mezczyzna odchodzi , a kobieta gdy odchodzi

IP: 192.168.3.* 18.02.02, 13:44
To czy Wy kobiety myslalyscie jak jest mu ciezko i co przezywa.Siedzac i myslac
ze moze jednak wroci godzac sie na wszystko, nie mogac pozbyc sie milosci
    • neona Re: mezczyzna odchodzi , a kobieta gdy odchodzi 18.02.02, 13:46

      nie biadol dino
      bo wyginiesz
    • Gość: Magiczna Re: mezczyzna odchodzi , a kobieta gdy odchodzi IP: *.bmj.net.pl 18.02.02, 14:37
      Moze to brzmi okrutnie ale gdy odchodzilam od swojego ex to bylam uradowana, ze
      wreszcie sie od niego uwolnilam i mam to juz za soba...szczerze mowiac nie
      myslalam o tym, co robi, czy placze, czy chce wrocic...
    • hiacynta Re: mezczyzna odchodzi , a kobieta gdy odchodzi 18.02.02, 15:35
      Wiesz co, myślałam, wiele razy myślałam, ale nie nad tym jak komuś jest ciężko,
      ale nad tym, czy w ogóle jest mu ciężko. Nasz związek powoli, powoli rozpadał
      się, m.in. przez dzielącą nas odległość i brak kontaktu. Poznałam kogoś i
      motałam się pomiędzy nimi dwoma. To ja siedziałam i zastanawiałam się co tu
      zrobić, jak mu powiedzieć, że to już koniec, nawet płakałam, że on będzie
      cierpiał przeze mnie. Zapewniał przecież, że kocha, nawet wtedy kiedy wszystko
      zaczęło się rozpadać. Tymczasem okazało się, że ja głupia łzy przelewałam a on
      zabawiał się z inną. Ja zastanawiałam się co zrobić, czekałam jeszcze na jego
      słowo, i gotowa byłam porzucić nowego znajomego, a on nawet przez chwilę nie
      pomyślał, co ja przeżywam.
      Więc jeśli Twoja druga połowa naprawdę odeszła, choć nie wiem jakie były
      powody, to powiem, że szkoda, szkoda, że zostawiła kogoś kto się tym faktem
      przejmuje i kogo stać na prawdziwe uczucia.
      A może odeszła, by wrócić?
      • Gość: deska Re: mezczyzna odchodzi , a kobieta gdy odchodzi IP: *.acn.waw.pl 18.02.02, 16:30
        Hmmm... Wiesz dino, czasem tylko wspominam tę chwilę. Na pewno facet cierpiał,
        ale mam nadzieję, że nie za długo. Postanowiłam zupełnie zniknąć z jego życia,
        aby prędzej zaleczyć rany, nie spotkałam go przez 4 lata. Jestem ciekawa, czy
        on jeszcze coś czuje, jeśli tak, to niedobrze, bo niedługo się dowie, że
        wychodzę za mąż...
        Please, nie wpadaj w doła, niedługo będzie wiosna!
      • Gość: A Re: mezczyzna odchodzi , a kobieta gdy odchodzi IP: *.pse.pl 18.02.02, 16:33
        Boże oddałbym wszystko aby zechciała dać nam jeszcze jedną szansę
        Dorosły facet, a płakałem przez nią w poduszkę parę razy jak dzieciak. Nawet
        nie jestem w stanie być na nią zły, jak ja ją kocham, pomimo tego że
        powiedziała że chyba do siebie nie pasujemy, to w dalszym ciągu świata poza nią
        nie widzę...
        Dla niej w środku nocy wsiadłbym w samochód i jechał przez całą Warszawę aby
        tylko na chwilę móc ją przytulić...
        Przeczytałem kiedyś, że połowa problemów tego świata bierze się z tego, że my
        kochamy tych którym nasza miłość jest zupełnie obojętna, a nas kochają Ci na
        których miłości nam nie zależy. Jakie to jest wszystko pokręcone.
        A może ona odchodzi, aby za jakiś czas wrócić? Chyba tylko to trzyma mnie
        jeszcze przy życiu, a może jestem aż tak bardzo naiwny?
        W każdym razie pozdrawiam, wszystkich porzuconych
        trzymajcie się A
        • agick Re: mezczyzna odchodzi , a kobieta gdy odchodzi 18.02.02, 16:44
          Gość portalu: A napisał(a):

          > Boże oddałbym wszystko aby zechciała dać nam jeszcze jedną szansę
          > Dorosły facet, a płakałem przez nią w poduszkę parę razy jak dzieciak. Nawet
          > nie jestem w stanie być na nią zły, jak ja ją kocham, pomimo tego że
          > powiedziała że chyba do siebie nie pasujemy, to w dalszym ciągu świata poza nią
          >
          > nie widzę...
          > Dla niej w środku nocy wsiadłbym w samochód i jechał przez całą Warszawę aby
          > tylko na chwilę móc ją przytulić...
          > Przeczytałem kiedyś, że połowa problemów tego świata bierze się z tego, że my
          > kochamy tych którym nasza miłość jest zupełnie obojętna, a nas kochają Ci na
          > których miłości nam nie zależy. Jakie to jest wszystko pokręcone.
          > A może ona odchodzi, aby za jakiś czas wrócić? Chyba tylko to trzyma mnie
          > jeszcze przy życiu, a może jestem aż tak bardzo naiwny?
          > W każdym razie pozdrawiam, wszystkich porzuconych
          > trzymajcie się A

          Boże, jak wiele masz racji...
          Kochają nas Ci, których miłość jest nam obojętna.. a my kochamy tych, którym na
          nas nie zależy..

          Dino, trzymaj się - to nie prawda, że faceci nie płaczą... płaczą.. to tak samo
          boli jak kobietę - może bardziej czasem..

          Weź się w garść - wsztsko się ułoży.. czas.. czas to lekarz, najlepszy na
          wszystko.. wszystko odchodzi - ból, gniew, tęsknota (choć ta czasem zostaje do
          końca).. uśmiechnij się do siebie samego - do tego faceta, którego rankiem
          widzisz w lustrze i żyj.. tak krótko tu jesteśmy.. żyj i kochaj i bąź kochany..
          Z całego serca..
          agick



          • Gość: A Re: mezczyzna odchodzi , a kobieta gdy odchodzi IP: *.pse.pl 18.02.02, 16:57
            Agacik, dziękuję
            Wiele osób powtarza mi, że najlepszym lekarstwem na wszystko jest czas, ale w
            tej chwili kiedy wszystko wokol nie ma sensu- praca, odlozony na polke
            doktorat, nawet to slonce za oknem nie cieszy... nie jestem w stanie uwierzyc,
            ze czas tutaj pomoż.
            Ja nawet nie potrafie byc na nia zly,nie jestem w stanie powiedzieć o niej
            złego slowa. Ja w dalszym ciagu uwazam, ze to jest milosc mojego zycia
            Nie wiem jak wytrzymam teaz bez telefonow, sms'ow do niej. Swiat jest bez sensu

            pozdrawiam,A
            • agick Re: do A 18.02.02, 17:47
              Gość portalu: A napisał(a):

              > Agacik, dziękuję
              > Wiele osób powtarza mi, że najlepszym lekarstwem na wszystko jest czas, ale w
              > tej chwili kiedy wszystko wokol nie ma sensu- praca, odlozony na polke
              > doktorat, nawet to slonce za oknem nie cieszy... nie jestem w stanie uwierzyc,
              > ze czas tutaj pomoż.
              > Ja nawet nie potrafie byc na nia zly,nie jestem w stanie powiedzieć o niej
              > złego slowa. Ja w dalszym ciagu uwazam, ze to jest milosc mojego zycia
              > Nie wiem jak wytrzymam teaz bez telefonow, sms'ow do niej. Swiat jest bez sensu
              >
              > pozdrawiam,A

              możesz wierzyć lub nie ale znam to uczucie... kiedy siedząc w samotności lub
              pośród miliona ludzi nie jesteś w stanie zebrać myśli o czymkolwiek. Bezgłośną
              modlitwę w samym sobie - Boże odmień jego serce.. odmień myśli..
              I wiem jak bardzo boli każda para na ulicy, każde wspomnienie tego co było..
              Musisz jednak wiedzieć, że jeśli ktoś zechce odejść - nie zmienisz tego. Ani
              modlitwą ani płaczem ani smutkiem, który nie ma dna..
              Musisz się podnieść - mnie pomógł czas (słodki zabójca wszystkiego) i rozmowy z
              osobami, które chciały mnie wysłuchać.. moja przyjaciółka, która piła ze mną
              kolejne wino nie chcąc mnie zostawić samej - bez względu na czas i porę..
              Zachowałam w sercu tę moją jedyną miłość - mam ją do dziś.. jutro też będę ją
              mieć.
              Wiem, że teraz rana jest tak świeża, że ciągle ja czujesz.. Pozwól się jej
              zabliżnić - nie rozrywaj od nowa.
              Od kiedy nie jesteście razem..? I co było powodem (jakiś musiał być..)?
              Jeśli chcesz - napisz do mnie agick@poczta.gazeta.pl.. wypłacz się, wygadaj - ja
              Cię nie znam i nie zrobię krzywdy złym słowem pośród znajomych Ci ludzi..
              Wiem natomiast jak to jest gdy świat nagle wali się i nie ma sposobu na wyjście z
              pułapki..
              pozdrawiam Cię i odezwij się jak potrzebujesz pogadania... wylanie bólu daje
              ulgę.. agick

            • Gość: mary_ann Re: mezczyzna odchodzi , a kobieta gdy odchodzi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.02, 23:02
              Boże, oddałabym wszystko za to, zeby mój mąż przez chwile kochał mnie tak, jak
              Ty Twoją żonę... więc to jest rzeczywiście dokładnie tak, jak napisałeś, z tym
              swoistym mijaniem się, "niespotykaniem", nieprzystawalnością dwóch
              miłości...czasem się zastanawiam, czy to ostateczna wersja ludzkiego świata,
              czy raczej nieudany prototyp?

              Zabawne te paralele, tyle ze lustrzane: ja też zostałam porzucona
              (wariant "klasyczniejszy": jestem kobietą), mój doktorat też wisi na kołku, a
              ja mozolnie sklejam siebie z kawałków, walcząc o każdy dzień.

              Tyle że ja mam 34 lata i dwie kochane córeczki, z których młodsza ma dopiero
              pół roku (kiedy odszedł mój mąż, miała 5 tyg). To człowiek, który był (jest)
              nieomal całym moim światem - byliśmy razem, dzień po dniu i noc po nocy - przez
              16 lat. Tego się nie da zapomnieć. Nie ma rzeczy, miejsca, zapachu, melodii,
              która nie wywoływałaby bólu. Ani jednej rzeczy przeżytej bez niego.

              Zyczę Ci z całego serca, żeby ONA wróciła. Jeśli to niemożliwe, pozostaje mi
              mieć nadzieję, że będzie Ci lżej niż mi, że może masz ciut mniej do zapominania
              i może jeszcze coś kiedyś tę pustkę wypełni. Blagam, nie zrozum tego jako
              próby umniejszenia Twojego cierpienia. Zyczę wszystkiego dobrego

              Mary_ann
              • Gość: aniutek Re: mezczyzna odchodzi , a kobieta gdy odchodzi IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 19.02.02, 04:49
                MAry-ann......ale smutne to co piszesz, wiem jak to boli i bardzo Ci
                wspolczuje- zdaje sobie sprawe ,ze moje wspolczucie jest Ci potrzebne jak
                psu buty... ale moze zrobi Ci sie lzej na duszy choc na chwile... ja walczylam
                przez ponad rok i wygralam.....
                moze jeszcze nie wszystko stracone?
                pozdrowki,
                aniutek
                PS.Nie wiem jak mozna zostawic takie malenkie dziecko....

                Gos´c´ portalu: mary_ann napisa?(a):

                > Boz˙e, odda?abym wszystko za to, zeby mój ma˛z˙ przez chwile kocha?
                mnie tak, jak
                > Ty Twoja˛ z˙one˛... wie˛c to jest rzeczywis´cie dok?adnie tak, jak
                napisa?es´, z tym
                > swoistym mijaniem sie˛, "niespotykaniem", nieprzystawalnos´cia˛ dwóch
                > mi?os´ci...czasem sie˛ zastanawiam, czy to ostateczna wersja ludzkiego
                s´wiata,
                > czy raczej nieudany prototyp?
                >
                > Zabawne te paralele, tyle ze lustrzane: ja tez˙ zosta?am porzucona
                > (wariant "klasyczniejszy": jestem kobieta˛), mój doktorat tez˙ wisi na ko?ku,
                a
                > ja mozolnie sklejam siebie z kawa?ków, walcza˛c o kaz˙dy dzien´.
                >
                > Tyle z˙e ja mam 34 lata i dwie kochane córeczki, z których m?odsza ma
                dopiero
                > pó? roku (kiedy odszed? mój ma˛z˙, mia?a 5 tyg). To cz?owiek, który by?
                (jest)
                > nieomal ca?ym moim s´wiatem - bylis´my razem, dzien´ po dniu i noc po
                nocy - przez
                >
                > 16 lat. Tego sie˛ nie da zapomniec´. Nie ma rzeczy, miejsca, zapachu,
                melodii,
                > która nie wywo?ywa?aby bólu. Ani jednej rzeczy przez˙ytej bez niego.
                >
                > Zycze˛ Ci z ca?ego serca, z˙eby ONA wróci?a. Jes´li to niemoz˙liwe,
                pozostaje mi
                > miec´ nadzieje˛, z˙e be˛dzie Ci lz˙ej niz˙ mi, z˙e moz˙e masz ciut mniej do
                zapominania
                >
                > i moz˙e jeszcze cos´ kiedys´ te˛ pustke˛ wype?ni. Blagam, nie zrozum
                tego jako
                > próby umniejszenia Twojego cierpienia. Zycze˛ wszystkiego dobrego
                >
                > Mary_ann

                • Gość: dinozaur Re: mezczyzna odchodzi , a kobieta gdy odchodzi IP: 192.168.3.* 19.02.02, 07:28
                  Wiecie mozna odejsc i odchodzic. Znajomosc, malzenstwo cos sie psuje walczysz o
                  to wiesz ze zrobisz wszystko aby je zachowac,mozesz sie ponizyc raz drugi to
                  jest przeciez ta milosc ta o ktorej myslales,czytales jak mozesz ja zostawic
                  przeciez tak nie moze byc. Kochasz ja wierzysz czasem wbrew rzeczywistosci,jak
                  mozna zyc bez niej,myslisz placzesz, klniesz,mslisz o skonczeniu z soba.Jak zyc
                  bez niej bez milosci twego zycia. Lecz w koncu nie wytrzymujesz,przekreslasz
                  wiele lat swojego zycia juz nie mozesz. To co przecierpiales zostaje w tobie.
                  Lecz dalej masz nadzieje ze moze spotkasz kogos, ze to wczesniejsze to byl
                  blad.chcesz miec kogos tego jedynego aby nosic na rekach, by rzucac kwiaty do
                  stop. Potrebujesz jak wody do zycia.
                  I spotykasz myslisz tyle czasu w tamtym zwiazku straconego, tyle lat lecz
                  wierzysz ze znowu znalazles TA MILOSC ,po prostu sielanka,pod kazdym wzgledem
                  po prostu bym ja zjadl. Kochasz Ja jej dzieci chcialbys pomoc, stale chcesz byc
                  przy Niej,czuc jej obecnosc,jej zapach,kiedy jej nie ma to tesknisz,mowisz sam
                  do siebie, wolasz Ja,placzesz i wyjesz,pijesz.Kiedy sie pojawia to zaczynasz
                  zyc nic sie nie liczy tylko Ona,znikaja problemy smutki lecz znowu odchodzi do
                  nich do dzieci,bo nie zrozumia,bo sie nie pogodza,zostajesz sam. Jestesmy
                  blisko lecz daleko,niby codziennie lecz cos brakuje.Sam noce,niedziele, swieta
                  musli,samotnosc. A uczucia czy czasem nie lepiej sie ich wyrzec,byc egoista.
                  Czy wtedy nie jest latwiej, prosciej,tylko co to za zycie. A tak to znowu
                  jestem na zakrecie... jak dlugo,ile mozna czekac, czy starczy sil..
                  Pozdrawiam, dzieki
                  • dorist Re: mezczyzna odchodzi , a kobieta gdy odchodzi 19.02.02, 08:34
                    Boże, jak Ty ją kochasz... Mój partner powiedział mi kiedyś, że jak już
                    odchodzi, to nigdy nie wraca. Jak ja kiedyś od niego odejdę, to żebym później
                    do niego nie wracała. A, mówi, że kocha mnie bardzo...
                    • Gość: dinozaur Re: mezczyzna odchodzi , a kobieta gdy odchodzi IP: 192.168.3.* 19.02.02, 09:32
                      kochac a KOCHAC to naprawde jest roznica trzeba zdawac sobie sprawe co sie mowi
                      i co za tym stoi
                • mary_ann Re: mezczyzna odchodzi , a kobieta gdy odchodzi 19.02.02, 10:32
                  Gość portalu: aniutek napisał(a):

                  > MAry-ann......ale smutne to co piszesz, wiem jak to boli i bardzo Ci
                  > wspolczuje- zdaje sobie sprawe ,ze moje wspolczucie jest Ci potrzebne jak
                  > psu buty... ale moze zrobi Ci sie lzej na duszy choc na chwile... ja walczylam
                  > przez ponad rok i wygralam.....
                  > moze jeszcze nie wszystko stracone?
                  > pozdrowki,
                  > aniutek
                  > PS.Nie wiem jak mozna zostawic takie malenkie dziecko....
                  >

                  Dzięki, Aniutek, dzieki za te słowa.
                  Ale co rozumiesz przez "wygrałam?"
                  Bo jesli w moim wypadku to miałby być jego powrót, to on już nie nastąpi. Już
                  jedna próba była - nieudana.
                  Mój mąż mnie nie kocha i teraz wiem, że nie kochał mnie od dawna. Lubi, szanuje,
                  podziwia,ale... "skończyło się". Brutalna socjobiologia, jak sądzę. Tyle tylko,
                  ze dla mnie nic się nie skończyło - jest najbliższym mi człowiekiem na świecie.
                  I zazdroszcze tym, którzy mogą się pozwolic czasowi leczyć rny - ja bede je miała
                  rozdrapywane do końca życia, a przynajmniej przez 20 najbliższych lat, widując
                  Piotra 3 razy w tygodniu, kiedy będzie przychodził do dziewczynek. Nie umiem i
                  nie chcę mu (im) tego zabrać, choć dla mnie to piekło.
                  Pozdrawiam serdecznie
                  Mary_ann
                  • Gość: dinozaur Re: mezczyzna odchodzi , a kobieta gdy odchodzi IP: 192.168.3.* 19.02.02, 10:57
                    Skonczylo sie, najblizszy czlowiek nie odchodzi nie zostawia,rany sie
                    lecza,zadra zostaje, czlowiek powinien byc bardziej odporny, lecz czy jest
                    chyba jedna nie
    • ignatz Re: mezczyzna odchodzi , a kobieta gdy odchodzi 19.02.02, 11:28
      Poki druga osoba zyje, jest jeszcze szansa na wszystko - nic nie jest stracone.
      Ale nasze zycie jest jak palaca sie zapalka - moze ja zgasic byle podmuch losu.
      I co wtedy?
      • Gość: dinozaur Re: mezczyzna odchodzi , a kobieta gdy odchodzi IP: 192.168.3.* 19.02.02, 11:40
        pewnie ludzic sie mozna przez cale zycie,tylko glupia sprawa ono ucieka a
        czlowiek zostaje sam ludzac sie bez konca
        • ignatz Re: mezczyzna odchodzi , a kobieta gdy odchodzi 19.02.02, 11:45
          Nie chodzilo mi o to, zeby w obawie przed smiercia bliskiej osoby zostac
          pustelnikiem, tylko o to, ze moim skromnym zdaniem rostanie dojga ludzi jest
          mniej bolesne niz smierc ktoregos z nich.
          • Gość: dinozaur Re: mezczyzna odchodzi , a kobieta gdy odchodzi IP: 192.168.3.* 19.02.02, 12:09
            smierc konczy, a rozstanie nie
    • Gość: mako Re: mezczyzna odchodzi , a kobieta gdy odchodzi IP: 192.168.3.* 19.02.02, 14:44
      dino podziwiam Cie tylko jak zrozumiec kobiete
    • Gość: zoma Re: mezczyzna odchodzi , a kobieta gdy odchodzi IP: 192.168.3.* 20.02.02, 08:20
      dino nie kochaj tylko wykorzystuj bedzie ci latwiej zyc
    • Gość: drafter Re: mezczyzna odchodzi , a kobieta gdy odchodzi IP: *.pl-net.pl 20.02.02, 12:45
      kurcze, dino i A
      doskonale wiem co czujecie, sam od 2 tygodni nie moge sie pozbierac. zostalem
      bez ceregieli porzucony przez kobiete z ktora bylem ostatnie 5 lat. bylo roznie
      i wspaniale i troche kwasow. ale ja pamietam tylko te wspaniale chwile i nie
      moge sie pogodzic z mysla o tym ze moze juz ich nie byc. kocham ja nadal i
      jestem w stanie zrobic dla niej wszystko, zeby dala mi jeszcze te jedna
      szanse.i to ciagle myslenie o tym jaki bylem glupi i ile ona przeze mnie
      musiala znosic (kłótnie byly zazwyczaj wynikiem mojego pojebanego charakteru).
      zalezy mi na niej cholernie i wiem ze molbym ze swojej strony zrobic wszystko
      by bylo cudownie, ale nie mam okazji by to udowodnic. ona wie ze mi zalezy i ja
      kocham ale ciagle powtarza ze mi juz nie wierzy. i to mnie strasznie doluje bo
      czuje sie bezradny jak dziecko i nie wiem co robic. a ona ciagle powtarza ze
      nie chce mnie widziec ze mam nie dzwonic i zostawic ja w spokoju. wiem ze czas
      nic tu nie pomoze bo nielatwo jest zapomniec te lata a pękniete serce nigdy sie
      nie zrasta. nie potrafie zrozumiec jak mozna to wszystko przekreslic. byly
      plany na przyszlosc, naprawde jestem przekonany ze spotkalem te jedyna osobe
      dla ktorej zycie ma sens. tylko dlaczego takie rzczy docieraja dopiero jak
      dostajemy w dupe?? a teraz wszystko zawala sie na glowe i nic nie ma sensu.
      pozdrawiam
      • Gość: dinozaur Re: mezczyzna odchodzi , a kobieta gdy odchodzi IP: 192.168.3.* 20.02.02, 16:17
        Dostajemy w dupe z glupoty, bezmyslnosci z braku przewidywalnosci. Bo jakby sie
        wczesniej pomyslalo to by tak nie bylo.Tylko skad wiesz ze potrafisz sie
        zmienic tzn swoj "pojebany charakter" czy za jakis czas znowu nie dojdzie do
        podobnej sytulacji.
        Staraj sie dalej moze zmieni zdanie i przebaczy tylko jesli wytniesz pozniej
        jeszcze jakis numer to wtedy bedzie KONIEC
        • Gość: drafter Re: mezczyzna odchodzi , a kobieta gdy odchodzi IP: 217.153.127.* 20.02.02, 16:48
          Gość portalu: dinozaur napisał(a):

          > Dostajemy w dupe z glupoty, bezmyslnosci z braku przewidywalnosci. Bo jakby sie
          >
          > wczesniej pomyslalo to by tak nie bylo.Tylko skad wiesz ze potrafisz sie
          > zmienic tzn swoj "pojebany charakter" czy za jakis czas znowu nie dojdzie do
          > podobnej sytulacji.
          > Staraj sie dalej moze zmieni zdanie i przebaczy tylko jesli wytniesz pozniej
          > jeszcze jakis numer to wtedy bedzie KONIEC


          wiem ze potrafie, bo pewne sprawy dotarły do mnie poza tym ja chce zmienic moje
          postepowanie bo zdalem sobie sprawe ze chyba nie staralem sie tak jak powinienem.
          czuje sie z tym okropnie i gdybym dostal szanse to nosilbym ja na rekach bo ona
          na to zasluguje. na razie to jest dreptanie w miejscu bo ja nie mam tej szansy a
          ona nie chce mi jej dac. totalna deprecha.
          pozdrawiam
          • Gość: Jola Re: mezczyzna odchodzi , a kobieta gdy odchodzi IP: *.dip.t-dialin.net 20.02.02, 18:19
            Tak, tak,nosilbys na rekach.A jak dlugo?Daj spokoj,nie rozpaczaj.Cos sie
            konczy ,cos sie zaczyna.Bedziesz bogatszy o nowe
            doswiadczenia,dojrzalszy....Pozwol odejsc ukochanej osobie i smutkowi,daj sobie
            czas i czekaj na NOWE.Powodzenia.
      • dalla do draftera 21.02.02, 02:08
        zostalam porzucona przez faceta: przez klotnie wywolywane moim charakterem.
        teraz mielismy podjac druga probe bycia razem - z jego inicjatywy.
        a teraz zaczal panikowac i juz nie jest pewny. taka zmiana w ciagu 2 tyg.
        i teraz bardziej cierpie niz za pierwszym razem.
        czy warto wracac? NIE. szczegolnie do kogos, kto nie zna wartosci slowa
        "kocham" i uzywa go zbyt czesto - i chyba nieprzemyslanie
        • Gość: dinozaur Re: do draftera IP: 192.168.3.* 21.02.02, 08:29
          Chciec to moc wiec walcz masz szanse, staraj sie stan na glowie , a kto wie
          moze Ci sie uda tylko zastanow sie czy naprawde potrafisz.mozesz teraz
          udowodnic jej sobie ze sie zmieniles
        • Gość: dinozaur Re: do Joli IP: 192.168.3.* 21.02.02, 08:43
          A jednak czasem wracac warto bo gdy zdasz sobie sprawe ze naprawde KOCHASZ gdy
          druga strona tez to zrozumie to czy jest zle,pewnie ze gdy sie niejest pewnym
          to kiedys mozna przeklinac taka decyzje, odejsc nie jest latwo jak sie
          kocha.Jolu kocham to powinno byc slowo ktore za soba duzo niesie aczkolwiek gro
          osob nim szasta
        • Gość: drafter do dalla IP: 217.153.127.* 21.02.02, 12:58
          dalla napisał(a):

          > zostalam porzucona przez faceta: przez klotnie wywolywane moim charakterem.
          > teraz mielismy podjac druga probe bycia razem - z jego inicjatywy.
          > a teraz zaczal panikowac i juz nie jest pewny. taka zmiana w ciagu 2 tyg.
          > i teraz bardziej cierpie niz za pierwszym razem.
          > czy warto wracac? NIE. szczegolnie do kogos, kto nie zna wartosci slowa
          > "kocham" i uzywa go zbyt czesto - i chyba nieprzemyslanie


          nie naduzywalem slowa 'kocham' raczej staralem sie to okazac. zreszta tego samego
          oczekiwalem. kurcze, moze jestem egoista myslac ze powinna wrocic bo mi jest zle.
          ale ciagle mysle 'my' zamiast 'ja'. tylko jak ja przekonac? naprawde ten kop dal
          mi wiele do myslenia i wielu rzeczy zaluje. ale nic nie poradze ze ciagle ja
          kocham



Inne wątki na temat:
Pełna wersja