imfallen
26.05.10, 16:35
Witam, problem mam dosc nietypowy ;)
i NIE jest to żadna prowokacja czy wymyslony temat... na prawde mam
taki problem
Poznałam fantastycznego faceta, jakby szytego na miarę dla mnie: te
same poglądy, zainteresowania, podobne doświadczenia i uczucie które
wybuchło jak supernova... od 2 miesięcy mieszkamy razem, no i
właśnie, tu pojawia się problem. Może dla niektorych będzie to
problem 'z dupy' ale dla mnie to bardzo poważna sprawa... moj facet
bardzo, bardzo dobrze zarabia, na tyle dobrze, że ja nie musze
pracować i na wszystko nas stać. On ciągle powtarza, że nie muszę
pracowac, bo wystarczy nam jego pensja, a nawet że wolalby żebym nie
pracowala i spedzala czas tylko z nim- dodam ze glownie pracuje w
domu. Ale mnie to STRASZNIE męczy, to że za każdym razem na zakupach
on płaci, niby mogę kupowac wszystko co chcę, ale zawsze przy
zakupach strasznie mi wstyd kupic cokolwiek dla siebie... najgorsze
ze skonczyly mi się moje własne pieniądze i nie mam przy sobie
grosza, ktory moglabym wydac bez jego wiedzy, niedlugo dojdzie do
tego, że będę musiala poprosic go (!) o pieniądze na podstawowe
sprawy, bilet do domu, prezent dla matki czy przyslowiowe buty...
nie przeżyję tego. Przylapalam sie na tym że zaczęłam oszczędzac
kosmetyki, ktorych nie da sie wziac z polki np w markecie, bo boję
się że ktorys sie skonczy i bede miala do wyboru: albo poprosic o
pieniądze albo obyc sie bez nich... z ciuchami to samo, poki co
moich mam calkiem sporo, ale co gdy zaczna sie zuzywac?
Tak wiem, najprosciej znalezc prace, ale 1. za kazdym razem jak
wspomne facetowi ze chcialabym pracowac on sie krzywi i robi dziwne
miny, 2. szukam mimo to i nikt nie chce mnie zatrudnic!!! pracy w
zawodzie/ bardziej ambitnej nie podejme bo brak mi praktyki, a gdy
probuję mniej ambitnie, odrzucają mnie ze względu na zbyt wysokie
wyksztalcenie- boja sie chyba ze uciekne jak tylko znajde cos
lepszego... Już naprawde strasznie mnie to męczy. On do tej pory
tylko raz sam zaproponowal mi ze da mi jakąś gotówkę: gdy szlam sama
do galerii, ale wtedy jeszcze mialam troche swojej kasy i grzecznie
podziękowalam... od tamtej pory nie proponuje, a ja po prostu
wstydzę się poprosic... nie wiem jak mam rozwiązac ten problem. Nie
wiem czemu pieniądze to dla mnie taki drażliwy temat... wiem, że on
naprawde nie ma z tym zupelnie problemu i dla niego to 100%
naturalna i normalna sytuacja ze on utrzymuje nas oboje... skoro
jestesmy razem, a jego stac... z drugiej strony ja nie wiedziec
czemu czuję się jak jakis pasożyt i najgorzej wnerwia mnie to, ze
dla niego pare tysięcy to zaden wydatek, a ja mam wielki problem
skąd skombinowac 15 zl na krem, bo po prostu nie mam takiej kwoty :
((( czy to nie idiotyczne? skąd ten głupi wstyd? jeszcze on widzi ze
cos jest nie tak, ze chodze smutna, a kiedy pyta wprost o co chodzi
ja wstydze sie przyznac, w czym problem... jeszcze do tego dojdzie
ze on zacznie sie zastanawiac o co mi chodzi i pomysli np ze jestem
z nim nieszczesliwa czy cos. ech, doradźcie coś bo ja nie mam głowy :
(