Wystawianie do wiatru.

09.05.10, 15:42
Witam.

Zainspirowany własnymi przeżyciami z najbliższej przeszłości(niestety),
chciałbym się Was zapytać jak to u Was jest:
Jesteście wystawiani do wiatru przez drugą osobę przed jakimś umawianym
spotkaniem/ wyjazdem/ wyjściem na miasto itp.
Powody są różne: nauka, zaspanie, zapomnienie, inne plany. Nieodbieranie
telefonów. Lekceważące traktowanie przy tłumaczeniu.

Jak traktujecie później znajomość z taką osobą?
Czy utrzymujecie kontakt, a przy okazji odpłacacie pięknym za nadobne?
Czy zrywacie kontakt, w zależności od skali "przewinienia"?
    • devilyn Re: Wystawianie do wiatru. 09.05.10, 15:46
      Znajomość rozchodzi się po kościach (oczywiście przy "idiotycznych"
      tłumaczeniach).
    • ultraviolet6 Re: Wystawianie do wiatru. 09.05.10, 15:49
      Nie toleruję takiego zachowania (chyba, że wydarzy się jakiś
      wypadek, choroba itp.)
      Zaspania, zapominania nie toleruję. Na szczęście nikt z moich
      znajomych nie uskutecznia takiego prymitywnego zachowania. Jeśli by
      mnie ktoś wystawiał - olałabym ciepłym moczem.
      • dona_lukrecja Re: Wystawianie do wiatru. 15.05.10, 15:33
        ultraviolet6 napisała:

        > Nie toleruję takiego zachowania (chyba, że wydarzy się jakiś
        > wypadek, choroba itp.)
        > Zaspania, zapominania nie toleruję. Na szczęście nikt z moich
        > znajomych nie uskutecznia takiego prymitywnego zachowania. Jeśli by
        > mnie ktoś wystawiał - olałabym ciepłym moczem.
        >

        Bez przesady. Jesteśmy tylko ludźmi, każdemu zdarza sie zaspać,nie zdążyć,
        zapomnieć. Jeśli ktoś ładnie mnie przeprosi i rzetelnie wytłumaczy powód
        nieobecności, nie robię afery i przebaczam:)
    • cafem Re: Wystawianie do wiatru. 09.05.10, 15:50
      Jedno tego typu przewinienie przegryzam bez problemu. Tez mi sie
      zdarza zawalic, a telefomow nie odbieram notorycznie.
      (no chyba, ze ktos narazilby mnie na duze straty finansowe czy
      zawalil mi urlop bezpowrotnie - wtedy obrazilabym sie smiertelnie)

      Wiecej - znajomosc raczej nie przetrwa.
      • czarnymon Re: Wystawianie do wiatru. 15.05.10, 15:06
        ja wytrzymalam taka znajomosc przez 2 lata. wtedy jeszcze przyjaciolka, na kazde
        spotkanie (doslownie) spozniala sie conajmniej 20 minut! takze doszlo do tego,
        ze jak sie umawialysmy wieksza grupa, kazdy wiedzial, ze I. sie spozni i
        przychodzilismy ok 30 minut pozniej:) kiedys doszlo do awantury i od tego czasu
        sie wszystko popsulo, w tej chwili mamy kontakt prawie zerowy. a szkoda, bo
        swietna przyjaciolka poza tym wszystkim byla.
    • margie Re: Wystawianie do wiatru. 09.05.10, 15:51
      wszytskie powody, ktore wymieniles uzasadniaja totalna olewke osoby, ktora uzyla
      ktoregos z wytluamczen.
      • jan_owy Re: Wystawianie do wiatru. 09.05.10, 16:14
        No a jeśli ta osoba odzywa się, przeprasza, tłumaczy się i chce Ci to wynagrodzić?
        .....
        • margie Re: Wystawianie do wiatru. 09.05.10, 18:14
          zbyt malo dnaych zeby jednoznacznie odpwoiedziec. wszytsko zalezy jakiego typu
          mialo byc spotkanie, jaka mnie laczy relacja z ta isiba, jak wazne byly powody i
          jak bardzo mnie pzreprasza i jak bardzo mi zalezy na utrzymaniu znajomosci:)
        • madmanu Re: Wystawianie do wiatru. 15.05.10, 18:15
          Ciągle olewać, bo będzie to samo. Takie osobniki to patologia umysłowa.
      • cafem Re: Wystawianie do wiatru. 09.05.10, 16:47
        Jak latwo byc radykalnym na forum i dokladnie takim, jakim chcialoby
        sie byc...
        Wszystkich w swoim zyciu definitywnie skreslasz za jeden blad?
        • margie Re: Wystawianie do wiatru. 09.05.10, 18:17
          nie wszytskich, jakby mi np kandydat na faceta nie stawil sie na randke i
          powodem byloby ze zaspal, to sorka....

          Ale jesli zaspi kolezanka, ktora sie luzno umawiala na kawe, to spox:)
          • cafem Re: Wystawianie do wiatru. 09.05.10, 18:37
            > nie wszytskich, jakby mi np kandydat na faceta nie stawil sie na
            > randke i powodem byloby ze zaspal, to sorka....

            To zrozumiale;)

            Kandydaci na randki sa na zupelnieinnych prawach:D
          • iamhier Re: Wystawianie do wiatru. 15.05.10, 20:21
            do margie-a jeślinp.byłby gliniarzem i wiedzialby,ze wszystkie
            osoby z ktorymi sie kontaktuje moga byc w niebezpieczenstwie....To
            co ,dobrze by zrobil gdyby kogos w to wciagal? Np.swoich dobrych
            znajomych,przyjaciol......

            A moze czekalby na pelne bezpieczenstwo....
            • queenbee Re: Wystawianie do wiatru. 15.05.10, 23:26
              > do margie-a jeślinp.byłby gliniarzem i wiedzialby,ze wszystkie
              > osoby z ktorymi sie kontaktuje moga byc w niebezpieczenstwie....To
              > co ,dobrze by zrobil gdyby kogos w to wciagal? Np.swoich dobrych
              > znajomych,przyjaciol......
              > A moze czekalby na pelne bezpieczenstwo....

              Tak mówicie? A gdyby tutaj staruszka przechodziła do domu starców, a
              tego domu wczoraj by jeszcze nie było, a dzisiaj już by był, to wy
              byście staruszkę przejechali, tak? A to być może wasza matka!

              iamhier, to było boskie:D

    • sumire Re: Wystawianie do wiatru. 09.05.10, 16:25
      to zależy.
      jeśli ktoś nie ściemnia, przeprasza i szczerze wyjaśnia powód wystawienia do
      wiatru, choćby to był głupi kac - przyjmuję do wiadomości i nie widzę powodu,
      żeby się boczyć.
      jeśli bez słowa olewa - boczę się, ale mimo wszystko czekam na wyjaśnienie;
      zdarza się, że ludziom rzeczywiście coś złego nagle się dzieje.
      lekceważenia nie toleruję.
    • sid.leniwiec Re: Wystawianie do wiatru. 09.05.10, 16:49
      Jeśli jest to, jak napisałaś, przed spotkaniem, to nie widzę problemu,
      każdemu może coś wypaść, nie chcieć się, etc. Gorzej, jeśli ktoś ma tak notorycznie.
      Jeśli to coś poważniejszego typu wyjazd, no to potrafię się zirytować.
      A jeśli ktoś mnie wystawia w stylu: czekam w miejscu X i nie przychodzi, to raz,
      góra dwa razy.
      Miałam w liceum znajomą z głową w chmurach, u której normalne było, że umawia
      się i zapomina (to było w prehistorycznych czasach, gdy komórki dopiero
      wchodziły do powszechnego użytku). Ja miałam z nią kontakt głównie w szkole, ale
      nie wiem jak jej przyjaciele to znosili.
    • minasz Re: Wystawianie do wiatru. 09.05.10, 16:52
      a kto cie biedaku wystawił jakas dziewoja?
    • ind-ja Re: Wystawianie do wiatru. 09.05.10, 16:52
      to zalezy kto wystawia do wiatru.Jesli przyjaciel,dobry,sprawdzony znajomy,wtedy
      taki incydent rozchodzi sie po kosciach.Jesli wystawia kolezanka-szklanka albo
      kolega od siedmiu bolesci,wtedy znajomosc rozchodzi sie po kosciach.
      • cafem Re: Wystawianie do wiatru. 09.05.10, 16:55
        To ktory rozchodzi sie po kosciach? ;))
        • ind-ja Re: Wystawianie do wiatru. 09.05.10, 19:11
          cafem co tak oka puszczasz?przyjaciel nigdy nie rozejdzie sie po kosciach nawet
          jak sie nie zjawi na umowiony znak,sygnal a potem wyjasni dlaczego tak wyszlo.
      • minasz Re: Wystawianie do wiatru. 09.05.10, 16:58
        jeszcze ten co wystawił musi sie orientowac ze wystawił hehehe
    • alajna85 Re: Wystawianie do wiatru. 09.05.10, 18:01
      Dawno nie byłam w takiej sytuacji, ale to chyba zależy od zażyłości z tą osobą.
      Jeśli byłby to partner lub przyjaciel, na bank byłoby mi z tym ciężko i
      straciłabym zaufanie do takiej osoby i poczucie, że jestem dla niej ważna. Nie
      jestem osobą, która odpłaca pięknym za nadobne, więc prawdopodobnie stosunki by
      się nieco oziębiły, przetrawiłabym to sobie i uważała na przyszłość. Jeśli
      powtórzyło by się to kolejny o kolejny raz, pewnie zakończyłabym znajomość.
      A jeśli to by była jakaś zwykła znajomość, kolega czy koleżanka, olałabym na
      starcie;)
      • lia.13 Re: Wystawianie do wiatru. 15.05.10, 17:23
        ludzie, no weźcie nie przesadzajcie, trochę więcej luzu ;)
        Ja mam bardzo prostą zasadę w kwestii MOJEGO spóźniania się. Jeśli umawiam się
        "na jutro" i wiem, że na bank mi nic nie wyskoczy, to chętnie umówię się w
        kinie, teatrze, kawiarni..., bo tam trzeba być punktualnym. W przeciwnym wypadku
        albo mi seans przeleci, albo narażę koleżankę na samotne siedzenie przy stoliku,
        a to jest mało przyjemne. Ale jeśli umawiam się z jakimś większym wyprzedzeniem,
        czy też z góry wiem, że kolejnego dnia mam b. napięty grafik, to wolę się umówić
        u kogoś w domu, gdyż wtedy nie będzie takiego problemu jeśli przyjdę nawet i
        godzinę później.
        • sid.leniwiec Re: Wystawianie do wiatru. 15.05.10, 20:25
          No właśnie, więcej luzu.:) Jeśli takie zachowanie jest notoryczne, to rozumiem
          niechęć do znajomości. Ale raz się zdarzy i "kończę znajomość" czy "nie jestem
          ważna dla tej osoby" - imo to tylko wkurzyć się można ale bez deklaracji
          rozdzierających serce.:)
    • rzeka.chaosu Re: Wystawianie do wiatru. 09.05.10, 18:06
      Czasami - powody są różne, ale zawsze jestem zła. I nie lubię jak ktoś się
      spóźnia ;P raz zdarzyło mi się wrócić do domu i nawet tel. nie odbierałam ;P

      kontakty utzrymuję, ale zawsze chce znac realne wyjasnienie. Nie obrażam się o
      byle g...
      • lia.13 Re: Wystawianie do wiatru. 15.05.10, 17:25
        no super, że telefonu nie odebrałaś. Pogratulować. A może koleżanka/kolega miał
        wypadek czy dziecko nagle zachorowało i do szpitala trzeba było zawieść?
    • papapapa.poker.face Re: Wystawianie do wiatru. 09.05.10, 19:34
      jesli uprzedza o "wystawieniu na wiatru" odpowiednio wczesniej, to ok.

      z podobnych zachowan- nienawidze, jak ludzie, z ktorymi sie umawiam,
      przesadnie sie spozniaja. czekam 10 min., nikogo, dzwonie- w drodze
      jest, po 20-30-40-50-60 min. przychodzi wesola kolazanka jak gdyby
      nigdy nic, a juz zupelnie nie mam ochoty na to spotkanie.
      • rzeka.chaosu Re: Wystawianie do wiatru. 09.05.10, 19:44
        a juz zupelnie nie mam ochoty na to spotkanie.

        Moja metoda- wracać do domu ;P
        • zenon77 Re: Wystawianie do wiatru. 15.05.10, 13:38
          Witam,
          Raz mi się zdarzyło. Jestem osobnikiem poukładanym i nie zapominam o
          spotkaniach, ale raz zaprosiłem znajomych na piwo do nas (żonie nawet nie
          mówiłem, wpadają dość często, nie było to nic wielkiego) i zapomniałem. Problem
          w tym, że gdy oni dzwonili do nas domofonem, a później na komórkę, to my byliśmy
          200 km od domu. Oczywiście serdecznie ich przeprosiłem przez telefon. Całe
          szczęście dali się udobruchać wystawną kolacją, którą przygotowałem tydzień
          później;-)
    • madmanu Re: Wystawianie do wiatru. 15.05.10, 18:12
      ma Cię gdzieś, ale jest zbyt dużym tchórzem, żeby powiedzieć Ci to wprost. Nie
      warto utrzymywać kontaktów. Po co się odgrywać? Bez słowa zerwać kontakt i olać.
    • the.gypsy Re: Wystawianie do wiatru. 15.05.10, 18:34
      koncze znajomosc. natychmiast.
      • cafem Re: Wystawianie do wiatru. 16.05.10, 12:50
        A masz w ogole znajomych?
    • cloclo80 Re: Wystawianie do wiatru. 15.05.10, 18:48
      Stosownie do skali przewinienia, a dokładnie do skali poniesionych strat
      finansowych i moralnych, zrywamy znajomość.
    • iamhier Re: Wystawianie do wiatru. 15.05.10, 20:15
      Facetowi nie wybaczam.Koleżankom,przjaciółkom wybaczam,ponieważ one
      nie mają interesy by mnie olewać.Muszą mieć baaaaardzo poważne
      powody,może nawet związane z bezpieczenstwem tej,którą ponoć
      to "olewają".Ponoć!A tak naprawde nie olewają!!!
    • theorema Przestaje mi zalezec 15.05.10, 22:06
      mam takiego ...chyba przyjaciela jednak. znamy sie kilkanascie lat, przez te
      lata niezliczona ilosc razy wywinal numer typu: umawiamy sie na, powiedzmy, za
      dwa dni, nastepnego on jeszcze potwierdza, ja rezerwuje sobie czas, przekladam
      cos waznego na dzien pozniej. W dniu spotkania, pare godzin przed on jednak
      odwoluje i proponuje jutro. Ja nie moge, proponuje pojutrze, on - spoko, to
      pojutrze. Pojutrze sprawa sie powtarza, potem on juz wyjezdza do innego miasta
      na dluzej, ale "sie zdzwonimy"...i tak do nastepnego razu. Niemniej potrafi byc
      niezawodny, kiedy moja mama potrzebowala pilnie leku niedostepnego w Polsce, za
      kilkanascie godzin przywiozl go z innego kraju (!) osobiscie, zalatwil wszystko.
      Widze, ze on ma dobre serce i pewne priorytety, na pewno nie naleza do nich
      pogaduszki przy kawie, albo piwko z kumplami, za to dla swojej pracy rzuci
      wszystko, jesli cos nagle wypadnie. Nauczylam sie juz nie przejmowac sie jak
      mnie wystawia do wiatru, ciesze sie ze mam niespodziewanie troche wolnego czasu
      no i nie przestawiam juz wszystkich planow bo mamy sie spotkac. Ale fakt, gdyby
      byl moim chlopakiem, udusilabym golymi rekami:))a jako kumpel moze liczyc na
      wyrozumialosc.
    • bielunka Re: Wystawianie do wiatru. 15.05.10, 23:22
      najpierw przełykam, wkońcu kazdemu się może zdarzyć i mi również..
      ale jeśli dzieje się to notorycznie - to zaczynam robić identycznie, czyli:
      - spóźniam się
      - nie odbieram telefonów
      - odpisuje na smsy na drugi dzień
      - odwołuje chwile przed spotkaniem - spotkanie
      itd. itp.

      a potem albo się ktos opamiętam, albo samo się rozłazi.
    • lolcia-olcia Re: Wystawianie do wiatru. 15.05.10, 23:47
      Do dupy z takimi ćwokami.
    • sueellen Re: Wystawianie do wiatru. 16.05.10, 11:19
      Mój facet robi to ciągle - wystawia do wiatru, spóźnia się, nieodbiera telefonu.
      O jego wyczynach wsród znajomych krazą juz legendy, ale on ma taki charakter ze
      każde "wystawienie" potrafi wynagrodzić i ludzie mu wybaczaja. Tylko jeden
      kumpel wkurzył się na niego tak bardzo, że zerwal calkowicie kontakt, cała
      reszta, a jest to spore grono, powściekają się, a potem wybaczą.

      Dlaczego on sie tak zachowuje? Nie wiem - najczęstszym powodem jest zaspanie -
      wytrąbilbys nad nim hejnal a on się nie obuddzi. Nasze dziecko może wydzierać
      się jak zarzynane - nic, tatuś nie otworzy oczu. Nie odbiera telefonu, bo:
      - gra w jakąs grę
      - ogląda film
      - siedzimy przy stole i jemy
      - kochamy się
      - bawi sie z dzieckiem
      itd

      chyba nie ma podzielnej uwagi. Czasem potrafi nieodbierac telefonu cały weekend
      bo chce mieć swiety spokój i nie chce mu sie gadac - z nikim. W pracy zawsze
      mial problemu z powodu niepunktualności i dlatego teraz ma wlasną firmę.
      • marinellla Re: Wystawianie do wiatru. 16.05.10, 12:30
        Ojć, jakbym miała takiego faceta, tobym się chyba stresowała. A jako
        właściciel firmy jest terminowy i zorganizowany?

        A sama mam podobne wkurzające doświadczenie - wysyłam wiadomość do
        ekipy znajomych z jakąś propozycją i do dnia proponowanej imprezy
        odpowiada np. 1-2 osoby z 10. Człowiek nie ma wtedy bladego pojęcia,
        czy pozostałe osoby chcą przyjść, ale nie są pewne czy dadzą radę,
        czy po prostu są leniwe i mają nas w dup.ie. Tak czy inaczej, wścieka
        mnie to, bo co prawda nikt nic nie odwołuje, ale planowanie
        imprezy/wyjścia na 3 osoby wygląda inaczej niż na 10.
    • puszka_pandory1 Re: Wystawianie do wiatru. 16.05.10, 12:46
      Niektore osoby tak maja. Kiedys spotykalam sie z pewnym facetem-
      wiem, ze naprawde mu na mnie zalezalo. Facet byl totalnie
      niezorganizowany, nigdy nie mogl sie "wyrobic" na czas z
      obowiazkami; umawial sie na 17:00, po czym niemal zawsze cos tam mu
      wypadalo lub sie przedluzalo i przychodzil o 20:00. Przepraszal,
      tlumaczyl, podawal konkretne powody i obiecywal, ze nastepnym razem
      to sie nie powtorzy. Oczywiscie sie powtarzalo, z regularnoscia
      rytmu dnia i nocy. W koncu nie wiedzialam juz, czy rzeczywiscie ten
      typ tak ma, czy jednak nie zalezalo mu na mnie tak bardzo, jak
      deklarowal i jak ja myslalam. Znajomosc nie przetrwala. Byl to
      kandydat na mojego partnera, wiec bylam bardzo cierpliwa, dalam
      wiele szans na poprawe i wierzylam w tlumaczenia. Z osobami, ktore
      nie sa mi tak bliskie, a ktore tez "tak maja", zwykle ograniczam
      kontakt po jednej-dwoch takich sytuacjach.
Pełna wersja