wysoka7
12.05.10, 13:45
Jeżeli on po 5 latach nie wie czy kocha, nie wie, czy chce wziąć
ślub, to pora unieśc się honorem. Ciężko, bo jest dziecko, bo go
kocham, ale nie mam siły żyć w takiej niepewności. Wszystkie życiowe
decyzje to była moja inicjatywa - dziecko, zaręczyny. Poprosiłam,
żeby wyjechał i zastanowił się czego chce. Ja chcę z nim być pod
warunkiem, że on napewno tego chce. On reaguje tylko na częśc mojego
komunikatu - każę mu się wynosić i jest obrażony (mieszkanie jest
moje, spłacamy razem resztę kredytu, ale ona ma dokąd iść, ja z
dzieckiem nie bardzo). Wiem, że robię dobrze, ale proszę o wsparcie,
bom słaba. I czy historia zna przypadki, że strona niezdecydowana
doznała olśnienia, że owszem kocha, czy się łudzę?