>>Zakochałem się w drugiej kobiecie...

IP: *.chello.pl 08.03.04, 23:51
Co mam robić? Nie wiem zupełnie. Poznałem ją przez przypadek. Później okazało
się, że wiele nas łączy i zainteresowań, i znajomości a także podobne
temperamenty (nie spalismy ze sobą - chodzi o inny rodzaj temperamentu choć
mysle, że w łózku byłoby nam wspaniale) i sposób bycia (jakże różny od
sposobu bycia mojej zony). Z racji zawodowych ostatnio mamy częste okazje się
spotykać. I czuję jak wpadam coraz głebiej. Zresztą z wzajemnością.
Nie chcę zostawiać żony. Tez ja kocham. Może inaczej trochę...
    • Gość: nietakapewna Re: >>Zakochałem się w drugiej kobiecie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.04, 23:56
      nie chciałabym być na miejscu Twojej żony...
      • Gość: Żonaty Re: >>Zakochałem się w drugiej kobiecie... IP: *.chello.pl 09.03.04, 00:01
        Gość portalu: nietakapewna napisał(a):

        > nie chciałabym być na miejscu Twojej żony...


        A dokładniej?
        • Gość: nietakapewna Re: >>Zakochałem się w drugiej kobiecie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.04, 00:19
          a jak można się czuć, kiedy się jest zdradzanym?

          to boli strasznie
          pamiętam, jak byłam młodą mężatką, miałam 22 lata i dowiedziałam się, że mój
          mąż kupuje sobie gazetki z panienkami
          byłam młoda, ładna, zgrabna, a mój mąż potajemnie kupował sobie gazety, bo ja
          mu nie wystarczałam
          nie potrafiłam tego zrozumieć, strasznie mną wtedy targało

          teraz oswajam się z tą myślą, że mogę zostać zdradzona mimo iż się kochamy
          jesteśmy naprawdę dobrym małżeństwem, ale mój mąż mi wyznał, że to jest bardzo
          silne uczucie - pociąg...

          nie wiem, co to jest, bo nie jestem facetem, ale dla mnie, jako dla kobiety
          jest to nielogiczne zachowanie

          owszem, nie powiem: NIGDY TEGO NIE ZROBIĘ!, ale nie chcę wychodzić na "dzień
          dobry" z takiego założenia, że mogłabym to zrobić

          zresztą nie do końca rozumiem, jak można zrobić coś takiego osobie którą się
          kocha?
          to bardzo nie logiczne i cieszę się, że nie jestem w tym wypadku mężczyzną

          nie wiem, co powinieneś robić, ale chciałbym Cię prosić w imieniu wszyskich
          kochających swoich mężów kobiet: Nie rób tego swojej żonie!
    • cafeba Re: >>Zakochałem się w drugiej kobiecie... 09.03.04, 01:00
      Kochany Zonaty,
      Juz samo to, ze wydaje Ci sie (lub tak jest), ze sie zakochales w innej
      kobiecie zranilby Twoja zone baaaardzo. Jesli jestes szczęśliwy nie pozwol temu
      uczuciu Toba zawładnąć. Jeśli nie jesteś szczęśliwy porozmawiaj o tym z żoną.
      (Co w sposobie bycia Ci sie nie podoba?). Wychodzenie ze swoimi problemami poza
      zwiazek jest juz nielojalnością i zdradą. Bardzo jej współczuję. Może Tobie też
      by należało, ale jakoś nie potrafię. Dlaczego dopuściłeś to uczucie aż do
      takiego etapu, że stało się problemem? Takie rzeczy załatwia się na samym
      początku...
      I bez względu na to co zadecydujesz dobra rada: nie omawiaj z tamtą dziewczyną
      swoich problemów małżeńskich, jeśli je masz, nie mów źle o żonie, nawet jeśli
      źle o niej myślisz. Zachowaj choć cząstkę lojalności.
      I nie żyj w matrixie. Wyjedź na tydzień, nie kontaktuj się i zastanów się co
      jest dla Ciebie ważne.
      Powodzenia
    • blanchet zakochać się jest bardzo prosto 09.03.04, 07:32
      i niepotrzebnie do tego dopuściłeś bo gorzej jest z odkochaniem się. Ach te
      endorfiny.
    • kocioo Re: >>Zakochałem się w drugiej kobiecie... 09.03.04, 07:45
      Nie ma nic gorszego jak dowiedzieć się, że w życiu kochanego faceta jest inna
      kobieta ba to, że łączy ich jakieś uczucie, to może "zabić" na całe życie:(
      Pamiętaj, że ta nowa też spowszednieje, nie masz pojęcia jaka ona jest w życiu
      na codzień, a fascynacje szybko mijają choć teraz wydaje ci się to nie realne
      (przecież ona jest taka wsapaniała)Napisałaeś, że kochasz żonę, skoro tak WALCZ
      chłopaku wszak jesteś mężczyzną nie rań słabszej istoty od Ciebie, bo to w niej
      się kiedys zakochałeś, że sie z nią ożeniłeś, pamiętaj to do czegoś
      zobowiązuje. Jeżeli zaś nie chcesz kończyć tamtego powiedz o tym żonie i się
      rozstańcie to uczciwsze niż zdrada za plecami.(kłamstwo ma krótkie nogi)
    • kini Re: >>Zakochałem się w drugiej kobiecie... 09.03.04, 07:55
      > choć
      > mysle, że w łózku byłoby nam wspaniale)

      A skąd wiesz? To tylko twoja wyobraźnia, która za daleko się posunęła.


      > i sposób bycia (jakże różny od
      > sposobu bycia mojej zony).

      To znaczy, że sposób bycia twojej żony ci nie odpowiada? To dlaczego się z nią
      ożeniłeś?
    • szynkowa Re: >>Zakochałem się w drugiej kobiecie... 09.03.04, 10:17
      Co to znaczy, że "inaczej" kochasz żonę? Wtedy ją kochasz, kiedy zapieprza po
      domu, gotuje, sprząta i pierze skarpetki podczas gdy "inaczej kochający" mąż
      wywala gały i jęzor na jakąś babę z roboty? Wstyd. Nie rozumiem tej kobiety -
      po co w ogóle wyszła za takiego osła.
    • jaga39 Re: >>Zakochałem się w drugiej kobiecie... 09.03.04, 10:42
      Jak ta nowa zacznie prać Twoje gacie, to ten temperament jej trochę opadnie...
    • doswiadczony Re: >>Zakochałem się w drugiej kobiecie... 09.03.04, 11:19
      Żonaty, jeśli spodziewałeś się jakiegokolwiek zrozumienia ze strony
      kobiet "piorących gacie" swoim mężom w tym temacie to bardzo się myliłeś. Jeśli
      przyznasz się choćby do myśli o tym, że możesz zainteresować się emocjonalnie
      inną kobietą, automatycznie zostajesz gnidą, łajdakiem, itp.
      A Twój problem jest naprawdę wielki...Nie zazdroszczę....

      pozdro
      • elastynka Re: >>Zakochałem się w drugiej kobiecie... 09.03.04, 12:53
        jaki problem? nie dramatyzuj...
        Zdarzają się fascynacje trzecią osobą, szczególnie w pracy, gdzioe spędzamy
        prawie połowę życia. I myślę, że nad tym wiele osób nie potrafi zapanować.
        Jednak to co z tym zrobisz zależy wyłącznie od Ciebie. Nie usprawiedliwiaj się -
        to nie jest "silniejsze od Ciebie"!!! W takiej sytuacji wystarczy chwila
        zastanowienia nad skutkami ewentualnych wyborów i "problem" znika.
        pozdrawiam
        a.
Pełna wersja