Gość: proszek
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
02.03.04, 05:21
słuchajcie, co myślicie o facecie, który po ośmiu miesiącach bycia razem (nie
mieszkalismy wspólnie, ale przymierzaliśmy się wkrótce) rzuca mnie z dnia na
dzień, a następnego dnia znajduje sobie (przypadkiem!)na drugim końcu Polski
kobietę z dzieckiem i sprowadza ją do siebie? I po tygodniu mówi o ślubie z
nią? Ja też mam dziecko, ze mną nie chciał zamieszkać, o ślubie nie było
mowy. Na początku był we mnie szaleńczo zakochany, do końca zapewniał o swoim
uczuciu i przywiązaniu i tak chyba było. Wcześniej - rzucił żonę i dzieci dla
laski, potem miał kilka pań z podobnym scenariuszem - nagłe zauroczenie, po
kilku miesiącach przechodziło, rozstanie.
Napiszcie szczerze, co myślicie o takim popaprańcu, będzie mi lżej znieść to
porzucenie. Czy to możliwe, że jednak wreszcie spotkał miłość swojego życia?
Żal mi tych zmarnowanych miesięcy...