sueellen Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 18:59 A ja bym sie zainteresowala i wezwala Policje. Skad mam wiedziec czy dziecko wyje bo ma kolke czy dlatego ze je katuja? Lepiej wezwac bez potrzeby niz nie wezwac i ogladac w wiadomosciach migawki o skatowanym dziecku z mieszkania obok... Moje dziecko na szczescie jednorazowo nie wyje dluzej niz 15 min. Odpowiedz Link Zgłoś
sid.leniwiec Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 19:02 To może być pomysł, ale lepiej najpierw porozmawiać z rodzicami i samej się rozeznać. Odpowiedz Link Zgłoś
demonii.larua Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 19:19 Wiesz co...gdyby w moim sąsiedztwie niemowlę tak wyło i wyło jednak bym zadzwoniła na policję - nie masz pewności czy temu dziecku nie dzieje się krzywda. Spory czas temu za ścianą też dzieciak sąsiadów tak wył... się okazało że rodzice sobie wyskakiwali do knajpy po drugiej stronie ulicy i zostawiali kilkumiesięczne dziecko samo czasem na kilka godzin. Odpowiedz Link Zgłoś
nstemi Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 23:12 Wiesz co, to ze czasem (na szczęscie rzadko) zdarza się patologia to nie znaczy, że patologia jest normą. Ja sama mam dwoje dzieci, i wiem że wyjący noworodek czy niemowlak to nie jest nic niesamowitego. Takie życie. Pewnie sami w tym wieku wyliśmy w niebogłosy. Natomiast, jeśli autorka, czy ktokolwiek miałby takie podejrzenia to sugeruję uprzejmą rozmowę z rodzicami. I wtedy jeśli coś nas zaniepokoi dalsze akcje. Normalnie, chyba niczego gorszego nie mogą zafundować życzliwi sąsiedzi umordowanym rodzicom niż wizyty policji. Albo jechania z artykułami o ciszy nocnej. Efekt murowany. Tyle, ze odwrotny od zamierzonego. Przemęczeni, zmordowani świeżo upieczeni rodzice, którym funduje się dodatkowy, przeogromny (i tak czują się fatalnie, bo miało być pięknie, a tu policja. To zdołuje nawet najtwardszego) stres, nieświadomie "przekażą" ten stres dziecku. I odwrotnie-rodzice, którym się jakoś pomoże-wspierającym słowem, zrozumieniem (wiem, ze trudne!) prawdopodobnie szybciej sobie poradzą. Mam wrażenie, ze gdybyśmy wszyscy byli mniej skupieni na sobie, a bardziej otwarci na innych ludzi (patologie tu wyłączamy) to wszystkim nam lepiej by się żyło. Tym bardziej, ze w którymś momencie to my możemy się okazać upierdliwi. I zaciśnięcie zębów, życzliwa rozmowa może sprawić, że to nasi sąsiedzi będą wyrozumiali. Ba, nawet nam pomogą. demonii.larua napisała: > Wiesz co...gdyby w moim sąsiedztwie niemowlę tak wyło i wyło jednak bym > zadzwoniła na policję - nie masz pewności czy temu dziecku nie dzieje się krzyw > da. > Spory czas temu za ścianą też dzieciak sąsiadów tak wył... się okazało że > rodzice sobie wyskakiwali do knajpy po drugiej stronie ulicy i zostawiali > kilkumiesięczne dziecko samo czasem na kilka godzin. > Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 02.07.10, 20:14 Noworodki i niemowleta nie wyja bez powodu. Kiedy moja corka (jako noworodek) byla glodna, bylo ja slychac w promieniu co najmniej kilometra. Raz wyla poł nocy, bo na rączce zrobil jej sie ropień. Te pół nocy pamietam do dzis. Synek przyjaciol wyl co wieczor, aż zaczęto mu po ostatnim karmieniu dawac butle. Jeszcze raz moja córka: w wieku dwoch miesiecy zaczęla miec klasyczne kolki, codziennie miedzy 18 a 20.30. po paru dniach zorientowalam sie, ze przyczyna jej wrzaskow jest moje zmeczenie i napiecie - i wtedy mozna bylo zaradzic, mąż przejmowal, ja zażywalam kapieli relaksujacej, kolki minely jak ręka odjąl bez żadnych herbatek, masowania brzuszka etc. Przyczyny wycia dzieci są najrózniejsze, ale zawsze jakies są - dzieci, nawet świeżo urodzone, nie są idiotami drącymi sie bez powodu. Czy presja wywierana na rodzicow moze pomoc? Absolutnie nie, na odwrot. Im spokojniejsi, bardziej zrelaksowani rodzice, tym spokojniejsze dziecko. Wszelkie naciski i okazywanie niezadowolenia moga wylącznie zaszkodzic. Proponuję kupic stopery. Odpowiedz Link Zgłoś
nstemi Ech, uroki mieszkania w bloku 02.07.10, 22:14 Skoro to takie małe dziecko to najprawdopodobniej ma kolki. Nie sądzę, zeby rodzice mieli twardy sen-musieliby być totalnie głusi, pewnie są tak wykończeni, już nie mają siły. Problem w tym, ze nic z tym nie zrobią a idę o zakład, że o niczym innym nie marzą. Na to nie ma leków, metod, nic. Wszystko co jest można o kant d... rozbić. Pocieszające jest to, że rzecz mija po jakichś 3 miesiącach. Myślę, ze możesz ich spokojnie poprosić o zamykanie okna, natomiast sugerowałabym odrobinkę empatii. Wiem, ze to cholernie trudne jak człowiek zmordowany a wyspać się nie może, ale oni prawdopodobnie przechodzą piekło. Zakładam, ze klimatyzacji nie mają, więc zamknięte okno i duchota jeszcze bardziej smarkacza zestresuje. A niemowlak niestety nie jest automatem, oni z takim smarkiem nic nie są w stanie zrobić. Do kąta nie postawisz, szlaban na bajki nie dasz. Ale to mija, zresztą wszystko mija nawet najdłuższa żmija. Trzymam kciuki, żeby jak najszybciej młode zaczęło zasypiać i przestało się drzeć w niebogłosy i wszyscy odetchną z ulgą. Odpowiedz Link Zgłoś
figgin1 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 03.07.10, 11:08 Ja bym zadzwoniła na policję. Nie ze złośliwości, z troski. Człowiek słyszy o zakatowanych dzieciakach i dziwi się skad taka znieczulica, czemu nikt nie interweniował, a tu proszę. "Dzieci tak mają" Nie rozumiem też rady "sama se okno zamknij" To, ze ma się dziecko nie zwalnia z jakiejś empatii i zasad współzycia społecznego. Nienawidzę walnietych mamusiek, których dzieci uprzykrzają innym życie, a one nic sobie nie dadzą powiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
zawszezabulinka Re: Płaczące dziecko sąsiadów 03.07.10, 16:58 jak ja slysze darcie sie pod oknami prez gowniarstwo to mam ochote pozabijac, ale takie dziecko to chyba bym zakopala zywcem :D . nawet w autobusach itp dostaje goraczki . moi kuzyni mi opowiadali ze maly spi i co ok 3 godziny sie budzi, karmienie i spi. ale to nie jest darcie sie przez cala noc. porozmawialabym z rodzicami, jesli beda jacys podejrzani,chamsko sie odnosic itp to dopiero policja . wytlumacz ze rozumiesz ze male dziecko ale nie da sie spac. gratuluje pomyslu forumowiczow zeby autorka zamykala okna - nie ona stanowi problem. poza tym jest upal i mozna sie ugotowac w nocy, podejrzewam ze zamkniecie okien tez nie rozwiaze problemu jedno wyjscie - albo rodzina albo my out. Odpowiedz Link Zgłoś
posh_emka Agiee półgłówku...... 07.07.10, 16:43 Co ty wiesz o dzieciach- sama nawet jednego nie masz. Ja jak czytam takie posty jak twoje to ma ochotę tez zabijać......... Odpowiedz Link Zgłoś
zawszezabulinka Re: Agiee półgłówku...... 07.07.10, 17:37 wez sie odczep ode mnie. kazdy moze swoja opinie wyglosic. nie musze miec dziecka i nie musze rozumiec, ale kazde wrzaski czy ryk moge czlowieka zdenerwowac. gdybym ja miala taka sytuacje dzien w dzien i w nocy to by mnie ku...ca wziela i powystrzelalabym wszystkich z karabinu Odpowiedz Link Zgłoś
posh_emka Re: Agiee półgłówku...... 07.07.10, 17:55 Jak czytam te twoje posty to za każdym razem się zastanawiam- gzie takie idiotki się rodzą.... Szkoda,że za głupotę nie ma kary np. brak dostępu do netu- oszczędziłoby nam to czytania takich idiotyzmów jak twoje-była byś pierwszą odciętą. Odpowiedz Link Zgłoś
ten_co_ma_racje kierunek wieś 04.07.10, 17:21 wyprowadź się na wieś - tam jest miejsce dla aspołecznych jednostek. Najlepiej gdzieś w Pyrlandii. Odpowiedz Link Zgłoś
megi1973 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 05.07.10, 15:42 wezwij policję-sąkąd masz pewność czy dziecku nie dzieje się krzywda? może nim rzucają albo go biją? Odpowiedz Link Zgłoś
sama.ni.e.wiem Re: Płaczące dziecko sąsiadów 06.07.10, 13:16 Jeśli chodzi o sąsiadów, to nie mieszkają za ścianą, a w sąsiedniej klatce. I nie wiem kim są, czy patologią czy nie, nawet nie wiem jak wyglądają, bo jakbym ich zobaczyła na podwórku, to tylko po ryku dziecka bym poznała, że to oni. Jeśli chodzi o samo dziecko, ryczy tak już od dobrego miesiąca. Ostatnich kilka nocy w miarę ok, ale dzisiejszy poranek: zaczęło się drzeć o 6 rano, skończyło około 10. Z krótkimi kilkuminutowymi przerwami. Jakoś mi nadal ciężko uwierzyć, że to normalne. Odpowiedz Link Zgłoś
alessia27 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 06.07.10, 20:26 wybudu sobie domek na zadupiu w lesie bedziesz miala cicho. Odpowiedz Link Zgłoś
berta-live Re: Płaczące dziecko sąsiadów 07.07.10, 03:17 Dzwoń na policję i nie zastanawiaj się. A jak nie na policję to na niebieską linię. Takie zgłoszenie można zrobić anonimowo. Odpowiedz Link Zgłoś
lu_bella Re: Płaczące dziecko sąsiadów 07.07.10, 05:45 berta-live napisała: > Dzwoń na policję i nie zastanawiaj się. A jak nie na policję to na niebieską > linię. Takie zgłoszenie można zrobić anonimowo. Większych głupot nie czytałam :) Jak chcesz z siebie zrobić błazna to dzwoń- koniecznie anonimowo. Miałam cie Berta za normalną, a Ty nawiedzona, że...ech... Odpowiedz Link Zgłoś
berta-live Re: Płaczące dziecko sąsiadów 08.07.10, 17:40 Ze znieczulicą, głupotą, chamstwem i okrucieństwem trzeba walczyć wszelkimi metodami, zwłaszcza jak dotyczą one najsłabszych. I dopóki ludzie będą wierzyć, że płaczące dziecko to norma i dopóki będą niemowlakom wiązać czerwone kokardki, odczyniać uroki i leczyć u znachorów, zamiast pójść do lekarza i podawać im konwencjonalne leki, dopóty nie wyjdziemy ze średniowiecza. A policja zgłoszenie musi przyjąć i musi zainterweniować. A błazna to zrobi z siebie mamuśka wrzeszczącego dziecka, jak zacznie się tłumaczyć panom w mundurze, że dzieci tak mają. Niewykluczone, że jest to taka sama idiotka jak osoby, które w tym wątku podają się za mamuśki odmawiające podania leków wyjącym z bólu i cierpienia dzieciom. Odpowiedz Link Zgłoś
sid.leniwiec Re: Płaczące dziecko sąsiadów 08.07.10, 17:42 Berta, że też Ci się che dyskutować z roszczeniową postawą i pieluchowym zapaleniem mózgu niektórych... Odpowiedz Link Zgłoś
erillzw Re: Płaczące dziecko sąsiadów 08.07.10, 21:52 berta-live napisała: > Ze znieczulicą, głupotą, chamstwem i okrucieństwem trzeba walczyć wszelkimi > metodami, zwłaszcza jak dotyczą one najsłabszych. I dopóki ludzie będą wierzyć, > że płaczące dziecko to norma i dopóki będą niemowlakom wiązać czerwone kokardki > , > odczyniać uroki i leczyć u znachorów, zamiast pójść do lekarza i podawać im > konwencjonalne leki, dopóty nie wyjdziemy ze średniowiecza. A policja zgłoszeni > e > musi przyjąć i musi zainterweniować. A błazna to zrobi z siebie mamuśka > wrzeszczącego dziecka, jak zacznie się tłumaczyć panom w mundurze, że dzieci ta > k > mają. Niewykluczone, że jest to taka sama idiotka jak osoby, które w tym wątku > podają się za mamuśki odmawiające podania leków wyjącym z bólu i cierpienia > dzieciom. Czy Ty w ogole umiesz czytac? Rozumiesz sens slow?? Bredzisz od rzeczy! Pare osob powiedzialo, ze mimo lekow dzieci placza, mimo wizyt u lekarzy dziecko placze, mimo szprycowania chemia dziecko placze! trzeba byc skonczonym kretynem zeby wyzywac innych ludzi (rodzicow, lekarzy) od podlych, nieczulych czy idiotow, ze nie wspomne o wyrodnosci macierzynskiej mimo jasnych dowodow na to, ze czasem leki zawodza. Albo jestes tak tepa ze nie potrafic czytac ze zrozumiem albo jestes typowym betonem mozgowym ktory nie bierze w ogole pod uwage innych opcji niz wlasna. Odpowiedz Link Zgłoś
bakoma1 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 07.07.10, 16:48 ja bym podtruła gazem, poszukaj na forum www.jestembeznadziejnieaspoleczna.pl albo zapraszam do mnie w bieszczady, tutaj nic nie płacze w nocy:) Odpowiedz Link Zgłoś
pochodnia_nerona Re: Płaczące dziecko sąsiadów 07.07.10, 21:06 Denerwują mnie ludzie wytykający aspołeczność autorce wątku. Bo każdy koniecznie MUSI z uśmiechem na ustach znosić wycie, zamykać SWOJE okna w upał i przychodzić z herbatkami do rodziców, chwaląc dzidziusia. Coś jest nie tak, dziewczyna się zastanawia, jak rozwiązać sytuację, a wy ją od razu na wieś, albo w Bieszczady wysyłacie. To TY jesteście aspołeczni, albo raczej uważacie dzieci i sąsiadów za święte krowy i broń Boże coś powiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
simply_z Re: Płaczące dziecko sąsiadów 07.07.10, 21:13 czemu nie zrobisz tak: dziecko ryczy ,wychodzisz przed dom ,szukasz miejsca skad dochodzi ryk ,jesli nie mozesz zdentyfikowac wchodzisz do klatki szukasz po mieszkaniach ,dzwonisz do drzwi i przedstawiasz sie oraz grzecznie pytasz czy cos z dzieckiem jest nie tak ,czy jest moze chore ,poniewaz zaniepokoil cię zwierzecy placz i ogolnie przeszkadza on nieco twojej rodzinie. ewentualnie pogadaj z ludzmi z tamtej klatki ,na pewno im tez przeszkadza ,moze nterweniowali wczesniej? Odpowiedz Link Zgłoś
lacido Re: Płaczące dziecko sąsiadów 07.07.10, 21:49 e no co Ty, jeszcze by się problem rozwiązał ;) Odpowiedz Link Zgłoś
wrr2 Re: Płaczące dziecko sąsiadów 07.07.10, 21:40 No, nie powiesz mi ze się tu, na tym forum kulturalnych wypowiedzi spodziewałaś. Powinnaś już być zorientowana na co ludzi stać. Przeraża mnie poziom chamstwa w tym wątku, szczególnie ze strony mamuś - jeżeli przekażą takie zachowania dzieciom, to za parę lat będziemy mieli "rewelacyjne" społeczeństwo :/ Odpowiedz Link Zgłoś
posh_emka Odnośnie ciszy nocnej.... 09.07.10, 00:48 ...dla tych co tak przepisami się posługują, a problem z interpretacją mają. Sąd Najwyższy orzekł w podobnej sprawie,że lokator ma prawo do normalnego korzystania z lokalu mieszkalnego- dziecko lokator-płacz rzecz dla niego normalna. Odpowiedz Link Zgłoś