apocoinc
10.06.10, 09:41
Więzi rodzinne to nie tylko święta i niedzielne obiadki, czy rozmowy
telefoniczne. Ale także pomoc. I to nie tylko ta osobom starszym, ale
rodzicom, czy dziadkom, którzy są zupełnie sprawni.
I tak mamie pomagamy w ogrodzie, ponieważ ona się upiera na naprawdę duży
ogród, potem gnębi nas robieniem tych wszystkich słoików w ilościach
przekraczających wszelkie normy. Dziadków wożę do lekarza, robię im zakupy. To
są wyjazdy kilka razy w tygodniu. Do tego dochodzi teściowa, która tak nas
kocha, że ciągle robi jakieś grille, obiadki. A ja mam ich wszystkich dość.
Normalnie marzę żeby sprzedać dom i zwiać od nich jak najdalej się da. Bo nie
mam czasu dla siebie. W dodatku jak już się umówię, ze znajomymi to są
zazdrośni i mają pretensje. Jak ja bym chciała wreszcie poczuć się wolna. taki
amerykański styl życia by mi odpowiadał. I wystarczą mi telefony i spotkania w
czasie świąt.
A ja mam wszystkich w promieniu 10 km i to jest dokuczliwe. Coraz bardziej.
Daj palec...