rzeka.chaosu
20.05.10, 12:11
Od razu zapytam WTTM?
Czyli jak kupowałam opalarkę:
Wyciągnęłam samca rano z domu (zły był, bo spieszył się do pracy). Stoimy w sklepie i ja tłumaczę sprzedawcy co chcę (co ja! chcę). A ten pokazuje te opalarki, nie mnie (chociaz ja! chciałam zobaczyć) tylko samcowi (on się nie zna, nie obchodzi go to).
Ogólnie wyglądało to tak, że ja mówiłam do sprzedawcy, sprzedawca mówił do mena, a men przecierał oczy z niewyspania i modlił się, żeby już iść.
Gdyby pan sprzedawca nie był taki miły to bym mu zasunęła czymś tępym miedzy oczy!
A mogłam iść sama… Wrrr… Chociaż wtedy pewnie by mi nie sprzedał, żebym się czasem nie poparzyła.
W każdym razie: opalarkę już mam ;P
Ciekawe jak to wyglądało ze strony sprzedawcy: przyszedł niemowa z jakąś dziewoją, więc trzeba mu podwójnie pomóc, a ją ignorować, bo i tak się nie zna?