agnes997
24.05.10, 22:27
od kilku miesięcy jestem w życiowej niemocy.W moim 11 letnim związku nie ma
już dawno chemii. Próbowaliśmy ją odzyskać, no ale nie oszukujmy się - nie ma
już fascynacji, radości, pożądania co dawało napęd życiowy do działania. Nie
mam zamiaru się rozwodzić. Potrzebujemy siebie, mamy dziecko i tak sobie
żyjemy bez entuzjazmu. Nawet realizujemy jakieś tam wspólne plany, ale to nie
daje kopa życiowego. Generalnie coraz częściej łapię się na tym, że
zazdroszczę znajomym nie nowych domów,stanowiska, pasji itp. tylko na nowo
przeżywanych emocji, miłości, randek, namiętności. Ludziom się rozpadają
związki a ja zazdroszczę tego, że przed nimi nieznane... Ja jakoś nie mogę
uwierzyć, że mnie coś jeszcze w życiu zaskoczy pozytywnie... Bo niby co...
Jakieś dobra materialne? Sukcesy dzieci?
Wyjeżdżam czasem na wakacje, ale nie ma w nich tych emocji... chodzę do kina ,
czasem na imprezy, czasem w pracy zabłysnę...ale motyli w brzuchu nie mam..
Czym zastąpić skończoną chemię? Co jeszcze daje emocjonalnego kopa do
życia?Czy moje życie się za bardzo ustatkowało? Zbyt szybko?
Szczerze to często nie chce mi się iść na imprezę z mężem...bo nie ma miedzy
nami chemii... wszyscy się przytulają, ekscytują , a my siedzimy i patrzymy..
robi się sztywno..no i brak emocji...
Co mogę robić w życiu by zastąpić ten brak...i znów być szczęśliwa?