Jestem zboczona?

12.05.10, 22:06
Temat dość prowokacyjny, ale mam z tym dość poważny problem. Nie mam
pojęcia od czego zacząć, a chcę krótko... Jestem masochistką - książkowy
przykład. Takie preferencje miałam (zupełnie nieuświadomione) już w
dzieciństwie - co wychodziło to przy różnych zabawach, czy fantazjach- wtedy
pozbawionych erotyki. Kiedy w wieku kilkunastu lat dowiedziałam się czym jest
masochizm, dostałam niezłych ciarek na plecach... Wypisz wymaluj - ja. Jestem
mężatką i nie realizuję tego. Wszystko się kończy na fantazjach. Ale czasami
zaczynam świrować. Jestem osobą wierzącą i takie cuda kłócą się dość mocno z
moimi przekonaniami. Nie mam odwagi, żeby się wyspowiadać z takich fantazji
itp. Z drugiej strony, skoro tkwi to we mnie od dziecka, czy można mówić o
zachowaniach perwersyjnych ( w sensie grzechu)? Co robić? Jak sobie radzić?
Myślałam o seksuologu, ale nie chcę żeby mąż wiedział, że to aż tak poważna
sprawa (traktuje to z uśmiechem). HELP!!!
    • vandikia Re: Jestem zboczona? 12.05.10, 22:08
      jakby co
      z myśli, marzeń, fantazji nie trzeba się spowiadać, skąd taki pomysł?
      • problematycznababka Re: Jestem zboczona? 12.05.10, 22:12
        No wiesz... nieczyste myśli... Dla mnie to na serio poważny problem.
        • grassant Re: Jestem zboczona? 13.05.10, 12:03
          problematycznababka napisała:

          > No wiesz... nieczyste myśli... Dla mnie to na serio poważny problem.

          święci też mieli nieczyste myśli.
        • vandikia Re: Jestem zboczona? 13.05.10, 12:05
          myśli są niezależne od człowieka, no chyba że planujesz kogoś na
          serio zadźgać, to może - trzebaby księdza zapytać
          zwykłe fantazje nie są grzechem
          poważny problem? myśli? czy chęć realizacji czy tam niemożność
          realizacji?
          bo jeśli same myśli to problem, to proponuję jak najszybciej wyzbyć
          się poczucia winy "że żyję"
          • lacido Re: Jestem zboczona? 15.05.10, 21:19
            jak to niezależne, znaczy nie panujesz nad tym co masz w głowie? to jak możesz
            normalnie funkcjonować?
      • fuks0 Re: Jestem zboczona? 12.05.10, 22:51
        Jak nie, jak tak?
      • hotally Re: Jestem zboczona? 13.05.10, 09:13
        "zgrzeszylam myslą, mową, uczynkiem..."
        • annajustyna Re: Jestem zboczona? 13.05.10, 10:44
          Wedlug ksiedza-terapeuty seksualnego Jacka Prusaka sa czyms normalnym, no chyba
          ze sasiadka (sasiad) sie w nich zbyt czesto pojawia...
      • lacido Re: Jestem zboczona? 15.05.10, 21:22
        można grzeszyć myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem
    • piekna.i.wyrafinowana Re: Jestem zboczona? 12.05.10, 22:12
      uwolnij swe żądze, a co tam... bo cie zeżrą od wewnątrz..:)
    • martishia7 Re: Jestem zboczona? 12.05.10, 22:16
      Pardon, a nie myślałaś o tym, żeby o tym porozmawiać w miarę otwarcie z mężem i
      zaproponować wcielenie pewnych myśli w czyn? Ja wiem, że nic mu nie możesz
      narzucić przecież i trzeba działać delikatnie, ale może gdybyś mu
      opowiedziała... Mężczyźni w sposób dość naturalny mają tendencje do bycia stroną
      dominującą, więc nie wykluczone, że on też mógłby znaleźć tutaj coś dla siebie?
      Na początek polecam
      książkę:www.amazon.com/When-Someone-You-Love-Kinky/dp/1890159239
      może pomoże Wam spokojnie popatrzeć na ten temat.
    • mysia-mysia Re: Jestem zboczona? 12.05.10, 22:17
      no wiesz, jakbyś była sadystką to by był poważniejszy problem bo byś jeszcze
      musiała się martwić o tą drugą osobę
    • jendza1 Re: Jestem zboczona? 12.05.10, 22:55
      Jestes zboczona tak samo, jak znakomita wiekszosc naszego globu, moim zdaniem.
      Kazdy z nas ma swoje 'za uszami', jakies - bardziej lub mniej mroczne -
      przedziwne uwarunkowania... Rzecz nie w tym, co w nas siedzi od poczatku, ale w
      tym, co w sobie pielegnujemy i na co sobie swiadomie pozwalamy. Mozna pewne
      dewiacyjne zachowania ugruntowywac, poprzez bezrefleksyjne ich powtarzanie, a
      mozna zmniejszac sile niektorych uwarunkowan - madra 'polityka'...

      Zrobilas jedna, podstawowa i arcywazna rzecz: USWIADOMILAS SOBIE jaka jestes.
      Patrzysz odwaznie w siebie, a to wielka rzadkosc.

      Teraz nastepna sprawa - nie sadze, bysmy mieli byc rozliczani na tamtym swiecie
      z fantazji..., zwlaszcza takich, ktore nie robia nikomu krzywdy, zwlaszcza na
      poziomie ich mentalnego snucia - nie mowie o realizacji...

      Mysle, ze warto zawsze pamietac o przykazaniu milosci: masz kochac blizniego,
      DOKLadnie JAK - siebie samego. NIe bardziej, i nie mniej.
      To najwazniejsze. Reszta to tylko detale.

      Jesli nie poradzisz sobie z detalami - moze sa jakies miejsca w necie, gzie
      mozna pogadac z jakims sensownycm duchownym anonimowo - nie wiem... Nie wydaje
      mi sie tez, aczkolwiek bardzo lubie to forum, by bylo ono miejscem jakkolwiek
      dajacym szanse wsparcia CIe w Twoim problemie...

      Pozdrawiam serdecznie
      j
      • dziwak4 Re: Jestem zboczona? 13.05.10, 01:50
        Bardzo wywazona i rozsadna wypowiedz.
        Czyzbys byla psychologiem?
    • s.p.7 Re: Jestem zboczona? 12.05.10, 23:00
      moze spróbuj z księdzem jakieś bicze do tego, kajdanki, kraty w konfesjonale,
      skóry i polowanie na czarowanice :) i ostre baty na goła pupe za grzechy...
      niezly klimacik, na nastepna impreze zaproscie biskupa
      • annajustyna Re: Jestem zboczona? 13.05.10, 10:42
        O tak:
        www.youtube.com/watch?v=Dn3yIb9PtTA
    • grzeczna_dziewczynka15 Re: Jestem zboczona? 12.05.10, 23:30
      Ale seks w malzenstwie nie jest przeciez grzechem? Wazne, zeby sie szanowac,
      kochac i czerpac radosc.
      Pogadaj z mezem. Na pewno go nakrecisz i bedzie milo.
      • problematycznababka Re: Jestem zboczona? 13.05.10, 09:04
        Dzięki wszystkim za odzew i pomoc. Nawet nie wiecie jak skrajne mocje we mnie to
        budzi. Co się do tego mogło przyczynić i kiedy? Nie mam zielonego pojęcia.
        Emocje związane z masochizmem pamiętam sprzed przedszkola. Dla mnie to jakiś
        fenomen. NA pełną otwartość wobec męża nie mam odwagi. Nie znaczy to, że
        normalny seks nie sprawia mi frajdy - nastawienie do niego mam różne. Ale
        poczucie winy, gdy się pokuszę na jakas stronę www, czy fantazje jest okropne. Z
        drugiej strony - skoro jestem taka od dziecka... Taka się urodziłam...
    • six_a Re: Jestem zboczona? 13.05.10, 09:13
      a bold i kursywa gdzie???
      • problematycznababka Re: Jestem zboczona? 13.05.10, 09:58
        Złośliwiec... :P
        • kalam07 Re: Jestem zboczona? 13.05.10, 11:00
          ale to ty byś chciała lać mąża po dupie czy on miałby lac Cię ?
    • deczko Re: Jestem zboczona? 13.05.10, 11:01
      Powinnas obejrzec film "sekretarka"
      • martishia7 Re: Jestem zboczona? 13.05.10, 11:02
        Hahahahahaha!
        Całkowicie popieram! :-)
        • des4 jesteś zboczona czy tylko ci się tak wydaje? 13.05.10, 11:07
          bo poki co na razie bredzisz o swoich urojeniach...

          niech cię chłop parę raz przeciagnie pejczem po dooopsku i da z
          piąchy w ryło, wtedy ocenisz czy cię to jara...
    • grassant Re: Jestem zboczona? 13.05.10, 12:02
      Jestem osobą wierzącą i takie cuda kłócą się dość mocno z moimi przekonaniami.

      a samobiczowanie?
      • mvszka Re: Jestem zboczona? 13.05.10, 12:13
        jak znalazł- grzech i pokuta- dwa w jednym ;)

        A tak wogóle nie wiem o co chodzi??

        co złego,że ktoś lubi być związywany, szarpany za włosy, prowadzany
        na smyczy ( ukłon do herminki26)i co tam jeszcze można wymyślić-
        klapsy?....
        • grassant Re: Jestem zboczona? 13.05.10, 13:27
          mvszka napisała:

          > klapsy?....

          klapsy każdy lubi, nie powinny frustrować.
          • mvszka Re: Jestem zboczona? 15.05.10, 15:50
            Ty też...?
            • grassant Re: Jestem zboczona? 15.05.10, 20:56

              mvszka napisała:

              > Ty też...?

              tak, a Ty nie?
    • green-chmurka Re: Jestem zboczona? 13.05.10, 13:31
      Ja bym na twoim miejscu z twoimi zdolnosciami kupila sobie odpowiedni stroj i
      zaczela prace jako domina.Mozna przeciez polaczy przyjemne z pozytecznym.
      • papapapa.poker.face Re: Jestem zboczona? 13.05.10, 13:37
        taa, jasne... na pewno zostalabys prostytutka, bo to takie przyjemne &
        pozyteczne... zastanow sie, jakie rady jej dajesz, bo nie plyna one
        raczej z zyczliwosci...
      • martishia7 Re: Jestem zboczona? 13.05.10, 13:41
        Ja pitolę, dziewczyna pisze, że ma skłonności masochistyczne, a Ty jej
        proponujesz pracę dominy. A rezurekcję od insurekcji odróżniasz?
      • poecia1 Re: Jestem zboczona? 13.05.10, 13:42
        Pani wyraźnie napisała o skłonnościach masochistycznych, a nie
        sadystycznych. To nie jest wszystko jedno.
        • green-chmurka Re: Jestem zboczona? 13.05.10, 13:44
          Na jedno wychodzi, co za roznica.
          • papapapa.poker.face Re: Jestem zboczona? 13.05.10, 13:47
            tak, tak...
          • poecia1 Re: Jestem zboczona? 13.05.10, 13:47
            Nie no rzeczywiście samemu dostać po tyłku czy komuś dołożyć to na
            jedno wychodzi.
          • martishia7 Re: Jestem zboczona? 13.05.10, 13:50
            Skoro dla Ciebie na jedno wychodzi czy Tobie ktoś przywali, czy Ty komuś...
    • postponed Re: Jestem zboczona? 15.05.10, 17:37
      a stosujesz antykoncepcję? uprawiałaś seks przed ślubem? to i tak pójdziesz do
      piekła, rozmawiaj zatem swobodnie.
    • lolcia-olcia KOSZ. n/t 15.05.10, 21:24

    • guzik_z_pentelkom napisałam 15.05.10, 23:10
      wiadomość do Ciebie :)

      ludzie mają różne upodobania, spokojnie.

      • problematycznababka Re: napisałam 16.05.10, 11:24
        Ok. trochę zmieniłam pogląd na siebie po waszych wpisach. Szczególnie, że moje
        fantazje i chęci nie są jakieś wyjątkowo hardkorowe ;) Ale serio, mój problem
        tkwi gdzie indziej: mnie jest z tym źle. Przychodzi podnieta, chęć zaspokojenia
        fantazji i np. szperanie po necie. A potem okropne samopoczucie psychiczne,
        czuję się sobie obca, tak jakby to do mnie nie pasowało. Źle mi z tym.
        Na innym forum namawiali mnie dość mocno na seksuologa- pomyślę, choć trudno mi
        się wymknąć z domu bez powiedzenia co i gdzie. A kłamać nie będę, bo jak się
        wyda, to będzie dopiero afera.
        Mój problem nie tyle tkwi w tym, ze nie mam sie jak realizować (bo jakieś tam
        substytuty można wymyśleć), ale w tym, że NIE CHCĘ BYĆ TAKA.
        • sid.leniwiec Re: napisałam 16.05.10, 11:44
          Niestety, chyba wychowano Cię w duchu mocno katolickim i przekonaniu, że inny
          seks niż w pozycji klasycznej, w celu zapłodnienia i przez dziurę w koszuli
          nocnej, jest zły.;) Albo się z tego wyzwolisz, albo będziesz się męczyć. A
          seksuologa też polecam, rozmowę z partnerem również - o ile nie ma odchyłu
          konserwatywnego, bo jeśli wy oboje tacy, to może być ciężko.;)
          • alpepe Re: napisałam 16.05.10, 11:45
            uwielbiam, jak ktoś pierd.oli jak potłuczony, jak to niby wygląda seks w duchu
            katolickim. Ciasne horyzonty myślowe nie usprawiedliwiają ignorancji.
            • sid.leniwiec Re: napisałam 16.05.10, 11:47
              Przykro mi, że Cię uraziłam, weź głęboki oddech i nie denerwuj się tak.:D
              • sid.leniwiec Re: napisałam 16.05.10, 11:49
                A pani autorka wyraźnie napisałam, że ma wyrzuty sumienia, bo potrzeby kłócą się
                z wiarą. No ale ciasne horyzonty często powodują zacietrzewienie.
                • rach.ell Re: napisałam 16.05.10, 13:11
                  Porozmawiaj z mezem. To co robicie w sypialni to wasza sprawa a nie
                  ksiedza, po co masz sie meczyc, mozliwe, ze dla meza bedzie to nawet
                  przyjemne urozmaicenie.
                  • problematycznababka Re: napisałam 16.05.10, 20:37
                    Zgadzam się z tymi stereotypami na temat katolickiego światopoglądu. To nie jest
                    takie czarno-białe. Nie czas i nie miejsce na dyskusje na temat tego, co my
                    wyprawiamy w sypialni - myślę, że mimo tego, co juz pisałam, i tak wychodzimy
                    poza konwenanse.

                    Poza tym: ludzie, dla mnie mało ma znaczenie co myśli ksiądz, jak ktoś napisał.
                    Wierzę w Boga, a nie w księdza i kościół. I tu jest mój problem. Nie każdy
                    katolik jest zapatrzony w prawdy głoszone przez autorytet sutanny. Jeśli chodzę
                    do spowiedzi to nie do księdza, ale spowiadam się przed Bogiem (więc nie muszę
                    się księdzu wywnętrzać z natury moich fantazji, wystarczy jeśli powiem , że mam
                    nieczyste myśli: ja wiem z czego się wtedy spowiadam i Bog też wie- księdzu nic
                    do tego). Mój problem tkwi w wyrzutach i wątpliwościach co do mojej osoby przed
                    Bogiem, a nie przed księdzem. Zrozumcie to wreszcie.
                    Z jednej strony nie jest to kwestia tylko tego, że mam wyrzuty sumienia, ale
                    również tego, że [przecież się taka urodziłam. Mam tak od dziecka, więc to nie
                    jest moje widzi mi się. Rodzi mi się setka pytań w głowie.
                    A masochizm to nie tylko seks - choć postaw erotycznych i relacji erotycznej
                    dotyczy, więc tez tego do seksu tylko nie można sprowadzać - choć jest to bardzo
                    związane.
                    • sid.leniwiec Re: napisałam 17.05.10, 17:08
                      Masz wyrzuty sumienia z powodu fantazji, które nawet wprowadzone w czyn nie
                      krzywdziłyby nikogo, nie jesteś w stanie pójść do seksuologa i porozmawiać o tym
                      z mężem. I argumentujesz to wiarą. Tak, to na pewno nie z powodu kościelnej
                      wizji Boga potępiającego i karzącego, sama go takim wymyśliłaś. A do seksuologa
                      na Twoim miejscu jednak bym się wybrała, bo forum to rzeczywiście nie miejsce na
                      rozwiązanie Twojego problemu. Tym bardziej, że skoro masz tak od zawsze i jest
                      to dla Ciebie problem, to to może być coś więcej niż upodobanie w stylu "Krysia
                      lubi niebieski, a Basia zielony".
                    • kag73 Re: napisałam 17.05.10, 22:38
                      Problematycznababko, to Ty cos mylisz. A gdzie Ty sie doszukalas, ze
                      Bog ma cos przeciwko fantazjom masochistycznym? Skad pewnosc, ze
                      uwaza to za grzech? A co jezeli grzech w ogole nie istnieje?
                      Wszystko co glosisz, to nauka kosciola katolickiego. Z Bogiem nie ma
                      to nic wspolnego. To obraz Boga wykreowany przez kosciol, typowe
                      napedzanie ludziom strachu. Jezeli to i to, to Bog Cie ukarze, nie
                      pojdziesz do nieba, to grzech itp.
                      Radze Ci pogadac z mezem i probowac realizowac pewne fantazje,
                      rozumiem, ze to Ty chcialabys byc dominowana, nakieruj meza
                      delikatnie, podpowiedz, moze mu sie spodoba W koncu podstawa w
                      zwiazku powinno byc zaufanie. Dlaczego nie. W lozku dozwolone jest
                      wszystko co sie podoba i sprawia przyjemnosc. Gry sado
                      masochistyczne sa bardzo podniecajace, dostarczaja wielu
                      intensywnych doznan i moga byc wspaniala odmiana w zyciu seksualnym
                      pary. I zapamietaj sobie, ze to nie grzech, jezeli macie z tego
                      radosc i jest Wam ze soba dobrze. Zmien nastawienie, bedzie latwiej,
                      bo moze nie bedziesz musiala zmieniac siebie!
    • larissa81 Re: Jestem zboczona? 17.05.10, 09:50
      Spróbuj, zaakceptuj, podejrzewam że Twoje życie erotyczne zacznie nabierać kolorów.
      • wielo-kropek Re: Jestem zboczona? 17.05.10, 20:54
        Haha, mysli erotyczne. Poszarp troche meza. On pewnie na to
        czeka.
    • seksuolog Nie jestes zboczona 17.05.10, 22:19
      problematycznababka napisała:
      >...
      > Z drugiej strony, skoro tkwi to we mnie od dziecka, czy można
      mówić o
      > zachowaniach perwersyjnych ( w sensie grzechu)? Co robić? Jak
      sobie radzić?
      > Myślałam o seksuologu, ale nie chcę żeby mąż wiedział, że to aż
      tak poważna
      > sprawa (traktuje to z uśmiechem). HELP!!!

      Na pewno nie jestes "zboczona"´bo nie jest to termin ktory latwo
      sie uzywa obecnie.

      Realizacja fantazji maso w realu moze byc bezproduktywna np.
      dzialajac niszczaco na twoj zwiazek. Jesli fantazje i ciagoty sie
      nasilaja to skorzystanie z porady seksuologa czy psychoterapeuty
      jest jak najbardziej polecane. Ujawnienie fantazji specjaliscie na
      pewno przyczyni sie przynajmniej do zmniejszenia napiecia
      psychicznego. Nalezy tez ocenic poziom satysfakcji w seksie bo
      jesli go nie ma to jest pytanie o przyczyny. Czy wynika to z faktu
      ze brak jest wlasciwego pobudzenia w stylu maso czy sa inne
      przyczyny.

      Inna mozliwosc to zbadanie czy w ramach zwiazku bylaby mozliwosc
      realizacji fantazji przynajmniej w pewnym zakresie. Mozna to
      delikatnie wysondowac u partnera czy to jest w stanie zaakceptowac
      i stosowac. Zasadniczo partnerzy nie powinni miec przed soba
      tajemnic co do upodoban seksualnych. Ale powinno to byc ujawnione
      na poczatku w trakcie doboru zeby mozna bylo sie wycofac gdy
      upodobania sa niekompatybilne.

      Od strony religijnej przynajmniej kler mlodszy i postepowy nie stoi
      na stanowisku ze seks malzenski to ma byc ciupcianie pod pierzynka
      po rzeszowsku. Nie ma wiec dla nich zadnego grzechu w tym ze
      pieszczoty przybieraja forme walonka pejczykiem na przyklad.
Pełna wersja