cafem
10.06.10, 10:09
...zakonczona klapa. Na calego.
Zgubilam kota:(
Pol drogi lazl za mna i kocimi przysmakami ochoczo, potem coraz
bardziej powiatpiewal, w koncu zestresowal sie kompletnie, schowal
pod drewniana lawa przydroznej knajpy i juz stamtad nie wyszedl.
Pol godziny probowalam go przekupic, przywolac, lawa dluga i szeroka
zaslonieta plandeka, wiec nawet nie widzialam, gdzie dokladnie sie
schowal...
Ostatecznie odpuscilam.
I kota nie ma. Jestem sobie w pracy, w starym mieszkaniu, gdzie
zawsze kot byl...a Cipka wsiorbalo:/ Przepadl niczym kamien w wode.
Jest szansa, ze wroci? Zgubilam go jakies 15 minut piechota od
starego domu.
Pewnie da rade sobie w nowym miejscu, tam same laki wokolo, myszy
pewnie cale stada, lato jest, wiec cieplo... Ale, kurde, jakos mi
przykro:(