liza_77
03.06.10, 11:22
Witam
Na tym forum jest dużo mądrych mam. Mam bardzo duży problem z synem uczniem kl. II. Młody jest bardzo ambitny, dobrze się uczy. Od jakiegoś czasu chodzi bardzo smutny. Okazało się, że grupka dzieci z klasy bardzo mu dokucza, wyzywają go, plują na zeszyty, wyśmiewają się z niego, kopią i szczypią.
Wielokrotnie zgłaszał wychowawczyni co się dzieje, ale ona zawsze mówi proszę nie skarżyć.
W zeszłym roku nie było takiej sytuacji, klasa liczyła 32 osoby , prowadziła ich bardzo dobra młoda pani i nie pozwalała na takie sytuacje w klasie była dyscyplina. Do klasy doszło 4 osoby i klasę rozdzielono. Mały trafił do drugiej pani, mało odpowiedzialnej, nie potrafiącej utrzymać dyscypliny i porządku w klasie.
Byłam u dyrektora i prosiłam o przeniesienie dziecka do równoległej klasy od września, jednak dyrektor nie widzi problemu.
Z panią nie da się rozmawiać, twierdzi, że mój też jest nielepszy. Jak delikatnie zwróciłam jej uwagę , że dziecko nie może się skupić na lekcji, bo jest za głośno to mnie zlekceważyła. I powiedziała, ze nie znam warunków pracy z małymi dziećmi.
A JA NAPRAWDĘ TEGO NIE ROZUMIEM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
W zeszłym roku nauczycielka w ciągu dwóch miesięcy poradziła sobie z taką gromadką. A ta nie potrafi opanować 16 dzieciaków. Jak weszłam do klasy to zobaczyłam jeden wielki syf . Krzesełka porozwalane, papiery porozrzucane, sok pod tablicą rozlany (przy koszu.). A Pani prowadzi zajęcia.
Jestem przerażona, a moje dziecko nie chce chodzić do szkoły.
Co w takiej sytuacji mogę zrobić.