Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie zależy

    • maitresce.d.un.francais Nie mozesz zostac po prostu feministka? 01.06.10, 00:45
      Zaczniesz tych wszystkich fagasow nienawidzic i problem zniknie sam! Precz z
      mezczyzami! Zapraszam na forum feminizm.
    • gobi05 Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 01.06.10, 08:33
      > Nie mogę od niego niczego wymagać. Nie mogę niczego chcieć. Nic
      > oczekiwać, bo jestem na przegranej pozycji w tym układzie.

      Od niego niczego nie możesz wymagać, bo nie jest twój.
      Natomiast od swojego mężczyzny, chłopaka, narzeczonego,
      czy jak tam jeszcze mogłabyś ewentualnie nazywać
      swoją miłość możesz wymagać jednego: żeby był mężczyzną.
      Ten facet nie jest męski, opowiada ci o swojej żonie, jakichś
      sprawach, które ciebie nie dotyczą. Ty patrzysz na niego jak
      na ósmy cud świata, a on wykorzystuje cię do poprawiania
      sobie samopoczucia. To dość niesymetryczny układ, ta wasza
      przyjaźń. Spróbuj zacząć umawiać się na randki i zacznij
      zwierzać się jemu jak to przebiegało: że jeden nie zna pasty
      do zębów, drugi ma spocone dłonie i pcha się z łapami itd.
      Jakichś singli chyba masz dookoła? Jakichkolwiek. Zobaczysz,
      jak się twój przyjaciel zachowa.
    • rosa_de_vratislavia Avital, już w tytule wątku zakładasz,że 01.06.10, 09:07
      ...temu panu na Tobie zależy.

      Skąd ta pewnośc? Panu zależy na ekscytującym spędzaniu czasu,
      adoracji w oczach innej kobiety, motylkach w brzuchu i pod
      brzuchem...to każdemu sprawia przyjemność.

      Gdyby zależało mu na TOBIE:
      a)rozwiódłby się i podzielił opieką nad dziećmi z zoną, ale TBIE
      zaproponował miejsce przy swoim boku,
      b) zacisął zęby i wiedząc,że nie może Ci ofiarować całego siebie i
      uczciwego związku - zakńczył to (nawet, gdyby bolało), żeby nie
      ranić Ciebie uczuciami bez przyszłości.

      A pan odnawia kontakt, bo w małżenstwie wieje nudą, trzeba myśleć o
      szczepeniach ukochanych dzieci, kupnie rowerka i wymianie kabiny
      prysznicowej.

      Jasne,że za romans odpowiadają obie strony a nie "złą kobieta
      kusicielka" uwodząca "niewinnego misia". Ale odpowiedzialność za
      rany zadane znie i dzieciom (choćby okradanie ich z czasu, który
      spędzacie razem)spada na Ciebie.

      I nie usprawiedliwiaj się tekstmi,że dla Ciebie ta pani to postać
      wirtualna. To kobieta taka jak Ty - prawdziwa, z sercem, uczuciami,
      wizją rodziny i małżenstwa.


      > Brutalne to. On ma rodzinę, o której bardzo często mi opowiada.
      > Czasem ze szczegółami, może nawet zbyt wielkimi szczegółami. Na
      > początku mnie to bolało, teraz wygląda to trochę jak przyjaźń.
      >
      > Z drugiej strony to nie jest przyjaźń, bo oboje wiemy, że i z jego
      i
      > z mojej strony jest coś więcej. Tyle, że z mojej strony to się
      > przerodziło chyba niestety w uczucie. Na początku pewnie działała
      > chemia, ale teraz się uspokoiłam i wiem, że to nie o to chodzi. Ja
      > go po prostu lubię. Z nikim nie spędza mi się czasu tak miło jak z
      > nim. Nadajemy na tych samych falach. Lubimy to samo i śmiejemy się
      z
      > tych samych rzeczy.
      >
      > Ale to nie ma sensu i tak długo jak nie zrozumiem tego naprawdę
      nie
      > będę w stanie otworzyć się na nic nowego. O ironio ja w uczuciach
      > jestem monogamistką i widać nie wymagam tego od drugiej strony.
      >
      > Nie wiem jak wbić sobie do głowy, że to nie ma sensu i że marnuję
      > czas. Niby to wszystko wiem, ale zawsze zostaje jakieś małe ale,
      > które powoduje, że nie potrafię się kompletnie odciąć. Nawet jak
      > wszystko jest na dobrej drodze on nagle wraca i okazuje się,że
      nasze
      > relacje są jeszcze lepsze i o milion lat świetlnych głębsze niż
      > poprzednim razem.
      >
      > Nie mogę od niego niczego wymagać. Nie mogę niczego chcieć. Nic
      > oczekiwać, bo jestem na przegranej pozycji w tym układzie. I to
      jest
      > ten ból.
      • poecia1 Re: Avital, już w tytule wątku zakładasz,że 01.06.10, 14:26
        Rosa od dawna podziwiam Twoją mądrość w wypowiedziach. Sama prawda
        bez zbytniego moralizowania. Mówię szczerze.
    • wicehrabia.julian Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 01.06.10, 09:20
      avital84 napisała:

      > Nie mogę od niego niczego wymagać. Nie mogę niczego chcieć. Nic
      > oczekiwać, bo jestem na przegranej pozycji w tym układzie. I to jest
      > ten ból.

      głupiej już nie można :(
      • o_l_g_a_x Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 01.06.10, 12:31
        Avital - jedna rada zmądrzej, facetowi nigdy nie zależało i nie
        będzie zależało na Tobie, koniec i kropka.
        Facet, który ma żonę, dzieciaki i dopuszcza do takich sytuacji to po
        prostu nic nie warty cieć, który oszukuje samego siebie i innych.
        Ty dorzucasz jeszcze trochę - niszczysz życie nieświadomej niczego
        kobiecie i jej dzieciom.
        Współczuje im.
        Są granice, których nie można przekraczać!
        Jesteście dorośli to weźcie odpowiedzialność za swoje czyny i nie
        niszczycie nikomu życia w imię właściwie, czego? pseudo miłości?
        seksu?

        Pisanie tego typu historyjek to nic innego jak użalanie się nad sobą
        i szukanie kogoś kto pogłaszcze Cię po główce i powie: tak tak
        współczuje Ci - chcesz usprawiedliwienia? nie dostaniesz nigdy
      • menk.a Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 01.06.10, 12:34
        wicehrabia.julian napisał:

        > avital84 napisała:
        >
        > > Nie mogę od niego niczego wymagać. Nie mogę niczego chcieć. Nic
        > > oczekiwać, bo jestem na przegranej pozycji w tym układzie. I to jest
        > > ten ból.
        >
        > głupiej już nie można :(

        I tu się mylisz. Bo to trwa i trwa już kawał czasu. I to dopiero jest głupota.:D
        • wiarusik Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 01.06.10, 14:13
          avi zawsze zaskakuje;)
          • avital84 Re: Jak sobie wbić do głowy,że jemu na mnie nie z 01.06.10, 18:07
            Księżyc wchodzi w znak raka. Zaczynam się chyba dystansować.
            Zawsze jak piszę na forum to po to, że wiem, że jak tu wszystko
            opiszę, dostanę tzw. "zjebkę" to nagle coś pryśnie. To trochę tak
            jak z powiedzeniem kocham Cię. Zawsze wydawało mi się, że dopóki nie
            padnie to słowo wszystko jest jakby "bardziej".

            Tak naprawdę zdaję sobie sprawę z tego, że jemu nie zależy. Zależy
            mu tylko i wyłącznie na sobie, na swojej wygodzie. Wiem, że nie jest
            cudem i nie jest idealny. Ale nie mogę nic zrobić z tym, że na jego
            widok się rozpływam. Po prostu akurat on na mnie działa, a działa
            ostatnio na mnie 1 na 1000. Pech. :)

            Nie będziemy się długo widzieć, nie podtrzymujemy kontaktu, więc
            liczę na to, że samo minie.

            Nie szukam rozgszeszenia, usprawiedliwienia. Nie mam po prostu
            wyrzytów sumienia. Może stałam się zimną suką, ale tak właśnie jest.
            Jedyne co pozostawia niesmak to świadomość tego jak cudowni są Ci
            wzorowi mężowie i tatusiowe, kiedy wyjeżdżają w delegację. U mnie w
            firmie przynajmniej to nie jest odosobniony przypadek. Takie
            zachowanie przeważa. No i dlatego jakoś nie spieszy mi się teraz do
            związku. Koniec końcem na prawdę wydaje mi się, że jako ta druga mam
            większe szczęście niż jego żona. Ja zapomnę, a ona musi z nim żyć.
Pełna wersja