no przyznac sie jak to było?

17.05.10, 00:02
jak poznałyście swojego partnera, w jaki sposob Was zdobywał i jak?
czy on wyszedł z inicjatywą czy Wy kobietki?:):) U mnie-
narzeczonego poznałam w trakcie sstudiów, spodobałam mu się ale nie
wiedział z której grupy jestem, nie miał kontaktu ale po raz kolejny
mnie mijając zagadał i zaprosił na ciacho:)u Was jak to wygladało,
fajnie sobie takie rzeczy poczytac, moze ktoś miał naprawde
romantryczną historie poznania:D
    • dona_lukrecja Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 00:04
      Czemu mnie się nie przytrafiają takie historie :/
      • alpepe Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 00:05
        bo masz przejść na dietę.
        • dona_lukrecja Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 00:15
          alpepe napisała:

          > bo masz przejść na dietę.

          Racja :)
          • dona_lukrecja Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 00:15
            dona_lukrecja napisała:

            > alpepe napisała:
            >
            > > bo masz przejść na dietę.
            >
            > Racja :)

            BTW-> to,że przechodzę na dietę nie oznacza, że jestem tłuściochem. BMI mam w
            normie :)
            • alpepe Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 00:20
              ale mi tylko o to zaproszenie nie ciastko chodziło :-) Opatrzność Cię chroni :-).
              • alpepe Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 00:20
                mnie
                • dona_lukrecja Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 00:24
                  alpepe napisała:

                  > mnie

                  Aaaaaa :D
                  Hahahah kocham takie misunderstanding :)
                  • dona_lukrecja Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 00:25
                    dona_lukrecja napisała:

                    > alpepe napisała:
                    >
                    > > mnie
                    >
                    > Aaaaaa :D
                    > Hahahah kocham takie misunderstanding :)

                    Przypomniałaś mi, że już jestem na diecie. A miałam jabłko szamać :(
                    • alpepe Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 00:28
                      o tej porze? Powiem ci, jaka jest najlepsza dieta: obżerać się wcześnie rano na
                      śniadanie, potem obiad, potem kolacja, ale nie później, niż o szóstej. I choćby
                      ssało nie wiem, jak, nic więcej do rana.
                      • dona_lukrecja Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 00:32
                        alpepe napisała:

                        > o tej porze? Powiem ci, jaka jest najlepsza dieta: obżerać się wcześnie rano na
                        > śniadanie, potem obiad, potem kolacja, ale nie później, niż o szóstej. I choćby
                        > ssało nie wiem, jak, nic więcej do rana.

                        Wiem o tym...ale! prowadzę ostatnio nocny tryb życia, wszystko mi się
                        poprzestawiało. Wstaję o 6 po południu, pracuję do 6 rano i tak w koło Macieju.
                        Mój żołądek oszalał.
                        • alpepe Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 00:37
                          i to wszystko wyjaśnia. A na szybko, to kawa z mlekiem świetnie zabija łaknienie.
                          • dona_lukrecja Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 00:45
                            Właśnie sobie strzeliłam małą czarną :)
                            Od poniedziałku wszystko się zmieni,zacznę żyć jak człowiek :)
            • julus908 Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 09:59
              To po co przechodzisz na dietę?
      • bijatyka Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 00:09
        historie "Poznania" ?
      • nowiectak Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 00:10
        jeszcze sie trafi:)
      • hrabia.barry.kent Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 11:43
        bo jestes brzydka? zgaduje
    • rzeka.chaosu Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 00:06
      Na początku bez emocji (przez znajomych), potem się kłóciliśmy, a potem tu już
      no… tego… ;P
      • jan_hus_na_stosie Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 00:15
        rzeka.chaosu napisała:

        > potem się kłóciliśmy, a potem tu już
        > no… tego… ;P

        zaczęliście się bić? ;D
        • rzeka.chaosu Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 00:17
          Hheheheh :) Kiedyś nie raz się biliśmy, ale teraz jakiś sztywniak się z niego
          zrobił i już nie chce ;P
          • jan_hus_na_stosie Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 00:25
            to albo musisz go naoliwić albo wymienić na nowszy model ;D
            • rzeka.chaosu Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 00:27
              No faktycznie hahaha :D w jego przypadku zbliżanie się do trzydziechy jest
              odwrotnie proporcjonalne do poczucia humoru! :D:D:D:D

              Ciekawe jak to naoliwić! :D
              • jan_hus_na_stosie Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 00:30
                mam kilka pomysłów ale wstydzę się napisać ;D
                • rzeka.chaosu Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 00:32
                  No dawaj!
                  Jak się wstydzisz to załóż krypto-wątek pod krypto-nickiem i zadaj tam pytanie
                  co kobiety sądzą o takim naoliwianiu faceta :D Ja się wtedy domyślę, że to ty
                  pisałeś i zdobędę cenne informacje!
                  • jan_hus_na_stosie Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 00:46
                    idę spać, innym razem Ci powiem ;)

                    Ty też, idź spać!
    • bijatyka Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 00:10
      ja tam mojego Romeo w Empiku poznałam !
      • nowiectak Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 00:11
        rozwin historie;D
        • bijatyka Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 00:32
          Janek już opowiedział. Okrutnie romantycznie ! ślub w przyszłą sobotę !
    • jan_hus_na_stosie ja mogę powiedzieć ;D 17.05.10, 00:13
      ona: Janek, ile Ty masz lat ?
      ja: a ile byś mi dała? ;)
      ona: No, skoro pamiętasz najpiękniejszą pieśń świata "fames of love", no to chyba ze 34 ??? trafiłam ????

      ja: walnęłaś się o jakieś 6 lat ;)
      ona: o kurna ! nie idę do kasyna w tym tygodniu ! ale możemy ze sobą chodzić, jak chcesz ...

      ja: chodzenie ze mną to gehenna, szkoda kobiecych nerwów ;)

      ona: dobra, zadecyduję za Ciebie. Chodzimy ze sobą i koniec !


      i żyli długo i szczęśliwie, koniec ;D
      • bijatyka Re: ja mogę powiedzieć ;D 17.05.10, 00:15
        jak ty się tam nazywasz autorze wątku... zaślepiona jestem. poczytaj, jak to się
        zaczyna. Kocham Jana i chodzę z nim ! normalnie aż do zdarcia obuwia !
        • zawszezabulinka Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 08:22
          ja lubie pisac i wymieniac poglady /ciekawe historie wiec napisze

          ja swojego poznalalm przez portal internetowy. szukalam "na gwalt" faceta bo
          jakos nie potrafrilam uwierzyc ze znajdzie sie facet tak poprostu z ulicy. ale
          do rzeczy. poczatkowo x nie chcial dac mi numeru do kontaktu a potem sie
          zgodzil. przegadalismy na gg cale 2 dni swiateczne - po kilka godzin zadawajac
          sobie tysiace pytan typu " czy lubisz" " co lubisz" "jak uwazasz". ponad polowa
          odp sie zgadzala, czulam ze to ten. on ochlodzil zapedy mowiac ze jak sie nie
          zejdziemy to chcialby zebysmy byli znajomymi/przyjaciolmi. potem sie umowilismy,
          poszlismy do kawiarni (caly czas nawijalam, o wszystkim, przede wszystkim o
          stanach, bo wrocilam z nich 4 miesiace wczesniej) a potem spacer. wlozylam reke
          do jego kieszeni - silowalismy sie na palce. dal mi swoja rekawiczke, zeby
          druga reka nie zmarzla, ktora potem "celowo" zabralam do domu - pretekst do
          kolejnego spotkania. kolejne spotkanie bylam ale "celowo" zapomnialam
          rekawiczki, potem kino i seks i tak sie spotykalismy az wkoncu zdecydpowal ze
          mozemy byc para.

          no to jest juz 2 lata i 4 miesiace :)
    • hermina25 Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 08:47
      w pracy...początkowo tylko bardzo się lubiliśmy(i rywalizowaliśmy o wyniki :P )
      ,ale nie było o niczym mowy (obydwoje w związkach)...W między czasie on odszedł
      z firmy,a ja zostałam.Dziwnym sposobem nasze związki rozpadły się w tym samym
      momencie...zaczął mnie odwiedzać w pracy,wpadał tak kilka razy,w końcu wziął ode
      mnie nr o gg(jakieś tam smsy itepe) i tak jakoś...Pewnego dnia mieliśmy iść na
      imprezę z z ludźmi z naszej firmy,ale...jak przyszliśmy na miejsce,okazało
      się,że nikt więcej oprócz nas nie raczył przyjść (miał to być jeszcze mój dobry
      kumpel z tej samej pracy i koleżanka,co się okazało później,ponoć zaplanowali to
      z premedytacją :P )no i po tej wspólnej nieplanowanej randce,zaczęliśmy się
      spotykać i tak jakoś to trwa-na luzie co najważniejsze :)
    • a_nonima Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 09:37
      Ja na nk przyczaiłam, ze facet który mi sie podobał od dawna ma
      kilka fot samotnych... Napisałam: a pan co taki singiel?? On odp:
      Mój profil, moje zdjęcia. Pomyślałam: burak!! Odp: Przepraszam nie
      chciałam pana urazić..tak poprostu zapytałam.
      On odp, ze też przeprasza, brzydko odpisał...i tak zaczęliśmy pisać,
      mega świntuszyć przy tym...I w końcu umówiliśmy sie na kawę. Problem
      w tym, że ja po tym świntuszeniu on line nie miałam odwagi spojrzeć
      Mu w oczy. Przegadaliśmy pół wieczoru o wszystkim. Stosowałam
      wszystkie możliwe triki odstraszające, ale sie nie dał.
      W październiku miną 2 lata od pierwszej randki. A my ścieramy się
      jak tylko można ;)
    • wacikowa Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 09:38
      9 lat temu "mimochodem":)
    • kochanic.a.francuza Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 09:45
      U mnie bylo bardzo nieromantycznie: dalam sie zaprosic tylko
      dlatego, ze glodna bylam, a pora obiadu sie zblizala. Na tym
      obiedzie, zauwazylam, ze facet ma fajny profil i potem sie znowu
      umowilismy. Drugi raz czesciej spogladalam na niego, niz na talez.

      Jest moim mezem juz 10 lat, smial sie jak mu opowiedzzialam o tej
      wyrachowanej randce:D. Profil rozplynal sie troche w tluszczyku, ale
      i tak jest z niego dumny. Podobno w przeszlosci nie tylko ja ten
      profil podziwialam:)
    • figgin1 Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 09:50
      Poznaliśmy się na portalu randkowym. Nie odpisywałabym mu, bo nie interesują
      mnie faceci w jego wieku, ale podpisał się jako postać z mojej ulubionej
      książki... Wymieniliśmy kilka maili i stwierdziłam, ze warto się jednak spotkać.
      Moje pierwsze wrazenie"ale stary brzydal", po godzinie miałam ochotę
      pobaraszkować z nim na golasa. Nasza pierwsza ranka bardzo wesoła, poszwędaliśmy
      się po barach, paliliśmy zioło, wypiliśmy morze piwa i ogólnie bawiliśmy się
      dość wesoło. Zapewne już na pierwszej randce doszłoby do konsumpcji, ale on
      jeszcze mieszkał z małżonką a ja z rodzicami. A na plenerowe ekscesy było za
      zimno :D Niespecjalnie romantyczne, co?
    • nothing.at.all Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 09:52
      Historia jakich wiele: poznanie przez internet, potem rok rozmów na
      gg, skypie, przez telefon, ale bez zdjęć i spotkań, po roku
      przypadkowe spotaknie i motyle:).
    • palya Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 09:59
      gdy po kolejnym nieudanym związku postanowiłam, ze juz nigdy z nikim nic i pojechałam w swoje ulubione miejsce w dzikich i nieturystycznych górach..
      ..poznałam go, na początku bez rewelacji, bo na oku miała go znajoma blondynka, która wytypowała go sobie na 'wakacyjny romansik'. on widocznie ochoty na to nie miał, ale też bardzo nie protestował, więc ja go sobie z miejsca odpuściłam, bo co się będe wcinać między dwojga, niech sie pobawią.
      ale rozmawialiśmy w trakcie imprez i przy ogniskach, okazało się, ze lubimy to samo i podobnie patrzymy na świat. wpadłam na szalony pomysł 'nocnego szlaku' (spokojnie: pełnia księzyca i bezpieczna, prawie-asfaltowa droga w parku narodowym). nikt inny nie chciał z nami iść, choć zapraszaliśmy wszystkich..
      ..zatem poszliśmy na szlak we dwójkę..po drodze natrafiliśmy na kilka fantastycznych rzeczy i troche niebezpiecznych też..wróciliśmy rano z poczuciem, ze było bosko, mimo, ze tak naprawde był to zwykły spacer..
      ..rano okazało się, ze zyskałam mężczyzne swojego życia, a straciłam niby-przyjaciółkę, która uważała, ze odbiłam faceta blond-laseczce, która chciała z nim tylko wakacyjnej przygody..
      z Nim jestem do tej pory i planujemy wspólną przyszłość, Niby-przyjaciółka nie odzywa się do mnie do tej pory i chyba tak zostanie, Blond-laseczka rozmawia ze mną normalnie, i chyba nie ma do mnie żalu.
      historia jak z harlequina:)
    • sweet_pink Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 10:03
      Ja swojego tż (zresztą jak większość swoich znajomych) poznałam przez net. Jego
      akurat na cafe gazeta. Gadaliśmy sobie jakoś z tydzień na gg i się umówiliśmy na
      piwo, bo fajnie się gadało. Akurat tego dnia wodowałam swoją żaglówkę i na randkę:
      a) dotarłam spóźniona
      b) podwiózł mnie na nią tatuś swoim dostawczakiem
      c) w ostatniej chwili sobie przypomniałam, że mi brakuje klucza do śrub od kila,
      który planowałam dnia następnego montować i musiałam wziąć od ojca, więc miałam
      taki wielki klucz płaski wystający z torebki...no o ogólnie torebkę i kieszenie
      pełne żeglarskich przydasi.
      Zostałam zabrana na super pyszne piwo, a że okazało się pan ma urodziny akurat,
      więc było dużo toastów, ciut za dużo. Wyszliśmy jak zamykali knajpę, padał
      deszcz i on podał mi ramię, żebyśmy sie zmieścili pod parasolem, no i ja pijana
      wariatka się na niego rzuciłam zwyczajnie......, a następnego dnia pojechał ze
      mną ten kil przykręcać, żeglowaliśmy sobie i w sumie randka trwała pod piątku do
      niedzieli :D Czasem sobie żartujemy, że jestem najlepszym prezentem urodzinowym
      jaki kiedykolwiek dostał :)
    • takajatysia Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 11:23
      jak to było? Weszłam na zajęcia i przeprosiłam go za spóźnienie, bo z
      dziecięciem byłam lekarza ;D
    • izabellaz1 Re: no przyznac sie jak to było? 17.05.10, 11:25
      Nic romantycznego...obóz sportowy:D
Pełna wersja