zaklopotana87
31.05.10, 21:04
Oj, procenty uderzyły mi do głowy... :) chciałam dzisiaj poruszyć temat
pewnego mężczyzny, ale nie wiedziałam co mam Wam napisać :) otóż mam świetnego
kolegę, który bardzo mi się podoba i wiem, że ja jemu też się podobam... ale
oboje udajemy, że jesteśmy "obojętni"... Kiedy ja zaczynam go kokietować, on
udaje macho... Kiedy on zaczyna mnie podrywać, ja jestem "niewzruszona"...
dzisiaj chciałabym się z nim spotkać, ale nie chcę do niego dzwonić i pytać
czy będzie w mieście, bo chciałabym, żeby wyglądało to na przypadkowe
spotkanie (mimo, że wiem gdzie prawdopodobnie dzisiaj będzie :))... mam dość
tej zabawy w "kotka i myszkę"! Ale z drugiej strony nie zrobię pierwszego
kroku... Jak mam go do tego "zmusić"?
Piszę bez składu i ładu :) może coś doradzicie? :D