Mąż poszedł do prostytutki

    • zdradapomocy Re: Mąż poszedł do prostytutki 26.06.10, 13:09
      IDZIEMY NA TERAPIĘ. Mąż widząc mnie w stanie jakim jestem sam to zaproponował.
      Można mieć przekonanie, że chyba mu jednak zależy - przynajmniej ja chcę w to
      wierzyć. Przy okazji postawiłam swoje dość zdecydowane warunki - na wszystko się
      zgodził. Zobaczymy czy terapia nam pomoże i co będzie dalej.....
      • joygirl Re: Mąż poszedł do prostytutki 26.06.10, 15:49
        Powodzenia !:) Koniecznie zadbaj o siebie.Przede wszystkim o
        siebie.A jak z mezem sie uda to super!:) Siebie musisz postawic na
        nogi.Trzymam kciuki:)

        "Najwiekszym grzechem ludzkosci jest nie gniew ale obojetnosc.Bo
        jest nieludzka"
      • tautschinsky Re: Mąż poszedł do prostytutki 27.06.10, 13:05
        zdradapomocy napisała:

        > IDZIEMY NA TERAPIĘ. Mąż widząc mnie w stanie jakim jestem sam to zaproponował.



        W co ten twój mąż się wpakował.
        Teraz będzie wił się i tłumaczył,
        dlaczego rośnie mu na widok seksownej
        kobiety, z którą nie ma podpisanego
        cyrografu, dlatego jest zły, chory,
        podły, świnia, śmieć itd. :-)

        Mąż się otrząśnie i odejdzie albo
        przegra życie - żyjąc z tobą u boku,
        zawsze coś się znajdzie na niego przecież,
        jakieś odruchowe spojrzenie na inną - rok
        twojej traumy i jego 5 lat tłumaczenia się.

        Po prostu - wyrazy współczucia dla męża ode mnie.
    • mario20040 Re: Mąż poszedł do prostytutki 27.06.10, 02:02
      spacjalnie załozyłem konto zeby napisać Ci co mysle:).
      Wiem ze zdrada to cos strasznego ale to jak ja przezywamy zalezy od
      naszej psychiki. Moim zdaniem powinnaś isć do psychologa lub
      psychiatry zaby pomóc sobie a to pomoze również twojemu małżeństwu.
      Wiem co mówię bo sam miałem podobny problem i podobne odczucia.
      Dopiero po wizycie u psychiatry który stwierdził depresję i
      przypisał mi leki jakos sie odnalazłem i całkiem inaczej patrzę na
      swiat (tobie moze wystarczy psycholog). A z tego co piszesz to też
      mozesz mieć depresję (skłonnoś do płaczu, poczucie bezsensownosci,
      ze jesteś beznadziejna... itp ). nie wiem czy to zgodne z
      regulaminem tego forum :) ale zostawie nr gadu gadu jak byś chciała
      kiedys pogadać lub coś sie dopytać 2503101. Pozdrawiam
    • tautschinsky Re: Mąż poszedł do prostytutki 27.06.10, 11:28
      zdradapomocy napisała:
      Nie wiem czy mam pójść do
      > poradni małżeńskiej czy do psychiatry czy po prostu do psychologa - jest mi
      > coraz ciężej, a minął ponad rok od tego strasznego incydentu. najgorsze, ze
      > bez przerwy chce mi się wyć!!!!!


      A bywa mąż w restauracjach bez ciebie? I jest obsługiwany przez kobiety? A bywa u fryzjera i
      jest obsługiwany przez kobiety? Jeśli tak to
      zastanów się, dlaczego z tego powodu nie robisz
      rabanu? To z twoim wypranym mózgiem coś się dzieje,
      że nie potrafisz sobie z tym poradzić. Dlaczego
      fizjologiczna czynność jaką jest kopulowanie miałoby
      być większą zdradą niż zajadanie się obiadem zrobionym przez inną kobietą albo dotykanie fryzjerki podczas strzyżenia włosów? Kiedy fryzjerka działa na nas można odlecieć w świat fantazji i "zdradzić" (w cudzysłowie bo to bzdura z tą zdradą) emocjonalnie, a podczas wizyty u prostytutki zrobić to wszystko i będzie to nie więcej jak wizyta w wc na większym posiedzeniu z gazetą i fają w gębie - to samo oczywiście może zachodzić w małżeńskiej sypialni - tylko fizjologiczne wyładowanie, taka smrodliwa kopulacja, pot, wydzieliny, emanacja ohydy. Masz problem ze sobą, nie on.
      • zdradapomocy Re: Mąż poszedł do prostytutki 27.06.10, 11:53
        chyba cie poje....ało, spadaj na bambus, chciałam napisać człowieku, ale z
        takimi poglądami jakie reprezentujesz, tylko do ZOO się kwalifikujesz
        • zdradapomocy Re: Mąż poszedł do prostytutki 27.06.10, 11:56
          to oczywiście jest skierowane do tautschinkiego - prymitywa nad prymitywy
          • tautschinsky Re: Mąż poszedł do prostytutki 27.06.10, 12:53
            zdradapomocy napisała:

            > to oczywiście jest skierowane do tautschinkiego - prymitywa nad prymitywy



            Pisałaś, że nawet nie wiesz, czy on skorzystał z usług tej damy. Swoimi atakami nie pozostawiasz wątpliwości,
            dlaczego tam poszedł. Mając ciebie za żonę/partnerkę byłbym zmuszony korzystać tylko z takich usług lub pewnie dawno miałbym już jakąś panią na boku.

            Zrozum, że fakt wizyty twojego męża rok temu u pani świadczącej takie usługi drąży w twojej głowie taką dziurę oznacza, że ty masz problem. Do prostytutki nie chodzi się, żeby ZDRADZAĆ. Tam się chadza zaspokajać fizjologiczną potrzebę! Jeśli ty z FIZJOLOGICZNEJ potrzeby czynisz haaaaaaaaalllllllllloooooo! to znaczy,
            że potrzebujesz jakiejś terapii, bo twoje widzenie świata jest chore a przynajmniej zniekształcone. Może psychoterapia tobie pomoże, może nie.
            • salma75 Re: Mąż poszedł do prostytutki 27.06.10, 13:10
              Opanuj się trochę człowieku.
              Nie mierz innych swoją miarą.
              Nie dla każdego seksualne zaspokojenie się to jeno fizjologiczna czynność,
              kopulacja jak u zwierzaka. Są tacy dla których seks jest czymś więcej i idzie w
              parze z zaangażowaniem emocjonalnym. Przyjmij to do wiadomości.
              • tautschinsky Re: Mąż poszedł do prostytutki 27.06.10, 13:19
                salma75 napisała:

                > Opanuj się trochę człowieku.
                > Nie mierz innych swoją miarą.



                Przecież autorka tematu sama mierzy swoją miarą
                swojego męża! To ona robi jemu, sobie i dziecku
                bajzel w domu z powodu tego, że gość rok temu miał
                podobno znaleźć się w pokoju z prostytutką.
                I co - zbrodnia? Świat się zawalił? Jej widać tak.
                Teraz jemu świat chce zniszczyć, bo oczekuje od niego,
                że będzie sprawę widział jak ona tego oczekuje.

                To jest chore i podłe z jej strony.




                > Nie dla każdego seksualne zaspokojenie się to jeno fizjologiczna czynność,
                > kopulacja jak u zwierzaka.



                He, he. Ilu panów i pań chadza do agencji, żeby wić amorowe związki? Nie, tam właśnie idzie się zaspokoić
                fizjologiczną potrzebę, zabawić się, jak się chce a nie jak pani żona sobie nie życzy, w końcu po to, by spróbować innego mięsa niż własna m.

                Jeśli chce się czegoś więcej od kobiety to można poszukać dookoła, w necie albo samo zaiskrzy, wtedy mamy romans, jakieś przeżycia, emocje, zdradę wreszcie.




                > Są tacy dla których seks jest czymś więcej i idzie w
                > parze z zaangażowaniem emocjonalnym.



                A ty przyjmij do wiadomości, że dla większości mężczyzn seks równie dobry może być bez tego "zaangażowania emocjonalnego". Opcja założycielki
                wątku jest tylko jedną z opcji i najwyraźniej zamierza
                ona swoją opcją - już to robi - spacyfikować męża.

                • jack20 lecz sie palancie 27.06.10, 16:28
      • gyubal_wahazar Re: Mąż poszedł do prostytutki 27.06.10, 16:17
        Przyrównujesz wizytę żonatego faceta u prostytutki ze zjedzeniem klopsa w
        knajpie ?

        Winszuję Ci zasad, charakteru i kręgosłupa. Na pewno więc nie zakłóciłaby
        Ci ziewania informacja, że Twoja Pani użyczyła swych wdzięków połowie
        osiedla ?
        • tautschinsky Re: Mąż poszedł do prostytutki 27.06.10, 18:23
          gyubal_wahazar napisał:

          > Przyrównujesz wizytę żonatego faceta u prostytutki ze zjedzeniem klopsa w
          > knajpie ?


          Nic o klopsie nie pisałem. Może to być schabowy
          albo inne danie, niemięsne :-)))


          > Winszuję Ci zasad, charakteru i kręgosłupa. Na pewno więc nie zakłóciłaby
          > Ci ziewania informacja, że Twoja Pani użyczyła swych wdzięków połowie
          > osiedla ?


          I tu wychodzi twoja głupota, bo piszesz o połowie
          osiedla, kiedy autorka pisze o jednej wizycie u jednej
          pani podczas której być może nawet do niczego nie doszło. Popracuj trochę nad tym, co chcesz powiedzieć, bo póki co wychodzi ci z przesady... głupota :-)
          • gyubal_wahazar Re: Mąż poszedł do prostytutki 27.06.10, 19:07
            A jednak. Ruszyło Cię trochę postawienie Cię w podobnej, choć nieco
            przesadzonej - przyznaję - sytuacji ?

            Ok, zostańmy przy 1 razie. Jednorazowe puszczenie się Twojej Pani
            rozumiem, że przyjąłbyś z pełnym zrozumieniem ?
            • gyubal_wahazar Re: Mąż poszedł do prostytutki 27.06.10, 19:10
              Pani, która przysięgała Ci wierność, nie zapominajmy.
            • tautschinsky Re: Mąż poszedł do prostytutki 27.06.10, 19:27
              gyubal_wahazar napisał:

              > A jednak. Ruszyło Cię trochę postawienie Cię w podobnej, choć nieco
              > przesadzonej - przyznaję - sytuacji ?




              Nie ruszyło, tylko rozśmieszyła mnie twoja indolencja
              - a to różnica :-)


              • gyubal_wahazar Re: Mąż poszedł do prostytutki 27.06.10, 19:58
                Bez znaczenia dla meritum od którego uciekłeś zostawiając pytanie o
                pojedyńcze puszczenie Twojej Pani bez odpowiedzi.

                Tylko dlaczego mnie to nie dziwi ? ;)
                • pennies Re: Mąż poszedł do prostytutki 29.06.10, 17:40
                  Bo nie ma żadnej pani. I nie będzie. I stąd te 500, ociekajacych jadem i nienawiścią do kobiet, postów.
                  • joygirl Re: Mąż poszedł do prostytutki 30.06.10, 01:13
                    Nie zrozum mnie pochopnie ale ...czasami pomaga walniecie
                    klinem.Przespij sie z jakims facetem to cie ta krzywda doznana i
                    niesprawiedliwosc nie bedzie tak dziabac strasznie.Czasem to na
                    prawde pomaga.
                    • pennies Re: Mąż poszedł do prostytutki 30.06.10, 08:03
                      O :) A co masz na myśli, joygirl? Opowiedz mi więcej, bo bardzo jesteś tajemnicza. Doceniam oczywiście twoją dobrą wolę, ale rozszerz :D
                      • joygirl Re: Mąż poszedł do prostytutki 30.06.10, 14:16
                        Juz wyjasniam.To jest prosty mechanizm psychologiczny.Po pierwsze:
                        osoba walnieta po rogach oprocz zrozumialej cholery ciezkiej doznaje
                        poteznego uszczerbku na poczuciu wartosci wlasnej.Gleboko w srodku
                        (w szczegolnosci jak sie czyta te pierdoly obroncow durnego meza)
                        zalega sie podejrzenie ,ze jednak nie jestesmy takie znowu
                        piekne,atrakcyjne,seksowne,madre ,dojrzale i co tam jeszcze i
                        widocznie ogolnie jednak nie dosc dobre.Poderwanie sobie
                        osobnika,ktoey nas bedzie wielbil i pozadal wielce (chocby tylko
                        chwilowo;) zrobi nam robote i podniesie ducha.Po drugie mozemy sobie
                        uswiadomic tym samym,ze istotnie popelnienie glupoty cielesnej moze
                        wyniknac z chwilowej zacmy na umysle,podlego samopoczucia i innej
                        nieszczesliwosci wewnetrznej i nie oznacza to wcale,ze nam nasz
                        przynalezny osobnik wlasny zwisa i powiewa i go nie kochamy juz lub
                        nie chcemy.Osobnik zdradziecki mogl faktycznie zadzialac na tej
                        samej zasadzie i moze nie jest to az taka tragedia.Da sie
                        przeskoczyc.Po trzecie: zemsta jest rozkosza bogow i jest
                        slodka ,chocby nie wiem jak niski byl to instynkt.Odplacenie pieknym
                        za nadobne niweluje bowiem nieco poczucie krzywdy ciezkiej i
                        niezasluzonej-odgryzlysmy sie osobnikowi i tez swiete nie jestesmy.A
                        on ma rogi.Ogolnie rzecz biorac trzeba sie ratowac jak kto moze zeby
                        z tej dziury i impasu wreszcie wylezc.
                        • pennies Re: Mąż poszedł do prostytutki 30.06.10, 15:30
                          Ekhe. No dobrze. Zgadzam się nawet. Pytanie tylko: dlaczego mnie to zalecasz? Ja nie jestem, jak mniemam, zdradzana. Domyślam się, że to po prostu jakiś błąd w drzewku albo pomyliłaś nicki.

                          A co do klina - rzecz jasna. Nie ma powodu, żeby się ograniczać, jeśli jaśnie pan mąż się nie ogranicza. Życie jest jedno, młodość jest jedna, a wilgotność też się z wiekiem kończy. A już na pewno nie ma co sobie rozwijać depresji i chorób psychosomatycznych z powodu błędów męża.

                          Twardym trza być, nie mientkim!
                          • joygirl Re: Mąż poszedł do prostytutki 30.06.10, 16:13
                            pennies! powaznie? no ,nie tobie gadam,cos musialo sie
                            podczepic:D:D:D
                  • gyubal_wahazar Re: Mąż poszedł do prostytutki 01.07.10, 00:11
                    Chyba Ci się chyba źle nagniotło, bo ja akurat stanąłem w obronie Pani -
                    Autorki wątku
                    • pennies Re: Mąż poszedł do prostytutki 01.07.10, 00:38
                      Co zrobiło? Nagniotło? Chyba ci się jednak źle przeczytało. Wiem, o czym pisałeś.
                      • gyubal_wahazar Re: Mąż poszedł do prostytutki 01.07.10, 02:01
                        Ok, sorry.


                        PS Powinno być 'nagniEtło' ?
    • salma75 Re: Mąż poszedł do prostytutki 27.06.10, 13:46
      Każdy związek funkcjonuje oparty o pewne zasady, których wypadałoby przestrzegać tak by nie krzywdzić tej drugiej strony. Tzw. związki wolne to rzadkość. Nie przypuszczam by autorka wątku kiedykolwiek dała mężowi przyzwolenie na takie zabawy. Jej prawo, a on się zgodził na taki układ.
      Nie jesteśmy zwięrzętami, możemy zapanować na swoim popędem seksulanym, to, że nam się chce ruch..ć nie znaczy, że mamy zaraz lecieć do burdelu.
      Nie chce mi się gadać z kimś takim jak Ty. Jesteś skonstruowany jak nasi przodkowie w fazie bytowania na drzewach, uczucia wyższe są ci obce.
      EOT z mojej strony.
      • tautschinsky Re: Mąż poszedł do prostytutki 27.06.10, 14:09
        To, że coś sobie tam autorka ubrdała to jedno.
        Drugie to społeczne przyzwolenie lub nie. Cofnij się o 100 lat - nie musisz zaraz do czasów drzew - a zauważysz, że chadzanie do burdeli (tak wtedy ładnie zwanych) było normą wśród określonych warstw.

        Powtórzę: problem tkwi a autorce, nie w mężu. Równie dobrze za chwilę może wyskoczyć, że mąż ją zdradza, jest zboczony itd., bo ogląda świerszczyki czy pornole. Będzie też miała pretensje, że ogląda się za innymi kobietami i nieważne, że czyni to odruchowo - nie, ona na to się, łaskawie :-) przecież nie godziła.

        Jeśli mąż nie z rodzaju pantofli posłusznych to ich małżeństwo wkrótce i tak się rozpadnie. Z taką zołzą nie da się żyć po prostu.
    • kucurek Re: Mąż poszedł do prostytutki 27.06.10, 16:44
      jesteś nadopiekuńcza; po grom podsłuchiwałaś???????? teraz masz
      rozdrapy
      • gyubal_wahazar Re: Mąż poszedł do prostytutki 27.06.10, 17:07
        Wywal termometr ! Prawie zawsze jak go wyciągasz okazuje się, że masz
        temperaturę !
    • sid.leniwiec Re: Mąż poszedł do prostytutki 27.06.10, 19:16
      Skąd się biorą te tabuny wybaczających męczennic?
    • zdradapomocy Re: Mąż poszedł do prostytutki 27.06.10, 19:47
      Touthinski - takich jak ty to właściwie należałoby eliminować ze społeczeństwa,
      tobie żadna terapia już nie pomoże, nie spotkałam się z takim prymitywem
      nigdzie, nawet w necie, a różne tu dziwadła "widywałam"; jesteś koszmarny,
      najpierw wypisujesz od rzeczy, a potem się dziwisz, że ktoś śmiał się
      zdenerwować, bo TY jesteś wszechwiedzący w sprawach psychologicznych i
      seksuologicznych. Mądrala się znalazł. Ciekawe kto z tobą by wytrzymał takim
      ledwo dorozwiniętym imbecylem i tego typu postawą życiową. Aż boje się pomyśleć
      jak tacy jak ty spłodzą potomstwo i wychowają na imbecyli do kwardatu - co to
      będzie z tym światem...
      • dodek-on-line Sprostowanie - tautschinsky 27.06.10, 20:05
        zdradapomocy napisała:

        > Touthinski - takich jak ty to właściwie należałoby eliminować ze społeczeństwa,
        > tobie żadna terapia już nie pomoże, nie spotkałam się z takim prymitywem
        > nigdzie, nawet w necie, a różne tu dziwadła "widywałam"; jesteś koszmarny,
        > najpierw wypisujesz od rzeczy, a potem się dziwisz, że ktoś śmiał się
        > zdenerwować, bo TY jesteś wszechwiedzący w sprawach psychologicznych i
        > seksuologicznych. Mądrala się znalazł. Ciekawe kto z tobą by wytrzymał takim
        > ledwo dorozwiniętym imbecylem i tego typu postawą życiową. Aż boje się pomyśleć
        > jak tacy jak ty spłodzą potomstwo i wychowają na imbecyli do kwardatu - co to
        > będzie z tym światem...


        Male sprostowanie z mojej strony: tacy jak tautschinsky owszem czasami plodza
        dzieci ale nie wychowuja tylko sie ulatniaja i laska zostaje samotna matka. W
        zwiazku z tym nie ma mozliwosci takiej ze tautschinsky WYCHOWA swoje dziecko.
      • tautschinsky Re: Mąż poszedł do prostytutki 27.06.10, 20:17
        Ponawiam moje spostrzeżenie po tym, co piszesz niżej:
        nie dziwię się twojemu mężowi, że zaczął szukać pociechy gdzie indziej. Jeśli mnie, osobie obcej z netu piszesz obelgi, to jestem więcej niż pewny, że swojego ślubnego na co dzień totalnie obrzucasz gnojówką. Nie widzę dla was przyszłości :-)



        zdradapomocy napisała:

        > Touthinski - takich jak ty to właściwie należałoby eliminować ze społeczeństwa,

        >nie spotkałam się z takim prymitywem
        > nigdzie, nawet w necie, a różne tu dziwadła "widywałam"; jesteś koszmarny,

        > Ciekawe kto z tobą by wytrzymał takim
        > ledwo dorozwiniętym imbecylem

        > Aż boje się pomyśleć
        > jak tacy jak ty spłodzą potomstwo i wychowają na imbecyli do kwardatu - co to
        > będzie z tym światem...


        Naprawdę przemyśl trochę swoją postawę. Ale tu, jak sądzę, to nie kwestia psychoterapii dla ciebie - taką wulgarną osobą jesteś. Twoim problemem jest, że nie możesz się pogodzić z faktem, że on, mimo iż zarzuciłaś na niego lasso :-) poszedł do innej.

        Ale czy można mu się dziwić?
        • gyubal_wahazar Re: Mąż poszedł do prostytutki 27.06.10, 20:38
          Nooo ZdradaPomocy,

          Jeśli taki mesjasz jak tautschinsky nie widzi dla Was przyszłości, to co
          tych kilkudziesięciu siermiężnych przedpiśców może więcej wykoncypować ;)

          I popracuj może nad mniej sugestywną frazeologią wobec naszego mesjaszka,
          bo jeszcze obrzucona zostaniesz klątwą i żadne egzorcyzmy nie pomogą ;)
          • tautschinsky Re: Mąż poszedł do prostytutki 27.06.10, 21:59
            Żarcik nie udał się :-)

            Nie trzeba być mesjaszem, żeby móc
            przewidywać co ja. Robię to na podstawie
            tego, co pisze autorka i jak pisze.

            Jeśli kobieta od roku rozwala małżeństwo
            (pisze o tym, że jazdy takie odstawiała,
            iż mąż się był wyprowadził czy miał to
            zrobić, to ciut się wzięła za siebie, ale
            teraz ją to od środka co strasznego zrobił
            tak zżera, że mąż z nią będą chodzić na terapię
            małżeńską. A co jest przyczyną? Bo to już jakby
            umyka: to, że mąż był czy nie był w jednym pokoju
            z panią rok temu!) Wobec tych wszystkich
            danych nawet nie jestem jasnowidzem ani czarodziejem
            przyszłości, he, he... :-)
            • gyubal_wahazar Re: Mąż poszedł do prostytutki 27.06.10, 22:24
              > Żarcik nie udał się :-)

              Bo Tobie się nie spodobał ? Dzięki, biorę to za komplement :)

              Nie zrozumiesz Autorki, póki uciekać będziesz przed postawieniem się w
              Jej sytuacji. A to właśnie robisz unikając po raz kolejny odpowiedzi na
              pytanie :

              Czy nie zakłóciłaby Ci ziewania wiadomość, że Twoja Pani która
              przysięgała Ci wierność właśnie się puściła ?


              Możesz teraz kolejny raz udać, że nie widzisz tego absolutnie
              podstawowego pytania albo się z nim zmierzyć.

              Co do formy w której Autorka odniosła się od Ciebie, przejrzyj sobie
              jaki poziom estetyki sam zaprezentowałeś, a zauważysz filozofię Kalego w
              zastosowaniach.
        • zdradapomocy Re: Mąż poszedł do prostytutki 27.06.10, 22:24
          Słaby jesteś toutschinski, oj słabiutki - wlasciwie nie muszę się tobie
          tłumaczyć, ale tak dla wiadomości pozostałych czytelników, aby upewnili się
          jakie głupoty wypisujesz wyjaśnię, że NIGDY mojego męża nie wyzwałam i nigdy nie
          było miedzy nami wulgarności, o jaką mnie beznadziejną zołzę posądzasz, ale to
          już inna bajka. To właśnie TY nie jesteś w stanie sobie tego wyobrazić i tego
          przyjąć do wiadomości, bo mnie od razu osądziłeś. A kto Ci dał do tego prawo???
          W moim poście prosiłam o ocenę sytuacji, jak sobie poradzić, jak żyć, a nie żeby
          mnie ktoś oceniał, kto mnie zupełnie nie zna. Filozof i psycholog się znalazł.
          Ha ha ha, bo Ty wszystkich jedną miarą bierzesz i oceniasz po przeczytaniu
          jednego postu. A wulgarna to się robię jak takie bzdety wypisujesz nic nie
          wiedzący ..... i do tego nic nie wnosisz wartościowego do sprawy.
          Czy tak
          delikatnie i oględnie jak lubisz powiedziane pasuje ci??? I tak wszyscy wiedzą o
          co mi chodzi.
          • tautschinsky Re: Mąż poszedł do prostytutki 28.06.10, 00:13
            zdradapomocy napisała:

            > Słaby jesteś toutschinski, oj słabiutki



            Ale co moja słabość czy siła mają tu do rzeczy?
            Piszesz o konkretnej sprawie, swoim zachowaniu,
            o tym "strasznym" co zrobił twój mąż - ja i inni
            ci odpowiadamy. Często jest tak, że to czego najbardziej się boimy i przeczuwamy, a co inni nam
            wskazują - odrzucamy a te osoby atakujemy. Ty mnie za moją sugestię, że wasz związek najprawdopodobniej się rozpadnie.



            > NIGDY mojego męża nie wyzwałam i nigdy ni
            > e
            > było miedzy nami wulgarności, o jaką mnie beznadziejną zołzę posądzasz




            Z tego co napisałaś, co dzieje się przez ten rok, co działo się między wami i w końcu jaka mogła być twoja reakcja na wieść, że on najpewniej zdradził - nie wierzę w to choćby dlatego, że skoro w stosunku do mnie używałaś inwektyw za to, co napisałem, to cóż dopiero musiało być, kiedy dotarło do ciebie, co on miał zrobić. I żre cię to od środka, i on odchodzi, i ty go prosisz by nie itd. Na forum używasz wyzwisk do osób, których nie znasz a męża, który miał tak cię zranić oszczędzasz w słowach? Nie wierzę w to. Powiem wprost: wiem, że to nieprawda.





            > W moim poście prosiłam o ocenę sytuacji, jak sobie poradzić, jak żyć, a nie żeb
            > y
            > mnie ktoś oceniał, kto mnie zupełnie nie zna.



            Sytuację oceniłem - jest zła a zło pochodzi od ciebie. Powinnaś już dawno zdecydować się na psychoterapię indywidualną, a nie jakąś małżeńską - bo problem w tobie tkwi, nie w nim czy waszym małżeństwie. To nie jest tak, że on cię zdradza, miał romans. On rok temu znalazł się w pokoju z prostytutką a ty ten "problem" rozdmuchałaś do rozmiarów antycznej tragedii. A zatem udaj się do psychologa, droga to długa i żmudna. Pamiętaj, że psycholog nie użyje magicznej różdżki - będziesz musiała długo pracować nad sobą, swoimi emocjami, nad tym, z czym sobie nie radzisz.



            >A wulgarna to się robię jak takie bzdety wypisujesz

            > I tak wszyscy wiedzą o
            > co mi chodzi.


            Nie, to nie jest tak. Wulgarność w kimś jest lub jej nie ma. Ona po prostu wychodzi z ciebie. I drugie zdanie to potwierdza - wychodzi wtedy, kiedy pojawiają się tacy, "którzy nie wiedzą o co ci chodzi" - tym nie wiedzącym jest zapewne twój mąż, który już twojego "dramatu" nie mógł znieść i chciał uciec przed tobą, ale go powstrzymałaś.


            Udaj się do tego psychologa. A wcześniej może do choćby rodzinnego po jakiś uspokajacz, bo nosi tobą
            a nie ja jestem tego przyczyną, tylko twoje podejście do tego co miało miejsce rok (sic!) temu.
            • joygirl Re: Mąż poszedł do prostytutki 30.06.10, 01:18
              tautschinsky napisał:

              > zdradapomocy napisała:
              >
              > > Słaby jesteś toutschinski, oj słabiutki
              >
              >
              >
              > Ale co moja słabość czy siła mają tu do rzeczy?
              > Piszesz o konkretnej sprawie, swoim zachowaniu,
              > o tym "strasznym" co zrobił twój mąż - ja i inni
              > ci odpowiadamy. Często jest tak, że to czego najbardziej się boimy
              i przeczuwam
              > y, a co inni nam
              > wskazują - odrzucamy a te osoby atakujemy. Ty mnie za moją
              sugestię, że wasz zw
              > iązek najprawdopodobniej się rozpadnie.
              >
              >
              >
              > > NIGDY mojego męża nie wyzwałam i nigdy ni
              > > e
              > > było miedzy nami wulgarności, o jaką mnie beznadziejną zołzę
              posądzasz
              >
              >
              >
              >
              > Z tego co napisałaś, co dzieje się przez ten rok, co działo się
              między wami i w
              > końcu jaka mogła być twoja reakcja na wieść, że on najpewniej
              zdradził - nie w
              > ierzę w to choćby dlatego, że skoro w stosunku do mnie używałaś
              inwektyw za to,
              > co napisałem, to cóż dopiero musiało być, kiedy dotarło do
              ciebie, co on miał
              > zrobić. I żre cię to od środka, i on odchodzi, i ty go prosisz by
              nie itd. Na f
              > orum używasz wyzwisk do osób, których nie znasz a męża, który miał
              tak cię zra
              > nić oszczędzasz w słowach? Nie wierzę w to. Powiem wprost: wiem,
              że to nieprawd
              > a.
              >
              >
              >
              >
              >
              > > W moim poście prosiłam o ocenę sytuacji, jak sobie poradzić, jak
              żyć, a n
              > ie żeb
              > > y
              > > mnie ktoś oceniał, kto mnie zupełnie nie zna.
              >
              >
              >
              > Sytuację oceniłem - jest zła a zło pochodzi od ciebie. Powinnaś
              już dawno zdecy
              > dować się na psychoterapię indywidualną, a nie jakąś małżeńską -
              bo problem w t
              > obie tkwi, nie w nim czy waszym małżeństwie. To nie jest tak, że
              on cię zdradza
              > , miał romans. On rok temu znalazł się w pokoju z prostytutką a ty
              ten "problem
              > " rozdmuchałaś do rozmiarów antycznej tragedii. A zatem udaj się
              do psychologa,
              > droga to długa i żmudna. Pamiętaj, że psycholog nie użyje
              magicznej różdżki -
              > będziesz musiała długo pracować nad sobą, swoimi emocjami, nad
              tym, z czym sobi
              > e nie radzisz.
              >
              >
              >
              > >A wulgarna to się robię jak takie bzdety wypisujesz
              >
              > > I tak wszyscy wiedzą o
              > > co mi chodzi.
              >
              >
              > Nie, to nie jest tak. Wulgarność w kimś jest lub jej nie ma. Ona
              po prostu wych
              > odzi z ciebie. I drugie zdanie to potwierdza - wychodzi wtedy,
              kiedy pojawiają
              > się tacy, "którzy nie wiedzą o co ci chodzi" - tym nie wiedzącym
              jest zapewne t
              > wój mąż, który już twojego "dramatu" nie mógł znieść i chciał
              uciec przed tobą,
              > ale go powstrzymałaś.
              >
              >
              > Udaj się do tego psychologa. A wcześniej może do choćby rodzinnego
              po jakiś usp
              > okajacz, bo nosi tobą
              > a nie ja jestem tego przyczyną, tylko twoje podejście do tego co
              miało miejsce
              > rok (sic!) temu.
              >
              >
              >
              >
              PEWNIE I SIE ROZPADNIE BO ZYCIE W PIEKLE EMOCJONALNYM NIKOMU NIE
              ROBI DOBRZE NA ZWIAZEK.ALE ROZPADNIE SIE Z WINY CHLOPA CO NIE
              UTRZYMAL ...W SPODNIACH.A TWOJE TEORIE O POTRZEBACH FIZJOLOGICZNYCH
              SA STRASZNIE PRYMITYWNE.COS MASZ Z TYM PRZEDMIOTOWYM TRAKTOWANIEM
              KOBIET I SEKSU.DOJEB..LA CI JAKAS PEWNIE NIEZLE.I DOBRZE.
          • gyubal_wahazar Re: Mąż poszedł do prostytutki 28.06.10, 00:56
            Rozczulający na swój uroczy sposób jest nasz mesjaszek. To co mu nie
            pasuje do jego księżycowej teoryjki to musi być kłamstwo, bo przecież
            teoryjka musi działać. A jeśli fakty są inne - tym gorzej dla faktów.

            > (..) że skoro w stosunku do mnie używałaś inwektyw

            Dwa cytaty sprzed raptem kilku godzin :

            1) 'To z twoim wypranym mózgiem coś się dzieje'
            2) 'Z taką zołzą nie da się żyć po prostu'

            Czy to są inwektywy ? Hmmmm a kto to mówił ? Aaaa nie, to w takim razie
            nie są ;)

            A jakie finezyjne podwójne lutze i two-loopki wykonuje, by 4-ty już
            chyba raz wywinąć się od odpowiedzi na banalnie proste pytanie ? Palce
            lizać :) (no i znów mi żart nie wyszedł, a tak się starałem :((
          • klara.22 Re: Mąż poszedł do prostytutki 20.07.10, 15:56
            zdradapomocy - współczuje ci naprawdę. wiem że takie sytuacje sie
            zdarzają. I moim zdaniem do prostytutki idzie sie w jednym celu. Ja
            próbuje naprawic zwiazek dłuzej niz ty. Ja też nie jestem pewna czy
            do czegoś doszło (a może raczej jestem tylko ze mąż wmawia że
            niczego nie było) Powiem ci że żalu się nie wyzbędziesz.Jak ktoś już
            pisal w różnych sytuacjach będziesz sobie o tym przypominała w
            róznych sytuacjach. Nie łudz się ze o tym zapomnisz...możesz co
            najwyzej wybaczyc i nauczyc sie z tym zyc. Ja 3 lata próbowałam i
            dziś się poddaje. w tym czasie miedzy nami bywało róznie. i dobrze i
            zle ale zawsze miałam do niego zal i nie potrafiłam go kochac tak na
            100%.nigdy nie czułam sie w pełni szczesliwa. do tej pory mu nie
            zaufałam podobnie, i do tej pory mam to co ty (każdy sms,
            tel,wyjscie to strach). Wkurza mnie jak ktoś pisze ze facet miał
            jakies wewnetrzne rozsterki, ze nie czuł sie kochany itd. to nie
            jest zadne wytłumaczenie. czy to go upowaznia do tego by cię
            zdradzić? to z każdym problemem facet ma iść do prostytutki?tak
            najlepiej sie tłumaczyć (bo mi było żle) A dlaczego z tobą nie mógł
            o tym porozmawiać? Zastanów się czy jesteś na tyle silna by z tym
            żyć bo tego z pamieci nie wymarzesz. Jeśli zdecydujesz się ratować
            to małżeństwo to licz się z tym że bedzie ciężko. Lekarz ok ale on
            za was problemu nie rozwiąze, tylko was naprowadzi na jego
            rozwiazanie, pomoże wam o tym rozmawiac itd A was bedzie to
            kosztowało wiele wysiłku i pracy nad sobą obojgiem
            życzę wam aby sie udało
            pozdrawiam
    • aniol.milosci To nie była prostytutka 08.07.10, 12:35
      To nie była prostytutka. Zresztą sprawa już załatwiona
      interia360.pl/artykul/ognisko-z-przyjaciolmi,36641
      Pas de problem.
      Pomagajmy sobie.
    • monika21-22 Re: Mąż poszedł do prostytutki 15.07.10, 10:58
      Witam! Przeczytałam Twoją historię i naprawdę współczuję Ci:(
      Domyślam się, że nie jest Ci teraz łatwo... Jednak myślę, że na
      początku powinnaś się zastanowić co tak naprawdę jest w Waszym
      związku nie tak. Co skłoniło Twojego męża do pójścia do takiego
      miejsca... Zgadzam się z Tobą, że mimo wszystko zle zrobił. Ale może
      on czuję się niepotrzebny, brakuje mu rozmowy, wsparcia...? Pomyśl
      nad tym.Jeśli stwierdzisz, że ostatnio nie było tak jak powinno i to
      głównie z Twojego powodu to postaraj się to w jakiś sposób zmienić,
      np.pozwolić mu się wyżalić. Ale chyba najważniejsza jest rozmowa.
      Powiedz mu, że go bardzo kochasz(JEŚLI TO PRAWDA OCZYWIŚCIE), że nie
      wyobrażasz sobie życia bez niego...ale również to że boli Cię to co
      on zrobił:( że bardzo z tego powodu cierpisz... bo chcesz żeby był
      tylko Twój i to żebyś Ty mu pomagała itd a nie inne:( i żeby obiecał
      Ci że nie pojdzie tam nigdy. Ale jeśli nie jesteś w stanie
      zapomnieć mimo wszystko i wybaczyć to powinnaś udać się do
      psychologa, który pomoże Ci poukładać wszystko w głowie a jeśli
      stwierdzisz po wizycie u psychologa, że chcesz być jednak z nim to
      radzę udać się do seksuologa i on Wam powinien pomóc. Życzę
      powodzenia.
    • wacikowa Re: Mąż poszedł do prostytutki 15.07.10, 13:05
      Wątek zgłoszony do administracji jako kalanie świętości rodzinnych:P
    • samentu Re: Mąż poszedł do prostytutki 21.07.10, 16:13
      Czy w
      > ogóle jest możliwe, żeby facet poszedł do pokoju z dziwką i nie skorzystał z
      > jej usług seksulanych?


      jak najbardziej mozliwe i co więcej czesto spotykane
      znajomy do magisterki (psychologia) robił w tej kwestii wywiady wśród
      poznańskich prostytutek
      i się chłopak nasłuchał a nasłuchał
      dodam tylko że taka funkcja konfesjonału itd dziewczynom się często nie podoba,
      ale klient płaci więć słuchac żali muszą
    • piwoniaja Re: Mąż poszedł do prostytutki 12.02.19, 09:37
      Witaj ... bardzo ci współczuje wiem ze to bardzo ciężko znieść . Sama się borykam teraz z podobnym problemem i nie wiem co będzie dalej ... w tym roku mamy 30 lat pożycia razem mamy dwoje dorosłych dzieci ... kilka lat temu znalazłam u męża zapiski z numerami tel do agencji towarzyskich obok były dopiski anal, lody,Karina itd domyśliłem się ze coś kombinuje zapytałam i oczywiście mnóstwo wymówek takich ze w głowie się nie mieści .. zamklam ten temat oczywiście po kilku awanturach . Wcześniej jak się okazało gdzieś szukał na telefonie i mu poprostu kasę jadło ... jakoś z tego wybrnął nie pamietam ale chyba zmieniając nr tel . W zeszłym roku znalazłam przypadkiem SMS do agencji i pisał w nim ze zaraz będzie ... wpadłam w szał przeszukałam ci mogłam i okazało się ze było mnóstwo telefonów do burdeli od początku roku już wcześniej nie miałam dostępu .. cisza zaniemówił jakby go zablokowało w mówieniu ... chce znać odpowiedz tylko dlaczego to robił co mu we mnie nie pasuje itd nie mogę się jednak dowiedzieć ... meczy mnie to ogromnie .. płakał słowa przepraszam nie powiedział nie starał się tez zmienić numeru tel a nadal przychodzą do niego SMS z reklamami ... ostatnio weszłam na jego historie i znowu szukał w pobliżu panienek ... jest ogromne napięcie między nami nie wiem co robić jak żyć itd nerwy mnie id środka zabijają ... wyjechał do syna za granice i tam pracuje nawet nie zadzwoni nie zapyta co u was jak tam dajecie radę .. nic cisza ... ciężko to opisać w kilku słowach ... chce ratować to małżeństwo ale to on musi chcieć ... co robić jak żyć , opadam z sił już ...
      • ppo Re: Mąż poszedł do prostytutki 30.03.20, 08:37
        Dorośli ludzie, 30 lat małżeństwa i grzebią sobie w komórkach jak szczeniaki. Żenada!
    • 101lulilaj90 Re: Mąż poszedł do prostytutki 14.11.19, 11:49
      Ja bym takiemu nie darowała. Nie tylko bym się z nim rozwiodła, ale zrobiłabym wszystko, żeby baaardzo gorzko tego pożałował.
      • j-k doprawdy ? 14.11.19, 14:38
        101lulilaj90 napisał(a):
        > Ja bym takiemu nie darowała. Nie tylko bym się z nim rozwiodła,

        - panienka napisala wyraznie, ze tego nie chce

        a ty sie rozwiedz - jak Ci sie cos takiego przydarzy... wolna droga.


        ale zrobiłabym wszystko, żeby baardzo gorzko tego pożałował.

        - np. co ? opowiedziala o wszystkim jeo mamusi, czy kokegom z pracy ?

        a moze podlozylabys mu bombe w smochodzie ?
    • ppo Re: Mąż poszedł do prostytutki 30.03.20, 08:33
      Faceci dzielą się na tych co chodzą do burdelu, i na tych co się do tego nie przyznają. Zadbaj trochę o męża, przestań do niego wydzwaniać jak jest w pracy i ciesz się, że dostałaś takie "ostrzeżenie" od losu! Mówię to jako mąż od kilkunastu lat i ojciec 2 dzieci. Nie słuchaj kobiet w tej sprawie, bo kobiety kobietom rzadko życzą dobrze, a poza tym kompletnie nierozumieją pewnych aspektów męskiej natury. Facet skorzystał, bo tego potrzebował. Czegoś mu w domu- od ciebie- zabrakło. Paradoksalnie to może wasze małżeństwo uratować. Gorzej, gdyby to był romans.
    • grey55 Re: Mąż poszedł do prostytutki 09.04.20, 00:54
      jak poszedł do burdelu to znaczy, ze w domu nie znalazł tego co tam szukał- weź się w garść i przemyśl swoje życie i priorytety
    • nudnezyciezzz Re: Mąż poszedł do prostytutki 10.04.20, 11:00
      Ludzie, to jest wątek z 2010 roku...naprawdę myślicie że autorka to jeszcze czyta?
      Moim zdaniem dawno nieaktualne.
    • leeloo844 Re: Mąż poszedł do prostytutki 12.04.20, 14:40
      Nie daj sobie wmówić ze to twoja wina. Takie pitolenie przypomina mi: ,,zgwalcilem bo miala krótka spodniczke,, ,,ukradlam bo leżało na wierzchu,, ,,kluczyki byly w stacyjce to odjechalem,,. Nie. Sa rzeczy złe, ktorych sie nie robi i koniec. Ja mu bylo zle to mogl zaproponowac terapię, rozmowę a nie isc na dz....ki. nie ma tu usprawiedliwienia. A panowie, ktorzy tak chetnie tu wypowiadaja sie o zagubieniu, hormonach, braku ciepla i czulosci. Wyobrazcie sobie ze my tez czulosci i ciepla potrzebujemy. I jesli je dostajemy to sie nimi dzielimy. Wiecznie jesteś cie zajeci waszymi wielkimi hobby, praca, potrzebujecie przestrzeni. Sami zamykacie sie w swoich światach i wypelzacie kiedy wam sie podoba i zdziwko ze nie obsypujemy was w tych momentach kwieciem. Na nasz temperament wieczorem, pracujecie caly dzień. Cieplym słowem, komplementem, przytuleniem, uwagą. Jakos jak wielce znikacie sobie w warsztatach my nie lecimy od razu do zigolaka bo nam ciepla brakuje. To raz. Dwa widzialy galy co braly. Pani pewnie zawsze byla jaka byla i nie zmiennila sie po slubie. Nagle mu to zaczelo przeszkadzac. I teraz wazna sprawa. Może bezdzietnym osobom wydaje sie ze rozstanie w takiej sytuacji jest latwe. Nie jest. Zawsze dla dziecka to jest szok. Samotne wychowanie nie jest fajne. A godni zaufania kandydaci na ojczymow z nieba nie spadają. Co robic? Trudna sprawa. Zapomniec ze moze byc jak przedtem, nie może. Zapomniec ze seksu nie bylo, bo byl. Udac sie do terapeuty, rozmawiac pracowac nad zwiazkiem. Niech pan przeprosi, rzeczywiscie odpokutuje, bije sie w piers za glupote, egoizm, nielojalnosc. Może dasz rade mu wybaczyc. Moja znajoma mężowi wybaczyla po 15 latach. Czy to pocieszajace? Nie wiem. Tyle jej zajelo przepracowanie traumy, ale robila to dosyc biernie. Idz na terapie, moze zajmie ci to mniej. I pamietaj. Mozesz ponosic wine za kiepskiee stosunki z mezem ale nie za zdrade.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja