nstemi
26.06.10, 22:42
Wakacje się rozpoczęły czyli sezon ogórkowy ruszył. Więc chyba można pisać o
głupotach nie stresując się adminami kasującymi wątki i innymi mrożącymi krew
w żyłach opowieściami. Oto historia o niczym i nikogo raczej nie urzeknie:-)
Otóż, przebywam właśnie w jednej z nadbałtyckich miejscowości. Pogoda cudna,
widok na Bałtyk bezcenny (w pewnym oddaleniu od morza, bo na plaży pi...i jak
w kieleckim, ale widok jest przecudny), nastrój leniwy, w ogóle peace for
everyone. Tuż obok hotelu jest plac zabaw dla dzieci. Piasek, zjeżdżalnie i w
ogóle wszystko co młodocianym potrzebne do szczęścia, tak żeby rodzice mieli
chwilę świętego spokoju. Na owym placu mnóstwo zabawek typu łopatki, wiaderka
itp-po prostu dzieciaki (w tym moje) to zostawiają, leży to sobie-które
dziecko chce to korzysta, do większych sporów nie dochodzi. No i dzisiaj widzę
akcję. Idzie pani na ów placyk, woła swojego syna. Chłopiec podbiega dzierżąc
w dłoni plastikowe wiaderko (nota bene mojej córki), baba z wściekłością łapie
to wiaderko wyrywa mu z ręki, ciska (nie odkłada, nie rzuca-ciska) o ziemię
krzycząc: "zostaw to! Masz znacznie lepsze!" Mimo, że przedmiot należy de
facto do mnie dostałam ataku śmiechu. Okazuje się, że w pewnych kręgach nawet
plastikowe wiaderka na piasek winny być właściwie wypasione. Macie jakieś
pomysły jak można wybajerzyć takie coś :-)?