Gość: as
IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl
02.03.04, 13:23
Pozwole sobie zwrócić uwagę forumowiczów (choć jest już zblizony wątek - nie
wiem czy potrzebny) na problem naszgo stosunku do ludzi wyrażanego wlasnie
przez nielubienie ich. Otóż cały ten problem nie w naszym wewnętrznym
odczuciu - tego nie da się pewnie zmienić, lecz w postawach zewnetrznych,
ktore czynia tym "nielubianym" wielką krzywdę. Obecnie mówi się coraz
częsciej o "mobbingu" i ostracyzmie. I bardzo dobrze. W moim przekonaniu
takie nastawianie siebie i innych (!!!) przeciwko komuś, obgadywanie,
podjudzanie (jakże często ma to miejsce w pracy, na uczelni, a zaczelo się
już w szkole czy nawet przedszkolu) jest ze wszech miar OBRZYDLIWE!!!
Doprawdy brak mi słów, aby wyrazić obrzydzenie, jakie czuję do ludzi
obgadujacych innych i nastawiających źle otoczenie, podniecających się tą
całą sytuację. Ludzie ci sa chyba społecznie i emocjonalnie ciężko
wynaturzeni i ich obecność jest elementem toksycznym dla pozostałych. Jednak
oni są i psują atmosfere. A inni, o slabych osobowosciach i nijakim ego,
grzeją się w tym smrodliwym ciepelku obgaduszek i swinstewek. W mojej
pierwszej pracy ok. 40% czasu sie pracowalo a 60% się pieprzylo o dupie
Maryni, co oznaczalo zwykle obgadywanie innych. Jak o tym dziś pomyśle to mi
sie rzygać chcę i nie poznaję na ulicy nikogo z tamtych ludzi. A i jeszcze
jedno, na koniec, chce zwrócić uwagę, ze obgadywanie dotyka najczęsciej osoby
w jakiś sposób odmienne (często bardzo wartościowe swa odmiennością) i
wrażliwe. I krzywdzi je bardzo.
as