bijatyka
19.07.10, 12:27
Wpis pod wpływem chwili.
Najlepiej mieć wokół siebie samych szczęśliwych znajomych i przyjaciół. Następna prawda to fakt, że nie zawsze bywa, tak, jak chcemy. No i sprawy mają się tak: dwie przyjaciółki – jedna z potężnymi problemami małżeńskimi, druga samotna, również w trakcie poważnych przejść. Ja- telefon zaufania, konfesjonał. Staram się wspierać je jak mogę. Nie są to „jakieśtam” znajome, tylko wieloletnie przyjaciółki. Nie mam tu zamiaru użalać się nad sobą, ale zauważyłam, że te ich problemy, łzy, nagłe zwroty akcji też zaczynają mnie nieco kosztować. Cieszę się dobrymi informacjami, martwię złymi. Na porządku dziennym są telefony, smsy. Chciałabym im pomóc, ale nie mogę przecież pchać się w ich życie małżeńskie. Mogę jedynie wesprzeć.
No i pytania do Was: Żyjecie problemami przyjaciół ? Też dorabiacie na telefonie zaufania ? Jesteście tym dyżurnym-szczęśliwym ? Zabiera Wam to energię ? (to w ramach WTTM)