Oto ja i mój problem

24.04.10, 17:11
Heyka smile mam pewnie problem.Otóż mam 21lat,i jak wiadomo w moim wieku już
każdy raczej ma dziewczynę smile a mój problem polega na tym że niestety nigdy
jej nie - miałem,nawet nie - mialem możliwosci pocałowania.. uncertain Studiuję na
2roku na studiach dziennych.Na uczelni niby są dziewczyny ale są juz wszystkie
prkatycznie zajęte... więc pozostaje z nimi tylko na stopie koleżeńskiej.Na
imprezy nie - chodzę w - ogóle bo i nie - mam specjalnie z kim iść,znajomi ze
studiów nie - są zbytnio zainteresowani pójściem ze mną gdzieś bo wolą spędzić
swój wolny czas ze swoimi połówkami,moje życie wygląda dom-uczelnia i czasami
sklep uncertain nie - wiem co mam robić?czy coś ze mną nie - tak?pogadać ze mną
można.pokażę Wam moje zdjęcie to może jakaś dziewczyna się wypowie czy jestem
aż tak beznadziejny że się nie - nadaje...

www.fototube.pl/pix/img2/org/d41d88ff431e6c0fd64bdfa7dea7b926.jpg

chcialbym gdzieś wyjśc ale samemu chodzić gdzieś po pubach nie - mam zamiaru
bo to jeszcze bardziej mnie dołuje.. tak do pewnego momentu w moim zyciu mi to
nie - przeszkadzało że jestem sam i nie - mam nikogo koło siebie,ale teraz
jest mi coraz gorzej z tym i smutno mi jak widzę pary które się kochają
Chcialbym kogoś mieć żeby sobie z tą osobą szczerze pogadać,przytulić się,i
spędzic wolny czas,a tak to jak tylko mam wolny czas to co to siedzę w domu
przed kompem Macie jakiś pomysl jakbym mogł z tego wyjść? Sorry że się tak
rozpisalem ale chcialem to z siebie w końcu wyrzucić.Pozdrawiam.
    • horpyna4 Re: Oto ja i mój problem 24.04.10, 17:24

      Twoim problemem jest to, że usiłujesz dopasować się do
      wyimaginowanego wzorca normalności.

      Tymczasem nie ma czegoś takiego, że mając ileś tam lat musisz żyć
      tak, a nie inaczej. Wszystko przyjdzie we właściwym czasie, nic na
      siłę. I naprawdę nie warto szukać drugiej połówki po to, żeby być
      "jak wszyscy". Lepiej trafić na tę właściwą.
      • rabbi83 Re: Oto ja i mój problem 24.04.10, 17:33
        chciałbym zwrócić tylko uwagę, że ten pan już chyba 3 albo i 4 raz podejmuje ten
        temat na forum gazeta.pl.
    • gazetowy.mail Re: Oto ja i mój problem 24.04.10, 17:30

      Jakoś wierzyć mi się nie chce, że każdy w Twoim otoczeniu ma drugą połówkę.
      Poszukaj tych samotnych i samotne i spotykajcie się, bywajcie wśród ludzi.
    • varia1 Re: Oto ja i mój problem 24.04.10, 17:31
      a rozumiem że wyjście to musi być tylko pub, tak?

      tak jakoś wydaje mi się (ale wiesz, ja jestem juz stara), że jest jeszcze wiele fajnych miejsc, gdzie można zapoznać kogoś przypadkiem, siedzenie w domu przy kompie cię ogranicza, chociaż pozornie daje ci poczucie panowania nad światem

      można pójść na basen, siłownię, kurs językowy, na rower, do biblioteki, zaangażować się w jakąś akcję społeczną, zostac wolontariuszem... i powiem ci, że pewnie są to miejsca, gdzie bywają fajne, normalne dziewczyny, takie które mają jakiś tam system wartości

      a jesli problem braku dziewczyny nęka cie natychmiast w sferze fizycznej... to cóż usług tego typu też nie brakuje, aczkolwiek wypada ruszyć cztery literki i zarobic na ten "luksus" a nie brać kieszonkowe od rodziców:)
    • maitresse.d.un.francais Re: Oto ja i mój problem 24.04.10, 17:32
      Gęba w normie, a nawet względnie przystojna.

      • pretensjaa Re: Oto ja i mój problem 24.04.10, 19:18

        > Gęba w normie, a nawet względnie przystojna.

        Hahahahaha!:)
        • michal88100 Re: Oto ja i mój problem 24.04.10, 19:21
          Pretensjaa o co Ci chodzi?
          • takajatysia Re: Oto ja i mój problem 24.04.10, 20:52
            że skomentowała zabawny post. Chyba masz trochę kompleksów? W każdym razie też
            uważam, że facjata przyjemna dla oka ;)
      • lacido Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 18:42
        i ten błysk w oku ;)
    • gobi05 Re: Oto ja i mój problem 24.04.10, 19:41
      > Heyka smile mam pewnie problem.Otóż mam 21lat,i jak wiadomo w moim wieku już
      > każdy raczej ma dziewczynę smile a mój problem

      Chłopie! Nie kończ ty studiów, bo podniesiesz wskaźnik
      anwad-ej.

      > Chcialbym kogoś mieć żeby sobie z tą osobą szczerze pogadać,przytulić się,i
      > spędzic wolny czas,a tak to jak tylko mam wolny czas to co to siedzę w domu
      > przed kompem Macie jakiś pomysl

      Piszesz, że studiujesz i nie możesz poznać odpowiedniej
      dziewczyny? To tak, jakbyś stał na rynku i narzekał,
      że nie ma gdzie coś zjeść. Zmień swoje życie ze schematu
      dom - uczelnia na bardziej otwarty. Może to być na przykład
      woluntariat - dom - uczelnia, akademik - uczelnia, albo
      cokolwiek innego. Zacznij od postanowienia, że komputer
      włączasz na krótko i tylko trzy razy w tygodniu, ewentualnie
      plus niedziela dłużej.
    • jan_owy Re: Oto ja i mój problem 24.04.10, 20:11
      Cześć.

      Jak studiowałem to miałem podobny problem jak Ty. Teraz jestem mądrzejszy o te
      parę lat, więc spróbuję Ci coś doradzić może.

      1) przede wszystkim nie spinaj się, nie stresuj się tym, że nie masz dziewczyny,
      a wszyscy znajomi na studiach wokół mają. Niech sobie mają. Ty jesteś Ty i mieć
      dziewczyny nie musisz.

      2) jeśli chcesz zmienić swój tryb życia, czyli nie ciągle dom-studia-sklep-dom,
      to spróbuj znaleźć jakieś osoby do wspólnych wyjść. Ba, nawet to może być jedna
      osoba. Nie wierze, że nie ma takich na studiach. I to nie musi być dziewczyna. A
      wręcz przeciwnie. Znajdź kumpla, z którym wyjdziesz gdzieś niezobowiązująca, tzn
      nie w zamiarze szukania laski i podrywania kogoś. Po prostu, dla rozrywki,
      relaksu, by spędzić mile czas, by poznać nowe osoby.

      Tak w ogóle olej te pary, które nie zapraszają Cię nigdzie i nie wykazują
      inicjatywy. Niech się kiszą we własnym gniazdku.

      3) popracuj może nad sobą. Popatrz na siebie z dystansu. Może trzeba coś zmienić
      w wyglądzie, image'u, w zachowaniu.

      Powodzenia.
      • froneczka Re: Oto ja i mój problem 24.04.10, 20:57
        nie zakładaj z góry że wszyscy dookoła 'są sparzeni', tylko Ty jeden
        nie, bo to, za przeproszeniem, bzdet.

        studiuję i wśród moich znajomych jest mniej więcej pół takich, pół
        tych drugich. i to chyba jasne, że liczba par wzrasta,ale nie w tak
        zastraszającym tempie żeby zamykać się w sobie i zakładać że już
        nikogo nie poznam :) (chociaż może takie myśli są w jakimś stopniu
        naturalne.. :p)

        przede wszystkim! przestań obsesyjnie myśleć o tym że jesteś sam i
        rusz 4 litery i działaj, bo to w Twoim interesie poznać wielu
        ciekawych ludzi :)
        powodzenia :)
      • dystansownik Re: Oto ja i mój problem 24.04.10, 21:00
        > Jak studiowałem to miałem podobny problem jak Ty. Teraz jestem mądrzejszy o te
        > parę lat, więc spróbuję Ci coś doradzić może.

        Mistrzu, nauczaj nas jeszcze nieuświadomionych. hahaha :D

        > 1) przede wszystkim nie spinaj się, nie stresuj się tym, że nie masz dziewczyny
        > ,
        > a wszyscy znajomi na studiach wokół mają. Niech sobie mają. Ty jesteś Ty i mieć
        > dziewczyny nie musisz.

        Dokładnie. Postawa "wszyscy mają, więc też muszę mieć", raczej nie jest zbyt
        właściwa. Poza tym z osobistego doświadczenia dodałbym, że nie wszyscy mają, po
        prostu większość się nie chwali. Akurat wolnych facetów na studiach trochę się
        znajdzie, z dziewczynami gorzej.

        > 2) jeśli chcesz zmienić swój tryb życia, czyli nie ciągle dom-studia-sklep-dom,
        > to spróbuj znaleźć jakieś osoby do wspólnych wyjść.

        Wystarczy, że w ogóle coś zmieni. Postawa "nic nie zmienię, ale czekam aż coś
        samo się zmieni", też nie należy do sensownych. Chcąc zmiany, najlepiej samemu
        ją wprowadzić.

        > 3) popracuj może nad sobą. Popatrz na siebie z dystansu. Może trzeba coś zmieni
        > ć
        > w wyglądzie, image'u, w zachowaniu.
        >

        Wygląd, z tego zdjęcia co dał (btw czemu facet narzekający od razu daje fotę, a
        dziewczyny, które narzekają tu częściej, nigdy jej nie dają?), ujdzie. Problem
        raczej tkwi głównie w postawie jaką reprezentuje. Z opisu który przedstawia
        raczej bije bierność i pesymizm, a te dwie cechy często właśnie przeszkadzają w
        zawieraniu międzypłciowych znajomości.
        • froneczka Re: Oto ja i mój problem 24.04.10, 21:15
          Akurat wolnych facetów na studiach trochę się
          > znajdzie, z dziewczynami gorzej.


          a to ciekawe, w moich kręgach króluje zupełnie odwrotna teoria ;)
          może dlatego że na moim kierunku w przewadze kobitki, punkt widzenia
          zależy od punktu siedzenia :)
          • dystansownik Re: Oto ja i mój problem 24.04.10, 21:24
            > a to ciekawe, w moich kręgach króluje zupełnie odwrotna teoria ;)

            Powinienem w takim razie wybrać inny, mniej "męski", kierunek.

            > może dlatego że na moim kierunku w przewadze kobitki, punkt widzenia
            > zależy od punktu siedzenia :)

            Z tym punktem siedzenia, to jedno z moich ulubionych powiedzeń, bo tłumaczy
            bardzo wiele różnic w postrzeganiu świata.
            Tu akurat różne kierunki mogą mieć wpływ. Tak samo jak fakt, że jednak obracam
            się bardziej w męskim towarzystwie jak już coś, więc nie mam "wglądu" w dokładne
            dane statystyczne odnośnie kobiet. Raczej opieram się na podstawowych
            obserwacjach w tym zakresie.
            • froneczka Re: Oto ja i mój problem 24.04.10, 22:33
              dystansownik napisał:


              > Powinienem w takim razie wybrać inny, mniej "męski", kierunek.

              niekoniecznie ;)

              > Z tym punktem siedzenia, to jedno z moich ulubionych powiedzeń, bo
              tłumaczy
              > bardzo wiele różnic w postrzeganiu świata.

              racja :) dlatego też je lubię.

              > Tu akurat różne kierunki mogą mieć wpływ. Tak samo jak fakt, że
              jednak obracam
              > się bardziej w męskim towarzystwie jak już coś, więc nie mam
              "wglądu" w dokładn
              > e
              > dane statystyczne odnośnie kobiet. Raczej opieram się na
              podstawowych
              > obserwacjach w tym zakresie.

              czyli nie oszukując się, na Twoich (lub Twoich kumpli) subiektywnych
              odczuciach ;)
              a później ludzie się dołują bo "już nikt wolny nie został" (!).
              to tak jak to kiedyś powiedziała moja znajoma, też bez faceta:
              "zostali nam już tylko byli więźniowie i uchodźcy" ;D
              • dystansownik Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 00:14
                > czyli nie oszukując się, na Twoich (lub Twoich kumpli) subiektywnych
                > odczuciach ;)
                > a później ludzie się dołują bo "już nikt wolny nie został" (!).
                > to tak jak to kiedyś powiedziała moja znajoma, też bez faceta:
                > "zostali nam już tylko byli więźniowie i uchodźcy" ;D

                Tu nie chodzi o same odczucia. Choć w sumie masz sporo racji, bo przedstawiłem
                trochę obraz podobnie do tego co zrobiła Twoja znajoma.
                Problemem jest raczej wybranie tych "dostępnych" z tłumu.
                • froneczka Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 10:20
                  > Problemem jest raczej wybranie tych "dostępnych" z tłumu.

                  Nawet nie chodzi o wybranie dostępnych, choć to też może być
                  problematyczne. Na ogół są to 'potencjalnie dostępni', którzy w
                  rzeczywistości zupełnie tacy nie są (odmienność poglądów,
                  charakterów, brak zainterere itp.).
                  Ciężka sprawa :) Dlatego stwierdziłam, że koniec przejmowania się
                  tym, że jestem sama. Może po prostu potrzebuję jeszcze trochę czasu.
                  Korzystam z życia, studiuję to co lubię, łapię pracę, uczę się
                  języków, możliwe że wyjadę na studia do Portugalii, mam wspaniałych
                  przyjaciół- słowem: inwestuję w siebie. Żeby nikt nie miał prawa
                  zarzucić mi, że jestem nudna, bez charakteru i mógł się o mnie trochę
                  postarać. ;p
                  • dystansownik Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 10:42
                    > Nawet nie chodzi o wybranie dostępnych, choć to też może być
                    > problematyczne. Na ogół są to 'potencjalnie dostępni', którzy w
                    > rzeczywistości zupełnie tacy nie są (odmienność poglądów,
                    > charakterów, brak zainterere itp.).

                    Pewnie masz rację. Gdyby problem był zbyt płytki, to jego rozwiązanie raczej by
                    nie było zbyt trudne. :)
                    Ale chyba nawet spośród tych dostępnych muszą się znaleźć jacyś o kompatybilnych
                    poglądach. Trzeba by ich tylko umieć znaleźć. ;)

                    > Ciężka sprawa :) Dlatego stwierdziłam, że koniec przejmowania się
                    > tym, że jestem sama. Może po prostu potrzebuję jeszcze trochę czasu.
                    > Korzystam z życia, studiuję to co lubię, łapię pracę, uczę się
                    > języków, możliwe że wyjadę na studia do Portugalii, mam wspaniałych
                    > przyjaciół- słowem: inwestuję w siebie.

                    I słusznie. Jak masz okazję się rozwijać, to nie ma sensu się ograniczać. :)

                    > Żeby nikt nie miał prawa
                    > zarzucić mi, że jestem nudna, bez charakteru i mógł się o mnie trochę
                    > postarać. ;p

                    Lepszą motywacją byłoby, żeby robić to po prostu dla siebie, tak ze szczerej chęci.
                    Tylko wiesz, to jest broń obosieczna, im bardziej się "rozwiniesz", tym bardziej
                    "rozwiniętego" faceta będziesz chciała. No i nie zawsze musisz oczekiwać, że to
                    tylko facet ma się o Ciebie starać. :D
                    • froneczka Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 15:50
                      Trzeba by ich tylko umieć znaleźć. ;)

                      co wszyscy z tym znajdywaniem? zwykle kryje się pod tym hasło 'wyjdź
                      do ludzi'. a jak ktoś wychodzi i nikogo nie ma, to co? :p Może to nie
                      jest wcale kwestia szukania, bo mi przynajmniej jakoś źle się to
                      kojarzy, tylko bacznego przyglądania się okolicznościom natury żeby
                      niczego nie przegapić ;)

                      Lepszą motywacją byłoby, żeby robić to po prostu dla siebie, tak
                      ze szczerej chęci.


                      oj, to też, jasne! myślisz że by mi się chciało tak dla nie wiadomo
                      kogo? ;p z tym że to wszystko się jakoś wiąże :) i robiąc coś dla
                      siebie jednocześnie mam satysfakcję iż podnoszę atrakcyjność mojej
                      aparycji bądź też seksualności mózgu ;D


                      > Tylko wiesz, to jest broń obosieczna, im bardziej się "rozwiniesz",
                      tym bardzie
                      > j
                      > "rozwiniętego" faceta będziesz chciała. No i nie zawsze musisz
                      oczekiwać, że to
                      > tylko facet ma się o Ciebie starać. :D

                      wiem, wiem.. ale tak już mam, że jestem wymagająca. poza tym cenię
                      sobie niezależność, choć w głębi serca marzy mi się jak ja to zwę
                      'samiec alfa', ;D który by mi dorównywał charakterem a czasami nawet
                      przewyższał (żebym w razie kaprysu bez problemu mogła sobie
                      skorzystać z mojego przywileju bezbronnej kobiety i męskiego silnego
                      ramienia u boku :p)
                      no, fakt, trochę oczekuję, ale nie tak jak księżniczka zamknięta w
                      swojej wieży, która nic nie robi w celu spotkania się z księciem.
                      powiedzmy iż metodą małych kroczków dążę do tego, by więcej czasu
                      spędzać z obiektem moich westchnień ;D lepiej się poznać i..
                      zobaczymy :) także robię ile mogę, bez przesadyzmu, w międzyczasie
                      korzystając z uroków życia ;)
                      • dystansownik Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 16:43
                        > co wszyscy z tym znajdywaniem? zwykle kryje się pod tym hasło 'wyjdź
                        > do ludzi'. a jak ktoś wychodzi i nikogo nie ma, to co? :p Może to nie
                        > jest wcale kwestia szukania,

                        Tyle, że mi nie o takie znajdowanie chodzi. "Wyjście do ludzi", to rada którą
                        się stosuje, gdy ktoś kompletnie nic nie robi, tzn. siedzi cały dzień w domu,
                        albo kursuje tylko praca-dom. Inaczej mówiąc, chodzi o poszerzanie grona osób
                        dostępnych do ewentualnego rozpatrzenia.
                        Ja natomiast mam na myśli znalezienie w postaci wybrania danej osoby o
                        parametrach spełniających założone wymagania spośród tych osób dostępnych.

                        > oj, to też, jasne! myślisz że by mi się chciało tak dla nie wiadomo
                        > kogo? ;p z tym że to wszystko się jakoś wiąże :) i robiąc coś dla
                        > siebie jednocześnie mam satysfakcję iż podnoszę atrakcyjność mojej
                        > aparycji bądź też seksualności mózgu ;D

                        Akurat większość z nas podchodzi do tego trochę inaczej. Wy chyba patrzycie na
                        facetów pod kątem tego, że im wyższa ta "seksualność mózgu" tym lepiej. My
                        natomiast patrzymy na to, żeby tylko podstawowe wymagania były spełnione.
                        Np. kobieta będzie robiła dodatkowe dyplomy, uczyła się kolejnych języków
                        obcych, itd. chcąc się rozwijać i uznając, że zwiększa to jej atrakcyjność
                        (zawodową oczywiście tak, inne już nie bardzo). Jednocześnie będzie wymagała
                        tego samego od potencjalnego partnera.
                        Natomiast facet od kobiety raczej będzie oczekiwał, że spełni pewne podstawowe
                        wymagania w tym zakresie, czyli wystarczy mu np. wykształcenie wyższe (1 dyplom,
                        a niekoniecznie im więcej tym lepiej) i znajomość byle jakiego jednego języka,
                        byle te rzeczy wskazywały na to, że kobieta jest inteligentna i na poziomie,
                        którego oczekują.

                        > wiem, wiem.. ale tak już mam, że jestem wymagająca. poza tym cenię
                        > sobie niezależność, choć w głębi serca marzy mi się jak ja to zwę
                        > 'samiec alfa', ;D który by mi dorównywał charakterem a czasami nawet
                        > przewyższał (żebym w razie kaprysu bez problemu mogła sobie
                        > skorzystać z mojego przywileju bezbronnej kobiety i męskiego silnego
                        > ramienia u boku :p)

                        Prawo do takich oczekiwań oczywiście masz. Jednak jakoś wątpię w ich realizację.
                        Po prostu rzeczywistość weryfikuje marzenia i nawet gdy się jakiś atrakcyjny
                        samiec alfa pokazuje na horyzoncie, to zaraz otacza go stadko z którym możesz
                        nie wygrać.

                        > no, fakt, trochę oczekuję, ale nie tak jak księżniczka zamknięta w
                        > swojej wieży, która nic nie robi w celu spotkania się z księciem.

                        To przynajmniej tyle dobrze. Życzę powodzenia (szczerze, bo jak używam tego
                        zwrotu, to czasem zarzuca mi się sarkazm) w dążeniu do tego celu. :)
                        • froneczka Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 19:19
                          dystansownik napisał:

                          > mam na myśli znalezienie w postaci wybrania danej osoby o
                          > parametrach spełniających założone wymagania spośród tych osób
                          dostępnych.

                          a ja myślałam że zakochanie to też jakieś uczucia, sympatie, a nie
                          tylko chłodna analiza ;)

                          >Wy chyba patrzycie na
                          > facetów pod kątem tego, że im wyższa ta "seksualność mózgu" tym
                          lepiej.

                          nie wiem czy "wy", ale ja tak. sorry, ale nie zrobię z siebie głupiej
                          cizi na potrzeby szybkiego i skutecznego znalezienia faceta. :p

                          > My natomiast patrzymy na to, żeby tylko podstawowe wymagania były
                          spełnione.
                          > Np. kobieta będzie robiła dodatkowe dyplomy, uczyła się kolejnych
                          języków
                          > obcych, itd. chcąc się rozwijać i uznając, że zwiększa to jej
                          atrakcyjność
                          > (zawodową oczywiście tak, inne już nie bardzo). Jednocześnie będzie
                          wymagała
                          > tego samego od potencjalnego partnera.

                          Niekoniecznie musi tak być. Przecież musimy się w czymś różnić. Ja
                          jestem dobra w tym, on w tamtym. Ale każda połówka się realizuje. I
                          gitara.
                          Poza tym nie chodziło mi tylko o karierę zawodową ;) ale też o dbania
                          o wygląd czy też rozwijanie swoich pasji-to też jakaś forma
                          inwestowania w siebie.

                          > Natomiast facet od kobiety raczej będzie oczekiwał, że spełni pewne
                          podstawowe
                          > wymagania w tym zakresie, czyli wystarczy mu np. wykształcenie
                          wyższe (1 dyplom
                          > ,
                          > a niekoniecznie im więcej tym lepiej) i znajomość byle jakiego
                          jednego języka,
                          > byle te rzeczy wskazywały na to, że kobieta jest inteligentna i na
                          poziomie,
                          > którego oczekują.

                          noo tylko czekałam aż napiszesz o praniu, gotowaniu itd. ! :D czyli
                          tak: "ważne żeby potrafiła ogarnąć dom i dzieci, pracę też niech
                          jakąś ma byle nie lepszą od mojej bo to JA jestem panem i władcą",
                          right? to ja się muszę poważnie zastanowić czy chcę się z kimś wiązać

                          > Prawo do takich oczekiwań oczywiście masz. Jednak jakoś wątpię w
                          ich realizację

                          dzięki za przyznanie mi praw i za szczerość ;)

                          > Po prostu rzeczywistość weryfikuje marzenia i nawet gdy się jakiś
                          atrakcyjny
                          > samiec alfa pokazuje na horyzoncie, to zaraz otacza go stadko z
                          którym możesz
                          > nie wygrać.

                          jasne. życie kładzie kłody pod nogi, ale czemu do cholery mam z góry
                          zakładać, że mi się nie uda? tym bardziej, że wiem, że to co czuję to
                          nie jest jakieś zwykłe zauroczenie? że faktycznie wiele nas łączy?
                          skąd będę wiedziała czy warto czy nie, jeśli chociaż nie spróbuję? a
                          życie zweryfikuje. na dwoje babka wróżyła, ale nie będę żałować że
                          nie próbowałam. Może to właśnie 'ten jedyny'? ;)
                          to tak samo jak z tym czekaniem na lepszą okazję u facetów. a może
                          warto trochę powalczyć zanim skapitulujemy?

                          >Życzę powodzenia w dążeniu do tego celu. :)

                          Dzięki ;)
                          Ja Tobie życzę pewności siebie i więcej wiary w to, że szczęście jest
                          w zasięgu ręki- nie zawsze, ale czasem wystarczy tylko po nie sięgnąć
                          :)
                          • dystansownik Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 19:48
                            > a ja myślałam że zakochanie to też jakieś uczucia, sympatie, a nie
                            > tylko chłodna analiza ;)

                            To są uczucia, ale po prostu nie należę do zwolenników bajek o przeznaczeniu i
                            teorii o tym, że gdzieś tam czeka ten/ta jedyny/a. Raczej skłaniałbym się do
                            patrzenia pod kątek dopasowania charakterów, zainteresowań, itp.

                            > noo tylko czekałam aż napiszesz o praniu, gotowaniu itd. ! :D czyli
                            > tak: "ważne żeby potrafiła ogarnąć dom i dzieci, pracę też niech
                            > jakąś ma byle nie lepszą od mojej bo to JA jestem panem i władcą",
                            > right? to ja się muszę poważnie zastanowić czy chcę się z kimś wiązać

                            Tego wcale nie twierdzę i wcale czegoś takiego nie napisałem. Jak dla mnie, to
                            kobieta w ogóle może nie umieć gotować, może nie chcieć mieć dzieci, a pracę
                            może mieć o wiele lepszą niż ja. Tu chodzi o spełnianie oczekiwań w innym
                            sensie. W takim, że większości facetów nie robi wielkiej różnicy, czy kobieta ma
                            5 dyplomów, czy tylko 1, czy zna 10 języków obcych, czy 1 lub 2.
                            Inaczej mówiąc, ważne, żeby jakieś minimum było osiągnięte, ale im więcej, wcale
                            niekoniecznie oznacza tym lepiej.

                            > dzięki za przyznanie mi praw i za szczerość ;)

                            Ja praw nie przyznaję, ja tylko stwierdzam i podkreślam, że istnieją.

                            > jasne. życie kładzie kłody pod nogi, ale czemu do cholery mam z góry
                            > zakładać, że mi się nie uda? tym bardziej, że wiem, że to co czuję to
                            > nie jest jakieś zwykłe zauroczenie? że faktycznie wiele nas łączy?
                            > skąd będę wiedziała czy warto czy nie, jeśli chociaż nie spróbuję? a
                            > życie zweryfikuje. na dwoje babka wróżyła, ale nie będę żałować że
                            > nie próbowałam. Może to właśnie 'ten jedyny'? ;)

                            Oczywiście próbuj, ale rzeczywiście to rób, bo coś mi mówi, że kierujesz się w
                            tym zakresie postawą oczekującą. :)
                            • froneczka Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 21:46
                              > Inaczej mówiąc, ważne, żeby jakieś minimum było osiągnięte, ale im
                              więcej, wcal
                              > e
                              > niekoniecznie oznacza tym lepiej.

                              acha! rozumiem.. rozumiem.

                              > > dzięki za przyznanie mi praw i za szczerość ;)
                              >
                              > Ja praw nie przyznaję, ja tylko stwierdzam i podkreślam, że
                              istnieją.

                              to był żart ;p

                              > Oczywiście próbuj, ale rzeczywiście to rób, bo coś mi mówi, że
                              kierujesz się w
                              > tym zakresie postawą oczekującą. :)

                              ej, dystansownik, lubię Cię za to chłodne spojrzenie realisty twardo
                              stąpającego po ziemi.
                              Gwoli wyjaśnienia: działam, ale zbyt wielkiego pola do popisu na
                              razie nie mam.
                              Niby co mam robić żeby to nie było poprzestawanie na oczekiwaniach?
                              ;) Ni z gruchy ni z pietruchy rzucić mu się na szyję i zakrzyknąć:
                              "mój ci on!" ? ;)
                              • dystansownik Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 22:07
                                > Gwoli wyjaśnienia: działam, ale zbyt wielkiego pola do popisu na
                                > razie nie mam.
                                > Niby co mam robić żeby to nie było poprzestawanie na oczekiwaniach?
                                > ;) Ni z gruchy ni z pietruchy rzucić mu się na szyję i zakrzyknąć:
                                > "mój ci on!" ? ;)

                                W sumie racja, najlepiej gdy okazja do działania sama się zaprezentuje. Łatwiej
                                mówić o działaniu, niż coś rzeczywiście zrobić, bo pomysłów brak. Znam ten ból. :)
                                • froneczka Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 22:23
                                  tak, więc próbuje stwarzać te 'okazje do działania'.
                                  a przedstawia się to mniej więcej tak:

                                  BĘĘĘDZIIIIEEEE
                                  BĘĘDZIIIEE
                                  BĘDZIIE
                                  Będzie
                                  jest
                                  Było
                                  BYŁO
                                  BYYŁOO
                                  BYYYŁOO

                                  i dalej nic, eh ;p
        • kombinerki_pinocheta Re: Oto ja i mój problem 24.04.10, 21:36
          >Akurat wolnych facetów na studiach trochę się
          > znajdzie, z dziewczynami gorzej.

          To z kim te dziewczyny sie lacza skoro wiecej kobiet studiuje niz mezczyzn? Wysyp lesbijek?
          Kobiety potrzebuja raczej partnera na podobnym poziomie co one badz tez wyzszym takze nie wierze w to, ze wchodza w zwiazki z chlopakami bez ambicji(nie studiujacych).
          Zapewne studiujesz na polibudzie, wiec pisz pelnym zdaniami. Znam ten bol.
          • dystansownik Re: Oto ja i mój problem 24.04.10, 21:49
            > To z kim te dziewczyny sie lacza skoro wiecej kobiet studiuje niz mezczyzn? Wys
            > yp lesbijek?
            > Kobiety potrzebuja raczej partnera na podobnym poziomie co one badz tez wyzszym
            > takze nie wierze w to, ze wchodza w zwiazki z chlopakami bez ambicji(nie studi
            > ujacych).

            Sam piszesz, że potrzebują partnera na wyższym lub podobnym poziomie. Na
            wyższym, czyli już nawet starszych, pracujących, poważnych, których jest dość
            sporo.
            Poza tym, ogólnie liczba kobiet jest większa od liczby mężczyzn, bo działa na
            ich korzyść.
            • kombinerki_pinocheta Re: Oto ja i mój problem 24.04.10, 22:10
              Nie przekonasz mnie, ze studentki szukaja starszych mezczyzn. Oczywiscie jest pewien procent, niewielki. To wlasnie na studiach zaczyna sie szal dup i wylapywanie najlepszych facetow tzw szukanie meza, wiec albo nie osiagnales odpowiedniego poziomu albo nie dajesz im szansy.
              Przejdz sie na impreze Ekonomika. Tam to dopiero jest wysyp fajnych dziewczyn, z tym ze lubia sie lansowac, co niektorym moze nieodpowiadac. Pamietaj, jeszcze sa szalone 17stki. :P

              >ogólnie liczba kobiet jest większa od liczby mężczyzn

              Do 40stki wiecej jest mezczyzn, pozniej sie to wyrownuje, poniewaz niektorzy faceci(nieszczesnicy) nie wytrzymuja ciaglego kobiecego gadania i w konsekwencji padaja jak muchy.
              • dystansownik Re: Oto ja i mój problem 24.04.10, 22:19
                > Nie przekonasz mnie, ze studentki szukaja starszych mezczyzn. Oczywiscie jest p
                > ewien procent, niewielki. To wlasnie na studiach zaczyna sie szal dup i wylapyw
                > anie najlepszych facetow tzw szukanie meza, wiec albo nie osiagnales odpowiedni
                > ego poziomu albo nie dajesz im szansy.

                Czy ja wiem. Z koleżanek tylko kilka sobie złapało faceta ze studiów. Większość
                jednak poza nimi kogoś znalazła i to często starszych. Nie dużo, bo 2-3 lata,
                ale i tak starszych.
                A samo "łapanie męża" to raczej mit. Naturalną koleją rzeczy jest, że człowiek w
                czasie studiów przechodzi od szaleństwo do stabilizacji.

                > Przejdz sie na impreze Ekonomika. Tam to dopiero jest wysyp fajnych dziewczyn,
                > z tym ze lubia sie lansowac, co niektorym moze nieodpowiadac. Pamietaj, jeszcze
                > sa szalone 17stki. :P

                Nie wątpię, ale nie miałem okazji bywać na ich imprezach. :)
                A szalone 17-stki jakoś mnie nie interesują. :P
    • menk.a Re: Oto ja i mój problem 24.04.10, 21:04
      Nie wiem jak wyglądasz, bo zwyczajnie nie chce mi się szukać żadnych fotek czy
      co tam zamieściłeś.
      Zresztą uważam, że to nie kwestia wyglądu.
      Zwyczajnie poszerz swój krąg znajomych. Obracasz się jak sam piszesz wśród tych
      samych ludzi, gdzie większość jest sparowana. Idź na jakieś dodatkowe zajęcia,
      zmień grupę, zapisz się na fitness, do jakiegoś kółka zainteresowań albo nawet
      do klubu miłośników szydełkowania. Cokolwiek. Gdzieś tam może być mnóstwo
      dziewczyn wartych zainteresowania. Tylko rusz (_._)ę i do dzieła.;)
    • kombinerki_pinocheta Re: Oto ja i mój problem 24.04.10, 21:26
      Ogarnij sie Stary, bo skonczysz jak kombinerki_pinocheta.
      Ci okularnicy to jakies cioty, nawet laski nie potrafia wyrwac.
      • outthereltd Re: Oto ja i mój problem 24.04.10, 21:46
        a jak skończyły kombinerki?
    • wiarusik Re: Oto ja i mój problem 24.04.10, 21:46
      ty morsem piszesz czy jak?
      • lovecosmetics Re: Oto ja i mój problem 24.04.10, 22:18
        A te wszystkie portale randkowe??? Nie próbowałeś jakiegoś takiego
        spotkania na wpół ciemno???
        Przecież tego kwiatu pół światu i faktycznie to raczej panny
        dramatyzują nad singielstwem...
        • michal88100 Re: Oto ja i mój problem 24.04.10, 22:54
          heh no nie portlai randkowych żadnych nie próbowałm,bo troche niewiadomo do
          końcas co by tam takiej dziewczynie napisać.
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Oto ja i mój problem 24.04.10, 22:55
            > heh no nie portlai randkowych żadnych nie próbowałm,bo troche niewiadomo do
            > końcas co by tam takiej dziewczynie napisać.

            Cokolwiek, i tak będzie patrzyć na zdjęcie :D
            • liisa.valo Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 16:49
              Graf, jak możesz :) Ja swojemu facetowi nie dlatego walnęłam w samochód na
              parkingu, że mi się tak podobał (gdy jeszcze w ogóle się nie znaliśmy,
              oczywiście). Nie wiedziałam, że to jego autko :)
              • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 16:59
                Ja swojemu facetowi nie dlatego walnęłam w samochód na
                > parkingu, że mi się tak podobał (gdy jeszcze w ogóle się nie znaliśmy,
                > oczywiście). Nie wiedziałam, że to jego autko :)

                ooo, a to na jakich parkingach trzeba auto podstawiać żeby tak trafić? :D
                • liisa.valo Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 17:04
                  Myślę, że szczęście człowieka odnajdzie na każdym parkingu :) No, i sprawdza
                  się, że nie chodzi o to, by być kierowcą bezwypadkowym i bezstłuczkowym, tylko,
                  by walić raz a dobrze w odpowiednie pojazdy.
          • liisa.valo Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 16:54
            michal88100 napisał:

            > heh no nie portlai randkowych żadnych nie próbowałm,bo troche niewiadomo do
            > końcas co by tam takiej dziewczynie napisać.

            Mnie się wydaje, że ty za dużo myślisz i kalkulujesz. Chłopie, idź na czuja.
            • michal88100 Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 17:23
              Nie kombinuje, :) no ale to co uważasz że obojętnie co napisze i będzie ok?
              • liisa.valo Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 17:40
                No, nie obojętnie, bo jeśli napiszesz "heloł, bejbe" albo "siemanko, niezłe
                wdzianko" to trochę nie tak. Ale nie układaj żadnej taktyki, po prostu,
                normalnie się zachowuj.
              • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 19:00
                > Nie kombinuje, :) no ale to co uważasz że obojętnie co napisze i będzie ok?

                Oczywiście że nie :)
                Każdemu profilowi na serwisach randkowych towarzyszą różne informacje - od opisu
                "ulubiony film" po szczegóły które widać na zdjęciach.
                A bazując na tych szczegółach możesz rozpocząć jakąś konwersację.
                To jest sposób "amatorski".

                Sposób "profesjonalny" to stosowanie sprawdzonych tych samych tekstów na masową
                skalę, bez względu na to kto jest odbiorcą, i kontynuowanie z tymi dziewczynami
                które odpowiedzą.
                Oczywiście najpierw trzeba mieć opanowane te sprawdzone teksty.
                • liisa.valo Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 19:06
                  Z dobrych rad: nic tak nie zniechęca jak opis siebie w stylu: "Jestem jaki
                  jestem". Z założenia może i ma to być tajemnicze i intrygujące, w efekcie
                  sprawia wrażenie: "nie chce mi się pisać".
      • murielle Re: Oto ja i mój problem 24.04.10, 23:03
        morsem... świetne:D

        mi tam ten tekst wygląda jak żywcem (i niezbyt umiejętnie) skądś przekopiowany,
        ale co ja tam wiem. smile.
    • vivian.darkbloom Zintensyfikuj życie towarzyskie! 24.04.10, 23:05
      Sama mam podobny problem. Moi znajomi biorą śluby, a mój najdłuższy związek
      trwał raptem 2 tygodnie... i nie wiem do końca jakie jest tego źródło.

      Co mogę Ci doradzić? To może wynikać nie z tego, że z Tobą jest "coś nie tak",
      ale po prostu masz za mało kontaktów towarzyskich, żeby poznać jakąś dziewczynę.
      Musisz zacząć więcej imprezować! ;) Imprezy, ale nie wyjścia do dyskotek, tylko
      te organizowane w domach czy akademikach, na których można pogadać, to jest
      najlepsze środowisko do nawiązywania romantycznych znajomości dla osób, które
      nie mają talentu do flirtowania - to wynika z mojego doświadczenia.
      Teoretycznie dobrym miejscem wydają się różne kursy - np. językowe czy kurs
      tańca. Piszę - teoretycznie, bo mi się nigdy nie udało za ich pośrednictwem
      nikogo poderwać.

      • dystansownik Re: Zintensyfikuj życie towarzyskie! 25.04.10, 00:27
        > Sama mam podobny problem. Moi znajomi biorą śluby, a mój najdłuższy związek
        > trwał raptem 2 tygodnie... i nie wiem do końca jakie jest tego źródło.

        Wy i tak teoretycznie macie łatwiej (o ile jesteście ładne), bo to facet ma Was
        podrywać. ;)

        > Teoretycznie dobrym miejscem wydają się różne kursy - np. językowe czy kurs
        > tańca. Piszę - teoretycznie, bo mi się nigdy nie udało za ich pośrednictwem
        > nikogo poderwać.

        Ja się muszę w końcu na jakiś kurs zapisać. Nie żeby podrywać (choć byłoby miło
        gdyby coś się udało), ale pasowałoby mi nauczyć się czegoś nowego, ciekawego, a
        już na pewno kolejnego języka obcego. :)
        • froneczka Re: Zintensyfikuj życie towarzyskie! 25.04.10, 10:14
          dystansownik napisał:
          > Wy i tak teoretycznie macie łatwiej (o ile jesteście ładne), bo to
          facet ma Was
          > podrywać. ;)

          Dobrze napisałeś, teoretycznie mamy łatwiej :p bo co jak trafi
          się akurat taki, który sam nie wie czego chce? grr, niezdecydowanie
          to cecha której absolutnie nie toleruję u facetów. no chyba że jestem
          zakochana ;/
          • dystansownik Re: Zintensyfikuj życie towarzyskie! 25.04.10, 10:35
            > bo co jak trafi
            > się akurat taki, który sam nie wie czego chce? grr, niezdecydowanie
            > to cecha której absolutnie nie toleruję u facetów.

            Ale to nie musi być niezdecydowanie. Facet może nie wiedzieć czy ma po co
            startować jeśli sądzi, że jesteś zajęta lub niezainteresowana, może być po
            prostu nieśmiały (choć ta cecha nie należy do najatrakcyjniejszych), czy liczy
            na dogodną sytuację, która pewnie nigdy się nie trafi w rzeczywistości. :)
            • froneczka Re: Zintensyfikuj życie towarzyskie! 25.04.10, 18:58
              właśnie, są nieśmiali, czekają na dogodną sytuację która nie
              nadchodzi, czyli są niezdecydowani, bo nie potrafią samodzielnie
              podjąć decyzji 'teraz albo nigdy' podczas gdy my czekam na ich krok.
              a potem milion postów na fk pt."powiedzieć jej czy nie?" i "czy on
              coś do mnie czuje"

              kurcze! czemu to wszystko jest takie skomplikowane?
              ja bym czasami chciała się obudzić już w co najmniej półrocznym
              związku. początki bywają tragiczne.
              • dystansownik Re: Zintensyfikuj życie towarzyskie! 25.04.10, 19:24
                > właśnie, są nieśmiali, czekają na dogodną sytuację która nie
                > nadchodzi, czyli są niezdecydowani, bo nie potrafią samodzielnie
                > podjąć decyzji 'teraz albo nigdy' podczas gdy my czekam na ich krok.

                To ma sens w sytuacji rozważanej jeden na jednego, czyli gdy facet interesuje
                się konkretną kobietą, albo kobieta czeka na krok konkretnego faceta. Mi jednak
                chodzi o inną sytuację, bardziej realną, gdy facet w otoczeniu ma sporo kobiet i
                jest nieśmiały nie podrywając żadnej z nich.

                Wyobraź sobie teoretyczną sytuację, że jest facet, który Ci się podoba.
                Jesteście tylko jednostkami w grupie, on nie ma pojęcia, że Ci się spodobał, a
                jednocześnie Ty jesteś tylko jedną z dziewczyn, które mu się podobają. Jeśli nie
                podrywa żądnej, jest to niezdecydowaniem, bo nie chce poderwać właśnie Ciebie??

                > kurcze! czemu to wszystko jest takie skomplikowane?
                > ja bym czasami chciała się obudzić już w co najmniej półrocznym
                > związku. początki bywają tragiczne.

                Akurat co do tego mam taką samą opinię. ;)
                • froneczka Re: Zintensyfikuj życie towarzyskie! 25.04.10, 19:46
                  dystansownik napisał:


                  > Wyobraź sobie teoretyczną sytuację, że jest facet, który Ci się
                  podoba.
                  > Jesteście tylko jednostkami w grupie, on nie ma pojęcia, że Ci się
                  spodobał, a
                  > jednocześnie Ty jesteś tylko jedną z dziewczyn, które mu się
                  podobają. Jeśli ni
                  > e
                  > podrywa żądnej, jest to niezdecydowaniem, bo nie chce poderwać
                  właśnie Ciebie??
                  >

                  nie, to już jest zupełnie inna sytuacja. w tym momencie jeśli mam
                  mózg i czasem go używam to nie wyczuwam większego zainteresowania
                  faceta, więc szybko sobie mówię: nic z tego.
                  co innego jeśli facet wysyła jakieś sygnały, niby mu zależy, ale nie
                  podejmuje żadnych radykalnych kroków. to jest dla mnie
                  niezdecydowanie.

                  > > kurcze! czemu to wszystko jest takie skomplikowane?
                  > > ja bym czasami chciała się obudzić już w co najmniej półrocznym
                  > > związku. początki bywają tragiczne.
                  >
                  > Akurat co do tego mam taką samą opinię. ;)

                  uff, nie tylko ja mam takie fobie! ;)
                  • dystansownik Re: Zintensyfikuj życie towarzyskie! 25.04.10, 19:53
                    > nie, to już jest zupełnie inna sytuacja. w tym momencie jeśli mam
                    > mózg i czasem go używam to nie wyczuwam większego zainteresowania
                    > faceta, więc szybko sobie mówię: nic z tego.

                    A może nie przedstawia wprost zainteresowania, bo też nie widzi go z drugiej
                    strony? :)

                    > co innego jeśli facet wysyła jakieś sygnały, niby mu zależy, ale nie
                    > podejmuje żadnych radykalnych kroków. to jest dla mnie
                    > niezdecydowanie.

                    Sygnały sygnałom nie równe. Może czeka na sygnał do porządnego startu, bo się
                    obawia, że dotychczasowe sygnały są odbierane tylko jako przyjacielskie.

                    > uff, nie tylko ja mam takie fobie! ;)

                    Ciesz się, że masz takie, a nie jeszcze gorsze. :D
                    • froneczka Re: Zintensyfikuj życie towarzyskie! 25.04.10, 21:36
                      > A może nie przedstawia wprost zainteresowania, bo też nie widzi go
                      z drugiej
                      > strony? :)

                      > Sygnały sygnałom nie równe. Może czeka na sygnał do porządnego
                      startu, bo się
                      > obawia, że dotychczasowe sygnały są odbierane tylko jako
                      przyjacielskie.

                      Ty, a może! Gdybanie :) wszystko zależy od czasu i miejsca, i osób
                      zainteresowanych sobą lub też nie ;)

                      > Ciesz się, że masz takie, a nie jeszcze gorsze. :D

                      to wierzchołek góry lodowej :D
                      • dystansownik Re: Zintensyfikuj życie towarzyskie! 25.04.10, 22:08
                        > to wierzchołek góry lodowej :D

                        Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja tak mam. :D
                        • froneczka Re: Zintensyfikuj życie towarzyskie! 25.04.10, 22:17
                          każdy ma gdzieś swojego fioła! ;)
                          i to jest właśnie to, co jest w człowieku najfajniejsze i czyni go
                          niepowtarzalnym :)
        • vivian.darkbloom teoretycznie... 25.04.10, 15:19
          teoretycznie tak...
          Ale w praktyce wygląda to inaczej: często tak bywa, że jesteś podrywana przez
          faceta, który Ci się nie podoba, a nie jesteś podrywana przez tego, który wpadł
          Ci w oko.

          No i kolejny problem to gdy trafią na siebie dwie osoby nieśmiałe w kontaktach z
          płcią przeciwną albo bez flirciarskiego talentu i obie strony boją się
          zainicjować znajomość.
          • dystansownik Re: teoretycznie... 25.04.10, 16:26
            > Ale w praktyce wygląda to inaczej: często tak bywa, że jesteś podrywana przez
            > faceta, który Ci się nie podoba, a nie jesteś podrywana przez tego, który wpadł
            > Ci w oko.

            Dlatego wolałem napisać, że teoretycznie. Jednak z drugiej strony, o ile facet,
            który wpada kobietom w oko długo nie pozostanie w takiej sytuacji sam, to facet,
            który tego nie robi, praktycznie jest w najgorszej sytuacji, bo nie dość, że
            musi sam się starać i podrywać, to jeszcze nic z tego nie wychodzi. :)

            Poza tym, czy naprawdę tak trudno ładnej kobiecie jest "zachęcić" do siebie
            faceta? Wystarczy trochę zmienić podejście i zamiast postawy "całkowicie
            oczekującej" zastosować postawę "wabiącą".

            > No i kolejny problem to gdy trafią na siebie dwie osoby nieśmiałe w kontaktach
            > z
            > płcią przeciwną albo bez flirciarskiego talentu i obie strony boją się
            > zainicjować znajomość.

            To jest chyba najgorsza sytuacja. Choć i tu, to Wy jesteście w lepszej sytuacji.
            Nieśmiała kobieta raczej i tak ma spore szansę cieszyć się męskim
            zainteresowaniem. Nieśmiały facet jest raczej na straconej pozycji.
            • vivian.darkbloom Re: teoretycznie... 25.04.10, 18:38
              Podrywaczem tudzież podrywaczką trzeba się moim zdaniem urodzić ;) Jeśli nie
              masz talentu, to się tego nigdy nie nauczysz.

              Co do nieśmiałości w podrywaniu - dla mnie to nie jest w żadnym razie cecha
              dyskwalifikująca u faceta.
              • dystansownik Re: teoretycznie... 25.04.10, 19:09
                > Podrywaczem tudzież podrywaczką trzeba się moim zdaniem urodzić ;) Jeśli nie
                > masz talentu, to się tego nigdy nie nauczysz.

                Teoretycznie można się tego nauczyć, ale trzeba się pozbyć oporów
                powstrzymujących człowieka przed podrywaniem. Ewentualnie po prostu działać na
                granicy chamstwa. :D

                > Co do nieśmiałości w podrywaniu - dla mnie to nie jest w żadnym razie cecha
                > dyskwalifikująca u faceta.

                Ależ to jest dyskwalifikujące, przynajmniej w większości wypadków, bo po
                pierwsze nieśmiały facet nie budzi takiego zainteresowania jak śmiały, a po
                drugie, do tego poderwania może w ogóle nie dojść przez tą nieśmiałość.
                Tym bardziej, że nawet jeśli kobieta do śmielszych należy, to raczej nie weźmie
                na siebie kwestii podrywania i będzie wolała zaczekać na równie śmiałego faceta.
    • facettt bajki 25.04.10, 00:21
      michal88100 napisał:

      > Heyka smile mam pewnie problem.Otóż mam 21 lat,
      i jak wiadomo w moim wieku już
      > każdy raczej ma dziewczynę

      bajki
      nie ma.
      Lubisz te o koziolku matolku ?
    • jowita771 Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 06:23
      Nie na temat, ale bardzo mnie zaciekawiło - dlaczego i po co po każdym
      nie stawiasz myślnik? Jak pracę magisterską będziesz pisał, to też takich
      myślników nawalisz?
    • liisa.valo Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 15:58
      Ale to naprawdę nie jest problem. Całe studia nie miałam faceta. Bo to nie można
      się rozmieniać na drobne, nic na siłę. Samo przyjdzie.
    • hermina25 Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 19:29
      oj chłopie
      jak byś tak na siłę nie szukał,to by samo przyszło...
      a tak baby wyczuwają,żeś desperat ;)
      tragicznie nie wyglądasz,więc mniemam ,że to tylko o marudzący charakter się
      rozchodzi :)
      • kombinerki_pinocheta Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 20:18
        > jak byś tak na siłę nie szukał,to by samo przyszło...

        Problem chyba w tym, ze on w ogole nie wykazuje zainteresowania. Napisal, ze w wolnych chwilach siedzi w domu przed komputerem, a na imprezy nie chodzi, poniewaz nie ma z kim. Z doswiadczenia wiem, ze najlatwiej zapisac sie na jakies dodatkowe zajecia, by kogos poznac. Truizm, ale jezeli takiemu ograniczonemu spolecznie osobnikowi jak mnie udalo sie kogos poznac to facet, ktory ma na co dzien normalne kontakty z kobietami na takich kursach bedzie mial jak w raju. Oczywiscie, jezeli kobiety beda chetne i wolne. No i atrakcyjne dla niego.

        > a tak baby wyczuwają,żeś desperat ;)

        Bo tylko desperaci nie maja kobiet? Nigdy nie bylem desperatem, a kobiety jakos sie o mnie nie bily. Chociaz w moim przypadku moze to wina ciotowatej facjaty. :)

        > tragicznie nie wyglądasz

        Rozumiem, ze lubisz bad boyow, ale czy ten facet mialby u Ciebie jakies szanse? Pytam, poniewaz nie znosze, gdy ktos pociesza kogos piszac, ze ktos, gdzies na pewno na niego czeka, nie przedstawiajac swojego stosunku do autora.
        • hermina25 Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 20:35
          > Problem chyba w tym, ze on w ogole nie wykazuje zainteresowania. Napisal, ze w
          > wolnych chwilach siedzi w domu przed komputerem, a na imprezy nie chodzi, ponie
          > waz nie ma z kim. Z doswiadczenia wiem, ze najlatwiej zapisac sie na jakies dod
          > atkowe zajecia, by kogos poznac

          ale mnie bardziej chodziło o podejście,czasem nie trzeba nic robić,a pewne
          rzeczy wyczuwa się podświadomie,jak np fakt,że autor wątku ma kompleks z braku
          posiadania dziewczyny oraz faktu,że nigdy z takową nie był....tak samo wzmożona
          chęć posiadania partnerki

          tak do pewnego momentu w moim zyciu mi to
          nie - przeszkadzało że jestem sam i nie - mam nikogo koło siebie,ale teraz
          jest mi coraz gorzej z tym i smutno mi jak widzę pary które się kochają
          Chcialbym kogoś mieć żeby sobie z tą osobą szczerze pogadać,przytulić się,i
          spędzic wolny


          może również odstraszać...Przypuszczam,że autor wątku przy płci damskiej bardzo
          się spina i jest nieśmiały,w związku z czym nie jest w stanie nawiązać dłuższych
          relacji...I przesadzone jest gadania,jakoby każda dziewczyna na drugim roku była
          zajęta...


          > Bo tylko desperaci nie maja kobiet? Nigdy nie bylem desperatem, a kobiety jakos
          > sie o mnie nie bily. Chociaz w moim przypadku moze to wina ciotowatej facjaty.
          > :)

          absolutnie nie o to mnie się rozchodziło :)
          za desperata uważam człowieka,który chce coś osiągnąć za wszelką
          cenę...podciągnę to co napisałam do mojej wypowiedzi powyżej.
          Jeśli o Twojej facjacie mowa-nie wiem jak wyglądasz,ale znam facetów,wcale nie
          przystojnych,a mających na prawdę duże powodzenie...Czy jest to u nich udawana
          pewność siebie?Trudno powiedzieć,ale dobrze na tym wychodzą ;)
          IMO wygląd na prawdę nie ma dla mnie większego znaczenia...

          > Rozumiem, ze lubisz bad boyow, ale czy ten facet mialby u Ciebie jakies szanse?
          > Pytam, poniewaz nie znosze, gdy ktos pociesza kogos piszac, ze ktos, gdzies na
          > pewno na niego czeka, nie przedstawiajac swojego stosunku do autora.

          jeśli chodzi o wygląd-oczywiście...jeśli chodzi o charakter,zdecydowanie
          nie...Już płaczliwy ton postu świadczy o tym,że facet ma raczej słaby
          charakter...a na pewno jest zagubiony i niepewny siebie...
        • dystansownik Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 20:50
          > Problem chyba w tym, ze on w ogole nie wykazuje zainteresowania. Napisal, ze w
          > wolnych chwilach siedzi w domu przed komputerem, a na imprezy nie chodzi, ponie
          > waz nie ma z kim.

          Ktoś na imprezy zawsze się znajdzie, więc ja bym się tu doszukiwał głębszych
          upośledzeń w relacjach społecznych. Co innego, gdyby twierdził, że imprez w
          ogóle nie bardzo lubi, to przynajmniej ja z taką postawą mógłbym się
          sympatyzować i ją zrozumieć. :)

          > Z doswiadczenia wiem, ze najlatwiej zapisac sie na jakies dod
          > atkowe zajecia, by kogos poznac.

          Możesz podać konkrety? O jaki typ zajęć chodzi? Pytam, bo naprawdę jestem
          ciekaw, a jak piszesz, że z doświadczenia, to chyba nie należysz do tych, co
          rzucają tekstami o "wyjściu do ludzi" jako panaceum na wszystkie życiowe
          problemy. ;)

          > Truizm, ale jezeli takiemu ograniczonemu spole
          > cznie osobnikowi jak mnie udalo sie kogos poznac to facet, ktory ma na co dzien
          > normalne kontakty z kobietami na takich kursach bedzie mial jak w raju.

          Oooo Ty kogoś poznałeś?? A ja Cię jakoś zawsze brałem za kolejnego forumowego
          no-lifa (no offence). Eh te stereotypy, które potrafią się zagnieździć w
          ludzkiej głowie. ;)

          > Bo tylko desperaci nie maja kobiet? Nigdy nie bylem desperatem, a kobiety jakos
          > sie o mnie nie bily. Chociaz w moim przypadku moze to wina ciotowatej facjaty.
          > :)

          Też desperatem nigdy nie byłem i też się nigdy nikt o mnie nie bił. Jednak
          zgadzam się z opinią, że desperację da się wyczuć i ona odstrasza ludzi. ;)

          > Rozumiem, ze lubisz bad boyow, ale czy ten facet mialby u Ciebie jakies szanse?
          > Pytam, poniewaz nie znosze, gdy ktos pociesza kogos piszac, ze ktos, gdzies na
          > pewno na niego czeka, nie przedstawiajac swojego stosunku do autora.

          Też nie lubię pisania pierdół o tym, że ktoś gdzieś na każdego czeka, ale koleś
          wygląda po prostu przeciętnie, więc nie straszy na tyle, żeby wygląd był
          przyczyną jego problemów. Opinię może wyrazić każdy, a kobieta niekoniecznie
          musi od razu pisać czy facet miałby u niej szansę.
          • hermina25 Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 20:54
            Dystansownik mam wrażenie,że inaczej napisaliśmy zupełnie to samo ;)
            • dystansownik Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 20:59
              > Dystansownik mam wrażenie,że inaczej napisaliśmy zupełnie to samo ;)

              Bardzo możliwe, w końcu wielkie umysły myślą podobnie. ;)
              Jak zacząłem pisać, to Twojego posta jeszcze nie było, żeby ktoś nie pomyślał,
              że jakiś plagiat robię. Ja po prostu długo piszę i lubi mi się zbierać przy
              dłuższych postach na przemyślenia. :D
              • hermina25 Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 21:08
                ależ Ci wierzę :)

                też długo piszę,jeśli mi się chce...zwykle mi się nie chce,co widać :D
                • dystansownik Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 21:15
                  > też długo piszę,jeśli mi się chce...zwykle mi się nie chce,co widać :D

                  Mi się nie chce innych rzeczy robić, które powinienem, dlatego też długo piszę.
                  Takie podświadome marnotrawienie czasu, aby uniknąć rzeczy mniej przyjemnych. :D
                  • froneczka Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 21:47

                    > > też długo piszę,jeśli mi się chce...zwykle mi się nie chce,co
                    widać :D
                    >
                    > Mi się nie chce innych rzeczy robić, które powinienem, dlatego też
                    długo piszę.
                    > Takie podświadome marnotrawienie czasu, aby uniknąć rzeczy mniej
                    przyjemnych. :D

                    no to ja mam tak jak wy! ehh, cudowne lenistwo, a weekend się
                    kończy..
                    • hermina25 Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 21:52
                      komu kończy ,temu kończy ,ja mam l4 i do pracy dopiero w czwartek,eeeh :D
                      miłego poniedziałku ;)
                      • dystansownik Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 22:03
                        A ja mam semestr dyplomowy i do pracy dopiero jak ją w końcu znajdę. :D
                        • froneczka Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 22:14
                          to od czego wy się migacie, co?
                          pff, nie zdołujecie mnie. mam jutro na 14 ;p
          • kombinerki_pinocheta Re: Oto ja i mój problem 26.04.10, 16:46
            > Możesz podać konkrety? O jaki typ zajęć chodzi?

            Judo, kurs jezykowy.
    • bakejfii Re: Oto ja i mój problem 25.04.10, 20:42
      Czyli dupa blada.
    • jean.jacques Re: Oto ja i mój problem 29.04.10, 03:35
      > przed kompem Macie jakiś pomysl jakbym mogł z tego wyjść? Sorry że się tak
      > rozpisalem ale chcialem to z siebie w końcu wyrzucić.Pozdrawiam.

      no przynajmniej dzieki tej koncowce wiadomo, ze w temacie posta sklamales. nie masz problemu, jest ci z tym dobrze - wygadales sie i teraz z czystym sumieniem, jak po spowiedzi, mozesz wracac do swojego nudnego zycia i dalej grzeszyc przez zaniechanie, a od czasu do czasu po prostu chlapniesz posta na forum, wygadasz sie i bedzie ok...

      wiesz, ze ludzie bez konczyn ruszaja na wyprawy, zeby zdobyc bieguny, a niewidomi zaliczaja osmiotysieczniki? pomysl o nich przez moment, ile to ich kosztuje wysilku i czego dokonuja pomimo swoich ograniczen. a teraz pomysl o sobie i odpowiedz szczerze na pytanie, czy nie wstyd ci, ze robisz z siebie oferme.

      kolezko, robisz z igly widly. czym jest wyrwanie jakiejs tam studentki w porownaniu do sytuacji, gdybys mial 5 dziewczyn jednoczesnie, z ktorych zadna nie wiedzialaby o pozostalych. uparles sie, ze cos co jest zupelnie naturalne jest dla ciebie nieosiagalne. ktos ci nawkladal shitu do lba. przeczytaj co napisales:

      "> Chcialbym kogoś mieć żeby sobie z tą osobą szczerze pogadać,przytulić się,i
      > spędzic wolny czas,a tak to jak tylko mam wolny czas to co to siedzę w domu"

      normalnie misia sobie kup albo psa, bedziesz sobie z nimi siedzial w domu i sie do nich przytulal. dziewczyna nie jest do zapelniania wolnego czasu, to nie jest produkt na polce w tesco jak proszek do prania. w ogole dobry jestes z tym wolnym czasem, ja nie wiem, ty chyba jakis krol jestes, ze masz problem co robic z wolnym czasem. zamienisz sie ze mna? oddam ci wszystkie moje oszczednosci, powaznie.

      podsumowujac... nie, oszczedze ci podsumowania, bo moglbys tego nie przezyc. jezeli jeszcze tego nie zrobiles, to najwyzszy czas, zebys odlozyl lalki na polke i dorosl. dziewczyna ci sama z nieba nie spadnie, bedziesz musial ruszyc dupsko i poswiecic na te sfere zycia duzo czasu, jesli faktycznie zalezy ci na osiagnieciu wymiernych rezultatow. masz 21 lat, to idealny moment, zeby dokonac transformacji. ten moment nazywa sie 'teraz'.
      • kombinerki_pinocheta Re: Oto ja i mój problem 29.04.10, 08:48
        Najlepsza wypowiedz do tej pory w tym temacie.
        Jeszcze doradz w jaki sposob wyrwac te studentki? Jak osiagnac te wymierne rezultaty? :)
        • jean.jacques Re: Oto ja i mój problem 30.04.10, 23:32
          W gre wchodzi cala paleta czynnikow. Jezeli dotad niezbyt ci sie
          powodzilo a chcialbys to zmienic, bedziesz musial sie wykazac
          determinacja: regularna, najlepiej codzienna praktyka w postaci
          kontaktow z plcia niebezpieczna jak dynamit ;) I wizja kogos kto
          doswiadczenie. To oczywiscie ogolna odpowiedz, dostosowana do pytania. Z
          drugiej strony, madrej glowie dosc dwie slowie :)
    • paulina0505 Re: Oto ja i mój problem 04.05.10, 21:47
      Cześć, mam także 21 lat i identyczny problem jak Twój, tyle że
      jestem dziewczyną. Codziennie zadaję sobie te same pytania co Ty i
      słyszę podobne odpowiedzi od ludzi co Ty. Jedno mogę powiedzieć na
      pewno-wygląd nie ma aż tak bardzo wielkiego znaczenia. Otóż swój
      zmieniłam radykalnie i w niczym mi to nie pomogło, a wręcz ten
      problem boli mnie coraz bardziej, gdyż zdaję sobie sprawę, że to
      chyba tkwi w człowieku. W jego wnętrzu. Pozdrawiam, mam nadzieję, że
      Ci się uda, gdyż będzie to dla mnie światełkiem w tunelu...
      • alessia27 Re: Oto ja i mój problem 05.05.10, 09:31
        Foto calkiem ok, nawet fajny jestes.
        Moze zmien fryzure.
        No i cos mi sie zdaje ze ty taki troche sztywniak jestes.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja