maqmba_mamba
20.05.10, 10:12
Na wstępie zaznaczę od razu, że nie jestem idiotką, która zamierza go w
związku z tym wspierać i godzić się z faktem, że narkotyki są ważniejsze ode
mnie a on na pewno się zmieni, dzięki mojej miłości. Żeby było jasne: nie
jestem masochistką i nie zamierzam w tym tkwić, ale jestem człowiekiem i czuję
potrzebę zrzucenia z siebie tej odpowiedzialności i ewentualnych wyrzutów
sumienia, że wiedziałam a nie zrobiłam nic, by dać mu szansę z tego wyjść. Co
mam na myśli?
Otóż zastanawiam się, czy jest sens powiadamiać jego rodzinę o tym fakcie. On
mieszka ze schorowaną babcią, w mieście którym mieszka są jeszcze dwie siostry
jego matki, jego matka zaś siedzi od paru lat za granicą. Myślałam, żeby
zacząć od matki, niech się zajmie synkiem. Ale chyba lepszym pomysłem będzie
celowanie w ciotkę, jeśli ona zechce przekaże problem swojej siostrze.
On jeszcze nie wie że wiem, bo absolutnie nie wiem jak mu o tym powiedzieć.
Przeczuwa coś, ale pewnie sam nie wie co. Zauważył zmianę mojego stosunku do
niego, nie ma już kochanie, kocham Cię, czułości na dobranoc i innych zwrotów
zarezerwowanych tylko dla niego. Od momentu, gdy się o tym dowiedziałam, nie
spotkaliśmy się. Gdy dzwonił normalnie z nim rozmawiam, pytam co tam u niego,
ale bez czułych słów, bez pytań o spotkanie. Już nawet zaczęłam się
zastanawiać, czy może lepiej aby to się rozeszło po kościach, aby myślał, że
odsunęłam się od niego, bo przestałam go kochać, bo znalazłam innego... Boję
się, że może przeszkadzać mu ta moja wiedza, że może będzie mnie szantażował,
abym siedziała cicho... Teraz już widzę wszystko wyraźnie. Jego agresję, gdy
był na tzw. zjeździe, głodzie, czy jak to tam się zwie. Gdy spotykaliśmy się
następnego dnia, po tym jak się naćpał, był do rany przyłóż, ale gdy
spędzaliśmy ze sobą kilka dni, podczas których nie mógł nic wziąć, był nie do
wytrzymania, wyżywał się na mnie, krzyczał, często przez niego płakałam...
To nie jest jedyny problem, ponieważ dochodzi do tego, że pisywał z innymi
dziewczynami, nalegał na spotkania, itd. No i kłamstwa. Mnie mówił, że kładzie
się już do łóżka, tymczasem umawiał się z kolegami, aby szykowali coś dla
niego a on podjeżdża. Wiem jak nazywają się ci faceci. Są dealerami. Jeżdżą
wyje..banymi brykami. Powiem szczerze, że boję się trochę jego reakcji na tę
moją wiedzę, która wynika z przetrzepania jego telefonu... Żałuję teraz, że
nie zrobiłam tego wcześniej, ale po prostu było to dla mnie nie do pomyślenia,
choć wiele razy miałam okazję. Jednak dał mi powód: okłamał mnie, że nie
kontaktuje się z taką jedną, a wiedziałam, że to kłamstwo. Chciałam więc
sprawdzić przede wszystkim to. Oczywiście kontaktuje się i w dodatku używa
wobec niej takich słów, jak kochanie, kotku. Prosi od koleżanek o numery do
ich koleżanek, aby się z nimi umówić.
Pogubiłam się trochę, dlatego pytam tutaj. Pytałam moich przyjaciół, każdy
radzi mi coś innego i naprawdę nie wiem co z tym faktem zrobić. Posłucham
chętnie Waszych, nawet sprzecznych ze sobą, odpowiedzi.