Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie zależy

29.05.10, 11:28
Czyli kolejny wątek z serii jak się w nim odkochać.

Brutalne to. On ma rodzinę, o której bardzo często mi opowiada.
Czasem ze szczegółami, może nawet zbyt wielkimi szczegółami. Na
początku mnie to bolało, teraz wygląda to trochę jak przyjaźń.

Z drugiej strony to nie jest przyjaźń, bo oboje wiemy, że i z jego i
z mojej strony jest coś więcej. Tyle, że z mojej strony to się
przerodziło chyba niestety w uczucie. Na początku pewnie działała
chemia, ale teraz się uspokoiłam i wiem, że to nie o to chodzi. Ja
go po prostu lubię. Z nikim nie spędza mi się czasu tak miło jak z
nim. Nadajemy na tych samych falach. Lubimy to samo i śmiejemy się z
tych samych rzeczy.

Ale to nie ma sensu i tak długo jak nie zrozumiem tego naprawdę nie
będę w stanie otworzyć się na nic nowego. O ironio ja w uczuciach
jestem monogamistką i widać nie wymagam tego od drugiej strony.

Nie wiem jak wbić sobie do głowy, że to nie ma sensu i że marnuję
czas. Niby to wszystko wiem, ale zawsze zostaje jakieś małe ale,
które powoduje, że nie potrafię się kompletnie odciąć. Nawet jak
wszystko jest na dobrej drodze on nagle wraca i okazuje się,że nasze
relacje są jeszcze lepsze i o milion lat świetlnych głębsze niż
poprzednim razem.

Nie mogę od niego niczego wymagać. Nie mogę niczego chcieć. Nic
oczekiwać, bo jestem na przegranej pozycji w tym układzie. I to jest
ten ból.
    • niebieski_lisek Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 11:31
      Wdałaś się w romans z żonatym czy to tylko platoniczne uczucie? Na odkochanie
      moim zdaniem najlepiej działa odseparowanie się od tamtej osoby.
      • avital84 Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 11:38
        Nie nazwałabym tego romansem. Tzn. ciężko jest chyba rozgraniczyć
        romans od nie romansu. Jeżeli chodzi o wiadomą sferę to wygląda to
        tak jak u nastolatków. Jakby dziewczyna była dziewicą, a chłopak
        probowałby ją zdobyć ale bardzo delikatnie i nienachalnie.

        Nie mogę powiedzieć, że nic się nie zdarzyło, ale wszystko to było
        raczej niewinne i nie przekroczona została magiczna granica.
        Natomiast coś wisi w powietrzu i to coś jest mega, mega natężone.
        Kilka razy byśmy przekroczyli chyba tę granicę, ale zawsze ja
        spasowałam, a on to jakoś uszanował. Ostatnio nasz układ jest wręcz
        przeintelektualizowany.

        A z odseparowaniem się. To on pewnie bardziej próbuje, ale mu nie
        wychodzi. Tak mi się wydaje. Ja za nim póki co tęsknię. A do końca
        się nie da, bo pracujemy w jednej firmie tylko w innych miastach.
        • niebieski_lisek Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 11:49
          > Nie mogę powiedzieć, że nic się nie zdarzyło, ale wszystko to było
          > raczej niewinne i nie przekroczona została magiczna granica.

          Avi, opowiedz jego żonie/partnerce co robiliście i zapytaj czy została
          przekroczona granica :/ Nie chcę moralizować, ale czy na pewno jesteś świadoma
          tego co robisz? Naprawdę potrafisz spotykać się z facetem, który później wraca
          do żony/partnerki i z nią żyje. Jesteś pewna że to najlepsze co ciebie może w
          życiu spotkać? Szczerze mówiąc to było by ponad moje siły żeby mój ukochany
          opowiadał mi o swojej rodzinie (żonie, dzieciach(?) ) na randkach.
          • avital84 Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 12:49
            Ja zdaję sobie sprawę z tego o czym piszesz. Miałam wystarczająco
            dużo czasu, by to przemyśleć i przemielić na 1000 różnych sposobów.

            Mimo wszsytko jest jak jest. A naprawdę chciałabym sobie to wymazać
            z głowy i z innych narządów.
          • grassant Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 16:53
            niebieski_lisek napisała:

            Szczerze mówiąc to było by ponad moje siły żeby mój ukochany
            > opowiadał mi o swojej rodzinie (żonie, dzieciach(?) ) na randkach.

            o czym ma opowiadć, jesli to pewnie całe jego zycie :))
            • avital84 Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 19:04
              On też to powiedział. O czym ma opowiadać.
        • rosa_de_vratislavia Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 01.06.10, 09:13
          avital84 napisała:

          > Nie nazwałabym tego romansem. Tzn. ciężko jest chyba rozgraniczyć
          > romans od nie romansu. Jeżeli chodzi o wiadomą sferę to wygląda to
          > tak jak u nastolatków. Jakby dziewczyna była dziewicą, a chłopak
          > probowałby ją zdobyć ale bardzo delikatnie i nienachalnie.

          To jest romans, skoro pan Cię "nianachalnie" zdobywa. Nawet, jak nie
          uprawiacie dzikiego seksu z penetracją.
          Ty pana darzysz ciepłymi uczuciami (nie przyjacielskimi). On też.
          Aspekt erotyczny jest obecny.
          Ukrywanie przed żoną - oczywiście.
          Romans jak z taniego powieścidła.
          Romans, jakich tysiące.
          Nawet jest motyw o dzieciach, które pan kocha nad życie.
          I więź z Tobą - oczywiscie "głęboka".

          Avital, daleka jestem od potępainia Cię, tylko usiłuję powiedzieć,że
          to schemat banalny do kwadratu i w żaden sposób nie wyjątkowy.
    • lacido Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 12:03
      oj bidulo, po co w ogóle brnęłaś w to wiedząc ze jest zajęty ;/
      trzeba sobie zakodować, że na zajętych żadnych uczuciowych zakusów robić nie
      wolno właśnie z egoistycznych powodów (jeśli inne nie przemawiają) bo się po
      dupie oberwie, że już o serduszku obolałym nie wspomnę ;/
      • avital84 Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 12:53
        Jakby jeszcze można było to wszystko sobie tak chłodno
        przekalkulować to by było super. Miłość jak sraczka...

        Na początku zwłascza strasznie się z tym męczyłam. Np. budziłam się
        w nocy z 9 przykazaniem w głowie. Czytała encykliki papieskie na ten
        temat. Nie żartuję. Mówiłam temu stanowcze nie. Ale nie ukrywam, że
        może nuda w tej sferze mojego życia sprawiła, że jednak coś mnie
        ciągnęło do tego bagienka.

        Próbuję się umawiać z innymi. Jakieś randki w ciemno itp. Ale nikt
        mi się nie może spodobać. Każdego przyrównuję do niego i każdy
        wypada w tym porównaniu słabo. A przecież on tak naprawdę jest
        najgorszym z możliwych wyborów i wiem o tym.
        • lacido Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 13:02
          avital84 napisała:

          > Jakby jeszcze można było to wszystko sobie tak chłodno
          > przekalkulować to by było super. Miłość jak sraczka...

          Nie no jakbym czytała przedwojenny romans :) nie jesteś małoletnią pensjonarką
          trzeba sobie wbić do głowy i zapanować nad poddawaniu się motylkom :)

          Generalnie nie wiem jakim cudem możesz być tak zainteresowana związanym facetem,
          dla mnie to nie do pojęcia ;/
          • avital84 Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 13:12
            Głupota ludzka po prostu nie ma granic. ;)

            A pewnie poniekąd jest to spowodowane tym, że absoutnie nie widzę
            wolnych i interesujących. Mam już niestety nawyki starej singielki i
            wymogi również. Generalnie zbyt wiele wymagam, a ten przypadek jest
            wyjątkiem od reguły. Trochę nieudanym.
            • lacido Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 13:15
              to że wolnych i interesujących nie widać to mnie nie dziwi ale zazwyczaj tak
              jest że to co niedostępne kusi, ciekawa jestem czy kobieta owego pana tez uważa
              go za takie złotko :)
          • sumire Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 13:13
            no właśnie... mnie by wystarczyło wyobrazić sobie, jak figluje z żoną, żeby
            motylki wyzdychały.
            • lacido Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 13:16
              dla mnie zajęty facet jest taktowany na równi z krewnym - do niczego nie dojdzie :)
        • papapapa.poker.face Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 19:14
          uważam, że najlepsza droga, by poradzić sobie ze swoimi problemami,
          jest, po ich gruntownym przeanalizowaniu, odciecie sie od
          dramatyzowania i wdrozenie tego, co sie wdrozyc powinno, bez zwlekania:
          teraz, zaraz, już i po prostu. jest Ci nudno, postaraj sie zastapic
          ekscytujacego goscia innymi rownie ekscytujacymi sprawami. Wcale mi Cie
          nie zal, jestes egzaltowana pannica :)
    • wacikowa Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 13:48
      Ależ Ci wszyscy współczują i po główce głaszczą:) Pewnie w tym wielkim bólu
      łączą się z Tobą.
      Taki wspaniały facet,inni mu do pięt nie dorastają.Jeden na milion
      uczciwy,kochający mąż i tatuś pewnie. Jak tu nie kochać i nie marzyć o takim
      skurwysynie?:) Biedny,nikt go nie rozumie tak jak Ty. Pewnie dla tego,że inni
      uczciwi a Ty podobna do niego więc.... Wróżę udany związek. Szkoda się odkochiwać.
      "Miłość jak sraczka"??? W sumie Wasza owszem do dupy.
      • karmmi Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 13:57
        No właśnie głaszczą, głaszczą. Gdyby to była panna xyz usłyszałaby czułą litanię, ciepłe pozdrowienia dla niej i całej rodziny... ale to jest avi... jestem zaskoczona, myślałam, że masz więcej oleju w głowie.
        • wacikowa Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 14:01
          Sugerujesz,że avi ma przyzwolenie na kurwienie?:)
          • karmmi Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 14:14
            Będą ją pocieszać nie krytykować, łobacys;)
            • avital84 Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 14:17
              Myślę, że od Ciebie i od Wacikowej nie usłyszę nic więcej poza tym
              co dobrze sama wiem, więc niczemu ta krytyka też nie służy. Ale z
              drugiej strony pewnie niektóre jednostki w ten sposób polepszają
              sobie humor. Także na forum droga wolna, ulżyjcie sobie. Gdyby kurwą
              nazwała mnie moja siostra lub przyjaciółka to może by to mnie
              ruszyło.
              • karmmi Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 14:57
                Nie rusza Cię wizja rozbitej rodziny, więc nie mam cienia złudzeń, że krytyka z ust obcej Ci osoby, Cię kompletnie nie ruszy. Pewnie generalnie jest mało rzeczy, które Cię obchodzą, poza Tobą samą.
              • wacikowa Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 15:05
                Ciekawe. Pocieszenie od obcych -jak najbardziej. Ale zjeba (w tym przypadku
                słuszna) już nie?
                Kurwy robią to za kasę a Ty? Z wy(ra)chowania?
                • karmmi Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 15:12
                  Kurwieniem się bym tego nie określiła. Do niczego jescze nie doszło. Ale kusi los. Granica zawsze jest cienka, a Avi balansuje na krawędzi.
      • papapapa.poker.face Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 19:16
        > Taki wspaniały facet,inni mu do pięt nie dorastają.Jeden na milion
        > uczciwy,kochający mąż i tatuś pewnie. Jak tu nie kochać i nie marzyć
        o takim
        > skurwysynie?:)

        boskie! XD
    • alpepe Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 14:01
      A nie da się powiedzieć sobie: nie będziesz niczyją kochanką i nie będziesz
      krzywdziła rodziny?
      • avital84 Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 14:23
        Chyba nie, bo jakoś nie wierzę w to, że ta rodzina i tak nie będzie
        skrzywdzona.
    • s.p.7 Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 14:07
      Jesli z nim kopulujesz to zaprzestań tej czynnosci w stosunku do jego osoby.
      Zacznij kopulować z innym.

      Czynnosci kopulacyjne przeniosą twoje emocje do nowego obiektu, nawet jesli go
      nie kochasz.
      Z czasem mozesz miec nadzieje ze zakochsz sie w kims innym lub nie bedziesz juz
      zdolna do milosci co w zasadzie spelni twoje oczekiwania.

      NIestety te czynnosci zrobia z ciebei osobnika wywloczno sucznego.

      Najle0iej wiec nauczyc sie kochac ludzi jednoczesnie byc w zgodzie ze sobą tak
      by podejmwoac wybory i realziwoac decyzje nie szkodzace.

      teraz zadałem soie pytanie, dlaczego chesz sie w nim odkochac...
      no i nawet skojarzyłem ale dopiero po czasie: ze on ma rodzine.

      NAucz sie kochac ludzi, którzy maja rodzine.
      To naprwde nei ejst takie trudne :)
      • avital84 Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 14:14
        Nie kopuluję z nim.
        • s.p.7 Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 15:03
          czekaj, doczytałem cos jeszcze.
          Mianowicie tytuł.
          Widać w nim projekcje polączone z wmawianiem sobie nieprawdy cyzli nazwijmy to
          okłamywanie siebie.

          "jak wbic sobie do głowy ze jemu na mnie nie zalerzy"
          no niestety to Jest projekcja.

          Pytanie dlaczego chesz siebie oklamwyac? i czy sadzisz ze z klamstwa moze cos
          dobrgo wyjsc?

          Dlaczego nie prubowac sprostac uczuciom nawet jesli sa wymagajace?
          bo ejstes na nie za slaba?

          zadne uczucie nie jest nei do zrealizowania, wystarczy zrozumiec czym jest milosc.
          Natomiast podejrzewam ze glownymi wizjamiw twojej glowie są te oscylujace wokol
          tego co ty z tego mozesz miec.

          W szczesciu tego czlowieka, czyli w jego rodzinei widzisz zagrozenie dla siebie.
          Milsoci nei wykluzcaja sie, mozesz go kochac jednosczenie nie uprawiajac z nim
          seksu i nei zakladajac z nim rodziny, to chyba oczywiste.
        • grassant Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 17:42
          avital84 napisała:

          > Nie kopuluję z nim.

          zakochałas się nie kopulując? to jakas patologia!. czy pochodzisz z
          rodziny patologicznej?
          • lacido Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 18:12
            sugerujesz że zakochać się można tylko poprzez kopulację? ;)
            • grassant Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 31.05.10, 12:01
              lacido napisała:

              > sugerujesz że zakochać się można tylko poprzez kopulację? ;)

              sugeruję, że owszem. Pozbawione tego emocje są jedynie wstępną formą
              zastępczą. :)
          • avital84 Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 19:05
            Nie pochodzę z patologicznej rodziny. W mojej rodzinie jest dużo
            miłości.
            • grassant Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 31.05.10, 11:57
              avital84 napisała:

              > Nie pochodzę z patologicznej rodziny. W mojej rodzinie jest dużo
              > miłości.

              Zatem masz wokół przykłady radzenia sobie z taką przypadłością :)
    • menk.a Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 14:09
      Nie rozumiem Twojego problemu. ;)
      • menk.a Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 14:11
        Znaczy rozumiem, ze podoba Ci się zajęty facet. Ale nie rozumiem, jaki można
        mieć w takiej sytuacji kłopot z odkochaniem się (a założę się o talon na balon,
        że nie jesteś zakochana).;)
        • avital84 Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 14:20
          Wiesz jak któraś z forumowiczek napisała na górze, Lacido chyba,
          wcześniej też wydawało mi się, że facet zajęty jest dla mnie
          nietykalny i w ogóle by mnie nie zainteresowałam. Przy tym w ogóle
          wszelka moja wizja samej siebie, tego w co wierze, jakie mam reguły,
          zasady, jakbym postąpiła gdyby legła w gruzach. Pewnie póki coś się
          komuś nie przydarzy to tak naprawdę sam nie wie jakby się zachował.
          Całe życie poznajemy siebie, nawet od tej najbardziej paskudnej
          strony.
          • sumire Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 14:37
            hmm, to nie musi być do końca tak. owszem, poznajemy siebie przez całe życie,
            ale to nie znaczy, że zasady mamy mieć tylko w teorii, bo w praktyce trudno nam
            z nimi wytrzymać ;) przecież tak sobie można usprawiedliwiać wszystko, co
            zawalimy...
            naprawdę można być wierną przekonaniu, że żonaci to zły wybór. można.
            niezależnie od tego, jak słodkie oczy robi do nas zajęty kolega.
            • avital84 Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 14:40
              Inni żonaci czy też w inny sposób zajęci nadal są dla mnie
              aseksualni. Nic nie poradzę na to, że ten akurat ma na mnie właśnie
              taki wpływ. Znaczy się chciałabym właśnie to zmienić, ale od 3,5
              miesiąca mi się to nie udaje. Praktycznie jest w mojej głowie 24
              godziny na dobę.

              Jaka słabość taki grzech tak naprawdę.
              • menk.a Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 14:57
                Avi, majaczysz jak baba w gorączce.
                Masz wybór:
                albo będziesz dalej robić maślane oczy do żonatego kolesia i wypisywać te
                farmazony na forum,
                albo się z nim prześpisz, będziesz miała moralniaka przez jakiś czas, a ten pan
                idealny zaraz potem powie, że on przecież najbardziej to kocha żonę, dzieci i
                jest szczęśliwy, a Ty poczujesz się jeszcze gorzej,
                albo nie prześpisz się z nim, bo pan idealny powie: spadaj na bambus, ja
                naprawdę kocham żonę,
                albo ograniczysz kontakt na tyle, że Ci minie jak ręką odjął.

                Niby mądra dziewczyna, a się certoli jak przedszkolak.
              • biala.chmurka Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 31.05.10, 11:39
                Inni żonaci czy też w inny sposób zajęci nadal są dla mnie aseksualni.
                Nic nie poradzę na to, że ten akurat ma na mnie właśnie taki wpływ.


                Innymi słowy: Wcale nie mam chrapki na żonatych facetów, fuj! No chyba, ze akurat mam na jakiegoś chrapkę. Lol.
          • wacikowa Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 15:09
            avital84 napisała:

            > Wiesz jak któraś z forumowiczek napisała na górze, Lacido chyba,
            > wcześniej też wydawało mi się, że facet zajęty jest dla mnie
            > nietykalny i w ogóle by mnie nie zainteresowałam. Przy tym w ogóle
            > wszelka moja wizja samej siebie, tego w co wierze, jakie mam reguły,
            > zasady, jakbym postąpiła gdyby legła w gruzach. Pewnie póki coś się
            > komuś nie przydarzy to tak naprawdę sam nie wie jakby się zachował.
            > Całe życie poznajemy siebie, nawet od tej najbardziej paskudnej
            > strony.

            Wychodzisz z założenia,że wszyscy kłamią? Pisząc np,że nie kradną tak na prawdę
            to robią? Pisząc,że nie kłamią,nigdy by nie rozbili rodziny,nie tykają zajętych
            = pierdolą głupoty?
            To kto w końcu mówi prawdę?
            Ty?
          • papapapa.poker.face Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 19:23
            jak juz robisz cos niezgodnego z zasadami moralnymi, miej odwage
            przyznac, ze robisz to dla chwili ekscytacji/zabawy i z czystego
            egoizmu. Jeteś bardzo zakłamana, grasz nawet przed sama soba.
            • avital84 Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 19:34
              forum.gazeta.pl/forum/w,16,112169422,112178709,Re_Jak_sobie_wbic_do_glowy_ze_jemu_na_mnie_nie_z.html

              Wiem, że jestem egoistką. Swoim przyjaciółką mówię ostrzej, że
              jestem suką i wiem, że w tej sytuacji jest to prawda.

              Nie jest to jednak dla chwili ekscytacji i zabawy. Ale z egozimu
              tak, jak najbardziej. O jego dzieciach słyszę tyle, że sama myślę o
              nich ciepło i może więcej nie będę tego tematu rozwijać. Natomiast
              jeżeli chodzi o żonę to po prostu przyznaję jest ona dla mnie
              kompletnie wirtualna. Tak naprawdę nie wiem jaką jest kobietą, czy
              go kocha, czy jest mu wierna, czy jest z nim szczęśliwa. Nie
              potrafię przełożyć jej dobra nad swoje, bo jak napisałam na dole nie
              jestem altruistką. Ale dzieci mam w głowie, dlatego jeszcze nie
              przekroczyłam pewnych granic. Przede wszystkim wiem, że dla niego
              dzieci są najważniejsze i w życiu bym nie chciała by było inaczej.
              • papapapa.poker.face Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 19:51
                no, nareszcie szczery post. z ukladu probujesz sie wymiksowac rowniez
                przez egoizm. pojawila Ci sie w glowie tzw. obawa graniczaca z
                pewnoscia, ze jesli to bedzie dluzej trwalo, ucierpisz emocjonalnie.
                ale jednoczesnie jest Ci dobrze, tylko to widmo nieprzyjemnosci...
                czytasz wiec encykliki (sic!), egzaltujesz sie nimi i udajesz przed
                soba wielce uczuciowa i niekumata dzieweczke, ktora wredny los targa
                niczym zaglowka podczas sztormu. Twoja postawa jest zalosna. Cokolwiek
                postanowisz (np. chce byc suka), wez odpowiedzialnosc i nie klam sama
                przed soba.

                Aha, tamta kobieta jest jak najbardziej taka jak Ty, ma uczucia i nie
                jest wirtualna. Bardzo nie podoba mi sie, ze gdy mowi sie o romansach,
                rzadko bierze sie pod uwage krzywde drugiej kobiety.
              • wiarusik Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 19:59
                zawsze możesz zostać najukochańszą macochą-pomyśl o tym;)
        • marianna.0 Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 14:23
          Jaka jest między wami róznica wieku.Mam przeczucie że on tobą
          manipuluje.
          • avital84 Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 14:24
            Niewielka 5 lat. Ja 26 on 31. Z mojej perspektywy właściwie żadna.
    • brms Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 14:46
      www.youtube.com/watch?v=6RdzJxhfyxQ
      Nie zabijaj tej miłości
      Daj spokojnie umrzeć jej


      Przeczekać.
    • nerri Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 15:17
      Pomijając aspekt moralny tej sytuacji bo z niego sama zdajesz sobie
      sprawę to mi to Avi podpada pod masochizm:/

      Sama sobie robisz krzywdę.
    • grassant Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 16:26
      O ironio ja w uczuciach jestem monogamistką i widać nie wymagam tego
      od drugiej strony.

      do tego jesteś prawdziwą altruistką :)
      • avital84 Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 16:33
        Nie jestem. Wiem, że jestem egoistką.
        Nie tłumaczę się tym, ale o mnie też w podobnej sytuacji nikt nie
        myślał doprawiając mi rogi.

        Moja wyobraźnia stała się zbyt ograniczona w pewnych aspektach.
        • tylna.szyba Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 31.05.10, 13:00
          Alez my wszyscy jestesmy egoistami. Smieszne sa te panny, co probuja
          ci wcisnac moralniaka na wiesc, ze spotykasz sie z zonatym. Nie wiem
          ile macie lat kobiety ale zycie pisze rozne scenariusze i niestety
          nie jest czarno-biale :)

          Nie martw sie zona tego pana. To on sie powinien o nia martwic, nie
          ty. Nie krzywdzisz niczyjej zony bedac po prostu wolna, dostepna
          singielka.

          Jedna forumowiczka napisala dobrze: przeczekac. samo sie rozwiaze.
    • kochanic.a.francuza Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 17:13
      Kto bez grzechu niech pierwszy rzuci kamieniem.

      I to maja byc porady ludzi z kregu kultury chrzescijanskiej?
      Wtsydzcie sie.
      Dziewczyna sie meczy, zbyt glupio by sie komusw realu zwierzyc,
      chce sobie ulzyc, a tu takie slowa na"k"?!
      Avi, nie martw sie, nie wiem czy Ci to pomoze, ale moze posluz sie
      wyobraznia. Wyobraz sobie, ze on wcale nie zadne cudo, np robi
      bledy ortograficzne, albo zostawia smierdzace skarpety w salonie,
      piedzi pewnie, no cokolwiek. Urzeczywistnij jego obraz w swojej
      wyobrazni.
      Rozumiem Cie ja mialam lepiej bo moj "Obiekt" choc w inteligentny
      sposob podkreslal wyjatkowosc naszej relacji nigdy nie dazyl
      zblizenia, byl silniejszy ode mnie.

      Wlasciwie mam gorzej od Ciebie bo takiego bardziej sie kocha, nie
      uwazasz? T
      Twojego mozna, sorry, troche zlac cieplym moczem, za nielojalnosc
      wobec rodziny. To juz chyba wielka rysa w jego idealnym obrazie,
      jaki sobie wytworzylas?
      No i czas: z czasem kazdy worek sie pruje. Piszesz, ze kochasz sie
      tylko 3 miesiace? Po czasie dojrzysz jego krosty i te cielesnei te
      mentalne. Nie ma idealow.
      • karmmi Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 17:22
        Pytanie klucz: po jakim czasie? Przed czy po rozbiciu rodziny?
        • avital84 Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 18:59
          Nie rozbiję tej rodziny, bo ani ja ani on tego nie chce.
          • avital84 Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 19:01
            Poza tym oczywiście on jej nie rozbija tylko ta druga.
            • karmmi Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 19:32
              Wierzę, że tego nie chcesz. Ale to nie zmienia faktu, że igrasz z ogniem. To, że on nie chce zostawić żony, nie znaczy, że ona jeśli się dowie, od niego nie odejdzie. Najbardziej zawsze cierpią dzieci, to banał wiem, ale cholernie prawdziwy. Między wierszami, da się wyczytać, że żona tego człowieka nie jest bez skazy. Ale to jest jego wersja, mieszkacie w różnych miastach, o jego życiu wiesz dokładnie tyle ile on chce Ci powiedzieć, ani więcej ani mniej. Jest jeszcze czas. Odpuść. Uważam, że powinnaś powiedzieć siostrze, przyjaciółce kogoś, na kim - jak sama podkreślałaś - Ci zależy. Pozwól sobie pomóc komuś komu ufasz. Moja siostra cioteczna, żyje w takim układzie od 4 lat, nie masz nawet bladego pojęcia w jakie bagno się pchasz. Nie masz pojęcia.
      • avital84 Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 18:57
        Mam w realu na szczęście aż 4 osoby, z którymi mogę swobodnie sobie
        o tym porozmawiać. Poza tym wiedzą o tym, że jest takie zauroczenie
        jeszcze 2. Mój były i moja siostra. Poza tym kręgiem jednak wszystko
        jest w atmosferze konspiracji. Przy wspólnych znajomych udajemy, że
        się tylko lubimy co też męczy. ;) Ale jak to mówią widziały gały,
        więc nie narzekam.

        Najgorsze jest to, że ja wiem, że on nie jest idealny. Widzę, że ma
        wady. Kiedyś rzuciło mi się w oczy na przykład jego brudne ucho. ;P
        To z takich nieco śmiesznych lajcików.

        Wiem, że nie jest nieskazitelny i to jest problem.
        • miss.yossarian Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 30.05.10, 12:45
          avital84 napisała:

          > Mam w realu na szczęście aż 4 osoby, z którymi mogę swobodnie sobie
          > o tym porozmawiać. Poza tym wiedzą o tym, że jest takie zauroczenie
          > jeszcze 2. Mój były i moja siostra. Poza tym kręgiem jednak wszystko
          > jest w atmosferze konspiracji. Przy wspólnych znajomych udajemy, że
          > się tylko lubimy co też męczy. ;) Ale jak to mówią widziały gały,
          > więc nie narzekam.
          >
          > Najgorsze jest to, że ja wiem, że on nie jest idealny. Widzę, że ma
          > wady. Kiedyś rzuciło mi się w oczy na przykład jego brudne ucho. ;P
          > To z takich nieco śmiesznych lajcików.
          >
          > Wiem, że nie jest nieskazitelny i to jest problem.

          brudne ucho, nieumiejętność utrzymania fiuta w spodniach i walenie żony po
          rogach.. takie tam śmieszne lajciki.
    • tully.makker Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 18:55
      Monogamistka?

      Romansujesz z zonatym gosciem, ktory od ciebie wraca posunac zone.
      Czego to sobie durne cipy nie wmowia, zeby sie lepiej poczuc.
    • ursyda Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 19:36
      Avi, krotko. Nie pier..ol nie dorabiaj do tego ideologii zeby się
      wybielić.
    • rzeka.chaosu Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 19:37
      lol ;)
    • samentu Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 19:47
      > Nie wiem jak wbić sobie do głowy, że to nie ma sensu i że marnuję
      > czas. Niby to wszystko wiem, ale zawsze zostaje jakieś małe ale,
      > które powoduje, że nie potrafię się kompletnie odciąć. Nawet jak
      > wszystko jest na dobrej drodze on nagle wraca i okazuje się,że nasze
      > relacje są jeszcze lepsze i o milion lat świetlnych głębsze niż
      > poprzednim razem.
      >
      > Nie mogę od niego niczego wymagać. Nie mogę niczego chcieć. Nic
      > oczekiwać, bo jestem na przegranej pozycji w tym układzie. I to jest
      > ten ból.


      ale Ty nie chcesz się odkochiwać
      Ty już wybrałaś - przeczytaj ostatnie wersy swego postu!

      zostaniesz kochanką żonatego faceta
      z całym "dobrodziejstwem" tego statusu
      (samotne święta, poczucie bycie drugą, nienawiść i pogarda innych kobiet itd.)
      banał jednym słowem
      że nie skonsumowałaś jeszcze to bez znaczenia
      to tylko kwestia czasu
      a facetowi tylko pogratulować
      rodzina w jednym mieście a w drugim, w którym od czasu do czasu musi pracować -
      kochanka
      żyć nie umierać:P
    • wiarusik Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 19:54
      poczęstuj go grochówką,gołąbkami,gotowanym bobem i bigosem.po 1szym bąku ci
      przejdzie:P
    • sid.leniwiec Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 19:58
      Nie obraź się, ale trochę pretensjonalny jest ton Twoich wypowiedzi. To dowodzi,
      że chociaż wiesz co i jak, to jednak do końca nie potrafisz spojrzeć
      obiektywnie, bo jesteś zauroczona. Wersja optymistyczna - w końcu Ci przejdzie.
      Wersja pesymistyczna - to potrwa długo, bo podobno są takie, co latami nie mogą
      sobie wybić faceta z głowy. Jeśli się zauroczyłaś, to nie ma bata - poza
      sytuacją kiedy masz możliwość wcale się z nim nie widywać i zająć się czymś,
      zarówno zawodowo, jak i towarzysko. Wtedy po pewnym czasie Ci przejdzie, a
      później będziesz się zastanawiać co ja w nim widziałam i sama będziesz się
      śmiała ze swoich dylematów podnoszonych do rangi przesadnej. Mówię Ci.:)
      • wiarusik Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 20:02
        ja tam jestem o nią spokojny.to emocjonalna chorągiewka i szybko jej przejdzie;)
    • wiarusik Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 29.05.10, 20:09
      osobiście to nie wiem jak powinnaś się zachować.ale wiem jak możesz się
      zachować-właściwie to spróbuj,co ci szkodzi?jeśli to nie będzie związek na całe
      życie,to chociaż przyjemne doświadczenie.ponoć sex z żonatym smakuje lepiej;) a
      dzieci i żona?nie muszą wiedzieć,a jeśli się dowiedzą-to znaczy że facet wybrał
      ciebie.powodzenia i bądź z nami w kontakcie;)
    • fredzia_ltd Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 30.05.10, 12:40
      avital84 napisała:
      "Z drugiej strony to nie jest przyjaźń, bo oboje wiemy, że i z jego i
      z mojej strony jest coś więcej. "

      Skąd wiesz, w głowie mu siedzisz?

      Obstawiam, że to typ marynarza, co to w każdym porcie ma swoją "bezpieczną przystań". I każda jest dla niego wyjątkowa (w jej własnym mniemaniu).

    • tylko-pralka Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 30.05.10, 14:54
      może ten tekst Ci pomoże, w ogóle cały blog przejrzyj, może coś Ci się rozjaśni,
      jak to wygląda z drugiej strony. Wg mnie po pierwsze musisz tę relację
      odczarować, sprowadzić ją na ziemię i dostrzec cynizm i wyrachowanie tego
      "cudownego" człowieka.
      40cztery.blox.pl/2009/05/Zwiazek-z-kochanka.html
    • mahadeva Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 30.05.10, 22:14
      posluchaj - ludzie sie rozwodza, jesli maja nieudane zwiazki - nie ma 100%
      pwenosci, ze jestes na straconej pozycji - pytanie tylko, czy on sie dla Ciebie
      rozwiedzie? sprobuj odpowiedziec na to pytania
      mysle, ze to mile, ze masz milosc, jesli nic z tego nie wyjdzie, to CI w koncu
      przejdzie i znajdziesz sobie kogos innego, na razie wyluzuj i ciesz sie chwila -
      jak powiedzial tu kiedys Zerbedere24 - nikt nie robi sobie sam krzywdy, wiec
      musza byc jakies powody dla Twojego zachowania - przestan myslec przez pryzmat
      schematow a zacznij racjonalnie :)
    • fan_ta Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 30.05.10, 22:51
      Myślę, że co by kto nie pisał i tak zrobisz swoje...
      Zaangażujesz się a później będziesz tego gorzko żałowała (nie życzę Ci tego)
      Zastanów się tylko, czy chcesz być z mężczyzną, który dla być może chwili
      uniesienia, bo jeszcze nie jest w stanie ocenić czy to miłość?? stawia na szali
      szczęści swojej całej rodziny.. i pomyśl choć przez chwilę o kobiecie, która
      jest po drugiej stronie, której Ty odbierasz to co ma w życiu najcenniejsze...

      Może warto zacisnąć zęby, przestać szukać powodów do usprawiedliwiania swoich
      czynów względem tego mężczyzny, odwrócić się i zapomnieć!?
    • tarantinka Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 30.05.10, 23:09
      Wbić ? - popadasz w ton iście z harleqina, co gorsza ton się
      pogłębia, cierpienia młodego wertera we współczesnej wersji.
      Większość problemów bierze się z nieumiejętności rozpoznia i
      przyznania się przed samym sobą do tego co czujemy a w konsekwencji
      do tego czego chcemy. Czego się wstydzisz ? zakochałaś się,
      zauroczyłaś, chcesz być z tym facetem i tyle. Jeśli teraz nie masz
      siły urwać spotkania z nim to zostaniesz jego kochanką. Jaka tu
      filozofia ? albo znajdziesz siłę żeby to przerwać albo sprawdzisz w
      praniu ile siły trzeba mieć żeby to przeżyć.
    • mrow.ka1 Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 31.05.10, 16:19
      Niestety, ale to wszystko zmierza w stronę romansu. Wiesz o tym bardzo dobrze,
      dlatego zdecydowałaś się tutaj napisać.

      Zakochałaś się, ale musisz spojrzeć prawdzie w oczy, on chce Ciebie wykorzystać,
      chce abyś została jego kochanką. To nie jest fair z jego strony.

      Musisz wybić sobie jego z głowy. Wiem, ciężko, tym bardziej że się świetnie
      dogadujecie i pewnie sobie myślisz, że to jest właśnie ten, ale tak nie jest. Ma
      żonę, dzieci.

      Tracisz czas, więc im szybciej się odkochasz tym lepiej dla Ciebie.
      Ogranicz kontakt. Możesz nawet podać mu powody, po to aby nie nękał Ciebie.
      Osoba, która Ciebie szanuje, zrozumie to.
      Wiem co czujesz i naprawdę dla Twojego dobra, lepiej jak dasz sobie z nim
      spokój, bo szkoda Twojego czasu.
      • rosa_de_vratislavia Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 01.06.10, 09:20
        mrow.ka1 napisała:

        > Niestety, ale to wszystko zmierza w stronę romansu.

        Ależ t JEST rmans - jest seks, są spotknia,z których żonie nie zdaje
        relacji typu "aw iesz kochanie, przyjechałemz pracy godzinę
        później,bo spotkałem Avital i muskałem palcem jej policzek oraz
        pożerałem wzrokiem jej dekolt. Prowadzilismy też głęboką rozmowę o
        Tobie i dzieciach".

        > Osoba, która Ciebie szanuje, zrozumie to.

        Nie ten pan. On odnawia kontakt.
    • niepostrzezenie Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 31.05.10, 19:28
      Jeszcze kilka miesięcy temu czułam mniej więcej to samo co ty. Mnóstwo
      wątpliwości i odchodzenie od zmysłów, jak przestać o nim myśleć. Wcześniej
      zawsze pogardzałam tymi co zdradzają, a dzisiaj pogardzam samą sobą. Miałam
      paskudny okres w życiu, nazwijmy to chwilą słabości. I uległam. Popełniłam
      największy błąd w swoim życiu. Nienawidzę teraz siebie i jego również. "Układ"
      szybko zerwałam bo nie wytrzymywałam ciągłego napięcia i życia w strachu. Będzie
      musiało minąć jeszcze wiele czasu, zanim odzyskam choć minimum szacunku do
      siebie. Nic tak nie wyniszcza jak związek z żonatym facetem. Z dzisiejszej
      perspektywy wiem, że nie było warto pakować się w takie bagno. Nie bądź taką
      samą kretynką jak i ja. W następny weekend w te pędy do klubu i wyrwij sobie
      jakieś młode nieżonate ciacho na pocieszenie. Pozdrowienia.
      • burana45 Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 01.06.10, 00:43
        ... które rano okaze sie zaćpanym upitym nosicielem HIv , kily albo
        rzeżączki, po kilku zdrinakch zrobi ci pornograficzne fotki i pchnie
        je do netu a jedyne co o nimm bedzie wiedziala to ze ma na Imię
        Dawid i jedzi 12-letnim bitym BMW

        z dwojga zlego lepiej trzymaj sie zonatego - znasz jego dane
        osobowe, adres, wiesz gdzie pracuje, mozesz poznac stan zdrowia i
        nawet zaządac badan WR , w dodatku to jemu zaley na dyskrecji wiec
        bedzie tzrymal buzie na kłodke i nie pusci o tobie zadnych plotek .
        A jkby probowal ci brużdzic np. zawodowo - zawsze masz w reku jakąs
        tam broń.

        zaonaty kochanek ( tylko do łóżka) ma wiecej zalet niz nie-zonaty
        kochanek
Pełna wersja