czy istnieje przyjaźń damsko - męska...

IP: *.tvn.pl 12.03.04, 10:47
wątek stary jak świat - moja teoria jest taka - owszem mozliwa ale to
balansowanie na krawędzi i w każdym momencie mozna przegiąć w którąś stronę,
nie sitnieje więc przyjaźń w czystej postaci a jedynie taka która ma w tle
może nigdy niezrealizowaną - ale jednak fascynację erotyczną... i co wy na to?
    • fitit Re: czy istnieje przyjaźń damsko - męska... 12.03.04, 10:49
      Bełkot.
      • Gość: ali Re: czy istnieje przyjaźń damsko - męska... IP: *.tvn.pl 12.03.04, 10:55
        najłatwiej napisać - bełkot, nie dziekuję...
    • art_koneser Re: czy istnieje przyjaźń damsko - męska... 12.03.04, 10:54
      Jeszcze czas jakiś temu także myślałem, że nie ma mowy o jakiejkolwiek
      przyjaźni mężczyzny z kobietą bez podtekstu erotycznego.

      Obecnym periodem wiem już z autopsji, że myliłem się. Mam to szczęście posiadać
      liczne grono przyjaciółek, których nie postrzegam w kontekście erotycznym. Ot,
      przyjaciele z miłym, bynajmniej nie niskim, głosem...

      Inna sprawa, że relacje w takich układach są jednak innego kolorytu (inne
      tematy, inna "bezpośredniość"...). Lecz to już kwestia na oddzielny wątek.
      • blanchet Re: czy istnieje przyjaźń damsko - męska... 12.03.04, 10:56
        a czy to sa w rzeczywistości przyjaciólki czy też jedynie koleżanki?
        • Gość: Autorka Re: czy istnieje przyjaźń damsko - męska... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.03.04, 11:00
          Odpowiem zupełnie inaczej, chociaż, jak sądzę, na temat.
          Preferuję kobiety i jestem z kobietą.
          Jednocześnie w pracy mam przyjaciółkę (tak, nie koleżankę) i nie ma w tym
          żadnego podtekstu erotycznego.
          Ważne jest, czy znajdujemy dla siebie pierwiastki erotyczne - i gdzie. Jeśli
          ktoś jest w związku, szczęśliwy, spełniony - to nie szuka tego poza związkiem i
          jest mu łatwiej budować relacje przyjacielskie z innymi.
          Pozdrawiam.
        • art_koneser Re: czy istnieje przyjaźń damsko - męska... 12.03.04, 11:11
          > a czy to sa w rzeczywistości przyjaciólki czy też jedynie koleżanki?

          Słuszne pytanie! Uważam, że "koleżanki", to te, które znam, wiem, że są i... na
          przykład spotykając je przypadkiem, miło porozmawiamy. Koleżanki, to również
          kobiety z najbliższego otoczenia zawodowo - naukowo - "pasyjnego" [;-)], na
          które "wpada się", bo los przeznaczenia tak tknął swym palcem determinizmu. ;-)
          Takich jest większość, to fakt.

          Przyjaciółki natomiast, to takie bliskie osoby, które bez zapowiedzi mogą
          przyjść do twego domu i o godzinie dwudziestej trzeciej, i o dziewiątej rano.
          To te, o których wiesz, jakimi smutkami żyją na co dzień, jakie książki
          czytają, muzyki słuchają i że nie lubią płatków kukurydzianych, a wolą owsiane.
          To je z przyjemnością, i zawsze chętnie, pocieszasz, to z nimi wybierasz się na
          wernisaże, i z nimi omawiasz wspólnie obejrzany film.

          I takie kobiety na szczęście też mnie otaczają. I nie są moimi kochankami. I
          nigdy nie będą!
    • art_koneser Re: czy istnieje przyjaźń damsko - męska... 12.03.04, 11:02
      > [...] owszem mozliwa ale to
      > balansowanie na krawędzi i w każdym momencie mozna przegiąć w którąś stronę,
      > [...]

      Nie "przegnie się", jeśli przyjaciel od początku jest "poza erotycznością".
      Przynajmniej moja skromna osoba tak ma. Bardzo szybko wiem, czy z daną kobietą
      mógłbym zbudować coś wraz z przysłowiową "chemią". I nie bywa tak, że
      przyjaciółka, z którą dane jest obcować dłuższy czas, nagle zacznie "coś we
      mnie wzbudzać". O owej, potencjalnej fascynacji, wie się naprawdę szybko!

      Dlatego tak trudno, rzeczywiście, zaprzyjaźnić się z kimś, kto... niezwykle
      fascynuje erotycznie. I pewnie taką poszlakę masz przede wszystkim na myśli.
      Lecz na przykład przyjaźń, dla ewentualnych korzyści ("nie mogę z nią być od
      razu, to podejdę jako przyjaciel, a może coś z tego będzie") nie jest...
      przyjaźnią.
    • doniamurena Re: czy istnieje przyjaźń damsko - męska... 12.03.04, 11:02
      Tak, ale fascynacja erotyczna w niczym nie przeszkadza w przyjaźni. Np. dwoje
      ludzi płci przeciwnej łączy bardzo wiele, podobne poglądy, styl prowadzenia
      rozmowy, zainteresowania, ulubione rozrywki, różnią się płcią, spotykają się,
      poznają i zaprzyjaźniają, proste. A jeśli ich tak wiele łączy z wyjątkiem płci,
      to chcąc nie chcąc zaczynają zauważać płciowość swojego przyjaciela i
      fascynacja seksualna staje się możliwa, można się wtedy związać i ten związek
      ma niezłe podwaliny, albo tego nie robić i też dobrze, bo człowiek choć
      zwierzę, to potrafi panować nad popędami, no chyba, że to taki co nie potrafi,
      ale to już inna historia. Są też takie przyjaźnie w których nie ma fascynacji
      sex., bo przyjaciele stanowią dla siebie antywzorzec seksualny i nie ma na to
      szans. Różnie to bywa.
      • autorka Re: czy istnieje przyjaźń damsko - męska... 12.03.04, 11:05
        Piszecie o "antywzorcu s." lub braku chemii, ale czasami jednak zdarza się, że
        ktoś zaczyna nas fascynować po latach znajomości. Być może dlatego, że człowiek
        się zmienia (a z nim wzorzec i chemia?). Dlatego ja wolałabym upatrywać powodów
        w sobie, nie w drugim człowieku - tak jest bezpieczniej.
        • doniamurena Re: czy istnieje przyjaźń damsko - męska... 12.03.04, 11:17
          Z tym antywzorcem pisałam o mojej przyjaciółce, ona ma tak jasno określone te
          swoje wzorce, że aż to jest dziwne, jednak znam ją bardzo długo i wiem, że
          żaden z jej przyjaciół (2) nie mógłby jej pociągać inaczej niż intelektualnie.
    • reniatoja Re: czy istnieje przyjaźń damsko - męska... 12.03.04, 11:04
      Taka czysta jak miedzy dwoma kobietami albo dwoma mezczyznami - nie istnieje.
      Chyba (choc tez troche watpie, gdyby on byl gejem a ona less. Ale to oboje
      musza byc homoseksualni, inaczej tez nie bedzie takiej czysto platonicznej
      przyjazni. Natomiast jak najbardziej mezczyzna moze byc najlepszym
      przyjacielem, zawsze w polaczeniu z elementem erotycznym mniej lub bardziej,
      luib wcale nie rozwijanym, takie cos to owszem. Ale nie uwierze, ze jest para
      przyjaciol, heteroseksualni m i k i nigdy im przez mysl nie przeszlo, ze
      chcieliby sie przytulic, pocalowac, dotknac, kochac. Moze tego niegdy nie
      zrobia, to zalezy, ale na poziomie mysli to na pewno sie musi pojawic. I tak
      powinno byc. Jak dojdzie do tetgo, ze mezczyzni przestana reagowac seksualne na
      bliskie sercu kobiety i vv, to ja juz wole skonac. Bo ten erotyczny element
      mesko damskiej przyjazni jest bardzo fajny i nie chce zeby zaginal!
      • art_koneser Re: czy istnieje przyjaźń damsko - męska... 12.03.04, 11:31
        > [...] Ale nie uwierze, ze jest para
        > przyjaciol, heteroseksualni m i k i nigdy im przez mysl nie przeszlo, ze
        > chcieliby sie przytulic, pocalowac, dotknac, kochac. Moze tego niegdy nie
        > zrobia, to zalezy, ale na poziomie mysli to na pewno sie musi pojawic. [...]

        Podobnie właśnie myślałem, gdy byłem nastolatkiem, a i wówczas, gdy minąłem
        drugą dekadę lat życia. Teraz mam trzydziestkę na karku i gdy nawet tylko w
        myślach przywołuję swe przyjaciółki, mam pewność, że nigdy nie pojawi się we
        mnie jakikolwiek "błysk z podtekstem ku nich". ;-)

        Może to z tego powodu, że większość z nich to mężatki? Cóż, może
        mam "szowinistycznie lojalnościową blokadę"? A może dlatego, że ich
        atrakcyjność jest li tylko tam, gdzie u przyjaciół powinna być? Naprawdę dziś
        wiem, że nie każda kobieta może być sympatycznym obiektem erotycznym dla
        mężczyzny. Po prostu... nie ta warstwa, nie ta chemia.

        Może to i rzeczywiście smutne? Ale i bezpieczniejsze dla przyjaźni! A poza tym,
        tak szczerze, Drogie Panie, czy naprawdę jesteście sobie w stanie pomyśleć o
        erotycznej fascynacji (nie mówię od razu o seksie ;-) z KAŻDYM mężczyzną, a
        (powiem więcej), nawet z tym, który horrendalnie Wam imponuje, czy pociąga,
        ale... na innej płaszczyźnie?

        Pewnie niejednokrotnie zaimponował Wam, na przykład, jakiś profesor z wykładów,
        albo może jakaś "dusza towarzyska" błysnęła intrygująco swą elokwencją. Mówię o
        kimś, kto mógłby być pociągającym autorytetem, fascynującą osobą, ale... no
        właśnie, "seks wykluczony".

        I tak jest z przyjaźnią. Nawet damsko - męską...
        • blanchet Re: czy istnieje przyjaźń damsko - męska... 12.03.04, 11:36
          co dziwne badania psycholog. dowodzą, że kobiety zawierając nową znajomość,
          poznając kogoś ( czy to w pracy czy nie w pracy- czyli ogolnie)- jeśli jest to
          facet- myślą jakim byłby partnerem tj. czy by z nim mogły czy nie mogły
          ewentualnie się zabawić, natomiast mężczyźni mają podchodzić do kobiet jako
          ewentualnych partnerów w interesach.
        • reniatoja Re: czy istnieje przyjaźń damsko - męska... 12.03.04, 11:49
          Zgadzam sie, ze nie z kazdym. Natomiast tutaj mowimy o przyjazni. Nie wiem jak
          Ty, ale ja prawdziwych przyjaciol mam niewielu. Z przyjacielem lacza wiezi
          emocjonalne, on wie o mnie wszystko, on jest przy mnie gdy cierpie, on mi
          podaje dlon gdy upadam. Z kims tak bliskim, jesli jest to mezczyzna, wytwarza
          sie , zwlaszcza w trudnych zyciowych sytuacjach atmosfera erotyzmu. A to, ze
          wielu innych mezczyzn znam czy podziowiam, czy mi imponuje, nie oznacza, ze sa
          moimi bliskimi przyjaciolmi. Wiec i ten erotyzm moze nie zaistniec.
          • art_koneser Re: czy istnieje przyjaźń damsko - męska... 12.03.04, 12:15
            > [...] Z przyjacielem lacza wiezi
            > emocjonalne, on wie o mnie wszystko, on jest przy mnie gdy cierpie, on mi
            > podaje dlon gdy upadam. Z kims tak bliskim, jesli jest to mezczyzna, wytwarza
            > sie , zwlaszcza w trudnych zyciowych sytuacjach atmosfera erotyzmu. [...]

            I naprawdę myśli o zabarwieniu erotycznym mogłyby objąć mężczyznę -
            przyjaciela, na którego w innym wypadku w ogóle byś nie zwróciła uwagi, a może
            nawet by Cię... odrzucał? Poczujesz dreszcz, gdy w przyjacielskim pocieszeniu
            ujmie Twą dłoń, nawet, jeśli zapach jest nie taki, o jakim śnisz? Wspomnisz o
            potencjalnej igraszce erotycznej, jeśli tęskinisz za wysokim brunetem, a
            przyjaciel obok, to korpulentny, niski pan z wysokim czołem, niczym piwny
            antałek? Będziesz o nim marzyć, gdy go nie ma, jeśli sprawdza się doskonale
            jako pocieszający, "towarzyszący tam, gdzie trzeba" przyjaciel, jeśli drobiazgi
            Cię przerażają (dłubie w zębach, obgryzając paznokcie, odbija mu się głośno po
            śniadaniu itp. ;-)?
            • reniatoja Re: czy istnieje przyjaźń damsko - męska... 12.03.04, 12:21
              Mysle, ze z mezczyzna, ktory zupelnie nie podobalby mi sie zewnetrznie, po
              prostu bym sie nie zaprzyjaznila. A z kobieta i owszem. Mam kolezanke wprawdzie
              (nie mamy okazji, mozliwosci czasowych popracowac nad przyjaznia), ktora lubie
              niewymownie, a jest faktycznie nieciekawa zewnetrznie. Z nia moglabym sie
              zaprzyjaznic, ale serio - z paskudnym facetem dlubiacym w zebach racej nie
              moglabym. Bo ja jednak mezczyzn lubie rowniez za to jacy sa na zewnatrz i
              paskudnicy mnie zniechecaja do glebszych rozmow, tak juz po prostu mam. I jakos
              dobrze mi z tym nie narzekam na niedobory przyjaciol i dobrych znajomych. Wrecz
              przeciwnie.
          • lazurowa Re: czy istnieje przyjaźń damsko - męska... 12.03.04, 18:21
            Kochani! Pisze wlasnie artykul o przyjazni damsko meskiej i bardzo wszystkich
            prosze zeby pomogli mi znalezc pare, ktora zechce wystapic w artykule.
            Chcialabym zeby opowiedziala mi o swojej przyjazni, o tym co mozna w niej
            znalezc, czym rozni sie od przyjazni z ludzmi tej samej plci.
            Jesli kogos znacie, albo sami mozecie pomoc- zadzwoncie 0 609 210 793 (iwona)
            Dodam, ze ja sama od 15 lat mam przyjaciela i nie bylo miedzy nami zadnych
            seksualnych przygod. Traktujemy sie jak bliskie rodzenstwe i wiemy o sobie
            bardzo duzo, to jest mozliwe. :)))
            pozdrawiam i czekam na kontakt, z gory dziekuje !!!
    • pede Re: czy istnieje przyjaźń damsko - męska... 12.03.04, 11:06
      alez oczywiscie ze istnieje
      jestem tego przykladem
      znacznie lepiej dogaduję się z kobietami niz z facetami

      eeeech te facety
      • reniatoja Re: czy istnieje przyjaźń damsko - męska... 12.03.04, 11:50
        Ale czy nie przemyka ci przez mysl, ze chcialbys sie z przyjaciolka kochac? No
        nie wierze, no co ja zrobie, ze nie uwierze? Widac swoja miara mierze swiat, za
        co wstyd mi niepomiernie, zwlaszcza ze materia delikatna.
    • art_koneser Re: czy istnieje przyjaźń damsko - męska... 12.03.04, 11:47
      I jeszcze słówko, bo jeden trop mi się nasunął. Najlepiej przyjaźń z inną płcią
      wychodzi, gdy... ta druga strona ma wiele cech "anty idealistycznych". U mnie
      to działa. Pociągają Cię megery, zaprzyjaźnij się z kurkami domowymi, lubisz
      kobiety wyciszone, zbuduj przyjaźń z "pyskatą". Śnisz o brunetkach, pocieszaj
      blondynki...
      • Gość: Randall Re: czy istnieje przyjaźń damsko - męska... IP: 195.245.217.* 12.03.04, 17:48
        Ja mam inne pytanie, czy mężczyzna, który nie miałby szans zostać Waszym
        partnerem (nie mówię o braku "chemii", ale o dyskwalifikujących cechach),
        mógłby zostać Waszym przyjacielem? Szczerze wątpię, ale może się mylę.
        • art_koneser Re: czy istnieje przyjaźń damsko - męska... 12.03.04, 18:03
          > Ja mam inne pytanie, czy mężczyzna, który nie miałby szans zostać Waszym
          > partnerem (nie mówię o braku "chemii", ale o dyskwalifikujących cechach),
          > mógłby zostać Waszym przyjacielem? Szczerze wątpię, ale może się mylę.

          Nie jestem kobietą, ale spróbuję podpowiedzieć. Mam lat trzydzieści, a poważnie
          przyjaźnię się z wiele starszą kobietą (jak wiele, to chyba nawet ona sama nie
          wie... ;-). Jest ona mężatką, ma syna i nie sądzę, aby w naszej relacji
          istniała jakakolwiek groźba wybuchu erotycznych emocji. Z mej strony zagrożenia
          na pewno nie ma, a czy ona przyjaźni się ze mną, gdyż nie mam
          jakichś "dyskwalifikujących cech" (?). Cóż, pewnie gdyby nie łączyła nas
          wspólna pasja, a przy tym byłbym dla niej potworkiem na miarę Quasimodo, może
          rzeczywiście nie przychodziłaby do mnie (?). Lecz założę się, że nie mam dla
          niej "cech ewentualnego partnera". Naprawdę jesteśmy mentalnie blisko, znam jej
          marzenia i pragnienia, nawet te na polu fantazji erotycznych (!). Wszystkie je
          z powodzeniem wypełnia jej mąż i w nie się wpisuje. Zresztą, jej mąż jest także
          doskonałym moim kumplem (dziesięć lat starszym ode mnie ;-).
          • reniatoja Re: czy istnieje przyjaźń damsko - męska... 12.03.04, 18:13
            No ale przyznasz sam, ze to zupelnie wyjatkowa historia. Takie przyjaznie jak
            opisana powyzej tylko potwierdzaja znana od pokolen regule :) Albo inaczej -
            gdyby ona byla mlodsza, piekniejsza, no byla w Twoim typie, czy moglbys sie z
            nia przyjaznic bez zadnych fantazji erotycznych? Gdybyscie byli w podobnym
            przedziale wiekowym i zewnetrznie podobali sie sobie w sposob obiektywny?

            Przyznam szczerze, ze przyjazni z kims o wiele starszym, tudziez o wiele
            mlodszym nie bralam pod uwage. teraz przypomnialam sobie, ze mam 22 - letniego
            przyjaciela, ktory na dodatek jest gejem i faktycznie - uwazam go za
            prawdziwego przyjaciela, a seksu z takim dzieciakiem (trzeba by go jeszcze
            zobaczyc, takie chuchro hihi) to nawet sobie nie umiem za bardzo wyobrazic. A
            kocham go jak wlasnego brata i syna razem w jednym :))))))

            P.S. Zreszta to on pokazal mi dwa lata temu to forum i tak juz tu sie
            zadomowilam :)
            • art_koneser Re: czy istnieje przyjaźń damsko - męska... 12.03.04, 18:30
              > [...] Albo inaczej -
              > gdyby ona byla mlodsza, piekniejsza, no byla w Twoim typie, czy moglbys sie z
              > nia przyjaznic bez zadnych fantazji erotycznych? Gdybyscie byli w podobnym
              > przedziale wiekowym i zewnetrznie podobali sie sobie w sposob obiektywny?

              No tak, powolutku, spokojnie i logicznie. W powyższym wypadku nie ma miejsca na
              przyjaźń, tylko niejako z założenia "wisi fantazja erotyczna". Zdarzają się
              przecież relacje "on chce, ona nie, bądź odwrotnie". Napisałem, że w takim
              razie nie ma mowy o przyjaźni, bo to są raczej jakieś "podchody", jakaś
              kokieteryjna gra damsko - męska o mylnym tytule "przyjaźń" (jak sławetne
              zakończenie związku "zostańmy przyjaciółmi" ;-). Co najmniej jedno cierpi.

              Postawiono pytajną tezę, czy w ogóle może istnieć przyjaźń odmiennych płci bez
              emocji erotycznych. Moim zdaniem, jak najbardziej może. Gdy jednak owe emocje
              erotyczne zawieruszają się od początku w relacjach partnerskich, trudno
              zbudować przyjaźń. Musi być "czysto na tym polu", ale wiem, że może.

              Odwracając, gdy jestem w relacji przyjacielskiej, a przyjaciółki nigdy DOTĄD
              mnie erotycznie nie pociągały, JUŻ NIGDY pociągać nie będą...

              Wspomniano, że nie udałoby się kobiecie zaprzyjaźnić z facetem, który
              stanowiłby dla niej "trzecią płeć". Facet może zaprzyjaźnić się z kobietą dla
              niego aseksualną, a z taką, która od początku go fascynuje erotycznie?
              Powtórzę - to nie jest przyjaźń, to mówiąc brutalnie, liczenie na "okazję".
            • marian_koniuszko1 Re: czy istnieje przyjaźń damsko - męska... 12.03.04, 18:34
              Mam parę koleżanek, które pociągają mnie i to nawet nie fizycznie, ale swoją
              osobowością. Spotykanie się z nimi i rozmowy to rzecz bardzo przyjemna i
              inspirująca. Niestety...jedno ale, nie mogę zagwarantować ani sobie ani nikomu,
              że gdybym zbyt dużo czasu spędzil z którąś z nich, a tym bardziej we dwójkę sam
              na sam, a tymbardziej na piwie, a tymbardziej na paru piwach... że nie
              skończyłoby się to dziwnie...Chyba lepiej nie doprowadzać do takich sytuacji:)
              Umawiać sie ok, ale z os. towarzyszącą, jeśli się ma, a jesli nie to niech ona
              przyjdzie z chłop[akiem/mężęm, tez moze byc fajnie.
      • morgana_le_fay Miałam przyjaciela(?) 12.03.04, 18:33
        Powiedzcie mi moi drodzy, Co to było?

        Miałam przyjaciela. Najprawdziwszego(?) Obiektywnie piekielnie przystojny,
        zgoda, w moim typie, dobry, ciepły, mądry, w moim wieku. Dla mnie przez całe
        życie tylko(?) przyjaciel. Nawet przez myśl mi nie przeszło nic wiecej.
        Zmieniali się partnerzy, On pozostawał. Był zawsze. Pocieszał, wyjaśniał
        świat o każdej porze dnia i nocy, słuchał, nawet leczył i opiekował się gdy
        trzeba było. Wiedział, że ja też zawsze będę miała dla niego czas i serce...
        Tylko, że ja wiedziałam, że on ma nadzieję na cud, i na inną zażyłość i choć
        nie nalega, to czeka.
        I tak sobie z tą wiedzą żyliśmy, jednocześnie ciesząc się swoją przyjaźnią i
        każde na swój sposób cierpiąc. Czy to było uczciwe?
        Zapytałabym go, ale umarł. Za nikim tak nie tęskniłam.

        morgana
        • Gość: Randall Re: Miałam przyjaciela(?) IP: 195.245.217.* 12.03.04, 18:39
          To była miłość platoniczna. Chyba. Potykamy się tu o problem nomenklatury.
          Jeśli w grę wchodzi serce, to już trudno według mnie mówić o przyjaźni.
        • art_koneser Re: Miałam przyjaciela(?) 12.03.04, 18:52
          > Miałam przyjaciela. Najprawdziwszego(?) Obiektywnie piekielnie przystojny,
          > zgoda, w moim typie, dobry, ciepły, mądry, w moim wieku. Dla mnie przez całe
          > życie tylko(?) przyjaciel. Nawet przez myśl mi nie przeszło nic wiecej.
          > Zmieniali się partnerzy, On pozostawał. Był zawsze. Pocieszał, wyjaśniał
          > świat o każdej porze dnia i nocy, słuchał, nawet leczył i opiekował się gdy
          > trzeba było. Wiedział, że ja też zawsze będę miała dla niego czas i serce...
          > Tylko, że ja wiedziałam, że on ma nadzieję na cud, i na inną zażyłość i choć
          > nie nalega, to czeka.
          > I tak sobie z tą wiedzą żyliśmy, jednocześnie ciesząc się swoją przyjaźnią i
          > każde na swój sposób cierpiąc. Czy to było uczciwe? [...]

          Morgano, królowo z celtyckiej baśni króla Artura, było to na pewno romantyczne.
          Choć z blaskiem wspomnianego "cierpienia", nie nazwałbym tego czystą
          przyjaźnią, jaka winna być pozbawiona podobnych konotacji marzycielskich. To
          jest raczej to, o czym rzekłem wcześniej, owa "gra". Nie odmawiam jej
          wzniosłych cech, takich jak choćby właśnie romantyczność... Lecz zobacz, czy
          mogło to być przyjemne, jeśli on słuchał na przykład Twych skrytych zwierzeń,
          może fantazji, jeśli sam chciał się w nich uwidzieć? Przyjaciel empatycznie
          powinien się z podobnymi opowieściami partnera identyfikować, jednocześnie nie
          stawiając się w roli aktora w takich iluzyjnych wizjach. Jakże tutaj
          beziteresownie choćby pocieszać, jeśli serce może boleć?

          > Powiedzcie mi moi drodzy, Co to było?

          Ależ Morgano, nie ma zresztą w tym nic deprecjonującego! Przecież nieważne, czy
          nazwiemy to "przyjaźnią", romantyczną iluzją w kierunku wizji, czy innymi
          pojęciami, które... tylko w swych kategoryzacjach mogą zawęzić obraz
          rzeczywistości. To tylko słowa, jak mawiał Duński Królewicz. "A reszta jest
          milczeniem..." Na całe szczęście język nie stwarza świata, a tylko go opisuje.

          Przeżyliście coś pięknego, nawet jeśli leksykalnie nie była to "przyjaźń".

          I... wiesz co? Ludzka natura ma skłonność do idealizacji przeszłego! Na pewno
          Ci ciężko, ale noś Go przede wszystkim w sercu, nie stawiaj patetycznych
          monumentów przeszłości. Ktoś Tobie teraźniejszy może czuć się za bardzo w
          cieniu...
          • morgana_le_fay Re: Miałam przyjaciela(?) 12.03.04, 20:38
            Koneserze,

            To wszystko piękne, co napisałeś, ale niezupełnie to tak wyglądało. Ja z
            natury chyba niechętnie popadam w patetyczność. I w tym momencie jestem od
            niej daleka, na tyle, oczywiście, na ile pozwala mi problem śmierci kogoś
            bliskiego.

            Drąży mnie jednak ciągle i nie daje spokoju ten sam od wielu lat problem. Ja i
            mój przyjaciel mieliśmy swoje wzajemne relacje do maksimum ustalone. Określone
            zarówno werbalnie, jak i po wielekroć sprawdzone w działaniu. TO MIAŁA BYĆ
            PRZYJAŹŃ. Czy to jednak, że czułam się komfortowo wiedząc, że był i mogłam na
            niego liczyć było z mojej strony uczciwe, biorąc pod uwagę, że przez cały ten
            czas zdawałam sobie sprawę z faktu, że być może jak to ująłeś: "serce go
            bolało?" Z drugiej strony, czy miałam inne wyjście?

            Ktoś Mi Teraźniejszy miał okazję poznać mojego przyjaciela. Nie podejrzewam,
            żebym kiedykolwiek wcześniej, czy teraz dała mu podstawy, by poczuł sie w
            cieniu. Z drugiej strony, jest jakaś głęboka prawda w tym, co mówisz. Tak
            sobie czasami myślę w wielkiej tajemnicy, że gdyby ulepić z nich dwóch JEDNEGO,
            to byłby dopiero KTOŚ!

            Art_Koneserze, mądry i głęboki z Ciebie człowiek. Fajnie potrafisz się
            wmyślić* w cudze problemy i wydłubać* z nich sedno. Wcale się więc nie dziwię,
            że zarówno Przyjaciele, jak Przyjaciółki walą do Ciebie w dzień i w nocy
            drzwiami i oknami. Ponieważ wszyscy mi mówią, że jestem "chora na gadanie",
            nie poruszę dalszych wątków, żeby już nie nadużywać Twojej Świętej
            Cierpliwości:))

            Pozdrawiam ciepło.
            morgana.


            *Słowa "empatia" jakoś nie lubię. Taka fanaberia.
    • envi Re: czy istnieje przyjaźń damsko - męska... 12.03.04, 18:23
      ja uważam że istnieje,zwłaszcza taka od kołyski.Mam kilku przyjaciół wśród
      mężczyzn,nigdy nie przyszło mi do głowy aby spojrzeć na nich inaczej niż na
      kumpla(nie wiem czy w drugą stronę też było to takie czyste).Sami wyznaczamy
      granice,jeśli pozwolimy na to żeby przyjażń się zakończyła romansem to nasz
      wybór.NIc nigdy nie dzieje się bez udziału naszej woli-chyba że np.gwałt.
      Co do moich kumpli-mężczyzn,to zdarzało się że spaliśmy w 1 łóżku,mówiliśmy
      sobie dobranoc,odwracaliśmy się tyłkami i nie było żadnych prób albo
      dwuznacznych sytuacji.Wszystko było jasne.Są to faceci których znałam nie od
      dziecka:)To zależy jak to ustalamy.Ja myślę że jeśli w trakcie przyjaźni jedna
      ze stron wysyła sygnały że chce czegoś więcej,flirtuje,etc,to na przyjaźni się
      nie kończy.
      Wiele kobiet ma po prostu kokieterię we krwi i musi mieć każdego,i
      próbują,próbują,testują swoją kobiecość.Tak samo wielu mężczyzn ma natury
      łowcy,ciągle polują i testują swój urok na kobiecie,każdej,nawet własnej
      szwagierce.Tacy ludzie nie mają możliwoścoi zawarcia przyjaźni z płcią
      przeciwną.Zawsze pojawi się rozgoryczenie-nie udało się,jak obiekt się nie da.A
      jak gierka trwa za długo to tracą zainteresowanie.
      • lazurowa Re: czy istnieje przyjaźń damsko - męska... 12.03.04, 18:25
        Kochani! Pisze wlasnie artykul o przyjazni damsko meskiej i bardzo wszystkich
        prosze zeby pomogli mi znalezc pare, ktora zechce wystapic w artykule.
        Chcialabym zeby opowiedziala mi o swojej przyjazni, o tym co mozna w niej
        znalezc, czym rozni sie od przyjazni z ludzmi tej samej plci.
        Jesli kogos znacie, albo sami mozecie pomoc- zadzwoncie 0 609 210 793 (iwona)
        Dodam, ze ja sama od 15 lat mam przyjaciela i nie bylo miedzy nami zadnych
        seksualnych przygod. Traktujemy sie jak bliskie rodzenstwe i wiemy o sobie
        bardzo duzo, to jest mozliwe. :)))
        pozdrawiam i czekam na kontakt, z gory dziekuje !!!

    • undyna Re: czy istnieje przyjaźń damsko - męska... 12.03.04, 20:43
      Ale nad fascynacyją można zapanować, nie jesteś my wszak królikami,
      nieprawdaż.;)
      • undyna przejęzyczonko jesteśmy pisze się razem:)n/t 12.03.04, 20:47

        • envi Re: przejęzyczonko jesteśmy pisze się razem:)n/t 12.03.04, 22:00
          jeśli pojawia się fascynacja to już przyjaźń nie jest,raczej trudno panować nad
          fascynacją,ona jest po prostu tylko zależy czy podejmujemy działanie?
          Jednak znamienne jest to że niektórzy ludzie mają zawsze uczucie fascynacji
          ilekroć natkną się na płeć przeciwną:)
          • Gość: .................. Re: przejęzyczonko jesteśmy pisze się razem:)n/t IP: *.dialup.sprint-canada.net 13.03.04, 03:50
            Jak bym sie wyzbyl checi i oduczyl tego, ze kobiety trzeba kochac,
            to ta przyjazn u mnie bylaby tez mozliwa. Z baba jaga, tez moze
            na przyjazni tylko wszystko by sie skonczylo.
Pełna wersja