ewatwardowska33
18.06.10, 08:47
Od razu napiszę, że nie jestem potulną niunią i nie pozwalam sobie
na pyskówki do mnie, chamskie odzywki ani na traktowanie mnie jak
pomietło.
Nasze małżenstwo uważam za zgodne, trochę włoskie ale się kochamy i
na codzien mąz traktuje mnie z szacunkiem.Mamy córkę, oboje
pracujemy.
Mieszkamy na 2 piętrze. Pod nami nasi znajomi można powiedzieć
przyjaciele.
Za każdym razem, no może nie za każdym, ale często zanim mąż wejdzie
do domu puka do nich i gadają, albo oni otwierają drzwi i sobie
rozmawiają.
Wkurza mnie to nieprzeciętnie bo dziecko czeka, a rozpoznaje dzwiek
domofonu że tata idzie, ja czekam jak ta idiotka a mąz sobie gada.
Prosiłam grzecznie by tak nie robił, by wchodził najpierw do domu bo
my czekamy.
Ok.
Wczoraj to samo.
Dziecko czeka, patrzy w drzwi a jego nie ma pół godziny.Otworzylam
drzwi i go zawołałam. To coś tam zaburczał.
Wszedł do domu i się mordą do mnie, że o co mi chodzi, a ja na to,
że go prosiłam tyle razy żeby tak nie robił. A on do mnie, żebym sie
darła ryja, żebym nie przesadzała, bo co ''bo obiad się jak widać
nie pali''.
A ja na to, żeby tak do mnie nie mówił bo wyjdę. No to on '' to se
wyjdz''
No i wyszłam.Wróciłam po godzinie a on jakby nic się nie stało
odzywa do mnie normalnie, coś się pyta.
Ja olewam go i nic nie mówię.
To on zdziwiony, powiedziałam mu ze sobie nie zyczę by tak do mnie
mówił, że nic takiego nie zrobiłam że sobie zasłużyłam na takie
odzywki. Zero przeprosin.
No to dziś rano olewka, śniadanie zjadłam sama, nie zrobilam mu
kanapek do pracy, w porze obiadu i jego powrotu z pracy mam zamiar
wybyć.
Oczekuję na przeprosiny, inaczej sie nie odezwę do gnoja.
Jak to rozegrać. Nie chce mu ucierać nosa, stawiac na swoim Chce by
nigdy wiecej sie tak do mnie nie odzywał.
Co teraz robić? Nie odzywać się nadal?
Powiedzieć mu co myślę, czekac na przeprosiny?