przyjde... z misiem...

29.04.10, 09:12
czy wy tez ciagacie ze soba, a wlasciwe za soba swoja druga połówkę?

co jest? dlaczego niektóre nie potrafia rozstac sie ze swoim misiem? spotkac
ze znajomymi przyjaciołmi, a na wszelkie spotkania, w gronie koleznek ciagna
swego Misia? to jest jakis strach przed tym zeby nie uciekl, czy co to? moze
pochwalic sie chca? jakby bylo czym, kim tzn...

tak mnie tknęło, po minionym spotkaniu klasowym, na które umowilismy sie, ze
przychodzimy bez pary, a panienka mimo to przyprowadzila meza, ktory siedzial
na uboczu i kompletnie sie nudzil...

kobietom bedacym w zwiazku (szczegolnie mlodym zwiazku, ale nie tylko)
przestawia sie nieco w glowach... czczą swego misia jak boga, niedziwne, ze
jak misio w pewnym momencie kopnie w dupe, bo nie moze zniesc braku wolnosci a
nawet swobody, kobiety popadaja w depresje i całkowicie załamują sie. Idiot
    • six_a Re: przyjde... z misiem... 29.04.10, 09:21
      może chcą misia na aukcję wystawić, to trzeba pokazać.
      ;)
    • ritsuko Re: przyjde... z misiem... 29.04.10, 09:25
      Może na określone jako bez par, babskie/męskie czy pracowe to się nie
      ciągamy, ale z przyjaciółmi, ze znajomymi- czemu nie? W sumie to mój
      TŻ to mnie ciąga chyba bardziej niż ja jego :P. Ogólnie wychodzę z
      założenia, że skoro ktoś jest moim przyjacielem, kolegą, koleżanką,
      to czemu nie miałby być mojego przyszłego męża? Nie jest tak, że
      trzymamy siebie na sznurku, ale lubimy spędzać razem czas i tyle.
      Za to mogę wyjaśnić sytuację z Twojego przykładu, bo mój poprzedni
      związek tak wyglądał. Ja nie mogłam nigdzie sama iść, do granic
      absurdu to dochodziło. Jak chciałam się z kimś umówić sam na sam, z
      koleżanką na ploty- wielka awantura i kończyło się albo na nie
      pójściu albo na pójściu z nim. Nawet dodatkowe zajęcia miał te same-
      nie było sfery, w której mogłabym odpocząć. Jak ja to wytrzymałam?
      Pojęcia nie mam :P
    • figgin1 Re: przyjde... z misiem... 29.04.10, 09:58
      Z moim "misiem" (kurczę, określenie miś za diabła do niego nie pasuje) mamy
      właściwie wspólny krąg znajomych i często łazimy razem. Ale nie zawsze. Nie
      jeteśmy przyklejeni do siebie.
    • joladon Re: przyjde... z misiem... 29.04.10, 10:16
      Zazdrość o partnera/kę , bierzesz coś takiego pod uwagę?
      Możne nawet jest to brak zaufania?
      • gina000 Re: przyjde... z misiem... 29.04.10, 10:26
        Sytuacja o jakiej piszesz jest niezręczna dla obu stron, dlatego ja również nie
        rozumiem, po co, na co dziewczyna na babskie spotkanie przychodzi ze swoim
        facetem...On zazwyczaj nikogo tam nie zna, grono zgromadzone również nie jest
        zachwycone takim rodzynkiem, dziewczynom nie na rękę bo swobodnie nie można
        rozmawiać o babskich sprawach przy obcym samcu. Z drugiej strony nie wiadomo,
        czy do takiego gościa zagadywać, żeby nie być posądzonym o zbytnie spoufalanie
        się z cudzym misiem. Ignor obcego misia będzie z kolei oznaczał, że ów koleżanki
        to same zimne suki. Błędne koło...
    • bugmenot2008_2 Re: przyjde... z misiem... 29.04.10, 10:31
      Dopompowywanie swojego ego i podnoszenie samooceny "misiem" - dość powszechne.
      • ritsuko Re: przyjde... z misiem... 29.04.10, 10:35
        Czemu już druga opinia jest typu "pochwalić się misiem"? Jak znam tego
        typu sytuacje, zarówno z autopsji jak i obserwacji to jednak
        najczęściej to panowie pchają się choćby potem marudzili, bo zazdrość
        by ich zżarła i złość na to jak ona śmie wyjść sama
    • hermina25 Re: przyjde... z misiem... 29.04.10, 10:35
      rzadko imprezujemy razem,zdarza się,ale wolimy bawić się w swoim gronie...i tak
      kupę czasu spędzamy ze sobą,więc jedna czy dwie imprezy w miesiącu osobno są dla
      nas koniecznością ...ok przynajmniej dla mnie :)
    • izabellaz1 Re: przyjde... z misiem... 29.04.10, 10:38
      Nie chodzę z misiem...misie zostają na półce w domu :P
    • aneta1008 Re: przyjde... z misiem... 29.04.10, 10:39
      Z czasem to się zmienia. Nie ma się o co martwić. Dziewczyna dorośnie i wszystko jej się w głowie poukłada.
Pełna wersja