Nowy partner, dziecko i porażka matki

IP: *.acn.waw.pl 11.03.04, 09:43
Zasłyszane wczoraj. Znajoma - samotna, zamożna, dobrze ustawiona, 30+ matka z
5-letnią córką poznała mężczyznę. Spokojny, zrównoważony facet, któremu
zależało na związku na poważnie. Pełen dobrej woli i gotów zaakceptować
dziewczynkę. Problem: spokojne dotąd dziecko w momencie pojawienia się
mężczyzny na horyzoncie dostało amoku z zazdrości. Wycie, histerie, rzucanie
się. Nic nie pomagało. Po próbach oswojenia małej z sytuacją, tłumaczenia,
rozmowach, matka z panem zaczęli spotykać się w ukryciu a potem rozstali.
Dziecko nie było bite, molestowane, nie ma kontaktu z biologicznym ojcem, nie
powinno mieć urazu do mężczyzn.

Moim zdaniem kobieta popełniła błąd bo dała się sterroryzować. Na każdego
faceta - jeśli dziewczynka wyczuje, że jest więcej niż kolegą - będzie
reagować tak samo. 5-letnie dziecko w takiej sytuacji należałoby zwyczajnie
złamać. Podporządkować. Nie musi kochać partnera matki ale musi przyjąć do
wiadomości, że matka - atrakcyjna i od lat samotna - ma prawo do ułożenia
sobie życia osobistego.
    • kini Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki 11.03.04, 09:50
      Zgadzam się.
      Przy drugiej próbie będzie pewnie jeszcze gorzej.
      • Gość: rusałka wiecie, to nie takie proste. IP: *.one.pl 11.03.04, 22:57
        wiecie, to nie takie proste. jeśli dziewczynka nigdy nie widziala matki w
        bliskich kontaktach z facetem, to dla niej to jest szok, myśli, ze przestanie
        być ważna, grunt usuwa jej sie spod nóg. ma tylko 5 lat! wystarczajaco by
        zajarzyc ze cos jest na rzeczy, ale za mala by pojac ze to nie koniec świata.

        zgadzam sie ze matka nie powinna była ustapić, ale moze na poczatku popełniła
        jakiś bład który spowodowal taka zazdrosc, moze stalo sie to zbyt szybko, moze
        zbyt wylewnie manifestowali swe uczucia przy malej, moze wyczula, ze cos sie
        przed nia ukrywa, moze poswiecala za duzo czasu i uwagi jemu, a mniej corce...
        nie wiem, jak bylo, ale w obecnej sytuacji terror sprawi ze mala odsunie sie od
        matki na zawsze. i nie zapomni.
        nie wiem co ta pani moze zrobic, ale cokolwiek to będzie, musi towarzyszyc temu
        ostrożność, takt i wytrwalosc.

        Triss, czy chciałabyś w takiej sytuacji być ta dziewczynką, która
        ulega "zlamaniu"? tak można postapic w blahych sprawach typu histeria w
        sklepie/piaskownicy, ale to jest chyba inny kaliber, nie sądzisz?
    • pajdeczka Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki 11.03.04, 10:07
      Takie są skutki podporządkowania życia dziecku.
      Gdyby tej matce zależało na facecie myślę, że rozstała by się z nim tak szybko.
      A może to typ kobiety, której tylko w życiu chodzi o dziecko, więc nie ma co
      winić dzieciaka za rozpad związku?
    • capa_negra Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki 11.03.04, 10:17
      Masz racje - 5 latka nawet najbardziej kochana nie moze rządzić zyciem matki.
      Ta sama 5 latka za 15 - 20 lat sama będzie sobie chciała ułozyc zycie, a matka
      zostanie sama jak palec.
      I co ?? I moze w tedy na jakims forum przeczytamy post pt. " Moja matka nie
      pozwala mi odejść" albo " Poswięciłam zycie mojej corce, a ona.."

      Po za tym 5-6 latki sa poprostu "wredne" to taki wnosek z obserwacji dzieci
      rodziny i znajomych w tym wieku: zaczepne, zlośliwe, rozdarte etc.
      taki "zbuntowany" wiek , nie sadze jednak aby dostosowywanie sie do nich bylo
      najwłaściwsze.
      Dziecko oczywiście powinno się czuc szczęśliwe i kochane, ale i powinno znac
      swoje " miejsce w szeregu"
      • zlewozmywak1 Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki 11.03.04, 10:33
        Dodam tylko iz według mnie dobrze jest od najmłodszych lat stosować proste
        reguły w relacjach dzieckiem, w miarę mozliwości do tych, które stosuje sie
        wobec dorosłych. To działa szczególnie wtedy gdy nie traktujemy dzieciaka jak
        głupszego od siebie. Wtedy takze i on odpuszcza sobie z okrecaniem nas wokół
        swojego palca.
        • Gość: Triss Merigold Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki IP: *.acn.waw.pl 11.03.04, 10:40
          Reguły tak ale zlituj się: dziecko nie jest dorosłym i nie można go traktować
          jako dorosłego. Jest głupsze, niestety.
          • zlewozmywak1 Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki 11.03.04, 11:09
            Co to znaczy głupsze według ciebie. Ty tez sie zlituj i nie próbuj łamać
            dzieciaka jak dzikiego ogiera, bo po jakimś czasie albo ono ci przykopie albo
            przykopie komuś na zewnatrz, albo jego kopać będą ciagle.
            • kini Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki 11.03.04, 11:15
              Głupsze to znaczy nie posiadające takiego doświadczenia życiowego, które
              pozwoliłoby mu podejmować właściwe decyzje.

              Uważam, że dziecko powinno się traktować z szacunkiem, który należny jest
              każdemu człowiekowi, ale to nie znaczy traktowania "jak dorosłego". Bo dziecko
              nie jest w stanie decydować o sobie w wielu kwestiach.
            • Gość: Triss Merigold Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki IP: *.acn.waw.pl 11.03.04, 11:17
              Głupsze to znaczy: mniej wie na temat wszystkiego, nie rozumie ze względu na
              wiek potrzeb dorosłych i relacji między nimi, tłumaczenie należy dostosować do
              jego poziomu (z dorosłym jednak rozmawia się inaczej). Poziom umysłowy dziecka
              nawet bystrego rózni się od poziomu umysłowego dorosłego. Kwestia wieku,
              dojrzałości, doświadczeń, wiedzy.
              To nie moje dziecko na szczęście. "Złamać" to znaczy podporządkować i pozwalać
              na wyrażanie zdania zgodnie z przyjętymi wymogami tzn. bez wrzasku, histerii,
              bicia. Dziecko jest częścią rodziny i musi przyjąć reguły w niej obowiązujące -
              tutaj - prawo matki do życia osobistego. Nie wyobrażam sobie żeby dziecko
              rządziło relacjami osobistymi i towarzyskimi dorosłych, wybierało z kim rodzic
              może się spotykać a z kim nie.
              • zlewozmywak1 Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki 11.03.04, 11:56
                To jak ty wiesz mniej od fizyka jądrowego to tez jesteś od niego głupsza? A ty
                wiesz co to dziecko wie??? Próbowałas kiedys skupić swa uwage na potrzebach
                dziecka??? Co to sa te "przyjęte wymogi". Ty wszystkich dookoła probujesz tak
                krecić do owych wymmogów?? Mozna by dojśc do wniosku że masz te same intencje
                co manipulujące dziecko z ta tylko róznica że masz wiecej determinacji w tym,
                że twoje musi być na wierzchu. Wracajac do tematu. Skoro dzieciak wierzga i sie
                rzuca to nie koniecznie znaczy iz nalezy go łamac bo jest głupi. Samo
                wierzganie zaś nie wymaga radykalnych reakcji.
            • Gość: Lukrecja Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 11.03.04, 11:48
              zgadzam się! to "łamanie" też mi się nie spodobało? (może najlepiej złamać
              wpół). Jeśli pojawił się taki problem, to znaczy, że już wcześniej w relacjach
              między matką a córką było coś nie tak; prawdopodobnie matka była na maksa
              zdominowana, może miała poczucie winy że dziecko nie ma ojca i chciała mu
              (dziecku) to wynagrodzić. To takie teoretyzowanie tylko, ale coś było nie tak
              już wcześniej i problem może się znowu pojawić, np. nie będzie dziecko chciało
              chodzić do szkoły. I co? łamać za każdym razem? To będzie niezła schiza i dla
              matki i dla dziecka.
      • aguszak Chciałam się dopisać w temacie... 11.03.04, 11:44
        ... ale skoro już Capa_negra napisała wszystko, to tylko poprę ją w 100%
        :)))
      • Gość: Zawodowiec dziecko powinno znac swoje miejsce w szegeru? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.04, 11:52
        a czy dziecko to inny czlowiek? wg. ciebie gorszy? majacy mniejsze prawa?

        jesli tak uwazasz to tragiczny z ciebie czlowiek bo wg. mnie nawet pies czy kto
        ma jakies prawa i tez jest stworzeniem zyjacym i czujacym
    • midgeure Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki 11.03.04, 11:01
      Zgadzam się, ale mamusie przeważnie takie są. Rozpieszczanie nie zawsze idzie w
      parze z wychowaniem.
      • default Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki 11.03.04, 11:15
        Sądzę, że reakcja, jaką opisała Triss, występuje u dzieci rozpieszczonych,
        wychowanych w przekonaniu, że są pępkiem świata i wszystko wokół kręci się
        wyłącznie dla ich przyjemności. Takie dzieci nie potrafią zrozumieć potrzeb
        innych, przyjąć do wiadomości, że ktoś może czegoś pragnąć, co nie do końca
        dziecku pasuje.
        Gdyby dziecko od początku było uczone, że szanuje się potrzeby innych , to
        nawet jeśli nie byłoby zachwycone nowym partnerem mamy, jego reakcja nie byłaby
        tak gwałtowna.
        Nie podoba mi się stwierdzenie, że dzieci są "głupsze",dzieci mają po prostu
        mało wiedzy i doświadczenia, nie znaczy to jednak że należy je traktować jak
        niedorozwiniętych.
        • Gość: Triss Merigold Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki IP: *.acn.waw.pl 11.03.04, 11:20
          Na naukę jest zawsze czas (podobno). Skoro 5-latka została wychowana tak, że
          mama chciała jej wynagrodzić niepełną rodzinę i np. ustępowała we wszystkim, to
          może tworzący się związek z sensownym facetem był szansą na pokazanie dziecku,
          że z pewnymi decyzjami MUSI się pogodzic, czy jej się to podoba czy nie. A tak
          poddała się i ma przechlapane.
    • Gość: Zawodowiec i dobrze zrobiło że go przepedziło IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.04, 11:22
      pomysł jak ty byś sie poczuła bedąc małym dzieckiem i w jednej chwili zaczyna
      mieszkac z wami jakis koles i w dodatku sypia z twoją mamą obmacuje ją itd.
      mama zamiast interesowac sie toba zaczyna poswiecac czas jakiemus obcemu
      osobnikowi, do tego juz nie mozesz sie czuc swobodnie w wlasnym domu bo caly
      czas jakis obcy osobnik po nim krązy i w pewnej chwili ma wiecej do powiedzenia
      niz ty musisz go sluchac we wlasnym domu do ktorego jakby nie patrzec masz
      wieksze prawa niz on, budząc sie w nocy slyszysz jeki i nie wiesz czy mamie
      robi krzywde czy to tylko seks.

      Moje zdanie jest takie ze kobiety ktore maja dzieci i je kochają, przed
      ukonczeniem 18 roku zycia tych dzieci nie powinny do domu wprowadzac obcych
      mezczyzn a argumenty ze im tez sie cos nalezy nie maja zadnego znaczenia skoro
      zdecydowała sie na dziecko to teraz musi to dziecko stawiac na pierwszym
      miejscy , a randki z kolesiem poza domem i gora 2-3 razy w tygodniu.

      Z kolei mezczyzni sprowadzajacy macochy do domu to takze debile bo zaledwie w 1
      na 15 przypadkow dzieci lubia te macoche a w zdecydowanej wiekszosci nienawidza
      i nie moga sie pogodzic z faketem ze jakis babsztyl mieszka w ich domu i czuje
      sie panią domu, najgorzej jest jak owy babsztyl urodzi sobie swoje dziecko
      wtedy pierwsze dzieci sa juz w tragicznej sytlacji i przewaznie takze tracą
      nalezne im prawa do rodzinnego domu ktory jak najbardziej sie im nalezy.


      ja bym w zyciu nie przyprowadzil obcej kobiety a jesli by moje dzieko mieszkalo
      z była zona to natychmiast zrobił bym wszystko aby odebrac jej prawo do
      opieki , niezniusl bym widoku ze moje dziecko musi sluchac jakiegos mośka i byc
      moze jest bite lub molestowane przez niego.a jesli by zona walczyla ze mna to
      bym jej palanta zalatwil w inny sposob taki ze napewno by juz mu sie
      odniechcialo z moja rodzina mieszkac
      • default Re: Zawodowiec, lubię Twoje poczucie humoru:))) n/ 11.03.04, 11:28
        • Gość: Zawodowiec to napisałem akurat na seri i nie mailem na celu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.04, 11:35
          rozbawienia kogos
          • default Re: to napisałem akurat na seri i nie mailem na c 11.03.04, 11:39
            Gość portalu: Zawodowiec napisał(a):

            > rozbawienia kogos

            To w takim razie wyrazy współczucia dla Ciebie i Twojej żony/partnerki

            • Gość: Zawodowiec dlaczego wyrazy współczucia? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.04, 11:48
              uzasadnij bo w sumie to nie wiem
              bardzo cie prosze napisz koniecznie co takiego zlego napisałem
            • midgeure Re: to napisałem akurat na seri i nie mailem na c 11.03.04, 11:51
              Brawo! Ten Zawodowiec to jakiś nienormalny koleś. Chodzi o to, by dziecku
              stworzyć rodzinę (jeśli jego ojciec czy matka się przestało nim interesować).
              Nie można tego tak zostawić i poczekać jak ukończy 18 lat. To byłby dopiero
              chory 18-latek, który wyniósłby takie przekonanie z domu, że małżeństwo nigdy
              nie będzie udane, nie będzie umiał z nikim się związać na długo, być może nigdy
              nia miałby swojej rodziny, z takim podejściem jak opisał to Zawodowiec. Dziecku
              trzeba pokazać i udowodnić, że można stworzyć szczęśliwą, kochającą się
              rodzinę, nawet jeśli nie jest to z tatą czy mamą.

              Zawodowiec, z takim podejściem, można tylko życzyć ci UDANEJ rodziny, bo w
              innym przypadku ... współczułabym twoim dzieciom i twojej eks.
              • Gość: Zawodowiec tak tylko zobacz kto do samotnych matek sie przykl IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.04, 11:58
                przykleja przewaznie. Niestety prawda jest taka ze wiekszosc mezczyn to zwykle
                swinie a przekonac sie mozna o tym dopiero mieszkajac wspolnie z owym osobnikiem
                wiesz wiekszosc z nich po jakichs 5-10 latach mauzenstwa dochodzi do takich
                wnioskow ze zona mu sie zaczyna nudzic, nie podnieca go jak dawniej wiec on
                kalkuluje ze przeciez nie jest biologicznym ojcem wiec co mu szkodzi zaczac
                sypiac z corka swej zony

                poczytaj publikacje na temat samotnych matek i tego kto najczesciej sie do nich
                przylepia i w jakim celu
                ps. zauwaz ze najczescie sa to samotne matki z corkami a nie chlopcami
                • midgeure Re: tak tylko zobacz kto do samotnych matek sie p 11.03.04, 12:04
                  Ok, rozumiem. Takie kobiety, o których piszesz, zazwyczaj nie radzą sobie w
                  życiu, jeśli nie widzą z jakim typem się zadają. Przecież nie można mieć aż
                  takich klapek na oczach. Jeśli facet jest NORMALNY, nie widzę powodów, by
                  kobieta z córką czy z synem nie mogła się z nim wiązać. Ale jeśli pewne
                  skłonności się objawiają u jej partnera, powinna go przepędzić na cztery strony
                  świata. Słabe kobiety sobie nie poradzą. A jeśli są słabe w kontaktach z
                  mężczyznami, to i z wychowaniem dziecka (nawet jak będzie sama) sobie nie
                  poradzi.
                  • Gość: Zawodowiec a widzisz!!! tylko ze strach przed samotnoscią IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.04, 12:09
                    powoduje ze owa samotna matka niechce widziec jak sytlacja wyglada i chocby
                    byla nawet bardzo inteligentna ,wyksztalcona , oczytana to przeaznie go nie
                    przepedzi, pozatym w ciagu kilku miesiecy napewno kolesia nie rozszyfruje wiec
                    raczej nie zdazy go przepedzic przed zakochaniem sie w nim, na początku bedzie
                    jej imponowało ze on ją chce mimo iz ona ma dziecko itd.

                    takie zycie i decydujac sie na dziecko trzeba chcąc nie chcac 20 lat trzeba
                    posiwecic na wyrzeczenia
                    • tibby Re: a widzisz!!! tylko ze strach przed samotnosc 11.03.04, 12:35
                      Nie podejrzewałam, że takie brednie można pisać serio. Cholerny patriarchat...
          • aguszak Re: to napisałem akurat na seri i nie mailem na c 11.03.04, 11:49
            ... w takim razie, przerażasz mnie :/
            • lola211 Re: to napisałem akurat na seri i nie mailem na c 11.03.04, 11:55
              > ... w takim razie, przerażasz mnie :/
              >
              A mnie wcale.Gdy moja matka przyprowadzila do domu takiego jednego
              absztyfikanta to moze nie rzucalismy sie z bratem z rykiem na podłoge ani nie
              wrzeszczelismy, ale okazywalismy w inny sposób swoja niechec(bo nie mielismy
              juz po 5 lat, tylko duzo wiecej).Doi NASZEGO domu przyprowadziła obcego goscia,
              bez chocby poinformowania nas o tym fakcie jakby nigdy nic.Nastała epoka
              lodowcowa...
              Niechby sobie kogos miała, nawet kilku, ale poza domem.
              • Gość: Zawodowiec lola masz racje bo przezylas ja nie przezylem ale IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.04, 12:01
                racjonalne myslenie oraz pewne przyklady jakie znam mowi mi ze napewno tak
                jest, a ci wszscy medrcy ktorzy sie wypowiadaja tu albo nie posiadaja funkcji w
                golowie zwanej racjonalne myslenie albo poprostu graja i idealizuja aby nie
                wystawic sie na krytyke
      • Gość: xanatos Re: i dobrze zrobiło że go przepedziło IP: 195.92.39.* 11.03.04, 12:06
        Moja dziewczyna musi mieszkać w takich warunkach. Mimo, że jest już dorosłą
        kobietą nadal chętnie udusiłaby babsztyla, który wprowadził się do jej ojca.
        Czyli w kuchni, czy w korytarzu zawsze latają pioruny... :)
        • Gość: Triss Merigold Jest dorosła - może się wyprowadzić n/tx. IP: *.acn.waw.pl 11.03.04, 18:57
          • Gość: Zawodowiec po 1 dlaczego ona jak dom jest po jej mamie a po 2 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.04, 19:38
            skąd wiesz czy ją stac na wlasne mieszkanie? niech sie tatus ze swoja dziwka
            wyprowadzi

            a jesli juz nawet dom nie jest tylko po jej mamie to był wspolny zarowno jej
            mamy jak i ojca wiec ona tez ma prawo sobie wprowadzic swojego facet do tego
            domu.
            cos takiego to mozna porownac do tego jak przychodzi intruz i zaczyna sie
            rzadzic u ciebie w domu, wydaje mi sie ze wiekszosc by sobie nie pozwolila
            • Gość: Triss Merigold Tego nie wiesz IP: *.acn.waw.pl 11.03.04, 21:12
              Xanatos napisał 1 zdanie i to b. ogolnikowe. Wariantow jest wiele: ojciec może
              spłacić dorosłą corkę, zamienić mieszkanie czy dom na dwa mniejsze itd.
              Dlaczego "dziwka"? Przecież facet może byc wdowcem i wtedy w imię spokoju
              dorosłej córki też nie może się z nikim związać? Paranoję masz.
    • lola211 Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki 11.03.04, 11:34
      Dziecko zareagowalo na konkurencje wedlug mnie calkowiecie normalnie.Kazdy z
      nas zareagowalby tak samo, gdyby koło osoby na która mamy "wyłacznosc" zaczał
      krecic sie ktos obcy, na przyklad wokól meza.Dziecko nie ma kontaktu z własnym
      ojcem, matka długo samotna, dlatego dla dziecka to taki szok.Gdyby nastapiło to
      pare lat wczesniej, dziecko zniosłoby to o wiele lepiej.
      Mysle, ze ci dorosli za mało postarali sie, by mala przekonac, badz robili to
      nieudolnie.Moze pomogłaby pomoc specjalisty, odpowiednie podejscie, ale
      bez "łamania", bo mimo wszystko dziecko jest bezbronne(mimo ze niektórym wydaje
      sie byc potworem)i ten atak to manifestacja, ze czuje ogromne zagrozenie.
      Nie wiem, ile czasu trwalo to przekonywanie, ale moze jednak zrezygnowali za
      szybko?
    • aankaa no to zajrzyjcie tu ... 11.03.04, 11:42
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=11263104
      nie tylko "samotne" dzieci się buntują przeciwko obecnemu układowi
      • lola211 Re: no to zajrzyjcie tu ... 11.03.04, 11:49
        Nie dostrzegam analogii.
        Przeciez nie chodziło o zakaz wydany przez dziecko co do powiekszenia rodziny.
    • Gość: Ewa Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki IP: *.chello.pl 11.03.04, 11:52
      To nie takie proste i jednoznaczne. Dziecko 5 letnie jest jeszcze małe, bardzo
      wielu rzeczy nie rozumie, reaguje spontanicznie i boi sie jakichkolwiek zmian -
      zwłaszcza gdy te zmiany mogą "zabrać" mu matkę.
      Opowiem Ci jak zareagował mój , wówczas chyba 4 letni syn, na nietypowe dla
      niego zachowanie mego męża a jego rodzonego ojca, którego kocha i który bardzo
      kocha jego.
      Na wakacjach na plaży mąż smarował mi plecy olejkiem, robił to dość długo i
      było to niespotykane dla synka zachowanie. Wyczuł coś"
      podejrzanego", "niebezpiecznego"- poczuł się zagrożony, tym bardziej, że
      wcześniej nie pozwolilismy mu na podobne eksperymenty tylko dlatego, aby nie
      wylał całej butelki.
      Grzeczne i wydawało się, że zrównoważone dziecko dostało ataku histerii - nie
      odzywał sie do taty, nie pozwolił sie dotknąć, "wykwaterował" go na dostawkę w
      pokoju hotelowym, a sam do końca pobytu zamieszkał w podwójnym łożu. Robił
      przez kilka dni mężowi na złość. Postanowiliśmy przeczekać, nie złościć się,
      nie obrażać, nie prowokować, nie wdawać w dysputy itp. Po powrocie do domu
      wszystko wróciło do normy. Syndrom kompleksu Edypa? Niewykluczone, ale może nie
      tylko.
      Od tego wydarzenia minęło kilkanaście lat. Dziś syn ma z ojcem znakomity
      kontakt- mniemam, że lepszy niz ze mną. Wszak zachowania dzieci są
      nieprzewidywalne- nawet w stosunku do rodzonych rodziców!
      • default Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki 11.03.04, 11:59
        Bardzo to dziwne co opisałaś, Ewo. Faktycznie jakiś kompleks miał Twój syn.
        Moja córka miała 4 lata, kiedy rozstałam się z mężem, a jej ojcem i
        zamieszkałyśmy z moim nowym partnerem. Przyznasz, że zmiana bardzo duża. Nie
        popadła z tego powodu w żadne histerie, depresje i inne kompleksy, może to
        kwestia jak się dziecku takie zmiany tłumaczy i jak się je przygotowuje.
        • kini Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki 11.03.04, 12:02
          Hmmmm... Sama nie wiem, co mam sądzić o opisanej sytuacji. Ja raczej nie
          pozwoliłabym synowi na spanie ze mną przez jakiś czas, a tatuś na dostawce.
          Dziecko musi wiedzieć, że rodzice śpią razem, a ono oddzielnie... Tak mi się
          wydaje. Ale nie wiem, nie mam dziecka, może jestem w błędzie.
          • lola211 Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki 11.03.04, 12:22
            Wiele matek spi z dzieckiem, a facet osobno.Albo wszyscy razem.Albo wszyscy
            osobno.Nie ma reguly i wcale nie jest powiedziane, ze układ rodzice razem,
            dziecko osobno jest najlepszy.Do pewnego wieku dziecka, rzecz jasna.
            • zlewozmywak1 Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki 11.03.04, 12:50
              Oczywiście, że tak. Najbardziej śmieszą mnie mądrości na temat skutków
              stosowania takiej czy innej konfiguracji.
          • Gość: Ewa Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki IP: *.chello.pl 11.03.04, 12:39
            Kompleks Edypa - to nie kompleks w potocznym tego słowa znaczeniu tylko
            występująca u chłopców w wieku kilku lat podświadoma skłonność płciowa do matki
            i postrzeganie ojca jako rywala. To może, choć nie musi, wyzwalać jakiś rodzaj
            niechęci wobec taty ( celowo nie używam słowa "wrogość).
            Mija. Dzieci nie wychowuje sie według ksiązek i wzorów. Zachowań nie przykłada
            się do szablonów. Czy coś sie stało, że przez kilka dni mąż spał na dostawce?
            Nic! Dziecko było spokojniejsze, w głowie nie kłębiły się nie wiadomo jakie
            myśli a my nie robiliśmy problemu. Dziś wspominamy to ze śmiechem. Przywołałam
            to wydarzenie w innym celu - chciałam uświadomić Autorce watku, że dzieci mogą
            reagować różnie, także agresywnie, niegrzecznie, nieprzewidywalnie wobec ludzi
            stwarzających dla nich niezrozumiałe, a zatem trudne, sytuacje.
            Dla mojego syna była to historia z olejkiem, dla tamtej dziewczynki wizja
            obcego człowieka w domu, który "zabierze" jej mamę.
            Nie jestem zwolenniczka bezstresowego wychowania, ale uważam, że z dzieckiem
            trzeba rozmawiać, wyjaśniać, przeczekiwać i nie zadrażniać- oczywiście w
            granicach rozsądku. Trzeba działać ostro i zdecydowanie, gdy pomysły małego
            człowieka mogą stwarzać zagrożenie dla kogokolwiek, a można metodą drobnych i
            małych kroczków wprowadzic nowego partnera we wspólne życie.
            Bardzo łatwo wczuwacie się w rolę matki, a spróbujcie wczuć sie w dziecko -
            nowy pan w obecności którego mama zachowuje sie dziwnie, inaczej, jest
            podekscytowana i nieznana; nowy zapach, inne kosmetyki w łazience, odmienne
            rytuały itd, itp. Dziecko niegrzecznością reaguje najczęściej wtedy gdy jest
            zagubione i bezradne, gdy coś je dziwi lub gdy czegoś nie potrafi zrozumieć,
            albo sie........boi.
            • tibby Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki 11.03.04, 12:52
              Taka sytuacja wymaga wielkiej delikatności i cierpliwości matki i jej nowego
              partnera, oczywiście. Ale tak radykalne pomysły, jakie prezentuje Zawodowiec
              (?!), przerażają mnie. Owszem, matka musi liczyć się z uczuciami dziecka, ale
              dziecko to nie pan i władca, który może swoją histerią i fumami narzucić matce,
              jak i z kim ma żyć.
    • Gość: Triss Merigold Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki IP: *.acn.waw.pl 11.03.04, 15:02
      Wyjaśniam, że facet nawet nie próbował się wprowadzać. Były wspolne wyjścia,
      spacery, pizza, zoo, basen itd. To nie tak, że matka na widok mężczyzny
      przestała się kontrolować i wprowadziła go natychmiast i w pełni w domowe życie.

      Moim zdaniem koncentrowanie się wyłącznie na reakcjach dziecka to przegięcie.
      Ostatecznie w minionych latach kobiety - nieraz b. młodo - zostawały wdowami,
      bo mężowie zaginęli lub zginęli gdzieś na wojnie czy w obozach i mając już
      dzieci układały sobie życie na nowo. Do głowy im nie przychodziło pytać o zgodę
      potomstwa jeśli facet był przyzwoity i chciał się ożenić. Razem było łatwiej.
      Nie sądzę żeby psychika dzieci jakoś radykalnie zmieniła się od owego czasu.

      Dziecko a później dorosły nieraz w zyciu zetknie się z nową sytuacją, z lękiem,
      zazdrością i musi umieć sobie z tym poradzić.
      • lola211 Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki 11.03.04, 16:04
        I zakonczyli zwiazek, bo dziewczynka sie dasala? Mogli spotykac sie bez
        niej.Po co ją ciagali do zoo czy na basen, skoro on ja draznił? Czy raczej
        chcieli wspólnie mieszkac, ale wobec sprzeciwu dziecka nie było to wykonalne i
        dlatego sie rozstali?
        To, ze od dawna zdarzaja sie sytuacje wprowadzania do domu nowego pana, to dla
        mnie słaby argument.Zapewne czesc z tych dzieci przechodziła w takiej rodzinie
        gehenne, i lepiej dla nich byłoby nie miec pod jednym dachem obcego faceta, ale
        jak wiadomo dzieci i ryby głosu nie maja.Pytanie, jaki te dzieci mialy stosunek
        do matki juz w zyciu dorosłym? Bo skad sie biora te stada opuszczonych i
        zaniedbanych przez dorosłe dzieci matek ? Własnie stad- to pokłosie nieliczenia
        sie kompletnie z uczuciami dziecka.
        Ja nie nawołuje do tego, by dac sie sterroryzowac potomkowi, ale uwazam ze
        czesto egoizm rodziców prowadzi do zaburzen i zaniku wiezi rodziców i dzieci.

        • Gość: Triss Merigold Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki IP: *.acn.waw.pl 11.03.04, 16:14
          "Dąsanie się" to łagodne określenie.
          Związek rozwijał się w kierunku wspólnego życia, mężczyzna był wprowadzany
          stopniowo. To chyba normalne, że zaczęli od spotkań wspolnie z dzieckiem w
          neutralnych miejscach. Rozstali się bo matka zdecydowała, że jeśli musi
          wybierać to wybiera "dobro" i spokój córki.
          Należy się liczyć z uczuciami dziecka i brać je pod uwagę jeśli w związku
          dzieje się coś złego (w tym wypadku: gdyby mężczyzna był oschły, okrutny,
          wydawał małej polecenia i karał, znęcał się, starał się matkę uprzedzić do
          dziecka). Dla mnie to niepojęte, żeby mały dzieciak miał głos decydujący, a w
          tym konkretnym przypadku, de facto miał.
          Efekty do przewidzenia. Matka pewnie długo nie spróbuje ułożyć sobie życia,
          randki z doskoku i romanse hotelowe - nie o to jej chodzi, dziecko będzie
          dorastało w przekonaniu, że jest najważniejsze i egzekwowało a jak za parę lat
          będzie miało własne życie (znajomych , szkołę, zainteresowania, potem chłopaka)
          to matka zostanie osamotniona. Ekstra wybór. Oczywiście jeszcze matka może w
          przyszłości wymagać wdzięczności "dla Ciebie z nikim się nie związałam,
          wszystko poświęciła Tobie a Ty...." To chyba patologia, nie?
          • lola211 Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki 11.03.04, 17:01
            To sa bardzo trudne kwestie.Jak ktos juz pisal, sa matki, które przedkładają
            dobro dziecka ponad zwiazek z mezczyzna.I czuja sie szczesliwe i ja potrafie je
            zrozumiec.Są i takie, które bez portek zyc nie moga i chocby nie wiem co, to
            beda do tego zwiazku dazyły.Trudno mi uznac, co jest norma, bo jak juz pisalam
            ja akurat wiem , jak wyglada sytuacja mieszkania z obcym facetem w domu.Tez mi
            tłumaczono, ze matka ma prawo do własnego zycia, szczescia, itd.Dla mnie bylo
            to obrzydliwe, ale moze dlatego, ze ten facet to był dupek skonczony, gdyby był
            normalny, pewnie bylabym bardziej tolerancyjna.MNie kompletnie nie przeraza
            wizja spedzenia zycia bez faceta, moze dlatego nie potrafie zrozumiec tych
            kobiet, które wbrew rodzinie wiaza sie z kims.
            Nie jest łatwo patrzec na cierpienie własnego dziecka, naprawde.
            A moze ona tak naprawde go nie kochała i reakcja dziecka tylko jej pomogła
            zakonczyc ten zwiazek?
            • tibby Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki 11.03.04, 17:16
              Wydaje mi się, że w takich przypadkach należy patrzeć dalej, niż tylko na
              dziecięcą histerię. Bo czym jest ona spowodowana? Dlaczego na przykład dla
              Ciebie nowy, obcy facet w życiu mamy był obrzydliwością? Pytam, bo
              przypuszczam, że nie tylko o to, że był dupkiem, chodziło.
              Rozumiem, że dziecku może być ciężko, ale dlaczego to ono ma układać matce
              życie?
              • lola211 Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki 11.03.04, 17:48
                Dlaczego na przykład dla
                > Ciebie nowy, obcy facet w życiu mamy był obrzydliwością?

                Na przykład dlatego, ze wykorzystywał ja ile sie dalo, a ona na to
                pozwalała.Albo fakt, ze noca nie dało sie nie słyszec ich "miłosnych
                uniesien"(mało pawia nie puscilam),i to jeszcze wowczas, gdy nocowali u mnie
                znajomi, albo fakt, ze mój brat 12 letni wówczas przestał sie kompletnie
                liczyc,i takie tam.Patrzysz na własną matke i widzisz naiwna babe, która
                lowelas traktuje jak dupe do zerzniecia, kucharke i praczke.A jak mu sie nudzi
                to ewakuuje sie na kilka dni do innej, a potem wraca.Bardzo miły widok,
                zapewniam.Mozna sie porzygac.
                Matka powinna miec autorytet, po czyms takim trudno ją szanowac.

                > Rozumiem, że dziecku może być ciężko, ale dlaczego to ono ma układać matce
                > życie?

                Dopóki dziecko mieszka z matka to jest takze jego zycie.Chcialybyscie mieszkac
                np. ze znienawidzoną synowa lub zieciem pod 1 dachem? Na pewno nie.W takich
                sytuacjach wszyscy okazuja zrozumienie- nie lubisz kogos, unikasz spotkan.Dla
                dzieci tego zrozumienia juz nie ma, bo to podgatunek człowieka chyba.
                Wystarczy poczytac na forum macochy, co one (oczywscie nie wszystkie)mysla na
                temat dzieci partnerów- niechec, złosc, zazdrosc az sie z nich wylewa.I dziwic
                sie dzieciom, ze nie chca miec do czynienia z tymi osobami?
                • tibby Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki 12.03.04, 13:42
                  Czyli u Ciebie nie była to, jak rozumiem, niechęć a priori, tylko niechęć
                  umotywowana konkretnymi zachowaniami mamy i jej partnera. Mnie jednak chodziło
                  o wypadki, kiedy dziecko z góry, z założenia nie akceptuje nowego partnera
                  rodzica. Kiedy nie daje żadnej szansy nowemu mężowi/nowej żonie i uprzykrza jej
                  i rodzicowi życie do tego stopnia, że matka czy ojciec muszą zrezygnować.
                  Owszem, dopóki dziecko mieszka z matką, jest to także i jego życie. Rozumiem
                  szok po wejściu w jego życie kogoś nowego. Ale dziecko, które tupie nogami i
                  dostaje histerii na tle 'nie bo nie' nie mając żadnych konkretnych powodów
                  oprócz dziecięcego egoizmu, które nie patrzy w przyszłosć dalej, niż kilka
                  miesięcy, nie jest dla mnie równorzędnym partnerem do podejmowania dyskusji na
                  temat mojego życia.
                  Co do 'macoch' - im też nie jest łatwo, więc nie generalizujmy. Są
                  oczywiście 'jednostki spaczone', ale w większości znanych mi przypadków macochy
                  podejmują starania, aby ułożyć sobie stosunki z dzieckiem męża na co najmniej
                  znośnym poziomie. Dzieci też nie są święte, trafiają się wśród tej gromady
                  niewinnych istot dość wstrętne bachory, które potrafią całkiem sprawnie
                  uprzykrzyć życie dorosłemu.
                  • lola211 Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki 12.03.04, 14:49
                    Dziecko, w zycie którego wkracza ktos obcy, ma pełne prawo sie buntowac.To
                    całkowicie normalne.Do doroslych nalezy pomoc w uporaniu sie z tym problemem,
                    chocby pomoc psychologa.Trzeba tylko chciec.
                    Natomiast nie zgadzam sie na "łamanie" dziecka, udowadnianie mu, kto jest góra
                    i teksty w stylu: "to mój dom i ja decyduje"- a tak włsnie coniektórzy rodzice
                    postepuja.
                    • tibby Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki 12.03.04, 15:08
                      Jasne, że dziecko ma prawo się buntować. Taka sytuacja wymaga od rodzica
                      cierpliwości, to oczywiste, i mądrości - od partnera rodzica również. Ale ja z
                      kolei nie zgadzam się na to, by taką decyzję uzależniać od zdania dziecka,
                      które jednak ma mniejsze, niż dorosły, doświadczenie. Potrzebna jest po prostu
                      dobra wola rodzica, partnera i dziecka i ich wspólna praca. Poza tym dziecko
                      musi pojąć, że matki ani ojca nie może mieć tylko dla siebie, bo może to
                      doprowadzić do absurdalnej sytuacji, kiedy rozwydrzony bachor będzie kierował
                      każdym krokiem swojej matki albo ojca, a potem dorośnie, zawinie się i pójdzie
                      precz, nawet nie bąknąwszy 'dziękuję' za poświęcenie, które wymusił na rodzicu.
                      Tak, wiem, nie chodzi o to 'dziękuję', ale poddawanie się tyranii i kaprysom
                      pięcio- czy sześciolatka nie prowadzi do niczego dobrego.
                      • lola211 Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki 12.03.04, 19:46
                        Mysle, ze strach dziecka nie ma nic wspólnego z tyranią czy kaprysami.To, ze
                        dziecko w wieku kilku lat w sposób bardzo ekspresyjny wyraza swoje
                        niezadowolenie jest calkowicie normalnym zjawiskiem, ono nie umie inaczej
                        wyrazac swoich zlych emocji.Dzieci to nie złosliwe potwory manipulujace z
                        zimna krwia dorosłymi.Nie wiem jak wymagac od 5 latki dobrej woli i wspólpracy,
                        nijak nie potrafie sobie tego wyobrazic, nie ten wiek jeszcze.
                        • tibby Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki 12.03.04, 20:13
                          Obracam się od dobrych paru lat między dużą ilością dzieci i włos mi się jeży
                          na głowie, jakie pięciolatki potrafią być okrutne. Nie wiem, skąd u większości
                          ludzi bierze się przekonanie, że dzieci to tabula rasa, niewinne, czyste
                          istoty, które nie potrafią nikomu z premedytacją wyrządzić krzywdy. A potrafią.
                          Pięciolatek, którego znam, pięknie manipuluje własną matką, wręcz artystycznie.
                          Bo czymże jest rzucanie się na chodnik, bo mama nie chce kupić nowej zabawki,
                          jak nie manipulacją? Zabawka jest - histeria mija. Możesz nazwać to wyrażaniem
                          złych emocji, ale dla mnie to jest zwykły dziecięcy spryt, nic więcej.
                          Dobra wola i współpraca u pięcio- czy sześciolatka? Jest do zrobienia, ale
                          wymaga bardzo, ale to bardzo wiele czasu i pracy matki czy ojca.
                          • lola211 Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki 12.03.04, 20:22
                            To co opisałas to klasyczny przyklad nieradzenia sobie matki z dzieckiem, jej
                            wina, niech ma pretensje do siebie, ze nie umie postepowac z dzieckiem.Co do
                            niewinnosci dziecka- mam akurat 5 latke w domu i widze- zadnych przejawów
                            agresji,okrucienstwa, to samo moge powiedziec o znanych mi dzieciach.
                            • tibby Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki 12.03.04, 20:36
                              WIdzisz, a ja o kilkorgu znanych sobie dzieci mogę powiedzieć, że wcale nie są
                              takie cudowne. Cóż, jeden:jeden. Proponuję EOT, bo tak się będziemy przerzucać
                              poglądami, a z tego i tak nic nie wyniknie, jedynie licytacja, czyja racja jest
                              bardziej mojsza ;) pozdr serdecznie
                              • lola211 Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki 12.03.04, 22:00
                                Jak wiec widac, wszystko jak zwykle nalezy rozpatrywac indywidualnie:)).Pójde
                                zaraz ucałowac moja córke w podziekowaniu za to, ze nie ma w niej nic w
                                manipulujacego potwora:), skoro nie jest to takie oczywiste wsród 5 latków.
                                Pzdr.
          • Gość: Lena Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki IP: 80.48.96.* 11.03.04, 17:05
            A ja myślę, że to jak w powiedzeniu "pierwsze koty za płoty". Pierwszy
            facet "zabierający" dziecku matkę to często jak pierwszy
            chłopak/dziewczyna "zabierający" dziecko rodzicom. I tu i tu reakcje bywają
            różne.
            Mam kuzynkę która mimo gwałtownych protestów 10-letniej córki wyszła ponownie
            za mąż. Córka jej jeszcze gwałtowniej protestowała przeciwko mającemu przyjść
            na świat dziecku choć miała już 14 lat /a wcale nie była rozpuszczonym bachorem
            rządącym własną matką/. Wrzeszczała jak opętana, że bachora nie znosi choć sie
            jeszcze nie urodził. I moja kuzynka i jej mąż /świetny, dobry, ciepły facet/
            tłumaczyli spokojnie, starali się rozmawiać. W pewnym momencie jej "przeszło',
            ze swoim ojczymem ma świetny kontak, obydwie siostry się lubią. Ale łatwo nie
            było.Myslę, że dorośli może ją nie łamali ale naginali i dlatego jest dobrze.
            Na takie sprawy nie ma jednej gotowej recepty.
            • Gość: Triss Merigold Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki IP: *.acn.waw.pl 11.03.04, 18:33
              Ale postawili ją przed faktem dokonanym, który musiała zaakceptować, nie pytali
              o zgodę czy chce przyrodnie rodzeństwo. Bardzo słusznie zresztą.
              • Gość: Lena Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki IP: 80.48.96.* 11.03.04, 19:25
                Myślę, że w takiej sytuacji bardzo ważne jest dobre poznanie przyszłego męża,
                uważna obserwacja jego stosunku do naszego dziecka, jego sposobu rozwiązywania
                konfliktów, jego charakteru. O ile w przypadku gdy biorą ślub osoby bezdzietne
                mogą liczyć na to, że większe lub mniejsze różnice zniwelują się i "ułożą" o
                tyle w przypadku gdy są już dzieci te różnice raczej potęgują się. Dziecko
                w "układaniu" raczej nie pomaga. A trudno już własne małżeństwo rozpatrywać w
                kategorii ja-on, nie da się obecności dziecka zignorować. Pierwszy mąż
                musiał "pasować" nam a drugi już musi "pasować" do układu, sprawdzić się jako
                ojciec. Tego nie da się ominąć. Trzeba być pewnym, że przyszły mąż będzie
                starał się.
              • Gość: Ewa Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki IP: *.chello.pl 12.03.04, 08:50
                Mam do Ciebie pytanie, tylko pozornie niezwiązane z problemem zasygnalizowanym
                w poście, jak byś się zachowała gdyby w parku, na ulicy, w przychodni
                lekarskiej itp. podeszło do Ciebie głęboko upośledzone dziecko i domagało się
                zwrócenia na siebie uwagi. Czy wzięłabyś śliniące się obce dziecko na kolana,
                czy udawała, że jesteś czymś bardzo zajęta? Czy z obrzydzeniem zmieniła miejsce
                czy też posłała zażenowanej matce wymowne spojrzenie( współczujące, pełne
                oburzenia, niechętne).
                Bardzo jestem ciekawa jak postąpiłabyś w takiej sytuacji - jeśli jesteś wstanie
                być uczciwa, także wobec siebie, odpowiedz.
                • Gość: Triss Merigold Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki IP: *.acn.waw.pl 12.03.04, 11:41
                  Wyjaśnij jaki Twoim zdaniem pytanie ma związek z tematyką wątku.
                  Odpowiadam: nie zwróciłabym uwagi ani na obce upośledzone dziecko ani na żadne
                  inne (chyba, że wymagałoby natychmiastowej pomocy), nie wzięłabym na kolana.
                  Odsunęłabym i czekała aż matka czy inny opiekun je zabierze. Dzieci chyba
                  powinny być nauczone, żeby nie zaczepiać dorosłych i nieznanych ludzi. Nie
                  przepadam za dziećmi mimo, że będę miała własne. Nie wzruszają mnie specjalnie
                  ani nie budzą żywiołowej sympatii.
                  • Gość: Ewa Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki IP: *.chello.pl 12.03.04, 14:53
                    Oznacza to dokładnie to, że potrzeby ludzi dorosłych stawiasz na pierwszym
                    miejscu a co dzieje się z dziećmi to juz Twoim zdaniem nie jest istotne. Niech
                    się dzieje co chce, trzeba je tresować, trzymać na krótkiej smyczy i .....mają
                    nie przeszkadzać dorosłym. A to, że psychika dziecka rządzi się nieco innymi
                    prawami, że dziecko nie jest miniaturą dorosłego - to już zupełnie inna
                    kwestia. Pytanie o uposledzone dziecko było testem na Twoją empetie, wrazliwośc
                    i umiejętność wczucia się w sytuację innych osób - tu upośledzonego dziecka i
                    jego opiekunów.
                    Jak ów test wypadł- jako osoba inteligentna wiesz doskonale. Ja, jestem matką
                    zdrowego, udanego nastolatka. Nie rozczulam się nad każdym dzieckiem spotkanym
                    na ulicy, ale potrafię wczuć się w sytuację innych. I nie ma tu znaczenia czy
                    jest to opisywana przez Ciebie dziewczynka instynktownie obawiająca
                    się "utraty" matki, czy zaśliniona Ola z zespołem Downa, którą widziałam
                    wczoraj w przychodni.
                    Poraziło mnie jeszcze jedno - Twoja opinia o niezaczepianiu obcych przez małe,
                    a zwłaszcza upośledzone dzieci. Dobrze, że nie zrugałabyś opiekunów, że
                    narażają Cie na nieprzyjemne widoki.
                    Życzę Ci, abyś urodziła zdrowe, nigdy nie marudzące, niekonfliktowe dziecko, bo
                    w przeciwnym razie oj biada mu/jej, biada........
                    • Gość: o2 Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki IP: *.waw.pl 12.03.04, 15:28
                      Triss znana jest z tego niezłomnego racjonalizmu.
                      Już wielokrotnie była przedmiotem różnych ataków na tym tle.
                      Ewa ma niestety rację droga Triss
                      Rodzic racjonalny który tylko umie mówić trzeba tak a tak bo tak się to robi
                      a gdy wykład nie skutkuje
                      zamieniający się w rodzica restrykcyjnego i łamiący opór dziecka
                      to jest niestety przyczyna problemów w rodzinie.
                      Aby jednak być wystarczająco dobrym rodzicem rodzic ten musi przepracować swoje
                      emocje.
                      A jak ma to zrobić racjonalista i rodzic restrykcyjny to nam Triss powie za
                      jakiś czas chyba
                      Pozdrawiam

                    • Gość: Triss Merigold Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki IP: *.acn.waw.pl 12.03.04, 19:37
                      Owszem potrzeby dorosłych stawiam na pierwszym miejscu, konkretnie - swoje.
                      Zależy w sumie jeszcze jakie, jeśli znasz hierarchię potrzeb Maslowa.
                      Moja empatia i wrażliwość ludzi specjalnie nie obejmuje, żadna tajemnica ani
                      dla mnie ani dla innych.
                      Napisałam o niezaczepianiu obcych przez dzieci (nie ZWŁASZCZA upośledzone tylko
                      po prostu dzieci), podobnie nie życzę sobie być zaczepiana przez obcych
                      dorosłych, których nagle nawiedziłaby potrzeba bliższego kontaktu. Takie dziwne?

                      Nikt się nie oburza na setki osób deklarujących niechęć do puszczonych luzem,
                      obskakujących, śliniących się psów, nawet jeśli w ten sposób okazują sympatię.
                      To nie kwestia nieprzyjemnego widoku (naprawdę wolę tysiąc razy widok
                      jakiegokolwiek dziecka w jakimkolwiek stanie niż np. widok pijaków, bandy
                      kibiców czy dresiarzy) tylko niechęci do kontaktu.
                      Rodzicom takich dzieci głęboko współczuję ale nie chcę z nimi kontaktu.
                      W kwestii zdrowego dziecka - zrobię wszystko żeby takie przyszło na świat ale
                      jeśli badania prenatalne wykażą wady wrodzone (nie rozwojowe, które można
                      leczyć) to usunę ciążę bez wahania, mój facet doskonale o tym wie.
    • Gość: Też odtrącony Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki IP: *.tvk.torun.pl / 158.75.203.* 11.03.04, 19:26
      Byłem w IDENTYCZNEJ sytuacji, jak ten odtrącony partner, z tym, że dzieckiem
      był czteroletni chłopiec. Dziecko było niesamowite, rezolutne, miłe, widziałem
      je już jako przyszłego syna. Niestety, po pewnym czasie od mamy, a mojej
      partnerki usłyszałem, że ona "nie może tego zrobić swemu dziecku, bo ON MUSI
      MIEĆ NA NIĄ WYŁĄCZNOŚĆ." Co ją skłoniło bezpośrednio ku temu, by "wybrać" życie
      w samotności, miast nowej rodziny?

      "Wiesz, mój syn wymaga poświęcenia, dwudziestu czterech godzin i pełnego mego
      serca. Nie mogę rozdrabniać miłości na drobne." Dzisiaj już wiem jednak, że to
      było tylko "mgliste usprawiedliwianie", a prawdą był jak najbardziej
      oczywisty "konflikt Edypa", którego podówczas nie do końca dostrzegałem.
      Okazało się, że kiedy mnie nie było przy mamie (syn się krępował?), chłopiec
      robił karkołomne awantury, z tupaniem i kopaniem włącznie.

      Mama wybrała samotność "dla dobra dziecka", nie spotykamy się więcej jako
      kochankowie i potencjalni partnerzy nowego związku. Widujemy się przypadkiem
      (względne małe miasto), wymieniamy e-maile, SMSy...

      Chłopiec jest szczęśliwy, matkę ma na swą całkowitą wyłączność, dziś jednak
      mama mówi, że ona "cierpi w imię jego dobra, dla niego poświęca swą miłość".

      Mi także jest ogromnie ciężko, ale szanuję jej wybór. Z pokorą...
    • zlakobieta Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki 12.03.04, 17:13
      Lubie dzieci i zawsze staram sie "wczuc" w ich sytuacje ale do licha nie
      potrafie zrozumiec przytoczonych tu sytuacji, w ktorych matka musi poswiecic
      swoja milosc i pragnienie szczesliwego zycia, bo maluch tupie nozka i nie
      akceptuje nowego partnera. Moze faktycznie Triss uzyla tu niefortunnego
      sforulowania "zlamac". Nie chozi o lamanie jako takie. Chodzi o wychowanie w
      szacunku i zrozumieniu potrzeb innych. Oczywiscie 5-latek nie rozumie na czym
      to polega ale powinien juz w tym wieku nauczyc sie podstawowej zasady - swiat
      nie sklada sie z ludzi, ktorzy zawsze beda robic wszystko zgodnie z jego wola.
      Kompromis i empatia - to dwie rzeczy, ktore czlonek spoleczenstwa powinien
      posiadac posrod swoich umiejetnosci. Znam wiele dzieci (posiadam i wychowuje
      syna). Kazde dziecko jest oczywiscie inne ale kazde przechodzi okres, w ktorym
      stara sie zdominowac opiekunow. Jezeli widzi, ze histeria, placz i tym podobne
      sposoby przynosza efekt w postaci spelnienia jego żądań, to z jakiej racji
      kiedykolwiek mialby zaprzestac tych praktyk. Byloby to nielogiczne nawet z
      punktu widzenia doroslego czlowieka. Jezeli jakis sposob jest skuteczny, to go
      stosujemy i tyle :P
      Nie chodzi o "lamanie". Chodzi o madre wychowanie.
      Temat ten jest mi bliski, bo moja przyjaciolka samotnie wychowuje synka. Ma on
      obecnie 8 lat. Nie ma najmniejszego problemu jezeli chodzi o akceptacje np.
      partnerek swojego tatusia. Kazda kolejna ciocia jest wedlug niego cudowna. Mama
      nie szuka sobie partnera ale chlopiec nie mialby nic przeciwko temu. Problem
      jest innego rodzaju. Maly nie chce zostawac sam w domu, bo twierdzi, ze sie boi
      i zawsze gdy ona chce gdzies wyjsc robi potworna histerie, a dziewczyna ma
      wyrzuty sumienia i zostaje. Ostatnio znajomi ja namowili, zeby zostawila go
      wieczorem po zasnieciu i wyszla na 2 godzinki do pubu. Oczywiscie zadzwonil
      zaryczany i w panice wszyscy jechalismy do domu. Nastepnego dnia opowiadal
      babci, tacie i wszystkim zainteresowanym, jak to nieodpowiedzialna mama go na
      noc w domu samego zostawia. Babcia malo zawalu nie dostala. Kumpela oczywiscie
      prawie na kolanach go przepraszala i miala wyrzuty sumienia, ze jest wyrodna
      matka. Po jakims czasie jednak, kiedy mlodzian uniemozliwil jej wyjscie w bialy
      dzien na aerobic (babcia byla zajeta i nie mogla do niego przyjsc) laska sie
      wkurzyla, powiedziala mu co o tym mysli i trzasnela drzwiami zostawiajac go w
      histerii. Kiedy po godzinie wrocila dziecko grzeczne i usmiechniete ogladalo
      bajki w telewizji. Od tej pory skonczyly sie problemy. Przedwczoraj sam mi
      tlumaczyl, ze mama chodzi 2 razy w tygodniu na aerobic, a on zostaje sam,
      bo "mamusia musi miec troche czasu dla siebie".
      Specjalnie podalam ten prosty przyklad, bo zanim doszlo do afery z trzaskaniem
      drzwiami, to wszyscy znajomi domorosli psychologowie zastanawialismy sie
      empatycznie ;) nad przyczyna zachowania biednego malucha - ze on taki wrazliwy,
      bez taty sie chowa, ma prawo sie bac itp... Gowno prawda. Tresowal sobie po
      prostu mamusie maly manipulant :D
      Pozdrawiam
      • Gość: Ewa Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki IP: *.chello.pl 12.03.04, 20:33
        Uważam, że dziecko w wieku 8 lat nie powinno samo w nocy zostawać w domu bez
        ISTOTNEJ potrzeby. A istotną potrzeba nie jest wypad do pubu! 8 latek
        doskonale to rozumie. Nigdy nie zostawiałam syna samego w domu w nocy gdy nie
        było to naprawdę konieczne, ale kilkakrotnie zdarzało się, że mój 7-8-9- letni
        syn zostawał na kilka godzin sam, gdy w nocy dyżurowaliśmy z mężem pod
        telefonem i musieliśmy jechać do szpitala. Syn wiedział, że taka sytuacja może
        się zdarzyć, dostawał do łóżka telefon komórkowy i kartkę, że musieliśmy jechać-
        nigdy nie płakał, bo wiedział gdzie i po co pojechaliśmy. Nie jestem pewna czy
        tak samo zareagowałby gdyby wiedział, że jesteśmy np. w pubie.
        Ludzie nie róbcie z kilkulatków dorosłych! Dzieci mają swoje prawa, a my
        dorośli obowiązki wobec nich. Jednym jest zapewnienie potomstwu poczucia
        bezpieczeństwa i nie generowanie strachu. Są dzieci, które w wieku kilku lat
        boją się ciemnego pokoju i perspektywa samotności jest dla nich straszna, są i
        takie, które chętnie pozostają bez opieki. Zapewniam, że normalnie rozwijające
        się dziecko w którymś momencie chętnie "wypchnie" opiekę z domu- i wtedy jest
        czas na nocne wypady.
        Decydujac sie na posiadanie potomstwa odpowiedzialna , dorosła osoba wie, że
        wiąże się to z szeregiem ograniczeń, zmianą nawyków i rewolucją w domu na
        wiele, wiele lat. Nie mozna być niewolnikiem dziecka, ale nie mozna także
        zapominać, że pojawiło się ono na świecie na nasze życzenie ze wszystkimi
        konsekwencjami.
        P.S. Zastanawiam sie czy siedzenie w pubie może sprawiać jakąkolwiek
        przyjemność gdy ma się świadomość, że pozostawionemu w domu dziecku może się
        zdarzyć krzywda lub po prostu może płakać ze strachu czy jakiegokolwiek innego
        powodu.
        • lola211 Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki 12.03.04, 22:07
          > P.S. Zastanawiam sie czy siedzenie w pubie może sprawiać jakąkolwiek
          > przyjemność gdy ma się świadomość, że pozostawionemu w domu dziecku może się
          > zdarzyć krzywda lub po prostu może płakać ze strachu czy jakiegokolwiek
          innego
          > powodu.
          Zapewniam cie, ze są takie egzemplarze, ktore potrafia zostawic nie 8 ale 4
          letnie dziecko w nocy samo i pójsc do pubu , bawiac sie w najlepsze.Przypadek
          który znam zakonczyl sie wyladowaniem dziecka w Izbie policyjnej, bo mala
          wyszła przerazona w nocy zimą szukac mamusi na ulice w pizamce i kapciach.I
          jeszcze została przez ta matke objechana, ze nie siedziała w domu, tylko wyszła.
          To sa dopiero rodzice, a niech to!
    • akordex Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki 13.03.04, 00:05
      Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

      > Zasłyszane wczoraj.

      Ale plotkara! Feeee...
    • zalotnica Re: Nowy partner, dziecko i porażka matki 13.03.04, 13:17
      Wszystkie problemy z wychowywaniem dzieci sa mi obce...
Pełna wersja