hermina1984
18.07.10, 18:27
A tak muszę trochę ponarzekać...od dziecka mam przeświadczenie,że jestem
urodzonym pechowcem,że za co się w życiu nie zabiorę,to i tak nie
wyjdzie.Zawsze rzeczy dla innych oczywiste mnie nigdy nie wychodziły,od kiedy
pamiętam,wszystko co innym ludziom przychodziło bez większego problemu,mnie
się po prostu sypało.I nie chodzi o jakieś moje lenistwo,wręcz przeciwnie -mam
na myśli negatywne okoliczności...Kiedy byłam już na dobrej drodze do
osiągnięcia celu,działo się nagle coś takiego,co całkowicie uniemożliwiało
jego zrealizowanie,coś na co zupełnie nie miałam wpływu....
Przywykłam,staram się być silna i mimo ciągłych niepowodzeń,nie poddawać
się,tyle,że ile można?Kiedy po raz kolejny nie z mojej winy coś mi nie wychodzi?
Czemu takie czarne myśli?A wspominałam ostatnio,że w mojej pracy nie dzieje
się najlepiej i moim jednym marzeniem jest w końcu zmienić tą pracę...I
co-nagle stanęła przede mną otworem firma w której bardzo chciałam
pracować...zadzwonili,przeszłam pozytywnie trzy etapy rekrutacji ,na ostatniej
rozmowie, (kiedy to już tylko pro forma -gadałam ze swoim przyszłym
kierownikiem),dowiedziałam się,że mogę już spokojnie składać wypowiedzenie i
szykować się na prace w nowej firmie.Koleś miał odezwać się do końca
tygodnia,więc nauczona doświadczeniem,że w moim życiu nic nie układa się po
mojej myśli,postanowiłam,że wypowiedzenie złoże,dopiero jak zadzwonią...i
co?Dobrze zrobiłam ze swoją decyzją,bo teraz byłabym na cudownym bezrobociu...
Kilka tygodni później już z mniej formalnych źródeł,dowiedziałam się,że
rzekomo ktoś w zarządzie odrzucił moje cv (ta jasne)
Dlaczego to tak boli? Bo osoby z mniejszym doświadczeniem od mojego się tam
dostały...bez problemu,a mnie jak zawsze,jak zwykle nie wyszło to na czym mi
cholernie zależało...Ciekawa jestem jak tu nie być pesymistą kiedy od
urodzenia nie wychodzi,zupełnie nic?
Akurat kariera zawodowa to najważniejsza dla mnie dziedzina życia,więc porażki
związane z nią,znoszę cholernie źle :/ tak sobie po raz kolejny zadaje
pytanie-dlaczego znowu ja?
Tak wiem,trzeba być silnym i nie poddawać się,ale jak ciągle się przyjmuje
kopy ma mordę,to w końcu brakuje sił na podniesienie się...