ważna decyzja

11.03.04, 13:39
Ostatnio na forum pojawiło się kilka wątków o zajściu w ciążę. Napiszcie jak
doszło w waszym życiu do podjęcia decyzji: teraz chcę mieć dziecko? Czy to
było zupełnie naturalne, czy uwarunkowane sytuacją finansową? Czy w
określonym wieku, czy zaraz po ślubie; czy nagle odczułyście zew natury lub
wewnętrzną potrzebę, a może facet nalegał? Czy to się czuje czy planuje?
    • lukrecja8 Re: ważna decyzja 11.03.04, 15:16
      nikt nie ma nic do powiedzenia na ten temat?????

      • Gość: renia Re: ważna decyzja IP: *.ath.spark.net.gr 11.03.04, 15:58
        Przy pierwszym dziecku to byl czysty zew natury z calkowitym wylaczeniem
        rozumu. Przy drugim, jesli bedzie, efekt wieloletniego rozliczania
        najrozniejszych (jeszcze jak wymyslnych, padlabys!!) za i przeciw. Co
        ciekawe, "przeciw" zawsze bedzie i tak wiecej, ale chyba jedno "za" wage ma
        wieksza niz wszystkie "przeciw" razem wziete i dlatego przewazy.
    • aguszak Re: ważna decyzja 11.03.04, 16:04
      Co prawda dopiero się staramy dziecko, ale... u mnie to jest wyjący zew natury
      od jakichś trzech-czterech lat, skutecznie powstrzymywany przez mojego małżonka
      (cztery lata stażu) i warunki mieszkaniowe (13 m2), kategorycznie postawiony
      przeze mnie i wymolestowanego małżonka ;-P na priorytetowym miejscu od początku
      tego roku...

      Pozdrowionka :)))
      • Gość: de_ska Re: ważna decyzja IP: *.4kroki.pl 11.03.04, 16:29
        U mnie to nie były kalkulacje (na zasadzie: za i przeciw), ani "zew natury", po
        prostu powoli przyzwyczajałam się do myśli o dziecku. Od zawsze wiedzieliśmy z
        moim lubym, że kiedyś będziemy mieli dzieci. Stopniowo też rezygnowałam z
        zabezpieczeń. Najpierw długo tabletki (gdy myśl o własnym bobasie była jeszcze
        dość utopijna), potem podczas którejś przerwy w braniu zdecydowałam, że rzucam
        hormony i była prezerwatywka (zbiegło się to chyba z zaręczynami). Jeszcze
        później trochę mniej "uważne" stosowanie gumek - tylko w dni okołopłodne.
        Wreszcie zupełna swawola, doszliśmy do punktu, w którym myśl o dziecku nie
        przerażała nas. I wtedy było najprzyjemniej (mowię o seksie), to nie było tak,
        że "robimy dzidziusia", bawimy się w wyliczanki i czekanie do okresu, tylko po
        prostu pełen spontan. Przez ponad pół roku wszystko było ok, a potem na teście
        zobaczyłam dwie kreski i ...bardzo się ucieszyliśmy.

        p.s. nasza pociecha ma pół roku, ale teraz znowu "cofnęłam" się do czasów, gdy
        myśl o dziecku lekko przeraża:-))
Pełna wersja