malazosiakasia
23.06.10, 00:07
mam problem i nie wiem kto ma racje
mieszkam w pokoju z inna dziewczyna
ona jest skowronkiem, ja jestem sowa
przed wspolnym zamieszkaniem obie wiedzialysmy, ze tak wlasnie funkcjonujemy
ale ja nie spodziewalam sie jednego:
ostatnio mam duzo pracy i zdarzalo mi sie zarywac noce
siedze wtedy spokojnie przed komputerem i pisze
do tego mam wlaczona malutka lampke
jesli musze sie ruszyc, to staram sie to robic najciszej jak to mozliwe
niestety dla niej to niewystarczajace
nie moge robic NIC
najwyrazniej najmniejszy szelest jest dla niej niedopuszczalny
a juz polmrok budzi ja jak swiatlo latarki wymierzone prosto w oczy
czy ona ma prawo wypraszac mnie w takiej sytuacji z pokoju? albo "zmuszac" do
kladzenia sie o okreslonej porze?
wydaje mi sie, ze ja zachowuje generalne normy wspolzycia z druga osoba, a to
ona przechodzi w skrajnosci
skoro wiedziala jaka osoba jestem, to dlaczego ze mna zamieszkala? (ja nie
spodziewalam sie az tak skrajnej postawy z jej strony) dlaczego mam teraz
ustepowac, gdy formalnosci zalatwione a meble i rzeczy przewiezione?
dlaczego taka osoba w ogole zdecydowala sie na mieszkanie z kims w pokoju?