sama.ni.e.wiem
01.07.10, 13:42
Mieszkam w bloku, który ma w środku coś jakby podwórko. Od sąsiadów
dzieli mnie kilka metrów. Niedawno pojawiło się u nich dziecko,
które ma jakieś straszne chyba problemy zdrowotne, bo wrzeszczy jak
opętane. Jeszcze nigdy nie słyszałam, żeby dziecko płakało w taki
sposób. Niestety, jak to dziecko, wrzeszczy kiedy mu się podoba albo
raczej (coś) niepodoba i bywa, że w nocy też.
Rodzice mają albo strasznie twardy sen albo jakiś wysoki poziom
znieczulicy albo naprawdę z tym dzieckiem są problemy, bo bywają
noce, że małe wrzeszczy godzinę albo i dłużej bez ustanku.
Jest lato, więc śpię przy otwartym oknie. Dziecko również. W
efekcie, jak nie śpi to dziecko, nie śpię ani ja ani cała moja
rodzina.
Powiedzcie, czy w takiej sytuacji mam prawo iść do sąsiadów i
poprosić ich chociaż o zamykanie okna na noc? W dzień wrzaski
dziecka jakoś zniosę, hałasy dziennie sprawiają, że ten dźwięk się
topi w innych, ale w ciszy nocnej to jest koszmar. Czy może
przesadzam i małe dziecko ma swoje prawa, w tym do wyrywania ze snu
połowy mieszkańców bloku? A jeśli już iśc to co im powiedzieć, żeby
było grzecznie? Dodam, że nie znam tych ludzi, mieszkają w
sąsiedniej klatce, więc nawet nie wiem jak wyglądają.