dorosły facet kontra brat...

23.04.10, 23:07
Proszę Was o radę, bo niedługo zwariuję, albo dojdzie z mojej strony do rękoczynów :/
Jestem z wydawałoby się dojrzałym, odpowiedzialnym facetem. Na codzień układa się jak należy. Problemem jest jego młodszy brat. Facet jest cholernie cwany i sprytny.
Kiedy tylko chce potrafi zmanipulować całą rodzinę. Mój mężczyzna zawsze był bardzo podatny na jakie sugestie i pomysły. Nie raz pluł sobie w brodę, ale...
Odkąd jego brat wyjechał za granicę i kontakty mocno się ograniczyły traktuje go niemal jak bożka!Każde odwiedziny jego brata doprowadzają mnie do szału. Nie myślcie, że uważam go za zło konieczne. Lubię go, ale gdy coś sobie ubzdura, będzie szedł po trupach.
Co mam zrobić, żeby uświadomić swojemu facetowi, że jego brat nie jest chodzącą wyrocznią? Żeby zaczął sam myśleć a nie traktować go jak guru? Otwarta krytyka nie wchodzi w grę, bo "jestem uprzedzona" itp.
    • real_mayer Re: dorosły facet kontra brat... 23.04.10, 23:12
      ale właściwie jaką masz z tego stratę?
      • anka8329 Re: dorosły facet kontra brat... 23.04.10, 23:25
        jaką stratę? choćby stratę nerwów i patrząc wstecz - znacznej gotówki.
        • real_mayer Re: dorosły facet kontra brat... 23.04.10, 23:31
          to p chuj mu dałaś gotówkę?
          • anka8329 Re: dorosły facet kontra brat... 23.04.10, 23:33
            a gdzie ja napisałam, że dałam mu jakąś kasę? czytaj ze zrozumieniem. nie ja mam
            problem z łatwowiernością i ślepym zaufaniem do braciszka, kapujesz?
            • real_mayer Re: dorosły facet kontra brat... 23.04.10, 23:43
              nosz w mordę
              tu
              anka8329 napisała:

              > jaką stratę? choćby stratę nerwów i patrząc wstecz - znacznej gotówki.

              jak masz na myśli pożyczone zniszczone rzeczy które straciły na wartości to gibnę
              • anka8329 Re: dorosły facet kontra brat... 23.04.10, 23:52
                człowieku..idź zaśmiecać inny wątek. albo wytrzeźwiej i wtedy pisz NA TEMAT.
                • real_mayer Re: dorosły facet kontra brat... 23.04.10, 23:55
                  napisałam Ci na temat pytanie
                  jakie straty ponosisz TY z zaufania jakim darzy swojego brata twój chłopak???
                  • anka8329 Re: dorosły facet kontra brat... 24.04.10, 00:00
                    ja pierdziu...człowieku. czy mam Ci podać listę konkretów? wyliczyć w złotówkach
                    czy w euro? pomyśl sam - jakie mogę ponosić straty na tym, że mój facet wierzy
                    manipulatorowi/totalnemu egoiście?
            • miss.yossarian Re: dorosły facet kontra brat... 24.04.10, 00:25
              anka8329 napisała:

              > a gdzie ja napisałam, że dałam mu jakąś kasę? czytaj ze zrozumieniem. nie ja ma
              > m
              > problem z łatwowiernością i ślepym zaufaniem do braciszka, kapujesz?

              a dlaczego uważasz, że masz prawo bronić faceta (i jego kasy) przed nim samym i
              jego układem ze swoim bratem. powtarzam, nie wtrącaj się w ich relacje, bo to
              zwyczajnie nie jest twoja sprawa
              • anka8329 Re: dorosły facet kontra brat... 24.04.10, 00:34
                miss.yossarian napisała:


                > a dlaczego uważasz, że masz prawo bronić faceta (i jego kasy) przed nim samym i
                > jego układem ze swoim bratem.

                mieszkamy razem, kasę mamy wspólną. razem ustalamy jak i na co ją wydajemy. mam
                więc chyba prawo "bronić" tej kasy jak i swojej prywatności przed bratem mojego
                narzeczonego? czy mam się nie wtrącać tylko dlatego, że to brat? a może zastrzec
                dostęp do konta? bez sensu...
                • real_mayer Re: dorosły facet kontra brat... 24.04.10, 00:38
                  jak ustalacie razem????? ustalacie razem ale Twój szanowny narzeczony ma to w
                  dupie i wydaje na brata???? I ty masz pretensje do tego brata???
                  no ja tego nijak pojąc nie mogę
                  • anka8329 Re: dorosły facet kontra brat... 24.04.10, 00:50
                    ja też już nijak nie wiem, o co właściwie ci chodzi? i właściwie wiedzieć nie
                    chcę, bo męczy mnie ta wymiana zdań z Tobą
                • miss.yossarian Re: dorosły facet kontra brat... 24.04.10, 00:44
                  anka8329 napisała:

                  > miss.yossarian napisała:
                  >
                  >
                  > > a dlaczego uważasz, że masz prawo bronić faceta (i jego kasy) przed nim s
                  > amym i
                  > > jego układem ze swoim bratem.
                  >
                  > mieszkamy razem, kasę mamy wspólną. razem ustalamy jak i na co ją wydajemy. mam
                  > więc chyba prawo "bronić" tej kasy jak i swojej prywatności przed bratem mojego
                  > narzeczonego? czy mam się nie wtrącać tylko dlatego, że to brat? a może zastrze
                  > c
                  > dostęp do konta? bez sensu...
                  >

                  nie napisałaś, że macie wspólną kasę, tylko że facet jest "podatny na pomysły brata" i ci to przeszkadza. otóż nie dasz rady wybić mu brata z głowy, ani nie nauczysz samodzielnie myśleć, bo jeśli facet ci ulegnie to zmieni się tylko osoba która nim manipuluje. możesz jedynie reagować, kiedy ty osobiście na tym tracisz (np. dawanie mu waszych pieniędzy bez twojej zgody - choć to raczej sprawa między wami, a nie między tobą a jego bratem)
                  a z tym że brat jest dla twojego faceta kimś ważnym musisz się niestety pogodzić
                  • anka8329 Re: dorosły facet kontra brat... 24.04.10, 00:53
                    nie zamierzam wpływać na jego brata, urządzać mu scen itp. wiem, że jest dla
                    niego ważną osobą i w gruncie rzeczy mnie to cieszy. wkurza mnie tylko, że
                    nikomu nie daje sobą manipulować, a tu je z ręki i nie patrzy realnie. a potem
                    są nieprzyjemności. nie wiem, chyba muszę ochłonąć i na spokojnie to mu wytłumaczyć.
                    • eguter1 Re: dorosły facet kontra brat... 24.04.10, 08:00
                      anka8329 napisała:
                      nie zamierzam wpływać na jego brata, urządzać mu scen itp. wiem, że jest dla
                      > niego ważną osobą i w gruncie rzeczy mnie to cieszy. wkurza mnie tylko, że
                      > nikomu nie daje sobą manipulować, a tu je z ręki i nie patrzy realnie. a
                      potem są nieprzyjemności. nie wiem, chyba muszę ochłonąć i na spokojnie to mu
                      wytłumaczyć.

                      co Cię zmusza do bycia z tą rodziną?
                • eguter1 Re: dorosły facet kontra brat... 24.04.10, 07:58
                  anka8329 napisała:
                  czy mam się nie wtrącać tylko dlatego, że to brat? a może zastrzec dostęp do
                  konta? bez sensu...
                  >
                  narzeczony ma dostęp/korzysta z Twego konta?
                • horpyna4 Re: dorosły facet kontra brat... 24.04.10, 10:55

                  Problem masz ze swiom facetem, a nie z jego bratem.

                  Po pierwsze - nie jest to jedyny facet na świecie. Jeżeli jego
                  zachowanie wpędza cię w koszty lub stresuje, to najprościej jest
                  rozstać się. Nie usiłuj zmieniać faceta.

                  Po drugie - wspólna kasa to błąd. Nawet w małżeństwie dobrze jest
                  mieć własne konto, a jeżeli współmałżonek robi ryzykowne interesy,
                  to zadbać o zniesienie wspólnoty majątkowej.

                  Po trzecie - jeżeli jesteś tak zdesperowana, że chcesz dalej z
                  facetem być, to włącz rozum zamiast emocji. Kup sobie dyktafon i
                  nagrywaj wypowiedzi faceta, kiedy psioczy na brata. Bo on zaraz
                  zapomina o tym i znów bratu wierzy. Potem odtwórz mu kilka takich
                  jego własnych wypowiedzi.
    • miss.yossarian Re: dorosły facet kontra brat... 24.04.10, 00:15
      nie wtrącaj się między braci
      • anka8329 Re: dorosły facet kontra brat... 24.04.10, 00:22
        nie chodzi mi o to, że chcę ograniczyć ich kontakty. nie każę mu wybierać: ja
        albo Twój brat. chcę tylko, żeby podchodził do niego i jego pomysłów
        RACJONALNIE, tak jak podchodzi do innych osób/spraw. żeby nie leciał za nimi jak
        szczeniak za piłką. a potem rwał sobie włosy z głowy.
        • miss.yossarian Re: dorosły facet kontra brat... 24.04.10, 00:23
          anka8329 napisała:

          > nie chodzi mi o to, że chcę ograniczyć ich kontakty. nie każę mu wybierać: ja
          > albo Twój brat. chcę tylko, żeby podchodził do niego i jego pomysłów
          > RACJONALNIE, tak jak podchodzi do innych osób/spraw. żeby nie leciał za nimi ja
          > k
          > szczeniak za piłką. a potem rwał sobie włosy z głowy.

          nie napisałam: nie każ mu wybierać. napisałam: nie wtrącaj się między braci
    • anka8329 Re: dorosły facet kontra brat... 24.04.10, 00:18
      real_mayer napisała:

      > kurwa to jest twój narzeczony! a nie własność!

      gdzie ja piszę o tym, że on jest moją własnością i ma się mnie słuchać?? pytam:
      gdzie?
      poza tym cholernie dziwne masz podejście. w całym wątku nie jest ważne, że ktoś
      go wykorzystuje, tylko że ja jako narzeczona powinnam zamknąć twarz, bo on nie
      jest moją własnością?
      bycie razem polega nie tylko na oznaczeniu granic prywatności.
      • real_mayer Re: dorosły facet kontra brat... 24.04.10, 00:20
        ja się ładnie zapytałam, jakie straty Ty ponosisz z tego, że narzeczony nie
        widzi wad brata?
        • anka8329 Re: dorosły facet kontra brat... 24.04.10, 00:29
          a ja odpisałam, że choćby finansowe. nie wiem czego oczekujesz? wyciągów
          bankowych, paragonów, orzeczeń lekarskich?
          • real_mayer Re: dorosły facet kontra brat... 24.04.10, 00:31
            Czyli Ty dawałaś pieniądze jego bratu?
            • real_mayer Re: dorosły facet kontra brat... 24.04.10, 00:36
              ja to widzę tak:
              brat manipulator, Twój facet mu pomaga <być może bezzasadnie>, Ty tracisz na tym
              finansowo, bo się chłopak do jedzenia nie dokłada, jak pomaga bratu. I pytanie
              czy jeśli by chodziło o twojego brata < twoją siostrę> to zachowałabyś
              trzeźwość oceny sytuacji?
              • anka8329 Re: dorosły facet kontra brat... 24.04.10, 00:43
                no już bliżej prawdy niż wcześniej. nie pomagamy mu finansowo. po prostu facet jak sobie coś ubzdura, gdzieś ma jakiś interes potrafi tak zakręcić moim narzeczonym, że je mu z ręki. nie myśląc o konsekwencjach, nie patrząc na to realnie. nigdy to nie jest wina jego brata, zawsze go tłumaczy. w drugą stronę - wady mojej siostry widzi od razu, wady swojego drugiego brata i siostry też. ostatnia sytuacja (akurat nie finansowa) dotyczy takiej sytuacji forum.gazeta.pl/forum/w,16,110491859,110491859,czy_ja_przesadzam_.html
            • anka8329 Re: dorosły facet kontra brat... 24.04.10, 00:37
              real_mayer napisała:

              > Czyli Ty dawałaś pieniądze jego bratu?

              po raz kolejny: NIE NIE DAWAŁAM JEGO BRATU KASY. piszę wyraźnie, że na jego
              manipulacje łapie się mój chłopak, a jego brat. tak trudno zrozumieć, że
              mieszkając razem nie ma czegoś takiego jak moja kasa, twoja kasa?
              • real_mayer Re: dorosły facet kontra brat... 24.04.10, 00:40
                cofnij się o jeden wpis a nie się wkurzasz
              • real_mayer Re: dorosły facet kontra brat... 24.04.10, 00:48
                dobra porzucam uprzedzenia :)
                Po pierwsze jednak w innym wątku zaznaczasz, że mieszkanie należy do twojej
                rodzimy i ty powinnaś o nim decydować; niepodoba mi się taki tok myślenia.
                Jestem w stanie zrozumieć, że twój facet popełnia błędy, ale to są błędy w
                stosunku do brata, co tworzy bardzo delikatny temat, nie mogę radzić internetowo
                to byłoby głupie nie znając szczegółów, jednak dziwi mnie że masz złudzenie
                wspólnych finansów a jednak tracisz je na rzeczy nie uzgodnione. Pozostaje
                rozmowa lub zablokowanie wspólnych finansów.
                • anka8329 Re: dorosły facet kontra brat... 24.04.10, 01:00
                  real_mayer napisała:

                  > Po pierwsze jednak w innym wątku zaznaczasz, że mieszkanie należy do twojej
                  > rodzimy i ty powinnaś o nim decydować; niepodoba mi się taki tok myślenia.
                  nie zaznaczyłam informacji o własności mieszkania po to, by mówić, że tylko ja mam prawo o czymś decydować. prawo do decydowania o mieszkaniu ma jego właściciel. zaznaczyłam tą informację dlatego, żeby podkreślić, że mieszkanie nie jest naszą własnością i już po primo nie ma możliwości decydowania kto będzie w nim pomieszkiwał. pomijając fakt, że nie znamy osób, które miałyby u nas spać, nie wiemy, czy nie wyniosą czegoś z domu, nie zrobią pod naszą nieobecność imprezy itp. brat chce się pozbyć kłopotu z przenocowaniem kolegów i zrzucić to na nas. z mieszkaniem jak z seksem - jeśli jedna ze stron się na coś nie godzi, nie można jej zmuszać. dlaczego mam się dla widzimisię brata zgadzać na nerwy i brak prywatności?
    • real_mayer Re: dorosły facet kontra brat... 24.04.10, 00:39
      w odpowiedzi na Twoje pytanie:
      Ogól mu brwi jak będzie spał
    • eguter1 Re: dorosły facet kontra brat... 24.04.10, 08:01
      ile lat ma Twój narzeczony? jaki zawód wykonuje?
    • s.p.7 Re: dorosły facet kontra brat... 24.04.10, 11:06
      sądze ze jestes zadrosna o pozycje prata u twojego meza

      to ty chiala bys byc dla niego 'wyrocznią" i "bozkiem"
      i pytasz sie jak to robic

      imo hipokryzja
    • gazetowy.mail Re: dorosły facet kontra brat... 24.04.10, 12:35
      Brat jest rodziną Twojego Pana i on jak coś się stanie ma większe prawa niż Ty
      jak by nie było obca kobieta. Co z tego, że mieszkacie razem? Jak podpiszecie
      cyrograf będziesz miała prawo do kasy po Swoim Panu i wtedy powiesz mu, że
      jesteś cholernie zazdrosna bo zamiast dawać kasę braciszkowi-cwaniakowi Mężuś
      mógłby kupić Ci futro lub samochód. Teraz to Jego kasa i kij Ci do niej.
    • black_tangens Re: dorosły facet kontra brat... 24.04.10, 13:21
      A ja ci współczuję. Są rodziny, które tworzą takie sekty, a więc trzymają się
      razem. Być może twój chłopak czuje się za bardzo odpowiedzialny za młodszego
      brata a jak napisałaś cwany młodszy brat to wykorzystuje? Tym bardziej, że jak
      napisałaś twój chłopak z charakteru jest podatny na sugestie czyli ma niestety
      slaby charakter – popularnie mówiąc facet jest „bez jaj”. Nie wiem co ci
      doradzić ale wiem jedno, że jeśli zdecydujesz się na pozostanie z tym mężczyzną
      to czeka ciebie długa walka z jego rodziną (bratem), podczas której
      będziesz najprawdopodobniej upokarzana, wyzywana od chciwych kur----ewek, złych
      kobiet itp. (tu repertuar jest szeroki), czekają ciebie też prawdopodobnie
      kłótnie z twoim chłopakiem. Może być on też ustawiany, manipulowany przez brata
      (za którym stoi prawdopodobnie cala rodzina, bo rodziny się trzymają razem).
      Więc jednym słowem niewesoło. Ja widzę dwa wyjścia: 1) Zerwanie z tym
      chłopakiem (zamiana na lepszy model) 2) Jeśli już naprawdę chcesz walczyć o
      niego i o związek to wiedz że możesz nie wygrać i czeka cię dużo nerwów. Jeśli
      kontakt z bratem związany jest z jakimiś negatywnymi skutkami, problemami dla
      twojego chłopaka to może uświadom mu, że na skutek błędów swojego brata on także
      może mieć problemy. Tłumacz jak dziecku, bez krzyków, wyzwisk czy wrzasków.
      Może ta cierpliwością
      sprawisz, że on w końcu to zrozumie? Ale ogólnie to
      ci powiem, że sekty to bardzo ciężko jest rozbić. choć życzę ci
      powodzenia.
      • anka8329 Re: dorosły facet kontra brat... 24.04.10, 16:51
        gdyby problemem było to, że mój chłopak jest łatwowierny i daje się nabijać w
        butelkę wszystkim to wybrałabym wyjście numer 1. łatwowierny, pobłażliwy i
        ogólnie ślepy jest tylko w stosunku do brata. podobnie jak reszta rodziny.
        miękną mu w rękach jak plastelina.
        a w odniesieniu do wcześniejszych wypowiedzi - nie chce być bożkiem czy
        wyrocznią dla mojego narzeczonego (nie męża - proszę czytać ze zrozumieniem),
        nie jestem pijawką ciągnącą z niego kasę. A on nie zarabia tyle, żeby móc
        spełniać fanaberie (nie podstawowe potrzeby) brata.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja