Mój chłopak okazał się ćpunem

20.05.10, 10:12
Na wstępie zaznaczę od razu, że nie jestem idiotką, która zamierza go w
związku z tym wspierać i godzić się z faktem, że narkotyki są ważniejsze ode
mnie a on na pewno się zmieni, dzięki mojej miłości. Żeby było jasne: nie
jestem masochistką i nie zamierzam w tym tkwić, ale jestem człowiekiem i czuję
potrzebę zrzucenia z siebie tej odpowiedzialności i ewentualnych wyrzutów
sumienia, że wiedziałam a nie zrobiłam nic, by dać mu szansę z tego wyjść. Co
mam na myśli?

Otóż zastanawiam się, czy jest sens powiadamiać jego rodzinę o tym fakcie. On
mieszka ze schorowaną babcią, w mieście którym mieszka są jeszcze dwie siostry
jego matki, jego matka zaś siedzi od paru lat za granicą. Myślałam, żeby
zacząć od matki, niech się zajmie synkiem. Ale chyba lepszym pomysłem będzie
celowanie w ciotkę, jeśli ona zechce przekaże problem swojej siostrze.

On jeszcze nie wie że wiem, bo absolutnie nie wiem jak mu o tym powiedzieć.
Przeczuwa coś, ale pewnie sam nie wie co. Zauważył zmianę mojego stosunku do
niego, nie ma już kochanie, kocham Cię, czułości na dobranoc i innych zwrotów
zarezerwowanych tylko dla niego. Od momentu, gdy się o tym dowiedziałam, nie
spotkaliśmy się. Gdy dzwonił normalnie z nim rozmawiam, pytam co tam u niego,
ale bez czułych słów, bez pytań o spotkanie. Już nawet zaczęłam się
zastanawiać, czy może lepiej aby to się rozeszło po kościach, aby myślał, że
odsunęłam się od niego, bo przestałam go kochać, bo znalazłam innego... Boję
się, że może przeszkadzać mu ta moja wiedza, że może będzie mnie szantażował,
abym siedziała cicho... Teraz już widzę wszystko wyraźnie. Jego agresję, gdy
był na tzw. zjeździe, głodzie, czy jak to tam się zwie. Gdy spotykaliśmy się
następnego dnia, po tym jak się naćpał, był do rany przyłóż, ale gdy
spędzaliśmy ze sobą kilka dni, podczas których nie mógł nic wziąć, był nie do
wytrzymania, wyżywał się na mnie, krzyczał, często przez niego płakałam...

To nie jest jedyny problem, ponieważ dochodzi do tego, że pisywał z innymi
dziewczynami, nalegał na spotkania, itd. No i kłamstwa. Mnie mówił, że kładzie
się już do łóżka, tymczasem umawiał się z kolegami, aby szykowali coś dla
niego a on podjeżdża. Wiem jak nazywają się ci faceci. Są dealerami. Jeżdżą
wyje..banymi brykami. Powiem szczerze, że boję się trochę jego reakcji na tę
moją wiedzę, która wynika z przetrzepania jego telefonu... Żałuję teraz, że
nie zrobiłam tego wcześniej, ale po prostu było to dla mnie nie do pomyślenia,
choć wiele razy miałam okazję. Jednak dał mi powód: okłamał mnie, że nie
kontaktuje się z taką jedną, a wiedziałam, że to kłamstwo. Chciałam więc
sprawdzić przede wszystkim to. Oczywiście kontaktuje się i w dodatku używa
wobec niej takich słów, jak kochanie, kotku. Prosi od koleżanek o numery do
ich koleżanek, aby się z nimi umówić.

Pogubiłam się trochę, dlatego pytam tutaj. Pytałam moich przyjaciół, każdy
radzi mi coś innego i naprawdę nie wiem co z tym faktem zrobić. Posłucham
chętnie Waszych, nawet sprzecznych ze sobą, odpowiedzi.
    • alpepe Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 10:20
      nie twoja sprawa, rozstań się z nim i po krzyku.
    • dalenne Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 10:20
      Uciekaj jak najdalej i nie oglądaj się za siebie!!!
    • cafem Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 10:20
      Odejdz od niego i tyle.

      Nie informuj jego rodziny, nie mieszaj sie w jego sprawy.
      Myslisz, ze jak poinformujesz jego rodzine, to to cos zmieni? Jesli
      on nie chce z tego wyjsc, to i tak nie wyjdzie.

      Za to mozesz mu pieknie zniszczyc zycie, jesli on podejmie decyzje,
      ze nalog zostawia. W oczach rodziny i tak bedzie spalony. Na zawsze.
      Juz nie mowiac, ze moga go wmieszac w jakies terapie, odwyki, moze
      mu na zawsze cos zostac w papierach.

      Pomijajac, ze to co Ty postrzegasz jako straszny nalog moze byc
      tylko poczatkiem/zabawa, i nawet jesli to jest jakis problem, wcale
      nie musi oznaczac kompletnego dolu. Punkt widzenia zalezy od punktu
      siedzenia.

      Mowie to z autopsji i doswiadczenia po drugiej stronie barykady.
      • maqmba_mamba Tak, ale... 20.05.10, 10:33
        W jego telefonie był również sms od jego byłej, z którą rozstał się w lutym.
        Wyrzuciła go z domu. Pisała, że nie chce mieć z nim nic wspólnego, że on wpadł w
        paskudne towarzystwo, że nie ma już dla niego żadnego ratunku, że alkohol i
        narkotyki doprowadzą go na samo dno. W dodatku on pisze do kolegów takie teksty
        jak: dawaj, doj...ebiemy się jeszcze alkoholem. Jak widać problem nie trwa od
        wczoraj. Próbują również jakichś nowości, pisze do nich: spróbujesz ze mną tego
        i tamtego, ja stawiam.

        Widzisz, tak też mówią mi koleżanki: nie mieszaj się po prostu odejdź. Ale ja
        się boję, ze jak odejdę on może przedawkuje. I jednocześnie wiem, że będę miała
        wyrzuty sumienia jeśli mu się coś stanie. Chciałabym to z siebie zrzucić. On
        raczej nie widzi problemu.
        A jak odejść? Powiedzieć: "słuchaj przeczytałam wszystkie Twoje smsy, wiem o
        wszystkim, nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego. Zegnaj."?? Ja naprawdę się boję,
        on ma psychikę 2letniego dziecka. Jest tak strasznie słaby....
        • alpepe Re: Tak, ale... 20.05.10, 10:35
          a co to, wszyscy mają obowiązek żyć po 80 lat? Daj spokój, nawet jeśli zdechnie
          naćpany pod jakim płotem, to będzie miał tylko to, na co zasłużył, ni mniej, ni
          więcej.
        • cafem Re: Tak, ale... 20.05.10, 10:37
          > A jak odejść? Powiedzieć: "słuchaj przeczytałam wszystkie Twoje
          smsy, wiem o
          > wszystkim, nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego. Zegnaj."?? Ja
          naprawdę się boję,
          > on ma psychikę 2letniego dziecka. Jest tak strasznie słaby....

          Slaba jestes Ty.
          Mowisz,ze odchodzisz, i odchodzisz.
          A jak sobie cos zrobi - nie Twoj problem. Wiesz ilu ludzi na swiecie
          codziennie umiera z wlasnej glupoty? Za nich tez czujesz sie
          odpowiedzialna?
          • maqmba_mamba Re: Tak, ale... 20.05.10, 10:44
            Mówię, że odchodzę nie mówiąc dlaczego?
            Jakbym była słaba, siedziała bym przy nim i wierzyla, ze się zmieni, znosiła
            wszystko, bo lepiej aby był jakiś ale był, niż nie było żadnego.
            • cafem Re: Tak, ale... 20.05.10, 10:48
              Nie pasujecie do siebie, zabraklo "tego czegos", chcesz troche pobyc
              single, jestes niedojrzala na zwiazek, masz dosc jego napadow
              agresji (skoro tyle przez niego plakalas...) - jesli nie chcesz
              mowic prawdy, kazde z tych wytlumaczen powinno przejsc;)

              > Jakbym była słaba, siedziała bym przy nim i wierzyla, ze się
              zmieni, znosiła
              > wszystko, bo lepiej aby był jakiś ale był, niż nie było żadnego.


              A jak mialas przy nim siedziec, skoro nawet nie wiedzialas, ze facet
              bierze narkotyki???
        • jedzoslaw Re: Tak, ale... 20.05.10, 21:56
          > Widzisz, tak też mówią mi koleżanki: nie mieszaj się po prostu odejdź. Ale ja
          > się boję, ze jak odejdę on może przedawkuje.

          Uważasz, że dopóki jest z Tobą to nie grozi mu przedawkowanie? Jeśli będzie
          chciał brać to będzie brał i nic, kompletnie nic na to nie poradzisz. Możesz mu
          sugerować odwyk, podać adresy placówek medycznych, ale jesteś i będziesz
          bezsilna wobec tego, co będzie chciał zrobić. Jeśli nie będzie w stanie rzucić
          dla Ciebie tamtego towarzystwa to znaczy, że nie jesteś dla niego tak ważna, jak
          Ci się wydaje. I pewnie już nie będziesz. A to oznacza, że nie masz żadnego
          wpływu na jego los, zatem sumienie nie powinno Ci doskwierać.
          • maqmba_mamba Re: Tak, ale... 20.05.10, 22:38
            Ale nawet jeśli będzie chciał rzucić, nawet jesli to zaproponuje błagając żebym
            nie odchodziła... Czy to zmieni to, że mnie oszukiwał, okłamywał? Ja bym już mu
            nie zaufała. Poza tym narkomanem czy alkoholikiem jest się już na całe życie.
            Nie chciałabym takiego ojca dla swoich dzieci. Poza tym dziś i wczoraj się nie
            odzywał, widocznie mu to pasuje. Zauważył, że jestem zdystansowana. Pewnie ma
            focha i czeka aż go przeproszę.
            • cafem Re: Tak, ale... 20.05.10, 23:00
              > Ale nawet jeśli będzie chciał rzucić, nawet jesli to zaproponuje
              błagając żebym
              > nie odchodziła...

              Laska, ostro sie przeceniasz:D
              Facet ma sobie zycia bez Ciebie nie wyobrazac, skoro po zaledwie
              dwoch miesiacach zwiazku flirtuje z inna, a Ciebie ma gdzies?
              Wyluzuj...bo to az smieszne...
              • maqmba_mamba Re: Tak, ale... 20.05.10, 23:25
                Ale du.pa do ru.chania jest? Jest. O to w tym wszystkim chodzi. Taka znawczyni
                życia z Ciebie, a tego nie wiedziałaś?;) To dlatego powtarzał, że mnie kocha i
                wciskał inne kity. A ja myślałam, że to prawda.:)
                • cafem Re: Tak, ale... 20.05.10, 23:33
                  > Taka znawczyni
                  > życia z Ciebie, a tego nie wiedziałaś?;) To dlatego powtarzał, że
                  mnie kocha i
                  > wciskał inne kity. A ja myślałam, że to prawda.:)

                  Taka znawczyni zycia ze mnie, ze zdaje sobie sprawe, iz wyznanie
                  milosci po miesiacu - dwoch pseudozwiazku jest w ogromnej wiekszosci
                  wypadkow co najwyzej smiechu warte.
                  • maqmba_mamba Re: Tak, ale... 20.05.10, 23:36
                    Może i śmiechu warte, ale jakie romantyczne;) Wyobraź sobie, że ja go kochałam.
                    I dobrze o tym wiedział. I wcale mi do śmiechu nie bylo, gdy mu to mówilam, ani
                    też nie kłamałam :) Niemożliwe?
                    • cafem Re: Tak, ale... 20.05.10, 23:40
                      > Niemożliwe?

                      Jedynie smieszne.
    • dzikoozka Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 10:29
      Nie odpowiadasz za jego zycie, jest dorosły, NIE musisz mieć zadnych
      wyrzutow sumienia jeśli po prostu zerwiesz znajomość uswiadamiając
      mu, ze wiesz o jego uzależnieniu i Ci to nie odpowiada.
      TYlko nie daj się wziać na litosć ("bez ciebie sie zabije, zacpam,
      zgine"). Sądze, ze szybko sie pocieszy, skoro tyle ma koleżanek.
      Mama ani ciocia raczej go nie uratują, za późno. Albo sam sie
      pozbiera albo popłynie.
      • cafem Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 10:31
        TYlko nie daj się wziać na litosć ("bez ciebie sie zabije, zacpam,
        zgine"). Sądze, ze szybko sie pocieszy, skoro tyle ma koleżanek.
        Mama ani ciocia raczej go nie uratują, za późno.

        Ales dorobila ideologie. Normalnie rasowy cpun, ratunku dla niego
        nie ma.

        Tylko gdzie to z postu autorki wynika??
        • maqmba_mamba Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 10:36
          Jedna z koleżanek radziła mi, abym owszem powiedziała matce czy ciotce, ALE!
          najpierw zadać mu pytanie: czy chcesz z tym skończyć? czy Ci pomoc? Jeśli powie,
          ze tak, zawiadomić matkę. Ale pewnie jemu będzie chodziło o pomoc: kochaj mnie,
          nie zostawiaj mnie, dla Ciebie to rzucę... Jeśli mnie zostawisz, skończę z sobą.
          • maqmba_mamba Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 10:37
            cd... dlatego zastanwiam się, czy po prostu nie odejść bez słowa, albo
            powiedzieć, ze mam dosyć jego agresji. On się od wczoraj nie odzywa, pewnie
            liczy, ze będę go przepraszać, że byłam taka zimna i nie pisałam mu słodkich
            eskow na dzień dobry i dobranoc. Dla mnie to i lepiej, bo nie muszę się
            tłumaczyć, dlaczego tak się zachowuje.
          • cafem Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 10:39
            maqmba_mamba napisała:

            > Jedna z koleżanek radziła mi, abym owszem powiedziała matce czy
            ciotce, ALE!
            > najpierw zadać mu pytanie: czy chcesz z tym skończyć? czy Ci
            pomoc? Jeśli powie
            > ,
            > ze tak, zawiadomić matkę. Ale pewnie jemu będzie chodziło o pomoc:
            kochaj mnie,
            > nie zostawiaj mnie, dla Ciebie to rzucę... Jeśli mnie zostawisz,
            skończę z sobą
            > .


            Dorabiasz do wszystkiego ideologie rodem z powiesci. Zalosne.

            A wczesniej nawet nie zauwazylas, ze tyle czasu chodzil nacpany:D

            Przesadzasz, i to mocno. To sie zdarza ludziom, ktorzy na oczy
            narkotykow nie widzieli.
            • maqmba_mamba Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 10:45
              Nie nie zauwazyłam. Przyznaję. Ale zgadza się również to, że wcześniej
              narkotyków na oczy nie widziałam. Teraz gdy już wiem, widzę wyraźnie te objawy.
              • cafem Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 10:55
                A ja widzialam duzo.
                Co wiecej, 90% moich rowiesnikow, ktorych znam, przez jakis czas
                bralo narkotyki badz probowalo.
                Moze takie pokolenie, bo przeciez wszyscy do najlepszych szkol
                chodzilismy;)

                I tylko chce powiedziec, ze nie taki diabel straszny, jak go maluja,
                nie kazdy, kto mial swoj glupi etap w zyciu marnie konczy - chociaz
                dla tych, co z narkotykami stycznosci nie mieli, slowo narkotyk
                wykonuje palpitacje serca, a przed oczami staje Dworzec Zoo;)
        • dzikoozka Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 10:51
          Napisałam, że albo sie wygrzebie albo nie. zależy od osoby -
          jedni mają łatwiej inni trudniej, sprawa w duzym stopniu genetyczna
          (np. moja tesciowa nigdy nie uzaleznila sie od papierosow a popalala)

          Tobie ktos pomógł? mamusia? ciocia? wujek? A gdyby sie mieszał ktoś
          z rodziny, pomógłby czy zaszkodził? Dlatego napisałam, ze za pozno
          na wychowywanie faceta, bo to dzieci sie wychowuje, zeby nie
          probowaly cpac. Moze mialas szczescie i sie nie uzalezniłas ale sa
          osoby podatne na uzaleznienia, dlatego rodzina ma wpływ w okresie
          dzieciecym i dorasania a nie na doroslego faceta. To zadna ideologia.
          • cafem Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 11:03
            Mialam to nieszczescie i sie uzaleznilam. Tez mi dealer
            narkotyki do szkoly przywozil;)
            Ostatecznie nikt mi nie pomogl, mialam swoj rozum i w koncu
            powiedzialam sobie dosc. I nawet 18 lat nie mialam, gdy moja
            przygoda z uzywkami sie skonczyla.

            A inni rece nade mna lamali, po fakcie sie dowiedzialam o spotkaniu
            moich znajomych, ktorzy kombinowali jak o wszystkim moich rodzicow
            poinformowac (!). Az potem sie zlalam na sama mysl, nie wybaczyliby
            mi do konca zycia...

            Problem mialam dawno dawno temu przez rok i ten etap jest juz dla
            mnie od lat zamkniety. Narkotykow nie tknelabym, gdyby mi ktos nawet
            za darmo do reki wreczyl.

            Ale mowienie o wygrzebywaniu sie... spapraniu zycia... to troche
            mocno naciagniete, szczegolnie, ze nie znasz sprawy dokladnie, a
            autorka postu histeryzuje, jakby diabla zobaczyla.

            (oczywiscie uwazam, ze za nie poinformowanie jej o narkotykach czy
            umawianie sie z inna laska nalezy mu sie solidny kop w dupe bez
            wiekszego tlumaczenia)
            • maqmba_mamba Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 11:11
              No właśnie, dobrze, ze dodałaś to w nawiasie, bo już miałam wątpliwości, czy
              może Twoim zdaniem nic takiego się nie stało,a ja panikuje:)
              I nie o niepoinformowanie chodzi. Kiedyś się mnie pytał, czy brałam kiedyś jakiś
              narkotyk, powiedziałam, że nie, nigdy nie miałam do czynienia, on powiedział:
              "to bardzo dobrze! i nie próbuj!". Spytałam go wtedy czy próbował, to
              powiedział, ze parę razy w liceum zdarzyło mu się zapalić jointa z maryśki, bo
              kumple palili.

              Dzięki Ci bardzo, dzięki Tobie zrozumiałam, że trzeba mu dać szansę aby sam
              sobie z tym poradził, bo faktycznie, poinformowanie rodziny spowodowałoby na nim
              konsekwencje do końca życia, nawet jeśli zechciałby z tym zerwać. A że ja chcę z
              nim skończyć to i tak się tego nie dowiem. Więc nie ma sensu...
            • dzikoozka Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 11:13
              Nie napisze ze miałaś szczęście że z tego wyszłac, bo raczej miałaś
              charakter i siłę. (to tez geny ;)) Ale większość ludzi (zwłaszcza
              młodych) nie ma i konczy na dworcy dajac d.py. Taka jest brutalna
              prawda. A bohater tej czytanki to pewnie młody yuppie, też nie
              wiadomo jak sie skonczy, zresztą jak napisałas, za same d.py na boku
              należy mu sie kop. Ale zgadzamy się, ze ona mu nie pomoze, babcia
              też.
              • cafem Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 11:19
                Jaka wiekszosc?
                Przeciez obecnie co najmniej 80% mlodziezy probuje narkotykow. I 80%
                Polakow laduje zacpana pod plotem?:D

                Zaloze sie, ze ten facet jest mlody, glupi i sie po prostu bawi.
                Moze sie troche pogubil, ale z opisu autorki naprawde skonczenia na
                dworcu mu nie wroze:)
                • alpepe Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 11:24
                  ale mówisz o paleniu trawy li tylko czy coś mocniejszego?
                  • cafem Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 11:29
                    Glownie trawy, ale za moich czasow na 33 osoby w klasie 24
                    sprobowaly amfetaminy badz ecstasy, a tylko 3 nie zapalily trawy.

                    Tylko 5 osob nie ukonczylo studiow wyzszych, a nie wiadomo mi o
                    nikim, kto obecnie bawilby sie w jakiekolwiek narkotyki.
                • dzikoozka Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 11:28
                  większość z osób, które się uzależniły.

                  Ja nie brałabym tego tak lekko. Włąśnie z takiego lekkiego podejścia
                  biorą się uzależnienia, ze społecznej akceptacji.
                • ricemice Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 11:54
                  Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia cafem,
                  mówienie ze większość próbuje narkotyków to nadużycie, zgodziłabym się ze
                  większość próbuje alkoholu, narkotyki to nie "większość".
                  Twoje doświadczenia mówią tylko o twoim środowisku i rodzinie,
                  twoje jak twierdzisz zerwanie z nałogiem tez świadczy wyłącznie o twojej sile.
                  Nie bagatelizuj i nie mów ze wszyscy eksperymentują czy biorą bo tylko
                  dziewczynie mieszasz w głowie.
                  Narkotyki to jest problem, bardzo łatwo wpaść a trudno wyjść jeśli w ogóle.Znam
                  osobiście 2 przypadki które zaczęły się od trawy na imprezach a skończyły się
                  amfa i kompotem. Oczywiście nie widzieli problemu i tez twierdzili ze "wszyscy
                  biorą", akurat, ich wszyscy to byli właśnie tacy kumple-dilerzy.
                  Zgadzam się w jednym - zerwać kontakty, nie pomagać bo to nic nie da jeśli
                  delikwent nie widzi problemu i nie chce, nie informować rodziny bo właściwie na
                  to już za późno, zresztą rodzina nic nie będzie wstanie zrobić.
                  Smutna sprawa, ale uważam ze nie warto pochylać się nad kimś kto wypala sobie
                  mozg na własne życzenie.
                  • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 13:00
                    ricemice napisała:

                    > Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia cafem,
                    > mówienie ze większość próbuje narkotyków to nadużycie, zgodziłabym się ze
                    > większość próbuje alkoholu, narkotyki to nie "większość".

                    No patrz, a ja mógłbym powiedzieć że jakieś 90% studentów miało spotkanie z
                    trawą tego czy innego razu, z innymi środkami też sporo się bawiło. A jedyny
                    poważny problem jaki pamiętam dotyczył alkoholu.

                    Także stanowisko że narkotyki to ZUO jest tak naprawdę niepraktyczne i nie
                    przystaje do dzisiejszego świata :D. Problemem nie jest ta czy inna substancja
                    chemiczna ale fakt czy przysłania ona resztę życia, czy prowadzi do kłamstw i
                    oszustw.
                    Jak rozumiem wszystkiego dowiedziałaś się z przetrzepanie telefonu, co oznacza
                    że wpływ dragów na życie nie jest przemożny skoro się nie zorientowałaś. Dziwi
                    mnie też że z zawartości tego telefonu tak dużo można przeczytać. Dealerzy nie
                    są głupi(w sensie prawno-biznesowym) i raczej nie robiliby interesów z ludźmi
                    którzy w sms'ach piszą wprost o co chodzi(retencja danych działa aż za dobrze).

                    A co do tematu - w życiu nie przyszłoby mi do głowy informować rodzinę kogoś o
                    jego nałogu czy też zwyczajach z przekonaniem że mu to pomoże...
                    Jak ci nie odpowiada, to rozstajesz się, zrywasz kontakty i żyjesz swoim życiem.
                    Chodzi o to aby ilość komplikacji w swoim życiu zmniejszać a nie zwiększać. Bo
                    uświadomienie rodziny czy inne społecznie pozytywne działania mogę sie zakończyć
                    w najróżniejsze nieprzewidywane sposoby.
                    • ricemice Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 21.05.10, 12:39
                      Stwierdzenie "większość studentów" to takie same naciąganie usprawiedliwianie się jak "wszyscy" menki - tak tłumacza się nastolatki:
                      wszyscy teraz maja tatuaz - ja tez chce!
                      no przeciez wszyscy robia loda kolesiom w kiblu na dyskototece, to nic złego.

                      Statystki spożycia narkotyków wśród nastolatków w Polsce owszem rosną ale tłumaczenie swojej zwyczajnej głupoty, skłonności do autodestrukcji czy braku opieki i wsparcia w rodzinie, stwierdzeniem ze tak maja wszyscy, nie ma żadnych podstaw.
                      Opowieści o kolegach którzy brali i nic się im nie stało to tzw dowody anegdotyczne, takie historie o znajomych każdy może przytoczyć w celu udowodnienia dowolnej tezy wiec nie są nic warte.

                      Rozpisałam się a w skrócie chodzi mi o to ze narkotyki i osoby uzależnione to margines a nie norma. Nie dziwi mnie wiec problem dziewczyny która mogla nie zdawać sobie z tego sprawy a teraz ma rozterki co z tym zrobić i jak pomoc.
                      • cafem Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 21.05.10, 12:46
                        Osoby uzaleznione to margines, racja.
                        Probujace narkotykow - norma, sa wszedzie.

                        A ciotki klotki, ktore sie zawziecie upieraja, ze narkotyki w
                        szkolach nie istnieja, to margines klasy, ktory do zadnej informacji
                        nie jest dopuszczony (bo do wychowawcy na skarge poleci).

                        Tez taka w klasie mielismy:D
                        • ricemice Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 21.05.10, 16:40
                          Zgadzam się ze sporo jest ludzi eksperymentujących,
                          no ale chyba zgodzisz się ze jest różnica miedzy osobami którzy zajaraja coś na imprezie, od czasu do czasu jak ktoś coś przyniesie, a taka sytuacja kiedy koleś musi sobie zapodać w każdy piątek bo bez tego nie da rady sie bawic czy zrelaksowac.
                          Ja już takiej sytuacji od od piątku do piątku nie bagatelizowałabym, dla mnie to juz jest uzależnienie. Zdaje sobie sprawe ze sa ludzie silniejsi mniej podatni jak ty, ale to nie regula.
                          Mogłabym tu podać przykład ze swojego środowiska faceta który brał tylko miękkie i tylko na imprezie a skończył w wariatkowie, ale jak juz pisalam powyzej dowody anegdotyczne są do d.py :)
              • maqmba_mamba Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 11:25
                Czy młody yuppie(?). Ma 27 lat.
    • justynabal Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 10:35
      A to skur...! Brak słów dla takiego palanta!
      Nie wiem co zrobić- jakieś planowanie zemsty, itp. jest chyba bez
      sensu, bo dla niego zwyczajnie szkoda... każdej Twojej minuty, poza
      tym i tak go to nie ruszy.
      Rodzina też niewiele/nic nie pomoże.
      A Ty? Okłamywał Cię, traktował jak... no właśnie, jak? Chcesz mu
      jeszcze pomagać? Tym bardziej, że on- z tego co piszesz- nie
      zamierza z niczego rezygnować.
      Olać, kopnąć w dupę( i tak go to nie zaboli) i już. Nie masz wyjścia
      a masochistką- jak sama piszesz- nie jesteś.
      Że też takie dupki wciąż istnieją i- w dodatku- mają się tak
      dobrze...!!!
      • maqmba_mamba Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 10:42
        Dokładnie Justyna. Moi znajomi są w szoku, moja siostra, mój szwagier to samo.
        Chłopak pełna kultura i klasa, przystojny, zadbany, elokwentny, nie pali-
        rzucił, jak jest przeziębiony leków nie bierze - nie będzie się faszerował. W
        życiu bym nie pomyślala. Tym bardziej, ze nie miałam nigdy do czynienia z żadnym
        narkomanem.

        Źle zrozumiałaś. Ja mu osobiscie nie chcę pomagać. Ja tylko z tą swoją wiedzą,
        czuję się teraz odpowiedzialna, bo wiem, bo mam świadomość. Nie wiem czy to
        dobrze nie zrobic nic. Moja pomoc polegałaby tylko i wyłącznie na poinformowaniu
        o tym jego rodziny.
        Jego była go wyrzuciła z domu, powód? narkotyki, alkohol i inne dziewczyny. Mi
        powiedział, ze była zazdrosna, że na nic mu nie pozwalała, ze musiał biedny
        siedzieć w domu, że terroryzowała go. No cóż, wiedziała co robi....
    • maqmba_mamba Konkretne pytanie - konkretna odpowiedź 20.05.10, 10:58
      To, że mam się nie mieszać w jego życie i nie mówić rodzinie, bo to nic nie da,
      on sam musi coś z tym zrobić, to się dowiedziałam, ale...

      Radzicie mi rozstać się z nim wymyślając jakiś powód typu: "mam innego, nie
      kocham Cię, nie dojrzałam do związku, nie zniosę więcej napadów Twojej agresji",
      czy powiedzieć otwarcie: "wiem, że ćpasz i mnie oszukiwaleś, nie jestem w stanie
      tego zaakceptować, dlatego odchodzę"??
      • cafem Re: Konkretne pytanie - konkretna odpowiedź 20.05.10, 11:07
        > Radzicie mi rozstać się z nim wymyślając jakiś powód typu: "mam
        innego, nie
        > kocham Cię, nie dojrzałam do związku, nie zniosę więcej napadów
        Twojej agresji"
        > ,
        > czy powiedzieć otwarcie: "wiem, że ćpasz i mnie oszukiwaleś, nie
        jestem w stani
        > e
        > tego zaakceptować, dlatego odchodzę"??


        Dziewczyno, zdecyduj sie! Dopiero powiedzialas, ze nie chcesz mu
        powiedziec, ze wiesz o narkotykach, to Ci podalam inne wyjscia.
        Jesli zmienilas zdanie i chcesz mu sie przyznac do szperania w
        telefonie, to tym bardziej, mow.
        Wazne, ze tego zwiazku juz nie czujesz i nie chcesz, wiec koncz
        sprawe czym predzej. I bedzie po krzyku.
        • maqmba_mamba Re: Konkretne pytanie - konkretna odpowiedź 20.05.10, 11:13
          Gdzie tak niby powiedziałam? Powiedziałam tylko, że mam wątpliwości, czy jego
          wiedza o mojej wiedzy, nie będzie mu ciążyła i nie będzie próbował mnie
          szantażować, że jak komuś powiem to mi zniszczy życie, itp. Ale jak najbardziej
          jestem za jasnymi sytuacjami, i jestem zdania, ze jeśli kogoś opuszczam to ten
          ktoś ma prawo wiedzieć dlaczego.
          Pytam się po prostu czy lepiej Waszym zdaniem ściemnić,czy powiedzieć prawdę.
          • cafem Re: Konkretne pytanie - konkretna odpowiedź 20.05.10, 11:20
            Powiedz mu w takim razie prawde.
            Mozliwe nawet, ze to bedzie dla niego kop w dupe, by przestal.

            Tak czy inaczej, zostaw go, bo dla Was juz przyszlosci nie ma.
            Powodzenia.
      • sweet_pink Re: Konkretne pytanie - konkretna odpowiedź 20.05.10, 11:10
        Ja o ile wysoce sobie cenię szczerość to wyżej sobie cenię bezpieczeństwo i na
        to bym postawiła w tej sytuacji. Zwłaszcza, że pan sam szczerością się nie
        wykazał, to nie czuła bym się do szczerości zobowiązana. Jeśli powiesz prawdę i
        od razu bez wahania z nim zerwiesz, może mu wpaść do głowy, że wykonasz inne
        radykalne kroki, np. powiadomisz policję (w końcu skądś się dowiedziałaś, może
        wiesz kto jest dilerem), może zrobić coś nierozsądnego i będziesz miała na
        głowie chcącego Cię uciszyć dilera. Owszem to czarny scenariusz, ale ja bym nie
        ryzykowała.
        • brms Re: Konkretne pytanie - konkretna odpowiedź 20.05.10, 12:39
          Dobrze napisane!
          • maqmba_mamba Re: Konkretne pytanie - konkretna odpowiedź 20.05.10, 12:55
            Ja jednak chcę powiedzieć mu prawdę. Jak będzie chciał się wojować, to powiem
            jego matce i tyle. Najlepiej jednak, żeby zniknął z mojego życia. Choć przez
            pewien jeszcze czas będziemy i tak się widywać. Pewnie i tak zrzuci całą winę na
            mnie za rozstanie i będzie opowiadał znajomym i mamie,która spyta jak tam się mu
            ze mną układa, niestworzone historie.
            • nina.t Re: Konkretne pytanie - konkretna odpowiedź 20.05.10, 13:06
              ze swoja byłą zerwał z lutym tego roku? to z Tobą od kiedy jest?
              3 miesiące? Zostaw kolesia dopóki nie jest za późno...
              • anakonda19 Re: Konkretne pytanie - konkretna odpowiedź 20.05.10, 13:35
                tak, tylko 3 miesiące.
                • maqmba_mamba Re: Konkretne pytanie - konkretna odpowiedź 20.05.10, 13:41
                  Skąd wiesz?:) Chyba uważnie mnie czytasz. Jesteśmy razem od marca. Ale nie
                  powiedziałabym: tylko. Żałuję, że wcześniej się nie dowiedziałam...
      • cioccolato_bianco Re: Konkretne pytanie - konkretna odpowiedź 21.05.10, 11:46
        moim zdaniem powinnaś się z nim rozstać i to nie (nie tylko) z uwagi
        na narkotyki. urzymuje niejednoznaczne kontakty z innymi kobietami i
        okłamuje Cię w tej sprawie - już nawet bez dragów to wystarczający
        powód do zerwania.
        w kontekście narkotyków myślę jednak, że powinnaś powiadomić o
        problemie jego rodzinę i najlepiej nie tylko ciotkę. niezależnie od
        wszystkiego chłopak jest uzależniony, chory i potrzebuje pomocy.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Konkretne pytanie - konkretna odpowiedź 21.05.10, 12:59
          > w kontekście narkotyków myślę jednak, że powinnaś powiadomić o
          > problemie jego rodzinę i najlepiej nie tylko ciotkę. niezależnie od
          > wszystkiego chłopak jest uzależniony, chory i potrzebuje pomocy.

          Tak, tak, bo mamusia, babcia czy ciotka skutecznie wpłyną na 27(z tego co
          pamiętam) mężczyznę.
          Już to widzę...
    • mamba8 Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 12:25
      Może mojego byłego spotkałaś? Rotfl. W każdym razie byłam podobnie roztrzęsiona
      i nie wiedziałam co zrobić. Powiadomiłam jego rodzinę, bo uznałam że on hmmm nie
      balował, nie próbował a był mocno wciągnięty (sam mi się zresztą przyznał).
      Odwiedziłam jego mamę i jej wszystko powiedziałam o tym co on wyrabia, a
      ona...nie była wcale zdziwiona mówiła że wie o tym od dawna i sama rozkładała ręce.

      Nie żałuje jednak, że do niej się wybrałam, bo to mi w jakiś sposób pomogło się
      z nim rozstać i nie mieć wyrzutów sumienia.
    • s.p.7 Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 12:48
      kobieto, ty se tu gawedolisz o tym jaki twoj chlopak jest a jakiego bys chaiala
      a jakiego nie od kogo uciekac i jak daleko, ale w tym momencie ujawniłas
      publicznie informacje o przestepstwach karanych wieloletnim wiezeniem.

      nei dosc tego bylas w posiadaniu telefonu z informacjami dotycnacymi dealerów,
      to jest gruba sprawa

      O tym musisz powiadomic policje, masz taki obowiazek, a oni i tak moga do ciebie
      dojsc po adresie IP.

      A co do tego czlowieka... on potrzebuje milsoci i to widac wyraznie, poniewaz
      jej nei otrzymuje lub nie otrzymal od rodziny ucieka w narkotyki.
      • maqmba_mamba Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 12:53
        Jasne, pójdę na policję, zeznam, potem się spotkam z dealerami w sądzie, dostaną
        wyrok z zawiasach za posiadanie, a potem będą się na mnie mścić - nie, dziękuję.
        Poza tym chyba trochę przesadzasz. A miłości, to on może i potrzebuje, ale ode
        mnie jej nie dostanie.
        • s.p.7 Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 12:56
          od ciebie milosci nei dostanie... to ejst oczywiste.
          Widac to po postach

          ktos musi mu pomoc ale to nei bedziesz, ty, ty jestes na to za slaba.

          Pomoze mu kiedys mzoe ktos silny kto bedzie wiedizal ze jest w stanie pomoc
          chormemu czlowiekowi lub przynajmniej zawalczyc o sprawiedliwosc majac pewne
          informacje

          a ry mysl wasko i egoistycznie bo tak jest bezpieczniej

          pozdrawiam
          • maqmba_mamba Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 13:00
            Nie rozumiem. Możesz powiedzieć jasno, co Ty byś zrobił/a na moim miejscu?
            Jesteś pierwszą osobą o odmiennym poglądzie. Fajnie by było, gdybyś rozwinął/ęła :)
            I może przeczytaj cały wątek, bo nie tylko o narkotykach tu mowa. Przede
            wszystkim o oszukiwanie mnie.
            • s.p.7 Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 13:09
              Co zrobic
              przede wszystkim taki czlowiek potrzebuje duzo ciepla i zrozumienia. sporo milosci.
              90% ludzi ucieka w uzywki poniewaz czuje sie neiszczesliwymi ludzmi... potem
              zaczyan sie uzaleznienie i wypelnianie szczescia za pomoca chemi

              I robi ta kakzdy ktory pali papierosy lub pije piwko, tylko ten ma uzywkę
              wiekszego kalibru.

              Mi osoboscie bardzo eni pauje nazywanie takiego czlowieka "złym" czy juz tym
              bardziej palantem czy dupkiem.
              On kogos szuka w zyciu kogos kto mu pomoze.
              Wie ze jego styl zycia ktory jest ucieczka staje sie jego gwozdziem do trunmy.
              Z tego sie nei wychodzi, niewielu potrafi, rzadko kiedy samemu.

              Jesli bys chiala mogla bys powaznie z nim pozorawiac o jego probleme ale
              otwarcie ze zrozumieniem.

              twoja niechec do niego jednak mowi juz sama za siebie, oczekujesz kogos w zyciu
              kto byl by juz "ponaprawiany" a kto nei mial by problemow ze samym soba bo byc
              mzoe nie poradzila bys sobei z takim obciazeniem.
              zrzta ile sie znacie/

              wazne zeby on nie stawal sie jednak calym twoim swiatem tak jak i ty nei ejstes
              jego swiatem, po prostu lduzie spotykaja sie i poznaja...

              ty przychodzisz w ten zwiazek z typowym nastawieniem biorcy, kiedy nei dostajesz
              teog co chesz, to odchdozisz, masz do tego prawo, masz prawo zalozyc rodzine czy
              budowac swoje szczesie wg swoich planow, p oczym odrzucac czlwieka kiedy sie
              "posuje'

              chodzi o to by byc swiadomoym czego ise chce,
              on wyczul ze cie to przerata wiec szuka dziewczyny ktora tak latwo by nie
              skapitulwoala

              wyjscie z narkomani jednak to nei zawsze jst latwy proces
              zalrzy oczywiscie od stopnia w ktorym ugrzasł i z jakimi urzywkami,

              jednak ma szanse na szczeliwa przyszlosc.

              Na pcozatek jakies terapie i odwyki, odizolowanie sie od zlego srodowiska,
              zastepowanie go czyms pozytywnm

              oszukiwanie? przeciez on oszukuej na planie pierwszym samego siebie ,reszta
              tylko wynika z tego... jesli boli cie to ze cie oszukal to rzecz jasna moze to
              byc co co cie do neigo zniecheci to jednak jest pryszcz...
              bo to oszukwianie bierze sie ze strachu i slabosci wynikajacego z brudow w ktore
              sie wpaprał

              mysle ze pozytywne emocje, i prawdziwe zycie rozdinne moga go naprowadzi na
              dobra sciezke wymaga to jednak sporo pracy jego amego i tez kogos kto mial by
              odwage z nim byc
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 13:04
        > O tym musisz powiadomic policje, masz taki obowiazek, a oni i tak moga do ciebi
        > e
        > dojsc po adresie IP.

        A gówno prawda :) Nie ma obowiązku zgłaszania przestępstw które się podejrzewa.
        Nie mówiąc już o tym że raczej nie znajdzie się policjant idiota który uznałby
        historię o telefonie zawierający istotne informacje nt. potencjalnych dealerów
        za podstawę do wszczęcia postępowania i wystąpienie do gazeta.pl do podanie IP
        autorki wątku.
        Życie to nie CSI.
        • s.p.7 Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 13:11
          w obliczy tego co prezentuej soba polska policja to moja wypowiedz to i tak zart
          :) ostatnio mialem z nimi doswiadczenie... po prostu amatorka
    • six_a Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 13:12
      celuj w ciotkę, o ile jest to ciotka kickassuperaunt powinna se dać radę z
      każdym leszczem, a nawet pangą.
      i lekcje odrób.
      • maqmba_mamba Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 13:38
        Na jakiej podstawie wnosisz, ze mam lekcje do odrabiania?
    • maqmba_mamba Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 17:25
      Tyle sprzecznych odpowiedzi... Jedna osoba radzi powiedzieć mu wszystko, że wiem
      i dlatego nie chcę z nim być, inna z kolei radzi ściemnić, bo on szczery nie
      był, a poza tym nie warto mieć później na głowie dealera, który będzie chciał
      mnie uciszyć... I co tu robić?:) Mój rozum mówi mi powiedzieć. Jak mi będzie
      groził, że za dużo wiem i w związku z tym będę musiała zostać stracona, to będę
      się wtedy przejmować....
    • skarpetka_szara Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 17:52
      Ja na Twoim miejscu bym nie powiedziala, bo gdy powiesz to
      otworzysz caaaaaale drzwi do JEGO brudu.

      Wiesz do czego sa zdolni ludzie na glodzie? Do szantarzu, do
      agresji, do przemocy, do okradania.

      Zadajesz sie z bardzo niebezpiecznym czlowiekiem. Wiem, bo kiedys
      mialam przyjaciolke ktora wpadla w narkotyki. Czlowiek na wielkim
      glodzie jest w stanie Cie sprzedac za dzialke. Jezeli udasz ze nie
      wiesz, to moze Twoj dom ominie.

      inaczej konwersacjia potoczy sie tak:
      Ty : Wiem o nalogu.
      ON: nie, w zyciu nie bralem, to byl tylko jeden raz, rekreacyjnie,
      itd...
      Ty: pokazujesz dowody
      ON: zuce to swinstwo, pojde na terapie, zrobie wszystko, blabla bla
      Ty: Ok, dam ci ostatnia szanse.
      On: Ok.
      Bedzie ok przez 2 dni, poczym klamstwa zaczna sie od poczatku.

      Po co Tobie to? Ty go nie zmienisz, decyzjia o przestaniu musi
      wziasc sie od niego. Czesto czlowiek musi spasc na dno aby sie
      odbic, a majac ciebie on nigdy na calkowite dno nie spadnie - wiec
      bedac z taka osoba robisz sobie i jemu krzywde.

      Co do jego rodziny.... mysle ze oni tak samo jak ty nie wplyna na
      niego. Na pewno kradnie od nich, napewno klamie. jezeli oni o tym
      jeszcze nie wiedza byc moze nie chca wiedziec.

      A jezeli jest dobrym klamca, to i tak ich oczaruje, a ciebie opisze
      jako zazdrosna suke ktora rzucil a teraz sie mscisz.
      • cafem Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 19:26
        Kurcze, skarpeta, Twoje historie to nie tylko pod hollywodzkie
        produkcje sensacyjne podpadaja, ale i pod paranoje:D
        • skarpetka_szara Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 19:58
          czy ja wiem.....

          dla mnie to nic nadzwyczajnego. Wiem ze nalogowcy to najwspanialsi
          klamcy na swiecie, jezeli nie chca aby inni wiedzieli o
          ich "problemie".

          a ta dziewczyna o ktorej pisalam, na wielkim glodzie terroryzowala
          swojego przyjaciela ze wyda jego wielka tajemnice jezeli jej nie da
          na dzialke, rowniez sprzedala swoje cialo nie raz, nabawila sie
          choroby - o niej to dopiero mozna film krecic. Mi nie mogla nic
          zrobic bo zylam za daleko. PS: wyszla z nalogu po 15 latach.

          A co do tego kolesia, to moze teraz tylko jest agresywny i
          doprowadza swoja dziewczyne do placzu, ale pomysl za rok, dwa, jak
          on bedzie sie zachowywal gdy nalug sie poglebi, on straci dochod,
          bo rodzina sie odetnie, z pracy go wyrzuca, a cpac bedzie musial.
          Caly ciezar przeniesie sie na autorke watku. Trzeba teraz sie
          odciac, aby zapomnial o niej.
          • cafem Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 20:20
            Nawet nie wiesz do konca, czy facet jest w ogole uzaleznioniony...
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 21:11
              > Nawet nie wiesz do konca, czy facet jest w ogole uzaleznioniony...

              Och, na bank uzależniony. I chorą babcię codziennie okrada. A jego dealerzy to
              zawodowi mordercy, a o tym wszystkim udało sie dowiedzieć w wyniku przejrzenia
              zawartości telefonu.
              Jasne...
              • cafem Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 21:23
                Probowanie narkotykow jednak ma swoje zalety;)

                Przynajmniej widzi sie swiat jakim jest, a nie oczyma strachu
                wyobrazni:D
                • skarpetka_szara Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 23:04
                  Ale ja autorce nie wmawiam ze jej chlopak to cpun. Ona sama do
                  tego doszla, a ja jej tylko odpowiadam na podane mi fakty.

                  Eksperymentowanie to jedno, ale ciagle branie narkotykow to powazny
                  problem. I nie mowie tu o sporadycznym paleniu marysi.
              • jedzoslaw Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 23:21
                > Och, na bank uzależniony. I chorą babcię codziennie okrada. A jego dealerzy to
                > zawodowi mordercy, a o tym wszystkim udało sie dowiedzieć w wyniku przejrzenia
                > zawartości telefonu.
                > Jasne...

                Uważasz, że należy czekać na to, aż się uzależni?
                • maqmba_mamba Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 23:30
                  jedzoslaw napisał:
                  >
                  > Uważasz, że należy czekać na to, aż się uzależni?
                  >

                  Najwyraźniej tak uważa. Najbardziej szokujące było dla mnie to co powiedział w
                  tym wątku s.p.7. To ja wyszłam na złą, która chce zostawić chłopaka narkomana,
                  który bez mojej miłości sobie nie poradzi a która ja jestem egoistyczną wiedźmą
                  myśląca tylko o swojej dupie. Masakra. Niemniej ja nie zamierzam czekać. Jeśli
                  chłopak to rzuci, porzuci to towarzystwo, tym lepiej dla niego. Jednak z jego
                  smsów wywnioskowałam, że on musi to robić. Często używał takiego słowa. Ale jak
                  się chce, to się znajdzie sposób na wszystko. Nie ma rzeczy niemożliwych. Niech
                  sobie radzi i tego mu życzę. Ale beze mnie. Bo tak czy inaczej. Oszukał mnie,
                  grał jak zawodowy aktor, zaufania mojego nie odbuduje, bo nie uwierzę juz w
                  żadne jego słowo.
                  • cafem Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 23:38
                    Straszna z Ciebie histeryczka.
                    Oboje byliscie siebie warci. Jedno niegojrzale wmocjonalnie, drugie
                    jeszcze bardziej.
                    Rzuc go w cholere i zabierz sie za prace nad wlasnym charakterem, bo
                    inaczej kolejnym razem tez lepiej nie trafisz:/
                    • maqmba_mamba Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 23:52
                      Co konkretnie z moim charakterem nie tak? Jeśli mam rozpocząć pracę to
                      chciałabym wiedzieć.
          • maqmba_mamba Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 21:37
            On rzucił pracę, teraz sprzedaje samochód...
            • jedzoslaw Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 22:00
              maqmba_mamba napisała:

              > On rzucił pracę, teraz sprzedaje samochód...

              Tłumaczył, dlaczego rzucił pracę?
              • maqmba_mamba Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 22:42
                Oczywiście. Mówił, że go tam wykorzystują, że ma dosyć. Po prostu nie przedłużył
                z nimi umowy. W sumie to może być prawda, że miał ciężko, bo na jego stanowisko
                zatrudnili dwie osoby. Te osoby zrezygnowały po miesiącu. Wcześniej wiec robił
                za dwie osoby. Ale i pieniądze miał z tego niezłe. Samochód zaś sprzedaje, bo za
                dużo pali.
                • maqmba_mamba Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 22:43
                  cd.... Mówił, ze stać go na coś lepszego. Cały czas rozsyła CV. Dzwonią do niego
                  z propozycjami. W pn był na rozmowie, mówił że w czwartek jedzie na szkolenie,
                  nie wiem na ile, bo we wt ostatni raz się kontaktowaliśmy. Postanowiłam sobie,
                  że jeśli do poniedziałku się nie odezwie, zadzwonię i umówię się z nim na
                  rozmowę w jakimś neutralnym miejscu i powiem wszystko.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 23:36
      Tak patrzę na ten wątek i tak sobie myślę że jakbym taką wkurzającą dziewczynę z
      jakimś dziwnym kompleksem uzdrowiciela świata miał to też bym się z kumplami
      wieczorami umawiał żeby coś zapalić bo na trzeźwo się nie da...
      • maqmba_mamba Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 20.05.10, 23:40
        Hmmm... Ciekawe spostrzeżenie. Po czym wnosisz? Czym Cię wkurzam i czym objawia
        się mój kompleks? Konkretnie.
        Ach, czyli to moja wina, że on ćpa. Powinnam czuć się za to odpowiedzialna i
        ponieść surową karę. Ok.
    • piekna.i.wyrafinowana Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 21.05.10, 10:11
      nie kazdy kto cpa jest cpunem, tak samo jak nie kazdy co pije jest alkoholikiem...
      bardzo duzo do czynienia mialam z takim towarzystwem, sama takze nie stroniłam i
      szczerze napiszę po latach (około 7-8) każdy się ustatkował, zaprzestał
      dorósł... wpadło dwóch (żyją ćpają nadal, nie pracują, margines znaczy sie) z
      około znanej mi 40...

      piszesz jak dziecko, widac, ze absolutnie nie masz pojecia o temacie w szkole
      nauczyli ze jak narkotyki to od razu dworzec, ale nie jest tak, narkotyki to
      zabawa tak jak i alkohol, nie uzależniają po jednej dawce, niektórych nie
      uzależniają wcale, jak alkohol i inne używki...

      co do miłości kiepska ta Twoja milosć, skoro poprzez fakt dowiedzenia się o
      rzekomej narkomanii miłość się skończyła, milosci nigdy nie bylo!!!

      oszukanie to inna sprawa, o ile znasz fakty, widziałaś, czytałaś, nie z wieści
      gminnej.

      z narkotykami nie robiłabym nic, jak bedzie chcial to nadal bedzie bral, pod
      presja, bedzie go ciagnelo bardziej

      za kłamstwo kopnełabym go w dupe i tylko za kłamstwo
      • maqmba_mamba Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 21.05.10, 10:24
        Piszesz ustatkował... Ale kiedy? On ma 27 lat - chyba trochę za późno na taką
        "zabawę". Niewinne popalanie marihuany w liceum, bo presja otoczenia - ok,
        ludzie dorastają, wraca im rozum. Ale 27-letni mężczyzna, mający za sobą 6letni
        związek, studia, dobrą pracę... bawiący się w takie coś...? Sorry, ale nie wierzę.

        Nie chodzi o to, że miłość się skończyła. To będzie przez jakiś czas we mnie
        tkwiła. Ale być z facetem, który mnie oszukuje? Bez sensu. Nie zaufałabym mu po
        raz drugi. Nie chciałabym takiego ojca dla swoich dzieci, wobec którego nie mam
        pewności, że mogę na niego liczyć. Mnie też chodzi o kłamstwo. A mówiąc o
        narkotykach i dziewczynach (choć z sms'ów nie wynikało że z nimi sypiał, ale
        mnie okłamywał, że nie kontaktuje się z jakimikolwiek) rozróżniam tylko
        konkretny rodzaj kłamstwa.
        • cafem Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 21.05.10, 10:33
          To mial ta dobra prace, czy beznadziejna?
          Zdecyduj sie, bo raz faceta opisujesz jako kompletny margines, a za
          chwile w samych superlatywach:D
          • maqmba_mamba Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 21.05.10, 11:01
            Przeczytaj uważnie raz jeszcze co wcześniej pisałam o jego pracy.Praca była
            dobrze płatna. On ją rzucił tłumacząc się, ze go tam wykorzystują i ma dosyć.
        • piekna.i.wyrafinowana Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 21.05.10, 11:30
          na taka zabawe nigdy nie za późno, tym bardziej ze wczesniej na taka zabawe nie
          bylo czasu... np. kiedyś trzeba pożyć:)
          skoro zaczal w wieku 27 lat lub okolo to zapewne to tylko zabawa najwięcej
          uzaleznien ma swoj poczatek w wieku dorastania, lub wkrótce po nim
          • maqmba_mamba Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 21.05.10, 11:34
            nie mam pojęcia od kiedy zaczął, ale na pewno w czasach liceum, bo tych kumpli
            zna nie od dziś.
            • piekna.i.wyrafinowana Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 21.05.10, 11:35
              a ile czasu jestescie razem?
              • cafem Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 21.05.10, 11:42
                2 miesiace:D
                • piekna.i.wyrafinowana Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 21.05.10, 11:45
                  aaa to od cholery,... no ta to juz milosc rozkwitła i w ogole... dzieci
                  • cafem Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 21.05.10, 11:51
                    Przeciez opowiadal jej, jak ja kocha:D
                    • maqmba_mamba Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 21.05.10, 14:23
                      Dobrze się bawisz?
                • maqmba_mamba Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 21.05.10, 14:12
                  3 miesiące.
      • jedzoslaw Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 21.05.10, 10:30
        piekna.i.wyrafinowana napisała:

        > nie kazdy kto cpa jest cpunem, tak samo jak nie kazdy co pije jest alkoholikiem
        > ...
        > bardzo duzo do czynienia mialam z takim towarzystwem, sama takze nie stroniłam
        > i
        > szczerze napiszę po latach (około 7-8) każdy się ustatkował, zaprzestał
        > dorósł... wpadło dwóch (żyją ćpają nadal, nie pracują, margines znaczy sie) z
        > około znanej mi 40...

        Zależy jeszcze JAKIE to narkotyki. Jeśli ktoś pali zioło i niczego więcej nie
        próbuje to może się nie uzależnić i dożyć sędziwego wieku. Gorzej jednak, jeśli
        ten facet zacznie brać coś innego i mocniejszego... Wtedy zacznie się jazda.
        Jasne, że nie każdy uzależnia się po jednej dawce. Ale z tego, co czytamy to ten
        koleś regularnie coś bierze i to środki coraz to inne. Czyli eksperymentuje.
        Kwestią czasu jest zatem, kiedy trafi na coś mocniejszego i wpadnie już na poważnie.
        • cafem Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 21.05.10, 10:34
          No i? Ja tez eksperymentowalam i co? Zyje, nie cpam, mam swietna
          prace, uprawiam sporty i mam sie dobrze;)
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 21.05.10, 10:49
            cafem napisała:

            > No i? Ja tez eksperymentowalam i co? Zyje, nie cpam, mam swietna
            > prace, uprawiam sporty i mam sie dobrze;)

            Ale sama piszesz że teraz nie tkniesz narkotyków nawet jak będą dawać za darmo.
            Czyli to doświadczenie nie było tak do końca bezbolesne i bez konsekwencji.
            • cafem Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 21.05.10, 10:54
              Nie, nie;)
              Nie tkne nie dlatego, ze sie boje, ze bede chciala wiecej, tylko od
              pewnego czasu za bardzo szanuje swoj organizm, by mu trucizn tego typu
              dostarczac;)
              • maqmba_mamba Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 21.05.10, 11:03
                Noooo, on też szanuje. Leków nawet nie bierze, jak jest chory, bo nie będzie się
                faszerować chemią... :] Echh....:/
          • jedzoslaw Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 21.05.10, 11:20
            cafem napisała:

            > No i? Ja tez eksperymentowalam i co? Zyje, nie cpam, mam swietna
            > prace, uprawiam sporty i mam sie dobrze;)

            To Tobie się udało. Kwestia odporności psychicznej, fizycznej, charakteru no i
            czasu trwania owych eksperymentów. Także składu stosowanych używek. Ale nie
            każdy ma tyle szczęścia.
            • cafem Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 21.05.10, 11:50
              Skoro masz wieksze doswiadczenie w tym temacie, niech Ci bedzie:D
              • jedzoslaw Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 21.05.10, 12:05
                cafem napisała:

                > Skoro masz wieksze doswiadczenie w tym temacie, niech Ci bedzie:D

                Nie mam większego, ale wiem o takich, którzy nie mieli tyle szczęścia, co Ty.
                • cafem Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 21.05.10, 12:48
                  Pojedyncze egzemplarze z marginesu wszedzie znajdziesz. Tez takich
                  znam.
                  Jednak wiekszosc wychodzi z takich eksperymnentow bez szwanku.
                  • piekna.i.wyrafinowana Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 21.05.10, 15:45
                    > Jednak wiekszosc wychodzi z takich eksperymnentow bez szwanku.

                    ooo wlasnie to!!!
                    dlatego najlepsi terapeuci to osoby majace w przeszlosci przygody z narkotykami....

                    a swoja droga, pamietam (za czasu pracy w monarze- przymusowej:)) jedną
                    terapeutkę- kobieta posiadała wiedze książkową w sumie fajna babka, z tymze
                    przyszedl do niej chlopak naspidowany, ślipie mu z gał wyłaziły źrenice na całe
                    oczy, niespokojny, palce skubiący itd... no i babka nie wieddziała o co chodzi,
                    hehe a najśmieszniejsze to ze tlumaczyla mu jak wygladaja ludzie na narkotykach
                    min na fecie:/
            • piekna.i.wyrafinowana Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 21.05.10, 15:40
              slabi ludzie uzaleznia sie od wszytskiego, jesli ktos jest wychowywany w
              patologicznej rodzinie gdzie alkohol jest na porządku dziennym problemem dla
              niego nie bedzie uzależnić się, jednak ten co się uzależni to jeden na
              trzydziestu (z tych co biorą w miare intensywnie)

              byłam po obydwu stronach, przez Ciebie nazwana zostałabym ongiś ćpunem,
              pomagałam także w monarze w ramach tzw pracy za free i tu się dopiero dostrzega
              różnicę... kiedy bierze się udział, a również się obserwuje... a nie swe teorie
              opiera na ksiazkach z czasu uwielbienia kompotu:)

              ale napisze Ci jak to jest, otóż grupa wielu znajomych z liceum później wspólne
              lub oddzielne studia, narkotyzowanie się- czeste około 6-8 lat tylko w ramach
              zabawy aczkolwiek są ciągi są zjebki, ale generalnie zabawa, nic więcej, ktoś
              się ustatkuje, kończy i tak z około 38 osobami, dwoje z tej czterdziestki, cpa
              nadal nie może stworzyć związku ale w gre wchodzi już dawanie w żyłe,
              co do monaru, praktycznie każdy kto tam przychodzi to człowiek który nie potrafi
              przestać, przychodzi albo z własnej woli- wtedy już czuje problem i ma motywacje
              by z tego wyjść, bądź przychodzi na życzenie kogoś, wtedy jest to kilka spotkań
              i koniec, człowiek wraca do swego życia.
              I wiesz co się okazuje ci co na prawdę mają problem pochodzą z rodzin z
              problemami, zgodnie z zasada problem rodzi problem... jednak ci co maja problem
              jest to jedynie niecałe 10% wszystkich biorących (przypuszczlnie), analogicznie
              5% pijących ma problem...

              to nie kwestia szczescia, a wychowania
        • piekna.i.wyrafinowana Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 21.05.10, 11:27
          uwierz ja i moi znajomi o ktorych pisalam mieli do czynienia z troche
          mocniejszymi narkotykami niz trawa...
          trawy w ogole nie zaliczam do narkotyków:)

          dla mnie to wszytsko to sa stereotypy... narkotyki sa taaaaakie straszne, raz
          wezmiesz bedziesz chcial drugi, ten przed szkola w kolorowych okularach to
          diler, kobiety sprzedaja sie za dzialke... klimat "my dzieci z dworca zoo"

          heroina dzis nie jest w modzie, spolecznstwo bioracych niszczy brauniarzy wiec
          jesli ktos nie bierze to sam z siebie lub pod wplywem nie wezmie (z drobnymi
          wyjatkami), koks- trzeba miec mnóstwo kasy bo w sumie sprzet obecnie slaby i
          czesto poprawiac trzeba,
          piguły, jak dla mnie niech bierze toc to lekarstwa:/ dzis slabe i brac na co
          dzien tez sie nie da bo jak przyglup sie wyglada ze szczekosciskiem... kwas-
          samo zdrowie:) hehe nie wchodzi w metabolizm i przedawkowac sie nie da, a i
          nudzi sie szybko... zostaje (z tych popularniejszych) feta... o ile wciagana, za
          pewne sie znudzi bo kilku latach, po kablach no z tym gorzej ale do takich
          hardkorowych rozwiazan malo kto dochodzi,
          reasumujac zazwyczaj przeszaleje- przestanie i po krzyku
          slyszalam tak...
    • nie_poskromiona Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 21.05.10, 14:31
      A nie boisz się,że w szale głodu zrobi Ci krzywdę? Każ mu zgłosić się do
      najbliższego monaru i powiedz,że jak tego nie zrobi i nie zacznie leczenia to z
      Wami koniec.
      • maqmba_mamba Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 21.05.10, 14:34
        Ale z nami koniec bez względu na to czy zacznie leczenie czy nie! Nie czytałaś
        dokładnie tego co napisałam.
      • piekna.i.wyrafinowana Re: Mój chłopak okazał się ćpunem 21.05.10, 15:58
        w szale glodu, haha dobre
        ale w sumie racja jak tak trzy tygodnie np nic nie je to w szale glodu jeszcze
        gotów ją zjeść:/

        strzeż się więc kobieto
    • maqmba_mamba Już wie, że wiem.. 21.05.10, 14:32
      Powiedzialam, że chcę się z nim spotkać i rozstać jak dorośli ludzie i pogadać.
      Wpadł w szał, wydzwaniał co chwilę. Nie odbierałam, bałam się, że powie jakąś
      groźbę. Nie mam opcji nagrywania rozmów. Miałam nadzieję, że wymknie mu się w
      eskach. Pisał, że jestem taka sama jak wszystkie, że przegięłam, że jestem
      świnią, że pewnie mam już pocieszyciela i takie tam rzeczy. Próbował wejść mi na
      uczucia. Powiedziałam, żeby zadecydował czy bardziej opłaca się mu ze mną
      spotkać czy nie i dał znać. Widząc moją konsekwencję, szybko podjął decyzję.
      Spotkam się z nim w neutralnym miejscu. Mam nadzieję, że do jutra się uspokoi,
      wyciszy emocje, przemyśli wszystko...
      • cafem Re: Już wie, że wiem.. 21.05.10, 14:39
        A taki byl zakochany i dobrze ulozony;)
        Tajniakow z policji wezwij, bo jeszcze cos ci sie stanie. I oczywiscie
        dyktafon niezbedny!
        • maqmba_mamba Re: Już wie, że wiem.. 21.05.10, 14:50
          cafem napisała:

          > A taki byl zakochany i dobrze ulozony;)
          > Tajniakow z policji wezwij, bo jeszcze cos ci sie stanie. I oczywiscie
          dyktafon niezbedny!

          No co Ty jeszcze mu życie zniszczę, dowiedzą się o tym jego mama i babcie i
          wymyślą mu jakieś terapie uzależnień i na zawsze będzie spalony w ich oczach...
          I co to będzie. Walić moje bezpieczeństwo.
          • skarpetka_szara Re: Już wie, że wiem.. 21.05.10, 17:42
            Pewnie juz cpa "na pocieszenie", bo przeciez taki zdenerwowany...
            (ironia)
      • cafem Re: Już wie, że wiem.. 21.05.10, 18:20
        > Powiedzialam, że chcę się z nim spotkać i rozstać jak dorośli
        ludzie i pogadać.
        > Wpadł w szał, wydzwaniał co chwilę. Nie odbierałam, bałam się, że
        powie jakąś
        > groźbę. Nie mam opcji nagrywania rozmów. Miałam nadzieję, że
        wymknie mu się w
        > eskach.

        Ty masz naprawde nierowno pod deklem.
        Na poczatku bylo mi Cie jeszcze szkoda... Teraz to mi chyba bardziej
        szkoda jego:D
        • edytka8080 Re: Już wie, że wiem.. 22.05.10, 21:30
          miałas się z kim zadać ty jesteś głupsza niż on swój na swojego trafił
    • maqmba_mamba Jestem po rozmowie z nim.... 23.05.10, 13:26
      Spotkałam się z nim. Jako miejsce spotkania podałam lokal, w którym siedziały
      moje koleżanki. Powiedział: ja do żadnego lokalu nie wchodzę, powiedz gdzie mam
      po Ciebie podjechać. Ja powiedzialam: ja do żadnego samochodu nie wchodzę...
      Spotkaliśmy się w tym lokalu. Oczywiście był spłukany, nie zamówił nic, bo nie
      miał kasy. On uważa, że mam informatora, że w ich towarzystwie jest jakiś
      zdrajca, on ich ostrzegł i będą szukać tego donosiciela. Że jeśli oni wpadną, to
      wpadnie od razu i on. Pytałam co zamierza zrobić ze swoim problemem, powiedział,
      ze on już wie, szantażował mnie samobójstwem, odjechal z piskiem opon... Za
      chwilę dzwoni, żebym wyszła przed lokal, bo on tam nie wejdzie bo jest
      zapłakany. Znowu chciał, żebym weszla do samochodu. Błagał, zebym nie mowiła
      jego rodzinie, błagal, żebym do niego wrócila, żebym mu pomogła, że on się dla
      mnie zmieni. Później znowu szantaż samobójstwem, potem pytanie czy nie spędzę z
      nim wieczoru, czy jak się zmieni to do niego wrócę... Odjechał, powiedział
      żegnaj, dzwonił w trakcie jazdy zapłakany, mówił, że mnie kocha... Bałam się, że
      coś sobie zrobi. Jednak wieczorem zadzwonił, spokojnie, mówił ze rozmawial z
      mamą, że powiedział jej, że z nim zerwałam, bo mnie oszukiwał i ma problem z
      narkotykami. Powiedział,że jedzie do matki zagranicę. Wczoraj pewnie
      odpowiadałam na wszystkie jego blagania przecząco...Byłam zadziwiająco twarda...
      Dziś nachodzą mnie głupie myśli czy nie dać mu szansy, jednak karcę się za każdą
      taką myśl....
      :(
      • cafem Re: Jestem po rozmowie z nim.... 23.05.10, 13:30
        No coooo Tyyyyyy?
        I nic ci nie zrobil?? A dyktafon mialas?
        :D


        Ps. W polowe nie wierze.
        • maqmba_mamba Re: Jestem po rozmowie z nim.... 23.05.10, 13:32
          On nie,ale skoro jego "kumple" mają teraz główny problem, aby znaleźć
          donosiciela, który ich zdradził, to... wiadomo gdzie będą celować....

          Nie miałam dyktafonu.

          W co nie wierzysz konkretnie? W tę historię, czy w jego obietnice i błagania?
Pełna wersja