Płaczące dziecko sąsiadów

01.07.10, 13:42
Mieszkam w bloku, który ma w środku coś jakby podwórko. Od sąsiadów
dzieli mnie kilka metrów. Niedawno pojawiło się u nich dziecko,
które ma jakieś straszne chyba problemy zdrowotne, bo wrzeszczy jak
opętane. Jeszcze nigdy nie słyszałam, żeby dziecko płakało w taki
sposób. Niestety, jak to dziecko, wrzeszczy kiedy mu się podoba albo
raczej (coś) niepodoba i bywa, że w nocy też.
Rodzice mają albo strasznie twardy sen albo jakiś wysoki poziom
znieczulicy albo naprawdę z tym dzieckiem są problemy, bo bywają
noce, że małe wrzeszczy godzinę albo i dłużej bez ustanku.
Jest lato, więc śpię przy otwartym oknie. Dziecko również. W
efekcie, jak nie śpi to dziecko, nie śpię ani ja ani cała moja
rodzina.
Powiedzcie, czy w takiej sytuacji mam prawo iść do sąsiadów i
poprosić ich chociaż o zamykanie okna na noc? W dzień wrzaski
dziecka jakoś zniosę, hałasy dziennie sprawiają, że ten dźwięk się
topi w innych, ale w ciszy nocnej to jest koszmar. Czy może
przesadzam i małe dziecko ma swoje prawa, w tym do wyrywania ze snu
połowy mieszkańców bloku? A jeśli już iśc to co im powiedzieć, żeby
było grzecznie? Dodam, że nie znam tych ludzi, mieszkają w
sąsiedniej klatce, więc nawet nie wiem jak wyglądają.
    • alpepe Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 13:47
      Sama zamykaj okno. Moja młodsza córka jest taka rozdarta, jak ryczy, bo ona nie
      płacze, tylko drze się tak, że pewnie cała ulica ją słyszy, to mam mordercze
      myśli. Ale co mam zrobić? Wydrzeć się jeszcze głośniej? Pobić?
      Przytulenie i uspokajanie nie zawsze działa.
      Postaw się na miejscu rodzicow tego dziecka. Oni są już dostatecznie wkurzeni
      rykami dziecka, nie ma co im tego dokładać.
      • emka222 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 20:08
        Hmmm, tylko czy to że ktoś ma wyjącego płoda w domu to powód żeby pół bloku (
        inne dzieci, rodziny ) nie spały w nocy?? Ale dlaczego ??? Chyba niespecjalnie
        miałabym ochotę znosić wycie noc w noc i to jak pisze autorka w ilościach
        nienormalnych. Nie mówimy o płaczu przy przebudzeniu się tylko o darciu się
        godzinami w nocy.
        A tak na marginesie, problemy zdrowotne, kolki itp można leczyć. Naprawdę.
        Co do autorki wątku, jeśli tam pójdziesz to na bank Ciebie zwyzywa histeryczna
        mamuśka bo przecież TO JEST DZIECKO. I na bank g.. ją obchodzi że ty noc w noc
        nie śpisz a rano do pracy itp itd
        • emka222 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 20:10
          I gdybym była bardzo zdeterminowana i baaardzo dawałoby mi się to we znaki to
          naradziłabym się z innymi sąsiadami i ewent. jak ktoś niżej pisał wezwałabym
          policję. Sama chyba bym nie poszła bo to pewnie nie pomoże a tylko z Ciebie
          zrobią straszną zołzę, heterę która nie rozumie płaczu ich kochaniutkiego maleństwa.
          Zawsze pozastaje najbardziej pokojowa wersja w postaci stoperów.
          • mebloscianka_dziadka_franka Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 14:13
            Rozumiem wzywać policję do pijanego sąsiada robiącego awanturę, imprezowiczów
            długodystansowców, sąsiada remontującego mieszkanie codziennie przez ostatnie 6
            miesięcy - ale do płaczącego noworodka? Nie mówię tutaj o przypadku kiedy dzieci
            kilkuletnie robią rozpierduchę i drą japy na całą ulicę, a rodzice nie potrafią
            ich spacyfikować, bo takie dziecko swój rozum już ma i można mu do niego
            przemówić, ale tu jest mowa o niemowlaku.
            • princessjobaggy Re: Płaczące dziecko sąsiadów 03.07.10, 11:45
              > Rozumiem wzywać policję do pijanego sąsiada robiącego awanturę,
              imprezowiczów długodystansowców, sąsiada remontującego mieszkanie
              codziennie przez ostatnie 6 miesięcy - ale do płaczącego noworodka?


              Teoretycznie mozna by wezwac ktorejs nocy policje. Autorka nie wie
              czy temu dziecku nie dzieje sie czasem krzywda. Byc moze rodzice
              tego dziecka nawet sie nie zastanowili, ze pol osiedla nie spi po
              nocach, bo sami ledwo zyja.
              • emka222 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 03.07.10, 12:14
                No właśnie. Ktoś niżej już wcześniej pisał, może tam mieszka patologia nie
                zajmująca się tym dzieckiem..

                Ale nie ma to jak zajadłe histeryczne matki kwoki w swojej zajadłości już
                ruszyły do boju. Ale żeby pomyśleć że może temu dziecku faktycznie coś jest, to
                już nie..
                Eh, przecież przewidziałam to.
                • policjawkrainieczarow Re: Płaczące dziecko sąsiadów 03.07.10, 14:14
                  emka222 napisała:

                  > No właśnie. Ktoś niżej już wcześniej pisał, może tam mieszka
                  patologia nie
                  > zajmująca się tym dzieckiem..

                  gdyby tam mieszkala patologia to sasiedzi by juz dawno o tym
                  wiedzieli.
                  zreszta wyobraz sobie, ze chodzisz na rzesach zeby uspokoic dziecko a
                  nagle wchodzi policja i kaze cos z tym zrobic.

                  Pytanie: jak bys sie czula? Jak bys zareagowala? Komu by to pomoglo?
                  Pytanie numer dwa: widzisz jakas roznic emiedzy wchodzacymi glinami
                  wsrodku nocy (bo przeciez w ciagu dnianie przyjda do placzacego
                  niemowlaka) a przychodzaca sasiadka pytajaca, czy moze jakos pomoc?
                  • swinia_i_cham Re: Płaczące dziecko sąsiadów 03.07.10, 15:59
                    > Pytanie: jak bys sie czula? Jak bys zareagowala? Komu by to pomoglo?
                    > Pytanie numer dwa: widzisz jakas roznic emiedzy wchodzacymi glinami
                    > wsrodku nocy (bo przeciez w ciagu dnianie przyjda do placzacego
                    > niemowlaka) a przychodzaca sasiadka pytajaca, czy moze jakos pomoc?

                    ale moze ona nie ma ochoty POMOC - ma ochote, zeby miec cisze w nocy. Wizyta mundurowych zmusi matke polke do rozwiazania problemu, zamiast zostawiania go samemu sobie.
            • swinia_i_cham Re: Płaczące dziecko sąsiadów 03.07.10, 15:58
              > przemówić, ale tu jest mowa o niemowlaku.

              i co z tego? W nocy ma być cisza. Dziecko sie drze to sie nim zajmij. Drze sie dalej - zamknij okno a nie drzyj nim na cala okolice. Albo plac mandaty.
              • deodyma Re: Płaczące dziecko sąsiadów 07.07.10, 08:14

                > i co z tego? W nocy ma być cisza. Dziecko sie drze to sie nim
                zajmij. Drze sie
                > dalej - zamknij okno a nie drzyj nim na cala okolice. Albo plac
                mandat


                juz to widze, jak rodzice dostaje mandat za placzace dziecko:D
                pomysl, zanim cokolwiek nastukasz.
          • malwina79 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 23:48
            Dziewczyno czy Ty się już leczysz czy dopiero zamierzasz? Przeczytaj
            sobie co wypisujesz i zastanów się chwilę. Bez komentarza.
            • malwina79 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 23:48
              To było do emka22
        • nangaparbat3 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 20:00
          Lepiej byc wyjacym plodem niz poronionym, w dodatku wypisujacym brednie na forach.
      • skarpetka_szara Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 19:00

        Alpepe, tylko dlatego ze splodzilas dziecko nie znaczy ze wiesz jak
        je wychowac. Widocznie Twoje rodzicielstwo jest do dupy. Z Twojej
        corki wyrosnie rozwydrzony dupek ktory w ogole nie liczy sie z
        innymi.
      • tautschinsky Re: Płaczące dziecko sąsiadów 03.07.10, 13:12
        alpepe napisała:

        > Sama zamykaj okno. Moja młodsza córka jest taka rozdarta, jak ryczy, bo ona nie
        > płacze, tylko drze się tak, że pewnie cała ulica ją słyszy



        A jak sąsiadka będzie wystawiała fekalia na balkon
        to poradzisz, żeby nie otwierała okien?

        Chyba to nie jest tak, że reszta ma się dostosować do
        tego, kto narusza normy społeczne - zakłócanie spokoju jest czymś takim, a przyczyn tego może być wiele, od psa po dziecko, przez imprezowiczów. W każdym z tych przypadków to nie reszta ma się dostosować, tylko osoba zakłócająca spokój zaprzestać sprawiania kłopotów innym.
    • salma75 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 13:54
      Niestety, takie nocne płacze dziecka są normalne na pewnym etapie rozwoju
      malucha, niewiele można na to poradzić.
      Zamknij okno :).
      • swinia_i_cham Re: Płaczące dziecko sąsiadów 03.07.10, 16:01
        > Niestety, takie nocne płacze dziecka są normalne na pewnym etapie rozwoju
        > malucha, niewiele można na to poradzić.
        > Zamknij okno :).

        1. niech matka pozamyka okna
        2. sytuacja w ktorej regularnie dziecko drze sie dlugi okres czasu NIE jest normalna. Matka sie albo nie zajmuje jak nalezy albo nie potrafi sie zajac. Wizyta policji zmobilizuje ja do zajecia sie (lub naczenia/dowiedzenia sie) jak to zrobic.
        • carinica011 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 04.07.10, 21:37
          nie "świnia i cham" ale kretyn i bezmózgie yeti. i nie piszę tego tylko dlatego,
          że sama mam dziecko, które co prawda nie budziło się w nocy i nie zakłócało snu
          sąsiadom, ale wieczorami (przyzwoicie, od 19 do 22) darła się w niebo głosy. no
          i nic na to nie można było poradzić.
          radzę ci yeti poczytać o rozwoju układu neurologicznego dziecka. matka może cuda
          na kiju robic a dziecko dalej będzie płakać. też płakałeś/łas zapewne będąc
          niemowlakiem, a nikt ci łba nie ukręcił, a szkoda.
          • berta-live Re: Płaczące dziecko sąsiadów 04.07.10, 22:22
            Napisz prawdę, ty nie potrafiłaś nic z tym zrobić ani nie potrafiłaś znaleźć
            lekarza, który się z tym upora, a nie że w ogóle nic się z tym nie da zrobić. 3h
            wrzasku non stop i wszyscy happy, bo w książce wyczytali, że tak ma być. To się
            w pale nie mieści komu w tym kraju daje się dzieci pod opiekę.
            • carinica011 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 05.07.10, 20:09
              rozumiem, że jesteś kolejną matką teoretyczką. nie chce mi się z tobą dyskutować.
              jednym słowem - debil. pogadamy, jak skończysz 18 lat.
              • berta-live Re: Płaczące dziecko sąsiadów 05.07.10, 20:18
                Nawzajem, bo sądząc po poziomie postów, to z gimnazjalistą mam do czynienia. Ale
                cóż poradzić na wysyp nieletnich matek. Takie czasy.
                • carinica011 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 05.07.10, 20:58
                  no żesz w mordę, rozgryzłaś mnie jak nic. a myślałam, że tak dobrze się kamufluję.

                  nie lubię, gdy pisze się o rzeczach, o których nie ma się bladego pojęcia.
                  odezwij się za kilka lat, gdy ktoś ślepy i głuchy zapłodni cię wreszcie, gdy
                  urodzi ci się dziecko, które będzie płakać bo tak. wtedy będziesz dla mnie
                  partnerem do rozmowy.
                  wracając do tematu policji - wybicie matki z rytmu i wyciszenia nie pomoże
                  dziecku lepiej spać. to pewne. zamknij okna autorko, kup kilka par stoperów,
                  zainstaluj na twarzy maskę i wysypiaj się.
                  • berta-live Re: Płaczące dziecko sąsiadów 05.07.10, 22:00
                    A cóż o opiece nad dzieckiem może wiedzieć ktoś kto jej nie sprostał? I w życiu
                    nie będziemy partnerkami do rozmowy. Nie zwykłam partnerować się ze zwyrodnialcami.
                    • carinica011 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 08.07.10, 09:46
                      rozbawiłaś mnie do łez.
    • posh_emka Chyba cię pogięło... 01.07.10, 14:03
      Widać,że o dzieciach pojęcia zielonego nie masz. Dziecko może mieć kolkę, a to
      niestety skutkuje wielogodzinnym płaczem i chociaż na rzęsach by rodzice stawali
      to nic nie zmieni faktu płaczu. Czasami preparaty antykolkowe nic nie zdziałają.
      Chcesz ich poprosić o zamykanie okna?- sama sobie okno zamykaj- zobaczysz jak to
      fajnie w taki upał kisić się w pokoju- równie dobrze możesz poprosić ich o
      zakneblowane małego......
      Tak dziecko też człowiek i swoje prawa ma- wrzask w to włączając.
      Założę się,że jakby chodziło o psa jakiegoś łysola to nie była byś taka chętna
      do składania wizyty sąsiedzkiej....
      • a1ma Re: Chyba cię pogięło... 01.07.10, 14:18
        posh_emka napisała:

        > Widać,że o dzieciach pojęcia zielonego nie masz. Dziecko może mieć kolkę, a to
        > niestety skutkuje wielogodzinnym płaczem i chociaż na rzęsach by rodzice stawal
        > i
        > to nic nie zmieni faktu płaczu.

        Ale przecież autorka właśnie zakłada problemy zdrowotne u dziecka i wcale nie
        oczekuje od rodziców, żeby dziecko uciszyli. Oczekuje natomiast, żeby choć
        trochę zminimalizowali skutki tych wrzasków odczuwane przez sąsiadów - zamykając
        okno.
        • posh_emka Re: Chyba cię pogięło... 07.07.10, 17:11
          Sama niech sobie okna pozamyka w upał jak taka mądralińska-oni nie mają
          obowiązku tego robić.
          • raohszana Re: Chyba cię pogięło... 08.07.10, 17:02
            Od 22 do 6 ma być cicho - bo tzw. cisza nocna. I mają obowiązek być cicho i nie
            zakłócać spokoju sąsiadom, którzy zwyczajnie chcą spać. I niektórzy też pewnie
            mają malutkie dzieci, które budzi wrzask zaniedbanego dziecka.

            P.s: Drące japę drechy omijają moją bramę i mogę mieć otwarte okna całą noc, bo
            w miarę cicho. Ot, wszystko się da załatwić. No, pociągi nadal są głośno :D
            • lacido Re: Chyba cię pogięło... 08.07.10, 21:59
              raohszana napisała:

              > Od 22 do 6 ma być cicho - bo tzw. cisza nocna. I mają obowiązek być cicho i
              nie zakłócać spokoju sąsiadom, którzy zwyczajnie chcą spać. I niektórzy też
              pewnie mają malutkie dzieci, które budzi wrzask zaniedbanego dziecka.

              i nie wolno kłamać kraść i zabijać <lol>

              skoro jesteś w stanie stwierdzić że dziecko jest zaniedbane pokuszę się o ocenę
              Twego wychowania - ulica tego dokonała bo rodziców (rozumianych jako ludzie
              troskliwi, uczący empatii, rozwijających uczuia wyższe itp) przy tym nie było
            • posh_emka Re: Chyba cię pogięło... 09.07.10, 00:40
              Zaniedbana to chyba ty jesteś pod względem umysłowym- wnioskując po treści posta...
              Pewnie jak nie daj boże dorobisz się własnego dzieciak to go kneblować będziesz
              między 22-6 bo przecież spokój ma być-cisza nocna.
    • poecia1 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 14:03
      W takiej sytuacji zamknięcie okna raczej nie pomoże dużo. Pociesz
      się, że dziecko kiedyś urośnie i przestanie.
    • soulshunter Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 14:09
      mozesz grzecznie spytac, czy mozesz jakos pomoc zeby dziecko tak w nocy nie plakalo, bo qrwa juz dluzej tego sie nie da sluchac. Proponuje tez niezaleznie od odpowiedzi zastosowanie stoperow do uszu i zamykanie swoich okien.
    • berta-live Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 14:14
      Zgłoś to gdzieś (policja, niebieska linia), to nie jest normalne, że dziecko
      wrzeszczy dzień w dzień godzinami. Jak wrzeszczy znaczy coś mu się dzieje. Albo
      jest chore, albo ktoś je krzywdzi. I jeżeli rodzice nic z tym nie robią, to
      znaczy, że tam do jakiejś patologii dochodzi. Mamy XXIw i nawet z kolką sobie
      można poradzić. A gadki szmatki pokroju, ze pewnie gó...arz ma kaprys sobie
      powrzeszczeć a jego rodzice są biedni i nieszczęśliwi, że się im takie koszmarne
      dziecko trafiło i święci co niemiara, że go jeszcze nie pozabijali, więc złego
      słowa im nie można powiedzieć, to sobie można wsadzić.

      A gadać z ludźmi nie ma sensu. Niemożliwe, że nie wiedzą, że ich dziecko cierpi
      i że sąsiadom to może przeszkadzać. Buractwo i patologia to jest. A z takimi
      trzeba ostro i zdecydowanie. Jak pójdziesz, to cię tylko zwyzywają. I jeszcze
      jeden aspekt sprawy. Tam naprawdę może dochodzić do jakiegoś przestępstwa i jak
      w końcu zabiją to dziecko, zgwałcą albo coś innego mu zrobią a ty nie zgłosisz
      tego, to możesz mieć prokuraturę na głowie, że nie powiadomiłaś o tym, ze coś
      tam złego się dzieje. W to, że nic nie słyszałaś, to nikt nie uwierzy. W
      najlepszym przypadku pokażą cię w TVN uwaga w programie o znieczulicy.
      • alpepe Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 14:18
        niektóre noworodki tak mają, nie pisz głupot, jak dzieci widujesz tylko na
        fotografiach.
        • izabellaz1 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 14:43
          alpepe napisała:

          > niektóre noworodki tak mają, nie pisz głupot, jak dzieci widujesz tylko na
          > fotografiach.

          A ja myślałam, że napisze, że niemowlak ma zaburzenia psychiczne i powinien
          przyjmować środki uspokajające ;)
          • berta-live Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 14:56
            Zdrowe noworodki tak nie mają. Tylko chore albo zaniedbane. Czyli albo go
            mamuśka uszkodziła podczas porodu, bo nie potrafiła sobie zadbać o fachową
            opiekę, albo ma 4 lewe ręce i nie potrafi sprostać obowiązkom macierzyńskim. A w
            takim wypadku to nic dziwnego, że wolą wszem i wobec głosić prawdy objawione, że
            noworodki tak mają, że się bez powodu wydzierają, niż przyznać, że im
            macierzyństwo jak świni siodło pasuje. ;))
            • sundry Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 15:08
              Z iloma noworodkamia miałaś do czynienia,że wiesz, jak "mają"?
              • menk.a Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 15:15
                sundry napisała:

                > Z iloma noworodkamia miałaś do czynienia,że wiesz, jak "mają"?

                Oj tam. Bercik o dzieciach może wie tyle, ile napisali w kolorowych pismach. A
                tam mam jest piękna i szczęśliwa, a dziecko śpi i się uśmiecha. Sielanka.;)
                • berta-live Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 15:20
                  Nie trzeba mieć z żadnym do czynienia, żeby wiedzieć, że żadne nie wrzeszczy bez
                  powodu. Nie mówiąc o tym, że taka mamuśka jedna z drugą, też nie miały z żadnym
                  nigdy do czynienia. A one to już wszystkie kolorowe pisemka i fora przeczytały.
                  Najczęściej z uwzględnieniem tylko tych wpisów, które im wmawiają, ze są matkami
                  idealnymi a dzieci tak mają, że wrzeszczą. Niestety mało kto ma na tyle
                  samokrytyki, żeby ze spokojem przyjąć do wiadomości, że coś spieprzył albo się
                  do czegoś nie nadaje. I na każdy tego typu wpis reagują agresją i negacją.
                  • menk.a Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 15:27
                    Bercik, owszem dziecko wrzeszczy bo jest coś na rzeczy. Ale przyjmij do
                    wiadomości, że niekoniecznie dlatego, że matka jest złą matką, ojciec złym
                    ojcem, a w domu patologia.;)
                    • izabellaz1 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 15:31
                      menk.a napisała:

                      > Bercik, owszem dziecko wrzeszczy bo jest coś na rzeczy.

                      Ty wiesz jaki to dramat jak sama przewrócisz dziecku koszulkę na prawą stronę, a
                      przecież ono SAMO CHCIAŁO?! :D
                      • menk.a Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 15:38
                        izabellaz1 napisała:

                        > menk.a napisała:
                        >
                        > > Bercik, owszem dziecko wrzeszczy bo jest coś na rzeczy.
                        >
                        > Ty wiesz jaki to dramat jak sama przewrócisz dziecku koszulkę na prawą stronę,
                        > a
                        > przecież ono SAMO CHCIAŁO?! :D
                        >

                        Znam efekt nieszczęścia, jakim jest przyczepienie sznurka do samochodu w ZŁY
                        SPOSÓB!:D:D
                        • izabellaz1 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 15:45
                          menk.a napisała:

                          > Znam efekt nieszczęścia, jakim jest przyczepienie sznurka do samochodu w ZŁY
                          > SPOSÓB!:D:D

                          O! To tak jak u mnie tyle, że z jabłkiem pokrojonym w sposób odbiegający od
                          zamierzonego :D
                          • berta-live Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 15:52
                            To są zaburzenia obsesyjno kompulsyjne i to wcale nie jest śmieszne, bo osoba
                            cierpiąca na taka przypadłość naprawdę bardzo cierpi jak coś nie jest tak
                            zrobione jak jej się wydaje, ze powinno. I okrucieństwem jest robienie komuś
                            takiemu na złość.
                            • izabellaz1 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 16:03
                              Jesteś zabawnym trollem :)
                              • berta-live Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 16:13
                                Nie prawda to ty trollujesz. A choroby psychiczne naprawdę zdarzają się w każdym
                                wieku. I naprawdę się je leczy. I naprawdę łatwo można zdobyć podręcznik do
                                psychiatrii i sobie o tym poczytać.
                                • izabellaz1 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 16:21
                                  Czytaj pilnie :)
                                • sundry Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 16:39
                                  Jasne,że się zdarzają.Tyle że twoim zdaniem na choroby psychiczne
                                  cierpi z 90 procent dzieci:)
                                  • pochodnia_nerona Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 11:43
                                    Z drugiej strony,czy koniecznie trzeba być niewolnikiem takiego dziecka i kroić
                                    tylko w określony sposób, bo inaczej dzidzia się rozpłacze?
                                    • berta-live Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 11:56
                                      A jakbyś miała do czynienia z osobą dorosłą, która jest chora psychicznie i tez
                                      ma swoje hople? To dopiero jest masakra, bo taka osoba jest w stanie wymusić na
                                      całej rodzinie podporządkowanie swoim wariactwom. Nie mówiąc o tym, że decydując
                                      się na dziecko jest się jego niewolnikiem. Musisz mu dać jeść, pić itp, bo
                                      inaczej też się dzidzia rozpłacze. W przypadku zaburzeń psychicznych typu
                                      kompulsyjno obsesyjnych występuje tylko rozszerzenie czynności, które stają się
                                      potrzebą fizjologiczną dziecka. Tak jak w przypadku nałogów. A olewanie tego na
                                      zasadzie a drzyj się nic mnie to nie obchodzi jest nieetyczne. Nie mówiąc o tym,
                                      że pogłębia chorobę.

                                      Plusem jest to, że jest to uleczalne, tylko znowu trzeba się pofatygować do
                                      lekarza a nie twierdzić, że dzieci tak mają i jak sobie powyją to nic mi nie
                                      będzie a sąsiedzi nic mi nie zrobią.
                                      • sundry Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 14:22
                                        Na Boga, nie każdy kto się upiera przy czymś, ma zaburzenia kompulsywne!
                                        • berta-live Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 14:42
                                          Ale to wszystko wymaga diagnozy postawionej przez specjalistę. Nie można zdawać
                                          się na to co piszą na forach i w brukowcach.

                                          Nie mówiąc o tym, że większość dzieci w wieku wczesnoprzedszkolnym cierpi na to
                                          zaburzenie. Podobnie jak na różne postacie nerwic. I najprawdopodobniej ma to
                                          związek z nierównomiernym rozwojem struktur mózgowych, co powoduje czasowe
                                          zaburzenie równowagi chemicznej w mózgu, który generuje przedziwne i często
                                          niezrozumiałe zachowania. Ale z tego się wyrasta. Tylko, że większość ma to w na
                                          tyle lekkim stopniu, że nie utrudnia im to życia. Statystyczny przedszkolak żyje
                                          rytuałami, niekiedy bardzo dziwacznymi, miewa różne lęki, np chce sypiać przy
                                          zapalonej lampce itp. I normalny rodzic nie robi mu na złość i dostosowuje swoje
                                          życie do tych dziwactw i rytuałów, nie robiąc z tego problemu. I jakoś
                                          przeczekują ten okres bez przemocy i okrucieństwa. Ale można trafić na rodzica
                                          świra, który nie pójdzie dziecku na rękę i nie będzie uważał za stosowne
                                          zostawić mu zapalonej lampki na noc, przeczytać 3 razy tą samą bajkę przed snem,
                                          czy rano dać owsiankę w różowym kubku a nie niebieskim. I wtedy sąsiedzi mają
                                          prawo się wkurzyć i zadzwonić na niebieską linię, że dziecko jest ofiarą
                                          przemocy, bo wrzeszczy całymi dniami i nocami. I będą miały rację odpowiednie
                                          służby, że rodzina zostanie potraktowana jako patologiczna a dziecko uznane za
                                          ofiarę przemocy.

                                          Może się też tak zdarzyć, że te objawy przybiorą na tyle silną postać, że życie
                                          takiego dziecka i z takim dzieckiem zmienia się w koszmar, bo nawet najświętszy
                                          rodzic nie będzie w stanie zaspokoić wszystkich dziwacznych potrzeb dziecka. I
                                          to jest to wskazanie do leczenia farmakologicznego, bo znaczy, że zmiany w mózgu
                                          są poważne. Bo zanim dziecko z tego wyrośnie (o ile w ogóle wyrośnie, bo może
                                          sie okazać, że to nie zaburzenie rozwojowe, tylko regularna choroba) to wpadnie
                                          w jakiś syndrom dziecka maltretowanego, zmuszanego do życia w ciągłym stresie. I
                                          będzie błędne koło.
                                          • izabellaz1 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 19:09
                                            Dziewczyno występuje to u większości małych dzieci i to jest naturalny
                                            etap trenowania pewnych cech i umiejętności.

                                            Ja widzę, że widocznie masz kiepskie życiowe doświadczenia i stąd wszędzie
                                            widzisz zaburzenia psychiczne, które trzeba leczyć, bo inaczej rodzina staje się
                                            dysfunkcyjna i pewnie w niektórych przypadkach bym się nie spierała, ale
                                            widzenie u 90% populacji jak nie więcej zaburzeń psychicznych wskazuje, ale na
                                            Twoje problemy.
                                            • berta-live Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 19:22
                                              Granica między patologią a normą jest bardzo śliska. I tak naprawdę kryterium
                                              stanowi to na ile dana przypadłość utrudnia człowiekowi życie. A jak ktoś ma
                                              takie cechy, które powodują że cierpi on albo jego otoczenie, to jest to stan
                                              chorobowy wymagający leczenia. Bez względu na to co to za cecha. A dziecko,
                                              które wyje całymi dniami bez wątpienia cierpi. To nie jest wstrętny bachor,
                                              który uprzykrza rodzicom życie, tylko nieszczęśliwe chore dziecko, które wymaga
                                              pomocy lekarskiej.

                                              A co do patologicznych rodzin, to trudno, żeby ktoś kto sam pochodzi z
                                              patologicznej rodziny potrafił założyć zdrową. Niestety do tego, żeby być
                                              zdolnym do współżycia społecznego, empatii i opiekowania się potomstwem,
                                              potrzebne jest beztroskie dzieciństwo. W przeciwnym wypadku odpowiednie części
                                              mózgu nie rozwiną się prawidłowo. To akurat wykazano w przypadku naczelnych, od
                                              których człowiek wiele się nie różni. A sądząc po tym jak wyglądała na
                                              przestrzeni wieków kultura traktowania dzieci, to spokojnie można przyjąć, że
                                              90% ludzkości do rodzicielstwa się nie nadaje.
                                              • izabellaz1 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 19:26
                                                > A sądząc po tym jak wyglądała na
                                                > przestrzeni wieków kultura traktowania dzieci, to spokojnie można przyjąć, że
                                                > 90% ludzkości do rodzicielstwa się nie nadaje.

                                                Rok 2012 powinien Cię usatysfakcjonować :)
                                              • sid.leniwiec Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 19:30
                                                Szkoda, że tylko jakieś 5% z tych 90% (no dobra, bądźmy mili - 70%) zdaje sobie
                                                z tego sprawę.
                                          • erillzw Re: Płaczące dziecko sąsiadów 06.07.10, 03:19
                                            Berta przepraszam czy Ty masz niespelnione ambicje profesorko-
                                            dydaktyczne??
                                            Bo jesli juz sie upieramy przy zaburzeniach.. czy sadzisz, ze
                                            normalne jest to, ze w kazdym swoim poscie "cytujesz" ksiazki
                                            psychiatryczne, w kazdej sytuacji widzisz patologie i chorobe
                                            psychiczna oraz wszem i wobec starasz sie udowodnic jaka to jestes
                                            oczytana oraz ze na pewno masz racje widzac wokolo chorby psychiczne?

                                            To podchodzi albo pod urojenia albo pod jaka manie widzenia wszedzie
                                            psychicznie chorych ludzi w kazdym wieku.

                                            Ja wiem, ze jak czlowiek cos przeczyta to moze byc tym zafascynowany
                                            i lubi sie pochwalic jak to ma wiedze jakiej inni byc moze nie maja
                                            ale sa granice brawury.
                                            Wszedzie widzisz choroby a moze trzeba od siebie zaczac.. moze to
                                            wyparcie? Albo projekcja?
                                            • erillzw Re: Płaczące dziecko sąsiadów 06.07.10, 03:47
                                              Zas co do glownego tematu.

                                              Ja bym poszla do sasiadow zapytac czy wszystko ok, ale po bacznej ich
                                              obserwacji wczesniej. Roznie moze byc. Z jednej strony wiem, ze wiele
                                              dzieci placze bo przechodza pewne etapy rozwoju bardzo bolesnie.. z
                                              drugiej mam okazje nie raz widziec mamuski ktore na wrzaski dziecka
                                              ktore po prostu chce zwrocic na siebie uwage w ogole nie reaguja co
                                              skutkuje jeszcze wiekszym rykiem. I nie jest to kwestia tego, ze taka
                                              matka tworzy mu patologiczne srodowisko ale np. wynikac z tego, ze
                                              nie pogodzila sie z rola matki, nie potrafi sie wsluchac w potrzeby
                                              dziecka czy po prostu nie wie jak sobie z tym radzic. Umowmy sie 99%
                                              matek jest laikami jesli chodzi o opieke nad dzieckiem i wszystkiego
                                              sie uczy na biezaco, trudno oczekiwac od kazdej ze bedzie idealna,
                                              niemal podrecznikowa matka.
                                              Jakkolwiek.. uwazam, ze jesli rodzice nie zareagowaliby na spokojna
                                              rozmowe zatroskanego sasiada lub spusciliby go w jakis niegrzeczny
                                              sposob na drzewo to powinno sie dzwonic na policje.

                                              Na poprzednim mieszkaniu tez mielismy wlasnie takie mocno placzace
                                              dziecko. Ale nie tyle godzin choc czesto donosnie,i nie cala noc.
                                              Jakkolwiek zastanawialismy sie nie raz czy wszystko jest ok u
                                              sasiadow ze ich dziecko tak placze.
                                              Jakis czas potem mialam okazje uslyszec, ze ow dziecko (ciut wieksze)
                                              placze tym razem na korytarzu. Myslalam, ze po prostu wchodza do
                                              mieszkania ale jak po wyjsciu z prysznica on dalej plakal wyjrzalam
                                              na korytarz i okazalo sie, ze mamusia wystawila dziecko na drzwi! Bo
                                              plakalo! (jakis 2 latek). Nie zdazylam zareagowac az mama otworzyla
                                              drzwi i zaczela owemu latorosli tlumaczyc ze jak dalej bedzie tak
                                              plakal to go do domu juz nie wpusci! Masakra jakas!! :/
                                              Wiec uwazam, ze jesli sasiedzi nie zareguja na zatroskanego sasiada
                                              to trzeba powiadomic policje. Wlasnie z uwagi na ta empatie na ktora
                                              sie tu wiekszosc powoluje mowiac o tym, ze ludzie nie maja prawa czuc
                                              sie zle z tym, ze dziecko w nocy placze nie dajac spac polowie
                                              mieszkanocow.
                                            • berta-live Re: Płaczące dziecko sąsiadów 06.07.10, 10:33
                                              Nie mam żadnych ambicji dydaktycznych. Po prostu wkurza mnie to, jak ktoś
                                              patologię nazywa normą. Bo to, że pewne zachowania są normą statystyczną i
                                              większość osób tak się do nich przyzwyczaiła, że myśli, że tak musi być, jeszcze
                                              nie znaczy, że nie są one patologią.

                                              Jeszcze 20 lat temu jakby ktoś zgłosił na policję, że dzieciak z sąsiedztwa ma
                                              pręgi na grzbiecie bo go ojciec leje, to nikt by się tym nie przejął. A osoba,
                                              która by się czepiała i twierdziła, że rodzic to psychol, sama zostałaby
                                              okrzyknięta stukniętą, bo wszyscy wiedzą, że nie da się dzieci bez bicia
                                              wychować a ten egzemplarz pewnie był wyjątkowo krnąbrny i ojciec nie mógł sobie
                                              z nim dać rady. Epokę wcześniej to nawet do tłuczonej żony żaden patrol by nie
                                              przyjechał ani nikt by się tym nie przejął. A pojęcie przemocy psychicznej było
                                              w ogóle nieznane. I mimo, że takie zachowania były normą statystyczną, były
                                              nienormalne. I dzisiaj większość ludzi nie ma co do tego wątpliwości.

                                              I mimo tego, że w dzisiejszych czasach przemoc nieco lżejszego kalibru niż lanie
                                              kogoś kablem od żelazka wciąż jest uznawana za normę, ona też jest nienormalna.
                                              I nienormalne jest, że dziecko wrzeszczy godzinami. A ludzie, którzy są
                                              sprawcami tego wrzasku, albo nawet nie są sprawcami ale są zdolni do słuchania
                                              tego z założonymi rękami, normalni też nie są. W końcu instynkt chronienia
                                              najsłabszych i najmłodszych osobników w stadzie jest priorytetowym instynktem
                                              większości gatunków. A naczelnych na pewno. Inaczej by nie przetrwały. I nie
                                              trzeba być ani psychiatrą, ani psychologiem, ani zoologiem, ani nawet nie trzeba
                                              niczego czytać, żeby to zauważyć. Wystarczy odrobina empatii i przyzwoitości.
                                              • policjawkrainieczarow Re: Płaczące dziecko sąsiadów 06.07.10, 14:53
                                                Bo to, że pewne zachowania są normą statystyczną i
                                                > większość osób tak się do nich przyzwyczaiła, że myśli, że tak musi
                                                być, jeszcz
                                                > e
                                                > nie znaczy, że nie są one patologią.
                                                \
                                                ale JAKIE zachowania, bo o ile mi wiadomio, nikt nie stwierdzil
                                                zadnej pregi na niczyich plecach w tym woncie?

                                                A ludzie, którzy są
                                                > sprawcami tego wrzasku, albo nawet nie są sprawcami ale są zdolni
                                                do słuchania
                                                > tego z założonymi rękami, normalni też nie są.

                                                zakladanie, ze oni sa sprawcami albo sluchaja z zalozonymi rekamitez
                                                normalne nie jest.

                                                > Wystarczy odrobina empatii i przyzwoitości.

                                                na przyklad w postaci anonimowego telefonu na policje, zeby sie
                                                samemu bron Boze nie narazac na kontakt z tymi sadystami. ROTFL
                                    • policjawkrainieczarow Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 19:40
                                      pochodnia_nerona napisała:

                                      > Z drugiej strony,czy koniecznie trzeba być niewolnikiem takiego
                                      dziecka i kroić
                                      > tylko w określony sposób, bo inaczej dzidzia się rozpłacze?

                                      e, znam doskonale efekt łyżeczki położonej z niewłaściwej strony
                                      talerza albo wafelka posmarowanego ze złej strony (identycznej z
                                      dobrą). Mija kiedy dziecko samo jest w stanie te czynności wykonywać
                                      i nie ma chyba powodu, żeby umyślnie robić młodemu na złość - to w
                                      sumie tak, jak umyślne zostawianie otwartych szuflad, mino, że miożna
                                      je zamknąć, albo pomalowanie wspólnego pokoju w kolorze, którego
                                      partner nie znosi i oczekiwanie, że się on dostosuje.
                                • julinekk Re: Płaczące dziecko sąsiadów 03.07.10, 17:18
                                  Przed podrecznikiem psychiatrii radze przeczytac cos o etapach rozwoju malego
                                  dziecka- bedziesz miec pelniejszy obraz.
                    • berta-live Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 15:44
                      Ja sobie zdaję sprawę, że nie jest łatwo połapać się o co niemowlakowi chodzi,
                      bo on nie potrafi zdefiniować swoich potrzeb. Cokolwiek by mu nie było, to
                      wszystko mu się wpisuje do pliku jest mi źle i zaczyna wrzeszczeć, żeby ktoś to
                      naprawił. I może to zająć trochę czasu zanim taki rodzic odkryje przyczynę, bo
                      np najpierw mu spróbuje dać butelkę a dopiero potem zajrzy do pieluchy, a trzeba
                      było odwrotnie. A jak jeszcze o co innego chodzi to dodatkowo wydłuża się czas
                      diagnozowania. A potem jeszcze trzeba poczekać aż zastosowany środek, np lek
                      przeciwgorączkowy zacznie działać. I ja nie mam do nikogo pretensji, że od czasu
                      do czasu dziecko zaczyna płakać. Natomiast jak wrzeszczy non stop godzinami, to
                      jest to sygnał że coś w tej rodzinie źle się dzieje. Bo nawet jak doraźnymi,
                      domowymi sposobami rodzice nie są w stanie dojść do tego co się dziecku dzieje
                      ani tym bardziej mu pomóc, to ich obowiązkiem jest skontaktowanie się z lekarzem
                      i stosowanie do jego zaleceń. A jak to nie pomaga, to trzeba szukać innego
                      lekarza aż do skutku. Natomiast siedzenie z założonymi rękami i wychodzenie z
                      założenia, że dzieci tak mają, że sobie wrzeszczą jest niedopuszczalne.

                      Ale to i tak jest optymistyczna wersja, że rodzice pomimo, że się starają, to
                      sobie nie radzą. Natomiast nie można wykluczyć, że specjalnie robią dziecku
                      krzywdę. I albo dziecko jest głodzone, bite, gwałcone czy cokolwiek innego.
                      Dlatego też dawanie komuś porad, nie wtrącaj się, pewnie dzieciak sobie lubi
                      powrzeszczeć, jest trochę nie na miejscu. Zwłaszcza, że forumowiczka pisze, że
                      nie jest to typowy płacz dziecka z jakim można się spotkać żyjąc między ludźmi.
              • izabellaz1 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 15:30
                sundry napisała:

                > Z iloma noworodkamia miałaś do czynienia,że wiesz, jak "mają"?

                Z Siusiającym Piotrusiem
                Z Chou Chou
                Z Agatką
                Z Baby Born itp. :D
                • berta-live Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 15:48
                  No popatrz, a pani Wioli z zębem na przedzie nie dali wiary, że zajmie się swoim
                  kolejnym dzieckiem a przecież mało kto w naszym kraju taką praktykę w opiece nad
                  niemowlętami miał jak ona.
                  • dziewczynawitryna Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 20:18
                    No, takie bercie w sądach też można spotkać. A potem, jak w przypadku Pani
                    Wioli, muszą dzieci oddać i przepraszać. Dzieciaku, nie masz pojęcia o
                    dzieciach. Dobrze, że nie mieszkasz koło mnie, bo pewnie już dawno mielibyśmy
                    niebieską kartę, tym bardziej, że my od razu na patologię byśmy ci wyglądali,
                    jako wielodzietni. Właśnie dlatego ta ustawa, którą nas prawodawcy od 1 sierpnia
                    uszczęśliwią, jest taka groźna, bo zawsze w okolicy znajdzie się nawiedzona
                    siusiumajtka, która opiekę nad dziećmi zna z telewizji i kolorowej prasy. I
                    wszędzie widzi patologię, bo jej pani minister jedna z drugą powiedziała, że
                    przemoc można spotkać w 50% polskich rodzin.
                    • izabellaz1 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 20:21
                      Pani minister, to w porównaniu z Bertą jest bardzo optymistyczna :D
                      • dziewczynawitryna Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 20:41
                        O, i od razu panie minister w moich oczach zalety zyskały :)
            • nikto100 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 15:02
              BZDURY GADASZ KOBIETO. Albo - jak nie Ty - to lekarze. Synek mojej
              siostry - jest dzieckiem śpiącym od urodzenia po 7-8 godzin na dobę,
              z kilkunastoma (obecnie już tylko 3-4 bo ma półtora roku) przerwami
              w nocy. I WG LEKARZY - NIEKTÓRE DZIECI TAK MAJĄ, SKORO ROZWIJA SIĘ I
              ROŚNIE PRAWIDŁOWO TRZEBA TO ZAAKCEPTOWAĆ!!!!. To słowa sześciu
              lekarzy, z którymi rodzice dziecka konsultowali problemy, szukając
              dla maleństwa i siebie ratunku. I to prywatnie, za niemałe
              pieniądze. Wszyscy powtarzali to samo. Nie ma zdrowotnych przyczyn,
              które powodowałyby że dziecko śpi tak mało w ciągu doby, że często
              się budzi i płacze. A jednak ma to miejsce. Tulenie i stwarzanie
              komfortowych do snu warunków nie pomagało, a w każdym bądź razie nie
              na długo. Przez kilka m-cy obserwowałam poczynania rodziców z
              przymrużeniem oka (sama mam dziecko, ale takie problemy były mi
              obce), ale minęło półtora roku i wiem już że w niczym nie
              przesadzają i faktycznie mają bardzo trudne dziecko. Więc tekst w
              stylu, że zdrowe dzieci tak NIE MAJĄ tylko chore albo zaniedbane,
              ZUPEŁNIE się w naszym przypadku nie sprawdza. Moja Siostra wygląda
              już jak cień, bo jak radziłaś zauważyć NIE POTRAFI SPROSTAĆ
              OBOWIĄZKOM MACIERZYŃSKIM. Gadaj sobie zdrów. Pozdrawiam.
              • berta-live Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 18:50
                Ciekawe czy słyszeli o czymś takim jak środki nasenne i uspokajające. Bo owszem
                nie ma żadnych norm dotyczących długości snu, zarówno u niemowląt jak i u
                dorosłych. Natomiast jest jedna norma, która mówi, że sen ma przynosić
                regenerację. I jeśli człowiek budzi się wyspany i pełny energii i chęci do
                życia, to bez względu ile spał, jest w normie. Natomiast jak budzi się
                niewyspany, zmęczony i rozdrażniony, również bez względu na to ile spał, to jest
                to stan chorobowy wymagający leczenia. I jeżeli nie znajdzie się żadnej
                konkretnej przyczyny tego stanu, to trzeba podać leki nasenne albo uspokajające.
                I przeprowadzić kurację. I niemowlętom też podaje się takie leki, więc dziwne
                jest że żaden lekarz na to nie wpadł. Bo to wcale nie matka dziecka jest ofiarą
                tego wszystkiego, tylko samo dziecko. Ono męczy się z tym najbardziej.
                • piekielna-diablica Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 22:20
                  z całego serca życzę ci rozwrzeszczanego do granic wytrzymałości potomstwa - wiesz jak nazywa się ludzi którzy się tak mądralują?
                  jeb.ak teoretyk

                  --
                  • berta-live Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 22:37
                    Uderz w stół to nożyce się odezwą, jak to mawiają. Albo prawda w oczy kole może
                    byłoby lepsze. Bo jak inaczej zrozumieć tyle personalnych ataków na jeden
                    zupełnie neutralny i niepersonalny post.
                • magiczna_marta Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 23:45
                  A ty nie pomylilas tabletek rzypadkiem? Wez sprawdz zalecenia
                  psychiatry, albo jeszcze raz na urlop w zamknietym osrodku sie udaj.
                  Lecz sie na glowe poki mozesz, pozniej bedziesz mogla tylko na
                  nogi...
                  I nie zachodz w ciaze- NIGDY.
                  • berta-live Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 23:52
                    Kolejny personalny atak. Czyżbyś też miała coś na sumieniu?
                    • sid.leniwiec Re: Płaczące dziecko sąsiadów 03.07.10, 09:43
                      Nie, to po prostu taki trynd od kilku lat, że dziecko jest pępkiem świata,
                      mamuśka strażniczką pępka, a Ty masz chodzić na paluszkach. Nie przejmuje się.
            • madziula201 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 09.07.10, 00:55
              > Zdrowe noworodki tak nie mają. Tylko chore albo zaniedbane. Czyli albo go
              > mamuśka uszkodziła podczas porodu, bo nie potrafiła sobie zadbać o fachową
              > opiekę, albo ma 4 lewe ręce i nie potrafi sprostać obowiązkom macierzyńskim. A
              > w
              > takim wypadku to nic dziwnego, że wolą wszem i wobec głosić prawdy objawione, ż
              > e
              > noworodki tak mają, że się bez powodu wydzierają, niż przyznać, że im
              > macierzyństwo jak świni siodło pasuje. ;))

              Niezupelnie masz racje.Moje dzieci nie plakaly w nocy,moj 1 wnuk tez nie, a
              natomiast 2 wnuk rozdarciuch straszny.Jest zdrowy ,pluca jak miechy i wyjec
              okropny zwlaszcza w nocy.3 osoby opiekuja sie Nim i nic nie dziala .taki
              egzemplarz sie trafil.Kompletnie nic nie dziala.Nie jestesmy zadna rodzina
              patologiczna i wierz mi ze jestesmy wykonczeni ,Zostaje czekac az wyrosnie z
              wycia bez powodu
        • policjawkrainieczarow Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 19:33
          alpepe napisała:

          > niektóre noworodki tak mają, nie pisz głupot, jak dzieci widujesz
          tylko na
          > fotografiach.

          berta zna się na wszystkim :)
      • mariolka55 berta-live 02.07.10, 14:39
        masz dzieci?
        podejrzewam że nie,bo głupoty wypisujesz
      • rosa_de_vratislavia Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 14:40
        berta-live napisała:

        > Zgłoś to gdzieś (policja, niebieska linia), to nie jest normalne,
        że dziecko
        > wrzeszczy dzień w dzień godzinami.

        To prawda - nie zaszkodzi zgłosić, bo może dziecko jest głodne,
        zostawiane samo?
        Zadzwon na Policję.


        > Mamy XXIw i nawet z kolką sobie
        > można poradzić.

        Tu się akurat nie zgodzę, mój syn wrzeszczał przez 9 miesiecy. Nie
        pomgł pediatra, a nawet gastroenterolog dziecięcy, zmaiana
        mieszanek, rezygnacja z piersi, preparaty sprowadzane zza granicy.
        Ale takie historie są b. rzadkie.
        Jestem za powiadomieniem Policji.
        • berta-live Re: Płaczące dziecko sąsiadów 03.07.10, 12:27
          Z tą kolką to taki przykład dałam. Nie musi wrzeszczeć z powodu kolki. Mam
          wrażenie, że te kolki są diagnozowane na wyrost na podstawie nie badania tylko
          opisu rodziców, bo w momencie jak wrzeszczy to raczej nie ma przy nim lekarza.

          Ja bym część wrzasków przypisywała okołoporodowemu uszkodzeniu mózgu. Dzieci z
          problemami neurologicznymi tak wrzeszczą. A najczęstszym powikłaniem porodu SN
          są mikrowylewy i niedotlenienia. Jak są w dużym stopniu to jeszcze inne objawy
          dochodzą, ale w niewielkim, to może nie być to tak oczywiste. To by nawet
          tłumaczyło dlaczego te wrzaski ustają około 5-6mc, bo wtedy następuje skokowy
          rozwój mózgu i te uszkodzone części zostają zastąpione przez nowe, najczęściej
          już zdrowe. Ale czasem nie ustępują i z wrzeszczącego noworodka wyrasta
          wrzeszczące znerwicowane niemowlę. Np dzieci z ADHD i innymi podobnymi
          problemami mają to do siebie, że jako noworodki były bardzo niespokojne.

          Ja jestem zdania, że wszystkie noworodki, które przyszły na świat SN a ważyły
          powyżej 3,5kg albo poród trwał powyżej 5-6h, zwłaszcza ostatnia faza mocno się
          przedłużała, rutynowo powinny mieć robione USG głowy i profilaktycznie podane
          leki zapobiegające negatywnym skutkom wylewów i niedotlenienia. Tylko, że nie
          dość że by to zwiększyło koszty opieki nad noworodkiem, to jeszcze mogłoby
          doprowadzić do masowych pozwów o odszkodowanie za uszkodzenie dziecka. Więc nic
          dziwnego, że lepiej głosić obiegową opinię, że wszystkie niemowlaki tak mają, że
          wrzeszczą.
          • policjawkrainieczarow Re: Płaczące dziecko sąsiadów 03.07.10, 14:07
            Ale czasem nie ustępują i z wrzeszczącego noworodka wyrasta
            > wrzeszczące znerwicowane niemowlę. Np dzieci z ADHD i innymi
            podobnymi
            > problemami mają to do siebie, że jako noworodki były bardzo
            niespokojne.
            >

            no i nie wiem,ktory z postow mam zachowac w kajeciku ze specjalnymi
            zlotymi myslami berty, ten,zejak sie na czyms nie zna, tozgory to
            zaznacza,, czy ten? zreszta,moze oba,bo one sie swietnie uzupelniaja.
            • berta-live Re: Płaczące dziecko sąsiadów 03.07.10, 15:35
              Zawsze się możesz ode mnie odczepić skoro nie potrafisz zrozumieć słowa pisanego.
      • 3-mamuska berta-live 02.07.10, 20:25
        berta-live
        > Zgłoś to gdzieś (policja, niebieska linia), to nie jest normalne, że dziecko
        > wrzeszczy dzień w dzień godzinami. Jak wrzeszczy znaczy coś mu się dzieje. Albo
        > jest chore, albo ktoś je krzywdzi. I jeżeli rodzice nic z tym nie robią, to
        > znaczy, że tam do jakiejś patologii dochodzi. Mamy XXIw i nawet z kolką sobie
        > można poradzić. A gadki szmatki pokroju, ze pewnie gó...arz ma kaprys sobie
        > powrzeszczeć a jego rodzice są biedni i nieszczęśliwi, że się im takie koszmarn
        > e
        > dziecko trafiło i święci co niemiara, że go jeszcze nie pozabijali, więc złego
        > słowa im nie można powiedzieć, to sobie można wsadzić.
        Dziecko moze sie drzec jak najbardziej ,moja mala darla sie w
        nieboglosy,mieszkalam z innymi z siostrami i mama,wszyscy tylili i nosili,krople
        na kolke takie drogie ze 10 mililitrow kosztowalo 50zl a starczalo na 3
        dni,sprawdzilismy wszystkie dostepne srodki mala byla pod opieka lekarza.tego
        wrzasku nie zapomne do konca zycia.
        Przeszlismy szpitale robili wyniki czemu mala sie tak drze,w koncu lekarz
        stwierdzil przykro ale poprostu takie nam sie dzieciatko trafilo,przestala sie
        dzec jak skonczyla 6.5 miesiaca zaczela raczkowac.do dzis ma taki charakterek ze
        glowa mala.
      • zuzann-a Re: Płaczące dziecko sąsiadów 03.07.10, 16:25
        berta-live napisała:
        ...Mamy XXIw i nawet z kolką sobie
        > można poradzić....

        To może zdradzisz mi ekspertko jak poradzić sobie w XXI wieku z kolkami bo
        właśnie jakiś czas temu mojemu dziecku się zaczęły i próbowałam już wielu
        sposobów i specyfików ale z marnym skutkiem, wczoraj np. mały darł się od
        godz.19 do 2 w nocy a ja płakałam razem z nim bo nie byłam w stanie mu pomóc.
        • berta-live Re: Płaczące dziecko sąsiadów 03.07.10, 16:35
          A od czego jest pediatra? Skoro nie pomagają domowe sposoby to trzeba skorzystać
          z medycyny konwencjonalnej. Czego jak czego, ale środków przeciwbólowych i
          rozkurczowych na rynku nie brakuje.
          • zuzann-a Re: Płaczące dziecko sąsiadów 03.07.10, 21:55
            berta-live napisała:

            > A od czego jest pediatra? Skoro nie pomagają domowe sposoby to trzeba skorzysta
            > ć
            > z medycyny konwencjonalnej. Czego jak czego, ale środków przeciwbólowych i
            > rozkurczowych na rynku nie brakuje.

            Pieprzysz farmazony, będziesz miała dzieci to się przekonasz jak to jest. A
            tymczasem
            • berta-live Re: Płaczące dziecko sąsiadów 03.07.10, 22:33
              Na kolkę naprawdę podaje się środki przeciwbólowe i rozkurczowe. Tak jak i dorosłym.
    • pompeja Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 14:17
      Jeśli to noworodek lub wczesne niemowlę może mieć kolki, starsze niemowlę męczy
      często ząbkowanie. To jest dla ciebie uciążliwe, jednak dla rodziców to koszmar.
      Oni nie dość, że muszą znosić płacz głośniejszy niż ty słyszysz, to w dodatku
      patrzeć jak ich potomek cierpi.

      Moja rada - może spytaj co męczy tak malucha. Jeśli kolki podsuń pomysł
      zaaplikowania Plantex'u (herbatka działająca cuda dostępna w aptekach), jeśli
      zęby ukojenie mogą przynieść czopki przeciwlękowe/przeciwbólowe Viburcol
      (również dostępne w aptece).
    • sama.ni.e.wiem Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 14:28
      Zastanawia mnie tylko skąd w niektórych powyższych wypowiedziach
      tyle chamstwa i jadu... Zapytałam grzecznie jak się inni zapatrują
      na problem, a w zamian zostałam obrzucona g*wnem słownym. Doprawdy
      żenujące.
      I tak, o dzieciach nie mam zielonego pojęcia i nigdy nie
      twierdziłam, że jest inaczej. Między innymi dlatego zapytałam na
      forum a nie na policji, bo moim zdaniem tak długi wrzask dziecka
      jest nienormalny. I fajnie, że osoby mające doświadczenie z małymi
      dziećmi twierdzą, ze jest inaczej. Mimo to nadal nie rozumiem
      dlaczego tego nie można było napisać normalnie, tylko zaraz pluć na
      mnie jadem.
      • takajatysia Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 14:35
        Ale kto konkretnie pluł? Bo cholibka nie zauważyłam.
      • rosa_de_vratislavia Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 14:42
        sama.ni.e.wiem napisała:

        >moim zdaniem tak długi wrzask dziecka
        > jest nienormalny.

        Nie jest i dlatego należy nie bać się zgłosić na Policję. Najwyżej
        się każe,że wszystko ok.

        > I fajnie, że osoby mające doświadczenie z małymi
        > dziećmi twierdzą, ze jest inaczej.

        To, że dzieci płączą z powodu kolek nie oznacza,że masz tego nie
        zgłaszać.
        \Ja bym nie iała pretensji, jkby Policja przyszła sprawdzić, czyz
        moim dzieckiem wszystko OK, bo sąsiedzi się niepokoją.
    • menk.a Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 14:31
      Maluchy, noworodki zwłaszcza, tak mają. Sami rodzice bywają bezradni wobec
      płaczu własnych dzieci. I zapewne zdają sobie sprawę, że płacz ich dziecka może
      być też nie w smak sąsiadom.
      Zamknij swoje okna. I kup sobie stopy.
      Wizyta u sąsiadów to chyba ostateczność.
      Gdyby ktoś do mnie przyszedł z prośba: 'niech pani zamyka okna, bo pani
      dzieciak, tak się drze, że spać nie mogę' to odesłałabym do Fredry! Natomiast
      inaczej bym potraktowała kogoś, kto spytałby o samopoczucie mojego dziecka i np.
      poradził koperek na kolki.
      • menk.a Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 14:34
        Aaa i z doświadczenia wiem, że koprem to sobie można nos podetrzeć i czasem
        tylko tyle z niego pożytku w sprawie kolek. :P
        • kadfael Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 14:37
          menk.a napisała:

          > Aaa i z doświadczenia wiem, że koprem to sobie można nos podetrzeć i
          czasem
          > tylko tyle z niego pożytku w sprawie kolek. :P

          Ano zgadza się. Mój chrzesniak 3 miesiące wył przez kolki, wszystkiego
          próbowalismy i nic. W końcu nagle pewnego dnia płacz sie uciął, bo kolka
          przeszła.
          • menk.a Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 14:44
            Niestety tak bywa. U mnie w domu też był taki wrzeszczek. I nie da się tego
            inaczej przejść jak tylko albo uśpić bachora, albo przeczekać. A i tak najgorsza
            jest bezradność. A dzieciak swoim płaczem komunikuje się ze światem. Wrzeszczy,
            bo boli, głodne, mokre czy cokolwiek.
            Więc trochę wyrozumiałości wobec małych. Sami też sr.aliście w pieluchy !:P
      • berta-live Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 15:27
        Takie porady w stylu jedna pani drugiej pani to lepiej nie. Bez medycznego
        wykształcenia i zbadania dziecka, lepiej diagnoz nie stawiać. Bo nawet kolka
        kolce nie równa. Jak jest spowodowana niedojrzałością układu pokarmowego to może
        i takie doraźne środki, typu przeciwbólowe czy rozkurczowe pomogą, ale jak to np
        jakaś alergia pokarmowa, to jak się poda lek przeciwbólowy a nie usunie
        przyczyny, to można niemowlakowi dokumentnie rozwalić jelita.
        • lacido Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 20:21
          problem w tym, że medyczne wykształcenie też nie pomaga bo "niektóre dzieci tak
          mają" ;/
        • siasiunia1 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 04.07.10, 11:55
          to wg Ciebie jeśli 1 miesieczny dzieciak ma kolkę to trzeba mu podawac przez 2 miesiące środki przeciwbólowe? czy rozkurczowe?
          Mojej siostry dzieci od 6 tygodnia do 3 miesiaca wszystkie jak leci miały koszmarne kolki. Pomagała na chwilę rurkę w pupę na odgazowanie. Wiburcol mozna bylo wyrzucic a koperek to najwyzej zasadzic w donicznce. Po 3-4 miesiacu przechodzily. Dzieci byly z ciąż z konfliktem serologicznym i dlatego miały takie problemy.
          i co bys radzila?
          Faszerowanie malucha chemikaliami?
          Gratulacje.
          Ja mam nadzieję że będziesz miała spokojne dziecko bo mi będzie go żal jak zaczniesz stosowac te metody o ktorych piszesz.
          • berta-live Re: Płaczące dziecko sąsiadów 04.07.10, 14:02
            Skoro sobie byś nie żałowała środków przeciwbólowych i rozkurczowych to czemu
            niemowlakowi żałujesz? On tylko nie potrafi się upomnieć o swoje a cierpi tak
            samo. Leki podawane pod kontrolą lekarską na pewno bardziej mu nie zaszkodzą niż
            ból, z którym musi się zmagać. Wyobraź sobie, że ból i stres z nim związany też
            jest szkodliwy i wpływa negatywnie na rozwój dziecka. Nawet wcześniakom w
            inkubatorach podaje się środki przeciwbólowe i to nie kilka tygodni tylko kilka
            miesięcy jak trzeba i nie zauważono, żeby miały jakieś negatywne następstwa. A
            tam to już pochodne morfiny wchodzą w grę. Co więcej, na tych oddziałach
            noworodkowych gdzie standardem jest leczenie bólu, przeżywalność dzieci jest
            większa. Podobnie na oddziałach pooperacyjnych.

            To dawno dawno temu, ktoś wpadł na genialny pomysł, że niemowlęta nie czują
            bólu, a nawet jak czują to nie jest on dla niech groźny. I dzięki temu w latach
            40 dzieci do 3rż operowano bez narkozy.
            • lacido Re: Płaczące dziecko sąsiadów 04.07.10, 15:24
              kobieto przeczytaj co jest napisane na ulotce, jak długo można podawać środki
              przeciwbólowe?
              • berta-live Re: Płaczące dziecko sąsiadów 04.07.10, 19:49
                Na ulotce są informacje dotyczące samoleczenia. W końcu ból ma zawsze jakąś
                przyczynę i to ją trzeba usunąć a nie jej objaw, dlatego jak po kilku dniach
                dolegliwości nie ustępują, to trzeba się zgłosić do lekarza. Ja pisałam o lekach
                podawanych pod kontrolą lekarza. A ból leczy się do skutku, bez względu czy
                występuje u dorosłego czy u dziecka.
                • lacido Re: Płaczące dziecko sąsiadów 04.07.10, 20:28
                  Nie pogrążaj się. Wiesz co dziecko może przy okazji cotygodniowy wizyt w
                  przychodni podłapać? Co jeśli lekarz nie stwierdza nieprawidłowości, wyniki
                  badań w normie i radzi: przeczekać i mówi tak jeden, drugi, trzeci?

                  A ból leczy się do skutku, bez względu czy
                  > występuje u dorosłego czy u dziecka.

                  dowaliłaś jak dzik w sosnę, bólu się nie leczy, uśmierza się go, tylko tych
                  leków nie można stosować tygodniami bo przyniosłoby to więcej szkody niż pożytku
                  • berta-live Re: Płaczące dziecko sąsiadów 04.07.10, 20:48
                    Ból jest chorobą, są nawet poradnie leczenia bólu. Zgodnie ze współczesnymi
                    standardami pacjenta nie ma prawa nic boleć. Ból jest potrzebny tylko i
                    wyłącznie po to, żeby zasygnalizować, że istnieje problem zdrowotny. Potem jest
                    zbędny i szkodliwy, więc uśmierza się go. Nawet wtedy kiedy jest przewlekły. I
                    jak jakiś lekarz twierdzi, że jest inaczej, znaczy, jest niekompetentny, albo
                    nie z tej epoki i nalezy go wymienić na młodszy model.
                    • lacido Re: Płaczące dziecko sąsiadów 04.07.10, 20:51
                      Ból może być oznaką nieprawidłowości i taka jest jego rola żeby sygnalizować,
                      ból nie jest chorobą :DDD

                      Nie jesteś pediatrą, nie masz dzieci, jakiem masz kwalifikację do tego by się
                      wypowiadać w tym temacie?
                      • berta-live Re: Płaczące dziecko sąsiadów 04.07.10, 21:05
                        A jakie kwalifikacje może mieć osoba, która ma dzieci a nie ma wykształcenia
                        medycznego? Cała ta gałąź wątku jest dyskusją amatorów. Natomiast radzę poczytać
                        branżowe publikacje na temat leczenia bólu, bo tak to się fachowo nazywa. Ból to
                        choroba, to nie tylko dyskomfort. I jest szkodliwy dla zdrowia. Dlatego
                        konieczne jest jego leczenie. Ideałem byłoby wyeliminowanie jego przyczyny ale
                        skoro się nie da, to trzeba wyeliminować sam ból przy pomocy leków. I koniec,
                        nie ma dyskusji. Ma nie boleć.
                        • lacido Re: Płaczące dziecko sąsiadów 04.07.10, 21:07
                          o życiowej mądrości nie słyszałaś?

                          Bardzo proszę o link do tych fachowych publikacji odnośnie faszerowania
                          niemowląt paracetamolem :)
                          • berta-live Re: Płaczące dziecko sąsiadów 04.07.10, 21:34
                            A kto mówi o paracetamolu? Po prostu trzeba iść do pediatry i poprosić o coś
                            przeciwbólowego i rozkurczowego. Lekarz będzie wiedział co przepisać żeby było
                            bezpieczne i skuteczne. A jak nie będzie wiedział, to trzeba go na inny model
                            wymienić.
                            • lacido Re: Płaczące dziecko sąsiadów 04.07.10, 21:36
                              Kobieto poczytaj jakie środki przeciwbólowe mogą brać niemowlęta i nie błaźnij
                              się :)
                              • berta-live Re: Płaczące dziecko sąsiadów 04.07.10, 21:52
                                Takie same jak dorośli, łącznie z pochodnymi morfiny. Pyralgina ewentualnie może
                                znajdować się na czarnej liście ale tylko dlatego, że ona w ogóle jest na
                                czarnej liscie i w większości krajów została wycofana z obiegu.
                                • lacido Re: Płaczące dziecko sąsiadów 04.07.10, 21:54
                                  Stuknij się w głowę :) a raczej strzel porządnego baranka o ścianę

                                  na zwykłą kolkę morfinę???
                                  • berta-live Re: Płaczące dziecko sąsiadów 04.07.10, 22:14
                                    Czytaj ze zrozumieniem, pytałaś ogólnie o leki przeciwbólowe. Na zwykłą kolkę to
                                    nawet nie przeciwbólowe tylko rozkurczowe się podaje.
                        • erillzw Re: Płaczące dziecko sąsiadów 06.07.10, 03:35
                          berta-live napisała:

                          > A jakie kwalifikacje może mieć osoba, która ma dzieci a nie ma
                          wykształcenia
                          > medycznego? Cała ta gałąź wątku jest dyskusją amatorów. Natomiast
                          radzę poczyta
                          > ć
                          > branżowe publikacje na temat leczenia bólu, bo tak to się fachowo
                          nazywa. Ból t
                          > o
                          > choroba, to nie tylko dyskomfort. I jest szkodliwy dla zdrowia.
                          Dlatego
                          > konieczne jest jego leczenie. Ideałem byłoby wyeliminowanie jego
                          przyczyny ale
                          > skoro się nie da, to trzeba wyeliminować sam ból przy pomocy leków.
                          I koniec,
                          > nie ma dyskusji. Ma nie boleć.

                          Sluucham?! :D
                          Poradnie leczenia bolu? LOL! KOlejna banda szarlatanow zarabiajacych
                          na naiwych jednostkach?
                          Bol to sygnal a nie choroba! Matko Boska.. skad sie biora tak chore
                          idee jakie Ty przedstawiasz?! Jestem absolutnie przerazona!
                          • princessjobaggy Off-topic 06.07.10, 14:53
                            > Bol to sygnal a nie choroba!

                            Maly komentarz do tego, co napisalas. Otoz, bol nie zawsze jest
                            jedynie sygnalem. Przewlekly bol (np. przy uszkodzeniach nerwow)
                            traci swa funkcje ostrzegawcza i staje sie problemem samym w sobie.
                            • lacido Re: Off-topic 06.07.10, 19:41
                              ale informuje o uszkodzeniu więc jednak spełnia tę funkcję
                            • erillzw Re: Off-topic 07.07.10, 02:15
                              princessjobaggy napisała:

                              > > Bol to sygnal a nie choroba!
                              >
                              > Maly komentarz do tego, co napisalas. Otoz, bol nie zawsze jest
                              > jedynie sygnalem. Przewlekly bol (np. przy uszkodzeniach nerwow)
                              > traci swa funkcje ostrzegawcza i staje sie problemem samym w sobie.


                              I tak i nie. W kocnu ma jakis konkretny powod. Jesli bylaby mowa o
                              systuacji w ktorej owo uszkodzenie zostalo usuniete a bol jest dalej
                              rozumialabym zasadnosc traktowania bolu jako choroby.
                              W tym momencie owy bol nadal jest sygnalem nie zas objawem i choroba
                              w jednym :)
          • emka222 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 04.07.10, 21:08
            siasiunia1 napisała:

            > Dzieci byly z ciąż z konfliktem serologicznym i dlatego miały takie problemy..


            Skoro już bawisz się w lekarza ( nieudolnie ) to uściślijmy, że akurat kolki z
            konfliktem serologicznym mają wspólnego tyle co nic.
            Konflikt serologiczny nie ma żednego wpływu na częstotliwość występowania kolek.
            • lacido Re: Płaczące dziecko sąsiadów 04.07.10, 21:25
              jeśli na skutek konfliktu dziecko po urodzeniu miało

              # Ciężka żółtaczka hemolityczna - w przypadku tej postaci klinicznej noworodek
              rodzi się z objawami żółtaczki. Jeżeli nie zastosuje się odpowiedniego leczenia
              u noworodka może dojść nawet do uszkodzenia mózgu.
              # Ciężka niedokrwistość (anemia) noworodków - anemia ta może rozwinąć się nawet
              kilka tygodni po urodzeniu (mówimy wtedy o postaci lżejszej). W cięższych
              przypadkach dziecko rodzi się blade, z powiększoną wątrobą, śledzioną oraz z
              różnymi obrzękami.

              to być może miało również silniejsze kolki na skutek mniejszej dojrzałość układu
              pokarmowego, no ja przynajmniej tak to sobie wytłumaczyłam
      • arbuzunia Koperek :) 01.07.10, 16:02
        menk.a napisała:

        > Gdyby ktoś do mnie przyszedł z prośba: 'niech pani zamyka okna, bo
        > pani dzieciak, tak się drze, że spać nie mogę' to odesłałabym do
        > Fredry!

        Co za absurd! To Twoja rodzina łamie przepisy dot. ciszy nocnej ale to inni mają zamykać okna? I jeszcze koperek przynosić?! Makabra :) Wzywałabym policję co noc :)
        • menk.a Re: Koperek :) 01.07.10, 17:13
          arbuzunia napisała:

          > menk.a napisała:
          >
          > > Gdyby ktoś do mnie przyszedł z prośba: 'niech pani zamyka okna, bo
          > > pani dzieciak, tak się drze, że spać nie mogę' to odesłałabym do
          > > Fredry!
          >
          > Co za absurd! To Twoja rodzina łamie przepisy dot. ciszy nocnej ale to inni maj
          > ą zamykać okna? I jeszcze koperek przynosić?! Makabra :) Wzywałabym policję co
          > noc :)

          Służę nr telefonu.;)
      • szrama_z_szarm Pytanie. 01.07.10, 20:49
        I zapewne zdają sobie sprawę, że płacz ich dziecka może
        > być też nie w smak sąsiadom.
        > Zamknij swoje okna. I kup sobie stopy.

        Pytanie brzmi- czy okna mogą/powinni zamknąć również rodzice dziecka czy
        wyłącznie ci, którym wrzask żyć nie daje?
    • paco_lopez Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 14:37
      podziwiam tate tego dziecka. wczuj sie moze w niego troszke to
      zaśniesz. dzieciak wyje bez powodu czasem , który dałoby sie
      zracjonalizowac po dorosłemu. wyrasta z tego. bedziesz miała swoje
      to zobaczysz.
    • votum.zaufania Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 15:50
      Wyślij policję, sama z nimi nie rozmawiaj. Jeżeli do tej pory sami
      nie pomyśleli o zamknięciu okna, różne mogą być ich reakcje na próbę
      rozmowy. Z doświadczenia wiem, że w takich przypadkach wyzyta
      policji jest skuteczna, nagle okazuje się, że jednak można pomyśleć
      i zaradzić, jak być mniej uciążliwym dla sąsiadów.
    • arbuzunia Art. 51: Cisza nocna 01.07.10, 15:58
      Art. 51.

      § 1. Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój,
      porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu
      publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

      Nie masz obowiązku dbania o potrzeby wydzierającego się dziecka ani wnikania w to ile lat mam osobnik zakłócający ciszę nocną. Jeśli jest za głośno, możesz zadzwonić na policję.
      • kadfael Re: Art. 51: Cisza nocna 01.07.10, 16:27
        No! policja! Świetny pomysł. Chłopcy beda mieli niezły ubaw jak zobaczą, że
        ich wezwano do niemowlecia z kolką. Może mu pała pogroża i przestanie
        ryczeć. Ale wcale by mnie nie zdziwiło gdyby poszli do dzwoniącego i go
        pouczyli, że w takich wypadkach to sie policji nie wzywa.
        • berta-live Re: Art. 51: Cisza nocna 01.07.10, 16:34
          Wzywa się wzywa. Nie można być uciążliwym dla sąsiadów, bez względu na
          okoliczności. Co najwyżej wezwaliby pogotowie do dziecka i zawiadomili opiekę
          społeczną, że tu mieszka rodzina, która sobie nie radzi.

          To właśnie przez taką polską mentalność w stylu wolnoć dupce w swojej chałupce,
          Polacy mają problemy zagranicą. Bo wyjeżdżają i nagle okazuje się, że nowi
          sąsiedzi ani myślą słuchać szczekających psów, wrzeszczących dzieci, awantur
          rodzinnych czy kopulującej pary. I nie dość, że ani myślą, to jeszcze policja
          razem z opieką społeczną też ani myślą słuchać tłumaczeń tylko od razu
          przystępują do interwencji.
          • sundry Re: Art. 51: Cisza nocna 01.07.10, 16:43
            Widać,że policjantów to chyba z książek znasz.Za włamanie cię
            wyśmieją,a nad płaczącym niemowlakiem będą się pochylać i opiekę
            społeczną zawiadamiać? Wolne żarty.
            • berta-live Re: Art. 51: Cisza nocna 01.07.10, 16:49
              Przypominam, że ostatnio przepisy się nieco zmieniły i weszła ustawa o
              przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Muszą przyjąć zgłoszenie i muszą coś z tym
              dalej zrobić. Jakby dawali wiarę na słowo, ze każde wrzeszczące dziecko ma kolkę
              albo brzuch go bolał bo się w McDonaldzie przejadło, to mieszkalibyśmy w raju
              dla pedofilów, socjopatów i wszelkiej maści zboczeńców.

              Z wrzaskami osób dorosłych jest podobnie. Nie wystarczy oświadczenie męża, że
              żona ma PMSa i lubi sobie powrzeszczeć.
              • sundry Re: Art. 51: Cisza nocna 01.07.10, 18:21
                Przepisy przepisami, a realia są inne.Nie wiem, jak wygląda egzekwowanie tych
                przepisów,ale wiem, jak wygląda egzekwowanie innych (żeby policja się
                zainteresowała, musi być co najmniej trup;)), więc nie byłabym taką idealistką.
              • madzioreck Re: Art. 51: Cisza nocna 02.07.10, 11:35
                Przepisy, mówisz... Wzywałam policję, kiedy wiekowa sąsiadka z góry wzywała
                pomocy, był huk i wrzaski. Są codziennie, o każdej porze dnia i nocy. Wezwałam -
                i usłyszałam, ze wzywam, bo mi się chyba nudzi, a policja za darmo, poza tym
                starsza pani twierdzi, ze nic jej nie jest, a poza tym jest psychicznie chora i
                mam więcej nie dzwonić z pierdołami. Tak wygląda przeciwdziałanie przemocy.
                • berta-live Re: Art. 51: Cisza nocna 02.07.10, 12:01
                  W zasadzie od takich rzeczy jak zakłócanie ciszy nocnej jest straż miejska. I
                  opieka społeczna w przypadku osoby chorej psychicznie, bo może się okazać, że
                  taka osoba nie jest w stanie sama sobie załatwić pomocy i leczenia. I w zasadzie
                  takie służby jak policja czy straż miejska powinny zawiadomić opiekę społeczną,
                  że jest osoba potrzebująca pomocy. Dziwne, że nie zareagowali bo w takich
                  przypadkach zazwyczaj pogotowie wzywają, żeby lekarz określił stan takiej osoby
                  i podjął decyzję o ewentualnej hospitalizacji. Jak chory jest mało kumaty to
                  nawet bez jego zgody.

                  Niedawno był wątek o tym, że ktoś ma upierdliwą sąsiadkę, która cały czas na
                  nich nasyła policję. Nawet za to, że wodę w nocy za głosno spuszczają. I to oni
                  dostali w końcu mandat a nie sąsiadka.
                  • madzioreck Re: Art. 51: Cisza nocna 04.07.10, 22:40
                    Tu nie chodziło o ciszę nocną, zresztą było popołudnie, nie noc, tylko babka się
                    darła, jakby jej się naprawdę działa krzywda, a nie mogliśmy z sąsiadami dostać
                    się do mieszkania, prawnuś nie chciał otworzyć. Często takim wrzaskom
                    towarzyszył czyjś głos "Czemu ją bijesz? Nie bij jej!!!". Nie wiadomo, kto kogo
                    leje.
                    Ale OK, już więcej się nie wtrącam, niech się nawet pozabijają, bo z tej troski
                    ktoś mnie w końcu oskarży o nękanie. Chciałam się zainteresować, żeby później
                    nie było, że znieczulica, nikt nic nie widział i nie słyszał. Teraz mam to gdzieś.
              • policjawkrainieczarow Re: Art. 51: Cisza nocna 06.07.10, 00:10
                berta-live napisała:

                > Przypominam, że ostatnio przepisy się nieco zmieniły i weszła
                ustawa o
                > przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Muszą przyjąć zgłoszenie i
                muszą coś z ty
                > m
                > dalej zrobić.

                I właśnie dlatego może jednak samemu się najpierw wybrać sprawdzić
                ococho.
                Nie bardzo wierze w to,że normalne małżeństwo nagle zamienia się w
                parę patologicznych sadystów, gdyby tam było coś nie teges to
                sąsiedzi by już o tym dawno wiedzieli.
                Tobie też się może zdarzyć że będziesz miała dziecko z kolką,
                odwiedzisz kilku lekarzy na przestrzeniparu tygodni i każdy ci będzie
                przepisywał środki, które nie pomogą, aż zanim znajdziesz coś, co
                działa, albo jakąś inną przyczynę, albo młodemu przejdzie, sąsiedzi
                się postarają, żebyś miała niebieską kartę założoną, bo uznają, że
                lepiej zadzwonić po policję niż po prostu przyjść i powiedzieć, że
                strasznie głośno jest.
                • berta-live Re: Art. 51: Cisza nocna 06.07.10, 01:54
                  A w jaki sposób chcesz odróżnić normalną rodzinę od patologicznej? Zastukasz do
                  sąsiada, zapytasz dlaczego jego dziecko się całymi dniami wydziera a on uczciwie
                  odpowie "jestem pedofilem i go gwałcę, pewnie dlatego tak się drze".
                  Podejrzewam, że ktoś kto krzywdzi dziecko doskonale o tym wie i być może ma
                  nawet przygotowane jakieś zgrabne historyjki tłumaczące wrzaski w jego domu.

                  Ja nie twierdzę, że każda rodzina jest patologiczna. I najprawdopodobniej ci
                  ludzie nie krzywdzą dziecka, tylko jakoś sobie nie radzą z opieką nad nim. Być
                  może uznali, że normą jest, że niemowlęta się wydzierają i nawet nie
                  poinformowali o tym fakcie pediatry. A być może są w trakcie testowania coraz to
                  nowszych leków. Ale mimo wszystko nie można wychodzić z założenia, że nic się
                  nie dzieje, kupić sobie stopery do uszu i mieć czyste sumienie. Bo a nuż w tym
                  wypadku coś się dzieje. Szkoda dziecka. Dla autorki wątku jest to jeden telefon,
                  być może nawet jakiś stres związany z rozmową z dyżurnym policjantem i
                  zrobieniem szumu wokół sąsiadów a dla dziecka może to być sprawa życia lub śmierci.
                  • policjawkrainieczarow Re: Art. 51: Cisza nocna 06.07.10, 02:31
                    > A w jaki sposób chcesz odróżnić normalną rodzinę od patologicznej?

                    po worach pod oczami.


                    Być
                    > może uznali, że normą jest, że niemowlęta się wydzierają i nawet
                    nie
                    > poinformowali o tym fakcie pediatry.

                    sorki, ale nie ma bola, żeby to wytrzymywali bez mrugniecia okiem i
                    napomkniecia pediatrze, jesli caly blok nie wytrzymuje. Przeciez oni
                    tez maja uszy.

                    Dla autorki wątku jest to jeden telefon
                    > ,
                    > być może nawet jakiś stres związany z rozmową z dyżurnym
                    policjantem i
                    > zrobieniem szumu wokół sąsiadów a dla dziecka może to być sprawa
                    życia lub śmie
                    > rci.

                    dla autorki to nie tylko kwestia jednego telefonu tyulko kwestia
                    zrobienia sobie z duzym prawdopodobienstwem wrogow z sasiadow, jesli
                    okaza sie niewinni.

                    ja bym jednak założyła, że ten telefon powinien być najpierw do
                    rodzicow, potem do pielegniarki srodowiskowej lub pediatry, a na
                    koncu na policje. Bo statystycznie sa wieksze szanse na kolke niz na
                    tak perfidne tortury na dziecku, ze ono sie drze, rodzice maja z tego
                    sadystyczna przyjemnosc, a mlode jeszcze nie jest na tyle fizycznie
                    wykonczone zeby nie byc w stanie z siebie wydac glosu.

                    Oczywiscie, mozna na odwrot. Czy tobie tez nalezy zyczyc takich
                    sasiadow, ktorzy najpierw nasylaja do ciebie w razie watpliwosci
                    policje, a dopiero potem pytaja, jesli w ogole, co slychac?

                  • policjawkrainieczarow Re: Art. 51: Cisza nocna 06.07.10, 02:34
                    a, i skoro tak innym polecasz czytanie ze zrozumieniem, to moze sama
                    stosuj.

                    Ale mimo wszystko nie można wychodzić z założenia, że nic się
                    > nie dzieje, kupić sobie stopery do uszu i mieć czyste sumienie.

                    nigdzie nie pisalam o stoperach czy zamykaniu okna. Natomiast pare
                    razy napisalam, zeby najpierw samemu sie przejsc do sasiadow, zanim
                    sie na nich nasle policje. Ciekawe, ze starasz sie tego nie zauwazyc.
                    • berta-live Re: Art. 51: Cisza nocna 06.07.10, 03:06
                      Policję można wezwać anonimowo, więc odpada problem zrobienia sobie wrogów z
                      sąsiadów. Natomiast nie da się anonimowo stukać do drzwi i pytać czy wszystko
                      OK. A jak najpierw zastuka a potem ktoś wezwie policję, to i tak będzie na nią.
                      Zwłaszcza jak się okaże, że jednak rozmowa nie przebiegła w miłej atmosferze
                      albo nic nie wskórała.
                      • policjawkrainieczarow Re: Art. 51: Cisza nocna 06.07.10, 09:20
                        berta-live napisała:

                        > Policję można wezwać anonimowo, więc odpada problem zrobienia sobie
                        wrogów z
                        > sąsiadów.

                        aaaaa no popatrz to ty znaczy w zeszlym roku wyslalas policje do
                        mojego czteroletniego dziecka, ktoremu w ramach wyrzucenia z siebie
                        nadmiaru energii wieczorem kazalam, sie przebiec dookola bloku, ze
                        niby jest potencjalnym zlodziejem ktore sie kreci kolo samochodow? :P
                        do dzis nie wiedzialam, ktoremu z sasiadow mam za to "dziekowac" i
                        pzestalam mowic prewencyjnie wszystkim, a tu mi sie wyjasnilo, ze sa
                        niewinni, dzieki.

                        > Zwłaszcza jak się okaże, że jednak rozmowa nie przebiegła w miłej
                        atmosferze
                        > albo nic nie wskórała.

                        a co, na litosc, wskora policja?????? zastukaja i ekipa powie, tak,
                        wlasnie gwalcilismy dziecko? czy tez zastukaja (gleboka noca, bo
                        zaden normalny policjant w ciagu dnia nie przyjmie wezwania do
                        dziecka z kolka), otworza mu rodzice, powiedza, tak, mamy tu
                        niemowlaka dwumiesiecznego czy cos, ktory ma kolki, a policja na to,
                        nie, sorki, musimy wziac go na obdukcje czy nie jest gwalcony.

                        Gdyby byl bity albo glodzony, NIE MIALBY SILY TAK WRZESZCZEC tak
                        dlugo.
                        Gdyby rodzice go dreczyli rozmyslnie, zostawiliby sobie te rozrywki
                        na dzien, przeciez nawet zwyrodnialcy musza spac.
                        Gdyby dzieciak mial jakis inny niz kolka problem medyczny, policja
                        niczego nie zdiagnozuje (do interwencji przyjezdzaja w ogole mlode
                        szczyle, ktore z duzym prawdopodobienstwem sami dzieci jeszcze nie
                        maja wiec nawet rodzicielskim doswiadczeniem sie nie podziela).

                        Wiec jakie sa plusy, a jakie minusy wezwania policji zamiast
                        normalnej sasiedzkiej rozmowy w pierwszej kolejnosci?
                        • berta-live Re: Art. 51: Cisza nocna 06.07.10, 10:12
                          Zastukanie policji do drzwi jest czynnikiem bardziej motywującym do dokonania
                          zmian w swoim życiu niż zastukanie sąsiadów. Poza tym sąsiedzi nie mają
                          obowiązku pełnić funkcji dydaktyczno-opiekuńczych w stosunku do uciążliwych
                          lokatorów zza ściany. Natomiast mają prawo do świętego spokoju. I na to płacą
                          podatki, żeby ktoś inny załatwiał za nich brudną robotę w stylu upominania
                          uciążliwych współmieszkańców osiedla.
                          • policjawkrainieczarow Re: Art. 51: Cisza nocna 06.07.10, 10:23
                            berta-live napisała:

                            > Zastukanie policji do drzwi jest czynnikiem bardziej motywującym do
                            dokonania
                            > zmian w swoim życiu niż zastukanie sąsiadów.

                            berta, naprawde nie musisz wszystkich mierzyc swoja miarka. Moze do
                            ciebie najlepiej dotrzec przez grozbe i policje, ale to nie znaczy,
                            ze wszyscy tak maja.
                            juz ci to ktos tu napisal, jesli rodzice jak dotad nie znalezli
                            skutecznego sposobu i sa wykonczeni, to policja nic nie pomoze, nie
                            zmotywuje, tylko sfrustruje i podkreci wkurw co zaowocuje nerwowa
                            atmosfera i bardziej nerwowym, czyli rozwrzeszczanym dzieckiem.
                            • berta-live Re: Art. 51: Cisza nocna 06.07.10, 10:38
                              Do pewnego stopnia sądzę po sobie. Łatwiej by mi było zadzwonić na policję niż
                              pójść do sąsiadów. I naprawdę uważam, że skoro płacę podatki to ktoś inny
                              powinien załatwiać za mnie brudną robotę.
                              • policjawkrainieczarow Re: Art. 51: Cisza nocna 06.07.10, 15:02
                                berta-live napisała:

                                > Do pewnego stopnia sądzę po sobie. Łatwiej by mi było zadzwonić na
                                policję niż
                                > pójść do sąsiadów.

                                A wiecej empatii mialabys dla sasiadow, ktorzy przyjda zaptyac, czy
                                masz problem w ktorym moga pomoc lub potrzebujesz namiar na lepszego
                                lekarza, czy na takich, ktorzy anonimowo nasla na ciebie gliny?
          • kadfael Re: Art. 51: Cisza nocna 01.07.10, 16:47
            Pogadamy jak będziesz miec dzieci teoretyczko :)
            • berta-live Re: Art. 51: Cisza nocna 01.07.10, 16:53
              Czy będzie mi się to podobać, czy nie, to będą mnie obowiązywały takie same
              przepisy jak wszystkich. I będę się musiała liczyć z tym, ze jak dziecko zacznie
              wrzeszczeć, to ktoś może wezwać policję. A nawet z tym, ze będę się musiała
              tłumaczyć przed prokuratorem a dziecko zostanie zbadane przez biegłych.
              • menk.a Re: Art. 51: Cisza nocna 01.07.10, 17:16
                Bercik, mniej mondrych książków, gazetów, filmów i fantazjów a więcej życia. Tak
                zdrowiej.;)
                • berta-live Re: Art. 51: Cisza nocna 01.07.10, 17:26
                  Ale przepisy są przepisami i trzeba się z tym liczyć, że mogą zostać
                  wykorzystane przeciwko człowiekowi.
                  • sundry Re: Art. 51: Cisza nocna 01.07.10, 18:23
                    Trzeba by mieć do tego tłumy ludzi, których nie ma z czego finansować.
                • izabellaz1 Re: Art. 51: Cisza nocna 01.07.10, 20:24
                  menk.a napisała:

                  > Bercik, mniej mondrych książków, gazetów, filmów i fantazjów a więcej życia.

                  Albo mniej przykrych doświadczeń w tym życiu.
          • posh_emka Re: Art. 51: Cisza nocna 06.07.10, 22:29
            Kolejna domorosła specjalista od dzieci- opieka na kolkę- no koorwa ubaw mam po
            pachy jak takie bzdety czytam.
            Co ty wiesz o zagranicy.....
            Tu nikt nie wezwie policji jak dzieciak płacze bo ma kolkę- owszem jak zobaczą
            dziecko zaniedbane czy potłuczone to tak.
            Problem Polaków za granicą to jest taki,że tylko ich własna doopa się liczy i
            nawet problem z płaczącym niemowlęciem mają.

            Za granicą to ty byłaś- chyba u sąsiada na polu- a ta granica to miedza się nazywa.
            • berta-live Re: Art. 51: Cisza nocna 06.07.10, 22:39
              Kolejna nieudaczna mamuśka, która nie potrafi się dzieckiem zająć, ale za to
              bluzgać na forum to i owszem.
              • erillzw Re: Art. 51: Cisza nocna 07.07.10, 02:18
                berta-live napisała:

                > Kolejna nieudaczna mamuśka, która nie potrafi się dzieckiem zająć,
                ale za to
                > bluzgać na forum to i owszem.

                Czy poza obrazaniem nieznanych sobie ludzi, wmawianiu wszystkich
                chorob psychicznych, oraz widzeniu wszedzie patalogii; oczywiscie nie
                zapominajac o kompleksach wykladowcy i "najmadrzejszego we wsi" masz
                soba cos do zaprezentowania? Bo to co poki co prezentuja swoja osoba
                jest po prostu zenujace i naprawde przykro czytac Twoje wywowy. Nie
                jest Ci wstyd za siebie? Ani krzty samokrytycyzmu? :/
                • berta-live Re: Art. 51: Cisza nocna 07.07.10, 03:13
                  To by juz można polemizować kto tu nie ma samokrytycyzmu i uważa się za
                  najmądrzejszego. Jak to zwykła uwaga, że płaczące godzinami dziecko jest
                  dzieckiem zaniedbanym albo maltretowanym potrafi masowy zalew agresji i
                  personalnych ataków wywołać. Ale podobno najlepszą obroną jest atak. A
                  najwyraźniej sporo osób ma sporo na sumieniu.
                  • erillzw Re: Art. 51: Cisza nocna 07.07.10, 03:51
                    berta-live napisała:

                    > To by juz można polemizować kto tu nie ma samokrytycyzmu i uważa
                    się za
                    > najmądrzejszego. Jak to zwykła uwaga, że płaczące godzinami dziecko
                    jest
                    > dzieckiem zaniedbanym albo maltretowanym potrafi masowy zalew
                    agresji i
                    > personalnych ataków wywołać. Ale podobno najlepszą obroną jest
                    atak. A
                    > najwyraźniej sporo osób ma sporo na sumieniu.

                    Nie da sie dyskutowac ze sciana.
                    (w razie jakby bylo trudno zrozumiec ta przenosnie sciana to Ty)
                    Aczkolwiek podejrzewam, ze nie dotrze to do Twojej swiadomosci. To
                    swiat jest przeciez zly i nie widzi jak probujesz go ratowac "jedynie
                    uwagami"

                    :D:D:D:D:D:D:D
                  • posh_emka Re: Art. 51: Cisza nocna 07.07.10, 16:48
                    Poczytaj sobie pusta pało na temat kolki i nie pisz bzdur,że kilkugodzinny płacz
                    to na pewno musi oznaczać,że dzieciaka maltretują.
                    Tu masz linki dla ułatwienia....

                    umamy.homestead.com/kolka.html
                    pl.wikipedia.org/wiki/Kolka_niemowl%C4%99ca
                    Ciekawe jak się do tego ustosunkujesz- wymyślisz pewnie jakąś ogólną teorię
                    spiskową.......
                    • berta-live Re: Art. 51: Cisza nocna 07.07.10, 16:56
                      Zaniedbywanie podchodzi pod maltretowanie. A nieleczenie dziecka i dopuszczanie
                      do tego, żeby wyło z bólu godzinami jest jak najbardziej, maltretowaniem,
                      ekstremalnie pusta pało. Zwłaszcza, że odmawianie dziecku pomocy medycznej i
                      podawania leków, zgodnych ze zdobyczami współczesnej, konwencjonalnej medycyny
                      jest łamaniem jego praw. I skoro jedna z drugą mamuśką o tym nie wiedzą, to
                      policjant musi im o tym przypomnieć.
                      • erillzw Re: Art. 51: Cisza nocna 07.07.10, 17:02
                        aha zatem szprycowanie niemowlaka chemia ktora pustoszy ogranizm juz
                        tym lamaniem tych praw nie jest jak sie domyslam?
                        Podobnie jak zapewne sie domyslam dziecko oporne na leki rowniez jest
                        maltretowane przez rodzicow ktorzy nie sa w stanie zmusic organizmy
                        owego dziecka do przyjecia leku??
                        Ty jestes chora, naprawde.
                        Powinni Cie zamknac w zakladzie bo jestes niebezpieczna dla
                        spoleczenstwa!
                        • berta-live Re: Art. 51: Cisza nocna 07.07.10, 17:11
                          Nie ważne co tam sobie mamuśka niemowlaka w swojej łepetynce wymyśli. Ważne, że
                          dziecko ma prawo do leczenia, także farmakologicznego. I jest takim samym
                          pacjentem jak każdy inny i skoro inni mają prawo do uśmierzania bólu, to ono
                          też. Koniec i kropka. Ból bardziej szkodzi niż tabletki. Jest szkodliwy dla
                          organizmu i może doprowadzić nawet do śmierci. Ale tego pewnie i tak ptasi
                          mamusiny móżdżek nie pojmie. Powiedziałabym jeszcze coś o humanitaryzmie i
                          empatii ale to to chyba byłoby jak wykład z fizyki kwantowej po chińsku.

                          Szkoda klawiatury marnować na tego typu gadki, więc nie będę więcej odpisywać.
                          Dopóki nie wdałam się w dyskusje to miałam tylko podejrzenie, że takiemu
                          wrzeszczącemu maluchowi może dziać się krzywda. Teraz jestem tego w 100% pewna,
                          dlatego ponawiam apel do założycielki wątku, żeby wzywała policję i nawet się
                          nie wahała. Za dużo znieczulicy na świecie.
                          • posh_emka A ja do ciebie...... 07.07.10, 17:17
                            "Dopóki nie wdałam się w dyskusje to miałam tylko podejrzenie, że takiemu
                            wrzeszczącemu maluchowi może dziać się krzywda. Teraz jestem tego w 100% pewna,
                            dlatego ponawiam apel do założycielki wątku, żeby wzywała policję i nawet się
                            nie wahała. Za dużo znieczulicy na świecie."

                            Skończ już te swoje wywody-wystarczająco się ośmieszyłaś i koniecznie załóż
                            forum wróżbiarstwo.
                          • erillzw Re: Art. 51: Cisza nocna 07.07.10, 17:18
                            LOOOL! PO wypowiedziach innych ludzi ktorzy kompelnie nie maja z ow
                            dzieckiem nic wspolnego nabralas tej pewnosci?!
                            MUAHAHAHAHAHHAHA!!!! :D

                            Nie dosc, ze mania to i urojenia. twoj lekarz to pewnie fortune na
                            Tobie zbija co? Apteka pewnie nie bo jakbys brala przypisane leki na
                            te swoje zaburzenia postrzegania rzeczywistosci tobys nie gadala jak
                            potluczona.. Zal czytac :/
                            masakra gdzie sieja takich idiotow????
                            • jeza_bell Re: Berta 07.07.10, 17:27
                              Jak ci się nudzi weź się za wolontariat w izbie dziecka albo innej placówce tego typu. Z bliska dzieciaki obejrzysz i się czegoś przy okazji nauczysz. Może i dają ci pampersa zmienić jak zrobisz na personelu dobre wrażenie, ale sądząc po twoich wpisach- będzie to trudne, bo do tego trochę doświadczenia trzeba a nie wiedzy czerpanej z Klanu.
                              • berta-live Re: Berta 07.07.10, 19:14
                                Buahahahahaha. Bo nie ma większej ekspertki ds dzieciowych, jak ta, której
                                dziecko wyje dniami i nocami. Chyba, że robimy konkurs, na najbardziej
                                niekompetentną matkę. Co prawda miałam więcej nie wypowiadać się w tym wątku, bo
                                trudno dyskutować z chamami, potrafiącymi tylko obrzucać innych inwektywami, ale
                                to się robi coraz bardziej zabawne. Ciekawe do jakiego absurdu dojdzie ten
                                wątek. Ale jak powiedziałam gdzieś wcześniej, uderz w stół a nożyce się odezwą.
                                Wystarczy przeczytać ten wątek, żeby się dowiedzieć z jakim ludzkim elementem ma
                                się do czynienia. Mam nadzieję, że w końcu odpowiednie służby zaczną i fora
                                penetrować w poszukiwaniu patologii rodzinnych.
                                • erillzw Re: Berta 07.07.10, 19:21
                                  Chywtaj telefon i dzoooon!! na policje, do strazy miejsckiej, do
                                  opieki spolecznej! I nie zapomnij i szpilatach psychiatrycznych,
                                  KONIECZNIE tych z oddzialami zamknietymi!!!

                                  Dajesz, dajesz!!! Kup najlepiej kilka telefonow coby pozostac
                                  anonimowa!! :D

                                  GOOD Luck! Niech moc bedzie z Toba!
                                  howgh! ^^
                                  • berta-live Re: Berta 07.07.10, 19:41
                                    Bla, bla bla, popisuj się dalej. Nawet jak cię nie zamkną to i tak dziecko ci
                                    kiedyś w twarz napluje.
                                    • erillzw Re: Berta 07.07.10, 20:48
                                      berta-live napisała:

                                      > Bla, bla bla, popisuj się dalej. Nawet jak cię nie zamkną to i tak
                                      dziecko ci
                                      > kiedyś w twarz napluje.

                                      Nie projektuj na mnie swoich obaw, lekow, fobii i urojen :)))
                                      Sama musisz sobie z tym poradzic ;)
                                • jeza_bell Re: Berta 07.07.10, 19:36
                                  berta-live napisała:

                                  Mam nadzieję, że w końcu odpowiednie służby zaczną i fora
                                  > penetrować w poszukiwaniu patologii rodzinnych.

                                  Buhahahaha

                                  Tobie pierwszej komputer zabiorą, a i wstydu przed sąsiadami narobią :D
                                  Faktycznie widać, że masz poważną traumę z dzieciństwa. Idź jednak do tego psychologa koniecznie i resztę rodziny też zabierz- może przyszły rok będzie pomyślniejszy.
                                  • berta-live Re: Berta 07.07.10, 19:40
                                    Naiwna wiara ludzi w ich bezkarność i niewinność jest porażająca. Ja nie
                                    oczekuję, że ktoś zacznie się samobiczować i publicznie przyzna, że był wyrodną
                                    matką, ale żeby nie mieć odrobiny samokrytycyzmu. Tylko przypominam, że ustawa
                                    przeciwdziałająca okrucieństwu wobec dzieci się zaostrzyła. A pedofilów naprawdę
                                    wyłapuje się buszując po forach. Na pozostałe przestępstwa też przyjdzie czas.
                      • posh_emka Widzisz..... 07.07.10, 17:15
                        ....jaka ty głupia jesteś dziewczyno. Kolka to zaniedbywanie - chyba się posram
                        ze śmiechu normalnie.
                        W szpitalu nawet jak dziecko jest to o zgodę rodziców na podanie czegokolwiek
                        muszą zapytać- policjant to sobie może- w domu własnym porządzić i tyle.
                        Głupia i to do kwadratu - większość ludzi na forum głupotę ci wytyka, a ty dalej
                        brniesz i nawet przeprosić i się oddalić nie potrafisz....
              • posh_emka Re: Art. 51: Cisza nocna 07.07.10, 16:44
                Najpierw to bym musiała coś na temat swoich problemów z dzieckiem napisać żebyś
                pusta babo mogła coś wywnioskować- jak na razie nie mam.

                Debilne argumenty się skończyły to pieprzysz jeszcze bardziej od rzeczy niż
                ogólnie co?
    • ania_silenter Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 16:05
      Moje obie miały kolki. Szczególnie młodsza, płakała ok. 15h/dobę ze szczególnym
      uwzględnieniem nocy. Nie pomagało nic: żadne Sab-simplexy, Girp watery, proszki
      troiste, suszarki, masaże, Espumisany, nic. Przestała w 5 miesiącu życia, jak
      nożem uciął - po prostu jej układ pokarmowy dojrzał. Potem od 8 miesiąca zaczęła
      ząbkować i od nowa noszenie, bujanie...Dobrze, że mieszkamy w domu a nie w bloku:).
    • puma_z_gminy_biala Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 17:40
      Mialam kiedys w bloku sasiadow, ktorych syn ustawicznie i rozdzierajaco plakal. Okazalo sie, ze matka zamykala go w lazience przy zgaszonym swietle, a dziecko szalalo ze strachu. Kobieta, pracownica uniwersytetu (asystentka) byla zreszta niezrownowazona, potrafila wysiadywac nago w oknie albo rzucic za kims z 4 pietra butelka po piwie. Na niemowletach nie znam sie ani troche ale na twoim miejscu probowalabym sie czego dowiedziec o tym dziecku i rodzinie. Czasem dziecko placze calymi dniami a jak przestaje to wychodzi na jaw ze zostalo pobite na smierc.
    • reniatoja Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 17:51
      Nie wiem skąd to wielkie potępienie dla pomysłu zwrócenia uwagi
      sąsiadom. Nie przesadzajmy, jeśli można zamknąć okno, to niech
      zamkną, no chyba, ze przy zamkniętym oknie dziecko jeszcze bardziej
      płacze. Wiadomo, ze dziecko to dziecko, ale jeśli Ty masz zamykać
      okno, jak sugerują tu szanowni forumowicze, to nie będize nic w tym
      złego, jeśli rodzice płaczacego malucha również to zrobią. Są kraje,
      w których obowiazuje cisza w czasie sjesty no i kurcze, no nie wolno
      hałasować. Jasne, ze nie zaknebluja dziecka, ale zamkniecie okna to
      juz jest jakis gest pokazujący sąsiadom, ze nie mamy ich tak
      całkowicie w rzyci.

      Moze oni sobie nie zdają sprawy jak płacz ich dziecka innym
      przeszkadza, to też jest prawdopodobne.
      • green-chmurka Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 18:01
        Tak sa kraje ze obowiazuje cisza np. w porze obiadowej, ale wytlumacz to
        maluchowi ktory ma pare miesiecy.
        • reniatoja Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 18:42
          Maluchowi nie wytłumaczysz, ale rodzicom chyba można. Zamknięcie okien,
          zwłaszcza dobrych nowoczesnych okien, moze dać zdumiewająco dobre efekty.

          Czytanie ze zrozumieniem też by nie zaszkodziło.
          • posh_emka Re: Płaczące dziecko sąsiadów 07.07.10, 17:26
            Eee...no co ty- a jak ktoś nie ma dobrych plastikowych okien albo zamknięcie ich
            grozi uduszeniem się w taki upał to ja proponuję dzieciaka zakneblować......

            Życzę ci w przyszłości takiego dziecka- kolkowego wrzeszczącego na maxa -wtedy
            zobaczysz jak to jest w rzeczywistości.
    • postponed Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 19:49
      jak czytam takie posty to się cieszę z mojego cichego domu na zadupiu gdzie mi
      nikt nie płacze ani nie szczeka ;) ja na Twoim miejscu najpierw delikatnie
      podpytałabym o tych ludzi albo postarała się ich podejrzeć jak wychodzą z
      klatki- ich wygląd może Ci podpowiedzieć czy jest duże prawdopodobieństwo, że w
      tym domu dochodzi do zaniedbań lub nadużyć. czasami dzieci płaczą, bo takie są,
      a czasami płaczą bo dzieje im się krzywda więc warto się upewnić. jeśli jednak
      dziecko płacze bo taki ma charakter, to nawet najdłuższa rozmowa nie pomoże i
      wtedy jedynym dobrym wyjściem będzie kupno stoperów do uszu
    • lacido Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 20:23
      miałam dziś takiego wrzeszczka w bloku przede mną, pomyslałam biedni rodzice i
      po 5min zapomnialam o wrzaskach
      • razlemongrass Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 21:04
        Rozśmieszyło mnie stwierdzenie autorki, że została obrzucona gównem słownym :D

        Co do tematu to pomyślałam, że jeśli sąsiedzi to jakaś patola to na pewno trzeba
        to zgłosić. Ale jeżeli dziecko płacze bo ma np te kolki i wyżynają mu się zęby
        to chyba nie pozostaje nic innego jak przeczekać ten czas. Taaaa mówię tak ale
        mnie pewnie też by h.uj strzelił gdybym co noc nie mogła zasnąć a przy
        zamkniętym oknie brakowałoby mi tlenu;)

        Dodam, że gdybym miała takie płaczliwe dziecko albo dzieciak by wył z powodu
        kolek, to zamykałabym okno albo przenosiła potomka w inne miejsce w domu, z dala
        od okien wychodzących na podwórze czy sąsiadów. Prawdopodobnie przeszłabym się
        do sąsiadów i przeprosiła za zakłocanie nocy. Nie lubię być uciążliwa dla
        innych, rozumiem, że każdy ma prawo do przespania nocy, po za tym jeśli takie
        pobudki trwają parę tygodni człowiek staję się nerwowy i nieefektowny w pracy.
        Po drugie pomyślałabym, że ktoś w końcu zgłosi to odpowiednim organom. I byłby
        klops ;)
        • lonely.stoner Re: Płaczące dziecko sąsiadów 01.07.10, 23:38
          to to dziecko tak ryczy ze je slychac nawet przez zamkniete okna?? bo pomyslalam
          ze zamknij okno swoje i popros ich zeby zamykali swoje okna.
          Raz moj znajomy mial taka sytuacje - para urzadzila sypialnie dla takiego
          noworodka nad jego sypialnia hehe, poszedl do nich i powiedzial ze on ma tam
          sypialnie na dole i nie moze spac, wasze dziecko wasz problem. Jakos sie potem
          wszsytko uspokoilo.
          Ja swoja droga chyba bym ku...cy dostala.
    • lidka_77 przerażające jest stwierdzenie "dzieci tak mają" 02.07.10, 11:09
      było sobie dziecko. małe, dopiero co się urodziło. nigdy się nie
      uśmiechało, ciagle płakało, można powiedziec darło się. Ludzie
      mówili - dzieci tak mają, kolki i takie tam. Rodzice zaczęli chodzić
      do lekarza/y. Ale słyszeli - "dzieci tak mają". Lekarze, którzy nie
      byli narażeni na nieustanny płacz i spojrzenie dziecka, które nigdy
      się nie uśmiecha zaczęli traktowac matke jak wariatkę - bo
      przecież.. DZIECI TAK MAJĄ i trzeba to przeczekać, niech pani
      przytuli, pobuja, jest pani złą matką czy jak?
      Kolejna wizyta u lekarza - lekarka zaraz po studiach, więc jeszcze
      się jej chciało, a może po prostu nudziło jej się. USG jamy
      brzusznej... diagnoza: nowotwór.
      Dziecko nie mogło się uśmiechać, bo ją bolało. Mogła jedynie płakać.

      Nie mówię, że tak jest w tym przypadku, ale strasznie mnie wkurza
      gadka lekarzy i ludzi - że dzieci tak mają, albo że taka czyjaś
      uroda.

      Rozumiem uciążliwośc takiego sąsiedztwa, sama mieszkam w bloku i
      właśnie słyszę bębnienie, bo sąsiad sprawdza jak mocne sa jego
      głośniki. Kiedyś była też tu kobieta, która dosłownie wyła po nocach
      z bólu - dźwiek upiorny, straszny i ta bezsilność.

      Jaką radę bym miała? Nie wiem - może faktycznie iść, zapytać czy
      wszystko w porządku, albo zakupić stopery... W zasadzie to odnoszę
      się tu nie tyle do problemu "co robić, kiedy dziecko wrzeszczy", ale
      do powtarzanych zdań - "dzieci tak mają".

      • emka222 brawo 03.07.10, 11:29
        Wreszcie głos rozsądku.
        Zdrowe dziecko w nocy śpi. Kropka. Jeśli się obudzi to chwilę pokwili, i po
        przytuleniu tudzież nakarmieniu śpi dalej.
        Wycie godzinami całą noc nie jest normą.
        • lacido Re: brawo 03.07.10, 15:39
          tak a wszystkie dzieci są wycięte z jednego szablonu <lol>
        • vfib Re: brawo 03.07.10, 22:21
          Spędziłaś kiedyś ze dwie noce z rzędu w towarzystwie dziecka w wieku 0-4
          miesięcy? Wydaje mi się, że nie. To, co piszesz na pewno rozbawi wszystkich
          świeżo upieczonych rodziców z podkrążonymi od niewyspania oczami.


          emka222 napisała:

          > Wreszcie głos rozsądku.
          > Zdrowe dziecko w nocy śpi. Kropka. Jeśli się obudzi to chwilę pokwili, i po
          > przytuleniu tudzież nakarmieniu śpi dalej.
          > Wycie godzinami całą noc nie jest normą.
          • posh_emka Re: brawo 06.07.10, 22:32
            Dokładnie. Najbardziej rozpie...ją mnie specjaliści co w życiu dziecka nie
            mieli pod opieką nawet na jeden dzień.
      • vfib Re: przerażające jest stwierdzenie "dzieci tak ma 03.07.10, 22:17
        Nowotwory u noworodków i niemowląt czy inne ciężkie choroby w tak młodym wieku
        na szczęście są rzadkie. Kolki, zaparcia i problemy z karmieniem powszechne.
        Więc trudno się dziwić lekarzom i rodzicom, że nie rozglądają się za żyrafami
        słysząc tętent koni.

    • sama.ni.e.wiem Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 11:26
      Chyba jednak był u nich ktoś z sąsiadów, bo już drugą noc i drugi
      dzień okno od podwórka mają otwarte uchylnie a nie na oścież i płacz
      jest trochę mniej donośny. Poprzednio był efekt jakby dziecko wyło w
      sąsiednim pokoju a teraz to po prostu kolejny dźwięk dolatujący z
      podwórka. Autobusy głosniej słychać.
      To by było tyle w temacie zalecenia "sama sobie zamknij okno".

      • pochodnia_nerona Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 11:50
        To dobrze. Ja tam jestem za tym, żeby ONI zamykali, a nie Ty, bo nie Ty
        przeszkadzasz, tylko ich dziecko. Może faktycznie kogoś trafił szlag i poszedł
        do sąsiadów na poważną rozmowę. Jednak to rodzice są odpowiedzialni i za
        dziecko, i za hałas przez nie czyniony, więc, jeżeli nie mogą nic poradzić na
        "rozdarcie", niech zniwelują jego skutki dla postronnych osób.
    • zebra12 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 13:40
      Czytam ten wątek i dziwię się, że tak wiele kobiet nie ma pojęcia o
      tym jak dziecko potrafi noc w noc drzeć się godzinami bez względu na
      to, jakimi metodami próbuje się je uspokoić. Potem u takich kobiet
      pojawia się dziecko i następuje szok! O tych szokach poczytacie na
      niemowlaku i emamie. Bo dziecko wrzeszczy, choć powodów nie mozna
      znaleźć. Tłumaczy się to kolkami.
      Koło mnie też od kilu dni noworodek miałczy nocami. Ja szczerze
      współczuję rodzicom.
      Nocny płacz noworodka/niemowlaka nie jest karalny. Możecie sobie
      dzwonić na policję, na kolorowe linie, a nic na to nie poradzicie. W
      90% noworodek = nocny ryk. Zdarzają się spokojne egzemplarze, ale
      mnie np taki się nie przydarzył, choć ryki miałam umiarkowane. Ale
      były noce przeryczane w calości. Dobrze, że moi sąsiedzi nie wpadli
      na to by na mnie policję wzywać. Sama miałam dość, po godzinie snu,
      gdy musiałam lecieć do pracy.
    • gku25 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 15:29
      Moja szwagierka ma syna, który przez pierwsze 8 m-cy darł mordę (naprawdę
      inaczej tego nie można tego nazwać) non stop. I nie pomagało: noszenie,
      huśtanie, wożenie wózkiem czy dydanie (w sensie smoczek). Doskonale ciebie
      rozumiem, bo sama osobiście słuchając tego bachora miałam różne złe myśli, choć
      widywałam go z raz w tygodniu. Z czasem trochę mu się polepszyło, ale dalej
      zdarza mu się wpaść w histerię bo: coś mu się podoba/coś mu się nie podoba, bo
      jest głodny/nie jest głodny, bo mu się tak chce. Ten typ tak ma, może sąsiedzi
      mają podobnego?
    • fanny.ekdahl parę słów o tym jak się zwraca uwagę rodzicom 02.07.10, 16:17
      Jechałam kiedyś PKSem. z tyłu autobusu siedziała rodzinka: tata, mama i dwójka
      dzieci. Dzieciaki zachowywały się okropnie, wyły na zmianę, to jeden to drugi,
      hałasowały, śmieciły itp. Naprawdę ciężko było to wytrzymać. W końcu część
      pasażerów zaczęła się oglądać na tę hałaśliwą gromadę. Zaznaczam - pasażerowie
      nic nie mówili, po prostu zaczęli się przyglądać, co się dzieje. A reakcja
      rodzinki była następująca:

      - No i co się gapicie?! Dziecko ma prawo płakać! Pewnie sami nie macie rodzin,
      skoro dzieci nie lubicie. Nie macie dzieci to nic nie rozumiecie! I nikt się
      wami na starość nie zaopiekuje!

      Tak właśnie w większość wypadków wygląda konfrontacja z rodzicami.
      • postponed Re: parę słów o tym jak się zwraca uwagę rodzicom 02.07.10, 16:30
        też kiedyś miałam 'przyjemność' zwrócić uwagę kobiecie, której dziecko (5-6
        letnie, więc już rozumiejące) wycierało brudne buty o siedzenie w autobusie.
      • lacido Re: parę słów o tym jak się zwraca uwagę rodzicom 03.07.10, 15:40
        może się mylę ale w Twoim poście niema słowu o zwracaniu uwagi :)
      • posh_emka Re: parę słów o tym jak się zwraca uwagę rodzicom 06.07.10, 22:34
        "Tak właśnie w większość wypadków wygląda konfrontacja z rodzicami."

        To teraz napisz jaki procent ludzi w Pl jest rodzicami i jaki procent z nich
        miałaś okazję spotkać i w jakich okolicznościach żeby takie pierdoły wypisywać....

        I nie przyrównuj dzieci siedzących (bo te są na innym poziomie rozwoju-bardziej
        kumate) do niemowlęcia około trzymiesięcznego- bo do tego czasu zwykle kolka
        występuje.
    • mumia_ramzesa Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 18:52
      A gdyby nie mieli znieczulicy to co by zrobili?
      To sa uroki mieszkania w bloku. Mozna sobie kupic zatyczki do uszu.
      Mozesz porozmawiac z rodzicami dziecka i zapytac dlaczego ono placze, ale nie
      mozesz wymagac, zeby latem zamykali okna na noc.
    • sid.leniwiec Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 18:56
      Rozwalił mnie ten wątek, a już kategoryczne stwierdzenie, że jeśli Ci
      przeszkadza, to zamknij okno - Ty, a nie rodzice rozdartego dzieciaka - wymiata.
      No ale przecież dzieci są takie słitaśne, każdy musi je kochać. Aha, no i 100%
      pewności, że dzieciakowi nic się nie dzieje. A później są różne "wypadki" i
      sąsiedzi, którzy coś tam słyszeli, ale nie wiedzieli, ze to się tak skończy.
      Policja to przesada, przynajmniej tak od razu - ja poszłabym do sąsiadów i
      spokojnie, grzecznie zapytała, czy wszystko ok i zwróciła uwagę, że okno otwarte
      i dziecko przeszkadza. Jeśli spokojnie i grzecznie nie da rady, to zrobiłabym to
      drugi raz, bardziej stanowczo. Miejmy nadzieje, że pomogłoby.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja