liloom 17.03.04, 10:14 Wydawalo mi sie, ze to rzeczy "z odzysku" czyli second hand. Ale jak widze w reklamie "kup sobie torebke w stylu Vintage", to zaczynam miec watpliwosci... Czy mi ktos wytlumaczy o co chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: jendza Re: Co to jest w koncu VINTAGE? IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 17.03.04, 10:36 Czesc Liloom:)) swiecisz mi sie na zielono, wiesz:)? Nie jestem znawczynia mody, ani tym bardziej damskich torebek, ani anglistka itd... Co udalo mi sie ustalic: vintage ma po ang. np. znaczenie winobranie, ale tez dobry rocznik wina, w przenosni wino... Francuzi i Wlosi uzywaja tego (znaczy odpowiednikow) w znaczeniu zysku, korzysci, zalety... Jak to sie ma do torebki w reklamie? ALbo torebka w rodzynki, he, he.. .albo dobrej klasy, jak wino... albo sam zysk z takiej torebki, albo...????? Moze ktos jest z branzy i cos wie??? BUZKA! j. Odpowiedz Link Zgłoś
lunatica Re: Co to jest w koncu VINTAGE? 17.03.04, 10:56 Vintage Vintage to ostatnio dość popularny termin. Oznacza coś, co się pięknie starzeje. Idealnie wpasowało się to w modę chwalącą wszystko, co jest "retro". Poniżej można znaleźć kilkanaście Stratocasterów, gdzie można prześledzić jak zmieniała się ta gitara. (gitara.4web.pl/vintage.htm) Odpowiedz Link Zgłoś
lunatica raz jeszcze 17.03.04, 11:00 Moda na retro. Szmateksy. 08-07-2002 W jednym z butików-galerii angielskiego projektanta Paula Smitha w londyńskiej dzielnicy Nothing Hill na kilku piętrach obok najnowszych ubrań za kilkaset dolarów wystawione są ubrania i drobiazgi sprzed lat, bo, jak twierdzi, rzeczy z jego kolekcji nie powstały po to tylko, by łączyć je między sobą. Dlatego jego atelier odwiedzają spragnieni odmiany – ci, którzy mają już wszystko i tacy, którzy, jak sam Paul Smith, nie lubią oczywistości. W życiu i w modzie. Moda na starocie z rodowodem, na rzeczy (nie tylko ubrania) „z kufra prababki” nazywa się vintage. Terminem vintage określało się drogie, rocznikowe wina, ale nazwa ta oznacza też wszystko co stare i cenne, charakterystyczne dla jakiegoś momentu z przeszłości. Ciuchy vintage mają historię, są niezwykłe, nawet jeśli 20 czy 30 lat temu były częścią szarej codzienności. Jeśli taka sukienka czy bluzka ma jeszcze metkę cenionego projektanta lub znanej firmy, to już rewelacja! Stąd moda na przymałe sportowe bluzy na suwak, te Adidasa czy Pumy, ale również „trenerskie” bezfirmowe, jak z „Rozmów kontrolowanych”. Moda zakreśla przecież koło, to co kiedyś było supermodne, po latach wraca jako stój retro. Za granicą od dawna istnieją butiki vintage, z używaną ekskluzywną odzieżą firmowaną znanymi nazwiskami. Ceny ubrań nie schodzą poniżej kilkudziesięciu dolarów za sztukę. A to dlatego, że rzeczy są prawie nowe. W końcu „na salonach” nie można pokazać się w tym samym dwa razy. Wnętrze warszawskiego butiku „Szach” bardziej przypomina atelier malarza niż ciuchland: dyskretne światło, kolumny, wszystko w tonacjach zieleni fioletu i srebra. Na wieszakach np. dżinsy Diesel, Naf-Naf, Hugo Boss, Levi’s, Pepe. Ceny 36-40 zł. Tysiące bluzek, spódnic, kurtek... Dżinsowa wycierana mini (hit tego lata) Esprit – 25 zł, we wzorek, Diesla – 20 zł. I coś dla ceniących metki: żakiety Escady (50-150 zł), Yvesa Saint Laurenta, Salvatore Ferragamo, Gucciego. Męska koszula Giorgio Armani – 50 zł. Niektóre z nich czasy, gdy były na topie, dawno mają za sobą, ale można coś wyszukać. Jak wieść niesie, widuje się tu sporo znanych twarzy, np. Stanisławę Ryster z Wielkiej Gry. W innych sklepach należących do tej sieci można spotkać Kasię Nosowską, Marysię Seweryn. Kayah do swoich ulubionych terenów łowieckich zalicza bazarek pod Halą Mirowską. Zwyczajne, niezwyczajne... W snobistycznych klubach Warszawy czy Łodzi, w których bawią się młodzi ludzie sukcesu, dziewczyny do butów Prady (ok. 1000 zł) zakładają bluzeczkę z ręcznie tkanej koronki kupioną w second-handzie, a panowie śmieszne koszule z lat 80. czy 60. Zdobycz z ciuchlandu przyciąga wzrok. I to nie dlatego, że wygląda na używaną, ale ze względu na swoją „niemasowość”. Od kilku lat wspólne buszowanie po ciucholandach i chwalenie się pochodzącymi stamtąd trofeami cieszy się niesłabnącą popularnością. Zakupy w szmateksach robią Julia Roberts i Brad Pitt, Kayah i Reni Jusis. Sklepów z używaną odzieżą nie omijają także modelki, np. Helena Christensen, Viola Kołakowska czy Agnieszka Martyna, które prywatnie i publicznie występują w ciuchach z second-handu. Bardzo lubianą szmateksową częścią garderoby są rzeczy ze skóry. Renata Przemyk od czasu do czasu robi sobie maraton po szmateksach. – Kupuję tam skórzane kurtki, płaszcze, spodnie – mówi. – Nie muszą być markowe, ważniejsze, żeby były niepowtarzalne. – W szkole średniej i Liceum Sztuk Plastycznych kupowaliśmy w second-handach skórzane kurtki – mówi Maciej Zień, projektant i stylista. Znani pokazują się w używanych ciuchach nawet na oskarowych galach. Winonę Ryder czy Chloe Sevigny można zobaczyć w sukni Valentino ...ale pochodzącej z lat 40. Na nową kreację Galliano czy Chanel może pozwolić sobie każdy z tego towarzystwa. Ale unikat sprzed 60 lat? To już wymaga nie tylko kasy, ale i fantazji. I budzi uznanie... Pobyt w second-handzie zaczyna się nerwowo. Rozglądając się pobieżnie zauważa się tylko hałdy kolorowych śmieci, stosy ciuchów na wagę albo „wszystko za 5 złotych”. Obok wieszaki z lepszym (czytaj: droższym) towarem. Rzeczy na wieszakach bardziej przypominają te z „normalnych” sklepów, jednak koneserzy nie biorą „z wieszaka”. – Ukochałam sobie wyprawy do tzw. grzebalni, w których niezależnie od tego, co odkryję, płacę uczciwą cenę – dyktowaną przez wagę, na której spoczną moje trofea – mówi Daria, studentka religioznawstwa z Krakowa. – Zanurzam ręce w pudle czy skrzyni i nieoczekiwanie wydobywam spodnie niedostępnej na polskim rynku marki GAP. Z góry odrzucam mało gustowne zazwyczaj rzeczy na wieszakach. Polowanie na „tę” właśnie rzecz to zabawa dla romantyków i tropicieli. Dla „czujących” modę. – Jedni „to” mają, wiedzą, w czym będzie im dobrze, wiedzą, co przymierzać – mówi Violetta Chłodzińska. – Wśród męskiej klienteli szmateksów jest sporo gejów – dodaje Krzysztof Chłodziński. – Męska moda z Zachodu jest na nasze warunki za odważna – mówi Violetta. – Dlatego tak niewielu facetów odwiedza second-handy, a geje potrafią się ubierać ekstrawagancko. – Kupują chętnie, od razu się w czymś widzą albo nie – dodaje Krzysztof. – Geje to jedyni sensowni klienci-faceci, inni chodzą na zakupy wyciągani siłą przez dziewczynę czy siostrę. Zostań gwiazdą W szmateksie można zaszaleć, klientów nie ograniczają tak bardzo finanse, dlatego wybór dużo mówi o kupującym. Nawet jeśli za tydzień nie będzie się miało ochoty (odwagi?) założyć kupionej rzeczy, nic się nie stanie. Założysz to dziesięć razy – świetnie. Dwa – też dobrze. Wcale – a może obciąć rękawy albo zrobić coś z kołnierzem? – Teraz mam mniej czasu, ale kiedyś w second-handach bywałam częściej – mówi Renata Przemyk – nawet sama przerabiałam ciuchy. „Wszędzie jest to samo” – to częsty zarzut usiłujących odświeżyć swoją garderobę. Bo jak tu coś wybrać, gdy w beżu i bieli ci niezbyt do twarzy, kwiaty tolerujesz tylko w wazonie, a moda nakazuje właśnie to? W szmateksie też dopadną cię kwiaty i beż, ale nie zdominują całej „kolekcji”. Jeśli jesteś początkującym myśliwym, pamiętaj o kilku niepisanych zasadach lumpeksowych starych wyjadaczy. Ciuch z drugiej ręki lubi być gwiazdą. A błyszczy głównie wśród rzeczy nie-z-ciuchlandu. Po prostu nie znosi zażartej rywalizacji z innymi z drugiej ręki. Dlatego jeśli stufalbankowa bluzka, to do tego normalne spodnie lub spódnica, najlepiej widocznej na kilometr, dobrej jakości. I porządne buty, koniecznie! We wnętrzu sklepu Moda Retro jak zwykle sporo osób. – Tę kurtkę, którą mam na sobie, kupiłam tutaj (krótka pomarańczowa, sportowa) – opowiada Kasia oglądająca bluzki – kupuję też bluzy sportowe, tu jest ich cały duży wieszak. – Wyjątkowa rzecz? – zastanawia się Martyna. – Kupiłam i noszę kapelusz z czasów wojny, taki, jakie nosiły niemieckie sanitariuszki (z grubego płótna, na czubek głowy – red.). Maciej Zień, 22-letni projektant mody, stylista gwiazd, zapytany, czy kobieta z klasą może się ubrać w second-handzie, odpowiada: hm... Kobieta z klasą może nie do końca, ale dusza artystyczna na pewno. Właśnie taką pełną fantazji osobą jest Martyna. – Zamierzam pracować jako projektantka mody – mówi Martyna spotkana pod sklepem Moda Retro. – W szmateksie udało mi się kupić dużo przezroczystych apaszek i zrobiłam z nich bluzki. Znalazłam jeszcze stare wiejskie chusty, z których uszyłam spódnicę, taką do pół łydki, podszywaną tiulem. Jaki jest przepis na sukces w sz Odpowiedz Link Zgłoś
lunatica Re: Co to jest w koncu VINTAGE? 17.03.04, 11:03 myślę, że w stylu vinatage czyli robione na retro :-) Odpowiedz Link Zgłoś
liloom Re: Co to jest w koncu VINTAGE? 17.03.04, 11:08 o rany, ale dlugie, musze sobie wydrukowac:) dzieki jendzo kochana - ty mi tez:) Odpowiedz Link Zgłoś