joanna.dyg
21.04.10, 11:03
Witajcie. Mam 50 lat i długą historię nieudanych związków za sobą. Byłam mężatką trzy razy, trzy razy się rozwodziłam: dwa razy z winy partnera (zdrady, alkoholizm) i raz z mojej - siedem lat temu. Po prostu doszłam do wniosku, że nie jestem z moim ostatnim mężem szczęśliwa, więc rozwiedliśmy się. Moje dzieci są już dorosłe, a ja od siedmiu lat byłam samotna. Pół roku temu poznałam człowieka, z którym, jak sądzę, mogłabym się zestarzeć. Jest o 10 lat starszy ode mnie, nie jest już więc młodzieńcem. Ma swoje przyzwyczajenia, dziwactwa, kłopoty z erekcją i ogólnie ze zdrowiem, ale zakochałam się w nim i chcemy się pobrać. Termin został wyznaczony na lipiec. Moja rodzina, w tym dzieci, są, delikatnie mówiąc, oburzone. Uważają, że stara kobieta, jak ja, powinna być już na tyle stateczna, żeby nie szukać szczęścia. Tak to przynajmniej rozumiem. Nikt mnie nie wspiera, nikt nie składa życzeń, jak to powinno być w przypadku przyszłej panny młodej. Jestem smutna i nie rozumiem dlaczego tak jest. Długo byłam nieszczęśliwa, co jest dziwnego w tym, że znów chcę mieć rodzinę?