Dziecko hodowane w zlobku.

08.06.10, 16:32
Znajoma, dlugi czas bedaca singielka, twierdzila, ze majac dziecko,
nie bedzie w stanie isc na macierzynski, wybic sie z pracy, kregu
znajomych i zajac sie tylko dzieckiem. Twierdzila, ze odchowa pare
miesiecy, dziecko do zlobka i dalej kariera. Sama pochodzi z
rodziny, w ktorej mama zawodowo zajmowala sie domem. W koncu wyszla
za maz i urodzila dziecko. Maz dobrze zarabia - "Za nic nie oddam
Adasia do zlobka". Wszystko jej sie poprzestawialo. Bedzie
nieczynna zawodowo do pierwszej klasy Adasia? A ma swietny i dobrze
platny zawod, ugruntowana pozycje, papiery, egzaminy, glejty, cuda,
firmy ja sobie wyrywaja cichcem.
A forumowiczki i te dzieciate i niedzieciate, jakie maja zdanie?
Dobry zlobek czy niedobry? O przedszkolu nie wspominam, bo to,
uwazam, powinien byc obowiazkowy etap ksztalcenia.
    • pompeja Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 16:35
      Ale o co ci chodzi? Źle, że się dzieciakiem zajmie czy co?
    • alinka_li Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 16:36
      Jam dzieciata: żłobek niedobry, zło konieczne
    • martishia7 Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 16:38
      Nie dzieciata, ale już czyta na temat, żeby rozpoznać sprawę.
      Żłobek grany będzie, bo innego wyjścia nie ma. The end.
    • sundry Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 16:41
      Ja bym pewnie nie oddała, ale może to dlatego, że moja mama już się nie może
      doczekać opieki nad wnukiem;)
    • bijatyka Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 16:41
      Mogłabyś łaskawie wyjaśnić, w którym momencie mama chce oddać latorośl do żłobka
      ? 5 miesięcy po macierzyńskim to nie to samo, co np półtoraroczne dziecko. No i
      do tego są przeeeeeeeeróżne żłobki ! Mój znajomy oddał dziecko do małej grupy, w
      której 2 panie opiekowały się czwórką prawie samodzielnych maluchów. Chwalił
      sobie bardzo.
      Ja miałam ten komfort, że nie musiałam. Mały był w domu do 3-go roku życia,
      potem do przedszkola !
      • kochanic.a.francuza Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 16:47
        Mój znajomy oddał dziecko do małej grupy,
        > w
        > której 2 panie opiekowały się czwórką prawie samodzielnych
        maluchów. Chwalił
        > sobie bardzo.


        He, he, chwalil sobie, bo byl klientem. A klient nic nie widzi
        oprocz drzwi wejsciowych i pokazowek od czasu do czasu.
        • sundry Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 16:50
          Rozumiem,że stworzyłaś sobie teorię,że żłobki są złe i szukasz tylko głosów na
          jej potwierdzenie?
          • kochanic.a.francuza Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 17:09
            Szukam glosow glosy na wszelkie tezy:)
            • ichi51e Re: Dziecko hodowane w zlobku. 09.06.10, 16:05
              Kto moze siedziec w domu niech siedzi zajmuje sie dzieckiem - jak
              dobrze zrobione bedzie to zajecie rozwojowe i dla matki i dla
              dziecka (jesi matka nie zatrzyma sie w rozwoju znaczy sie)

              Jesli nie moze to niech odda do zlobka - tam sie zajmuja osoby
              przeszkolone - dziecki maja w 100% (no moze w 70%)czas zorganizowany
              - inne dzieci do zabawy (co jest zwlaszcza wazne dla jedynakow)i
              swietnie sie bawia. Na pewno nie siedza tam i nie placza za matka...
              Komu chce sie w domu bawic w teatrzyk np? I jak to zrobic w dwie
              osoby? (W sumie w jedna i pol...)

              Moje osobiste zdanie jest takie ze optymalnie byloby jakby mozna
              bylo oddac dzieciaka na 4-5godzin - w tym czasie odpoczac, poczytac,
              pojsc na zakupy, fitnes etc. Tylko kogo na to stac i gdzie sa te
              zlobki co biora dzieci niepracujacych matek...
        • bijatyka Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 18:15
          > He, he, chwalil sobie, bo byl klientem. A klient nic nie widzi
          > oprocz drzwi wejsciowych i pokazowek od czasu do czasu.


          To samo można by powiedzieć o jakimś przedszkolu, o którym pisałaś, że powinno
          być obowiązkowe. Czyli, jak to jest wg Ciebie ? Zasada, że w żłobku panie są be
          a w przedszkolu super ?
          • bijatyka Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 18:42
            Jeszcze zapomniałam dodać, że mogą się też trafić super-opłacane-super-nianie,
            które przestają się uśmiechać do podopiecznego w momencie wyjścia z domu jego
            rodziców !
          • kochanic.a.francuza Re: Dziecko hodowane w zlobku. 09.06.10, 17:08
            Nie mam wyrobionego zdania, ale jak juz wojna na argumenty to
            odpowiadam: przedszkolak, czyli skonczone 3 lata juz z reguly
            potrafi mowic. Nie to co niemowlak, nie powie, ze go karmiono ta
            sama lyzeczka co pampers obok. Pani byla jedna na dwa niemowlaki
            (mieszkalam kiedys z widokiem na zlobek) i mam jeszcz esporo do
            zrelacjonowania, pisac wszystko, czy sie boicie spojrzec prawdzie w
            oczy?
    • haalszka Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 16:53
      moj syn był w złobku od skonczenia 1 roku zycia.
      Ja mam dobre doswiadczenie ze żłobkiem. Kolejne dziecko tez bym wysłała.
      Pozdrawiam
      • musam Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 17:33
        mam 3 ke dzieci i pracowalam zawsze po 8/9 miesiacach, ale mialam
        nianie u nas w domu, to chyba lepsze rozwiazanie.
        • marguyu Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 18:41
          Zmienila zdanie?
          Jej swiete prawo! Francuzi mawiaja, ze tylko krowy zdania nie
          zmieniaja, bo go nie maja.
          Kariera?
          Mialam znajoma, znanego psychologa dzieciecego, bardzo oddana
          sprawie i karierze. Jej syn nie dozyl 20 lat. Overdose. Mial chlopak
          problemy wielkie jak londynski autobus, ktorych zajeta kariera
          mamusia nie miala okazji ni czasu zauwazyc.
          • alpepe Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 19:07
            Najciemniej jest zawsze kur.wa pod latarnią. Mamusie nauczycielki, pedagożki,
            psycholożki a w domu patologia emocjonalna.
            Dziś byłam z młodszą na placu zabaw zaanektowanym przez prywatne przedszkole
            (przedszkolanki powiązały furtki, by podopieczni im nie zwiali). Dzieci od na
            oko dwuletnich do pięciolatków, dużo pań (zajmujących się sobą, ale maluchy
            puszczone wolno snują się bez sensu, bo paniom nie chce się takiemu maluchowi
            zrobić babki albo pohuśtać. W końcu młode waliły łopatkami w furtkę albo
            siedziały w piasku jak trusie. Jakieś takie smutne wrażenie to na mnie zrobiło i
            pomyślałam, że nie chciałabym, by moja chodziła do tego prywatnego przedszkola,
            bo ta obojętność opiekunek w stosunku do najmłodszych dzieci mnie przeraziła.
            • kryzysowa_narzeczona75 Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 20:03
              No patrzcie dziewczyny, a ja mam w sporo znajomych/przyjaciół pedagogów i
              psychologów i ich dzieci żyją, fajne są i nawet ze starymi się dogadują.
              Niebywałe, prawda? ;-)
              Niekoniecznie trzeba być "świrologiem", aby nie mieć czasu dla dziecka robiąc
              karierę.

              A co do żłobka - uważam jak komu wygodniej. Musi/chce iść do pracy, nie ma
              opiekunki/babci, to ja innego wyjścia nie widzę. Ma ochotę "zaprzepaścić" swoją
              karierę i w garach latami siedzieć? Czemu nie? Każdy robi tak, jak mu w duszy
              gra, czy jakoś tak ;-)
    • lolcia-olcia Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 18:45
      Lepiej, żeby dzieciak od małego miał kontakt z rówieśnikami.
      • alpepe Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 19:11
        Żebyś ty jeszcze taka mądra była jak ładna jest ta dziewczyna z twojej wizytówki.
      • dziewczynawitryna Re: Dziecko hodowane w zlobku. 09.06.10, 10:17
        Bo co? Przyda mu się to na coś? Będzie kiedykolwiek później w dorosłym życiu
        funkcjonował wyłącznie w grupie rówieśniczej?
    • izabellaz1 Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 18:58
      kochanic.a.francuza napisała:

      > "Za nic nie oddam Adasia do zlobka".

      > Bedzie nieczynna zawodowo do pierwszej klasy Adasia?

      Ja tu nigdzie nie widzę deklaracji, że będzie nieczynna do pierwszej klasy
      ,tylko że nie odda do żłobka.
      Też nie oddałam, bo nie uważam, żeby rocznemu dziecku był całodzienny kontakt z
      rówieśnikami potrzebny. Co nie znaczy, że zrezygnowałam z pracy.
      • lacido Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 19:33
        izabellaz1 napisała:


        > Też nie oddałam, bo nie uważam, żeby rocznemu dziecku był całodzienny kontakt
        z rówieśnikami potrzebny.

        a ja myślę że nie oddałaś bo miałaś inną alternatywę :) no chyba ze uważasz, że
        dziecku w tym wieku niezbędny jest całodzienny kontakt z obcą babą bądź
        babcią/ciotką :P
        • izabellaz1 Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 19:51
          Zdecydowanie potrzebne mu jest poczucie bezpieczeństwa, własny dom, dorosła
          osoba, która koncentruje swoją uwagę na nim:)

          A dogryzanie wsadź sobie w kieszonkę :P
          • lacido Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 19:54
            żyłka Ci pęknie jak się nie rozluźnisz :)

            piękny egocentryk rośnie :D
            • izabellaz1 Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 20:03
              Dzisiaj to myślałam, że mi portki pękną po obżarstwie przedłużonego weekendu :D

              Cóż złego w egozcentryzmie:)
              • izabellaz1 Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 20:03
                *egocentryzmie :)
              • lacido Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 20:05
                współżycie z pępkiem świata jest niezbyt miłe dla innych :)
                • izabellaz1 Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 20:14
                  Każdy powinien być w pewnym stopniu egocentrykiem:)

                  Poza tym nie wiem dlaczego wyciągasz takie wnioski na podstawie tego co
                  napisałam w oparciu o teorie psychologii rozwojowej.
                  Jak ktoś nie ma innego wyjścia, to posyła dziecko do żłobka i pewnie nic w
                  większości przypadków temu dziecku się nie dzieje. Ale jeśli mam możliwość
                  oszczędzenia roczniakowi masowego pobytu z dala od domu, to według Ciebie hoduję
                  egocentryka? :)
                  • lacido Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 20:38
                    rozśmieszyło mnie uzasadnienie o braku konieczności kontaktu z rówieśnikami tak
                    jakby kontakt z obcą babką dochodzącą do dziecka był niezbędny dla rozwoju
                    dziecka :)

                    a i podaj źródło tej teorii :)

                    egocentryzm dotyczył kwestii koncentrowania uwago to było przejaskrawienie
                    litości :)
                    • izabellaz1 Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 20:45
                      1. Nad niczym się nie lituję.
                      2. Źródło podałam. Poczytaj sobie podręczniki od psychologii rozwojowej. Dziecku
                      do lat dwóch (tam było, że do trzech ale powiedzmy, że istnieją dzieci, którym
                      nie przeszkadza ten kontakt) rówieśnicy nie są potrzebni. Postrzega ich jako
                      element otoczenia, a nie kompanów do zabaw, bo rozwój społeczny jeszcze nie jest
                      rozwinięty.
                      3. Dlaczego tak się uparłaś na tą "obcą babkę"? Są jeszcze babcie, ciocie -
                      osoby zaufane, które indywidualizują kontakt.

                      Już Ci napisałam, że rozumiem rodziców, bo czasem nie ma wyjścia i dziecko
                      trzeba ulokować w żłobku. Ale nie rozumiem tych drobnych zgryźliwości jeśli ktoś
                      ma odmienne zdanie - nawet nie potępia innych, a myśli inaczej. Czyżby jednak
                      jakieś wyrzuty sumienia, czy coś?
                      • berta-live Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 21:29
                        W gwoli ścisłości, to nie 2-3 lata tylko 4-5. W zasadzie to dopiero 5-latek jest
                        w stanie skorzystać z uroków przedszkola. I dlatego właśnie w większości krajów
                        obowiązek szkolny zaczyna się w 5rż. Człowiek dopiero w tym wieku zaczyna się
                        różnic od zwierzęcia i zaczyna logicznie myśleć, ma poczucie czasu, świadomie
                        się uczy, kontroluje swoje emocje, dąży do samorozwoju, potrafi pracować na
                        symbolach itp.

                        I żeby to dostrzec, nie trzeba być psychologiem, wystarczy poobserwować
                        dzieciaki na placu zabaw. Maluchy bawią się obok siebie albo sobą nawzajem. Nie
                        są zdolne do zabaw i gier grupowych a już na pewno do zabaw tematycznych. A jak
                        ktoś nie wierzy ani własnym oczom ani psychologom, to marketingowcom powinien.
                        Bo oni mają kasę ze swoich badań. Wystarczy zerknąć jakie zabawki sprzedaje się
                        jakiej grupie wiekowej.
                        • izabellaz1 Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 21:40
                          berta-live napisała:

                          > 5rż. Człowiek dopiero w tym wieku zaczyna się
                          > różnic od zwierzęcia

                          No odrobinę Cię poniosło :)
                          • berta-live Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 21:47
                            No nie poniosło, takie są fakty.
                            • izabellaz1 Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 21:55
                              berta-live napisała:

                              > No nie poniosło, takie są fakty.

                              To są Twoje fakty :) Nie pierwszy raz zresztą.
                              • berta-live Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 22:23
                                To nie są moje fakty. Dane, które przytoczyłam są żywcem wzięte z psychologii
                                rozwojowej. I naprawdę dziecko, które nie będzie miało kontaktu z rówieśnikami
                                do 5rż nic nie straci.

                                Prawdą jest również to, że dziecko 2-letnie ma taki sam poziom intelektualny jak
                                pies. To są dane z ksiąg o psach akurat. Natomiast szympans odpowiada rozwojowi
                                dziecka 5-letniego. I też nie jest to mój wymysł, tylko zoologów, który zajmują
                                się badaniami szympansów. Dlatego stwierdziłam, że dopiero powyżej 5rż człowiek
                                zaczyna się różnić od zwierząt.
                                • nstemi Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 22:36
                                  Obawiam się, że się nie zgodzę. Cóż, małe mam poletko obserwacyjne: tylko dwójka
                                  dzieci i niezliczone psy i inne stworzenia małe i duże, które z racji zawodu
                                  miałam okazję obserwować i o których zachowaniu, anatomii i fizjologii musiałam
                                  się uczyć. Porównywanie rozwoju intelektualnego 2letniego dziecka z rozwojem,
                                  budową ośrodkowego układu nerwowego dorosłego zwierzęcia jest zupełnie błędne.
                                  Nie wiem z jakich to ksiąg o psach :-))) i na jakiej podstawie zoolog podejmuje
                                  porównania rozwoju dziecka i szympansa, ale kompletnie mi to nie gra.

                                  berta-live napisała:

                                  > To nie są moje fakty. Dane, które przytoczyłam są żywcem wzięte z psychologii
                                  > rozwojowej. I naprawdę dziecko, które nie będzie miało kontaktu z rówieśnikami
                                  > do 5rż nic nie straci.
                                  >
                                  > Prawdą jest również to, że dziecko 2-letnie ma taki sam poziom intelektualny ja
                                  > k
                                  > pies. To są dane z ksiąg o psach akurat. Natomiast szympans odpowiada rozwojowi
                                  > dziecka 5-letniego. I też nie jest to mój wymysł, tylko zoologów, który zajmują
                                  > się badaniami szympansów. Dlatego stwierdziłam, że dopiero powyżej 5rż człowiek
                                  > zaczyna się różnić od zwierząt.
                                  • kochanic.a.francuza Re: Dziecko hodowane w zlobku. 09.06.10, 17:19
                                    Widzialam w telewizji takie doswiadczenie: dorosla malpa i 4-letnie
                                    dziecko przebywaly w jakims pokoju a potem dostawaly pudelko, ktore
                                    mialy umeblowac tak jak prawdziwy pokoj. Malpa zrobila to nieco
                                    lepiej niz 4-latek, stad pewnie konkluzja, ze dopiero 5-latek
                                    osiaga intelekt szympansa.
                        • bijatyka Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 21:40
                          Berta, a Ty miałaś dziecko w przedszkolu ? Może masz aktualnie ?
                          • berta-live Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 21:46
                            A co ma piernik do wiatraka?
                            • bijatyka Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 22:17
                              dla niektórych teoria z praktyką - nic.
                • berta-live Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 20:19
                  A to już problem tych innych. W końcu ważniejsze jest dobro własnego dziecka,
                  niż reszty świata. ;)

                  Nie mówiąc o tym, że najwięksi egoiści i egocentrycy to osoby zmuszone od
                  wczesnego dzieciństwa przebywać w dużej grupie rówieśniczej, np osoby z
                  wielodzietnych rodzin. Nic tak nie rozwija egoizmu jak ciągła konieczność walki
                  o wszystko. Jak taki delikwent wreszcie coś zdobędzie, to bez walki się tym nie
                  podzieli.
                  • lacido Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 20:41
                    hm jasne w końcu fakt że ludzie będę mieć w d.e egocentryka, unikać kontaktu z
                    nim nie wpłynie na jego samopoczucie ;)

                    proszę o jakieś badania na temat egocentryzmu u żłobkowiczów, dzieci z rodzin
                    wielodzietnych albo jakaś literaturę, ciekawa jestem na czym polega ten
                    mechanizm :) w żłobkach rodzinach nie chodzi o to żeby walczyć tylko żeby się
                    dzielić :)
                    • berta-live Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 21:00
                      Nie ma takich badan i ich nie będzie. Egocentryzm i egoizm, podobnie jak i
                      altruizm są cechami wrodzonymi, uwarunkowanymi genetycznie a nie środowiskowo.
                      Zarówno wśród osób z wielodzietnych rodzin i domów dziecka można spotkać ludzi,
                      którzy kompletnie nie potrafią walczyć o swoje i wszystko sobie pozwolą odebrać,
                      jak i osoby totalnie zaborcze i egoistyczne. Podobnie jest z jedynakami.

                      Natomiast logika podpowiada, że jak człowiek całe życie musiał o wszystko
                      walczyć i uważać, żeby to co już zdobył nie zostało mu odebrane, to nabierze
                      egoistycznych nawyków. A dzielenie się pod przymusem jest formą walki z tym że
                      przegranej. Bo mało które dziecko odda bez walki zabawkę, którą właśnie się
                      bawi, albo pozwoli koledze pobawić się czymś co jemu też się spodobało.
                      Komuniści też chcieli nauczyć społeczeństwo dzielenia się i jakoś nikt nie był
                      szczęśliwy jak mu do mieszkania dokwaterowali obce osoby, które nie miały się
                      gdzie podziać, albo zabrali ziemie pod PGR.
                    • kochanic.a.francuza Re: Dziecko hodowane w zlobku. 09.06.10, 17:23
                      w żłobkach rodzinach nie chodzi o to żeby walczyć tylko żeby się
                      dzielić :)

                      He, teoretycznie tak. Moje jedyne wspomnienie ze zlobka to wlasnie
                      wspomnienie walki. Mianowicie, walczylam z nogami innegi dziecka.
                      Lezelismy w jednym lozeczku, jedno "w nogach" i sie kopalismy.
                      Pamietam zlosc. I przygladajace sie panie.
    • alpepe Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 19:11
      Zależy od dziecka, ale raczej niedobry. Starsza poszła do przedszkola, małego z
      grupą mieszaną, jak miała dwa lata pięć miesięcy. Byłyśmy niesamowicie
      zadowolone. Młodsza już skończyła dwaipół roku, ale nie widzę jej w żadnej KITA,
      nawet nie załatwiałam jej, bo wiem, że to jeszcze nie czas. Młodszego dziecka
      nie potrafiłabym oddać komuś obcemu pod opiekę, choć czasem mi brakuje nerwów do
      mojego dziecka.
      • kochanic.a.francuza Re: Dziecko hodowane w zlobku. 09.06.10, 17:28
        choć czasem mi brakuje nerwów do
        mojego dziecka.
        I myslicie, ze przedzkolanki sa tak przeszkolone, ze nerwow nie
        maja?
    • berta-live Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 19:28
      Rumuńskie cyganki oddają do domów dziecka do czasu, kiedy dzieciak nie jest
      zdolny do samodzielnego żebrania, więc widać wszystko można. W ZSRR lansowano
      ten sam model. Średnio się sprawdził. Małe dziecko wymaga zindywidualizowanej
      opieki a nie grupowej. Nie mówiąc o tym, że w tym wielu cierpi na lęk
      separacyjny i takie oddanie go do placówki może być dla niego traumą, z którą
      sobie do końca życia nie poradzi.

      Jak już to opieka na zasadzie jedna cały czas ta sama opiekunka i 4-5 dzieci w
      warunkach zbliżonych do domowych. I dzieci w zróżnicowanym wieku, tak żeby w
      razie czego te najstarsze mogły naskarżyć. Jedna opiekunka, żeby była zmuszona
      zająć się dziećmi i nie miała pokus, żeby pójść rajfurzyć a dzieci zostawić same
      sobie. I duża konkurencja w branży, żeby takie osoby miały motywację do starania
      się, żeby podopieczni dobrze się u nich czuli.

      Nie mówiąc o tym, że nie widzę sensu posiadania dziecka jak ktoś nie chce się
      nim opiekować i z góry zakłada, że odda je do jakiejś placówki, czy nawet babci.
      To już lepiej surogatką zostać, jak ktoś lubi być w ciąży i rodzić. Przynajmniej
      zarobić sporo można.
      • kochanic.a.francuza Re: Dziecko hodowane w zlobku. 09.06.10, 17:32
        I duża konkurencja w branży, żeby takie osoby miały
        motywację do starania
        się, żeby podopieczni dobrze się u nich czuli.

        Tylko, ze konkurencja rodzi stres. Obserwowalam takie zestresowane
        panie.


    • lacido Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 19:32
      zależy jaki żłobek :) a właściwie panie w nim pracujące, u mojego syna panie
      były rewelacyjne pod względem opieki, troski, bezpośredniego zajmowania się ale
      jak zobaczyłam w jaki stanie jest kubek z którego dziecko piło (trzeba było
      rozłożyć żeby zobaczyć) to myślałam że wystrzelam co do jednej ;/
    • menk.a Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 20:01
      Ponoć dziecko powinno do jakichś 3 lat być w domu, z matką, z ojcem, z osoba,
      której ufa, zna itd. Wtedy kształtuje swoją tożsamość jako ja, co ma olbrzymi
      wpływ na jego prawidłowy rozwój (proszę mnie poprawić jeśli się mylę, bo
      wiadomo: te bezdzietne w kwestii dzieci są najmundrzejsze:D).
      3 lata z życiorysu zawodowego to sporo, więc opiekę można dzielić z ojcem.

      Miałam szefową, która po urlopie macierzyńskim wracała do pracy i obie swoje
      córy od razu oddawała pod opiekę niani. Stać ja było być na wychowawczym. Wolała
      niańkę.

      Różne strony medalu.
      Byle nie kosztem dziecka.
      • lacido Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 20:06
        jupi, teraz z za złe nawyki mojego dziecka mogę obwiniać panie ze żłobka ufffff
        ulżyło mi :D
        • menk.a Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 20:07
          Laci, a jak się to ma do mojego postu?:>
          • lacido Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 20:10
            co was tak dziś muli?

            skoro na moje dziecko wpływały inne osoby poprzez obcowanie z nim przez ok 7
            godz dziennie przed ukończeniem 3 roku życia tzn że są one w dużej mierze
            odpowiedzialne (w sensie że dzięki nim takie on jest) za to jakie to dziecko jest.
            • jeza_bell Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 20:24
              Trudno mi zrozumieć kobiety, które z góry zakładają, że nie będą zajmować się dzieckiem. Po co się w ogóle decydują na macierzyństwo się pytam...
              • berta-live Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 20:33
                > Po co się w ogóle decydują na macierzyństwo się pytam...

                No wiesz, żeby miał im kto pampersy wymieniać na stare lata, żeby ludzie palcami
                nie wytykali że bezpłodna, żeby nie wytykali, że jej guma pękła a ona dziecko do
                adopcji oddała, żeby chłopa przy sobie zatrzymać, żeby mieć na kim stresy
                odreagowywać, itp. Różne motywy ludzie mają, żeby się rozmnożyć.
                • jeza_bell Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 21:33
                  > No wiesz, żeby miał im kto pampersy wymieniać na stare lata, żeby ludzie palcam
                  > i
                  > nie wytykali że bezpłodna, żeby nie wytykali, że jej guma pękła a ona dziecko d
                  > o
                  > adopcji oddała, żeby chłopa przy sobie zatrzymać, żeby mieć na kim stresy
                  > odreagowywać,

                  No kurde, a ja myślałam, że z potrzeby serca ;)
              • lacido Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 20:41
                a mnie trudno zrozumieć takiego faceta i co :)
    • nstemi Trudno rzec 08.06.10, 22:10
      Trudno powiedzieć co lepsze: praca i super kariera czy wychowywanie dziecka. To
      wbrew pozorom też jest coś ważnego.
      Ja nie wiem. Widzę jaki horror mają moi przyjaciele: obydwoje muszą pracować ze
      względów ekonomicznych, dziecko w żłobku, prawie na okrągło chore. Na szczęście
      żłobek jest fajny i nie mają stresu, że jest tam kiepska opieka. Z drugiej
      strony widzę dziewczyny, które siedzą z dzieckiem kolejny rok w domu i już świra
      dostają, bo obowiązki domowe wypełniają im cały czas, nawet nie bardzo mają na
      codzień porozmawiać z kimś dorosłym innym niż mąż. I jeszcze z trzeciej strony
      znam kobiety, które osiągnęły bardzo poważną pozycję zawodową mimo, że robiły
      sobie 2-3 letnie przerwy w karierze, żeby wychowywać dziecko przynajmniej do
      momentu pójścia potomka do przedszkola. Tak, że nie ma złotego środka. To, że
      się koleżance poprzestawiało mnie nie dziwi. Ja też sobie wyobrażałam, że
      dzieckiem zajmie się opiekunka. Gdy się urodził mój syn byłam przerażona, że tą
      kruszynką miałaby się zajmować obca baba. Potem opiekunka się jednak pojawiła,
      ale ja i mój mąż mamy wolne zawody byliśmy sobie w stanie tak wszystko
      poukładać, że opiekunka była tylko do pomocy a nie całodziennej opieki.
      Reasumując: wcale nie uważam, żeby te 2-3 lata nieobecności w pracy zrujnowały
      karierę, szczerze w to wątpię. Jeśli kobieta jest ambitna i kumata to może w tym
      czasie się czegoś nowego nauczyć, czy zdobyć kolejny glejt.
      Żłobek uważam za najgorsze z możliwych rozwiązań, może dlatego że sprawia na
      mnie bardzo smutne wrażenie. Tam są takie małe dzieci, które bardzo potrzebują
      czułości, zainteresowania. Nie wiem czy nawet najfajniejsza pani w żłobku, która
      ma kilkoro czy kilkanaścioro dzieci pod opieką może to dać. Chyba lepsza dobra
      opiekunka. Wiem, wiem-często nie można sobie na to pozwolić.
      Ale tak naprawdę to nie ma złotego środka dla wszystkich.
      A w ogóle to my kobiety jednak mamy przerąbane. Faceci z nielicznymi wyjątkami
      (np. mój mąż) nie mają takich dylematów.
      • kochanic.a.francuza Re: Trudno rzec 09.06.10, 17:40
        A w ogóle to my kobiety jednak mamy przerąbane.

        Ot, co.

        Nie wspomne juz, ze na wiekszosc kobiet nie czekaja jakies
        niesamowite kariery a zwykle stanowisko przy roznych "okienkach",
        bankowe np. tudziez kasy.
    • 83kimi Re: Dziecko hodowane w zlobku. 08.06.10, 22:26
      Mojej siostry córka poszła do żłobka, gdy miała rok, teraz ma 6 lat, rozwija się
      dobrze, nie ma z nią żadnych problemów.
      Teraz opiekuję się dwuletnią dziewczynką (wieczorami), która chodzi do żłobka
      odkąd skończyła 4 miesiące i nie wygląda na nieszczęśliwe dziecko.
      Dziecomi, które chodzą do żłobka i przedszkola, łatwiej się przystosować do szkoły.
    • dziewczynawitryna Re: Dziecko hodowane w zlobku. 09.06.10, 10:32
      Żłobki i przedszkola są dla tych, co nie mają wyboru (u nas w kraju często nie
      ma wyboru, bo z jednej, nawet niezłej, pensji ciężko żyć), albo sobie nie radzą
      intelektualnie lub emocjonalnie z wychowaniem i uczeniem. Moje nieżłobkowe i
      nieprzedszkolne dzieci są bystre, towarzyskie, uspołecznione, samodzielne i
      intelektualnie wyprzedzają rówieśników.
      • kitjensen niczym w dawnym ZSRR 09.06.10, 12:01
        nie narzekajcie na Polske w takiej Dani ,wszystkie dzieci jak jeden
        maz ,wysylane sa do dagpleje (zlobek prywatny)lub zlobka...i nikt
        sie nie krzywi ,uwazaja ze to normalne, a w domu z dzieckiem by im
        sie nudzilo!nawet dzieci ksiezniczki Mary chodza do zlobka z innymi
        dziecmi. przedszkole od 3 roku zycia jest przymusowe dla dzieci
        zwlaszcza obcokrajowcow ,zeby sie integrowaly.nie mam tam cieplych
        posilkow ,lecz kazdy ma kanapki z domu, a kosztuje bardzo drogo.na
        prywatne opiekunki ,ktore mieszkaja z rodzina np Polki lub Filipinki
        stac tylko bogate rodziny. tak wiec nie wygadujcie na Polske,bo nie
        macie zle.
        • martishia7 Re: niczym w dawnym ZSRR 09.06.10, 13:49
          tak wiec nie wygadujcie na Polske,bo nie
          > macie zle.

          Zamierzam wygadywać, bo mamy źle. Opieką żłobkową objętych jest ok. 2% dzieci.
          Czas oczekiwania na miejsce w państwowym żłobku na warszawskim Żoliborzu - info
          z zeszłego tygodnia - to ok. 8 miesięcy do roku. Oznacza to, że wniosek powinnam
          składać mniej więcej na początku trzeciego trymestru ciąży. Prywatnych żłobków
          jest mało, a jeśli to jakieś 2,5 raza droższe niż państwowe. W zasadzie niewiele
          się mykają kosztów niani (na czarno, rzecz jasna) A wszystko przez to, że
          1) wraz z końcem komuny zaczęto likwidować żłobki, bo każdy miał być jak
          Carrington i zatrudniać nianię
          2) od kilku lat nasi rządziciele nie mogą się zebrać, żeby wyciągnąć żłobki z
          ustawy o ZOZach, co pozwoliłoby złagodzić absurdalnie wyśrubowane przepisy
          sanitarno-budowlane, dzięki czemu zakładanie i prowadzenie żłobków (państwowych
          i prywatnych) byłoby tańsze.
      • aneta-skarpeta Re: Dziecko hodowane w zlobku. 10.06.10, 17:37
        moje pożlobkowe jest mądre, wychowane, ma fajny kontakt z
        rowiesnikami itd

        jaka jest roznica dla matki miedzy zlobkiem, a ciocią, nianią? tak
        czy siak dziecka nie widzi 8 h;)

        ps. mialam do wyboru żłobek lub dziadków. bez namysłu wybrałam
        żlobek. dziadków wnuk zbyt szybko by zdominował, jako najukochańszy
        wnuczus na swiecie:)
    • tiuia Re: Dziecko hodowane w zlobku. 09.06.10, 11:45
      Mój syn poszedł do żłobka bardzo wcześnie (11 miesięcy).
      Nie wpłynęło to źle na jego psychę. Jest wesoły, towarzyski, mądry i bardzo samodzielny (jak na trzylatka oczywiście;)).
      Moja córka (rok i dwa miesiące) jeszcze nie poszła, ale jak zwolni się miejsce w tym konkretnym żłobku, do którego chcę ją posłać, to zacznie tam chodzić.

      Nie wszystkie dzieci nadają się do żłobka - niektóre ciężko się aklimatyzują, zaczynają dużo chorować... Wtedy lepiej jest podarować sobie żłobek i poszukać innej opieki dla malucha.
    • megi1973 Re: Dziecko hodowane w zlobku. 09.06.10, 11:48
      żłobek nie rozwiązuje sprawy bo KAŻDE dziecko będzie chorowało-wtedy
      matka musi iść na zwolnienie bo nie sądzę aby opiekunka czy jakaś
      ciotka miała odwagę siedzieć 8 godz. z gorączkującym maluchem. Tak
      samo-przy początkach przedszkola. Dopiero później dziecko nabierze
      odporności
    • dzikoozka Re: Dziecko hodowane w zlobku. 09.06.10, 12:27
      Żłobek jako przechowalnia na 8-9 godzin to bardzo zły pomysł.
      Kilkumiesieczne dziecko nic z tego edukacyjnie nie wyniesie,
      natomiast emocjonalnie ucierpi bardzo, poniewaz w takim żłobku
      opieka jest raczej gorsza niż lepsza - byle przewinać i
      nakarmić...prawie sierociniec.
      Ja wynajęłam opiekunkę, nie ze wzgledu na "karier" ale ze wzgledów
      finansowych, jednak moje wynagrodzenie było potrzebne dla
      gospodarstwa. i miałam szczęście, bo byla to osoba bardzo
      opiekuńcza, odpowiedzialna i kochająca dzieci.
    • pierogi_z_jagodami Re: Dziecko hodowane w zlobku. 09.06.10, 16:24
      Ano, kiedy urodziłam swoje młode, świata poza nimi nie widziałam, cyc, pielucha, spacerek, kupka, cyc, pielucha, spacerek, kupka... i tak na okrągło... przedszkole dopiero w ostatnim roku, potem praca tylko w domu na kompie, żeby małe nie sterczały po świetlicach, to był ich wybór - czy chcą tam siedzieć czy w domu, macierz była zawsze pod ręką w razie potrzeby. Około 18 - 20 lat podporządkowanych ich potrzebom... One wyrosły z dzieckowatości, a ja wyrosłam z nich. Poszłam sobie na studia, poszłam sobie od nich (nie mieszkamy już razem)... jest ok. Wrzućcie na luz, dajcie szansę kobietom, niech wybierają, dla niektórych macierzyństwo to wyjątkowa frajda. To nie jest tak, że albo praca, albo moherowatość i oczojebna tradycja. Błagam, wyskoczcie z szufladek.
      • calineczka.1 Re: Dziecko hodowane w zlobku. 09.06.10, 16:40
        Dla mnie żłobek to byłaby ostateczność, przed która bronię się jak mogę.
        Przedszkole, jak najbardziej- w tym wieku dziecko potrzebuje kontaktów z
        rówiesnikami, by dobrze się rozwijac. Maluch do 3 roku życia potrzebuje
        matki/ opiekuna na wyłacznośc, by ten zaspakajał jego potrzeby, zwłaszcza
        potrzebę bezpieczeństwa. Panie w żłobku mimo że wierzę w dobre intencje
        nie sa w stanie poświęcić wszystkim dzieciom tyle uwagi ile one
        potrzebują. A o patologiach żłobkowych ( brak opieki i inne cuda) nie
        wspominam bo to dołujący temat. No, ale czasem nie ma innego wyjścia i
        kobieta musi oddac dziecko do żłobka:(. Kobiety które jednak robia to bo
        chcą lub nawet uważają ze dobrze to dziecku zrobi ( a są takie) są dla
        mnie po prostu nierozsądne, by nie użyc innego słowa.
        • pierogi_z_jagodami Re: Dziecko hodowane w zlobku. 10.06.10, 07:50
          wszystko to są teorie, a dzieci są różne i różne rodziny .. ja sobie nieco
          inaczej wyobrażałam swoje działania w teorii, a wyszło inaczej
    • deodyma Re: Dziecko hodowane w zlobku. 10.06.10, 08:15
      a Ty jakie masz zdanie na ten temat?
      • kochanic.a.francuza Re: Dziecko hodowane w zlobku. 10.06.10, 13:34
        Moje zdanie wciaz ewoluuje.
        Ogladalam batalie "za i przeciw" zlobkom w telewizji zagranicznej.
        Chcialam zobaczyc co Polki maja do powiedzenia.

        Najbardziej nie podoba mi sie mit "dobrych" zlobkow czy
        przedszkoli. "Dobre" znaczy maja lepszy marketing, dokladnie jak z
        kremami, ktore zlikwiduja zmarszczki: im ladniejsze opakowanie tym
        latwiej im wybaczysz oszustwo. Mysle, ze najlepsze sa panstwowe
        placowki, gdzie ani dyrektor, ani panie nie "chodza na rzesach", bo
        trzeba przyciagnac klientow.
        • bijatyka Re: Dziecko hodowane w zlobku. 10.06.10, 13:52
          Kochanica, i uważasz, że rodzice lecą gromadnie zwabieni tylko marketingiem ?
          Myślisz, że nie kierują się n.p. referencjami innych rodziców ?

          Mysle, ze najlepsze sa panstwowe
          > placowki, gdzie ani dyrektor, ani panie nie "chodza na rzesach", bo
          > trzeba przyciagnac klientow.


          Dobrze rozumiem? Chodzenie na rzęsach, aby zdobyć klienta=zła opieka nad
          dzieckiem. Przedszkole państwowe=dobra opieka nad dzieckiem. Tak ?
          • kochanic.a.francuza Re: Dziecko hodowane w zlobku. 10.06.10, 17:16
            "Myślisz, że nie kierują się n.p. referencjami innych rodziców ?"

            A ci inni rodzice to czym sie kierowali? Usmiechem dyrektora?
            Ukryte kamery w salach mieli?

            Masz ciecko w zlobku, ze sie tak wsciekasz? Ja tez mialam i
            przezyl. Co nie znaczy, ze nie wolno pogadac na ten temat. Nie
            emocjonowac sie tak prosze:)
            • bijatyka Re: Dziecko hodowane w zlobku. 10.06.10, 19:07
              Nie mam dziecka w żłobku. Nie miałam. Mam w przedszkolu. Kochanica, ja się
              wściekam ? No proszę Cię... Tylko mam takie ciche przeczucie, że chcesz
              postraszyć tymi żłobkami. Nie rób tego. Jak to w życiu bywa, są za pewne i te
              dobre i te złe. Tak samo przedszkola. A od mądrości rodziców zależy, żeby
              możliwie dobrze wybrać rozwiązanie dla dziecka.
        • nstemi Re: Dziecko hodowane w zlobku. 10.06.10, 23:40
          Bo to nie jest tak, że prywatne złe, a państwowe dobre. Moje dzieci chodzą do
          prywatnego przedszkola i naprawdę jest OK. Nie zamierzam na swoich dzieciach
          eksperymentować i zabrałabym je w mgnieniu oka, gdyby było coś nie tak. To jest
          po prostu biznes i muszą zdobywać klientów, ale też ich przez te parę lat utrzymać.
          A to dopiero jest sztuka.
          Właśnie bardziej obawiałabym się tych, którzy klientami nie muszą się w ogóle
          przejmować, bo czy się stoi czy się leży i tak dalej.
          Nie mam ukrytej kamery, ale z racji wolnego zawodu wpadam tam o bardzo różnych
          godzinach (i nie tylko ja) i widzę, co tam jest grane. Widzę też mnogość
          pomysłów, wycieczek i prób jak największego zaangażowania rodziców w "życie"
          przedszkola. Ja uważam, że tego typu placówki są albo dobre albo nie.
          Właściciel-czy prywatny czy publiczny ma drugorzędne znaczenie.
          Nawet rozważam posłanie dzieci do prywatnej, cieszącej się doskonałą opinią
          podstawówki. Nie wiem, jak to będzie, muszę sobie dokładnie tę szkołę obejrzeć,
          pogadać z dyrektorem i nauczycielami, bo gadałam już z rodzicami uczniów i z
          samymi dzieciakami.

          kochanic.a.francuza napisała:


          kochanic.a.francuza napisała:

          > Moje zdanie wciaz ewoluuje.
          > Ogladalam batalie "za i przeciw" zlobkom w telewizji zagranicznej.
          > Chcialam zobaczyc co Polki maja do powiedzenia.
          >
          > Najbardziej nie podoba mi sie mit "dobrych" zlobkow czy
          > przedszkoli. "Dobre" znaczy maja lepszy marketing, dokladnie jak z
          > kremami, ktore zlikwiduja zmarszczki: im ladniejsze opakowanie tym
          > latwiej im wybaczysz oszustwo. Mysle, ze najlepsze sa panstwowe
          > placowki, gdzie ani dyrektor, ani panie nie "chodza na rzesach", bo
          > trzeba przyciagnac klientow.
        • berta-live Re: Dziecko hodowane w zlobku. 11.06.10, 01:30
          Bo nie ma czegoś takiego jak dobre i złe placówki. Wszystko zależy od człowieka,
          czyli od tego na jaką opiekunkę dziecko trafi. Tak jak w szkole. W tej o
          najwyższym rankingu można trafić na beznadziejnego nauczyciela a w tej o
          najgorszej renomie na superpedagoga.

          Mnie się wydaje, ze dobra jest taka placówka, do której chodzi sporo dzieci,
          które ma matki 'aktywistki', czyli takie które wszystko chcą kontrolować i na
          wszystko mieć wpływ. I dodatkowo taka, która jest otwarta na współpracę z
          rodzicami i to rodzice mają wpływ na dobór kadry i program zajęć. Tylko, że
          takich to jest mało.

          Nie ufałabym państwowym placówkom z 2 powodów. Po pierwsze kadra to pracownicy
          budżetowi, których praktycznie wywalić z roboty się nie da, żeby nie wiem co
          zrobili. A po drugie tam nie ma konkurencji, zwłaszcza w dzisiejszych czasach,
          kiedy mamy wyż demograficzny i rodzice cieszą się, ze w ogóle ich dziecko się
          dostało do placówki. I jak się komuś nie podoba, to niech sobie zabierze dziecko
          a na jego miejsce od razu znajdzie się nowe. A zabrać się nie da, bo nie ma co z
          nim zrobić.

          Natomiast te płatne też mogą być byle jakie, zwłaszcza te wysoko płatne. Mam
          dziwne podejrzenie, że do takich to chodzą dzieci nadzianych rodziców, którzy
          się nimi w ogóle nie interesują. A sumienie zagłuszają wysokim czesnym. I tez
          cokolwiek by się tam nie działo, to pies z kulawą nogą się tym nie zainteresuje.
          Zwłaszcza, że prywaciarzowi zależy głownie na tym, żeby zarobić jak najwięcej
          pieniędzy jak najmniejszym kosztem, więc i personel może być mocno taki sobie,
          bo źle opłacany.
        • berta-live Re: Dziecko hodowane w zlobku. 11.06.10, 02:19
          Zagranicą to zależy gdzie. Tam gdzie jest dużo taniej siły roboczej albo
          prorodzinna kultura, podejrzewam żłobki nie będą się cieszyły dobrą opinią.
          Natomiast w biedniejszych krajach gdzie ludzie są mniej prorodzinni, będzie
          spora promocja tego typu opieki nad dziećmi. Współczesna gospodarka wymaga, żeby
          kobiety jak najszybciej wracały do pracy a dzieci się rodzą, więc coś z nimi
          trzeba zrobić. Jak nie ma babci ani emigrantki z kraju 3 świata, to zostaje
          placówka albo kosztowna niania. I wobec tego będzie istniała promocja oddawania
          dzieci do żłobków. Kobietom, które mają dzieci w dupie wystarczy powiedzieć, że
          jest taka opcja i one dzięki temu będą miały więcej kasy i święty spokój.
          Natomiast tym, którym zależy na dzieciach, trzeba wmówić, że to dla ich dzieci
          idealne miejsce do rozwoju.

          I generalnie popularność żłobków albo przedszkoli przyjmujących nawet roczne
          dzieci pokrywa się z mentalnością danego narodu. Ta forma opieki
          najpopularniejsza jest w krajach skandynawskich i we Francji. A oni nigdy
          szczególnie ani prorodzinni ani prodzieciaci nie byli. Francja słynęła z
          instytucji mamek, które de facto służyły do pozbywania się niemowląt a nie do
          ich wykarmiania. W Szwecji jeszcze przed wojną, praktycznie nie było domu, w
          którym nie zakatowano by jakiegoś dziecka. Oni w sumie w genach mają pozbywanie
          się problemu z domu i średnie przejmowanie się losem potomstwa.

          A Polska powoli zbliża się do tego modelu. A co Polki maja do powiedzenia, to
          zależy od osoby, bo póki co nie mamy w kraju jakiegoś promowania żłobków.
          Istnieje tylko proprzedszkolny marketing. Natomiast ja osobiście nie wyobrażam
          sobie zostawienia takiego malucha, który nic jeszcze nie rozumie samego w jakimś
          obcym miejscu. Nawet jak opieka będzie super ekstra, to trauma jaką przeżyje
          zanim się przyzwyczai, będzie w nim siedzieć do końca życia. Nie mówiąc o tym,
          że samo w sobie jest to niehumanitarne.
    • aneta-skarpeta Re: Dziecko hodowane w zlobku. 10.06.10, 17:26
      moj syn poszedł do złobka jak miał rok z małych hakiem. mialam luz
      psychiczny, ze gdyby sie nie zaklimatyzował to moge poczekac, jednak
      marzyłam zeby sie udało. I sie udało.

      dla mnie były to same pozytywy. dziecko sie wyszalało, zrobilo sie
      bardzo samodzielne, jak przez 3 m-ce uczyłam go nie robic w pieluche
      to w zlobku pani po 3 dniach powiedziała- prosze zabrac zapas, bo on
      ani razu nie zmoczył pieluszki, bo chce wygrywac konkurs " kto
      najładniej robi siusiu". z jedzeniem było gorzej, ale tez łądnie jadł

      totalnie same plusy

      żłobek państwowy

      dla mnie tez, bo tez troszke odpoczełam od obowiazkó matczynych,
      stesknilam sie, zajelam sobą itd:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja