomo, czy mają coś przeciwko slubowi jako takiemu, czy slubowi w
            tak krotkim czasie od poznania kogos.

            > pracowałam kiedyś z dziećmi wielokrotnych rozwodników i uwierz mi, że
            > psychicznie były wrakami

            ale pani nie planuje sie rozwodzic, tylko wychodzic za mąż, to po pierwsze, a po
            drugie, czy kiedy ci wielokrotnie rozwiedzeni rodzice w koncu ukladali sobie z
            kims normalnym szczesliwe zycie, to dla ich dzieci byl to cios nie do przejscia?
            no i tak je psychicznie rozwalały małżeństwa ich rodziców zawarte, kiedy
            oni byli już dorośli?
      • maitresse.d.un.francais bo wedle postponed 21.04.10, 16:23
        pijaństwu małża winna jest żona...

        50 lat? eee, nie masz się czym chwalić, moja Mama i wszystkie jej koleżanki mają
        więcej ;-)

        machaj się ;-)
        • maitresse.d.un.francais Re: bo wedle postponed 21.04.10, 16:23

          >
          > machaj się ;-)

          za ten mąż oczywista
        • postponed Re: bo wedle postponed 21.04.10, 21:12
          maitresse.d.un.francais napisała:

          > pijaństwu małża winna jest żona...

          a skąd to wywnioskowałaś?
          • cus27 Po co slub? 22.04.10, 04:57
            Bez papierka tez mozna byc... szczesliwym!!!
    • jaro-61 Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 21.04.10, 12:13
      Twojej rodzinie nic do tego , to ma być twoje szczęscie .
      Powodzenia życze.
    • a_nonima Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 21.04.10, 12:23
      Teraz jesteś w najelpszym wieku żeby być szczęśliwą... dzieci
      dorosłe, masz doswiadczenie życiowe...nic tylko brać szczęście za
      rogi!!! Dzieci pewnie martwią się, że nie będziesz szczęśliwa, ale z
      czasem przekonają się, że mama jest szczęśliwa i będzie ok.
    • kobieta_z_polnocy Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 22.04.10, 13:11
      Oczywiście, że masz prawo do szczęścia i tak dalej blablabla, ale z drugiej
      strony jesteś DOPIERO pięćdziesięcioletnią kobietą która szykuje się do
      zamążpójścia poraz CZWARTY. W tym masz za sobą dwóch mężów alkoholików. Tak się
      zastanawiam, czy obawy twojej rodziny nie wynikają z tego, że masz tendencję do
      podejmowania bardzo nietrafnych decyzji w życiu uczuciowym?
      Jeżeli mówią o tobie, że jesteś niepoważna, to może nie dlatego że w tym wieku
      chcesz mieć nowego męża, tylko dlatego, że twoje decyzje do tej pory były
      niepoważne i opłakane w skutkach?
      Czasem warto się wsłuchać w argumenty drugiej strony, a nie tylko patetycznie
      wykrzykiwać hasła o prawie do szczęścia.
      • jaro-61 Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 22.04.10, 13:16
        Za nie trafnie podejmowane decyzje odpowie
        jako osoba dorosła sama autorka wątku , czyżbym się
        mylił?
        • kobieta_z_polnocy Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 22.04.10, 13:25
          Nie mylisz się. I co w związku z tym?
          Bliscy na razie nie mają kontroli nad matką, więc jak chce może brać ślub
          kolejne cztery razy. Nie oznacza to jednak, że nie mają prawa wyrazić swojego
          zdania. Może po prostu się o nią martwią?
    • green-chmurka Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 22.04.10, 13:31
      Kobieta 50-letnia 100 lat temu byla stara, ale nie w dzisiejszych czasach.
      Jestes jeszcze mloda i masz prawo do szczescia.
    • krecikowy_swiat Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 04.05.10, 01:25
      Uważam, że każdy ma prawo do szczęścia. Każdy bez wyjątku. Trzeba
      tylko znaleźć na siebie sposób. Mój kumpel na przykład uznał, że
      znajdzie miłość przez Internet - i tak też się stało. Skorzystał z
      mydwoje i poznał po kilku miesiącach dziewczynę, z którą niedługo
      pewnie będzie się zaręczał.
    • emka222 Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 04.05.10, 08:18
      Pewnie, że masz prawo. Co za pytanie? Dzieci muszą zrozumieć, że masz prawo do
      swojego życia, do swojego szczęścia i na sposób jaki Tobie odpowiada. Przecież
      dzieci też już pewnie wyfrunęły z domu i mają swoje rodziny..
      Szczerze mówiąc to nie rozumiem takiego "zabraniania". Miałabyś siedzieć sama,
      patrzeć w okno i gnuśnieć? Idiotyzm. I wiek tu nie ma nic do rzeczy. To postawa
      mentalna. Znam pewną parę ( ona 75, on 85 - sprawni pogodni zadowoleni z życia )
      poznali się kilka lat temu w sanatorium, on przeprowadził się dla niej z W-wy na
      drugi koniec Polski, pod zachodnią granicę. Są piękną, szczęśliwą parą, dbają o
      siebie, a z jaką czułością jedno wypowiada się o drugim... Patrzę na nich z
      zazdrością.
      Tak więc Kobieto, bądż szczęśliwa. Rób tak jak Ty uważasz, a nie cały świat.
      Twoje życie, Twoje wybory. Nie przejmuj się że gadają. Niektórzy tacy już są, że
      muszą gadać o innych bez względu na to co byś nie zrobiła.
      Trzymam kciuki. I życzę Ci serdecznie szczęścia.
      • kkk Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 04.05.10, 08:46
        Kazdy ma prawo do szczęscia.
        Tylko po co od razu ślub??? (czwarty)
    • pepsikola Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 04.05.10, 11:00
      a czy twoje dzieci z toba mieszkaja?chcesz przezyc kolejne lata sama
      ze swiatecznymi wizytami dzieci?skoro kazdy zyje swoim zyciem to ty
      tez tak zrob. wolalabym zeby moja mama byla z kims szczesliwa niz
      usychala w 4scianach. twoje dzieci nie wiedza tak naprawde co to
      znaczy samotnosc, wiec dlatego ciebie nie rozumieja.
      • waltana Re: Czy wciąż mam prawo do szczęścia? 05.05.10, 11:12
        Nie rozumiem do końca problemu… Rodzina nie składa CI życzeń? Myślisz, że
        dlatego, że chcesz być szczęśliwa? Szczerze w to wątpię… Może nie akceptują
        Twojego partnera, może to kwestia jeszcze czegoś innego? Zamiast wylewać żale na
        forum, porozmawiaj z nimi, dowiedz się o co im chodzi, wytłumacz, że to jest
        ten, z którym chcesz być na zawsze (jeśli faktycznie tak jest), a wszystko się
        ułoży. 50 lat to wcale nie jest dużo, a poza tym człowiek w każdym wieku ma
        prawo być szczęśliwym. Zajrzyj sobie na mydwoje i pooglądaj "szczęśliwe
        historie", zobaczysz, że ludzie w różnym wieku opowiadają jak to się poznali po
        50-tce, a teraz są ze sobą i nie widzą świata poza sobą:) Nie łam się i
        powodzenia!:)
Pełna wersja