czy zdrada musi być powodem rozpadu związku?

17.03.04, 12:13
i to często związku w którego tworzenie włożyło sie tyle pracy, mam na myśli
koszty w stylu dodarcie się i poznanie ale i nagrody jak wspaniałe chwile,
przeżycia. Nie rozumiem jak jeden stosunek ( nie stały romans)miałby
przekreślić miłość do osoby którą kochało się długo czy nawet i krótko Nie
jest przyjemnie być zdradzonym, ale ile jest na świecie gorszych
nieprzyjemności, i po co wogóle ludzie informują siebie że się zdradzili.
    • true_oveja Re: czy zdrada musi być powodem rozpadu związku? 17.03.04, 12:38
      jednorazowa zdrada sama w sobie nie jest przyczyna. dopiero poinformowanie o
      niej psuje uklad. ta proba przerzucenia na partnera ciezaru tego czynu,
      rozgrzeszenia poczucia winy. bo to jest jasne przyznanie sie - nie mozesz mi
      ufac. wystarczy jezeli zdradzajacy sam przed soba uzna swoj blad popelniony na
      skutek nietrzezwoscipoczucia samotnosci/zalu/dzikiej namietnosci i sam przed
      soba przysiegnie, ze wiecej tego nie zrobi - wtedy zwiazek ma szanse dzialac
      dalej dobrze.
      nie uznanie zdrady za blad i powtorki albo nawiazanie stalego romansu staje sie
      trudne do ukrycia co prowadzi nieuchronnie do utraty zaufania przed partnerem.
      a przede wszystkim do koniecznosci zastanowienia sie - czy chce sie nim/nia z
      kims dzielic? odpowiedzi moga byc rozne. aczkolwiek przewaza chyba
      odpowiedz "tak, taka zdrada jest przyczyna rozpadu zwiazku"...
      • Gość: grogreg Re: czy zdrada musi być powodem rozpadu związku? IP: 212.160.165.* 17.03.04, 13:27
        Czyli jesli partne sie nie dowie to zdrady nie ma?
        Znasz kogos kto moze kochac i oklamywac? Czy myslisz ze partner "nie wyczuje"
        ze jest cos nie w porzadku?
        • true_oveja Re: czy zdrada musi być powodem rozpadu związku? 17.03.04, 14:12
          Czyli jesli partne sie nie dowie to zdrady nie ma?

          ???????? hę?
          a skąd ci to przyszło do głowy?
          ja chcę powiedzieć że jesteśmy tylko ludźmi i każdy z nas popełnia błędy -
          takim błedem moze byc rowniez _jednorazowa_ zdrada. uwazam, ze jezeli zdradza
          sie kilka razy lub ma sie staly romans na boku to nie da sie tego ukryc (juz to
          napisalam powyzej - moze warto byloby przeczytac uwazniej ;) )

          Znasz kogos kto moze kochac i oklamywac? Czy myslisz ze partner "nie wyczuje"
          > ze jest cos nie w porzadku?

          nie i nie. patrz wyzej (rowniez do poprzedniego posta)

    • Gość: grogreg Re: czy zdrada musi być powodem rozpadu związku? IP: 212.160.165.* 17.03.04, 13:18
      Ciekawe czy nadal mialabys takie watpliwosci bedac zdradzona?
      • blanchet Re: czy zdrada musi być powodem rozpadu związku? 17.03.04, 13:42
        na szczęście nic o tym nie wiem sama nic nie powiem i juz powiedziałam mu że
        wiedzieć nic nie chcę :)
        • Gość: grogreg Re: czy zdrada musi być powodem rozpadu związku? IP: 212.160.165.* 17.03.04, 14:03
          Czego oczy nie widza.....?
          Jestes pewna ze to sluszne?
          • blanchet Re: czy zdrada musi być powodem rozpadu związku? 17.03.04, 14:05
            nie jesteśmy wobec siebie jak własność - tyle po prostu
            • Gość: grogreg Re: czy zdrada musi być powodem rozpadu związku? IP: 212.160.165.* 17.03.04, 14:33
              No wlasnie tu sie chyba troszku roznimy.
              Wedlug mnie gdy jest sie ze soba to jest sie "na wlasnosc". Oczywisnie nie jest
              to wlasnosc niezbywalna i doslowna, ale tak to wlasnie widze.
        • aguszak Re: czy zdrada musi być powodem rozpadu związku? 18.03.04, 16:35
          blanchet napisała:

          > na szczęście nic o tym nie wiem sama nic nie powiem i juz powiedziałam mu że
          > wiedzieć nic nie chcę :)

          Takie powiedzenie partnerowi przed ewentualna zdradą: "Sluchaj, jak się Tobie
          już zdarzy taki skok w bok, to ja o tym nic nie chcę wiedzieć" daje mu alibii
          do zdrady: "Przecież, jak nie wie, to jej nie ranię i jest wszystko ok".
          Czyż nie?
    • mamalgosia nie musi 17.03.04, 13:31
      uważam, że jeśli ktoś żałuje, zdarzyło mu się raz i nie ma zamiaru do tego
      wracać, jak również nie istnieje groźba ujawnienia sprawy, to nie powinien
      mówić małżonkowi
      • Gość: grogreg Re: nie musi IP: 212.160.165.* 17.03.04, 13:46
        A szacunek dla partnera?
        • default Re: nie musi 17.03.04, 14:13
          Gość portalu: grogreg napisał(a):

          > A szacunek dla partnera?
          No właśnie z szacunku dla partnera nie opowiada mu się szczegółowo jednorazowej
          głupoty, jaką się popełniło i której się żałuje. Po co sprawiać niepotrzebnie
          ból? W czym to pomoże?
          • aguszak Re: nie musi 18.03.04, 16:37
            default napisała:

            > Gość portalu: grogreg napisał(a):
            >
            > > A szacunek dla partnera?
            > No właśnie z szacunku dla partnera nie opowiada mu się szczegółowo
            jednorazowej
            >
            > głupoty, jaką się popełniło i której się żałuje. Po co sprawiać niepotrzebnie
            > ból? W czym to pomoże?

            Chyba jestem takiego samego zdania, co nie oznacza, że mój mąż o tym wie...
        • babik Re: nie musi 17.03.04, 14:18
          grogregu zdaje się jesteś kawalerem z niewielkim doświadczeniem życiowym.
          Też kiedyś taki byłem , niestety życie lekko zweryfikowało moje ideały.

          Człowiek jest tylko człowiekiem i słabości są wbudowane w nasz charakter.
          • Gość: grogreg Re: nie musi IP: 212.160.165.* 17.03.04, 14:39
            Kawalerem jestem, ale juz "garbatym".
            Jestem w stalym swiazku i jakos sobie nieszczegolnie wyobrazam co mogloby mnie
            naklonic do zdrady.
            • babik Re: nie musi 17.03.04, 14:44
              Chemia , najzwyczajniejsza chemia.

              Zdarza się , Twoje późniejsze wyrzuty sumienia pozwolą Ci być lepszym
              partnerem :))
              Nie jest to żaden cynizm.
              • Gość: grogreg Re: nie musi IP: 212.160.165.* 17.03.04, 15:02
                Zwykly pociag seksualny jakos by mi nie wystarczyl.
                • babik Re: nie musi 17.03.04, 15:14
                  Teraz jeszcze nie.
                  Szrzyzna dnia codziennego , zwykłe życie które jest ustabilizowane i lekko
                  nudne. Jesteś szczęśliwym ojcem rodziny i generalnie jest w deche.
                  I to nawet nie chodzi o to , że będziesz szukał okazji. Gorzej jak okazja
                  znajdzie ciebie. Pokusa przeżycia czegoś nowego , gwałtownego i takiego w sumie
                  fajnego , będzie potworna. Naprawdę zwalczenie czegoś takiego czasami graniczy
                  z cudem.
                  • Gość: Mariusz Re: nie musi IP: *.aster.pl / *.acn.pl 18.03.04, 10:46
                    Babik, zupełnie się z Tobą nie zgadzam. Piszesz o "szarzyźnie dnia
                    codziennego", ja po tylu latach małżeństwa jakoś nie odczuwam tej szarzyzny.
                    Dom jest miejscem, w którym czuję się najlepiej. Nie każdy musi mieć takie
                    podejście jak ty. Do niektórych przychodzą okazje i się z nich nie korzysta. To
                    zależy tylko od nas samych. Ja mam takie samo zdanie jak "kawaler", z którym
                    dyskutujesz na ten temat.
            • undyna Re: nie musi 17.03.04, 14:50
              Grogregu, nie gorączkuj się tak, tu nikt nie mówi, że zdradzać jest fajnie i
              żyć nie umierać, żadna z twoich rozmówczyń nie gloryfikuje zdrady, tu chodzi o
              to, że pojedyńczy błąd nie powinien psuć trwałego związku i o to co by było i
              jak w razie gdyby tak się stało postępować, żeby nie stracić czegoś naprawdę
              cennego.
              • Gość: grogreg Re: nie musi IP: 212.160.165.* 17.03.04, 15:05
                Nie chodzi mi o "gloryfikacje" ale przedstawienie zdrady jako czegos co sie
                zdarza - ot tak. Jak przejechanie skrzyzowania na czerwonym swietle. Zdrada to
                swiadoma decyzja i wynik jakimstam staran.
                • undyna Re: nie musi 17.03.04, 15:22
                  W 99% przypadków zdrad masz rację, ale jeszcze jest to 1%, gdzie nie jest to
                  planowanie takie oczywiste, ja staram się nie oceniać zdrady, czy wogóle
                  jakiegokolwiek ludzkiego postępowania w sposób jednoznaczny, każdy przypadek
                  jest inny. Pozdrawiam:)
                  • Gość: mmm Re: nie musi IP: *.waw.pl 17.03.04, 17:33
                    w 100 % przypadkow zdrada jest zawiniona. nie ma przypadkow zdrady nieumyslnej -
                    jak to sobie wyobrazasz (gwalt???) tylko zdradzajacy staraja sie wytlumaczyc i
                    umniejszac swoa wine. a nie jest wytlumaczeniem np. bylem pijany, zona mnie nie
                    rozumie itp bzdury. jesli byles pijany, jedziesz do samochodem i kogos zabijesz
                    to to jest zabojstwo. i to samo ze zdrada. jesli nie chcesz zdradzic to nie pij
                    za duzo w towarzystwie plci przeciwnej. jesli nie chcesz zdradzic - nie
                    spotykaj sie z osobami plci przeciwnej na osobnosci, bez wiedzy i zgody
                    partnera itp itd. a jesli robisz takie rzeczy i twierdzisz, ze "tak wyszlo" to
                    jak chcesz oczekiwac ze partner ci zaufa? przeciez znowu niedlugo moze "tak
                    wyjsc". nie ma wytlumaczenia "chemia' bo czlowiek ma rozum i robi to co chce -
                    jesli "chemia" zwycieza nad uczuciem do partnera to co to za uczucie. tak
                    naprawde zdradzaja ludzie ktorzy wyzej cenia sobie swoja przyjemnosc niz
                    uczucia partnera. i nie jest to chwiowe zamroczenie tylko postawa zyciowa:
                    robie co chce byle sie nie wydalo, bo jak sie wyda to bede mial/a
                    nieprzyjemnosci. tak naprawde zdrajcy nie martwia sie tym, co sie stanie z ich
                    partnerem, jak on/a to przezyje tylko tym, ze moga stracic swoje wygodne,
                    ustabilizowane zycie. uwazam ze zdrada sama w sobie jest potwierdzeniem niskiej
                    wartosci zdrajcy co zle rokuje zwiazkowi, bez wzgledu na to czy sie wyda (a
                    przewaznie w koncu sie wydaje - zdrajca rzadko poprzestaje na jednej zdradzie -
                    zaczyna mu byc wygodnie z podwojnym zyciem - staje sie nieostrozny i wpada).
                    • undyna Re: nie musi 17.03.04, 19:57
                      Twoje argumenty są całkowicie zasadne, trudno się w nich doszukać jakichkolwiek
                      nieścisłości, jedno co mi się niepodoba to porównywanie zdrady do zabójstwa,
                      trochę przesadziłaś(eś), ja jednak mam powody, by uznać ten 1%, nie popieram
                      tego własną autopsją, bądź innymi znanymi mi zdarzeniami, ja po prostu nie
                      lubię dawać wyroków, za jednym zamachem stawiać krechy, nie lubię tego i co mam
                      zrobić, to chyba nic złego, mi w każdym razie moja postawa odpowiada.
                      Dodam jeszcze, że ja nigdy mojego męża nie zdradziłam i nie mam takiego zamiaru
                      i nawet sobie tego nie mogę wyobrazić, chociaż próbowałam(sobie wyobrazić).
                      Pozdrawiam serdecznie:)
                    • Gość: michal Re: nie musi IP: *.piastlan.net 17.03.04, 22:25
                      "mmm" zgadzam sie z toba w 100%! kiedys jedna dziewczyna która zostaBa
                      zdradzona powiedziaBa mi ze boi sie zaufa nastepnemu partnerowi i na pewno
                      wywze to na niej jakies pietno. powiedziala jeszcze ze trudno bedzie jej teraz
                      ufa facetom bo cytuje "on na pewno tego nie chcial" jak mozna nie chcie
                      zdradzic i dopuscic sie tego czynu ?! zupelnie nie rozumiem! przeciez jezeli ja
                      kochal i chcial z nia byc (byli razem 2 lata) to po co byBa mu ta druga
                      kobieta?! a ze nie chcial... jak mozna nie chcie zdradzic partnerki i swiadomie
                      spotykac sie z inna. czy on wtedy spal czy moze byl zahipnotyzoany?! nie
                      wiem... wiem jedno jak dla mnie zdrada jest zawsze swiadoma i nie ma zdnych
                      wytlumaczen. jak ktos nie umie sie opanowac po alkoholu niech nie pije! jak nie
                      umie sie zachowac w towarzystie plci przeciwnej niech sie nie spotyka! ja nigdy
                      nie zdradziBem i jestem pewien ze nie zdradze!

                      pozdrawiammichal
                      • Gość: Mariusz Re: nie musi IP: *.aster.pl / *.acn.pl 18.03.04, 10:50
                        Ja też jestem pewien, byłem w podobnych sytuacjach, a jakoś myśl, że to mogłaby
                        być inna kobieta jakoś mnie odpychała. Nienawidzę kobiet, które wiedząc, że mam
                        żonę, wdzięczą się. Od razu mam o takiej wyrobione zdanie. Poza tym nawet jak
                        sobie wypiję, to od razu idę spać;)Często po impreazach moja żona była na
                        mnie "zła", bo ja po prostu zasypiałem;)Tak już mam- jak wypiję, na nic nie mam
                        ochoty, tylko na spanie;)
          • Gość: Mariusz Re: nie musi IP: *.aster.pl / *.acn.pl 18.03.04, 10:43
            Ja też uważam, że szacunek jest dla mnie najważniejszy. Byłem w takiej sytuacji-
            kiedys zdarzyło się, że pewne kobiety z pracy strasnzie mi się narzucały i
            chciały czegoś więcej, ale nie mogłem...po prostu mam takie zasady, poza tym ja
            mam tak, że nie pociągają mnie kobiety poza moją żoną. Dla mnie łóżko wiąże się
            z uczuciem. Myślę, że może wynika to z tego, że moja żona była moją jedyną
            partnerką. Przez to też traktuję te rzeczy bardzo poważnie. Myślę, że ci,
            którzy mieli więcej kobiet, mogą podchodzić do tego w inny sposób. Na zdradę
            składa się oczywiście wiele czynników, ale ja mógłbym to zrobić tylko wtedy
            gdybym już się rozstał z moją kobietą. Może mam też takie podejście do tej
            sprawy, bo szczerość i zaufanie w związku jest dla mnie najważniejsze.
            • blanchet są rzeczy ważniejsze niż szczerość zaufanie 18.03.04, 10:49
              choć nie zaprzeczam że są to ważne wartości ale jednak słabną ( moim zdaniem) w
              stosunku do miłości,wartości jaką przedstawia dla ciebie partner
            • Gość: mila Do Michała i Mariusza IP: *.icpnet.pl 18.03.04, 15:05
              Wasze słowa to balsam na moją duszę! Cudownie jest wiedzieć, że są jeszcze na
              tym świecie przyzwoici ludzie:)
              Pozdrawiam
    • Gość: to tu Re: czy zdrada musi być powodem rozpadu związku? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.04, 14:31


      > i to często związku w którego tworzenie włożyło sie tyle pracy, mam na myśli
      > koszty w stylu dodarcie się i poznanie ale i nagrody jak wspaniałe chwile,
      > przeżycia. Nie rozumiem jak jeden stosunek ( nie stały romans)miałby
      > przekreślić miłość do osoby którą kochało się długo czy nawet i krótko Nie
      > jest przyjemnie być zdradzonym, ale ile jest na świecie gorszych
      > nieprzyjemności, i po co wogóle ludzie informują siebie że się zdradzili.

      Malo prawdopodobne by zdrada spowodowała nagłe odkochanie ,szczególnie ,gdy
      się tą osobe bardzo kochało.To raczej malo prawdpodobne.Ludzie są raczej sklonni
      szukac winy gdzieś indziej niż w obiekcie uczuć.
      Myślę ,że nigdy nie przestaje się kochać,to cierpienie i ból przesłania
      uczucia.

    • Gość: Buzia Re: czy zdrada musi być powodem rozpadu związku? IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 17.03.04, 14:35
      Ja zdradziłam męża w rok po ślubie.Powiedziałam mu o tym.Była chęć rozstania (
      z mojej strony), było burzliwie i rozpaczliwie...Teraz jestem 20 lat po ślubie
      ( z tym zdradzonym).Wtedy- 19 lat temu- mój mąż powiedział mi,że może nie
      zapomni, ale nigdy nie wspomni o tym fakcie i nie da mi odczuć ,że nie
      zapomniał.I słowa dotrzymał...Kocham go, jest świetnym facetem i kumplem:))))
      • Gość: to tu Re: czy zdrada musi być powodem rozpadu związku? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.04, 14:52

        > Ja zdradziłam męża w rok po ślubie.Powiedziałam mu o tym.Była chęć rozstania
        (
        > z mojej strony), było burzliwie i rozpaczliwie...Teraz jestem 20 lat po
        ślubie
        > ( z tym zdradzonym).Wtedy- 19 lat temu- mój mąż powiedział mi,że może nie
        > zapomni, ale nigdy nie wspomni o tym fakcie i nie da mi odczuć ,że nie
        > zapomniał.I słowa dotrzymał...Kocham go, jest świetnym facetem i kumplem:))))

        Masz barzdo dobrego, rozsądnego i kochajacego męża.:).
        Jednak w takim wypadku,trzeba mieć 100% gwarancji,że więcej sie to nie powtórzy
        i że się zerwie (a napewno ograniczy) kontakty z tą osobą.
        Skoro tak postąpił miał do ciebie zaufanie,byłaś tego warta.
    • midgeure Re: czy zdrada musi być powodem rozpadu związku? 17.03.04, 15:07
      Nie musi. Zależy jak głębokie uczucie było między kobietą i mężczyzną, co ich
      łączyło, doświadczenie ich związku, cały ogrom emocji dotarcia się. Dla mnie
      jednak byłby to koniec... Odeszłabym, bo nie umiałabym już zaufać.
    • mickey.mouse zdrada jest SKUTKIEM rozpadu związku /nt 17.03.04, 15:50
      • evvusia Re: zdrada jest SKUTKIEM rozpadu związku /nt 17.03.04, 16:47
        Zgadzam sie z mickey.mouse
      • lola211 Re: zdrada jest SKUTKIEM rozpadu związku /nt 18.03.04, 10:34
        A co powiesz na zdrade, ktora ma miejsce "na poczatku" zwiazku?Facet znalazł
        nową panne, ale jednoczesnie ciagnął stary zwiazek, oczywiscie nie przyznajac
        sie do tego- jedna o drugiej nivc nie wie.Wobec tej pierwszej to rzeczywiscie,
        dotyczy konca zwiazku, ale w przypadku tej kolejnej?
    • Gość: realista zdrada jest dowodem rozpadu związku IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 17.03.04, 20:05
      i nie ma co sie łudzic:)
      • Gość: Wikki Re: zdrada jest dowodem rozpadu związku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.04, 09:30
        Zdrada wcale nie musi być skutkiem rozpadu związku, ani jego dowodem. Mężczyźni
        zazwyczaj rozdzielają czysty seks od miłości uprawianej w związku. To że coś
        tam puknęli sobie na boku wcale nie obniża im samooceny stałego związku.
        • babik Re: zdrada jest dowodem rozpadu związku 18.03.04, 09:42
          Jeszcze raz powiem , że chwila ekscytacji inną osobą nie oznacza końca miłości
          i wogóle znużenie partnerem.
          Mówię to ja z piętnastoletnim stażem w związku.
        • default Re: zdrada jest dowodem rozpadu związku 18.03.04, 09:43
          Gość portalu: Wikki napisał(a):

          > Zdrada wcale nie musi być skutkiem rozpadu związku, ani jego dowodem.
          Mężczyźni zazwyczaj rozdzielają czysty seks od miłości uprawianej w związku. To
          że coś tam puknęli sobie na boku wcale nie obniża im samooceny stałego związku.

          Zgadzam się i dodam że to samo zdarza się kobietom - "chwileczka zapomnienia"
          na boku, a potem wraca się w ramiona męża. I z takich wypadków lepiej się nie
          zwierzać i nie wprowadzać w stabilny związek zamieszania. Oczywiście nie mówię
          tu o przypadkach kiedy takie skoki w bok zdarzają się permanentnie.
    • Gość: AS Re: czy zdrada musi być powodem rozpadu związku? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.04, 11:14
      Zdrada powoduje, że życie po zdradzie nigdy już nie będzie takie jakie było.
      Zdradzony ma poczucie krzywdy, zdradzający poczucie winy. Ale dla niektórych
      związków zdrada jest odrodzeniem, następuje ponowna eksplozją miłości i
      namiętności. Obie strony bardzo starają się nadrobić stracony czas, udowodnić ,
      że są sobie warci , że to co ich połączyło było i jest ważne i , że wybór jaki
      dokonali był słuszny. Tak jest w przypadku mojego małżeństwa.
      • blanchet Re: czy zdrada musi być powodem rozpadu związku? 18.03.04, 11:27
        a kto kogo zdradził Oboje?
        • Gość: AS Re: czy zdrada musi być powodem rozpadu związku? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.04, 14:39
          on zdradził mnie i widzę, jak bardzo tego żałuje, bo ta kobieta nie warta była
          i jest tego całego kryzysu, jaki nastąpił, kiedy sprawa się wydała.
      • Gość: hahahaha Re: czy zdrada musi być powodem rozpadu związku? IP: *.acn.waw.pl 18.03.04, 15:15
        • Gość: AS Re: czy zdrada musi być powodem rozpadu związku? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.04, 15:43
          to wszystko uświadomiło nam , że bez siebie nie potrafimy żyć.Jesteśmy od
          siebie uzależnieni tak psychicznie jak i fizycznie, że łączy nas tak wiele
          spraw: wspomnienia, teraźniejszość i wspólne plany na przyszłość. Pasujemy do
          siebie i rozumiemy się doskonale, bez słów, wiemy czego możemy oczekiwać od
          siebie, na co liczyć: na zrozumienie,na pomoc,na bycie razem w najtrudniejszych
          sytuacjach.
        • Gość: AS Re: czy zdrada musi być powodem rozpadu związku? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.04, 15:48
          a to śmiech przez łzy
    • muczo.maczo Re: czy zdrada musi być powodem rozpadu związku? 18.03.04, 11:46
      ale sie goraczkujecie

      zdrada to jak pierdniecie
      zdarza sie,
      a jak nikt nie widzi to przyjemne jest
      ale chwalic sie pierdnieciem czy miec z tego powodu wyzuty sumienia
      to juz czysta glupota
      jak juz sie decydujesz zeby pierdnac to rob to z podniesionym czolem i
      tak zeby smrodu nie bylo czuc

      czy zdrada musi byc przyczyna rozpadu zwiazku -
      nie musi i w wiekszosci przypadkow nie jest,
      ale moze i nalezy sie z tym liczyc

      pierdupierduuuuu
      • Gość: dellik Re: czy zdrada musi być powodem rozpadu związku? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.04, 16:44
        dobrze "pierdzi" polac mu :)
        • Gość: .................. Re: czy zdrada musi być powodem rozpadu związku? IP: *.dialup.sprint-canada.net 19.03.04, 02:45
          O zdradzie najlepiej nikomu nic nie mowic. Ksiezom tez bym nie ufal.
          Bozia wie, a znia i my pamietamy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja