avital84
29.05.10, 11:28
Czyli kolejny wątek z serii jak się w nim odkochać.
Brutalne to. On ma rodzinę, o której bardzo często mi opowiada.
Czasem ze szczegółami, może nawet zbyt wielkimi szczegółami. Na
początku mnie to bolało, teraz wygląda to trochę jak przyjaźń.
Z drugiej strony to nie jest przyjaźń, bo oboje wiemy, że i z jego i
z mojej strony jest coś więcej. Tyle, że z mojej strony to się
przerodziło chyba niestety w uczucie. Na początku pewnie działała
chemia, ale teraz się uspokoiłam i wiem, że to nie o to chodzi. Ja
go po prostu lubię. Z nikim nie spędza mi się czasu tak miło jak z
nim. Nadajemy na tych samych falach. Lubimy to samo i śmiejemy się z
tych samych rzeczy.
Ale to nie ma sensu i tak długo jak nie zrozumiem tego naprawdę nie
będę w stanie otworzyć się na nic nowego. O ironio ja w uczuciach
jestem monogamistką i widać nie wymagam tego od drugiej strony.
Nie wiem jak wbić sobie do głowy, że to nie ma sensu i że marnuję
czas. Niby to wszystko wiem, ale zawsze zostaje jakieś małe ale,
które powoduje, że nie potrafię się kompletnie odciąć. Nawet jak
wszystko jest na dobrej drodze on nagle wraca i okazuje się,że nasze
relacje są jeszcze lepsze i o milion lat świetlnych głębsze niż
poprzednim razem.
Nie mogę od niego niczego wymagać. Nie mogę niczego chcieć. Nic
oczekiwać, bo jestem na przegranej pozycji w tym układzie. I to jest
ten ból.