Gość: Triss Merigold
IP: *.acn.waw.pl
11.03.04, 09:43
Zasłyszane wczoraj. Znajoma - samotna, zamożna, dobrze ustawiona, 30+ matka z
5-letnią córką poznała mężczyznę. Spokojny, zrównoważony facet, któremu
zależało na związku na poważnie. Pełen dobrej woli i gotów zaakceptować
dziewczynkę. Problem: spokojne dotąd dziecko w momencie pojawienia się
mężczyzny na horyzoncie dostało amoku z zazdrości. Wycie, histerie, rzucanie
się. Nic nie pomagało. Po próbach oswojenia małej z sytuacją, tłumaczenia,
rozmowach, matka z panem zaczęli spotykać się w ukryciu a potem rozstali.
Dziecko nie było bite, molestowane, nie ma kontaktu z biologicznym ojcem, nie
powinno mieć urazu do mężczyzn.
Moim zdaniem kobieta popełniła błąd bo dała się sterroryzować. Na każdego
faceta - jeśli dziewczynka wyczuje, że jest więcej niż kolegą - będzie
reagować tak samo. 5-letnie dziecko w takiej sytuacji należałoby zwyczajnie
złamać. Podporządkować. Nie musi kochać partnera matki ale musi przyjąć do
wiadomości, że matka - atrakcyjna i od lat samotna - ma prawo do ułożenia
sobie życia osobistego.