Piernikowate macierzyństwo...

IP: *.chello.pl 12.03.04, 09:23
...zastanawia mnie. Chodzi o rodzenie grubo po 30, bardziej koło 40. To jest
teraz trendy i cool. Kobiety przekonują jedna drugą, że są jeszcze młode i
mają czas. Co mnie, delikatnie mówiąc, dziwi i śmieszy. Chyba lepiej
wcześniej, niż później - i mama młoda, i wiecej sił, i lepsze z dzieckiem
porozumienie, a i trudności łatwiej pokonywać? No i mama wygląda jak mama, a
nie jak babcia...
    • babik Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 09:26
      Najlepszy czas na rodzenie dzieci dla kobiety to 20-30 lat.
      Im więcej latek tym większe ryzyko , że dziecko może nie do końca być zdrowe.

      Ale kariera i zdobywanie kolejnych stanowisk bywa niestety często ważniejsze.
    • doniamurena Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 09:28
      Na pewno lepiej wpaść za młodu, ale im kobieta inteligentniejsza, tym wcześniej
      opanuje techniki antykoncepcji, trudno się tak z własnej woli zdecydować na
      kieracik.
      • Gość: Kuku do doniamu... Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.chello.pl 12.03.04, 09:37
        Jeżeli urodzenie i wychowanie dziecka traktujesz jako kieracik, a zachodzenie w
        ciażę traktujesz w wyłącznie w kategorii wpadki... no to faktycznie lepiej nie
        mieć. Ani wcześniej, ani później :)

        Poza tym, jeżeli kobieta jest inteligentna, to oprócz technik antykoncepcji zna
        zagrożenia, jakie niesie zachodzenie w ciażę "w pewnym wieku". I potrafi
        wybrać. Bywa i tak, nawet w młodym wieku. Zapewniam cię.
        Kuku
        • doniamurena Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 10:04
          Kuku czyżbym poruszyła wrażliwą strunę wzmianką o inteligencji, czy to jakieś
          nie do końca uświadomione komleksy?
          • anulex Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 10:08
            Nie lubie nieuzasadnionego poczucia wyzszosci. Moze wysililabys sie na jakies
            ARGUMENTY zamiast proby osmieszenia dyskutantki?
            • doniamurena Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 10:29
              A od kiedy to Kuku potrzebuje adwokata, jestem pewna, że potrafi się bronić
              osobiście i skąd ta pewność, że kogoś próbuję ośmieszyć, tak się tylko spytałam.
              Wydaje mi się, że odrobinę jesteście przeczuleni na swoim punkcie, co by się
              nie napisało to zaraz jakaś oburzona duszyczka wrzask podnosi, nawet nie
              widzisz mojej mimiki, nie wiesz co przez słowo pisanę chcę przekazać, a już
              podnosisz lament, gdybyście moi drodzy nie mieli tylu komleksów, to byście tak
              wszystkiego nie brali do siebie.
              • anulex Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 11:03
                Nie wydaje mi sie, zeby moja wczesniejsza wypowiedz byla "wrzaskiem" - na
                jakiej podstawie to wywnioskowalas? I co znaczy "przeczuleni na SWOIM
                punkcie"? - Twoj post, jak wczesniej zauwazylas, nawet mnie bezposrednio nie
                dotyczyl. "Adwokatem" nie jestem, ale kiedy uwazam, ze ktos jest pokrzywdzony
                albo w ogole, ze cos dzieje sie nie tak, dzialam - takie glupie
                przyzwyczajenie "duszyczek"...

                Nie widze Twojej mimiki. Myslalam, ze pytasz w jakims celu. Jesli tylko "tak
                sobie", to ja na pisanie "tak sobie" nie bede marnowac czasu.
                • doniamurena Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 11:20
                  A co twoim zdaniem oznacza Caps Lock?
          • Gość: Kuku Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.chello.pl 12.03.04, 10:14
            Kompleksy? Nie :) Raczej nie mam powodu, przynajmniej w tej sferze życia :)
            Poruszyłaś inną strunę - nie lubię traktowania dziecka jako zła koniecznego
            (tak to odebrałam).Bo ani to zło, ani konieczne...:)
            • doniamurena Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 10:40
              A ja nie lubię pisania o matkach po trzydziestce "piernikowate", bo może są
              jakieś inne powody, dla których wcześniej matkami zostać nie mogły, nie sztuka
              kropnąć sobie dzieciaka w tzw. wieku rozrodczym, ale nie każdy w tym wieku może
              sobie na to pozwolić i kończy się to rozpaczą i zgrzytaniem zębów. Na koniec
              dodam, że nie mam na myśli moich osobistych doświadczeń, ale wstręt do
              wszelkiej maści generalizowania, bo z twoich słów wynika, że matka po 30r.ż to
              jakiś matczyny podgatunek, piernikowaty i nieodpowiedzialny.
              • elein właśnie n/t 12.03.04, 10:53
              • Gość: Kuku Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.chello.pl 12.03.04, 11:37
                Wcale nie uważam, że podgatunek. Różnie sie ludziom w życiu układa, wiem aż za
                dobrze. Chodzi mi o nie wiadomo czym nakręcany trend, że rodzenie w okolicach
                40-tki jest jak najbardziej ok. A nie jest - mówi o tym biologia, starzenie
                się, większe trudności z zajściem w ciażę i to, że w takich przypadkach
                częściej rodzą się dzieci powiedzmy, nie całkiem zdrowe. Rozglądam sie dookoła
                i widzę. Więc dlaczego kobiety, które planują dziecko i mają je z kim i za co
                wychowywać, odkładają macierzyństwo do czasu, kiedy, na dobrą sprawę moglyby
                byc już babciami? No, może trochę przesadziłam. O pare lat...
                O to mi chodzi. Poza tym na dziecko nigdy nie ma dobrego momentu - bo albo
                studia, brak pieniedzy, albo praca, awans, kurs, kolejny awans... I można tak w
                nieskończoność. A czas płynie i jajeczka robia sie cześciowo nieświeże (to miał
                byc żart, jeżeli kogoś urazi, to z góry przepraszam). Ale o to mi właśnie
                chodzi.
                • doniamurena Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 12:01
                  Założenia twojego wątku są delikatnie mówiąc kontrowersyjne i chyba mam
                  wrażenie, że chciałabyś się z niektórych niepotrzebnych słów wypisać, jeśli tak
                  to w porządku, a jeśli nie to też nie szkodzi.
                  • Gość: Kuku Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.chello.pl 12.03.04, 12:18
                    Dlaczego konrtowersyjne? Piszę, co myślę. A tak właśnie myślę. Kto myśli
                    inaczej, ten pisze co innego, logiczne. Ty masz takie zdanie, ja inne. I
                    rozmawiamy. Z niczego sie nie wypisuję. Temat moim zdaniem nie jest jakiś
                    szczególnie kontorwersyjny. Wpadła mi w rece prehistoryczna ksiażka mojej
                    mamy "Zdrowie kobiety". Tam rodząca w wieku 26 lat jest określana jako "stara
                    pierwiastka" (uwaga! To nie znaczy że kogokolwiek zmuszam do rodzenia po
                    skończeniu podstawówki!!! - gdyby ktoś nie zajarzył)A przeciez kobiet wtedy
                    nikt nie zamykał w domu, żeby rodziły i rodziły jak głupie. Też normalnie
                    pracowały i robiły tzw. karierę zawodową. Też przeważnie nie zarabiały
                    oszałamiająco. A teraz hulaj dusza do 40-tki. Tak to się pozmieniało. A warunki
                    biologiczne - nie. Nie zaczynamy się starzeć później niż nasze matki, więc
                    dlaczego wciska się kit, że rodzić ok. 40-stki jest tak samo ok jak w wieku 25
                    lat?
                    • lola211 Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 16:10
                      Zgadzam sie Kuku z toba.Odkładanie macierzynstwa "na potem" jest ryzykowne dla
                      dziecka.Ten trend ,mysle, bierze sie z tego, iz przesuwa sie granica "młodosci"-
                      dzis 40 latka to dawna 30 latka- zadbana, zakonserwowana odpowiednio.Poza tym,
                      obecnie ciaze w młodym wieku traktowane są jak nieszczescie- nie wyszalała sie,
                      na pewno w karierze przeszkodzi(a ta kariera dla wiekszosci i tak byłaby
                      nieosiągalna, nawet bez dziecka), natomiast starsze mamuski uchodza za
                      nadzwyczaj rozsadne- bo przeciez zamiast sie rozmnazac skupiala sie na
                      zabezpieczeniu materialnym, to godne podziwu.
                      W starszym wieku rodza tez te, które całe zycie na dzwiek słowa "dziecko"
                      dostawały drgawek i wysypki, ale nagle czujac ze juz za chwile chocby i
                      chcialy, to natura odbierze im mozliwosc zostania matkami, decyduja sie na
                      dzieciaka.
                      Kolejny powód to chec odmłodzenia sie- moge zajsc, urodzic- starosc mnie
                      jeszcze nie dotkneła.
                      Nie potepiam późnego macierzynstwa oczywiscie, ale i mnie zniesmacza wmawianie
                      dookola, ze to całkowicie normalne i naturalne zjawisko.Biologii nie da sie
                      oszukac, czas jest wrogiem zdrowia dziecka.
                    • Gość: mmm Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: 217.153.179.* 13.03.04, 18:04
                      okreslenie "stara pierwiastka" (czy "mloda pierwiastka") uwazam za obelzywe. w
                      ogole niekiedy teksty dotyczace ciazy sa napisane jakby nie dotyczyly ludzi
                      tylko krow. jesli mialabym sie w ciazy spotkac z takim podejsciem to chyba
                      faktycznie im pozniej tym lepiej.
                • astrit Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 12:42
                  Gość portalu: Kuku napisał(a):

                  >> dobrze. Chodzi mi o nie wiadomo czym nakręcany trend, że rodzenie w
                  okolicach
                  > 40-tki jest jak najbardziej ok. A nie jest - mówi o tym biologia, starzenie
                  > się, większe trudności z zajściem w ciażę i to, że w takich przypadkach
                  > częściej rodzą się dzieci powiedzmy, nie całkiem zdrowe. Rozglądam sie
                  dookoła
                  > i widzę.

                  Wydaje mi się, że to raczej nie jest trend żeby mieć coraz później, ale
                  uświadomienie, ze kobieta po 30 to jeszcze nie emerytka i ciąża w tym wieku nie
                  jest niczym ani niezwykłym ani nienormalnym. Kiedyś - i jak widać zdaża się to
                  nadal - na kobietę decydującą sie później na dziecko patrzono conajmniej z
                  niesmakiem.
    • midgeure Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 09:32
      Zgadzam się. Mam 32 lata i nie myślę o dziecku. Najlepszy wiek na macierzyństwo
      to 25-30 lat. Późniejszy okres wydaje mi się nieodpowiedzialnością.
    • beatach1 Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 09:38
      Mysle, ze jest to zbyt indywidualna sprawa, by szeroko o niej dyskutowac.
      Jezeli kobieta czuje potrzebe posiadania dziecka. Jest dojrzala emecjonalnie i
      fizycznie do stanu bycia matka, wtedy jest wlasnie najlepszy czas. Nie ma
      znaczenia, czy kobieta skonczyla dopiero 19 lat, badz jest grubo po 30-tce.
      Kazda z nas jest inna. Kazda ma inny organizm. Kazda inna psychike. Wjec sama,
      bez glupich regul i zasad, powinna zdecydowac kiedy dla niej jest najlepszy
      czas.

      Pozdrawiam serdecznie
      Beata
      ------------------------------------
      "Das Glück ist das Einzige, was sich verdoppelt wenn man es teilt".
      Albert Schweitzer
      • Gość: Kuku Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.chello.pl 12.03.04, 09:48
        No wiesz... urodzic mozna i po 60 -tce (znany przypadek 64 latki). Tylko po co?
        Rozumiem, że jesteś z tych "starszych" mam?
        • beatach1 Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 09:58
          Gość portalu: Kuku napisał(a):

          > No wiesz... urodzic mozna i po 60 -tce (znany przypadek 64 latki). Tylko po
          co?
          > Rozumiem, że jesteś z tych "starszych" mam?


          Oczywiscie powinny byc zachowane jakies normy. Ale rozsadne. Powiedzmy do 40.
          Sama jestem bardzo mloda. Mam 23 lata, a moje dziecko urodzilam majac ponad 20
          lat.
          Pozdrawiam
          Beata
          ------------------------------------
          "Das Glück ist das Einzige, was sich verdoppelt wenn man es teilt".
          Albert Schweitzer
          • kini Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 10:07
            Moim zdaniem czekanie do 40-tki to już nie jest rozsądna norma...
            • beatach1 Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 10:15
              kini napisała:

              > Moim zdaniem czekanie do 40-tki to już nie jest rozsądna norma...


              Znam kobiety, ktore rodzily bedac blisko 40-stki. Swietnie sobie radza. Wjec w
              czym problem ?
              Niech kazdy decyduje za siebie. Nie narzucajmy swoich racji.

              Pozdrawiam
              Beata

              ------------------------------------
              "Das Glück ist das Einzige, was sich verdoppelt wenn man es teilt".
              Albert Schweitzer
              • kini Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 10:34
                > Znam kobiety, ktore rodzily bedac blisko 40-stki. Swietnie sobie radza. Wjec
                w
                > czym problem ?
                > Niech kazdy decyduje za siebie. Nie narzucajmy swoich racji.

                Ja nikomu niczego nie narzucam. To nie moja sprawa, kiedy ktoś zachodzi w ciążę.
                Ale jest parę faktów, z którymi kobiety powinny się liczyć. Na przykład z tym,
                że płodność zaczyna spadać już od 27 roku życia, a po 35 mogą już być poważne
                problemy. Ponadtwo wzrasta ryzyko chorób genetycznych. Poza tym generalnie
                ludzie są w tej chwili coraz mniej płodni - mężczyźni też. I jeśli kobieta
                czeka do 40-tki, po czym dopiero wtedy dowiaduje się, że ze względu na różne
                przyczyny może mieć problem z zajściem w ciążę, to ma o wiele mniej czasu na
                leczenie, niż powiedzmy 30-latka. Bo powoli zaczyna się zblizać menopauza,
                zaczyna być coraz więcej cykli bezowulacyjnych, a do tego jaja nie są już tak
                chętne do zapłodnienia - bo mają już 40 lat.
                • Gość: mmm Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: 217.153.179.* 13.03.04, 18:09
                  wszyscy o tym wiedza wiec nie odkrywasz ameryki. tak samo jak wszyscy wiedza ze
                  zdrowsze sa owoce i warzywa niz piwko. ale nie widze powodu zeby doroslych
                  ludzi pouczac jak powinni ukladac swoje zycie.
                  • kini Re: Piernikowate macierzyństwo... 15.03.04, 08:57
                    Na litość boską, nikogo nie pouczam!!!
    • fitit Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 09:58
      Konfliktu pokoleń nie unikniesz nawet jak urodzisz w wieku 15 lat.
      Na wygląd w wieku 40 lat własnie teraz pracujesz.
      • Gość: baba Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.acn.waw.pl 12.03.04, 10:07

        Moze byc pelne szczescia, ale cholernie meczace. Kobieta blizej 40-tki marzy o
        tym zeby miec w domu spokoj i porzadek, a ma wieczny pierdzielnik i stale jest
        na dyzurze.
        Nie radzilabym sie decydowac swiadomie, chyba ze ma sie na nianie i gosposie.
        Gdybym miala wybor, na pewno bym urodzila wczesniej. Ale nie mialam, a
        marzylam o 4 osobowej rodzinie.
        Pozdrawiam
      • Gość: Kuku Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.chello.pl 12.03.04, 10:08
        Owszem, pracuję na wygląd, jak każda. Ale w wieku 33 lat mam przy boku 10-cio
        letnie dziecko. I cieszę się, że urodziłam je tak wcześnie. Dziecko nie było z
        wpadki, zaplanowane, nie przeszkodziło mi w skończeniu studiów i osiągnięciu
        wymarzonej przeze mnie pozycji zawodowej. Przeciwnie - był to "element" :)
        niezwykle dopingujacy. Obserwuję teraz, jak moje rowieśniczki- kolezanki
        zabieraja sie do prokreacji. Stąd te refleksje. Zabieraja się z różnym
        skutkiem, niestety :( I w większości przypadków jest to właśnie wina... wieku.
        Zdecydowanie podeszłego, jak na pierwsze dziecko.
        • Gość: mmm Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: 217.153.179.* 13.03.04, 18:23
          to mialas cholerne szczescie. bo jednak wiekszosc kobiet w wieku 23 lat nie ma
          wystarczajacego oparcia (meza, rodzicow) zeby bedac w ciazy i wychowujac
          dziecko konczyc studia i jeszcze robiec kariere (a propos co to za kariera,
          ktora zrobialas - pytam z ciekawosci). wiekszosc kobiet ma wybor albo-albo, co
          widze po znanych mi kobietach troche starszych ode mnie - te, ktore zaszly w
          ciaze wczesnie - czesto nie konczyly studiow a nawet szkoly sredniej, a
          wiekszosc znanych mi wyksztalconych kobiet rodzila po studiach (dotyczy to
          rowniez pokolenia mojej mamy, kiedy opieka socjalna nad matkami byla duzo
          szersza). z moich rowiesniczek - rzadko ktora ma juz dziecko (ja mam 26 lat) -
          bo rzadko ktora ma meza i choc minimum wygody (chyba ze ktos decyduje sie na
          dziecko mieszkajac z rodzicami i rodzenstwem w m3). zatem zeby wczesnie urodzic
          trzeba albo miec podejscie "jakos to bedzie" albo bogatego meza lub rodzicow. w
          obecnych czasach trzeciej drogi nie ma. wynajecie pomocy do opieki nad
          dzieckiem - za co? zatem kobieta na 3 lata wylaczona z pracy zawodowej, a
          utrzymanie rodziny z 1 przecietnej pensji graniczy z cudem (choc niektorzy
          takich cudow dokonuja - glownie dzieki pomocy rodziny).
    • mary_ann Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 10:10
      Nie mam wątpliwości, że z medycznego punktu widzenia wczesne macierzyństwo
      (jednak nie przed 20!) jest najbezpieczniejsze. Z tego powodu PLANOWANIE
      późnego macierzyństwa wydaje mi się ryzykowne.
      Nie zawsze jednak życie układa się tak, jak sobie życzymy - czasami dziecko
      (czy kolejne dziecko) można mieć późno lub wcale. Takiego późnego macierzyństwa
      nie nazwałabym nieodpowiedzialnością. Oczywiście nie mam na mysli rodzenia po
      menopauzie:-))

      Ten konflikt pokoleń, wygląd, itp to chybione argumenty. Każda konfiguracja
      wiekowa ma jakies wady i zalety.

      Pozdrawiam "wczesne" i "późne" mamy

      Mary_ann
    • blanchet Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 10:11
      jeśli kobieta skończyła studia to ma około 25-26lat więc podejmuje zazwyczaj
      pierwszą (normalną-nie tymczasową,dorywczą) pracę czyli jej kariera właśnie się
      rozpoczyna w wieku w którym powinna wg ciebie zajść w ciąże. W Polsce ( i nie
      tylko) nie ma specjalnie elastycznych warunków pracy dla matki, z resztą jak
      chce się być pracownikiem to jednak trzeba głównie pracować a nie matkować.
      czyli trudno jest pogodzić potrzebę macierzyństwa z zawodowymi ambicjami co
      jednak nie ustrzeże większości takich kobiet przed aktem ostatecznej desperacji
      czyli macierzyństwa w ostatniej chwili ok.35lat.
    • Gość: biologicznie stara Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.04, 10:27
      A ja mam tak: 14 - letnia córka, urodzona jeszcze w czasie studiów (to
      dopinguje, zgadzam się!), która jest największym szczęściem jakie mnie spotkało
      przez te 14 lat. Na pytanie, dlaczego nie mam więcej dzieci, skoro ona taka
      udana zwykłam odpowiadać, "bo nie mam z kim". Tak rzeczywiście było. Byłam
      piekielnie wymagjaca. I stał się cud poniewczasie. Jest męzczyzna, zupełnie
      wyjatkowy, któremu najbardziej na świecie pragnę dać dziecko. Mam 39 lat,
      jestem wątłego zdrowia. Wiem, że nie powinnam. Cierpię.
      • emmanu Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 11:03
        Ja tez spotkalam kogos takiego i tez bardzo chcę. Ale z drugiej strony boje sie.
        Mężczyzni przed 30 nie bardzo sa gotowi do rodzicielstwa, tak mi sie wydaje.
        Nie jestesmy nawet malzenstwem. Boje sie utraty pracy, klopotow finansowych,
        perspektywy bycia samotna matka.
        Zycze Ci powodzenia.
    • chooligan 40chy czesto rodzą Downy 12.03.04, 10:34
      • Gość: Tez Piernikowata Re: Piernikowate... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.03.04, 10:54
        >>Ale w wieku 33 lat mam przy boku 10-cio
        letnie dziecko.

        a jednak! majac dziecko w wieku lat 33 jestes piernikowata matka.
        • Gość: Kuku Re: Piernikowate... IP: *.chello.pl 12.03.04, 11:42
          Chyba nie :) Liczyc nie umiesz? Teraz mam 33, a dziecko 10. 33-10 = 23
          • Gość: Tez Piernikowata Re: Piernikowate... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.03.04, 15:11
            Ale dziecko masz nadal, jak by nie bylo.
            Co za roznica, powiedz, czy w wieku lat 33 ma sie dziecko 10letnie czy roczne?
            Trzeba sie nim opiekowac, zarabiac na nie, rozmawiac z nim...
            Tak samo za dziesiec, pietnascie, dwadziescia i iles tam lat, ile dozyjesz.
            Jestes matka w kazdym "nastepnym" wieku.
            Dziecko zawsze pozostaje dzieckiem swojej matki.
            Nawet gdy sa to juz pozniej relacje dorosly-dorosly.
            Nie masz co protestowac, przekroczylas 30, jestes piernikowata matka.
            • Gość: Kuku Re: Piernikowate... IP: *.chello.pl 12.03.04, 17:14
              Niezła sofistyka, ale trochę nie na temat :) Wiesz, że nie o to chodzi. Ale
              skoro już - mam szansę byc matką duzo dłużej, niz rodząc teraz - dłuzej o całe
              10 lat :)
              Zapewne zaraz napiszesz, że przeciez jutro mogę zginąć w wypadku... nie
              odpisuj - wiem :) No ale wtedy i tak byłabym dłużej matką dla swojego 10- cio
              letniego dziecka, niz na przykład rocznego, prawda?
              • Gość: Tez Piernikowata Re: Piernikowate... IP: *.aster.pl / *.acn.pl 12.03.04, 17:26
                Najlepsza na forum jest dla niektórych możliwośc, żeby napisać po prostu:
                nie rozumiesz mnie
                piszesz nie na temat
                to sofistyka

                Najlepiej, gdyby te osoby dyskutowały same ze sobą. Wtedy najlepiej się bawią.

                Nie odpisuję! i w dół nie patrzę!
                • Gość: Kuku Re: Piernikowate... IP: *.chello.pl 12.03.04, 17:41
                  Słusznie. Bo my chyba nie po polsku do siebie rozmawiamy.
                  • Gość: Tez Piernikowa Re: Piernikowate... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.03.04, 18:31
                    Ja próbuję po polsku. Ale ja rozmawiam "z" a Ty "do".
                    • Gość: Kuku Re: Piernikowate... IP: *.chello.pl 12.03.04, 19:47
                      Nie, no widzę przecież że próbujesz... grunt to wytrwałość.
    • elein Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 10:52
      sory Kuku ale co Ty-spelniona matka od wielu lat- wiesz na temat dylematow i
      problemow bezdzietnych kobiet 30+ ??
      ze cool i trendy ?? chyba w twojej glowie.
      splodzic dziecko z kimkolwiek byle przed 30tka to wg ciebie lepsze wyjscie ?
      • Gość: Kuku Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.chello.pl 12.03.04, 11:56
        Że cool i trendy - wcale nie uważam. To taka ironia, tak jak cool i trendy są
        niektóre knajpy w wawie. Ot, lansowana chwilowo moda, w dodatku z mocno
        naciąganym uzasadnieniem, albo i bez. Za taka modę uwazam lansowanie rodzenia
        ok.40 tki. (pisma dla kobiet, telewizja, tzw. szołbiznes)
        Nie pisałam też o płodzeniu przed 30-tka z kimkolwiek, bo tez nie uważam. I nie
        popieram. Skad takie wnioski? Z moich postów???????
        • elein Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 12:26
          Gość portalu: Kuku napisał(a):

          > Że cool i trendy - wcale nie uważam. To taka ironia, tak jak cool i trendy są
          > niektóre knajpy w wawie. Ot, lansowana chwilowo moda, w dodatku z mocno
          > naciąganym uzasadnieniem, albo i bez. Za taka modę uwazam lansowanie rodzenia
          > ok.40 tki. (pisma dla kobiet, telewizja, tzw. szołbiznes)

          swoj swiatopoglad opierasz na kolorowych pisemkach ? to i nie dziwota ze takie
          watki tworzysz


          > Nie pisałam też o płodzeniu przed 30-tka z kimkolwiek, bo tez nie uważam. I
          nie> popieram. Skad takie wnioski? Z moich postów???????


          jesli przed 30tka nie zdaza z jakichs powodow, a pozniej to juz wg
          ciebie "smieszne i jak to biedne dziecko wyglada z taka stara matka" to
          wlasciwie o co ci chodzi ?
          moze zajmij sie swoimi sprawami a nie obgadywaniem kobiet o ktorych zyciu nie
          masz bladego pojecia, to czy i kiedy sie ktos zdecyduje na dziecko to jego
          sprawa. kropka.

          • Gość: Kuku Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.chello.pl 12.03.04, 12:31
            " swoj swiatopoglad opierasz na kolorowych pisemkach ? to i nie dziwota ze
            takie
            > watki tworzysz"

            Ironii nie wyczuwasz? To i nie dziwota, że nie rozumiesz.

            "smieszne i jak to biedne dziecko wyglada z taka stara matka"

            Nie ja to napisałam, tylko ty.

            "moze zajmij sie swoimi sprawami a nie obgadywaniem kobiet o ktorych zyciu nie."

            Dystkutowac nie wolno? Wolno. Jak ci to nie pasuje, to nie bierz udziału w tej
            dyskusji. Zajmij sie lepiej swoimi sprawami.
    • marsjanka_z_marsa Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 11:13
      'Wlasciwy' wiek na zajscie w ciaze jest kwestia indywidualna. Do mnie bardziej
      przemawia wizja póznego macierzynstwa. Mam prawie 21 lat i nie czuje sie (i
      chyba przez najblizsze kilka lat nie bede sie czula) gotwa na to zeby zostac
      matka. Po prostu jeszcze do tego nie dojrzalam i nie wiem czy kiedys dojrzeje.
      Poza tym mam przyklad w najblizszym otoczeniu - moja mama urodzila mnie majac
      37 lat. Jestem wczesniakiem, lecz nie mam z tego powodu powazniejszych
      dolegliwosci zdrowotnych. Dzieki temu, ze moja mama jest osoba nowoczesna o
      dosyc liberalnych pogladach mam z nia dobry kontakt (czesto lepszy niz moje
      kolezanki ze swoimi bardzo mlodymi mamami) i nie czuje tej 'róznicy wieku'.
      Pozdrawiam.
      • elle_melle boze boze o ja nieszczesna! 12.03.04, 11:28
        dlaczego jestem taka glupia i nie wpadlam z pierwszym lepszym? dlaczego nie
        zrobilam sobie dzidziusia w wieku, w ktorym wypada go miec, nawet jesli chcialo
        mi sie rzygac na sama mysl? Co z tego, ze minelo 15 lat i teraz mam ochote! o
        ja nieszczesna tylko wieczne potepienie i kpiny mnie czekaja! zmarnowalam swoje
        zyciowe powolanie i teraz ludzie beda palcami mnie wytykac!

        W zyciu nie czytalam glupszego posta. Kazdy indywidualnie dorasta do
        macierzynstwa i chwala niebiosom, ze niektoryz sa na tyle przytomni, aby to
        dostrzec i nie ulegac presji tych, "ktorzy wiedza lepiej".
        • Gość: Bilala Re: boze boze o ja nieszczesna! IP: *.uz.zgora.pl 12.03.04, 12:42
          Kiedy byłam młoda, to faktycznie 25-latkę w pierwszej ciąży określano
          jako "starą pierwiastkę", ale medycyna poszla do przodu, choć oczywiście nie da
          się zmienić pewnych biologicznych uwarunkowań i zawsze jest tak, że późne ciąże
          są bardziej ryzykowne. Każda kobieta sama powinna decydować, co jest dla niej
          (i dla jej ewentualnych dzieci) lepsze, bo nie ma jednego przepisu na życie dla
          każdego. Miałam dzieci dość wcześnie i wtedy cieszyłam się, że jestem taką
          młodą mamą, nie będzie wielkiego dystansu pokoleniowego i nie utracę kontaktu z
          dziećmi... Może to i prawda, ale też prawdą jest, że moje koleżanki jeszcze
          przez kilka lat miały czas na wszystko, bawiły się, jeździły po świecie,
          tańczyły, uczyły się - a ja prałam pieluchy (jeszcze nie było pampersów!),
          przecierałam zupki i zazdrościłam im skrycie. Wydawało mi się wtedy, że młoda
          kobieta ma więcej siły i predyspozycji do wychowywania dzieci - dzisiaj widzę,
          jak bardzo brakowało mi cierpliwości do dzieci (może i spowodowane to było
          zazdrością, że koleżanki - jak wyżej), jak często złościłam się bez powodu na
          wszystkich i na cały świat, no i w ogóle, dziś bym te dzieci trochę inaczej
          wychowywała, widzę to, gdy mam do czynienia z wnukami... a także, gdy spotykam
          niektóre znajome, które urodziły dzieci nawet po czterdziestce. One już się
          wybawiły, są spokojniejsze, cierpliwsze itd., bardziej skłonne do poświęcania
          się późnemu dziecku.
          Myślę, że w pradawnych czasach babcie więcej zajmowały się dziećmi młodych
          matek, dzięki czemu wilk był syty (młoda matka nie była od razu tak bardzo
          obciążona) i owca cała (dziecko biologicznie młodej matki zdrowsze, przez
          babcię łagodniej i rozsądniej wychowywane). Ale czy to prawda, czy tylko tak to
          sobie wymyślam - nie wiem.
    • Gość: pierwiastka Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.04, 12:23
      jest dowiedzione że w pozniejszym wieku rodza sie duzo inteligentniejsze dzieci
      i nieprawda jest ze z downem dzieci rodza tylko stare matki, znam przypadki
      gdzie oboje rodzice to dwudziestoparolatki i tez im sie urodzilo drugie dziecko
      z downem
      • kini Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 12:39
        > i nieprawda jest ze z downem dzieci rodza tylko stare matki,

        A kto tak twierdzi?


        znam przypadki
        > gdzie oboje rodzice to dwudziestoparolatki i tez im sie urodzilo drugie
        dziecko z downem

        Ale po 35-tym roku życia wzrasta takie ryzyko!

    • dipiii Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 13:06
      Moja mama urodzila mnie po czterdziestce, moj tata tez juz byl po
      czterdziestce. Mama jakis czas temu skonczyla 60 lat.
      Nie wydaje mi sie, zeby czterdziestoletnia mama byla zlem dla dziecka. Owszem
      wazne sa wzgledy zdrowotne, ale reszta nie ma wiekszego znaczenia.
      Ja nie zauwazalam roznicy pomiedzy moja mama, a mami kolezanek. Moze tylko
      taka, ze moja mama byla bardziej poblzaliwa i wyrozumiala, ale i troche
      nadopiekuncza. Z tego co zauwazylam starsze mamy takie sa.
      Zreszta moja mama trzyma sie swietnie, mimo iz w swoim zyciu wiele przezyla i
      duzo pracowala.
      Naprawde dziwia mnie teksty, ze starsze mamy moga smieszyc i dziwic, dobrze, ze
      nie przestraszac;). Dojrzale malzenstwo chodzace z wozkiem, to zawsze przykuwa
      moja uwage, jednak, na pewno nie smieszy, ani nie dziwi.

      Moze tylko nie polecalabym plodzenia dzieci dla starszych panow. Chodzi mi o 60-
      letnich i 70-letnich. Znam przyklad szybko osieroconej corki, ktora po czesci
      z powodu smierci wiekowego ojca znalazla sie w Domu Dziecka.

    • atlantis75 E tam... 12.03.04, 16:09
      Gość portalu: Kuku napisał(a):

      > ...zastanawia mnie. Chodzi o rodzenie grubo po 30, bardziej koło 40. To jest
      > teraz trendy i cool.
      Kobiety przekonują jedna drugą, że są jeszcze młode i
      > mają czas. Co mnie, delikatnie mówiąc, dziwi i śmieszy.

      To, że cię może dziwić jestem w stanie zrozumieć. A konkretnie co cię śmieszy?
      Bycie matką nie ogranicza się wyłącznie do wielku pomiędzy 20-30 rokiem życia.
      Chodzi o dojrzałość i wewnętrzne przekonanie, że nadszedł odpowiedni moment.
      Niektóre kobiety czują to już w wieku 22 lat, niektóre 38-latki dopiero zaczynają to
      czuć. Każda kobieta ma prawo wybrać sobie odpowiedni czas na macierzyństwo i to
      wyłącznie jej sprawa. Czy to jest trendy i cool? Nie sądzę, że w takich kategoriach jak
      ciuchy od Prady. Dziś 40 letnia pani w ciąży nie wystydzi się tego, że będzie matką i
      co więcej - obwieszcza radośnie światu ten fakt. Jeszcze 30 lat temu
      czterdziestolatjkę z brzuchem podsumowywano: "jeszcze jej się chciało?". Dziś
      nikogo to już raczej nie dziwi. Współczesna medycyna ratuje wcześniaki, które kiedyś
      nie przeżyłyby oraz umożliwia macierzyństwo w woeku trzydziestu z hakiem i
      czterdziestu. Jeżeli kobieta jest zdrowa i chce być matką, to dlaczego ma z tego
      rezygnować? Bo ktoś kiedyś dziecku powie w przedszkolu, że jego mama wygląda jak
      babcia? Przecież to absurd, powierzchowność, która tak naprawdę nie stanowi
      problemu. Metryka nie ma tu nic do rzeczy. Jeżeli kobieta czuje się na siłach i
      zdrowie pozwala jej być matką w późnym wieku dlaczego wydaje ci się to dziwne?
      Takie kobiety są dojrzałe, bardziej świadome, z niejednego pieca jadły chleb - czyli są
      silne i zdecydowane. Nie umiejszając oczywiście niczego młodym mamom. Chcę tylko
      podkreślić, że "piernikowate mamy" to nie gorsza (bo starsza) kategoria matek.
      Określenia tredndy i cool użyłaś zapewnie mając przed oczami znane publicznie
      panie, które w pismach kobiecych chętnie opowiedają o macierzyństwie w późnym
      wieku. A ja myślę, że nie można tego tak odbierać. Bo tak naprawdę bycie matką nie
      zależy od mody, bo albo się chce albo nie (i nikt nikogo nie zmusza). Wynika to
      raczej z tego, że w dzisiejszych czasach kobiety dłużej są młode (opieka lekarska i
      kosmetyczna), aktywne i ich życie nie kończy się po 50-tce. Jeszcze kiedyś, jak
      wspomina moja mama, kobieta była uważana za staruszkę, gdy stuknęła jej
      czterdziestka. Dziś mówimy, że "życie zaczyna się po czterdziestce". I bardzo mnie
      to cieszy. Cieszy mnie także fakt, że minęły czasy (kilka wieków temu), gdzie 13-
      letnie dziewczynki wychodziły za mąż, w wieku 15-lat rozdziły pierwsze dziecko, a po
      40-tce gryzły już ziemię. Wystraczy poczytać trochę książek historycznych.

      To nie moda, tylko zmiana, która jest nieuchronna w momencie gdy medycyna i
      technika idą na przód, ludzie są bardziej otwarci w sprawach macierzyństwa i
      wychowania dzieci, a standart życia podnosi się.


      > Chyba lepiej wcześniej, niż później - i mama młoda, i wiecej sił, i lepsze z dzieckiem
      > porozumienie, a i trudności łatwiej pokonywać? No i mama wygląda jak mama, a
      > nie jak babcia...

      Niekoniecznie. Można zostać mamą w wieku 18 lat i nie mieć porozumienia z
      dojrzewającym dzieckiem. Ja miałam doskonały kontakt z babcią, która była starsza
      ode mnie o 53 lata! Umiejętność porozumiewania się z dziećmi to kwesta inteligencji
      emocjonalnej, a nie metryki.
    • miriammiriam Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 17:04
      Gość portalu: Kuku napisał(a):

      > ...zastanawia mnie. Chodzi o rodzenie grubo po 30, bardziej koło 40. To jest
      > teraz trendy i cool. Kobiety przekonują jedna drugą, że są jeszcze młode i
      > mają czas. Co mnie, delikatnie mówiąc, dziwi i śmieszy. Chyba lepiej
      > wcześniej, niż później - i mama młoda, i wiecej sił, i lepsze z dzieckiem
      > porozumienie, a i trudności łatwiej pokonywać? No i mama wygląda jak mama, a
      > nie jak babcia...

      wszytko pięknie, tyko czemu nie czepiłaś sie piernikowatych tatusiów w końcu
      to oznacza "i więcej sił, i lepsze z dzieckiem porozumienie, a i trudnosci
      łatwiej pokonywac? No i tata wyglada jak tata, a nie jak dziedek"
      aha, i jeszcze mniejsza szansa że zjeścia na tamten świat, a co za tym idzie
      skazanie dzieciaka na łaskę ZUSu
      ooooops zagalopowałam sie, przecież odpowiedzialność spoczywa tylko na matce -
      to takie oczywiste
      • Gość: Kuku Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.chello.pl 12.03.04, 17:38
        Nie czepiłam się tatusiów, bo mnie nie interesują. To przeważnie kobieta
        podejmuje decyzję o macierzyństwie (mówię oczywiście o świadomej decyzji).
        Zresztą zauważ, że niektórym (podkreślam - niektórym) kobietom "w pewnym wieku"
        spragnionym dziecka tatuś tego dziecka wcale nie jest potrzebny na dłuższą
        metę. Coraz czestsze sa przypadki (patrz bodajże ostatnie wo), kiedy kobieta w
        szpitalu nie podaje nazwiska ojca, bo nie chce komplikacji. A niektóre z nich
        wprost deklarują, że rodzą dziecko dla siebie. I to właśnie starsze matki, nie
        młodsze. Ale to zupełnie inny temat.
        Jasne, że młodszy ojciec to lepiej niż starszy - ma więcej sił, zapału, więcej
        mu się chce. Tak samo, jak matce.
        BTW. dlaczego sugerujesz, że uwazam, że tylko na matce ciaży odpowiedzialność.
        To chyba zart... jako kobieta i matka musiałabym byc nieźle porabanym
        masochistą, żeby tak myśleć.
        • miriammiriam Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 17:50
          Gość portalu: Kuku napisał(a):

          >dlaczego sugerujesz, że uwazam, że tylko na matce ciaży odpowiedzialność.
          > To chyba zart... jako kobieta i matka musiałabym byc nieźle porabanym
          > masochistą, żeby tak myśleć.

          cytuję "To przeważnie kobieta
          > podejmuje decyzję o macierzyństwie (mówię oczywiście o świadomej decyzji).
          > Zresztą zauważ, że niektórym (podkreślam - niektórym) kobietom "w pewnym
          wieku"
          >
          > spragnionym dziecka tatuś tego dziecka wcale nie jest potrzebny na dłuższą
          > metę. "

          sama sobie przeczysz


          • Gość: Kuku Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.chello.pl 12.03.04, 20:04
            Zaznaczyłam przecież, że to dwa różne tematy. Nie zajarzyłaś, czy udajesz?
    • Gość: Flo Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.siedlce.dialup.inetia.pl 12.03.04, 18:12
      Kuku - mam pytanie natury technicznej. Jeżeli miałaś dziecko w wieku 23 lat i
      studiowałaś to kto się nim wtedy opiekował (jak byłaśna uczelni) i utrzymywał.
      Ja w tym wieku byłam na studiach dziennych - do 45 godzin zajęć tygodniowo,
      oboje rodzice moi i mojego obecnego męża pracowali. No i kto miałby się zająć
      dzieckiem jak my na uczelni? Utrzymać to by nas jeszcze utrzymali ale na nianię
      już by nie starczyło. A poza tym oni swoje dzieci już nakarmili i wychowali -
      każdy niech utrzymuje swoje. A teraz mam dobrą pracę, mam gdzie mieszkać i mogę
      zapewnić mojemu dziecku przyzwoite warunki oraz dobre wykształcenie. Dlaczego
      więc miałam się spieszyć? Mam 34 lata i z rocznym berbeciem wyglądam znacznie
      młodziej niż Ty z 10 letnim dzieckiem:))) A za 10 lat moje będzie mogło mówić do
      mnie mamo a Ty będziesz udawać, że to Twoja siostra.
      Pozdrawiam - równie jak Ty piernikowata mama.
      • Gość: jona Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: 158.194.194.* 12.03.04, 19:51
        A wiesz, Flo, ze to samo sobie pomyslalam? Czy oni mieszkali z dzieciakiem w
        akademiku? Kto kupował pieluchy? Ja na studiach od drugiego roku zaczynalam
        powoli zarabiac, zeby nie brac za duzo kasy od rodzicow. Nie wyobrazam sobie
        wtedy jeszcze dziecka... A poza tym, szkoda by mi było tracić studenckiej
        beztroski. Teraz mam 27 lat i powoli dojrzewam do tego, żeby zostać mamą.
      • Gość: Kuku Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.chello.pl 12.03.04, 20:02
        Nie wiesz jak wyglądam, wiec skąd przekonanie, że starzej niż ty :)) A żebyś
        wiedziała - zdarza się czasami, że mnie i dziecko ( 1 40 m, sięga mi do
        ramienia) biorą za rodzeństwo :) Śmiejemy się z tego, bo bez przesady, no i nie
        muszę się w ten sposób odmładzać. Za to mam pewność, że nikt nie pomyli mnie z
        babcią mojego dziecka :)
        Co do "technicznych": muszę przyznać, miałam fart. Dziecko urodziłam na 5 roku
        studiów, b. mało zajęć, właściwie tylko magisterka (pracę pisałam po nocach).
        Siedziałam w domu z dzieckiem 2 lata, potem niania i do pracy. Maż na nas
        zarabiał (nieźle, ale znowu nie aż tak). Mieliśmy mieszkanie, na które
        wcześniej również zarobił mąż. Rodzice nas nie utrzymywali, nie dokładali, nie
        pomagali. Ilość godzin teściowej spędzonych z moim dzieckiem - 0. Ilość godzin
        mojej mamy spędzonych z dzieckiem - może ze 3. Z dużą łaską, więc szybko
        zeszliśmy do 0.
        PS. W tych okolicznościach jw. wcale nie czuję sie piernikowata. Czuje się
        wygrana. Ale gdybym teraz miała rodzić, to...
        Pozdrawiam :)
    • mamalgosia Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 18:36
      Czasami po prostu tak się życie układa, ze wcześniej macierzyństwo jest
      niemożliwe. Na pewno nie jest tak we wszystkich przypadkach, ale w wielu
    • undyna Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 19:51
      Właśnie przed chwilą wyszła ode mnie najszczęśliwsza kobieta na świecie, dumnie
      i z gracją obnosząca swój brzuch pierworodny, wyglądała młodo, rześko i
      atrakcyjnie, bardzo szybko i bez zadyszki pokonała trzy piętra, czyli
      przestrzeń między domofonem, a moimi drzwiami, ma 34lata i jest w 7 miesiącu z
      haczykiem, lekarz mówi, że ciąża rozwija się prawidłowo, matka nie ma powikłań
      i na oko ciąża jej służy.I tym optymistycznym akcentem pozdrawiam was kochane
      mateczki.:)
      • Gość: Tez Piernikowata Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.aster.pl / *.acn.pl 12.03.04, 20:35
        Myślę, że taki post bierze się stąd, że ktoś tu troszkę żałuje, że się nie
        wyszalał...? zgadłam? I po co to wszystko - przecież każda sytuacja ma swoje za
        i przeciw. Nie warto chyba innych obrażać... (chociaż "piernik" smaczny jest i
        słodki)
        • undyna Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 20:41
          Czy to przypadek, że dopisałaś się do mojego listu? :)
          • Gość: Tez Piernikowa Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.aster.pl / *.acn.pl 12.03.04, 20:51
            Tylko jako następny głos. Chodziło mi oczywiście o pierwszy - źródłowy - post
            tego wątku.
            :))))
        • Gość: Kuku Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.chello.pl 12.03.04, 20:57
          Jesteś w mylnym błędzie :) Wyszalałam się i szaleję nadal. Co roku, od 2 roku
          życia dziecka jeździmy na wakacje latem i zimą, czasem b. daleko. Czasem sami,
          czasem z przyjaciółmi, ich dziećmi, a teraz coraz częściej sami (dziecko - z
          przyjemnością - na kolonie i obozy). Do kina i na imprezy też (mamy fajną
          nianię). Mamy też taki układ ze znajomymi, że "podrzucamy" sobie nawzajem
          dzieci - raz, dwa razy na miesiąc dziecko spędza weekend u jednego czy drugiego
          kolegi. Albo zapraszamy ich do siebie, to też jest fajne - chodzimy wtedy razem
          na basen, rower, rolki. Dziecko jest na tyle duże, że nie absorbuje tak jak
          małe i można z nim spedzać czas po dorosłemu, więc razem jeździmy na nartach i
          nurkujemy. Planujemy, że jak dziecko będzie trochę starsze pofruniemy sobie na
          motolotni :) i skoczymy ze spadochronem :)
          Wystarczy? Wygłupiamy się, bo jesteśmy młodzi i mamy fantazję. I ochotę, żeby
          razem z dzieckiem próbowac nowych rzeczy. Jak uważasz, czy 50-cio paroletnia
          matka skoczy ze swoim 18-letnim synem ze spadochronem? Nie sądzę :)
          I co, nie mieszczę sie w schemacie? Tzn. nie wyszalała sie i żałuje? Nie, a to
          wszystko, co napisałam, jest prawdą, wierz czy nie.
          No ale zawsze mozna powiedzieć, że obrażam.
          • Gość: Tez Piernikowa Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.aster.pl / *.acn.pl 12.03.04, 21:01
            Zbyt długa odpowiedź sugeruje, że coś jednak jest nie w porządku (zagłuszanie
            potrzeb słowami) :P
            Te motolotnie, spadochrony i nurki wskazują na to, że rację miała Undyna z
            kilku postów wyżej (to udawanie siostry, dobrze pamiętam?)

            -------

            Undyna, Ty jesteś ta od Fouque'a, Giraudoux czy ta co idzie?
            • Gość: Kuku Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.chello.pl 12.03.04, 21:10
              Widzę, że pocieszasz sie, jak możesz. Zagłuszanie własnej bezradności? :P
              Uważasz, że nurkowanie nie przystoi 33-letniej kobiecie? No widzisz, mam inne
              zdanie. Nie jestem psem kanapowym i lubię ruch. Moja rodzina też. Nie chce mi
              sie już ciebie przekonywać, zawsze przecież można powiedzieć, że to blef.
              A moja długa odpowiedź wynika z tego, że potraktowałam cie poważnie i
              wymieniłam parę rzeczy (wcale nie wszystkie :), które są moimi "szaleństwami",
              żeby Ci pokazać, że moj wątek nie wynika z mojej frustracji "niewyszaleniem".
              Jak widzisz, nie wszystko jest albo czarne albo białe.
              Poza tym zawodowo zajmuje sie pisaniem i smażenie takich postów nie jest dla
              mnie problemem. No ale jak widać, czasem nie warto
              :P
              • Gość: Tez Piernikowa Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.aster.pl / *.acn.pl 12.03.04, 21:15
                :P
                Jeśli nurkowanie przystoi 33letniej kobiecie, to rodzenie dzieci tym bardziej!

                Zawsze pocieszam się jak mogę! Jak nie mogę pocieszają mnie inni! (jest
                przyjemnie)
                Dziękuję że potraktowałaś mnie poważnie - warto było!
                W takim razie, jeśli wątek nie wynika z Twojej osobistej frustracji, to
                zupełnie ale to zupełnie już teraz nie wiem (a zaznaczam, że czytałam grzecznie
                wszystkie wypowiedzi) - nie wiem dlaczego go pisałaś!
                Ja zawodowo nie zajmuję się ani pisaniem ani smażeniem.
                Pozdrawiam!
                • Gość: Kuku Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.chello.pl 12.03.04, 21:20
                  Jeśli nurkowanie przystoi 33letniej kobiecie, to rodzenie dzieci tym bardziej!

                  Sorki, ale co ma piernik :P do wiatraka?

                  Założyłam wątek z ciekawości, też fajnie. W najnowszej urodzie jest taki
                  artykuł o niechęci do dzieci 30-latek i powodach tejże. Zdziwiłabyś się, jakie
                  to powody. Sama widzę taką niechęć i odkładanie, podgrzewane przez media
                  (wcześniej o tym pisałam). Ciekawa jestem, dlaczego. I dlatego zapytałam.
                  pozdrawiam :)
                  • Gość: mmm Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: 217.153.179.* 13.03.04, 18:34
                    skoro zycie ci sie tak pieknie ulozylo, Kuku, to czemu nie masz jeszcze
                    kilkorga wspanialych dzieci? takie zdrowe kobiety jak Ty i tacy wspaniali
                    mezczyzni jak Twoj maz powinni sie rozmnazac. poprzestanie na jednym dziecku
                    jest nienormalne.
            • undyna Do Też Piernikowatej 13.03.04, 11:51
              "Undyna, Ty jesteś ta od Fouque'a, Giraudoux, czy ta co idzie?", teraz
              zajrzałam na tą dyskusję i bardzo jestem ciekawa o co chodzi w przytoczonym
              przeze mnie pytaniu, naprawdę nie wiem, ale jeśli mi wytłumaczysz, obiecuję, że
              ze spokojem i szczerze odpowiem na nie, głupio się przyznać, ale nie znam
              znaczenia słów Fouque i Giraudoux.:)
              • Gość: Tez P... Re: Do Też Piernikowatej IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.03.04, 12:11
                Undyna, nie pisz tak, czytałam kilka(naście) Twoich wątków i wiem, że jesteś
                mądrą kobietą!
                No bo skąd Undyna?...
                • undyna Re: Do Też Piernikowatej 13.03.04, 12:32
                  Jestem szczera, aż do bólu, mam kaca lekkiego i nie stać mnie na podchody, na
                  dodatek dzisiaj pierwszy dzień dźwigam z gruzów moją psychikę, która skutecznie
                  pogrążała się przez kilka ostatnich dni, przyznam szczerze, że wczoraj
                  rzeczywiście uruchomiłam swoją gorszą połowę, która często dochodzi do głosu w
                  sytuacji, w której osiągam tzw. psychiczne dno i na dodatek mam doczynienia z
                  tego typu brakiem jakiejkolwiek potrzeby empatii wobec ludzkiej odmienności
                  (patrz Kuku). Jeśli znasz taką teorię filozoficzną ze wschodu o wielbłądzie,
                  lwie i dziecku, to ja jestem dzieckiem, ale jak jest mi źle i spotkam lwa to
                  staję się lwem, na szczęście bycie lwem szybko mnie męczy. Mam nadzieję, że
                  fakt,że naprawdę nie znam znaczenia tych słów nie oznacza dla ciebie, że jestem
                  głupia, ale jeśli mi nie wyjaśnisz, to i tak się dowiem jakoś, w takich
                  sprawach bywam uparta.
                  • Gość: Tez P... Re: Do Też Piernikowatej IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.03.04, 12:41
                    Pierwsze skojarzenie z Twoim nickiem to oczywiście bachmannowska Undyna, któa
                    idzie (Undine geht), ta kobieta, zła i winna. Ale poprzednie Undyny, to ta
                    tytułowa Friedrich de la Motte Fouqué'a i ze sztuki Jeana Giraudoux. Ale tych
                    dwóch ostatnich nie znam.
                    No, głupota nie ma z tym nic wspólnego. Ja nie znam teorii o wielbłądzie.
                    Idź na spacer, wychodzi słońce, kac minie z pierwszym lekkim podmuchem.
                    • undyna Re: Do Też Piernikowatej 13.03.04, 12:49
                      Dzięki, muszę to przeczytać, ja jestem Undyna z mitologii litewskiej, coś jak
                      Świtezianka, zawsze mnie fascynowały takie legendy, idę na spacer, już mam buty
                      na nogach.:)
                      • Gość: Tez P... Re: Do Też Piernikowatej IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.03.04, 13:01
                        Ooooo, tej nie znałam!
                        Widocznie ja bardziej na zachód, a Ty na wschód, również ten dalszy, patrzymy.
                        Miłego spaceru.
                        I już nie podbijam tego wątku..!!!
    • Gość: Magda Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.icpnet.pl 12.03.04, 21:46
      Własnie gdzieś czytałam, że 80% dzieci niepełnosprawnych/upośledzonych rodzi
      się z młodych matek. Są zdrowe, młode, niczego nie podejrzewające. Bo te
      piernikowate robią badania prenatalne i mają sznsę odpowiednia zadecydować. Te
      młodsze nie dostaną skierowania a na wybulenie własnej kasy im żal.
      Jak tak patrzę z boku na różne wiekowo matki to w gruncie rzeczy są takie same.
      Jedne może mają więcej zmarszczek ale np. widziały kawał świata, zrealizowały
      się zawodowo a te młodsze, będą pewnie młodszymi babciami. Taki faktycznie
      kieracik od najmłodszych lat, ani pospać ani poszaleć, ani nacieszyć się życiem
      i swobodą z ukochanym facetem. No i wielkie mi osiągnięcie, pewnie często
      jedyne - ja jestem matką. Bez urazy.
    • Gość: Flo Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.siedlce.dialup.inetia.pl 12.03.04, 21:53
      Kuku - a co byś powiedziała na taki wątek: jedno dziecko to egoizm i
      wygodnictwo, żeby dobrze się chowały powinno być dwoje, troje i/lub(?) więcej?
      I zgóry uprzedzam atak - ja na jednym nie skończę.
      Pozdrawiam
      • Gość: Kuku Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.chello.pl 12.03.04, 22:02
        No niestety - zgodzę się, chociaż z ciężkim sercem. Sama ma jedno i nie
        zamierzam polemizować, że tak jest lepiej. Nie urodziłam wcześiej i teraz
        trochę żałuję. Czasami, nie jakos permanentnie. Warunki na dzieci miałam
        zawsze, ale się nie zdecydowałam. Może i egoizm. Owszem, czasem nachodzi mnie
        ochota, już parę razy niby zabieralismy się do roboty (ostatnio PRZED :) 30-
        tką) ale ochota szybko przechodziła. Widac tak miało być. A teraz (33) już bym
        sie nie zdecydowała - nie ten wiek :) Takie jest moje zdanie.
        pozdrawiam
        • Gość: Flo Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.siedlce.dialup.inetia.pl 12.03.04, 22:18
          Nie ten wiek? Nie będę dyskutować - toć cały wątek o tym. Ale trzeba by chyba
          zdefiniować piernikowatość metrykalną i mentalną - ta zaczyna się czasem dużo
          wcześniej.
          Pozdrawiam
          • Gość: Kuku Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.chello.pl 12.03.04, 22:21
            :) Biorę pod uwagę tylko piernikowatość metrykalną. Mentalną trochę trudniej
            zweryfikować, czyż nie?
            :P
    • envi Re: Piernikowate macierzyństwo... 12.03.04, 22:44
      myslę że jak będę mieć 30 lat to będzie wiek akuratny na dziecko.Do wychowani
      dziecka trzeba samemu dojrzeć,a nie pakować się w dzieciaki w wieku 20 lat.I na
      bank nie będę wyglądać jak babcia.
    • Gość: Guest Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.04, 23:54
      Mam 36 lat i 6-letniego syna. To jestem piernikowata, czy nie? Według Kuku
      pewnie tak. Ale gdyby moje dziecko miało 16 lat, to pewnie nie byłabym
      piernikowata, co??? Natura tak to urządziła, że dzieci mozna mieć do okresu
      klimakterium. Lata po klimakterium są przeznaczone na odchowanie ostatniego
      możliwego dziecka. Tak pisała Natalie Angier w książce "Geografia intymna
      kobiety". I chyba miała rację.
      • hanna26 Re: Piernikowate macierzyństwo... 13.03.04, 00:53
        A ja mam 34 lata i roczną córeczkę. Więc chyba już rzeczywiście jestem
        całkowicie i nieodwołalnie piernikowata... Wprawdzie ciąża przebiegała bez
        żadnej komplikacji, a dziecko otrzymało 10 punktów, ale to i tak zapewne nie
        zmienia nic w mojej piernikowatości. Powiem więcej. O zgrozo - planujemy z
        mężem drugie dziecko. Wtedy to dopiero spiernikowacieję ze szczętem. jedyna
        moja pociecha, to fakt, że moi rodzice byli w podobnym wieku, kiedy ja się
        urodziłam. I mam z nimi bardzo dobry kontakt. No, ale tak to zapewne bywa
        między nami piernikami.
    • Gość: Bacha76 Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.04, 00:35
      Za kilka miesiecy skończę 28 lat, a więc mam na siłe zajśC w ciąże i urodzić
      dziecko? byle tylko nie byc piernikowata?
    • Gość: Magda Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.icpnet.pl 13.03.04, 09:03
      Myślę, że Kuku się szybko zestarzeje. Mimo świetnych nóg będzie chodziła w za
      dużych spódnicach za kolana. Pewnie już chodzi - bo nie przystoi. Z roku na rok
      coraz więcej ograniczeń i głupich mysli co wolno a co nie. To okropne myśleć,
      że mam 35 lat i jaki to wstyd zajść w ciążę, czy zacząć uczyć się nurkowania.
      Przypadkiem wpadnie, jak to ciężko będzie musiała przeżywać. Wszyscy, z którymi
      dzieliła się swoimi poglądami i których nastawiała będą również wiedzieli jaki
      to wstyd. Na miejscu jej dziecka nie chciałabym mieć takiej matki. I co to
      będzie jak córka nie znajdzie sobie męża zaniem nie skończy 23 lat. STARA
      PANNA, wszystkie sąsiadki w bloku będą szeptały. Jak ktoś roztrząsa takie
      problemy to ma jakiś problem ze sobą, albo chce się dowartościować jak to
      dobrze zrobił, że ma już odchowane dziecko, które właśnie idzie do komunii. I
      chyba mu coś jednak w życiu nie wyszło. Prawdopodobnie parę lat przy dziecku w
      piskownicy gdy kumpele robiły studia podyplomowe, wyjeżdżały na weekendy do
      Paryża, ateraz się dowartościowuje. W sumie nie lubię przebywać w towarzystwie
      takich ludzi. Myślę, że grono znajomych skurczy się za parę lat do takich
      samych jak ona. A młodsi zaczną jej unikać. Bo już są młodsi i taka 33-letnia
      kobieta to dla nich próchno, zwłaszcza z takim mentorskim nastawieniem. Za
      kilka lat zrobi się z niej właśnie skwaszony piernik.
      A w ogóle taka 40-letnia kobieta jak już zaszła to co, ma zacząć myśleć jaka to
      tragedia i wstyd. Stało się i jest fajnie.
      • Gość: Kuku Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.chello.pl 13.03.04, 11:10
        :))))))))))) Nogi mam takie sobie, więc spódnic zero. Chodzę w bojówkach i nie
        zamierzam przestać :P
        Co wypada, a co nie, widze w lustrze, chociaż na razie nie spedza mi to snu z
        powiek. I lepiej sie czuję z dzieckiem 1 40m niż z niemowlakiem. Rzeczywiście
        lepiej to wygląda :)
        Co do zabraniania dziecku - a niech se robi co chce! Mam tylko nadzieję, że
        faktycznie nie złapie męża, bo jest chłopcem... No ale gdyby... trudno,
        przeżyję i to.
        Dorobiłaś mi dośc szczegółowy życiorys,(na jakiej podstawie? życzeniowe
        myślenie?) ale dzieki - wolę swój własny, jest dużo fajniejszy.
        Aha, - nie wpadnę, bo nie chcę i to wystarczy. Sposoby na uniknięcie
        niepożądanej ciąży - znasz?
        Dziwię się przypisywaniu komuś kompleksów na siłę. Owszem, siedziałam w
        piaskownicy, to chyba nie wstyd. Doktorat nigdy nie był moją ambicją,
        wystarczyło magisterium. Studia podyplomowe też zrobiłam, z mężem i dzieckiem
        na ręku. Mam przedstawić dyplomy?
        Kumpele do Paryża nie wyjeżdzały, bo właśnie zaczynały robić karierę i nie
        miały za dużo kasy. Teraz mają, ale przeważnie wydają ją na stymulację
        hormonalną i in vitro. Wiem od nich, ze to słono kosztuje i boli, życze ci,
        żebyś nie musiała tego robić.
        Pierwszy raz w objazd po Europie pojechalismy z dzieckiem, kiedy skończyło 2
        lata. I tak trwa do dziś. Nie muszę się dowartościowywać, że mam odchowane
        dziecko. Ja sie po prostu z tego cieszę.
        Na brak znajomych w różnym wieku nie narzekam. Grono wcale się nie kurczy,
        przeciwnie. Nie musisz przebywać w moim towarzystwie, i fajnie. Chyba bysmy sie
        nie polubiły. Nie przepadam za osobami, które z góry wiedzą lepiej.

      • Gość: Kuku do Magdy Re: Piernikowate macierzyństwo... IP: *.chello.pl 13.03.04, 11:18
        A nie przyszło ci do głowy, że po świecie chodzą też ludzie szczęśliwi,
        zadowoleni z życia i z własnych decyzji,tak po prostu?
        Nie masz nikogo takiego w swoim towarzystwie? No cóż, nie dziwię się -
        podobieństwa się przyciągają.
      • lola211 Re: Piernikowate macierzyństwo... 13.03.04, 11:27
        Matka mojej kolezanki zaszła w ciaze z nowym partnerem mając 45 lat.I wyglada
        jak babcia własnego dziecka.Za wszelka cene stara sie odmłodzic- z tylu liceum
        z przodu muzeum.Ma 2 dorosłych juz dzieci, ale srednio sie nimi zajmowała, gdy
        dorastaly, najwiecej czasu zajmowało jej szukanie nowych miłosci.Mam nadzieje,
        ze tym maluchem zajmie sie z nalezytą troska.
Pełna wersja