kombinerki_pinocheta
04.05.10, 20:52
Sytuacja wyglada nastepujaco:
Dziewczyna ma ochote na zonatego, dzieciatego faceta, a staruszek prawdopodobnie na nia.
"No niby nie musze sie tlumaczyc, a jesli juz to bardziej Jej niz
jemu, w koncu pracuje dla nich i mieszkam z nimi od 5 lat.
A kobieta moralna to niestety nie jestem. A on sie naprawde
zachowuje w bardzo prowokacyjny sposob i wie bardzo dobrze, ze mnie
pociaga. A ja tez nie potrafie mu powiedziec, ze nie zycze sobie
takiego zachowania, bo w jakis sposob mi sie to podoba."
Oczywiscie po czesci winny jest facet, ktory nie potrafi trzymac ptaka w klatce, ale zajmijmy sie dziewczyna, gdyz to ona tak naprawde ma najwiecej do powiedzenia w tej sytuacji.
Co powstrzymuje osobniczke plci zenskiej z nieuzywanym organem mozgowym, ktory u niej zdaje sie byc na wysokosci dupy, przed zniszczeniem rodzinnego zycia dwom szczeniakom? Oto odpowiedz:
"Wiesz co, dla mnie to jest dylemat, tzn moze nie dylemat faktycznie,
ale trudna sytuacja, bo nie chce i nie moge zostawic dzieci nagle
bez opieki i postawic Ja w takiej sytuacji, ze na gwalt szuka nowej
niani. Znalezienie mieszkania i nowej pracy tez moze mi troche
zajac, tzn mieszkania przede wszystkim. No i kurde troche tak trudno
zostawic Mala, ktora opiekuje sie praktycznie od jej urodzenia(w
mniejszym lub wiekszym stopniu), a ktora niedlugo konczy 4 lata i
jest najslodszym i madrzejszym dzieckiem, jakie znam."
Czy to jest egoizm? Glupota? Wytlumaczcie mi ten "fenomen".