Problem z pieniędzmi w związku

26.05.10, 16:35

Witam, problem mam dosc nietypowy ;)
i NIE jest to żadna prowokacja czy wymyslony temat... na prawde mam
taki problem

Poznałam fantastycznego faceta, jakby szytego na miarę dla mnie: te
same poglądy, zainteresowania, podobne doświadczenia i uczucie które
wybuchło jak supernova... od 2 miesięcy mieszkamy razem, no i
właśnie, tu pojawia się problem. Może dla niektorych będzie to
problem 'z dupy' ale dla mnie to bardzo poważna sprawa... moj facet
bardzo, bardzo dobrze zarabia, na tyle dobrze, że ja nie musze
pracować i na wszystko nas stać. On ciągle powtarza, że nie muszę
pracowac, bo wystarczy nam jego pensja, a nawet że wolalby żebym nie
pracowala i spedzala czas tylko z nim- dodam ze glownie pracuje w
domu. Ale mnie to STRASZNIE męczy, to że za każdym razem na zakupach
on płaci, niby mogę kupowac wszystko co chcę, ale zawsze przy
zakupach strasznie mi wstyd kupic cokolwiek dla siebie... najgorsze
ze skonczyly mi się moje własne pieniądze i nie mam przy sobie
grosza, ktory moglabym wydac bez jego wiedzy, niedlugo dojdzie do
tego, że będę musiala poprosic go (!) o pieniądze na podstawowe
sprawy, bilet do domu, prezent dla matki czy przyslowiowe buty...
nie przeżyję tego. Przylapalam sie na tym że zaczęłam oszczędzac
kosmetyki, ktorych nie da sie wziac z polki np w markecie, bo boję
się że ktorys sie skonczy i bede miala do wyboru: albo poprosic o
pieniądze albo obyc sie bez nich... z ciuchami to samo, poki co
moich mam calkiem sporo, ale co gdy zaczna sie zuzywac?
Tak wiem, najprosciej znalezc prace, ale 1. za kazdym razem jak
wspomne facetowi ze chcialabym pracowac on sie krzywi i robi dziwne
miny, 2. szukam mimo to i nikt nie chce mnie zatrudnic!!! pracy w
zawodzie/ bardziej ambitnej nie podejme bo brak mi praktyki, a gdy
probuję mniej ambitnie, odrzucają mnie ze względu na zbyt wysokie
wyksztalcenie- boja sie chyba ze uciekne jak tylko znajde cos
lepszego... Już naprawde strasznie mnie to męczy. On do tej pory
tylko raz sam zaproponowal mi ze da mi jakąś gotówkę: gdy szlam sama
do galerii, ale wtedy jeszcze mialam troche swojej kasy i grzecznie
podziękowalam... od tamtej pory nie proponuje, a ja po prostu
wstydzę się poprosic... nie wiem jak mam rozwiązac ten problem. Nie
wiem czemu pieniądze to dla mnie taki drażliwy temat... wiem, że on
naprawde nie ma z tym zupelnie problemu i dla niego to 100%
naturalna i normalna sytuacja ze on utrzymuje nas oboje... skoro
jestesmy razem, a jego stac... z drugiej strony ja nie wiedziec
czemu czuję się jak jakis pasożyt i najgorzej wnerwia mnie to, ze
dla niego pare tysięcy to zaden wydatek, a ja mam wielki problem
skąd skombinowac 15 zl na krem, bo po prostu nie mam takiej kwoty :
((( czy to nie idiotyczne? skąd ten głupi wstyd? jeszcze on widzi ze
cos jest nie tak, ze chodze smutna, a kiedy pyta wprost o co chodzi
ja wstydze sie przyznac, w czym problem... jeszcze do tego dojdzie
ze on zacznie sie zastanawiac o co mi chodzi i pomysli np ze jestem
z nim nieszczesliwa czy cos. ech, doradźcie coś bo ja nie mam głowy :
(
    • ma_dre Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 16:43
      1. nie rezygnuj z niezaleznosci, potraktuj obecna sytuacje jako
      tymczasowa
      2. nie podaj na CV pelnego wyksztalcenia
      • 83kimi Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 16:53
        Może wykorzystaj sytuację i zrób jakieś praktyki/staż nawet za darmo? Albo zrób
        jakiś kurs językowy itp? Może wtedy będzie Ci łatwiej znaleźć pracę.
        Zdecydowanie powinnaś pracować, ale póki nic nie masz, nie zadręczaj się,
        przecież na pewno robisz coś w domu dla Was, gotujesz czy sprzątasz, więc jest
        to układ podobny do małżeńskiego.
        Jeszcze jedna kwestia - pracowałaś zanim zamieszkaliście razem?
        • imfallen Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 17:03
          Pewnie, wszystko robię w domu, sama nalegalam na to by odwolal np
          sprzątaczkę, więc jest to jakis uklad, z ktorego on jest zadowolony
          i ciągle to powtarza.

          On zostal wychowany w bardzo tradycyjnej rodzinie i dla niego to
          swoista norma, ze on pracuje, kobieta prowadzi dom. Dlatego tak
          niechętnie zapatruje się na moją prace, argumenty:

          1. i tak moja pensja nic szczegolnego nie wniesie w domowy budżet,
          nie oszukujmy sie
          2. strace tylko czas w pracy i na dojazdy a lepiej ten czas
          spędzilibysm razem, np wychodząc gdzies
          3. przeciez jak czegos potrzebuje to zawsze mogę sobie kupic i on
          nie bedzie mi robil zadnych wymowek...

          No tak, z jego punktu widzenia wszystko wygląda prosto i oczywiście

          Tylko ja mam problem, bo skonczylam 2 kierunki studiow i siedze w
          domu. Chociaz, nawet nie o ambicję mi chodzi, bo lubię gotowac czy
          zwyczajnie leniuchowac i nie mialabym z tym problemu. Zawsze moge
          pojsc na basen/ saune/ do fryzjera i pewnie niejedna chcialaby sie
          ze mną zamienic, ale mam ten cholerny problem z braniem od niego
          pieniędzy... i to jest moj wewnętrzny problem, blokada jakas.

          Odpowiadajac na pytanie nie, nigdy nie pracowalam, bo studiując
          dziennie i zaocznie jednoczesnie 1. nie mialabym jak, 2. nie
          musialam, więc i po co?

          Chcialam zrobic bezplatny staz i nawet dotalam oferte, facet mi to
          zablokowal bo
          1. wakacje i jak sie uwiąże na 3 miesiace to nigdzie nie pojedziemy,
          a ma w planach
          2. nie dosc ze nic nie zarobie i strace swoj czas to jeszcze i jego,
          bo edzie mnie musial wozic do centrum- nie mam prawka, a on nie
          wyobraza sobie ze moglabym sie 'tłuc autobusami czy metrem'

          No i spalone... jakies pomysly?
          • mahadeva Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 17:23
            wyglada na to, ze jestes dla niego przedmiotem, a nie
            samostanowiacym czlowiekiem, faceci miewaja takie apodyktyczne
            zapedy... on chce jechac na wakacje, a Ty chcesz miec staz -
            oczywiscie decyduje on, bo jest lepszy i madrzejszy... a Ty masz byc
            obok i pieknie wygaldac... niech sobie sam na te wakacje jedzie i
            pozwoli Ci sie rozwijac zawodowo (darmowe staze sa fajne, sama takie
            mialam)
            poza tym - dlaczego nie masz prawka, zrob! czy on Ci tego tez
            zabrania???
            wiele kobiet Ci zazdrosci? no ja moge sobie kupic nie tylko krem za
            15 zl, ale za 1500 i nie musze sie z tego przed nikim tlumaczyc!
            • imfallen Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 17:28
              Prawka po prostu jeszcze nie zrobilam, i on mnie nawet zachęca bym
              je zrobila, ba, nawet stwierdzil ze sam mnie zapisze na kurs i że da
              mi samochod, dla niego to wygodne, bo nie bedzie musial mnie
              wszędzie wozic. Tylko tu znowu problem, glupio mi ze on chce za ten
              kurs mi placic, dlatego się wykręcam. no. Dramat. Wiem że to
              nielogiczne ale nie potrafie sie przelamac jakos -.-
              • mahadeva Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 17:32
                poki nie masz kasy, niech zaplaci, ale gdy juz bedziesz pracowac -
                nie bedziesz musiala go o nic prosic
          • sweet_pink Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 17:25
            Niech Cię jeszcze złotym łańcuchem do kaloryfera przykuje.
            Dżizys aż tylko czekam kiedy napiszesz, że raz na miesiąc dostajesz po ryju
            żebyś znała swoje miejsce.
            1. Jak facet ma kasę to na urlop możecie jechać choćby w grudniu (cieplejsze
            rejony) i te 3 miesiące co będziesz na stażu może odczekać, korona mu z głowy
            nie spadnie. Ewentualnie niech sobie jedzie sam jak dla nie go urlop ważniejszy
            od twoich planów.
            2. Wytłumacz mu, że jeżdżenia autobusem się nie umiera.

            Czemu mu we wszystkim ustępujesz i robisz z siebie bezwolne ciele na litość??!!
      • kobieta1985 Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 16:56
        nie możesz się tak męczyć i chodzić jak struta, musicie pogadać i dojść do
        jakiegoś rozwiązania, a są dwa, albo puści cię do pracy albo zgodzisz się żyć za
        jego kasę. unikanie tego tematu popsuje relacje między wami a szkoda skoro
        dobrze wam się układa.
        • imfallen Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 17:08
          Wiem wlasnie!

          Nie chce zeby przez taki 'bzdet' popsul sie fajny związek i ja
          gneralnie nie mam nic przeciwko, żeby żyć za jego kasę, tylko mam tą
          głupią blokadę ktora nie pozwala mi przejsc z tym do porządku
          dziennego i życ normalnie. Jak o tym gadam ze znajomymi czy z matką
          to twierdzą, że wymyslam sobie problemy i niejedna by tak chciala :/
      • li_lah zanim spierniczysz sobie życie... 27.05.10, 14:16
        zanim spierniczysz sobie życie poczytaj może podobne historie
        forum.gazeta.pl/forum/w,16,112028566,112028566,czy_ktos_juz_dlugo_siedzi_w_domu_bez_pracy_.html?t=1274962120545

        ja rozumiem, że nie pracujesz i jest ci wygodnie, bo nie trzeba rano wstawać,
        męczyć się, stresować, ale wiedz, że dobrowolnie pakujesz się w więzienie.
    • cloclo80 Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 17:00
      Jeśli facet jest rozgarnięty wystarczy wspomnieć mu, że potrzebujesz pieniędzy z
      których nie będziesz musiała się rozliczać - czegoś w rodzaju pensji której nie
      masz. Zawsze możesz powiedzieć, że potrzebujesz forsy na intymności i kosmetyki
      i nie będziesz to niego latać po forsę np. na podpaski. Trzeba pogadać, bo
      możliwe, że nie wie jak u ciebie krucho z kasą, może się nie domyśla.

      Jeśli zaś robi mu przyjemność wymuszanie twoich próśb, kopnij go w dupę, bo
      zrobi zeszmaci cie na mokro.
      • imfallen Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 17:18
        Rozsądne. I o tym tez pomyslalam na początku. Nawet cośtam mu
        wspomnialam, ale jak pisalam, on po prostu NIE WIDZI z czym ja mam
        problem, bo dla niego to nie problem... więc chodzi mi o to jak go
        uswiadomic, zeby dotarło
        • mahadeva Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 17:25
          on nie rozumie w czym jest prablem? on spotyka sie z ludzmi w pracy,
          ma wyzwania i satysfakcje - a Ty masz siedziec w domu i tlumaczyc
          sie z kazdego wydatku? no wlasnie w tym jest problem!
          • imfallen Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 17:30
            Pracuje w domu i glownie w domu spędza czas.

            Ja do zajomych wychodze, wyjezdzam na swoje zloty i nie ma z tym
            problemu, on po prostu uwaza, ze moja praca jest nam do niczego ni
            potrzebna, bo kasy mamy dosc, a realizowac sie moge gdzie indziej...
            ot co.
            • mahadeva Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 17:36
              jest u nas taka dziewczyna, zaczynala od bezplatnych praktyk, ma
              tesciow z kasa, kilka lat po studiach, nigdy nie pracowala - czasem
              zachowuje sie jak klaun, po prostu brak jej doswiadczenia
              zawodowego... ok, trudno mi uwierzyc, ze mozna sie w pelni
              realizowac bez ciekawej pracy... sa takie rodzaje pracy, ktore sa
              naprawde bardzo interesujace - bardziej wciagaja niz pasje
              pozapracowe, nie pozbywaj sie tego...
              • imfallen Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 17:41
                Heh, może masz racje, do tego, paradoksalnie, chyba latwiej mi
                bedzie przekonać M do takiego stażu, jako mojej 'fanaberii' niż do
                tego ze naprawde potrzebuję pracy.
            • miss.yossarian Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 18:07
              imfallen napisała:

              > Pracuje w domu i glownie w domu spędza czas.
              >
              > Ja do zajomych wychodze, wyjezdzam na swoje zloty i nie ma z tym
              > problemu, on po prostu uwaza, ze moja praca jest nam do niczego ni
              > potrzebna,

              piękne, zwłaszcza w kontekście wspólnego mieszkania od 2 (słownie: dwóch) miesięcy.

              skoro tak dobrze wie czego ci potrzeba, to dlaczego sam nie przynosi ci
              podpasek, kosmetyków i ciuchów do domu? przecież tak by było lepiej, bo
              wyeliminowany zostałby element przepływu gotówki który tak ci uwiera.

              ja w ogóle nie rozumiem o co ci chodzi, chcesz być niezależna, czy tylko nie
              wiesz jak prosić o pieniądze tak żeby mieć namiastkę niezależności?
              • imfallen Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 18:26
                Praca zawodowa nie jest mi potrzebna. Mogę się realizowac na wiele
                innych sposobów. I nie widzę specjalnego problemu w tym ze ktos mnie
                utrzymuje, zwłaszcza że ma ten komfort i go stać. Problem mam
                techniczny z braniem/ proszeniem o pieniądze na tylko moje potrzeby.
                Myślę że jakaś np karta z limitem ktorej nikt by nie sprawdzal by to
                rozwiązała :P tylko jak to załatwić żeby wyszlo ze to nie ja proszę
                ale on sam na to wpadł :>
                • miss.yossarian Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 18:35
                  imfallen napisała:

                  > Praca zawodowa nie jest mi potrzebna. Mogę się realizowac na wiele
                  > innych sposobów. I nie widzę specjalnego problemu w tym ze ktos mnie
                  > utrzymuje, zwłaszcza że ma ten komfort i go stać. Problem mam
                  > techniczny z braniem/ proszeniem o pieniądze na tylko moje potrzeby.
                  > Myślę że jakaś np karta z limitem ktorej nikt by nie sprawdzal by to
                  > rozwiązała :P tylko jak to załatwić żeby wyszlo ze to nie ja proszę
                  > ale on sam na to wpadł :>

                  aaa no to nie wiem, kiepska jestem w telepatycznym wyciąganiu kasy od faceta
                • papapapa.poker.face Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 18:43
                  Cudnowna lekkomyślność :) Pomyśl o przyszlosci... Chcesz zostac
                  niewolnica proszaca swojego faceta o kieszonkowe jak wczesniej prosilas
                  swojego tate? Chcesz byc cwana, ale wolisz,by wszystko
                  siepoukladalo "cwanie" bez Twojej ingerencji :) Heheh. Wydaje sie chyba
                  Tobie, droga autorko, ze znalazlas ksiecia jak wczesniej ponoc zdarzylo
                  sie niejakiemu kopciuszkowi. I jestes w euforii, ze beda drogie
                  pachnidla, wyjazdy i szalowe fatalaszki. Tylko jak zachowac pozory?...
                  Wez sie zastanow nad tym, co Ci napisalam, bo sie jeszcze wpakujesz w
                  jakis kanal. Nie mozna miec ciastka i zjesc ciastka.

                  Znajoma mojej mamy prawie cale zycie nie pracowala (bogaty MĄŻ-
                  podkreslam, maż, nie kochanek), ale byla dupa salata i nie ustalila na
                  poczatku, ile ma wynosci jej kasa na waciki. W rezultacie tego udawala
                  przez wiele lat, ze kasy nie za bardzo potrzebuje, jednoczesnie
                  wsciekajac sie, ze musi sie o wszystko prosic meza (a sama doprowadzila
                  do takiej sytuacji...) Dlatego, jesli sie piszesz na takie uklady,
                  zadbaj o swoje bezpieczenstwo, bo Cie Twoj men kiedys przestanie
                  szanowac i bedziesz guzik z tego miala.

                  W ogole najlepsza jest NIEZALEZNOSC
                  Doradzam Ci jak ulozyc sytucje niejako z Twojej perspektywy
                • jop Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 22:47
                  O rany, wysęp od misia kartę do konta albo kredytówkę z dużym limitem i zapanuje
                  sielanka.

                  Tylko, pliiiiiz, nie wracaj na to forum za parę lat, żeby się wyżalić, jak misio
                  wymieni model na młodszy i wystawi Cię za drzwi z 10 zł w portfelu jak zepsuty
                  odkurzacz, a Twoje doświadczenie zawodowe będzie Cię predestynować wyłącznie do
                  pracy hostessy w Makro w stroju puchatego kurczaka. Naoglądałam się takich
                  sytuacji w RL tyle, że mnie mdli na widok kolejnej naiwnej, nawet wirtualnej.
            • papapapa.poker.face Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 18:23
              wiesz co, jak on chce Cie utrzymywać, a Ty nie masz nic przeciwko temu,
              to niech sie z Toba ozeni, bez spisywania intercyzy. Bedzie wtedy fair.
              Taki uklad, w ktorym jestescie w konkubinacie, a mezczyzna utrzymuje,
              to bardzo zle rozwiazanie. Staniesz sie "niewolnica Izaura" bez zadnych
              praw. Cos nie wyjdzie, rozejdziecie sie i co Ty wtedy co wpiszesz w CV?
              Lata malowania paznokci? :) TYLKO małżenstwo w takim wypadku. Niech
              pokaze, ze ma jaja, ze mozna mu zaufac.

              • imfallen Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 18:30
                Wydaje mi sie ze papier czy tez jego brak w tym przypadku niczego
                nie zmienia... zawsze mozna sie rozwieść- wiem to z autopsji ;)
                • majaa Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 19:04
                  Oczywiście, że rozejść można się zawsze, ale tu chodzi o pewien
                  rodzaj zabezpieczenia. Jak się po iluśtam latach rozejdziecie bez
                  ślubu, to zostaniesz "goła" i bez żadnego doświadczenia zawodowego.
                  Chcesz tak ryzykować?
                  • majaa Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 19:15
                    A co do oporów przed braniem od Twojego faceta pieniędzy - w końcu
                    przecież nie siedzisz całymi dniami rozwalona na kanapie, mieszkacie
                    razem, prowadzisz dom, gotujesz, sprzątasz itd. Skoro obojgu taki
                    układ pasuje, to ok, ale musisz mu uświadomić, że wprawdzie nie
                    pracujesz zawodowo, ale też, jak każdy, potrzebujesz trochę grosza
                    na swoje osobiste wydatki i źle się czujesz ciągle go o to prosząc.
                    Zaproponuj rozwiązanie, które najbardziej by Ci pasowało i
                    prawdopodobnie problem zniknie.
                • policjawkrainieczarow Re: Problem z pieniędzmi w związku 27.05.10, 20:51
                  imfallen napisała:

                  > Wydaje mi sie ze papier czy tez jego brak w tym przypadku niczego
                  > nie zmienia... zawsze mozna sie rozwieść- wiem to z autopsji ;)

                  sorry, ale jak na osobe dorosla po dwóch kierunkach studiow to jesteś albo
                  straszliwie głupia albo troll.
                  A co będzie, jak po kilku latach szczęśliwego pożycia pan wpadnie pod tramwaj i
                  go trafi szlag jasny a nieoczekiwany?

                  praca albo ślub.
            • skarpetka_szara Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 19:48
              A co TY uwazasz???

              Niby skonczylas studia, a mozgu swojego nie uzywasz. Nie masz
              wlasnego zdania?

              imfallen napisała:

              > Pracuje w domu i glownie w domu spędza czas.
              >
              > Ja do zajomych wychodze, wyjezdzam na swoje zloty i nie ma z tym
              > problemu, on po prostu uwaza, ze moja praca jest nam do
              niczego ni
              > potrzebna, bo kasy mamy dosc, a realizowac sie moge gdzie
              indziej...
              > ot co.
    • alpepe za długie 26.05.10, 17:03
      generalnie ziew, ale ciekawy jest ten wtręt jest bardzo interesujący:
      Przylapalam sie na tym że zaczęłam oszczędzac
      > kosmetyki, ktorych nie da sie wziac z polki np w markecie, bo boję
      > się że ktorys sie skonczy i bede miala do wyboru: albo poprosic o
      > pieniądze albo obyc sie bez nich... z ciuchami to samo, poki co
      > moich mam calkiem sporo, ale co gdy zaczna sie zuzywac?

      Czy masz tu na myśli kradzieże sklepowe?
      • imfallen Re: za długie 26.05.10, 17:06
        hehe, nie, oczywiscie. mam na mysli rzeczy, ktore po prostu mozna
        sobie wrzucic do koszyka razem z innymi, niejako 'przy okazji innych
        zakupow'

        I sorry ze dlugie ale chcialam dokladnie przedstawic sytuację :P
      • kobieta1985 Re: za długie 26.05.10, 17:07
        raczej jej chodziło o coś co musiał by zamówić i poprosić o kasę, np. Avon, tak
        ja to zrozumiałam :)
        • alpepe Re: za długie 26.05.10, 17:09
          adwokatom dziękujemy.
    • alpepe Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 17:10
      dobra, poradzę ci. Problem z d. wzięty, cloclo ci poradził.
    • mahadeva Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 17:17
      rzeczywiscie, Twoja historia moze sie wydawac nieprawdziwa w
      czasach, gdy kobiety zwykle pracuja, jesli nie musza siedziec w domu
      z dziecmi
      moim zdaniem, z wielu powodow, powinnas pojsc do pracy, sama
      widzisz, ze im dluzej jej nie masz, tym trudniej znalezc - a co
      bedzie jesli sie rozstaniecie za kilka lat?
      ale to akurat gdybanie - ale sama widzisz juz praktyczne problemy:
      kobiety czasem maja zachcianki, potrzeby niezrozumiale dla facetow -
      on uzywa szarego mydla i jest ok, wiec glupio Ci prosic o kase na
      kosmetyki, ciuchy, czy inne kobiece fanaberie - gdybys pracowala,
      nawet zarabiala malo - na fanaberia byloby Cie stac - sytuacja jest
      naprade absurdalna - masz rece, nogi i glowe, a zalezysz zupelnie do
      pana i wladcy, ktory nawet przy maksimum dobrej woli (co zwykle sie
      nie zdarza), nie bedzie rozumial Twoich kobiecych fanaberii (mam w
      tym doswiadczenie)
      ale najwazniejsze pytanie - jakim prawem facet zabrania Ci pracy?
      praca to nie tylko kasa i inwestycja w zdobywanie doswiadczenia
      zawodowego na przyszlosc, to takze rozwoj spoleczny, przyjaznie,
      mile spedzanie czasu, wyzwania i satysfakcja - a on sie krzywi, gdy
      chcesz wyjsc z domu do pracy? to jakis absurd - jest 21 wiek,
      rownouprawnienie... pomysl o tym i sie mu postaw, znajdz prace,
      nawet marna, ale rozwijaj sie zawodowo...
      poza tym, nie wiem, dlaczego narzekasz na brak pracy - kazdy ma
      takie same szanse, ale niektorzy sie staraja i wtedy prace znajduja,
      ja jestem skonfrontowana z tym samym rynkiem pracy, co Ty i nie
      narzekam :)
      • imfallen Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 17:24
        Wiesz, tu nie chodzi o to ze on mi czegokolwiek 'zabrania' bo caly
        czas powtarza ze zrobie co zechce... jednoczesnie wysuwa argumenty
        przemawiające za tym ze moj pomysl z szukanim pracy jest
        beznadziejny z zalozenia, ja takich argumentow nie mam. Nie powiem
        mu przeciez ze boję się o przyszlosc bo zaraz mi odpowie że ZAKŁADAM
        rozpad naszego związku...
        zreszta juz raz mu wspomnialam o emeryturze to uslyszalam, ze może
        za mnie placic skladki... on na wszystko ma gotową odpowiedz: jak
        wspomnę o znaomych, to zaraz slysze ze przeciez mam znajomych i moge
        sie z nimi spotykac kiedy chce... tak samo jak moge poswiecac czas
        hobby i pasjom (co robię), praca mi niepotrzebna... to jest po
        prostu zasadnicza roznica w wychowaniu, nie wiem czy mozliwy
        kompromis...
        • mahadeva Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 17:30
          tez tak sobie pomyslalam - z jednej strony to Twoja decyzja, czy
          chcesz sie dostosowac
          z drugiej strony cywilizacja postepuje i kobiety zwykle pracuja,
          inaczej wyglada ich zycie niz 200 lat temu... pytanie, czego chcesz
          ze tak powiem znam ten problem z wlasnego doswiadczenia i moim
          zdaniem wlasna kasa, nawet mala i satysfakcja z pracy sa wazne
        • skarpetka_szara Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 20:01
          ja bym jednak pracowala i prawidlowo sie rozwijala przynajmniej do
          pierwszego dnia malzenstwa - jak to robia dziewczyny w wielu
          krajach. Potem - to juz od was zalezy, wazne zebys byla
          zabezpieczona ekonomicznie.

          Pomysl tak: gdzie jego wszystkie poprzednie dziewczyny
          wyladowaly??? Tez pewnie traktowal je jak ksiezniczki, moze tez nie
          pracowaly - i co? nadal placi za nie skladki na emeryture?

          Bawicie sie w malzenstwo, a nim nie jestescie.
        • agni-esz Re: Problem z pieniędzmi w związku 27.05.10, 10:14
          Pan i władca nie chce żebyś pracowała tylko realizowała się w sprzątaniu i
          gotowaniu ok nie pracuj bo z tego co piszesz widzę że do pracy chęci ci brak.
          Tylko miej świadomość, że jak za lat kilka lub kilkanaście panu znudzi się taka
          realizująca swe pasje kura domowa to zostaniesz z przysłowiową "ręką w nocniku".
          Szanse na zatrudnienie bez doświadczenia praktycznie zerowe pomimo dwóch
          kierunków studiów, szanse na kase od pana żadne bo z nieformalnego związku nic
          ci się należeć nie będzie.
          Rada na wyciągnięcie kasy w obecnej sytuacji - niech wyznaczy ci pensje,
          kieszonkowe czy jak inaczej to nazwiesz albo niech dorobi ci drugą kartę do
          swego konta. Musisz zarządać wprost żadne płotko-opłotki tu nie pomogą.
          Osobiście nie wyobrażam sobie prosić się o każdy grosz. Uwłaczające.
        • policjawkrainieczarow Re: Problem z pieniędzmi w związku 27.05.10, 20:48
          tak samo jak moge poswiecac czas
          > hobby i pasjom (co robię), praca mi niepotrzebna...

          powiedz ze praca to twoje hobby i pasja.
    • ankh_morkpork A po co skończyłaś studia? 26.05.10, 17:26
      I to, jak wyczytałam gdzieś powyżej, 2 kierunki? Chyba nie po to, żeby być facetowi gosposią i damą do towarzystwa?

      Powiedz mu wprost, że nie czujesz sie usatysfakcjonowana marnowaniem swoich wiedzy i wykształcenia. Że chcesz pracować i zdobywać doswiadczenie. On zarobi na wszystko? Super, możesz na początek wziąć nawet bezpłatny staż. Niekoniecznie w wakacje.

      Poza tym, lata pracy, ubezpieczenie emerytalne i zdrowotne oraz własna gotówka, czyli NIEZALEŻNOŚĆ finansowa, są naprawdę potrzebne. Dobrze jest, aby obie strony w zwiazku miały świadomość, ze kobieta nie MUSI być z facetem, że MOŻE odejsć i da sobie bez niego radę.

      A! I w żadnym wypadku nie namawiaj go na zwolnienie gosposi / sprzątaczki, jeżeli taką zatrudnia. Chyba nie chcesz po pracy ganiać po domu ze ścierą? Brak pomocy domowej moze byc dla niego dodatkowym argumentem za tym, zebyś siedziała w domu.
    • miss.yossarian Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 17:46
      jakbyś naprawdę miała z tym problem to byś znalazła pracę, bez względu na jego
      miny ani na to że "oj bo na pewno nie znajdę, więc po co szukać", ale ty się już
      przestawiłaś na tryb utrzymanki tylko jeszcze tak głupio się przed sobą
      przyznać. nie martw się, jak raz poprosisz to będzie łatwiej.
    • imfallen zastanwia mnie jedno... 26.05.10, 18:35
      wiele widze glosow w stylu ze powinnam/ musze pracowac bo: mamy XXI
      wiek etc... zawsze myslalam ze emancypacja dala WYBÓR tymczasem mam
      wrazenie że kobiety wpadly z jednego kieratu w drugi. Kiedys MUSIALY
      siedziec w domach, a teraz MUSZĄ pracowac. Interesujące. Ja naprawde
      nie widze niczego złego w prowadzeniu domu, ot praca jak każda inna,
      przy czym, wole nic nie zarobic i miec dom utrzymany jak trzeba,
      dzieci zadbane niż zarabiac grosze, męczyc sie w pracy, a potem
      posprzątac dom po łebkach i pasc ze zmęczenia o 24... chodzi mi
      tylko o jedno: żebym JA poczula że to co robię w domu jest takim
      samym wkladem w rodzine jak to że facet pracuje i na to wszystko
      zarabia, i żebym, kupując sobie cokolwiek czy folgując wlasnym
      egoistycznym potrzebom przyjemnosci nie czula sie jak pasożyt i
      zlodziej ktory okrada wlasnego faceta...
      • miss.yossarian Re: zastanwia mnie jedno... 26.05.10, 18:45
        oczywiście że każdy ma wolny wybór, ale po pierwsze: uzależnianie się od faceta
        od początku znajomości to strzał w kolano. po drugie: chcesz być niezależna
        będąc na jego utrzymaniu - przecież to się wyklucza. albo nie chcesz pracować i
        świadomie rezygnujesz z części niezależności, albo idziesz do roboty i masz tę
        niezależność - to żaden przymus tylko czysta logika.
      • sweet_pink Re: zastanwia mnie jedno... 26.05.10, 19:23
        Nikt nie musi pracować jeśli nie chce.
        To proste jak konstrukcja kija - pracujesz masz pieniądze, nie
        pracujesz nie masz pieniędzy...chyba, że ukradniesz. Już przedszkolak
        rozumie, że pieniądze biorą się z pracy. Tak było zawsze i emancypacja
        tego nie zmieniła...najwyżej możesz mieć pretensje do ojca, że nie
        zgromadził Ci posagu od którego mogłabyś odcinać kupony...100 lat temu
        to byś głodowała w czworakach.
        • panirogalik Re: zastanwia mnie jedno... 26.05.10, 20:39
          "100 lat temu
          > to byś głodowała w czworakach."

          ooo, to jest naprawdę mocny argument co było 100 lat temu.
          • sweet_pink Re: zastanwia mnie jedno... 27.05.10, 00:58
            To jest odnośnie nawiązania, że teraz, po emancypacji to maja gorzej bo
            "muszą" pracować.
      • skarpetka_szara Re: zastanwia mnie jedno... 26.05.10, 20:05
        Oczywiscie ze jest wybor, tymczasem ty nie widzisz nic zlego w
        prowadzeniu domu (slusznie), ALE to ty sie wstydzisz zebrac o
        pieniadze.

        Ja, gdybym nie musiala pracowac, bo moj maz by swietnie zarabial -
        bardzo bym sie cieszyla. Ale taki zwiazek bylby na MOICH
        warunkach. Nie musialabym zebrac o kase, nie wstydzilabym sie bo
        uklad bylby jasny dla wszystkich i latwy w wykonaniu. Ale na tym
        polega partnerstwo. To co ty masz to uklad: dziecko - tatus.
        • htoft Re: zastanwia mnie jedno... 27.05.10, 14:25
          :DDD MSPANC

          skarpetka_szara napisała:

          > Ale taki zwiazek bylby na MOICH warunkach.

          > Ale na tym polega partnerstwo
          • skarpetka_szara Re: zastanwia mnie jedno... 27.05.10, 19:00
            hahahahaha: Moje warunki to nasze warunki.
      • izabellaz1 Re: zastanwia mnie jedno... 26.05.10, 20:47
        Na razie nie masz ani domu, ani męża, ani dzieci.

        Na dodatek zaczynam sądzić, że jesteś trollem bo nie wiem jak można w realu
        zachowywać się tak durnowato.
      • varia1 Re: zastanwia mnie jedno... 27.05.10, 09:34
        niech ci płaci tyle ile płaciłby dobrej zaufanej gosposi+składki zus, powiedz mu to tak normalnie

        albo pokaż mu ten wątek
        proste

        chyba że już sie boisz że cię rzuci jak będziesz mieć własne zdanie, wtedy pozwól sobie na życie w ułudnym poczuciu że złapałaś Pana B. za nogi
      • dzikoozka Jassssne... 27.05.10, 14:54
        Tylko że taki WYBÓR kobieto to masz, jak masz formalnie status ŻONY.
        Wtedy masz wspólnotę majatkową (o ile nie było inttercyzy) i jesteś
        jakos zabezpieczona na wypadek, gdyby pan zachorował, umarł, czy po
        prostu gdyby mu odiło i znalazł mlodszy model.
        Decydowanie sie na utrzymanie przez faceta w Twojej sytuacji - to
        zwykłe bycie utrzymanką, sponsoring, niech nawet podbudowany jakimś
        uczuciem, nieważne, fakt faktem. A Twoje odpowiedzi w tym wątku
        swiadczą tylko o tym, że mamy znaleźć Ci usprawiedliwienie, zebyś
        sie lepiej poczuła.
        Albo do pracy, albo się hajtajcie.
    • biala.chmurka Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 18:39
      Mam dla Ciebie kilka propozycji.

      -Praca:
      Ktoś już podał pomysł, byś nie podawała pełnego wykształcenia w CV, tak by nie odrzucano Twoich ofert ze względu na zbyt wysoki kwalifikacje. Pytanie, czy nie będziesz mieć kolejnej wewnętrznej blokady ;-) tym razem by pracować poniżej tych kwalifikacji.

      -Pieniądze dla siebie:
      Jeśli jednak nie pracowałabyś, pomysł na to by nie prosić męża o pieniądze na "intymne wydatki" czy cokolwiek innego jest następujący, skoro on i tak dał by Ci kasę, prowadźcie wspólne konto z kasą "na drobne wydatki" i oboje miejcie do niego dostęp na zasadzie wybieramy kase jeśli potrzebujemy i nie pytamy się o pozwolenie.
      Wersja druga to pieniądze tylko dla Ciebie i w gotówce, czyli wypłacane raz na jakiś czas dla Ciebie coś w rodzaju kieszonkowego, bys nie musiala prosic o kazdy grosz, ale na ten pomysł ktoś się pewnie oburzy zaraz.

      -Dojazd do pracy:
      Woziłby Cię do centrum tracąc swój czas? rozwiązaniem jest taksowka. Za czyje pieniądz - spytasz. Za te, ktore oszczędzi na benzynie dla Ciebie ;)))

      A! Takie pytanie - pisałaś, że do tej pory nie musiałas pracować. Byłaś więc na czyims utrzymaniu, czyz nie? Skąd nagle opory, kiedy trzeba przejść pod skrzydła własnego faceta?
      • imfallen Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 18:43
        Przez cale studia dostawalam stypendium z 2 kierunkow, moze
        specjalnie duzo tego nie bylo- jakies 900 zł, ale na
        przyslowiowe 'waciki' spokojnie wystarczalo...taki totalny brak kasy
        jest dla mnie calkiem nową sytuacją...
        • miss.yossarian Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 18:48
          imfallen napisała:

          > Przez cale studia dostawalam stypendium z 2 kierunkow, moze
          > specjalnie duzo tego nie bylo- jakies 900 zł, ale na
          > przyslowiowe 'waciki' spokojnie wystarczalo...taki totalny brak kasy
          > jest dla mnie calkiem nową sytuacją...

          większość ludzi po studiach radzi sobie z taką nową sytuacją tak zwaną pracą -
          stąd biorą się pieniądze.
    • facettt Zloty srodek, niemoto 26.05.10, 18:41
      nakazuje podjecioe pracy na pol etatu.
      bys miala pieniadze na majtki.
      i czas na sprzatanie chalupy.

      i nie mow mi, ze takich prac nie ma.
      nisko i srednio-platnych jest cala masa.
      • imfallen Re: Zloty srodek, niemoto 26.05.10, 18:47
        O tym tez pomyslalam, nie ubliżaj mi :P

        Prace na pol etatu są zwykle z gatunku tych uwłaczających. Taaa już
        to widze jak Pan Prezes sie zgodzi na to bym dorabiala w
        macdonaldzie, heh. Jeszcze ktorys z jego kolegow mnie tam zobaczy i
        co wtedy? :O Zwlaszcza ze wtedy argument o tzw 'samorealizacji'
        bedzie co najmniej z czapy
        • miss.yossarian Re: Zloty srodek, niemoto 26.05.10, 18:49
          mcdonalds? :)
          a mogę zapytać co Ty studiowałaś?
          • imfallen Re: Zloty srodek, niemoto 26.05.10, 18:55
            humanistycznie, niestety.

            Bo trzeba bylo pojsc na budowe dróg i mostow, teraz ciut za pozno.
            ale to offtop.

            Chodzi o to ze prac dorywczych/ na czesc etatu z gatunku
            tych 'lepszych' nie ma- szukalam! wszyscy chcą pelnej
            dyspozycyjnosci, na co sobie pozwolic nie moge, natomiast te na 'pol
            gwizdka' są najczęściej z gatunku tych malo powaznych, wiec w takim
            wypadku argument 'samorealizacji' nie zadziala... a wysuwając
            argument kasy wroce do punktu wyjscia: po co mi kasa skoro
            (teoretycznie) ją mam? i tu jest wlasnie sedno problemu...
            • miss.yossarian Re: Zloty srodek, niemoto 26.05.10, 19:00
              imfallen napisała:

              > humanistycznie, niestety.
              >
              > Bo trzeba bylo pojsc na budowe dróg i mostow, teraz ciut za pozno.
              > ale to offtop.
              >
              > Chodzi o to ze prac dorywczych/ na czesc etatu z gatunku
              > tych 'lepszych' nie ma- szukalam! wszyscy chcą pelnej
              > dyspozycyjnosci, na co sobie pozwolic nie moge, natomiast te na 'pol
              > gwizdka' są najczęściej z gatunku tych malo powaznych, wiec w takim
              > wypadku argument 'samorealizacji' nie zadziala... a wysuwając
              > argument kasy wroce do punktu wyjscia: po co mi kasa skoro
              > (teoretycznie) ją mam? i tu jest wlasnie sedno problemu...

              sedno problemu to jest to że nie chcesz pracować, ale chcesz mieć swobodny
              dostęp do pieniędzy w dodatku o niego nie prosząc.

              a nawet humaniści mogą pracować na część etatu: tłumaczenia, jakiś freelancing
              itd. tylko że trzeba chcieć
            • panirogalik wydaj się za niego albo idź do roboty 26.05.10, 19:55
              to nie jest prawda, znajdziesz pracę na pół etatu i taką, gdzie będziesz
              niewidoczna, możesz sprzątać ludziom chatę, pracować w call center, gdzieś w
              kuchni itp. Ale to trzeba być bardzo zmotywowanym a u ciebie tej motywacji nie
              widzę, masz co jeść, za co się bawić, gdzie mieszkać. Okej, spoko. Tylko weź się
              zastanów, NIE JESTEŚ JEGO ŻONĄ, posiedzisz z nim kilka lat w chałupie a jak
              związek się sypnie,albo coś mu się stanie, to ty nie będziesz miała nic, ani
              pieniędzy bo wszystko jego (lub w spadku jego rodziny którą ty nie jesteś), mimo
              ze przez lata go motywowałaś, napędzałaś, dzięki tobie miał spokój, mógł
              pracować, realizować się i zarabiać. Nie będziesz też miała żadnego
              doświadczenia zawodowego tylko studia nieatrakcyjne z punku widzenia pracodawcy.
              Więc albo idź jednak do pracy, szukaj jej spokojnie, bez stresu ale szukaj (a
              znajdziesz ją w końcu) albo rób w tym czasie kolejny, lepszy kierunek. Jest
              jeszcze opcja ze zajdziesz w ciążę i będziesz miała alimenty ale nie wiadomo, na
              jakim poziomie pozwoli ci się to utrzymać. To po pierwsze a po drugie: jak pan
              kręci nosem na twoje pracowanie to niech daje kasę i koniec. Jasno mu powiedz,
              ze musisz mieć pewną kwotę pieniędzy z których się nie będziesz tłumaczyć. Jak
              ty nie pracujesz a jemu to odpowiada, to pieniądze powinny w domu po prostu być,
              w jakiejś szkatułce, skarpecie czy coś. A jak chce płacić za ciebie, to niech
              płaci. Nie wykręcaj się tylko wprawiaj się, przysięgam, to jest tylko kwestia
              wprawy.
              • imfallen Re: wydaj się za niego albo idź do roboty 26.05.10, 20:07
                Spokojnie, nikt nie powiedzial ze sie nie wydam :)

                W planie mamy rodzinę, jak najbardziej, i to taką prawdziwą, z
                dzieciakami

                Trudno wymagac od faceta oswiadczyn po paru miesiącach znajomosci...

                Jesli chodzi o dom nie boję się, mam swoj, obecnie niezamieszkany...
                w kazdym razie mam gdzie wracac i nie boje sie ze wyląduję pod mostem
                • panirogalik Re: wydaj się za niego albo idź do roboty 26.05.10, 20:15
                  czyli na razie planów na rodzinę i dzieciaki nie macie, nawet jak cię swojej
                  rodzinie już przedstawił. Jak ci się oficjalnie oświadczy to będziecie mieć
                  plany. Ty się Niunia nie daj, pan prezes jest cwany i wie jak bajerę zapuścić. A
                  o ile lat jest starszy?
                  • imfallen Re: wydaj się za niego albo idź do roboty 26.05.10, 20:21
                    hmmm wydaje mi sie, ze plany to plany, ale mloda jestem, moge sie
                    mylic :)

                    Nie jakos strasznie starszy, 8lat...
                    • panirogalik Re: wydaj się za niego albo idź do roboty 26.05.10, 20:30
                      pracuj przynajmniej do czasu aż będziesz jego żoną i niech cię zabezpieczy na
                      przyszłość, jakieś ładne mieszkanko niech ci kupi albo coś. I bez obciachu, daje
                      to bierz.
                • miss.yossarian Re: wydaj się za niego albo idź do roboty 26.05.10, 21:04
                  imfallen napisała:

                  > Trudno wymagac od faceta oswiadczyn po paru miesiącach znajomosci...


                  ale kartę kredytową to owszem :D
        • papapapa.poker.face Re: Zloty srodek, niemoto 26.05.10, 18:54
          :)) szukasz tu kogos, kto by przyklasnal Twoim zamiarom, wizja latwego
          zycia Cie oszalamia :)
        • facettt Re: Zloty srodek, niemoto 26.05.10, 18:57
          imfallen napisała:

          > O tym tez pomyslalam, nie ubliżaj mi :P

          musze :)

          ja jako (byly) wielki naukowiec
          zapierniczam tera w szkole i wcale mi tego nie wstyd.
        • skara Re: Zloty srodek, niemoto 26.05.10, 19:08
          Imfallen, uważam że robisz błąd rezygnując z pracy dla nieformalnego
          związku. Jeśli ma być taki układ to warto wziąć ślub. Po kilku latach
          miłość może wyparować, facet może się okazać głupkiem albo jeszcze
          kimś gorszym i wylądujesz "z ręką w nocniku". Szkoda by było.

          Mam znajome małżeństwo gdzie on pracuje, ona nie. On co miesiąc
          wpłaca jej kasę na osobne konto, na drobne wydatki. Ale oni to
          wspolnie ustalili, uważam że inaczej się nie da.

          Więc rozwiąż sytuację poki czas. Argumentem za podjęciem pracy może
          być też taki, że on kiedyś może stracić dobrą posadę i wtedy
          będziecie musieli zarabiać we dwoje.
          • sweet_pink Re: Zloty srodek, niemoto 26.05.10, 19:18
            Ja dodam od siebie, że oprócz tego, że facet może odejść (czego
            zakochani nie dopuszczają do siebie) to może np miec wypadek i
            zginąć lub zostać kaleką nie zdolnym do pracy. Z czym w tedy autorka
            zostanie...z niczym, a nawet bez kapitału pt wypełniona rubryka
            "doświadczenie" w cv.
            Po za tym autorka mogła by zarabiać w perspektywie i 4 razy tyle co
            jej facet, gdyby tylko chciała (bo może się dokształcić i rozwijać
            wedle swojej woli, o ile nią się zacznie kierować, a nie pobożnymi
            życzeniami jej partnera).
            • lidka_77 Re: Zloty srodek, niemoto 26.05.10, 19:53
              > Ja dodam od siebie, że oprócz tego, że facet może odejść (czego
              > zakochani nie dopuszczają do siebie) to może np miec wypadek i
              > zginąć lub zostać kaleką nie zdolnym do pracy. Z czym w tedy
              autorka
              > zostanie...z niczym

              zawsze może znaleźc kolejnego prezesa i być jego utrzymanką ;) może
              nawet dostanie referencje i zostanie polecona ;)
              • papapapa.poker.face Re: Zloty srodek, niemoto 26.05.10, 19:59
                oj, niedobra Ty! XD
                • lidka_77 no sorrki, ale :) 26.05.10, 20:07
                  tak mi się skojarzyło, bo przecież to dwumiesięczny związek, i
                  naprawdę dość tej delikatności, że "ojej, nie można zakładać, że
                  związek się rozpadnie, więc najlepiej nic nie powiem i bedę sobie
                  uroczo cierpiała i nie pachniała już bo krem mi sie skończył" :(
    • kol.3 Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 18:56
      1. Dla mnie ta sytuacja jest chora i nie ma przyszłości. Dziewczyna
      ma 2 kierunki i nie pracuje, jest zależna od kogoś. Została
      całkowicie zindoktrynowana przez faceta, który wpoił jej swoją
      filozofię życiową, bo chce mieć gosposię oraz panią chętną i
      nieprzemęczoną pod ręką. A jak się panu znudzi, co będzie? Zostaniesz
      z dnia na dzień bez pracy i dochodów na lodzie.
      Zacznij kobieto myśleć samodzielnie i stań się samodzielna życiowo,
      facet nie będzie Tobą manipulował.
      2. Gdyby facet był fair i miał czyste intencje, to po zaproponowaniu
      kobiecie, aby nie pracowała i zajmowała się domem, powinien usiąść z
      nią i ustalić jakie są miesięczne potrzeby finansowe na utrzymanie
      domu, jaka kwota jest niezbędna partnerce na jej potrzeby, ubrania
      itp. w jaki sposób dokonywane będą zakupy. Ponoć jest bardzo bogaty.
      Jak widać tego nie zrobił, co może świadczyć o tym, że kasę zamierza
      racjonować.
      Może kogoś urządza takie życie, jeśli niepracowanie jest priorytetem,
      dla mnie byłoby to upokarzające i nie do przyjęcia.

      Gadanie, że pensja partnerki niczego w finansach domowych nie zmieni
      jest manipulacją - początkowo ta pensja może być niewysoka, ale z
      czasem partnerka może znaleźć lepszą pracę, awansować itp. Od razu
      ustawia partnerkę w roli tej głupiej, która nie zarobi. Rzeczywiście
      jeśli się będzie bawiła w bycie bezpłatną gosposią - nie zarobi.
      • miss.yossarian Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 19:03
        dlaczego zaraz indoktrynacja? przecież dziewczyna nie chce pracować. skończyła
        studia, pojawiła się nowa, kuriozalna sytuacja (brak dochodów) i trafił się Pan
        Prezes który powiedział że ją będzie utrzymywał.
        • kol.3 Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 19:32
          Dziewczyna skończyła 2 kierunki, czyli raczej nie zakładała bycia
          gospodynią domową. Jako partnerka obecnego faceta już nie chce
          pracować, bo on lubi konserwatywny układ w rodzinie, przejęła jego
          filozofię życiową, powtarza jego argumenty. Ja rozumiem że słodkie
          nieróbstwo jest pociągające, ale ten układ ma dla mnie same minusy.
      • papapapa.poker.face Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 19:06
        madry post... facetowi wygodnie 'ubezwlasnowolnic' kobiete,
        jednoczesnie nie podejmujac wobec niej powazniejszych zbowiazan. potem
        powie: nie podoba sie? to wyp.erdalaj. I co wtedy?

        jak mozna zaufac komukolwiek na tyle, zeby od niego calkowicie
        zalezec?... Brak odpowiedzialnosci i frajerstwo...
        • imfallen Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 19:13
          Z założenia związek oznacza miłość i zaufanie :) Nie można zakładać,
          że kiedys i tak sie rozpadnie, więc na wszelki wypadek trzeba miec
          plan B. Ale rozgryzlam i to : jak wymysle juz w jaki sposob uzyskac
          w miare swobodny dostęp do pieniędzy będę sobie odkladac po
          trochu 'na czarną godzinę' :P ooo teraz pewnie bedzie pojazd :>


          żartuję, wiem że czeka mnie kolejna poważna rozmowa, tym razem na
          temat zabezpieczenia MNIE, na przyszlosc. ale to juz osobny temat.
          • papapapa.poker.face Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 19:53
            nie, to nie jest osobny temat. zastanow sie dobrze. jesli skonczylas
            malo przyszlosciowe kierunki, mozesz teraz "machnac" do tego
            niezaleznie jakis kurs nastawiony na zarabianie pieniedzy (kosmetyczny
            etc.). ewentualnie taki powiazany z Twoimi studiami, ktory wzbogacilby
            i uatrakcyjnil oferte, ktora przedstawisz potencjalnemu pracodawcy.
            podejdz do tego racjonalnie. jak najbardziej trzeba miec plan B, a
            nawet plan C. roznie bywa. Twoj facet jest "fantastyczny" i ma duzo
            pieniedzy, wiec jest lakomym kaskiem dla dziewczyn, moze Cie zamienic
            na lepszy model w kazdej chwili. Tobie rowniez ten uklad moze przestac
            odpowiadac po pewnym czasie. Godzac sie na nierobstwo stawiasz sie na
            przegranej pozycji. Staniesz sie utrzymanka, nie rownorzedna partnerka.
            Jego podejscie jest bardzo wygodnickie. Chce rzadzic na niejasnych
            zasadach, wiec bedziesz musiala byc mila, by "zasluzyc" na nowa kiecke.
            Jesli teraz tak nie jest, najprawdopodobniej tak bedzie w przyszlosci.
            Ty zreszta JUZ TERAZ patrzysz na to w ten sposob, wolisz
            nie "wyskakiwac" z prosba o pieniadze, bojac sie, jak to bedzie
            odebrane. uklad typu pan/niewolnica i twoje racjonalizacje... nie jest
            dobrze...
          • kol.3 Re: Problem z pieniędzmi w związku 27.05.10, 17:19
            Jakby facet miał do Ciebie zaufanie, dałby Ci dostęp do swojego konta.
      • jop Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 23:08
        > Od razu ustawia partnerkę w roli tej głupiej, która nie zarobi.

        O, to, to. Facet z góry zakłada, że ona jest ta gorsza, do niczego się nie
        nadaje i niczego w życiu nie osiągnie, więc niech już lepiej jedzie na szmacie,
        bo tak ma z niej największy pożytek. A ona to łyka jak gęś kluski.
    • kobieta_z_polnocy Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 19:15
      Mieszkacie razem dopiero dwa miesiące i już teraz zaczynasz przed nim ukrywać
      tak poważne lęki?? Oszukujesz samą siebie i jego,mówiąc, że podzielasz jego
      zdanie nt. pracy i finansów, podczas gdy aż tak jest ci z tym źle? Powtarzam: po
      dwóch miesiącach?

      Moim skromnym zdaniem zachowujesz się niewyobrażalnie głupio. Po pierwsze:
      wybrałaś sobie nieciekawego faceta. Nie wyobrażam sobie, że mój partner zabrania
      mi pracować. A co z moim życiem? Co z przyszłością? Przecież w pracy zawodowej
      nie chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze.
      PO drugie: przytakujesz temu głupkowi, chociaż jest ci z tym źle i się męczysz.
      Po trzecie: boisz się go. Dlatego nie prosisz o pieniądze. Niby jesteś w
      związku, a tak naprawdę jesteś samotna.
      • zdzislaw_dyrman_zasadniczo samotna i biedna 26.05.10, 19:28
        bo kasa od tego jej pozal sie boze mezczyzny to cos w rodzaju jalmuzny. laskawy
        pan i wladca cos tam rzuci z panskiego stolu za rezygnacje z wlasnego ja. mysle,
        ze temat i zwiazek(?) nie bedzie aktualny za kilka miesiecy. jakby to powiedzial
        dr House: "zbyt duza roznica gwiazdek"
    • s.p.7 Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 19:25
      To ty masz, problem, boisz sie zalerznosci finansowej.
      W normalnych warunkach nie ma z tym problemu, kobieta nie powinna czuc sie
      skrepowana mowiac o tym co chiala by miec,
      natomiast mezxczyna slyszac to kupuje to lub daje pieniadze.
      nie musi byc czegos w rodzaju proszenia o pieniadze bo to durnowate.

      Zreszta to meczyna powinien sie spytac czy na cos nie potrzebuje, czy w
      finansach jest ok, czy nei chiala by czegos miec itp
      • kol.3 Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 19:37
        Każdy normalny człowiek boi się zależności finansowej.
        • s.p.7 Re: Problem z pieniędzmi w związku 27.05.10, 18:34
          nikt nei jeest auarkią i sztuką jest tworzenie wlasnie zwiazek ludzi
          uzupelniajacych sie nawzajem
    • takajatysia Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 19:39
      W życiu bym nie chciała takiej zależności. Owszem z pocałowaniem rączki
      zaakceptowałabym MĘŻA (nie chłopaka) zarabiającego 10x tyle co ja, ale nigdy w
      życiu, choćby nie wiem jaki był cudowny i szanujący nie zrezygnowałabym z
      własnej niezależności. Zwłaszcza, że jeśli się rozstaniecie to zostaniesz bez
      grosza przy duszy, bez swojego miejsca na świecie (domu, mieszkania), bez prawa
      do alimentów od niego, bez praw emerytalnych i innych i jako totalne ZERO na
      rynku pracy.

      Nie bądź naiwna, w życiu różnie bywa. To że teraz jest pięknie nie znaczy, że
      tak będzie zawsze. Warto się trochę asekurować. Ja bym tam poszła na staż albo
      do pracy, choćby po to żeby czas zabić.
    • skarpetka_szara Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 19:40
      Proste, porozmawiaj z nim, powiedz ze skoro nie pracujesz nie masz
      pieniedzy na wlasne wydatki, wiec co miesiac powinien ci dawac
      kieszonkowe (skoro nie chce abys pracowala). Umowcie sie na kwote
      i ze np 1go zawsze bedzie ci dawal tyle a tyle.

      W dodatku popros aby wyrobil w banku karte kredytowa na jego konto
      ale na Twoje imie. (obie karty bedzie splacal bo beda w jego
      imieniu).


      a tak w ogole to co to znaczy ze on mina kreci na cos co TY chcesz
      robic. Chcesz isc do pracy? Idz! to nie jest jego decyzjia, ani
      rodzicow, ani kolezanek - tylko Twoja.

      Pierwsza prace zawsze trudno dostac - trzeba naprawde chciec i miec
      cierpliwosc, wytrwalosc, motywacjie. Moze jednak nie az tak
      strasznie chcesz pracowac.

      i zastanow sie ze jezeli skonczy sie ten zwiazek, to niestety, ale
      zostaniesz bez grosza przy duszy. A jak bedziesz nieszczesliwa -
      nawet nie bedziesz mogla odejsc. Podziwiam Cie, bo sama zyc tak bym
      nie mogla.
      • heca7 Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 19:51
        Odwołałaś sprzątaczkę!? czemu?! Bo wychodzi na to, że on cię utrzymuje a ty za
        to sprzątasz;)

        Skoro nie masz noża na gardle,że jak pracy nie znajdziesz to nie będziesz miała
        co jeść to szukaj pracy, którą polubisz, która cię usatysfakcjonuje finansowo
        bez urabiania rąk po pachy i tyle. Ale w złotej klatce zamknąć się nie daj- to
        strasznie odmóżdżające;)
        • papapapa.poker.face Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 19:57
          > Odwołałaś sprzątaczkę!? czemu?! Bo wychodzi na to, że on cię
          utrzymuje a ty za
          > to sprzątasz;)
          >

          hie hie
        • imfallen Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 20:03
          Hehe, nie, po prostu tak sprzątala ze musialam po niej poprawiac,
          zresztą, nudzilo mi sie a od przejechania odkurzaczem po domu raz na
          pare dni korona z glowy nie spada, cale zycie to robilam.

          Zresztą, glupio sie czulam jak obca baba prasowala moje koszule :/
          czy zmienia moją posciel, etc

          Chcialam po prostu normalnie prowadzic dom, a nie leżeć cyckami do
          gory- wtedy by wyszlo jeszcze gorzej :P pomysl ;)
    • lolcia-olcia Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 19:43
      Idź do pracy, a nie żalisz się.
    • izabellaz1 Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 19:49
      Taaa, to mit z tym "zbyt wysokim wykształceniem".
      Jak nie możesz póki co znaleźć pracy, to idź na jakiś staż do dobrej firmy.
      Załóż firmę.
      Szukaj pracy z pomysłem.

      Ja nie rozumiem jak można zrobić z siebie taką nędzę. Ile Ty masz? Myślisz, że
      zawsze będziesz młoda i jaśnie pan będzie chciał za wszystko płacić?
      Zostaniesz pewnego dnia z ręką w pełnym nocniku i co wtedy?

      To nie jest problem - jak go nazwałaś - "z dupy". To jest bardzo poważny problem.

      Nie wspomnę już o tym, że bardzo podejrzane jest to kręcenie nosem przez
      partnera na wieść o zmianie, czy podjęciu pracy...
      • lidka_77 Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 20:05
        > Ja nie rozumiem jak można zrobić z siebie taką nędzę. Ile Ty masz?

        a ja chyba rozumiem, wydaje mi się - nie piszę złośliwie, że to
        cecha osób, które nie pracowały.

        może młodsze ode mnie pokolenie, a zakładam, że autorka wątku jest
        ode mnie młodsza jest bardziej operatywne, śmiałe itd. i już na
        starcie może miec pewne cechy, które ja nabyłam dopiero w pracy.

        Długo nie miałam stałej pracy, też głównie jakieś grosze, zależność
        finansowa. I widzę jak zmieniło mnie to, że mam pracę - pozytywnie,
        umocniło mnie, chociaż płaca taka sobie. Ale tak jak pisała
        mahadeva - praca to nie tylko pieniądze, ale możliwośc bycia z
        ludźmi, wykształcania w sobie umiejętności bycia w grupie, relacji,
        wreszcie - wyrażania swoich potrzeb w jasny i czytelny sposób. Ja
        tego jeszcze nie potrafię, ale uczę się.

        Oczywiście na pewno również kobiety, które wybrały prowadzenie domu
        potrafią być asertywne, byc silne, potrafia nie być "taką nędzą",
        ale będzie to chyba od nich wymagac większego nakładu pracy, a na
        pewno powaznej rozmowy ze swoim - od dwóch miesięcy, partnerem. Ktoś
        już dał dobre rady typu wspólne konto, albo konto dla niej, albo
        gotówka regularnie. Ważne, żeby w ogóle porozmawiac i powiedziec o
        co chodzi, bo on nie jest duchem świętym i nie zobaczy problemu,
        jeśli mu si neipowie o tym.

    • nawrotka1 Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 20:06
      Teoretycznie nie ma nic złego w tym, że jedna osoba zarabia, a dwie wydają:))))
      Pod jednym warunkiem: pieniądze nigdy nie powinny być środkiem służącym jednej ze stron do uzyskania władzy i kontroli w związku.
      A więc Twój facet nie jest tak fantastyczny, jak Ci się wydaje. Tradycja rodzinna nie jest żadnym wytłumaczeniem, a jego argumenty to manipulacja pierwszej wody.

      wolalby żebym nie
      > pracowala i spedzala czas tylko z nim-


      czerwone światełko :)

      >On zostal wychowany w bardzo tradycyjnej rodzinie i dla niego to
      swoista norma, ze on pracuje, kobieta prowadzi dom


      czerwone światełko. Nigdy nie pozwoli pójśc do pracy, jeśli będziecie razem. Jestes pewna, że chcesz całe życie spędzić w domu?

      >nie dosc ze nic nie zarobie i strace swoj czas to jeszcze i jego,
      bo edzie mnie musial wozic do centrum- nie mam prawka, a on nie
      wyobraza sobie ze moglabym sie 'tłuc autobusami czy metrem

      I to ma byc argument? Już Cię ubezwłasnowolnił, chociaż jeszcze dużo na Ciebie nie wydał :))) Czerwone światełko!
      • lidka_77 no własnie 26.05.10, 20:12
        >nie dosc ze nic nie zarobie i strace swoj czas to jeszcze i jego,
        > bo edzie mnie musial wozic do centrum- nie mam prawka, a on nie
        > wyobraza sobie ze moglabym sie 'tłuc autobusami czy metrem

        to jest niepokojące zdanie. Bo jeśli on kocha autorkę wątku i zalezy
        mu na niej, to jak może powiedzieć, że straci swój czas na cos co
        ona by chciała robić? Dziwne. Chociaz może to wcale nie jest jego
        pogląd, ale autorki, która w swojej niesmiałości i delikatności sama
        sobie myśli - "ojej, on straci tylko swój czas tak mnie wożąc, a ja
        przecież wcale nie chcę jeździć, tylko potrzebuję tego kremu". On
        może wcale tego nie powiedział. Hm. Dziwne.
        • imfallen Re: no własnie 26.05.10, 20:19
          ok, niedokladnie tak powiedzial.

          raczej cos w stylu ze nie zawsze bedzie mogl mnie podwiezc, a nie
          chcialby zebym sie tlukla autobusami czy metrem

          nie wiem czy to wielka roznica
          • izabellaz1 Re: no własnie 26.05.10, 20:45
            imfallen napisała:

            > nie zawsze bedzie mogl mnie podwiezc, a nie
            > chcialby zebym sie tlukla autobusami czy metrem

            To zrób koorwa prawo jazdy...awolicjonalna lalunia
          • lidka_77 jest 26.05.10, 21:17
            dla mnie jest różnia. teraz nie brzmi to tak źle, tylko widac, ze
            gosc po prostu mówi wprost jak jest. i Ty tez powinnas, zamiast
            dusic w sobie. Po prostu mu powiedz w czym problem i jakie masz
            propozycje rozwiazania. Mozesz to tez napisac, jesli tak prosciej -
            przygotowac sobie jak to powiedziec
    • gwiazdorserialu Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 20:12
      Dziewczyno, ty się obudź nim będzie za póżno!!!1
      Co to znaczy, że robi miny? Co to znaczy, że zabrania ci pracować?
      Ale to przecież ideał!!1

      Poczytaj sobie o przemocy emocjonalnej i idź na jakąś grupę otwarcia.

      Uważam, że najgorszą rzecza jaką możesz zrobić, to uzależnić sie od
      niego finansowo i emocjonalnie. Za 10 lat obudzisz się z ręką w
      nocniku, jak to mówią i cholerną depresją.

      Idź do pracy, idź do pracy, idż do pracy i nie daj soba
      manipulować!!!
      Uwierz w siebie do cholery.
      • olga998 Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 20:30
        Klasyka przemocy emocjonalnej.
        Polecam "Efekt gasnżcego światła" Robin Stern.
        Przeczytaj sobie w tym tygodniu i głęboko zastanów się nad tym
        związkiem.
      • olga998 Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 20:32
        Klasyka przemocy emocjonalnej.
        Polecam "Efekt gasnącego światła" Robin Stern. Przeczytaj sobie w
        tym tygodniu i głęboko zastanów się nad tym związkiem.
    • panirogalik Re: Problem z pieniędzmi w związku 26.05.10, 20:58
      kochana, ty tu snujesz plany z panem i jednocześnie żalisz się na forum brak
      seksu w małżeństwie... taa ślub i dzieciaki z tego będą yhy yhy
    • rosa_de_vratislavia Czerwone swiatełka - aż 9! 26.05.10, 22:02
      imfallen napisała:
      >ciągle powtarza, że nie muszę
      > pracowac, bo wystarczy nam jego pensja, a nawet że wolalby żebym
      nie
      > pracowala i spedzala czas tylko z nim

      Czerwone światełko nr 1 - "tak Cię kochm,że nie chcę, byś spędzała
      czas z innymi"
      Czerwone światełko nr 2 - "jestem źródłem forsy"-

      >za każdym razem na zakupach
      > on płaci,

      Czerwone światełko nr3 - pan trzyma forsę i nie ma w domu kasetki z
      pieniędzmi na żarówki i pietruszkę. Więc jest totalna kontrola
      partnerki.

      > za kazdym razem jak
      > wspomne facetowi ze chcialabym pracowac on sie krzywi i robi
      dziwne miny,

      Swiatełko czerwone nr 4 - dalsze ubezwłasnowolnienie. Jak się jest
      zoną i ma wsplnotę majątkową - można poświęcić się drożdzówce i
      haftom z poczuciem,że na starośc będzie forsa.

      Czerwone światełko nr 5 - "nie zrobisz stażu, bo chcęz Tobą fajnie
      spędzić czas na urlpie".

      Czerwone światełko nr 6 - "tak Cię kocham, ze nie puszczę metrem
      autobusem i pociągiem. Jak Cię nie zawiozę, to lepiej siedź w domu"
      Dla mnie to dalszy ciąg ubezwłasnowolnienia.

      Czerwone światełko nr 7 - "nie pracuj - mogę za ciebie płacić
      składki emerytlne". No i co? Wie,że wstydzisz się o to poprosić i
      nie płaci.
      Czerwone swiatełko nr 8 - zastąpienie sprzątaczki Twoją osobą.
      Czerwone światełko nr 9 - pan z rodziny "baba przy garach+Pan Domu z
      forsą".

      • nawrotka1 ...i 10te 26.05.10, 22:14
        >Nie powiem
        mu przeciez ze boję się o przyszlosc bo zaraz mi odpowie że ZAKŁADAM
        rozpad naszego związku...

        Czyli - podsumowując - manipulacja, manipulacja, manipulacja.
        • rosa_de_vratislavia Re: ...i 11te 26.05.10, 22:19
          11 czerwone światełko: autroka wątku jak owca się dostosowuje do
          Pana: już się boi reakcji na prośbę o krem, boi się reakcji na
          fakt,że zacznie pracować na mało prestiżowym stanowisku.
          Używa sformułowań,że facet "pozwoli"/ "nie pozwoli", choć potem
          pisze,że gość "pozwala jej decydować", choć zawsze kontruje jej
          pomysły.
          • angksiazki jak to? 26.05.10, 22:27
            a jeszcze niecałe 2 miesiące temu chciała ratować małżeństwo
            forum.gazeta.pl/forum/w,898,109386176,109386176,Chce_ratowac_malzenstwo_.html
            jak to wytłumaczyć ?
            • rosa_de_vratislavia Re: jak to? 26.05.10, 22:34
              angksiazki napisała:

              > a jeszcze niecałe 2 miesiące temu chciała ratować małżeństwo

              No to mamy trolla. Przez moment tak mi się wydawało, ale nikt nie
              podejrzewał trollowania (niezwykłe jak na FK;-) więc też dałam się
              omamić i nie zachowałam rewolucyjnej czujności.

              www.KrainaKsiazek.pl
              • ursyda Re: jak to? 27.05.10, 01:04
                nie mniej jednak jak na dyskotece od tych światełek czerwonych się
                zrobilo:)
              • marguyu Re: jak to? 27.05.10, 01:10
                Trol czy nie, malo wazne, bo sytuacja nie jest az tak nietypowa.
                Sama sie w takiej znalazlam gdy wyjechalam do meza (wtedu
                przyszlego). Mialam ze soba jakies tam pieniadze (grosze, bo to byly
                lata 80), walizke i troche papierosow.
                Papierosy wypalilam, nowe kupowalam za te marne grosze ale i one
                skonczyly sie.
                No i nie wiedzialam co zrobic, jak powiedziec, bo cale zycie sama za
                siebie placilam, do proszenia o gotowke nie dojrzalam.
                Problem sam sie zalatwil, bo maz wrocil do domu z ladna koperta w
                ktorej byla karta bankowa na moje nazwisko.
                Dopiero wtedy przypomnialo mi sie, ze kilka tygodni wczesniej
                zaciagnal mnie do banku i cos tam podpisywalam.
                Wszystko mozna zalatwic, trzeb atylko chciec. Moj maz chcial.
            • agni-esz Re: jak to? 27.05.10, 10:20
              A to prowokatorka - raz mężatka raz nieśmiała utrzymanka:) Brawo za czujność
              angksiazki!!!!
    • annjen Re: Problem z pieniędzmi w związku 27.05.10, 10:57
      ja miałam trochę podobny dylemat, mój mąż (jest nim od dwóch lat) ma nieźle
      prosperującą firmę, ja pracuję na etacie za dużo mniejsze pieniądze. to tej pory
      mieszkalismy trochę razem, trochę osobno (ja mam pracę 100 km od niego i tam
      miałam własne mieszkanie). uparłam się na taki układ, bo w jego mieście jak
      dotąd nie mogę znaleźć pracy w zawodzie. mogłabym nie pracować lub podjąć pracę
      w jego firmie (czyli de facto być tam dla ozdoby), ale to by oznaczało
      wyrzeczenie się niezależnosci i zdanie się na łaskę faceta. tak naprawdę ja
      czuję się sobą gdy mogę dysponować własnymi pieniędzmi (ostatnio np. zaszalałam
      i kupiłam bardzo drogi prezent mojej bratanicy, jego nigdy bym nie poprosiła o
      kasę na taką rzecz). uważam, że kobieta może zostać w domu, jeśli wychowuje
      dzieci. w innych przypadkach to nie jest dobre wyjscie.
    • claudel6 Re: Problem z pieniędzmi w związku 27.05.10, 12:51
      Imfallen: w przeciwieństwie do innych nie będę starała uszczęśliwiać cię na siłe
      i wysyłac do roboty, jeśli taki układ z utrzymaniem Ci pasuje. Masz własny rozum
      i sama wiesz, jak rokuje Twój związek, czy bedzie z tego małżeństwo, i jakie
      ryzyko podejmujesz wypadając z rynku pracy na kilka lat.
      Ale jednej rzeczy kompletnie nie rozumiem. I kompletnie nie rozumiem, ze masz
      klapki na oczach, że tego nie widzisz.
      Jak facet, rzekomo prezes, czyli w domyśle chyba niegłupi, mógł Ci zaproponowac
      układ z niepracowaniem i utrzymywaniem Cię, po czym nie podjął żadnych,
      dokładnie żadnych kroków, by ten układ wszedł w życie? Nie dal Ci dostępu do
      swojego konta lub nie założyl wspólnego konta, nie ustalił kwoty, którą będzie
      Ci dawał na Twoje osobiste wydatki. Odwiódł Cie od pracy, ale w zamian dał Ci g..
      Przeciez to jest ponoć inteligentny facet, on chyba wie, ze jak nie pracujesz to
      nie masz ani grosza, nie masz na to by kupic sobie gazetę, wodę, bilet, herbatę,
      gdy wyjdziesz bez niego z domu? Chyba jego prezesowski umysł pozwala mu wymyśleć
      tak proste rzeczy? Hę?
      Przeciez taka sytuacja czyni z Ciebie realną niewolnicę, bo bez niego nie jesteś
      w stanie wyjść z domu, nigdzie dojechać, niczego kupic, pójść do jakiegokolwiek
      lokalu, nie mówiąc o droższych rozrywkach w stylu kino, książka itd. Jesteś jak
      te muzułmanki we Francji czy UK, nieznające języka, siedzące w domu i mogące
      tylko wyjść z mężem u boku.
      Jak on sobie wyobraża Twoje spotkania ze znajomymi, btw? Że będą Ci w lokalach
      zawsze stawiali?
      Trudno uwierzyć, by on sobie z tego nie zdawał sprawy.
      Podejrzenie jest takie, że doskonale sobie zdaje sprawę i dokładnie o to mu chodzi.
      A Ty jestes niewymowne cielę, ze się krygujesz i wstydzisz postawić sprawę jasno.
      Ja bym osobiście miała dużo żalu do faceta, ze mnie postawił w takiej sytuacji
      (odwodzenia od pracy i nie ustalenia mojej domowej pensji) i dużo, by mi to o
      nim powiedziało (złego).
      Pierwsze co bym zrobiła to oznajmienie mu, ze musisz (właśnie tak: musisz) iśc
      do pracy, bo w tej chwili nie masz żadnych pieniędzy na swoje osobiste wydatki
      oraz normalne funkcjonowanie w społeczeństwie. A jesteś normalnym człowiekiem i
      jak każdy takich potrzebujesz. I zobacz, jaka będzie jego reakcja. Jak będzie
      rżnął głupa, to wygląda na to, ze on wcale nie chce Ci dawać żadnych pieniędzy –
      i chcesz czy nie chcesz – musisz iść do pracy.

      Im dłuzej o tym mysle, tym trudniej mi uwierzyć, ze mozna skonczyć studia (dwa
      kierunki!) i być tak po prostu głupią. Bo to nie jest brak mądrości życiowej czy
      doświadczenia, to jest niezdolność kojarzenia zupełnych oczywistości.
      • claudel6 Re: Problem z pieniędzmi w związku 27.05.10, 12:57
        o cholera, dalam sie podpuścić.
    • ricemice Re: Problem z pieniędzmi w związku 27.05.10, 14:03
      ma tradycyjne podejście do rodziny i ról w związku powiadasz?
      nieźle ściemnia
      gdyby miał tradycyjne podejście to już byłabyś jego zona a nie utrzymanka i
      sprzątaczką,
      zresztą utrzymanka tez jest w lepszej pozycji niż ty
      utrzymanki nie sprzątają, i regularnie dostają pieniądze na waciki
      • ricemice Re: Problem z pieniędzmi w związku 27.05.10, 14:10
        no i po ptakach:) właśnie przeczytałam cały watek i tez niepotrzebnie się
        wypowiedziałam...
Pełna wersja