oltynka1
05.03.04, 15:14
Mam już dosyć mojej pracy!!! Co z tego, że daje całkiem ładne jak na moje
miasto (35 tys. mieszkańców) pieniądze, co z tego,że udaje mi się czerpać z
niej czasami satysfakcję, jeśli i tak zawsze znajdzie się ktoś kto potrafi
tak "w czynie społecznym" tą sielankę zamienić w koszmar. Czy u Was też
trzeba ogromnie uważać na to co i do kogo się mówi nawet na swój temat?
Przykład: mówię, że jestem zmęczona, bo się dzisiaj nie wyspałam, bo wczoraj
byłam w kinie, po czym za godzinę dowiaduję się, że bezpodstawnie narzekam
na pracę i przeze mnie innym odbiorą nadgodziny. Wiem, że zawsze zdarzają się
jakieś nieporozumienia, to całkiem normalne, gdy gracuje się w grupie ! Ale
czy tego nie można wyjaśnić od razu tylko trzeba za plecami tworzyć jakieś
legendy? Nienawidzę tych uśmiechniętych, "życzliwych" buziek, które
wydłubałyby Ci oczy bo masz więcej nadgodzin (płatnych) i jesteś młodsza. Z
pracy przychodzę codziennie psychicznie wykończona, wiem, wiem, nie trzeba
się przejmować wszystkim co inni powiedzą. Ale jeśli co jakiś czas ktoś
tworzy jakieś bzdurne rewelacyjki? Zwariować można. Z boku wszystko wygląda
tak grzecznie i harmonijnie, a w środku chodzi tylko o pięniądze, z którymi
przegrywa prawie każdy bardziej ludzki odruch. Wrrrr!
Czy to tylko u mnie tak to wygląda? Czy też wszędzie jest to regułą?
Pozdrawiam, ufff trochę mi odpuściło...
Ola
--------