Maz kaze mi sie odchudzac

    • justa_justa3 Re: Maz kaze mi sie odchudzac 25.06.10, 20:45
      Wcześniej czy później znajdzie sobie chudszą. Ma to już w głowie.
      A wiem to z autopsji, niestety...
      • e.i.t.h.e.l Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 16:07
        A to ciekawy post. Po pierwsze też chciałabym wiedzieć, co obcy ludzie, których nawet na oczy nie widziałam, ani nie czytałam niczego, co napisali mają w głowie. Po drugie co to znaczy, że znasz z autopsji, że Ty tak masz w głowie, czy że ciebie facet rzucił dla chudszej? Nawet jeśli tak zrobił, to nie znaczy, że wszyscy tak mają, więc nie uogólniaj :)
    • agusiah Re: Maz kaze mi sie odchudzac 25.06.10, 21:36
      Ujmę to tak - doceń, że Ci to powiedział. Pewnie nie było mu łatwo,
      ale zamiast ogladać się (metaforycznie rzecz ujmując) za szczupłymi
      dziewczynami, rozmawia z Tobą....
    • iamhier Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 10:53
      A PO CO? SKORO ON CIE NIE POŻĄDA?

      Uważasz,że jak schudniesz,to mu się odmieni? Nie odmieni sie.Zapewne
      juz wtedy jego zainteresowanie było WARUNKOWE!!!!

      Ja nie wiem,co jest takiego w kobietach ,że biora sobie na mezow
      kogos kto rownie dobrze moze leciec na 3 inne kobiety
      jednoczesnie....Kompleksy,brak urody,nie wiem,,,,,przekonanie ,ze
      lepszego sobie nie znajde....??

      Trzeba tez dodac CYBERZDRADY....Uwazasz,ze takie dyskusje o cielach
      kobiet nie nakręcaja faceta? Zawsze moze isc do kafejki lub ma kompa
      w pracy...A jak nie ma kompa to oglada sie na ulicach....
      • madziaq Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 11:17
        I co, jak obejrzy się za kimś na ulicy to już zdrada? O zgrozo, to mój mąż
        zdradza mnie parę razy dziennie :-P

        A do autorki - porozmawiaj z mężem. Zapytaj go (ale wprost, a nie jakimiś
        wygibasami, bo faceci takich rzeczy nie rozumieją ;)), czy uważa, że powinnaś
        schudnąć, czy podobasz mu się w swoim obecnym kształcie, że tak powiem. I zrób
        coś z tą wiedzą, a co - to już od Ciebie zależy. Może jednak warto się za siebie
        wziąć i trochę poprawić swój wygląd? Ja przeszłam coś podobnego. Z mężem bardzo
        długo byliśmy razem przed ślubem. Na początku oczywiście byłam dla niego
        najpiększniejsza, nieważne, czy bym przytyła 10 kg i ubrała się w worek po
        ziemniakach. Kiedy zaczynaliśmy jako para, byłam batrdzo szczupła. Potem utyłam
        trochę, ale nadal spokojnie mieściłam się w normie. Po ślubie jednak przytyłam
        jeszcze kilka kilogramów. Też nie byłam nigdy tłuściochem, któremu sadło się
        wylewa z każdej strony, ale zaczynałam się robić mocno przy kości. Mąż zaczął mi
        na to zwracać uwagę. Było parę kłótni na tym tle, że niby nie kocha mnie taką
        jaka jestem itp. itd. ALe zastanowiłam się nad tym i w końcu wzięłam się za
        siebie. Trochę mnie to kosztowało wysiłku, ale schudłam, przy okazji zadbałam
        bardziej o siebie - wizyty u kosmetyczki itp., zmieniłam styl ubierania.
        Mieliśmy z mężem umowę, że kiedy jakiś ciuch zrobi się za duży, kupuję na jego
        miejsce nowy, a on nie ma prawa narzekać ;) Wymieniłam całą szafę :D Wyglądam o
        niebo lepiej, lepiej się czuję i jestem zdrowsza, co potwierdzają wyniki badań.
        Zbieram komplementy na temat wyglądu nie tylko z ust męża i rodziny, ale i
        obcych ludzi. Może więc jednak warto? :)

        Z jednej strony mówi się, że wygląd zewnętrzny się nie liczy, że najważniejsze
        jest porozumienie dusz itp. I to prawda, że jak nie masz z kimś o czym
        rozmawiać, to choćby był najseksowniejszy na świecie, na dłuższą metę nic z tego
        nie będzie. Ale mimo wszystko wygląd też jest ważny. Wiadomo, że z wiekiem
        człowiek się zmienia i kobieta np czterdziestoletnia, choćby nie wiem co
        zrobiła, nie będzie wyglądać jak osiemnastolatka. Ale w każdym wieku trzeba o
        siebie dbać na miarę możliwości. Z tym, że to dotyczy obu stron. Jak tam z Twoim
        mężem? Sam ma szczupłą sylwetkę, prowadzi aktywny tryb życia? Bo jeśli nie, to
        możesz odgryźć mu się tym samym. Nic mnie tak nie wkurza, jak facet siedzący na
        kanapie z piwem, hodujący wielki brzuch i narzekający, że jego kobieta się roztyła.

        Może zróbcie z mężem razem coś, co Wam sprawi przyjemność, a jednocześnie
        spalicie trochę kalorii, np kupcie rowery (i jeździjcie na nich, od kupienia
        chudnie tylko portfel ;)) albo zapiszcie się na kurs tańca?
        • iamhier Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 12:32
          domadziaq-ale to nic nie da....z doswiadczenia wiem,ze na tym tylko
          zarobia pewni ludzie,a maz jednak jak zdradza tak bedzie zdradzal.

          Jesli kobieta nie ma WE KRWI checi do dobrego wygladu,to z
          facetem,bez faceta,ze statusem zony czy nie i tak bedzie zawsze
          robila z tego wielkie halooo.....Brzydkie i otyle kobity,niskie
          tez,czyli reasunujac odbiegajace od tych z wybiegu (bez anoreksji)
          czy kolorowych pusm to zazwyczaj sprzedajne,zawistne
          cichodajki.Głowe by urwaly ladniejszym od siebie...
          bo jej mama kiedys wmowila ,ze ładne dziewczyny BEDA MIAKY
          BOGATSZYCH MEZOW...
          A ona i za zbytnio madra nie byla to niech chociaz meza skobie
          skreci takiego,zeby jej calu swiat zazdroscil i przez cale zycie go
          pilnuje....

          Az zal na to patrzec.

          Dla wszystkich co bardziej rozgarnietych mezczyzn ZALECAM LEKTURE
          NASZEJ KLASY....A w szczegolnosci zdjecia..
        • realjaponka Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 12:41
          Dziekuje za przyjemna wypowiedz. Mysle, ze miedzy nami jest OK, nie mamy jeszcze
          dzieci i bardzo sie zzylismy ze soba, swietnie sie rozumiemy i w wiekszosci
          lubimy to samo, z wyjatkiem wlasnie tych gor, ktore ona kocha, a ja uwielbiam
          tanczyc, on niekoniecznie.
          Mysle, ze powinnam sie wziac za siebie, zwlaszcza, ze w mojej rodzinie jest
          sporo osob z duza nadwaga, wiec i mnie to moze czekac. Moze jak schudne, poczuje
          sie atrakcyjniejsza i maz to tez zauwazy, ze bede pewniejsza siebie, moze o to
          mu chodzi tez. On nie narzeka, dalej ma wciaz ochote na seks, cialge mnie
          przytula i lata za mna jak nastolatek, jest kochany w tym. Powinnam mu dac jakas
          nagrode. Potrzebuje tylko dojrzec do tego odchudzania, psychicznie, bo to w
          glowie siedzi. Zdarzalo mi sie chudnac nawet 7 kg, ale potem wracala waga do
          stany przed diety. W sumie od slubu przytylam pare kg, ale do slubu nie bylam
          tez miss swiata ;) wiec pewnie maz by sie ucieszyl, gdybym schudla i byla
          atrakcyjniejsza niz w dniu slubu. Najgorsze, ze on sam mowil mi, ze lubi
          okraglejsze kobiety, ale jego wizja okraglejszej kobiety roznila sie znacznie od
          mojej. Dla niego Ewa Drzyzga (z tamtych czasow to bylo) jest kluseczką... tylko
          dowiedzialam sie o tym sporo pozniej.

          To moze zmienie tresc watku... moze macie jakies slowa zachety na odchudzanie i
          dbanie o siebie (w sensie figury, bo o wyglad dbam)
    • ida_listopadowa Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 12:05
      Jeżeli masz BMI ok 26 i masz średni wzrost Polki czyli 164 cm, to ważysz ok 68
      kg i nosisz rozmiar 40/42. Spójrz prawdzie w oczy - jesteś gruba!
      Tak naprawdę powinnaś schudnąć 10 kg, i najlepiej zacząć natychmiast. Z tego
      momentu łatwo dojść do otyłości! Ratuj się, puki możesz.

      Spójrz na to inaczej - jeżeli Twój mąż chce, żebyś schudła, to ci pomoze:
      1. w domu żadnych słodyczy, jedzenie tylko niskokaloryczne. Jeżeli mąż chce coś
      innego, niech je poza domem, lub gdy Cię nie ma.
      2. niech zostanie twoim trenerem i chodzi z tobą do siłowni
      3. niech cię codziennie wspiera swoim przykładem

      Bardzo proste - jeżeli tego nie zrobi, to mu nie zależy na twoim schudnięciu,
      tylko chce na ciebie narzekać.

      Nastaw się na ciężką walkę. Ale próbuj, jak my wszyscy. Nie zostawaj tak, bo za
      rok obudzisz się otyła i z myślami samobójczymi.
      • ichi51e Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 20:04
        Brawo - wreszcie ktos myslacy i stojacy na ziemi a nie lasie w
        puszystych chmurkach "czy-JA-jestem-gruba". Jest problem, jest decyzja
        i jest wprowadzanie tej decyzji w zycie.
    • s.p.7 Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 12:13
      To jest troche sliskie

      z jednej strony kobieta powinan czuc sie ze soba dobrze a z drugiej generalnie
      jesli ma ochote mogla by sie przypodobac swojemu mezowi zeby nei czul sie skrepowany

      wielu meczyn wybierajac dziewczyne ma na wzgledzie to jak dobry jest jej aspekt
      "reprezentacyjny"
      tzn dziewczyna ma byc ladna i zgrabna aby kumple i rodzina mowili mu ze ma ladna
      i zgrabna nawet jesli woli tłusciutkie czy jakies inne,

      W momencjei kiedy 3 lata po slubie kobieta traci "walory reprezentacyjne"
      obciazone 20 kg nadwagi...
      sprawa sie kaplikuje

      bo i on generalnie powinien akceptowac ja tak jaka jest bo anwet gdyby chial
      reklamacji ksiadz chyba nei uwzgledni ;)

      • iamhier Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 12:38
        jeśli kobieta ma piękny buziaczek to nadmiar kg jej nie zaszkodzi..
        ale przyszło do polski troche tego towaru blądi zza wschodniej
        granicy czy rudego bleeee.....dlatego one jak nie maja urody to
        musza byc jak te anorektyczne modelki z wybiegow...bo nieurodziwe
        sa...czyz nie mam racji? to wszystko poczucie estetyki.przeciez
        wiadomo,ze piekna bruneta o dosc ciemnej karnacji nawet jak jest
        gruba bedzie nadal sexi a swinska bladyna jak utyje to na mdłosci
        zbiera....Wiec co jej zostaje,albo jest jak sztylet,albo ma dobry
        woz..czy portfel.....
        • s.p.7 Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 12:49
          przede wszystkim wspolczesna kultura jakby troche narzuciła "trendy" spoleczne.
          Nei wiem tylko dlaczego kobiety sie ich trzymają.

          to troche jak z disco polo, kiedys wszyscy tego sluchali i bylo ok, fajna
          lajtowa muzyka bez komplikacji.
          Poszła fama ze to obcich i lduzie zaczeli słuchac czegos jeszcze glupszego a
          mianowicie techno

          itak jest z urodą.
          Kobietki przede wszstykim majace kobiece kształty, zgrabny tyłek, biodra, i
          piersi jedrne nawet ze sporą nadawagą wygladaja zawsze seksi i uroczo
          i nei wazne czy brunetka czy ruda czy blondynka,
          i bardzo łatnie "tyją"
          natomiast pewnemu typwoi urody i budowy nie pasuje tycie a pewnemu chudniecie
          pewna siebie dziewczyna, brunetka - nigdy nei ebdzie sie odchudzala i podoba mi
          sie wlasnie najbardziej taki typ calkowicie naturalny tzn bez odchudzania ale
          tez bez nadwagi czyli optimum

          szkoda ze wspolczesne trendy są nieco ponizej tej granicy
          • iamhier Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 13:05
            do sp7-to zistalo napisane jak mysla faceci..Prawdziwych brunetek to
            w Polsce jest malo.....ostatnio sie porobilo,ze sie smaza w solarce
            te bladyny,szatyny,rude i sie snobuja na taki typ urody..

            Ale wymierny efekt jest raczej nieosiagalny....
            no bo one sa aseksualne w tej metamorfozie...

            A facetom w Polsce zycze WRESZCIE DOBREGO GUSTU....Nie kazda synowa
            musi wygladac jak tesciowa..
    • haldeman79 A jak było przed ślubem? 26.06.10, 12:18
      realjaponka napisała:

      > Czy powinnam sie bac o swoja pozycje w malzenstwie? Nie jestem otyla, jedynie
      > troche kraglejsza, ale ksztalt ciala proporcjonalny, po prostu wszedzie
      > troszke wiecej. Maz nie mowi wprost, ale sugeruje, zebym tego nie jadla (...)

      Przez cały wątek unikasz opisu o ile przytyłaś?
      • realjaponka Re: A jak było przed ślubem? 26.06.10, 12:46
        pisalam o tym wyzej, okolo 4 kg, ale nie byla chuda do slubu
        • volga_jasnowidzaca Re: A jak było przed ślubem? 26.06.10, 13:18
          Japonko, przede wszytkim nie czytaj Imaher bo to taki wioskowy glupek na wszystkich forach. Nie wiem, co ta dziewczyna bierze, ale czas na zmiane dilera.


          W kwestii Twojej wagi, jeśli facet za toba nadal lata, nadal go pociagasz. Po prostu chuchaj na zimne ( on zapewne tez tak wlasnie robi;-), schudnij te kilka kilo, dojdz do normalnego BMI, zeby miec spokojne sumienie i bardziej go erotycznie wodzić za nos. ;-)

          Powodzenia!
    • cloclo80 Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 12:34
      Policz sobie BMI i jeśli jest w normie powiedz mu żeby spadał na szczaw.
      • iamhier Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 12:42
        Jakie tam BMI??? Toż oan musiala faceta na dzieciaka złapać,porod
        robi swoje,wiec jej narzad wewnetrzny jest szeroki...I teraz
        miarkuje,,,,,czy jak inna jest chuda to jest wezsza czy szersza....?
        Przeciez kobita ,ktora tak sie traktuje (schudnac dla niego,zrobic
        pare plastycznych operacji,utyć dla niego....)sama skazuje sie na
        los dmuchanej lali z obrączką (1/0 dla niej,cha cha),,,,

        A facet jak facet....zbiornik na sperme,oczy zamknie,byleby nie
        wyciekalo??

        Fajne te facetki na ulicy...ale coz wyboru to ja juz nie mam?
        • cloclo80 Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 19:42
          Uuu. Mam tu na forum konkurencje w zaginaniu głupawych babskich problemów.
          Jesteś w tym niezły. Jęzor jadowity jak rzadko kiedy. Szacun
          • e.i.t.h.e.l Re: Maz kaze mi sie odchudzac 27.06.10, 01:38
            To kobieta jest, podobno.
        • loolek Re: Maz kaze mi sie odchudzac 27.06.10, 17:35
          do iamhier: zlosliwa jestes starsznie, ale racje masz. laski zakladaja watki na
          forum, nie chca uslyszec prawdy tylko zeby je ktos poglaskal i przytaknal. Ja
          nie rozumiem problemu tej pani. Schudnac bo maz tak chce, jasne. Niech schudnie
          dla siebie i czuje sie atrakcjyna, nawet jak ja facet zostawi (niewazne z jakich
          powodów) to sobie znajdzie innego. A jak bedzie spasłą foką to nie jej nie
          pozostanie jak wpieprzac czekoladę ogladaja M jak miłość.
    • wzawadzka Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 13:30
      Powiem tak - byc może Twoj mąż nie potrafi Ci szczerze powiedzieć,
      że wolałby abyś nieco stracila na wadze. Piszesz, że jesteś
      okraglejsza. Okrąglejsza to pojęcie względne niestety.

      Są niestety faceci dla których ideałem piękna jest kobieta wieszak.
      Ja mam 1.68 cm, ważę 53 kg. I wg. mojego partnera - to za dużo. I
      tak jak Ty slyszałam - nie jedz tego, zostaw, przestań, sykanie nad
      każdą kanapką, o słodyczach nie wspominam. Dodam tylko, że figury
      może mi pozazdrościć niejedna kobieta. A metoda jaką obrał Twój mąż
      jest chyba najbardziej demotywująca jaką znam.

      Pomogła szczera rozmowa. Zapytałam czy ja usiłuję Go zmieniać, czy
      aż tak źle wyglądam, że powinnam schudnąć, czy nie jestem dla Niego
      atrakcyjna.
      • iamhier Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 13:41
        WAtpię by mężczyzna zwracał na to uwage.Raczej bedzie sie staral
        ciebie upasc,zebys nie poszla "za innym"..Ewentualnie popada w mit
        tego,ze jak kobita chuda rodzi dziecko to to dziecko nie bedzie
        mialo klopotow z figura.Nic bardziej blednego..

        Generalnie watpie,by ktos kto rzuca tak prowokacyjny temat na forum
        traktowal ludzi powaznie....No kobieta rozni sie od zwierzecia
        tym,ze nie jest tylko samicą...
    • dawidok twój mąż ma rację !!! 26.06.10, 13:34
      twój mąż ma rację, ja jestem akurat jednym z tych mężów którzy ciągle zwracają
      uwagę żonie że jest za gruba - bo jest, 80kg , wzrost 165cm, i uwierz mi faceci
      nie są gołosłowni, jeśli jego żona go nie pociąga zaczyna oglądać się za innymi,
      nawet nie że za młodszymi a szczuplejszymi. Kończy się to często zdradą,
      kochanką lub choćby brakiem seksu w małżeństwie - ja przeszedłem to wszystko, bo
      fajnie jest mieć w domu kogoś kto gotuje a poza domem kogoś kto daje przyjemność
      w łóżku i waży ponad 20kg mniej niż żona. Więc jeśli nie chcecie przeżyć tego co
      moja żona to lepiej zacznijcie się odchudzać - licho nie śpi a faceta grubą dupą
      i brzuchem nie zatrzymasz.
      • iamhier Re: twój mąż ma rację !!! 26.06.10, 13:46
        Nie kazda kobieta jest na tyle głupia by gotowac
        facetowi...Swiadczenie uslug seksualnych musi byc obustronne...

        A co do tych zdrad......wiekszosc mezczyzn majac kogos
        b.atrakcyjnego w domu oglada sie za innymi.....No,coz apetyt rosnie
        w miare jedzenia....Jakby nasze kochane,nie atrakcyjne zony
        przestaly pierd....sie co noc,to facetowi spada ochota na sex ,a nie
        rosnie,wg.ich malo inteligetnych móżdzkow..Same sa sobie
        winne.Obowiazek malzenski...cha cha....i zdrady (seksoholizm z nudow)

        Acha! I kobiety tez sie ogladaja za innymi....Ja na przyklad
        ZAWSZE.Nie kazdy czlowiek jest monogamista.ja nie jeste i nie
        zamierzam sie zmieniac
        • mr.mind Re: twój mąż ma rację !!! 26.06.10, 14:52
          > Nie kazda kobieta jest na tyle głupia by gotowac
          > facetowi...Swiadczenie uslug seksualnych musi byc obustronne...
          >
          > A co do tych zdrad......wiekszosc mezczyzn majac kogos
          > b.atrakcyjnego w domu oglada sie za innymi.....No,coz apetyt rosnie
          > w miare jedzenia....Jakby nasze kochane,nie atrakcyjne zony
          > przestaly pierd....sie co noc,to facetowi spada ochota na sex ,a nie
          > rosnie,wg.ich malo inteligetnych móżdzkow..Same sa sobie
          > winne.Obowiazek malzenski...cha cha....i zdrady (seksoholizm z nudow)
          >

          Ten cytat powinien się znaleźć w Sevres obok wzorca metra jako wzorzec bzdury...
          • akle2 Re: twój mąż ma rację !!! 26.06.10, 15:11
            Nie tylko ten, wystarczy przejrzeć fora :D :D :D
            • masai_mara Re: twój mąż ma rację !!! 27.06.10, 00:00
              Najfajniejsze jest to jak ona się rozkręca i nijak nie można jej
              zrozumieć-)))))
              • akle2 Re: twój mąż ma rację !!! 27.06.10, 12:27
                Do momentu, jak nie zaczyna ubliżać konkretnym osobom na forum, wtedy moderator
                ją kasuje :D
          • iamhier Re: twój mąż ma rację !!! 26.06.10, 18:34
            do mrmind-nie martw sie,liczba narodzin nie spadnie...za to liczba
            zdrad i seksoholikow na pewno.
      • e.i.t.h.e.l Re: twój mąż ma rację !!! 26.06.10, 16:25
        Albo jeśli nie chcą przeżyć tego, co Twoja żona, to mogą staranniej wybierać kandydatów na męża, np. tak, że jak już nie będzie mu żona odpowiadała to jej to powie, pomoże coś z tym zrobić, albo zwyczajnie zakończy związek. No cóż, nie każdy facet ma na tyle honoru, czy tzw. jaj żeby to zrobić. Łatwiej cieszyć się, że ma się żonę kucharkę, a drugiej szukać sobie na boku, przecież zawsze można się usprawiedliwić, że żona jest gruba. Otóż tak, może i jest, ale to nie usprawiedliwia w żaden sposób zdrady.
        • iamhier Re: twój mąż ma rację !!! 26.06.10, 18:39
          do eithelTO NIECH SOBIE TA ŻONA ZNAJDZIE INNEGO.....

          • e.i.t.h.e.l Re: twój mąż ma rację !!! 26.06.10, 19:36
            Wiesz, można sobie zmieniać partnerów i co miesiąc, ale nie każdemu w życiu właśnie na tym zależy. Dla mnie o wiele trudniej jest utrzymać jeden szczęśliwy związek i jest to o wiele większym sukcesem, niż ciągłe zmienianie faceta. Ale niektórzy lubią w życiu łatwe rozwiązania.
    • wiwerna Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 13:46
      Droga RealJaponko!

      Wyobrażam sobie mniej więcej jak możesz wyglądać, bo sama miałam
      identyczne BMI ponad rok temu. Przy 171 cm wzrostu ważyłam około 75
      kg - obliczyłam, że weszłam z BMI w przedział nadwagi i zapaliła się
      czerwona lampka - czyt. "tak dalej być nie może". Zrezygnowałam z
      80% spożywanych dotychczas słodyczy, zaczęłam jeść mniejsze porcje w
      miarę zdrowego, domowego jedzenia i dziś ważę 64 kg - w planach
      jeszcze co najmniej 4 kg w dół, bo chcę zobaczyć "5" na wadze :-)

      RealJaponko, powiem Ci że czuję się znacznie lepiej. Zmieniłam
      rozmiar z 42 na 38/40, nie mam już tego poczucia ociężałości, co
      wtedy, no same plusy. Nie mówię Ci, że musisz się odchudzać, bo to
      Twoja decyzja, ale osobiście czuję się teraz dużo szczęśliwsza.
      Zresztą, wygląd to jedno, jest jeszcze zdrowie - nie na wszystkie
      jego aspekty mamy wpływ, ale na pewno możemy swojemu zdrowiu pomóc.

      I coś jeszcze, dla osób uzależnionych od jedzenia i obżerających
      się kompulsywnie
      . Rok temu bardzo pomógł mi blog Mojej Koterii:

      mojakoteria.blox.pl/html

      Polecam wszystkie wpisy w kategorii Żarcie jak narkotyk, czytane
      chronologicznie w kolejności od najstarszego. Duuuużo mądrych
      spostrzeżeń, uwag, w 100% identyfikowałam się z autorką, zrozumiałam
      na czym polega mój problem i teraz mogę powiedzieć, że udało mi się
      zwalczyć swoją wielką słabość.

      pole
    • wyksztalciuch2 Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 13:50
      Musisz się zastanowić nad relacją między wami.

      Zobacz jak to funkcjonuje w zdrowych
      związkach:www.plotek.pl/plotek/1,79592,4859080.html

      Zdecydowanie jest lepiej być młodą, szczupłą i piękną.
      Niestety nie jest to stan trwały.
      Lepiej z jakiegoś związku zrezygnować wcześniej niż się zadręczać wzajemnie.

      Decyzja o ewentualnym odchudzaniu powinna wyjść od ciebie i dla ciebie.
    • mr.mind hahahaha 26.06.10, 13:53
      "ale ksztalt ciala proporcjonalny, po prostu wszedzie
      troszke wiecej"

      jesteś po prostu GRUBA, a mąż daje ci szansę zanim cię puści kantem i przeniesie
      się do atrakcyjniejszej kobiety.

      Wydaje ci się, że nie jesteś:
      www.fugly.com/media/IMAGES/Random/fat_girl_trick_mirror.jpg
      Masz jedną szansę.
      • akle2 Re: hahahaha 26.06.10, 15:15
        Święta racja, też bym zagoniła faceta na siłownię, jakby brzuszysko
        przeszkadzało mu wstać z fotela. Babki też lubią wysportowanych facetów, to
        działa w obie strony.


        ---------
        Zwycięzca bierze wszystko.
        • mr.mind Dokładnie 26.06.10, 20:56
          Jest dokładnie jak napisałaś - nie wolno przestawać - dbać o siebie, uwodzić
          się, zachwycać - każdy związek powoli stygnie, ale zadbany może przerodzić się w
          coś jeszcze piękniejszego.
      • e.i.t.h.e.l Re: hahahaha 26.06.10, 16:29
        To akurat mężczyźni są bardziej bezkrytyczni niż kobiety w stodunku do tego, co widzą w lustrze.
    • tess.1 Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 14:09
      Z punktu widzenia facetow to my mamy wygladac jak gwiazdy
      Hollywood.. wiekszosc facetow tak mysli, czesto chca sie chwalic
      nami .. ale nie patrza na siebie jak oni wygladaja,mysle ze jak ty
      sie dobrze z tym czujesz to nie sluchaj co on mowi... nie piszesz
      jak on wyglada moze to on musi cos zmienic ... Jak chcesz chudnac to
      nie ze on gada tylko ze sama chcesz...powodzenia...
      • iamhier Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 18:36
        do tess-wiekszosc facetow jest niestety bardzo zaborcza...
    • akle2 Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 15:01
      Na wysportowanej, zadbanej sylwetce powinno zależeć przede wszystkim Tobie
      samej, jeśli się zdecydujesz to na pewno Twoje własne samopoczucie się polepszy.
      No i większość facetów też będzie się oglądać, normalka.
      Natomiast co do pozycji w małżeństwie - na to się składa więcej czynników niż
      tylko wzajemna atrakcyjność fizyczna, choć tej nie sposób przecenić. Może więc
      jest to dobra okazja, by zrobić rachunek sumienia, w czym jeszcze możemy być dla
      siebie lepsi i jak poprawić wzajemne relacje.
      • iamhier Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 15:17
        No,coz ludzie z samej swej natury popra coś co jest ułomne.Tak wiec
        kobity nieateakcyjne fizycznie (i nie tylko) nie musza sie tak
        martwic o swoja pozycje w malzenstwie.Ona zapewne przy ich pedzie do
        rywalizacji i tego mezczyzne pozostanie nie zagrozona.....
        A dla reszty ludzkosci pojawia sie swiatelko w tunelu...Ze biora sie
        za siebie i nie OPRAWIAJĄ ZE SKÓR wszystkie swoje konkurentki.

        Nie sadze by takie kobiety mialy niskie poczucie wlasnej wartosci
        wbrew temu co glosza.Ale w sumie lepiej wygladac lepiej nizli
        gorzej.Chociaz to malo rozstropne posuniecie,bo czesciej pomagamy
        brzydszym,anizeli ladnym,nawet w złej sprawie.......
    • gosc_nie_dzielny Znajdz sobie kochanka. 26.06.10, 15:15
      realjaponka napisała:

      > Czy powinnam sie bac o swoja pozycje w malzenstwie? Nie jestem
      [...]
      > powinnam sie bac o swoja przyszlosc?

      Z Twoim mezem cos jest nie tak... Osobiscie z duza doza nieufnosci podchodze do gosci, ktorzy prowadzaja sie ze szkieletowatymi kobietami, czy - o zgrozo - probuja odchudzac swoje partnerki o ksztalach bardziej rubensowskich. Podejrzewam, ze to de facto sa geje ktorzy szukaja chlopiecych ksztaltow u kobiet.

      Ale nic straconego - sa cale masy normalnych facetow, ktorzy uwielbiaja kraglejsze ksztalty. Poszukaj moze kochanka, ktory ma takie prefrencje, a meza wyslij do sauny dla gejow.

      Wiekszosc moich kobiet mialo ze mna odwrotny problem - wbrew mojej woli i preferencjom chcialy sie odchudzac. I reagowaly z autentycznym przerazeniem, kiedy namawialem je do przytycia tych kilku drobnych kg.
      • akle2 Re: Znajdz sobie kochanka. 26.06.10, 16:00
        Zgrabna nie znaczy szkieletowata. Zgrabna to ładnie umięśniona i wysportowana.
        Proste plecy, łopatki do tyłu, płaski brzuch, umięśnione pośladki. Tłuszczu
        wcale tam nie musi być dużo, a jednak kobieta nie wygląda na wysuszoną. Mamy
        tendencję do popadania ze skrajności w skrajność - opinie się tak polaryzują,
        jakby byli sami wielbiciele wielorybów lub szkieletów z gułagu. A jest jeszcze
        trzecia opcja - karnecik do fitness klubu.
        A z tym kochankiem niegłupia sprawa. Pod warunkiem, że podejrzenia z kochanką
        się sprawdzą :-P
        • gosc_nie_dzielny Re: Znajdz sobie kochanka. 26.06.10, 23:02
          akle2 napisała:

          > Zgrabna nie znaczy szkieletowata. Zgrabna to ładnie umięśniona i
          > wysportowana. Proste plecy, łopatki do tyłu, płaski brzuch,
          > umięśnione pośladki.

          Plaski brzuch?! Plaski brzuch jest totalnie a s e k s u a l n y. Kobieta
          powinna miec troche tluszczu na brzuchu, jakas kraglosc (jak dla mnie, to moze
          byc nawet kraglosc znaczaca) - to jest naturalne i na maksa podniecajace - ja
          nie chce miec wrazenia, ze ide do lozka z Pudzianowskim po Oswiecimiu...

          Ale proste plecy i piersi do przodu (szczegolnie w przypadku duzej miseczki),
          sa zdecydowanie na plus - warto trenowac na tzw. motylku. Co do ud i posladkow,
          ja lubie masywnie zbudowane kobiety, ale czulbym sie dziwnacznie, gdyby moja
          partnerka miala uda - i nie daj boze lydki - umiesnione bardziej ode mnie
          (maratonczyka biegowego i rowerowego).

          > Tłuszczu wcale tam nie musi być dużo, a jednak kobieta nie
          > wygląda na wysuszoną. Mamy tendencję do popadania ze skrajności
          > w skrajność - opinie się tak polaryzują, jakby byli sami
          > wielbiciele wielorybów lub szkieletów z gułagu. A jest
          > jeszcze trzecia opcja - karnecik do fitness klubu.

          Z cala pewnoscia warto cwiczyc, zeby utrzymac jedrnosc i sprezystosc ciala. Ale
          typowa kobieta fitnesujaca pociaga mnie srednio - jest za chuda, traci naturalna
          dla kobiety proporcje tluszczu do miesnia, a to wcale nie jest fajne, mimo ze
          efektowne.

          > A z tym kochankiem niegłupia sprawa. Pod warunkiem, że
          > podejrzenia z kochanką się sprawdzą :-P

          Opcja z kochankiem to zawsze jest nieglupia sprawa.
          Malzenstwa sa takie passe.
          • obiektywnyx Re: Znajdz sobie kochanka. 27.06.10, 00:18
            Ale glupie posty piszesz, chyba masz jakies kompleksy ...

            A i kobiecie, ktorej latwiej toczyc sie na boku, niz isc, moze byc
            ciezko znalezc kochanka. Chociazby dlatego, ze sie bedzie bal, ze
            jak walec sie po nim przetoczy.
            • gosc_nie_dzielny Re: Znajdz sobie kochanka. 27.06.10, 10:06
              obiektywnyx napisał:

              > Ale glupie posty piszesz, chyba masz jakies kompleksy ...

              Kompleksy to maja kolesie prowadzajacy sie z blond szkieletami. :-)

              > A i kobiecie, ktorej latwiej toczyc sie na boku, niz isc, moze
              > byc ciezko znalezc kochanka. Chociazby dlatego, ze sie bedzie
              > bal, ze jak walec sie po nim przetoczy.

              Nie mowimy tu o otylosci, tylko o normalnych, pelnych kobiecych ksztaltach...
              Jesli to dla Ciebie jest rownoznaczne z "toczeniem sie na boku", to patrz dwa
              posty wyzej pod haslem "sauna dla gejow".
          • akle2 Re: Znajdz sobie kochanka. 01.07.10, 20:49
            gosc_nie_dzielny napisał:


            >
            > Plaski brzuch?! Plaski brzuch jest totalnie a s e k s u a l n y. Kobieta
            > powinna miec troche tluszczu na brzuchu, jakas kraglosc (jak dla mnie, to moze
            > byc nawet kraglosc znaczaca) - to jest naturalne i na maksa podniecajace


            Ech, to ja już wolę swój płaski i figurę klepsydry, niż wylewającą się tłustą
            oponę. Ale są gusta i guściki


            --------
            Zwycięzca bierze wszystko.
      • iamhier Re: Znajdz sobie kochanka. 26.06.10, 16:38
        Nie,geje zawsze lubia kobiety na ktore NIE POLECA....bo sa tak
        nieurodziwe lub znacznie mniej atrakcyjne niz oni...za malo
        atrakcyjne dla nich....Czyli piekny on,brzydki ona i taka "pikna"
        milosc...To samo dotyczy tuszy..

        Tworza tzw.zwiazki partnerskie....
    • lud68 Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 16:20
      poelcam Tobie fajna,skuteczną dietę Dukana-zresztą hit na swiecie,w
      ciągu tygodnia schudłam 4kg,nigdy nie będąc głodna,polecam pełne
      protein,mające tylko 64 kalorii wild west jerky/dostepne już w
      Polsce poprzez internet/.Fajna,sycaca a nietuczaca,smaczna przekaska
      na odchudzanie.
      • e.i.t.h.e.l Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 16:32
        Kiepska reklama :)
    • iceberg09 Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 17:35
      Facet dba o budżet domowy a Ty utrudniasz ;-))))
    • maddaleine Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 18:50
      Idź pobiegaj, nie narzekaj. I ciesz się, że delikatnie sugeruje, co
      możesz w sobie zmienić, żeby mu się podobać. Stara się, pewnie mu
      zależy.

      Ewentualnie pojęcz, jaki to on dla Ciebie niedobry i jak to Cię nie
      akceptuje taką, jaką jesteś, pociesz się czekoladką i serialem, a za
      parę tygodni/miesięcy/lat rycz wniebogłosy, gdy usłyszysz, że ,,już
      mnie nie pociągasz''.

      Pozdrawiam, gratuluję faceta, któremu zależy na wyglądzie jego
      kobiety, życzę sukcesu,
      Magdalena
      • iamhier Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 19:12
        O tak...Tak samo jakby kazal jej tyc gdyby byla zgrabna.....
    • rozbojnick Powinnaś się cieszyć zamiast skomleć na forum 26.06.10, 19:42
      Nie upominałby cię w kwestii tuszy, gdyby mu na tobie nie zależało; tzn
      zaakceptowałby domową, puszystą ciepłą kluchę, która mu upierze itd, a na boku
      posuwałby chudszą...
    • graav Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 20:55
      https://www.fohguild.org/forums/attachments/screenshots/143707d1277549362-funny-strange-random-pics-32191kekiw.jpg
      Tyle na temat.
    • szaranaggajama Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 21:00
      Znajdź sobie kochanka i olej to co mówi mąż.
      • graav Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 21:07
        Może być z tym problem...
        • e.i.t.h.e.l Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 21:17
          Skoro znalazła męża, a od czasu ślubu przytyła tylko 4 kg, to dlaczego sądzisz, że będzie miała problem ze znalezieniem kochanka?
          • graav Re: Maz kaze mi sie odchudzac 26.06.10, 21:30
            A to przepraszam, nie czytałem wszystkich 160 komentarzy, a w pierwszym nie ma
            takich danych.
    • madzioreck Re: Maz kaze mi sie odchudzac 27.06.10, 01:15
      Wiesz co, na Twoim miejscu powiedziałabym mężowi, że jak mu się nie podoba, to
      niech sobie znajdzie szczupłą, i czy mam mu już pomóc w pakowaniu, skoro tak nie
      może na mnie patrzeć.
      Zrozumiałabym, i przyjęła reakcję męża jako zaniepokojenie, gdybyś przytyła nie
      wiadomo ile, a skoro nie utyłaś dużo, to chyba widział, z kim się żeni niech się
      teraz odzajączkuje. Teraz schudnij, jutro popraw sobie cycki, a pojutrze
      przestaw lewą nogę.
      • e.i.t.h.e.l Re: Maz kaze mi sie odchudzac 27.06.10, 01:44
        A może lepiej porozmawiać z mężem i zapytać, o co mu naprawdę chodzi i dlaczego nagle zaczęło mu to przeszkadzać. Ja stałam się po jednym panu strasznie wyczulona na takich, którzy mówią, to znajdź sobie takiego, który nie będzie robił tego, tego i tego. Normalnie na nic nie można było zwrócić uwagi. I pewnego razu jak tak powiedział, to go posłuchałam :) I potem jak tylko jakiś próbował mi tak mówić, szybko uczył się, że to nie ma sensu, bo może na tym wyłącznie stracić.
        • aaaach Pozycja w małżeństwie 27.06.10, 08:39
          Jesteście na etapie wciąż jeszcze jej ustalania, chociaż nie znaczy
          to, że kiedyś pozycje ustalone zostaną raz na zawsze.
          Twoja pozycja była raczej kiepska? Pisałaś o zazdrości o męża.
          Teraz czujesz że znów stajesz się obiektem przytyków, czyli drugą w
          kolejności dziobania i niepokoisz się, IMO słusznie.Złościsz się
          raczej nie na męża, tylko na swoją pozycję w małżeństwie.
        • madzioreck Re: Maz kaze mi sie odchudzac 27.06.10, 15:49
          e.i.t.h.e.l napisała:

          Ja stałam się po jednym panu strasznie wyczu
          > lona na takich, którzy mówią, to znajdź sobie takiego, który nie będzie robił t
          > ego, tego i tego. Normalnie na nic nie można było zwrócić uwagi. I pewnego razu
          > jak tak powiedział, to go posłuchałam :)

          No, miałam na myśli właśnie to, żeby posłuchał... nie byłabym z kimś, kto by mi
          życie zatruwał wiecznym dowalaniem się do czegoś, co nie było tajemnicą przed
          ślubem i nie przeszkadzało, a teraz nagle zaczęło i pan mąż chce wtłoczyć
          dziewczynę we własną wizję.
    • xolaptop Re: Maz kaze mi sie odchudzac 27.06.10, 08:57
      Nie przejmuj się i jedz tę czekoladę. Jak zjem czekoladę, wystarcza ona
      na cały dzień, więc jest ekonomiczna i wiem, ze od czekolady się nie
      tyje.
    • jack20 Re: Maz kaze mi sie odchudzac 27.06.10, 10:25
      no to zapierd.. po lesie 3 godz. dziennie jak masz cykora, ze cie
      oleje i wyrzuci. masz inna alternatywe???
      jasne, ze glowkuje jak wymienic cie na nowszy model wiec bedzie
      pretekstow szukal.
    • easy-joncio Re: Maz kaze mi sie odchudzac 27.06.10, 10:43
      Powinnaś się zacząć poważnie bać, ale nie z powodu wagi, ale własnej
      samooceny i miejsca, jakie wyznaczyłaś sobie w życiu. Nie kocha się
      za coś, ale mimo czegoś. Przeczytałem wszystkie posty niejakiego
      jana_husa_na_stosie. Współczuję facetowi (o ile to facet).
      Fizyczność jest ważna, ale jeżeli jest jedyną determinantą
      pozostawania w związku, to do diabła z takim związkiem. Kiedyś,
      nawet po super upojnej nocy, nastaje poranek i wtedy rzeczą
      niezwykle ważną jest to, aby przy porannej kawie móc zamienić kilka
      inteligentnych zdań. Moja partnerka może przytyć. Jeśli będzie to
      zagrażać jej zdrowiu i samopoczuciu to będę chodził z nią na basen,
      biegał po lesie, jeździł na rowerze, aż odzyskałaby formę i radość.
      Cenię ją nie tylko za to jak wygląda, ale przede wszystkim za to,
      kim jest. Bo to fajna, inteligentna, trochę szalona kobitka, z którą
      nie sposób się nudzić (a testuję to już 21 lat). Nie wymienię jej na
      nowszy model, bo to unikalny egzemplarz człowieka. I to jest dla
      mnie najważniejsze.
      • sid.leniwiec Re: Maz kaze mi sie odchudzac 27.06.10, 12:38
        Trochę polaryzujesz, imo kocha się i za coś i mimo czegoś. A mieć o czym
        rozmawiać można także z osobą atrakcyjna fizycznie. Gdyby fajny facet, którego
        kocham i z którym jestem, zaczął się zaniedbywać fizycznie, to kopnęłabym go w
        tyłek - w sensie mobilizowała do dbania o siebie. Fizyczność też jest ważna.

        No ale, jeśli dobrze zrozumiałam, kobieta przytyła 4 kg. No rzeczywiście
        masakra! Niestety, pan chyba szuka pretekstu. Chociaż optymistyczna wersja jest
        taka, że już na początku chce ja zmobilizować, żeby się wzięła za siebie,
        łatwiej zrzucić 4 kg niż 20.
        • sid.leniwiec Re: Maz kaze mi sie odchudzac 27.06.10, 12:43
          Aha, jeszcze - są osoby, które maja skłonności do tycia i żeby być naprawdę
          szczupłe musiałyby być całe życie na diecie, a słodycze oglądać tylko w TV. Nie
          dajmy się zwariować, jedzenie jest smaczne i przyjemne, ale warto znać umiar, bo
          o ile przysłowiowy rozmiar L to nie tragedia, o tyle od XL wzwyż można zacząć
          się martwić.
      • jan_hus_na_stosie Re: Maz kaze mi sie odchudzac 27.06.10, 12:47
        czytanie ze zrozumieniem naprawdę nie boli

        Ty możesz mieć w dupie wygląd swojej partnerki, inni mają inne zdanie na ten
        temat. I to działa w obie strony. Oczywiście ze starością, zmarszczkami nie da
        się skutecznie walczyć, ale o zgrabny i schludny wygląd można. I na pewno nie
        chciałbym aby kiedyś moja kobieta wstydziła się, że ma spasionego, zaniedbanego
        mężczyznę.

        Zrozumiał, czy jeszcze prościej wytłumaczyć?
        • sid.leniwiec Re: Maz kaze mi sie odchudzac 27.06.10, 13:13
          Nieczęsto się to zdarza - zgadzam się z Janem.:)
        • haldeman79 Jaka jest Twoja historia Janie? 28.06.10, 11:31
          jan_hus_na_stosie napisał:

          > czytanie ze zrozumieniem naprawdę nie boli
          > Ty możesz mieć w dupie wygląd swojej partnerki, inni mają inne zdanie na ten
          > temat.

          Facet Ci jasno napisał, że wygląd nie jest jedynym wyznacznikiem.
          Fizyczność jest ważna, ale jeżeli jest jedyną determinantą
          pozostawania w związku, to do diabła z takim związkiem.

          Może więc zanim komuś zarzucisz, że nie czyta ze zrozumieniem...

          > I to działa w obie strony. Oczywiście ze starością, zmarszczkami nie da
          > się skutecznie walczyć, ale o zgrabny i schludny wygląd można. I na pewno nie
          > chciałbym aby kiedyś moja kobieta wstydziła się, że ma spasionego, zaniedbanego
          > mężczyznę.

          Facet, który tak piekli się w związku z dodatkowymi kilogramami u kobiety, musi
          mieć jakieś osobiste doświadczenia.Jaka jest więc Twoja historia Janie?
          • jan_hus_na_stosie Re: Jaka jest Twoja historia Janie? 30.06.10, 00:24
            haldeman79 napisał:

            > Facet, który tak piekli się w związku z dodatkowymi kilogramami u kobiety, musi
            > mieć jakieś osobiste doświadczenia.

            to raczej kobiety się pieklą gdy się im delikatnie zwróci uwagę, że zaczynają tyć

            lepiej dmuchać na zimne i zrzucić dajmy na to 4 kg niż potem się męczyć ze
            zrzuceniem 14
Pełna wersja