tilia25
16.03.04, 15:14
Tak tak moje drogie! To najlepsza rzecz jaką zrobiłam w życiu i wcale jej nie
żałuję. Nie było zbyt trudno - wy, "żony" nie macie za grosz szacunku dla
swoich mężów i naiwnie myślicie, że ten kawałek złota na palcu to jakieś
usprawiedliwienie dla wiecznego narzekania, zaniedbania czy też popijania do
poduszki.
A nie żałuję, bo ten facet JEST w końcu SZCZEŚLIWY! Ja również. Do młodszej
nie pójdzie "jak już raz mu się zdarzyło" bo, prozaicznie, jest już / będzie
na to za stary. Ja w piekle również się nie usmażę, bo do piekła nie idzie
się za to, że innym ludziom dzięki nam chce się w końcu żyć!
A ona? Mam ją gdzieś. Miała wszystko - wspaniałego męża, pieniądze, dom. I
miała to kompletnie w dupie. Śmiać mi się więc z chce z waszego krakania i
potępiania, wspaniałe żony. Może warto zastanowić się nad sobą zanim
nasmarujecie nastepnego posta. Albo zanim znajdzie się ktoś, kto będzie
wstanie docenić wasze szczęście ;-)
Aha co by rozwiać wątpliwości - nie zostawi mnie - mieszkamy ze sobą, a ślub
jest już tylko kwestią miesięcy. Wrócić do niej nie wróci, bo w końcu oczy mu
się otworzyły (jak sam mówi).
Pozdrawiam wszystkie, które potrafią walczyć o swoje szczęście. Zwłaszcza
żony:)