sid.leniwiec
23.05.10, 10:12
Imprezowanie coraz mniej mnie bawi, a właściwie przestaje być mi potrzebne do
życia. Takie imprezy tańczone do rana to już w ogóle, ale nawet wieczorne
kilka godzin w knajpie nad piwem czy drinkami, gdzieś tak do 1 w nocy, zaczyna
wydawać mi się nudne. Za to popołudniowe kawki czy drinki, najlepiej przy
stoliczku ogródkowym, bądź posiadówki w plenerze przy prowiancie, albo
wylegiwanie się w ogrodzie, owszem. To już TEN wiek?;)