co innego mówi, co innego robi...

30.05.10, 13:36
Chłopak, kumpel, z takiej większej paczki znajomych. Coś tam się między nami
zadziało, ja się lekko zadurzyłam. On to uciął, mówiąc kilkakrotnie, ze tego
nie czuje i ze lepiej żebyśmy nie byli razem. I od tego czasu - odzywa się,
pisze, flirtuje ewidentnie, choć delikatnie. Wiecej niż kiedykolwiek. W jego
oczach i gestach widzę, że obojętny nie jest, choc to bardzo jasno mówi. Że
nic z tego.

Widzimy sie niedługo, na domówce u mnie... Co ja mam z nim zrobić? Jesli go
chcę? :) Na razie nie robię nic ;) Trudno mi za siebie ręczyć na imprezie...
    • wicehrabia.julian Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 13:39
      2szarozielone napisała:

      >Co ja mam z nim zrobić? Jesli go
      > chcę? :)

      i ty masz 26 lat? nie wierzę
      • wiarusik Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 13:42
        właśnie,głupia.a co się robi w takich wypadkach?rozkłada nogi i pokazuje ekran!;PPP
    • miss.yossarian Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 13:39
      > W jego oczach i gestach widzę, że obojętny nie jest, choc to bardzo jasno mówi. Że
      > nic z tego.

      to znaczy że jak bardzo chcesz to może Cię zerżnąć, ale dzieci z tego nie będzie.
      • twojabogini Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 13:49
        Ani ślubu...ale sa sposoby na sposoby...jak bardzo go chcesz bo tak
        wspaniały - to go uwiedź, wpędź w obsesję na twoim punkcie, tak zeby
        mózg miał zajety tylko tobą.
        Żadnego upijania się na imprezie i macanek po kątach.
        Sprawa numer jeden - jak najlepszy wyglad - i nie chodzi o wywalanie
        cycków na wierzch :)
        Sprawa numer dwa - tajemniczośc. Z imprezy wychodzisz wczesniej
        sugerując, ze masz jeszcze jakies spotkanie. Pozwoli ci to uniknac
        też błędu strategicznego (urzniecie się macanka).
        Dla kolegi jestes miła, ale nie szukasz bezposrednio jego
        towarzystwa. W pewnej chwili mozesz się do niego miło usmiechnąc...i
        tyle. Fajnie jak uda ci się nieostentacyjnie poflirtowac z innym,
        ale tak, zeby to chłopak ci nadskakiwał. Żadnych głosnych chichotów,
        zwracania na siebie uwagi itp.
        Po imprezie nie odzywasz się pierwsza,
        Taka zabawianka trwa czasem długo. Mało mówisz o sobie/jestes
        zdawkowa, nie narzucasz się ale jestes miła. Warto napomknac cos o
        jakims fascynujacym hobby, które zajmuje ci dużo czasu.
        • 2szarozielone Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 13:56
          Eeee, to szkoda zachodu :) To kumpel z większej paczki znajomych i przyjaciół,
          musiałabym omijać wspólne imprezy, straciłabym kontakt i zabawę z przyjaciółmi
          dla jakiegoś łosia :)) Zresztą w sumie to on przyjął podobny scenariusz, bysmy
          sie wykończyli nawzajem.
          • twojabogini Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 14:12
            Wcale nie trzeba omijac wspolnych imprez. Tylko skończyc
            przytulaczki - mozna powiedziec krótko i wprost, ze cię cos takiego
            nie satysfakcjonuje. I goscia uwieśc.
            Ja w czasach przedmałzeńskich czesto rozkochiwałam w sobie kolesi,
            którzy chcieli tylko seksu - tak dla wprawy. Teraz tego nie robie za
            często, bo mój mąż się denerwuje jak wydzwaniają po nocach :) A na
            bieżąco to już wcale tego nie robię, bo takiego lecacego na obca
            ciężarną uwazam jednak za zboczeńca, a od zboków z daleka się wole
            trzymac.
            • 2szarozielone Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 14:20
              No i taki w zasadzie jest plan (bo co mi pozostaje ;) )
              Ale tajemniczość w tej całej naszej telenoweli odpada - jak to zrobić, jak się
              przyjaźnię z jego przyjacielem z dzieciństwa i jego byłą dziewczyną? :)
              Ja się nie nadaję do kobiecych gierek w uwodzenie, nie umiem grać. I nie lubię.
              Już wolę przegrać niż w to wchodzić chyba...
              • twojabogini Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 14:30
                Nie wiesz co tracisz. Na poczatek przeczytaj sobie na przykład
                rozdział z kamasutry - porady dla kurtyzan jak wyciagac pieniądze od
                kochanków. Mistrzowskie połączenie manipluacji, uwodzenia,
                psychologii itp. Co nie znaczy, ze kase masz wyciagac ;) Uwodzenie
                to swietna gra, a cwiczenie czyni mistrza. Do tego podnosi
                tempereturę zwiazku i libido obojga partnerów. Zaprzestanie
                uwodzenia to śmierc zwiazku, seksualnosci, zostaje tylko telewizor,
                kapcie i kanapa - to co potocznie okreslamy zwiazkiem małżeńskim.
                Blee...
                • 2szarozielone Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 14:39
                  Ja zazwyczaj do związków podchodziłam inaczej... Zawsze były oparte na przyjaźni
                  i szczerości, seks nigdy nie zdychał, a na podnoszenie temperatury jakoś
                  wybierałam inne sposoby niż "przyciąganie-odpychanie". Nie wiem, czy to lepsze,
                  ale ja po prostu nie lubię grać. No nie umiem :)
                  • twojabogini Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 15:20
                    Ale uwodzenie jako gra nie wyklucza szczerosci, ani innych sposobów
                    podnoszenia temperatury w związku. Z tym, ze jak podnosisz
                    temperaturę jedynie zapomocą tricków seksualnych, wabików itp. - to
                    zamiast bliskiego zwiazku uzyskujesz romans, który jak to romans z
                    czasem się może wypalic.
                    Uwodzenie to nie oszukiwanie, a oszałamianie drugiej
                    osoby,dowartosciowywanie jej, stawianie wyzwań, rozwój.
                    Co do szczerosci w związku - przesadna działa na krótką metę.
                    Obrazuje to wierszyk "Fluki w piździe", gdzie pani iformuje pana, ze
                    takowe posiada :) Nie sadzę aby partner musiał znac wszystkie
                    fantazje seksualne partnerki, wiedziec, co sadzio ona o sąsiedzie
                    znaprzeciwka, ani dlaczego flirtuje z kolegą z pracy...W gorsze dni
                    tez raczej informowanie partnera o bieżacej ocenie jego osoby nikomu
                    nie wyjdzie na dobre :)
                • ma_dre Re: co innego mówi, co innego robi... 31.05.10, 23:48
                  hmmm, co kraj to obyczaj. Panie zachowujace sie tak jak to opisujesz, czyli
                  bezsensownie flirtujace, w takiej np. Francji okresla sie mianem "allumeuses"
                  czyli "zapalaczek", co bynajmniej nie jest pochlebne dla kobiety... Uwodzic
                  innych facetow bedac w stalym zwiazku? Niedobrze mi sie robi na sama mysl.
        • wiarusik Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 14:10
          gdy dziewczyna tak robi,uważam że nie jest mną zainteresowana i idę dalej;)
          • twojabogini Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 14:14
            To słabo się panna stara - to trzeba robic tak, zeby zapaśc w
            pamięc, serce i lędzwia...
            Od zapadania w lędżwia się do tego pieknieje - kazdy samogwałt
            męzczyzny z mysla o konkretnej kobiecie przydaje jej uroku i
            magicznej siły przyciagania :)
            • wiarusik Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 14:23
              whatever...:)
              wychodzę z założenia,że tego kwiatu pół światu;)
              to o czym ty mówisz to wyższa szkoła jazdy,którą niewiele panienek potrafi.w
              większości przypadków,laski wychodzą na buraczyce,niestety.
            • 2szarozielone Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 14:31
              Ja mu zapadłam, to na pewno... i zamierzam bardziej ;) ale my sporo czasu
              spędzamy w sytuacjach typu majówka pod namiotem na gołej ziemi (bez
              sanitariatów), festiwale rockowe, wyprawy w Bieszczady. Widział mnie więc
              również w najgorszej możliwej formie fizycznej i wizualnej ;)

              Trochę sie starałam, ale jak usłyszałam "nie" to odpuściłam. I teraż on się znęca
      • 2szarozielone Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 13:53
        Z rżnięcia dzieci zawsze mogą być ;)

        Że jest seksualnie zainteresowany, to wiem. Ja też :) Coś tam miedzy nami było,
        deklaracji związku czy uczuć - nie. Jakby mu o sam seks chodziło, to by nie było
        problemu. On szuka raczej bliskości, czułości, przytula się, szuka kontaktu,
        opiekuje się mna i martwi o mnie; jak sie widzimy - nie odstępuje na krok. Ja go
        nie atakuję i nie przyciskam do ściany, nie ciągnę do ołtarza ;). On mówi:
        "NIE". I nic się w jego zachowaniu nie zmienia... A nawet jesteśmy bliżej.
        • sumire Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 14:06
          przepraszam, ale dla mnie czułość, bliskość i przytulanie nie oznaczają wcale,
          że chodzi onemu o coś więcej niż seks :) choć oczywiście miło tak pomyśleć.
          • 2szarozielone Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 14:24
            no ale seks był. nasze "zerwanie" dotyczy w zasadzie wyłącznie sfery stricte
            seksualnej. ja się moge pogodzic z odrzuceniem, zresztą nie zdążyłam się
            zakochać, ale sprzeczne sygnały mnie męczą.
    • wiarusik Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 13:40
      może chce cię wydymać,ale niekoniecznie za rączkę z tobą chodzić.wiesz jak to jest;P
    • figgin1 Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 13:41
      A wstręciuch :) Może ostentacyjnie poflirtuj z kim innym? Choćby wtajemniczonym
      po co te demonstracje? Pan sie zniecheci i przestanie mącić ci w głowie. A tak
      przy okazji, dawno cię nie było :)
      • 2szarozielone Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 13:48
        Hmmm... W sumie chłopak po wyjaśnieniu sprawy między nami dowiedział się o moich
        uczuciowych uwikłaniach (a ja o nim paru rzeczy). Być może stąd te flirty teraz,
        męska ambicja kłuje i zazdrość. czyli efekt odwrotny niż zniechęcenie. Mąci mi w
        głowie jak szatan, jak to robi specjalnie, to szacun ;)

    • teletoobis Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 13:49
      Chce cie zerznac. Nic ponad to
      • 2szarozielone Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 13:59
        Ale ja jego też i on o tym wie; nie o to tu chodzi.
        • teletoobis Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 14:01
          No to sie rznijcie. Co za problem. Tylko potenm nie placz, ze zerznal i sie nie
          odzywa
          • 2szarozielone Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 14:25
            ja mam teraz raczej dokładnie odwrotny problem :)
            • teletoobis Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 14:39
              Pomysl o konsekwencjach, zreszta- nie moja dupa. Al;e ewentualne skargi, ze
              wydupczyl i rzucil, bede zglaszal jako spam
            • lacido Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 15:26
              znaczy za dużo gada a za mało robi?
              • teletoobis Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 15:29
                uwazam ze jej sie procesor przegrzal i ma zwidy
              • 2szarozielone Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 16:34
                pisałam powyżej ;)
                • lacido Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 16:39
                  i nigdzie odwrotności problemu nie widać dlatego pytam
                  • 2szarozielone Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 16:57
                    Przestał rżnąć i się odzywa. Co mnie doprowadza do szału :)
                    • lacido Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 17:00
                      no bo teraz rżnie głupa ;)
                      • teletoobis Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 17:38
                        Czyli zamienil stryjek... :)
    • thank_you Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 14:27
      Szaro, odbierz maila za 5 min. :-)
      • wiarusik Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 14:32
        1sza łasa na ploty:P
        • thank_you Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 14:43
          Tak, będziesz głownym tematem rozmów. Może nadmienimy co nieco o krwiożerczych kapitalistach... :-)
          • wiarusik Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 14:50
            to ostatnie to chętnie bym poczytał;)
            • thank_you Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 15:43
              Plotkarz! :-)))
    • policjawkrainieczarow Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 15:08
      > Widzimy sie niedługo, na domówce u mnie... Co ja mam z nim zrobić? Jesli go
      > chcę? :) Na razie nie robię nic ;) Trudno mi za siebie ręczyć na imprezie...

      na imprezę zrobic się na mega-bóstwo, ale założyc najgorsze możliwe majtki,
      jakie masz. Ten hamulec nie puści nawet, gdyby kolega pod jakimś pretekstem
      ostal się po wyjściu innych w celu seksualnym.
      • lacido Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 15:27
        u Bridget Jones się ta metoda nie sprawdziła
        • twojabogini Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 15:52
          Miałam znajomą, która w celu opanowania libido nie goliła nóg.
          Metoda była mało skuteczna - po imprezach miała podwójnego
          moralnego - nie dośc że się pusciła, to jeszcze miała nieogolone
          nogi :)
        • policjawkrainieczarow Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 16:19
          bridget to byla fikcja.
          no i ona tam nie miała tragicznych majtek, po prostu nie byly seksowne.
          ja mam na myśli raczej takie, ktore się np. zaplątały w praniu w złą kupkę i
          zamiast być wypranymi ręcznie w zimnej wodzie, dostały cykl gotowania i
          chlorowania i mimo, że nadal spelniają swoją funkcję, absolutnie się nei nadają
          do pokazania. Zazwyczaj takie gacie lądują w koszu na śmieci, ale można je
          zachować na takie okazje.
          • lacido Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 16:21
            używasz cyklu gotowania i chlorowania? musiałabym się nieźle namęczyć żeby
            doprowadzić gatki do takiego tanu ;)
            • policjawkrainieczarow Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 16:36
              LOL!

              lacido, a teraz powtórz 10 razy" będę czytać ze zrozumieniem i odpowiadać tylko
              na posty, których sens do mnie dotarł.
              • lacido Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 16:38
                przeczytaj co sama piszesz zanim zaczniesz pouczać innych

                pytam jakie jest prawdopodobieństwo zniszczenia majtek w cyklu
                gotowanie-chlorowanie - u mnie wynosi 0, majtek w stanie tragicznym brak -> cała
                metoda o kant dupy robić
                kapujesz!? pomysł dosłownie z d.y wzięty :)
                • policjawkrainieczarow Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 16:50
                  słuchaj, no nic nie poradzę na to, że nie rozumiesz skrótu "np."
                  • lacido Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 16:57
                    to zupełnie tak jak ja nie jestem w stanie dostosować moich wypowiedzi do Twoich
                    niskich możliwości pojmowania cóż zdarza się
            • miss.yossarian Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 16:45
              lacido napisała:

              > używasz cyklu gotowania i chlorowania? musiałabym się nieźle namęczyć żeby
              > doprowadzić gatki do takiego tanu ;)

              wysunę śmiałą tezę: to był tzw przykład, nie ma potrzeby gotować i chlorować
              swoich majtek żeby nie bzykać się na imprezie.
              • lacido Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 16:59
                sprostuję tę Twoją tezę, to był przykład sposobu zmieszczenia majtek niemożliwy
                do przypadkowego zrealizowania w warunkach domowych, stąd moje uczepienie
                absurdalnego pomysłu.

                poza tym każdy sposób jest dobry jeśli nie ma co liczyć na zdrowy rozsądek
                • miss.yossarian Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 17:01
                  lacido napisała:

                  > sprostuję tę Twoją tezę, to był przykład sposobu zmieszczenia majtek niemożliwy
                  > do przypadkowego zrealizowania w warunkach domowych, stąd moje uczepienie
                  > absurdalnego pomysłu.
                  >
                  > poza tym każdy sposób jest dobry jeśli nie ma co liczyć na zdrowy rozsądek

                  nie ma możliwości np. przypadkowego wrzucenia jedwabnych majtek z
                  pościelą na 60st i wirowanie?

                  zresztą nieważne, czepiasz się i tyle
                  • lacido Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 17:05
                    a wiesz jaka jest temperatura gotowania?

                    odezwała się ta nieczepialska
                    • miss.yossarian Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 17:10
                      lacido napisała:

                      > a wiesz jaka jest temperatura gotowania?


                      nie, opowiedz mi o tym koniecznie. bez tej informacji ten wątek nie ma sensu.
                      zresztą kto to słyszał żeby posiadać zniszczone majtki..
                      szarozielona będzie musiała się przespać z tym facetem - innej opcji nie ma,
                      skoro nie umie ugotować sobie krochmalu i wsadzić tam majtek.
                      • 2szarozielone Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 17:20
                        takie sztywne wykrochmalone majtki to chyba chce się jak najszybciej z siebie
                        zerwać ;)
                        • miss.yossarian Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 17:29
                          2szarozielone napisała:

                          > takie sztywne wykrochmalone majtki to chyba chce się jak najszybciej z siebie
                          > zerwać ;)

                          fakt, w takim razie nie masz wyjścia - z krochmalem czy bez będziesz musiała go
                          bzyknąć :)
          • 2szarozielone Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 16:37
            Takie majtki, to się po prostu ściąga razem ze spodniami/rajstopami i ciska pod
            łóżko. Żaden problem. Sama sobie już udowadniałam również, że nawet nieogolone
            nogi i okres nie zawsze są barierą ;) ale w tym wypadku będzie prosta - w moim
            małym mieszkaniu może nocować w porywach do 10 osób, a az takimi
            ekshibicjonistami nie jesteśmy :) Jak bóstwo zamierzam wygladać, też proste :P
            • policjawkrainieczarow Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 16:51
              Sama sobie już udowadniałam również, że nawet nieogolone
              > nogi i okres nie zawsze są barierą ;)

              no ludzie mają różne bariery i sposoby, żeby je ominąć, rzecz w tym, żeby
              znaleźć coś, co dla Ciebie będzie barierą niemożliwą do przekroczenia. Najeść
              się grochu i fasoli i czosnku przed ;) wyglądasz na kreatywna dziewczynę ;)
              • 2szarozielone Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 16:58
                szukam szukam szukam, tej bariery :) efekty takie po czesku wychodzą troche :)
                • thank_you Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 17:08
                  I pytanie: Czy to ma jeszcze jakiś sens...?
    • kombinerki_pinocheta Re: co innego mówi, co innego robi... 30.05.10, 17:45
      Przyjac w tylek...
    • mamba8 Re: co innego mówi, co innego robi... 31.05.10, 16:33
      Mi by się nie chciało w gierki bawić. Odpuściłabym i znalazłabym sobie
      pocieszyciela na rekonwalescencję...niezdecydwany facet od początku źle wróży.
    • avital84 Re: co innego mówi, co innego robi... 31.05.10, 23:53
      On jest mentalną kobietą. Ja się tak czasem zachowuję jak kogoś
      chcę, ale wiem, że to nienajlepeszy pomysł.

      Ewentualnie może być też psem ogrodnika. Generalnie nieco
      przeintelektualizowany typ. :) Za dużo analizuje. :)

      Pewnie może coś z tego wyjść, ale to on będzie musiał być wciąż tym
      króliczkiem, mimo że wydaje mu się, że jest odwrotnie.

      Tak mi się przynajmniej wydaje.
    • takajatysia Re: co innego mówi, co innego robi... 01.06.10, 09:14
      No jak już koniecznie go chcesz... To po prostu go olej. Jak zagada
      prowadź konwersację a nie pogawędkę. Trzymaj się na dystans, ale bądź
      miła i uczynna. W sensie, żeby wiedział iż go lubisz, lecz nie
      chcesz. Wtedy pewnie poczuje miętkę.

      A tak poza tym, to bym go olała ciepłym moczem. W myśl zasady, że
      skoro na mnie nie leci, to jakiś głupi albo ślepy musi być ;D
Pełna wersja