2szarozielone
21.07.10, 16:17
no nie do końca randka. I nie ma obaw straty przyjaźni. Ale...
Moja dobra kumpela ma od jakiegos czasu spory problem po zerwaniu, nie moze
sie pozbierac, jest w kiepskiej formie psychicznej. NAjbardziej boi sie
samotnych wieczorów i weekendów. W ten weekend moge ja wyciagnąć gdzieś w
piątek, moge z nią spędzić dzień w sobotę - ale w sobotę wieczorem chciałam
się spotkać z pewnym facetem. Facet ma zadatki na dobrego kumpla, może coś
więcej... znamy się ze 2 miesiące. JAk nie spotkamy sie teraz - to sie uda
dopiero we wrześniu.
Ona mnie prosi o dotrzymanie towarzystwa w sobotę też - akurat tak się
złożyło, ze nikogo z jej bliskich znajomych w weekend w miescie nie bedzie,
tylko ja zostałam. Ona niby nie naciska, nie obrazi się, ale tak sie
zastanawiam, czy to świństwo, jak ja taką zapłakaną w sobotę samą zostawię :/
Z drugiej strony - ja mam ostatnio nerwy w strzępach, emocjonalnie wielu
rzeczy nie ogarniam. Spotkanie z tym facetem by mi pomogło, bo jego obecność
działa na mnie kojąco, wiele rzeczy potrafi mi w glowie poustawiać,
zanalizowac i zracjonalizować. Potrzebuję tej rozmowy, a potem już może sie to
nie udac przez półtora miesiąca.
Kurcze, pewnie i tak sie wsłucham we własne sumienie i wyczucie sytuacji - ale
jak myslicie? To swinstwo by było tak ją olać i do jakiegoś chłopa polecieć?